rozwiń zwiń

The Storyteller from the Land of Snow ( Bajarka z Krainy Legend)

Okładka książki The Storyteller from the Land of Snow ( Bajarka z Krainy Legend)
Joanna Kurek Wydawnictwo: Gajus Agencja Wydawnicza baśnie, legendy, podania
289 str. 4 godz. 49 min.
Kategoria:
baśnie, legendy, podania
Format:
papier
Data wydania:
2025-09-07
Data 1. wyd. pol.:
2025-09-07
Liczba stron:
289
Czas czytania
4 godz. 49 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367370554
Średnia ocen

                9,2 9,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup The Storyteller from the Land of Snow ( Bajarka z Krainy Legend) w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

The Storyteller from the Land of Snow ( Bajarka z Krainy Legend)



książek na półce przeczytane 886 napisanych opinii 201

Oceny książki The Storyteller from the Land of Snow ( Bajarka z Krainy Legend)

Średnia ocen
9,2 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
748
738

Na półkach:

Dawno, dawno temu - a może wcale w tak odległych czasach - za siedmioma górami i wieloma lasami… choć niekoniecznie tak daleko, w śnieżnej Krainie Legend żyła sobie Bajarka, która opowiadała historie z morałem, nader przystające do gustu niejakiej Thrillerly. Słowami skreślonymi przez Joannę Kurek, tworzyła baśnie utkane ze smutków i tragedii, w których jednak, co kochającej łamanie bajkowych konwencji Julii niekoniecznie już tak się podobało, zakończenia niosły dozę światła i nadziei. Och, gdyby tak zamordować po drodze widowiskowo wszystkich bohaterów… rozmarzyła się w trakcie lektury autorka niniejszej recenzji. Jej złożony z cienistości, odcieni czerwieni i czerni mózg poczynił zresztą odpowiednie wizualizacje. Kto wie, być może kiedyś przemienią się w halucynacje semantyczne, jak zresztą drzewiej się działo… 😉 Tymczasem pora oddać głos skrytemu za przepiękną okładką zbiorowi opowiadań „The Storyteller from the Land of Snow. Bajarka z Krainy Legend”, jaki idealnie przystaje do urzekającej zimowością pory. Dwanaście narracji - chłodnych niczym lód i przenoszących w zaczarowane, choć realistyczne światy, spośród których każdy jest niepowtarzalny zupełnie jak płatek śniegu. Tom gawęd idealny dla miłośników nieoczywistych legend i podań, którzy lubią zastanowić się nad sensem rzeczywistości. Przed Tobą iście północne fabuły o moście osób zniechęconych egzystencją, Duchu Wigilijnej Dobroci, Czarnej Łapie, Choince Cudów, krwawych śladach na śniegu, Zimowej Pani Frau Perchcie, Śnieżnym Koźle - Strażniku Zimowej Rogatki, Strażniku Fiordu, Yuki-Onnie, Księżycowej Wilczycy, Diabełku co stał się Aniołkiem oraz… przyszłości. Opowieści idealne do czytania pod ulubionym kocem, z kubkiem rozgrzewającej herbaty czy przy kominku - w samotności, z dziećmi, mężem… albo zawsze, kiedy potrzebujesz uwierzyć w to, że na świecie wciąż jest miejsce dla cudów i baśni, mimo szalejącego na nim zła. Nawet wówczas, gdy wydaje Ci się, że majaczące na obrzeżach wzroku światełko w tunelu zwiastuje li przybycie Pendolino. Może to jednak przebłysk magii?

„(…) Kraina Legend. To miejsce nieznane żadnym mapom, otoczone mgłą i utkane z pradawnych historii. Tam, wśród zamarzniętych jezior i szepczących lasów, mieszka Bajarka - strażniczka zapomnianych baśni i kronikarka ludzkich losów.”

Minęło dokładnie sto lat, odkąd przekazałaś kruchym, ludzkim istotom ostatni zbiór opowieści. Czynisz to cyklicznie, co dziesięć dekad, próbując otoczyć człowiecze serca światłem pokrzepiających historii, które - przy odrobinie szczęścia - staną się dla nich pociechą i drogowskazem w dalszej, złożonej z ważkich wyborów drodze. Jesteś Bajarką z Krainy Legend i właśnie to jest Twoją najważniejszą misją. Widzisz wszystko i spostrzegasz każdego - kronikarka wszechświata z miejsca stworzonego z nierzeczywistości. Wśród lasów i śniegów, szemrzących strumyków i oszronionych okien, niczym tkaczka losów, opowiadasz historie o historiach. Za towarzystwo masz najwierniejszych z wiernych - zwierzęta, które przeżywają zasłyszane opowieści niemalże jak gdyby miały własne dusze. Płaczą, gdy mówisz o smutkach i troskach. Radują się, kiedy Twoje narracje mają wesołe zakończenia. Na dwanaście miesięcy w roku - dwanaście fabuł, które mogłoby spisać samo życie. Siedzisz w ulubionym fotelu i spoglądasz na przegnane ze złej izby myszy, zastanawiając się, czy tym razem ludzie zasłużyli na uśmiechające podania. W minionym stuleciu było tak wiele zła, zniszczenia, zniekształcenia wartości i zapomnienia o tym, co naprawdę ważne… Krew, łzy, wojny, piekielne maszyny… Nie tym razem, moi mili, mówisz stanowczo, spoglądając po wszystkich towarzyszach po kolei. Pora przypomnieć co niektórym o tym, co zatracone w pędzie codzienności i gonitwie za nieuchwytnym nie-wiadomo-czym oraz nie-wiadomo-gdzie. Może Twoje słowa wstrząsną ludźmi, zburzą ich szarą egzystencję i sprawią, że zmienią swoją dalszą ścieżkę. Może sami przerażą się tym, dokąd zmierzają. Jeśli zrozumieją… To chyba dla nich ostatnia nadzieja, niczym dobrotliwy Bóg Ojciec konstatujesz w zadumie. Dwanaście historii z mgły troski… niech jednak niektóre mają w sobie mały promień słońca, obietnicę nadziei na lepsze jutro. Zasłuży na nie ten, kto go dostrzeże...

„(…) świat przez chwilę wydawał się inny, pełen magii - aż rzeczywistość brutalnie wdarła się z powrotem? Ale wiedziała, jak by na to spojrzał. Jakby to była bajka, a na bajki nie było miejsca w świecie, gdzie każda chwila decydowała o życiu i śmierci.”

Zatem opowiesz im, bo może tym razem Twoje historie dadzą do myślenia. Opowiesz ludziom o tym moście, na jaki zawędrował owładnięty tragediami mężczyzna, bo czuł, że to miejsce w niewytłumaczalny sposób go przyzywa. O śnieżnej zawiei jego wędrówki i kobiecie, która przypominała ducha - a przy tym być może odwiodła kogoś od postawienia kroku, jakiego nie dałoby się już cofnąć. Opowiesz o stworzeniu, przed którego żarłocznością drżały wszystkie wiejskie domostwa, z bojącymi się zasnąć dziećmi na czele. O fałszywych oskarżeniach i klątwie, jaka w istocie była tylko dawną, niezmazaną winą. O kozie, co to za misję obrała sobie pilnowanie zimy i przypominanie o jej potędze tym, którzy poważyli się ją zapomnieć. O pewnym diabełku, bytującym w stadzie sobie podobnych na usługach złego, bogatego pana, który pomógł odmienić los całej krainy - i tylko czekał na jedną osobę o otwartym sercu, dzięki jakiej będzie mógł aniołkiem się stać. O pięknym fiordzie oraz jego strażniku i o przeznaczeniu, które zawsze się wypełni, choćby trwożne i kręte były do niego ścieżki. Wreszcie o tym, że nie każda osoba, spętana niewidzialnymi okowami, ograniczana i tłamszona… poradziłaby sobie z nagłym powiewem wolności. Niektórzy nie oczekują zbawienia, za normalność przyjmując świat złożony z ograniczeń. Nie dla nich jednak Twoje historie, Bajarko. Opowieści z Krainy Legend niesiesz przecież tym, którzy chcą ich słuchać - pragną je czytać i zrozumieć. Wystarczy, jeśli znajdzie się pojedynczy odbiorca. Przecież udowodniłaś, że i on potrafi odczarować cały świat, jeśli tylko odpowiednio się postara. Nawet, jeśli wydaje się, że to nie jest rzeczywistość baśni… Opowiesz im.

„To nie była walka przeciwko systemowi. To była walka o wolność, której nie wszyscy pragnęli. Niektórzy ludzie wybierali iluzję, nie mogli zaakceptować innej rzeczywistości.”

Po wzruszającym debiucie, który miałam okazję poznać w minionym roku, Joanna Kurek stworzyła propozycję literacką, jakiej charakter bardzo mnie zaskoczył. „The Storyteller from the Land of Snow. Bajarka z Krainy Legend” to zbiór dwunastu historii, które… mnie uwiodły. Połączone zimowym krajobrazem oraz słodko-gorzkim i smutno-uśmiechającym wydźwiękiem, przeniosły mnie do świata magii w dokładnie takim wydaniu, jakie cenię. Co więcej, w mojej ocenie opowiadania pozostają na równie dobrym poziomie, choć moje serce urzekły przede wszystkim legendy o Diabełku, który stał się Aniołkiem, Yuki-Onnie, Zimowej Pani oraz tragicznym moście. Owiane pewną dozą surrealizmu, porywają najbardziej w oniryczny wymiar. Za świetny zabieg literacki uważam wtrącenia Bajarki-Narratora, umiejscowione przed rozpoczęciem każdego z podań, co dodaje lekturze magii. Myślę, że to taki tom historii, które z powodzeniem można czytać z dzieckiem czy rodzeństwem - z każdej płynie bowiem morał, będący świetnym zaczątkiem potencjalnej dyskusji. Zastrzeżenia prywatne mogłabym mieć co jedynie do nieco coelhowskiej, lekko zbyt uwznioślonej i nasączonej oczywistościami warstwy językowej, ale ta przystaje przecież w stu procentach do legend. Chwile spędzone z Bajarką i jej dwunastoma gawędami pozostawiam z notą mocnych 7 na 10 punktów. W literackim świecie to publikacja oryginalna, pełna wartości oraz naznaczona magią a takie uważam za szczególnie cenne. Wśród wirujących płatków śniegu, gdy wizualizacje maluje szron, warto pozwolić opowiedzieć sobie zimną historię. A może ulepić z białego puchu własną Opowieść Wigilijną…

„(…) nie był to zwykły chłód. To było coś głębszego, przenikającego duszę, zabierającego myśli i wspomnienia.”
instagram.com/thrillerly

Dawno, dawno temu - a może wcale w tak odległych czasach - za siedmioma górami i wieloma lasami… choć niekoniecznie tak daleko, w śnieżnej Krainie Legend żyła sobie Bajarka, która opowiadała historie z morałem, nader przystające do gustu niejakiej Thrillerly. Słowami skreślonymi przez Joannę Kurek, tworzyła baśnie utkane ze smutków i tragedii, w których jednak, co...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

27 użytkowników ma tytuł The Storyteller from the Land of Snow ( Bajarka z Krainy Legend) na półkach głównych
  • 23
  • 4
13 użytkowników ma tytuł The Storyteller from the Land of Snow ( Bajarka z Krainy Legend) na półkach dodatkowych
  • 8
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mity i legendy starożytnego Egiptu Roger Lancelyn Green
Mity i legendy starożytnego Egiptu
Roger Lancelyn Green
44/52/2026 "Mity i legendy starożytnego Egiptu" Roger Lancelyn Green Zysk #recenzja #współpracabarterowa #współpracarecenzencka #egipt #mity W starożytnym Egipcie Jeśli chodzi o mitologię, to w szkole czytane były mity z greckiej i rzymskiej, nikt nie poświęcał czasu mitologii egipskiej. A szkoda! Gdyż jak pokazuje Roger Lancelyn Green mity i legendy ze starożytnego Egiptu mają swój wyjątkowy blask, urok, przesłanie. Pozwalają odkryć świat egipskich bogów, wierzeń, życia faraonów i ludzi w starożytności. Egipt fascynuje mnie od dawna, dzięki filmom z serii Mumia, ta fascynacja i zaciekawienie się wzmogły, dlatego bardzo byłam zaintrygowana tą publikacją i nie rozczarowałam się ! Książka, skądinąd pięknie wydana, w twardej oprawie, z obwolutą, zawiera wstęp, prolog, a w nim kilka słów o krainie Egiptu, a następnie clou książki, mianowicie opowieści bogów, opowieści magiczne, opowieści o przygodach. Opowieści przeplatane są ilustracjami, które pięknie dopełniają treść mitów i legend. Książka ta pozwala zatopić się w świat Egiptu, odkryć świat ich bogów, wierzeń, poznać dobrych, złych bohaterów, pozwala poczuć się jakby było się osobiście w Egipcie, zwiedzając piramidy, płynąc Nilem, podziwiać Sfinksa, ruiny budynków, świątyń poświęconym bogom egipskim. Czytałam je z zaciekawieniem i bawiłam się doskonale, polecam Wam z całego serca ten zbiór, może Egipt zaczaruje Was tak jak mnie 😉 Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Zysk.
Karolina Osewska - awatar Karolina Osewska
oceniła na 8 23 dni temu
Mitologia hawajska. Legendy o duchach i bogach William Drake Westervelt
Mitologia hawajska. Legendy o duchach i bogach
William Drake Westervelt
Autor zabiera nas w niesamowitą podróż do tak odległej dla nas krainy. Do miejsca gdzie opowieści o bogach są symbolem bliskości z naturą, ale też przestrogami przed niebezpieczeństwem i nieposłuszeństwem wobec sił wyższych. Każda z rajskich wysp ma swoje własne historie, a ich korzenie zachwycają swoją odległością od bliżej znanych nam kultur. Wiele z tych opowieści kryje brutalne opisy i kłopoty czające się wśród piaszczystych plaż. Barwne opisy historii bohaterów, którzy spotykają na swojej drodze bóstwa, tajemnicze rytuały i podróże przez nieznane wody. To właśnie kwintesencja tej książki. Podziwiam to jak trudne musiało być zdobycie tych informacji prawie sto lat temu. Autor włożył serce w jak najdokładniejsze przybliżenie czytelnikowi tej nietypowej kultury. Mi zdecydowanie najbardziej przypadły do gustu i skradły serce fragmenty pełne czarów, rytuałów i uroków, a najmocniej powtarzający się wątek modlitwy o śmierć. Nie będę jednak ukrywać, że była to szalenie trudna i wymagająca przeprawa. Zdecydowanie nie dla ludzi początkujących w temacie. Wiele trudnych imion oraz nazw miejsc i przedmiotów sprawia, że ciężko jest płynnie czytać całość. Niektóre opowieści strasznie się dłużyły, były pełne wątków i postaci, w których ciężko było się połapać. Starałam się chwytać pojedynczych niezwykle bliskich mi, powyżej wymienionych wątków. Nie jest to książka do czytania ciągiem i zdecydowanie polecam przerwy pomiędzy poznawaniem kolejnych historii, bo natłok informacji bardzo utrudnia przyswajanie ich. To wszystko sprawiło, że czytałam ją 6 miesięcy mimo ciążących na mnie terminów współpracy i wprawiła mnie niejednokrotnie w zastój czytelniczy. Zachęcam jednak do poznawania tak odległych kultur i interesowania się ich wierzeniami, które są sposobem na zrozumienie otaczającego świata. Jak zawsze doceniam także wydanie serii "Wierzenia i zwyczaje", z której pochodzi ta książka. Dopracowanie jest warte uwagi, a tematyka godna podziwu. Dziękuję wydawnictwu za możliwość rozwijania mojej pasji do wiedzy na temat wierzeń z różnych zakątków świata. Nie długo z przyjemnością sięgnę po kolejne książki z serii. [współpraca barterowa]
alwisia_books - awatar alwisia_books
ocenił na 6 4 miesiące temu
Urodziny Króla Zimy Jonathan Freedland
Urodziny Króla Zimy
Jonathan Freedland Emily Sutton
Jeśli jeszcze nie wiecie, jaką książkę podarować Waszym dzieciom pod choinkę, to mam dla Was propozycję idealną. „Urodziny Króla Zimy” autorstwa Jonathana Freedlanda z oferty Wydawnictwa Kropka w przekładzie Natalii Rusinek to baśniowa opowieść o tym, jak ważne są rodzinne więzi i jak trudno jest czasem spełnić swoje marzenia. Nie spodziewajcie się, że odnajdziecie w tej narracji typową opowieść o świętach. To raczej parabola ludzkich wyborów i wyzwań, jakie stawia przed Nami życie, ale do rzeczy. Król Zimy pragnie wyprawić urodzinowe przyjęcie i zaprosić na nie swoje rodzeństwo - królów i królowe pozostałych pór roku. Okazuje się jednak, że nie tak łatwo będzie zrealizować ów plan, zwłaszcza jeśli wcześniej nie przewidzi się jego konsekwencji. Największą siłą tej książki jest jej wielowymiarowość. Dzieci odnajdą tu baśniową przygodę i wyraźne przesłanie dla czytelnika, natomiast dorośli dostrzegą opowieść o samotności i skomplikowanych relacjach rodzinnych. Król Zimy nie jest postacią jednoznacznie pozytywną: popełnia błędy, bywa uparty i nie zawsze potrafi nazwać własne uczucia. Właśnie to sprawia, że staje się bohaterem bardzo ludzkim, bliskim i wiarygodnym. Na uwagę zasługuje również język przekładu Natalii Rusinek. Tekst czyta się płynnie, a jednocześnie ma on w sobie poetyckość, która doskonale współgra z baśniowym klimatem opowieści. To książka idealna do wspólnego, głośnego czytania, prowokująca do rozmów z dzieckiem o emocjach, potrzebach i konsekwencjach podejmowanych decyzji. Ilustracje (choć nienarzucające się) dopełniają całości i budują zimowy, lekko nostalgiczny nastrój. Nie dominują nad tekstem, lecz delikatnie go podkreślają, pozostawiając przestrzeń dla wyobraźni. „Urodziny Króla Zimy” to przede wszystkim mądra opowieść o relacjach, odpowiedzialności i sztuce kompromisu. Będzie idealnym prezentem nie tylko pod choinkę, ale na każdą okazję, gdy chcemy podarować dziecku coś naprawdę wartościowego.
z_kultury_ - awatar z_kultury_
ocenił na 10 3 miesiące temu
Baśnie starosłowiańskie Iwona Czapla
Baśnie starosłowiańskie
Iwona Czapla Halina Constantine
"Baśnie starosłowiańskie" to zbiór baaaardzo wielu różnych opowieści, baśni i bajek w takim klasycznym stylu, który znamy z baśni z dzieciństwa, ale tych w słowiańskich klimatach. Bajki osadzone są w kulturze wschodniosłowiańskiej, typowej dla Rosji, dawnej Rusi czy Ukrainy, bowiem oprócz niezwykle często pojawiającej się postaci Baby Jagi, mamy tu wielu carów, carewiczów i carówien. Wiele z tych historyjek zbudowanych jest na podobnym schemacie, w którym główny bohater pomaga napotykanym zwierzętom, które następnie odwdzięczają się mu pomocą podczas różnych misji czy zadań. Niektóre z tych schematów były mi dobrze znane, ale niektóre baśnie czytałam po raz pierwszy, a zawsze chętnie poznaję opowieści nacechowane słowiańskim folklorem 😁 Oprócz typowych motywów jak poszukiwanie żony/męża, pokonywanie sprytnego przeciwnika (tu często Żmija), mamy też przemiany w zwierzęta, magiczne artefakty jak siedmiomilowe buty lub peleryna niewidka. Spodobały mi się też określenia typowe dla tych baśni jak "za trzydziewiątym lasem, trzydziesiątym lądem" albo formułka o Babie Jadze podróżującej w kociołku i zacierającej za sobą miotłą ślady 😃 Zawarte tu historie są bardzo krotkie, niektóre na 1-2 strony, inne do 10, a najdłuższe na kilkanaście, czyta się je więc ekspresowo i przyjemnie. Lektura tych baśni zapewniła mi wiele frajdy podczas grudniowych wieczorów, idealnie nadały się na czas, gdy byłam zmęczona i potrzebowałam bajkowych klimatów😃 cieszę się z poznanych nowych historii oraz zgłębienia folkloru, nawet jeśli nie typowo z Polski. Wspaniale wyłapywało mi się przy czytaniu różne schematy i motywy oraz porównywało je z historiami, które znałam ze swojego dzieciństwa 😃
brave_book - awatar brave_book
ocenił na 7 3 miesiące temu
Mitologia sumeryjska. Stworzenie świata Przemysław Kulczak
Mitologia sumeryjska. Stworzenie świata
Przemysław Kulczak
Istnieją ludy, które nawet dla wytrawnych historyków stanowią wielką zagadkę. Niewątpliwie jednym z nich są Sumerowie, których obyczaje i dokonania w ogromnej części giną w pomroce dziejów. Wystarczy wspomnieć, że o ich istnieniu dowiedziano się dopiero na początku XX wieku z prowadzonych wykopalisk. Informacje o tym starożytnym narodzie są niezwykle skąpe, a o samym pochodzeniu nie ma dosłownie żadnych. Bezsprzeczne jest tylko to, że w IV tysiącleciu p.n.e. stworzyli potężną, bogatą i prężną cywilizację na azjatyckich terenach południowej Mezopotamii, w dorzeczu wielkich rzek - Eufratu i Tygrysu. Na początku II tysiąclecia ulegli napływowym ludom, a następnie zostali wchłonięci przez nowo powstałe mocarstwo babilońskie. Na podstawie odkrytej „Listy Królów”, stanowiącej swoistą kronikę panujących, stwierdzić można, że kolebką Sumerów było miasto Eridu, pełniące zarazem rolę ośrodka religijnego. Jednak najważniejszą rolę spełniało Uruku, który było stolicą w okresie podjętej ekspansji. Sumerowie posiadali swój własny, specyficzny i bardzo kwiecisty język. Na początku posługiwali się pismem obrazkowym, by następnie przejść do klinowego. Dzięki niemu zdumionym oczom współczesnych ukazały się liczne pasjonujące mity i eposy. Do najbardziej znanych należy przypowieść o potopie zesłanym przez bogów na grzeszną ludzkość, co nieodparcie przywodzi na myśl księgi Starego Testamentu. Wyobraźnię badaczy i literaturoznawców rozgrzewały także przygody sumeryjskich herosów, z których najbardziej znanym jest Gilgamesz, półbóg i władca państwa-miasta Uruk, dokonujący wielu bohaterskich czynów. Zdumienie budzą do dziś umiejętności architektoniczne i irygacyjne Sumerów, którzy podległą im, początkowo pustynną i jałową ziemię zamienili w krainę żyzną i kwitnącą, ozdobioną ponadto wspaniałymi budowlami. Do najbardziej monumentalnych należą świątynie ofiarowane bogom oraz pałace zbudowane dla królów. Lud ten wykształcił także własną bogatą mitologię, pełną niezwykłych bóstw, potworów i demonów. Na jej przybliżenie zdecydował się Autor recenzowanej książki. Zowiesz się Enheduanna i jesteś córką potężnego oraz czcigodnego Sargona z Akkadu, słynnego władcy tej starożytnej sumeryjskiej krainy. Jednak Twoim życiem i przeznaczeniem nie jest oddawanie się przyjemnościom i zabawom, sprawowanie rządów czy odcyfrowywanie uczonych ksiąg, zapisanych klinowym pismem. Zostałaś bowiem poświęcona bogom i sprawujesz funkcję arcykapłanki świątyni boga Nanny w mieście Ur, położonym nad świętym i życiodajnym Eufratem. Wybrałaś tego opiekuna księżyca, syna nieśmiertelnych oraz przedwiecznych Enlila i Ninlil, gdyż najbardziej odpowiadał Twojej skrytej, kontemplacyjnej naturze. Otoczona innymi kapłankami i liczną rzeszą sług, pozostajesz tak naprawdę świadomie samotna - Twoim jedynym celem jest krzewienie wiary, opieka nad powierzonym Ci przybytkiem i zajmowanie się studiowaniem losów tych, od których zależy byt nie tylko każdego człowieka, ale nawet najmniejszego pyłku obracanego w powietrzu podmuchami porywistego wiatru. „Były wokół mnie me uczynne siostry. Było mnóstwo ludzi (…). A jednak w obliczu niebios, historii i tajemnicy przyszłości wszyscy jesteśmy jednako samotni. Oddech przyjaciela niczym jest wobec nurtu rzeki. Słowo siostry niczym jest wobec powiewu wiatru. Uśmiech brata niczym jest wobec słonecznego promienia. Spojrzenie ojca niczym jest wobec wieczności.” Bogowie – ileż w nich tajemnic niezgłębionych jeszcze przez zastępy mędrców, przewracających pieczołowicie latami zwoje świętych pergaminów. Odkrywasz je każdego dnia i każdego dnia rozmyślasz nad ich istotą. Używasz do tego nie tylko rozumu, ale przede wszystkim serca - zmysłów, które przecież sami powołali do życia, aby ludzie używali ich na chwałę swoich stwórców. „Tyle smagnięć wiatru poczułam na własnej twarzy, tyle szumu owadzich skrzydeł doświadczyłam (…). A z każdym z nich przybyła do mnie iskierka prawdy o niebiosach ponad nami. (…) Tak sobie myślę, że Nanna, ten jeden z wielu przedstawicieli boskiej gromady, powiedział mi wszystko, co mógł mi zdradzić.” Jak się to wszystko zaczęło? Jak powstał świat i człowieczy ród? Jeśli chcesz o tym posłuchać, szeroko otwórz uszy i umysł, albowiem jest to opowieść pełna dziwów, z którymi ten ostatni ledwo może sobie poradzić... Na początku była… nicość. Bezmierna masa czarnych pierwotnych wód, wypełniających sferyczną bańkę, zagubioną w otchłaniach wszechświata. Bez odrobiny światła, czy jakichkolwiek dźwięków. Panowała nieprzenikniona ciemność, bezgłos i bezbrzeżny spokój. Pozornie jedynie niebyt i martwa pustka, jednak w praoceanie tkwił mikroskopijny zalążek materii - pierwotny duch stworzenia-Nammu-matka-rodzicielka. Uwięziony, w końcu zbuntował się wobec bezruchu i wykrzesał całą, drzemiącą w swej głębi siłę twórczą. Tego dnia narodził się świat, który wziął swój początek z powstałej pierwotnej góry. Jej szczyt powołał do istnienia dwa pierwsze bóstwa – An oraz Ki. Owocem ich związku był wielki Enlil – bóg ziemi, powietrza i wiatru, jaki odseparował niebo i ziemię, tworząc z nich odrębne byty. Rozdzielił w ten sposób swych rodziców, którzy od tej pory nie mogli się już spotykać. „I tak żyła sobie błogo pierwotna boska gromadka. (…) Często zdarzało się wówczas, że An wymykał się dokądś i znikał w niebiosach. (…) Wkrótce (…) wyszła na jaw jego wstydliwa tajemnica. (…) pewnego razu An przyniósł (…) z niebios (…) dziecko pochodzące ze związku Ana i Namu.” Z kazirodczego stadła powstał Enki - bóg wiedzy, mądrości, rzemiosł i wód, a także przyszły twórca ludzkości. Kiedy dorastał, An - niebieski bóg ojciec oraz Ki - opiekunka ziemi, znaleźli sposób, by się na nowo schodzić. Skutkiem tego okazały się narodziny kolejnych bóstw, tworzących wkrótce sporą gromadę, zwaną Anunnaki. „Zrobiło się gwarno i tłoczno. Enlil postanowił więc stworzyć na ziemi miejsce, w którym Anunnaki mogliby zamieszkać i żyć w wygodzie.” Aby to ułatwić, bogowie wspólnie stworzyli ogniste słońce oraz srebrzysty księżyc, wiszące odtąd na nieboskłonie. Powołali też do życia pola, kanały oraz groble, rozdzielając je wstęgami potężnych rzek Eufratu oraz Tygrysu, których wody wypłynęły z oczu Ki. Wkrótce doszli także do wniosku, że będą im potrzebni słudzy, dbający o ich wygody oraz dostarczający pożywienia. W swej niezmierzonej mądrości, Enki wpadł na pomysł ulepienia z gliny istot, które byłyby w tym pomocne. Aby tchnąć w nich ducha, konieczne było dodanie odrobiny boskiej krwi. Kilka dni później odbyła się uroczysta ceremonia tworzenia istot ludzkich. Uczestniczyły w nich Nammu, Ninmah - bogini płodności oraz siedem bogiń narodzin. „I tak z gliny powstała dwunożna istota. (…) Nammu (…) popatrzyła stworzonej istocie w oczy. Stwór wówczas uśmiechnął się do niej krzywo i wykonał dłonią niezgrabny gest powitalny.” Dzieło jednak nie było jeszcze skończone. Nowe istoty trzeba będzie wyposażyć w mądrość, umiłowanie ciężkiej pracy, człowiecze imię oraz zapoznać z Tablicami przeznaczenia, zawierającymi przykazania. Ich pojawienie się zmieniło na zawsze świat, losy bogów i samej ziemi. Ale to już inna opowieść... „Mitologia sumeryjska. Stworzenie świata” Przemysława Kulczak to ciekawe kompendium najbardziej istotnych podań oraz mitów, stworzonych przez tajemniczy, azjatycki lud, który ucywilizował dorzecze Eufratu i Tygrysu. Jak każda ludzka społeczność, także Sumerowie nie mogli obyć się bez stworzenia własnej mitologii i całego zastępu bogów. Wszyscy oni ożywają pod piórem Autora, odznaczając się iście ludzkimi cechami, czyniącymi ich tak bliskimi człowieczemu sercu. Nie brak wśród nich zazdrości, gniewnych, gwałtownych uczynków, płaskich żądz, wzajemnych żali a nawet nienawiści. Enlil, który rozdzielił rodziców wbrew ich woli, nieustannie walczy o dominację nad światem ze swoim bratem Enkim, pochodzącym ze związku ojca z własną matką. Inanna - wojownicza bogini miłości i wojny czyha na najmniejszy błąd z ich strony, aby zagarnąć jak największą część władzy dla siebie. Nie brak także budzących strach potworów oraz demonów, usiłujących zepsuć wspaniałe boskie dzieła. Sumerom nie był obcy fatalizm, czego dowodem jest istnienie ogromnego, ziejącego ogniem orła o łbie lwa, którego pojawienie się zwiastowało nieuchronne nieszczęście. Co ciekawe, postać Lilit nie jest wytworem ży*dowskich mitów, gdyż istnieje już w sumeryjskich podaniach jako kobiecy, złośliwy demon. Niewątpliwie barwna jest także osoba półboga Gilgamesza, władcy Uruk, którego czyny nieodparcie przywodzą na myśl te, jakie były dziełem Heraklesa. Kulczak przedstawił cały ten fascynujący świat w porywający, żywy sposób, budząc niekłamane zainteresowanie czytelnika. Ciekawym zabiegiem jest nadanie narracji postaci opowieści snutych przez kapłankę Enheduannę oraz matkę Gilgamesza Ninsun, dzięki czemu przed oczami odbiorcy plastycznie rozpościera się bogate uniwersum sumeryjskich wierzeń, mocno działających na wyobraźnię. Bez wątpienia oryginalna propozycja literacka, wydana w klimatycznej, twardej oprawie - 7/10. instagram.com/thrillerly
Thrillerly - awatar Thrillerly
ocenił na 7 7 miesięcy temu
Wieczór festiwalu i inne baśnie Kenji Miyazawa
Wieczór festiwalu i inne baśnie
Kenji Miyazawa
post w ramach współpracy z wydawnictwo Kirin 🎆 Witam.😄 Jak tam wam mija grudzień? Czytacie coś ciekawego? U mnie czas ten mija pod znakiem pracy i zbliżających się zaliczeń, ale poczytać coś dla siebie też można, a nawet trzeba. Dlatego dzisiaj o „Wieczorze festiwalu i innych baśniach”. Lekko upośledzony chłopiec postanawia posadzić las. Na festiwalu poświęconym bóstwu gór zjawia się niespodziewany gość. Zachłanny właściciel fabryki postanawia cynicznie wykorzystać łatwowiernego słonia. Współzawodnictwo trzech zarozumiałych uczniów Niedźwiedzia Jaskiniowego znajduje tyleż komiczny, co makabryczny finał. Małe dziecko, które zgubiło drogę w śnieżycy, otrzymuje niespodziewaną pomoc… 🎇 Jeśli nie znacie twórczości Kenjiego Miyazawy… to spokojnie, bo ja też nie kojarzyłam.🙈 Dopiero w trakcie lektury, dzięki wspaniałemu wstępowi do zbioru dowiedziałam się, że nie tylko o tym kim był autor, ale i że czytałam już wcześniej jedno z jego opowiadań o czym nie zdawałam sobie sprawy. Co do zbioru to po przeczytaniu w ogóle nie dziwi mnie fakt, że pisarz jest bardzo szanowany w Japonii. Jego baśnie i wiersze zostały odkryte tuż po jego śmierci i do dziś są nieustannie wznawiane i tłumaczone na różne języki. Najbardziej spodobał mi tytułowy „Wieczór festiwalu”, „Mysz Tse” oraz „O lisie i miejscowym bóstwie”. Podobał mi się piękny język, wszechobecny optymizm i wiara, że w każdym człowieku jest jakieś dobro. Są tam prawdy ogólne, może oczywiste i nienadzwyczajne, ale nadal dość ważne w życiu. No i nie mogę nie wspomnieć o poetyce autora – to jak kreuje świat, tworzy perypetie bohaterów jest prawdziwą magią. 🎇 „Wieczór festiwalu i inne baśnie” to kolejna książka z serii Yume i kolejna, którą uważam za wartą uwagi. Ciepła, interesująca, pełna piękna i magii. Zdecydowanie jedna z lepszych pozycji w całej serii.🫰
CatGirlwithbooks - awatar CatGirlwithbooks
ocenił na 8 1 rok temu
Duszek ze starego zamczyska Zofia Szanter
Duszek ze starego zamczyska
Zofia Szanter
KARPACKIE BAJANIA Pełni uroku bohaterowie książki Zofii Szanter „Duszek ze starego zamczyska” spoglądają na nas z okładki. I już samo spojrzenie na szatę graficzną pozwala nam uwierzyć, że w tej opowieści spotkamy postaci, które zaskarbią sobie nasze serca. Piękna, twarda oprawa, czarujące ilustracje autorstwa Katarzyny Kołodziej sprawiają, że książka prezentuje się bardzo dobrze. Powieść wydana przez wydawnictwo Miasto Książek. Diabeł Pazurkiewicz nie przeczuwa, że pozornie zwyczajny dzień, na zawsze odmieni jego życie. Zbierając owoce dzikiej róży napotyka dziwną, białą kulkę zaplątaną w kolce krzewu. Gdy udaje mu się uwolnić nieszczęśnika, okazuje się, że jest to mały duszek. I to duszek nie byle jaki, bo karpacki ! Ektoplazmus, gdyż takie dumne imię nosi duszek, szybko zaprzyjaźnia się z leśnym diabłem. Jak przystało na młodego i pełnego energii ducha, Ektoplazmus uwielbia psoty. Wszystko zmienia się pewnej wiosny, gdy przedwcześnie obudzony, postanawia udać się na poszukiwanie przygód. W swojej podróży trafia do opuszczonego zamku, a tam poznaje nietoperza Dormicjana. Nowy przyjaciel chce, by Ektoplazmus został z nim na zawsze. Wszak każdy szanujący się zamek powinien posiadać własnego ducha. Czy będzie to koniec przyjaźni duszka z leśnym diabłem? Jak potoczą się losy karpackich bohaterów? Nastrojowa, to słowo najlepiej oddające klimat tej historii. Zofia Szanter stworzyła niebanalne postaci i osadziła je w naszych rodzimych realiach. Bardzo miło jest poznać leśnego diabła i najprawdziwszego karpackiego duszka. Ich losy związane są z miejscem, w którym żyją. Urodziwa górska okolica skrywa wiele sekretów i jest domem dla zaskakującej liczby tajemniczych mieszkańców. Tworzą swój własny świat, do którego ludzie nie mają wstępu. Przeżywają radości i rozczarowania, a ich przygody bywają bardzo niebezpieczne. Małe istoty, które zamieszkują zbocze góry, żyją w symbiozie i mimo tego, że są tak bardzo od siebie różne, to potrafią współdziałać. „Duszek ze starego zamczyska” to bardzo ciepła opowieść o przyjaźni i odpowiedzialności za drugą istotę. Napisana bardzo ładnym i miłym w odbiorze językiem. Ilustracje przedstawiające bohaterów są rewelacyjne. Wspaniale jest zanurzyć się w takiej historii, która jest pasjonująca i mądra. Poznawanie świata diabła Pazurkiewicza, jego codzienne perypetie i zaangażowanie w poprawienie losu nowopoznanego duszka, są po prostu ujmujące. Szanter pisze z dużą wrażliwością. W krótkiej i dość prostej konstrukcyjnie powieści potrafiła zawrzeć wszystko to, co jest w literaturze dla dzieci najważniejsze : empatię, poczucie odpowiedzialności i oddanie. Młody czytelnik z dużym zaangażowaniem będzie śledził losy tych jakże sympatycznych bohaterów. Dodatkowym atutem jest to, że są oni tak swojscy, nasi, a cała rzecz dzieje się na terenach, które są nam bliskie. Poznajemy górską przyrodę, dowiadujemy się jakie rośliny mają leczniczą moc oraz co może stanowić zagrożenie. Książka posiada bardzo duże walory edukacyjne, ale nie jest sztywną, moralizatorską historią. W starym zamczysku niegdyś mieszkali ludzie. Dziś stoi opuszczone, a jego dach stopniowo się zawala. Zamek stał się miejscem życia nietoperza Dormicjana, ponieważ w odwiecznym cyklu życia, przyroda wypełnia każdą pustkę. Przedmioty, ozdoby i rzeczy użytkowe dawnych mieszkańców, dla tych nowych stanowią wielką zagadkę. Każdego dnia nietoperz i duszek poznają nowe oblicza zamku, który wydaje się być olbrzymią studnią pełną tajemnic. Ektoplazmus stanie przed trudnym dylematem : czy zostać na zamku wraz z nowym znajomym i stać się prawdziwym strasznym duchem? Czy też powrócić na zbocze góry, do swego przyjaciela Pazurkiewicza, który niegdyś uratował mu życie? Jaką podejmie decyzję? Z dużym zaciekawieniem czytałam tę książkę. Bardzo lubię literaturę dziecięcą i młodzieżową, a szczególnie taką, która zachowuje stary styl opowieści i niesie ze sobą przesłanie. „Duszek ze starego zamczyska” idealnie trafił w mój gust. Przeczytałam książkę dwukrotnie i myślę, że jeszcze do niej powrócę. W tej opowieści jest wszystko to, co cenię. I nade wszystko, zawiera ona szereg mądrości, które podane są odbiorcy w sposób przystępny, a nie natrętny. Można czerpać garściami z tej historii. Najtrudniejszym jest pisanie dla dzieci. Młody czytelnik to krytyk, który bardzo szybko odrzuca to, co nie przemawia do jego uczuciowości. Zofia Szanter stworzyła przepiękną opowieść, której czytanie jest prawdziwym powrotem do czasów, gdy literatura dziecięca była sztuką. Książka, która zawiera wszystkie elementy dobrej opowieści - jest tu i groza i smutek i radość i nadzieja. A przede wszystkim to poruszająca opowieść o przyjaźni ponad podziałami. I sile jaką daje nam obecność drugiej osoby. To także mądra historia o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi. A także o tym, że czasami to, czego tak bardzo szukamy, jest bliżej niż sądzimy. „Duszek ze starego zamczyska” powienien znaleźć się w każdej domowej biblioteczce. Wspólne czytanie z dzieckiem na pewno dostarczy mnóstwa radości. Jest to powieść, która nie zamyka się w schemacie i spokojnie czytać można ją w wieku od 5 do 95 lat. Dorosły odborca także odnajdzie w niej wartości. Atutem jest też to, jak cudownie książka została wydana. Atrakcyjna okładka przyciąga wzrok, a zawarte wewnątrz rysunki doskonale oddają klimat historii. Diabeł piekielnie mocno poleca.
Diabeł - awatar Diabeł
ocenił na 8 1 rok temu

Cytaty z książki The Storyteller from the Land of Snow ( Bajarka z Krainy Legend)

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki The Storyteller from the Land of Snow ( Bajarka z Krainy Legend)