rozwiń zwiń

Sześć wcieleń Jana Piszczyka i inne utwory

Okładka książki Sześć wcieleń Jana Piszczyka i inne utwory
Jerzy Stefan Stawiński Wydawnictwo: Czytelnik Seria: Głowy Wawelskie literatura piękna
594 str. 9 godz. 54 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Głowy Wawelskie
Data wydania:
1978-04-01
Data 1. wyd. pol.:
1978-04-01
Liczba stron:
594
Czas czytania
9 godz. 54 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376484839
Średnia ocen

                7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sześć wcieleń Jana Piszczyka i inne utwory w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Sześć wcieleń Jana Piszczyka i inne utwory

Średnia ocen
7,7 / 10
11 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
991
946

Na półkach: , , , ,

Duża Scena w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej wystawia musical
"Sześć wcieleń Jana Piszczyka" wg książki Jerzego Stefana Stawińskiego.
Dwa filmy "Zezowate szczęście " i "Obywatel Piszczyk" powstały i bawiły .
Jan Piszczyk to kultowy bohater / antybohater XX wieku, pragnie być wzorowym obywatelem i służyć polskiemu państwu, próbuje się dostosować do wszystkich norm i wzorców dyktowanych przez narodowo-kulturowo-społeczno-politycznej rzeczywistość. Konformizm Jana Piszczyka nie wpisuje się w realizm kalejdoskopu wydarzeń, w które zabiera nas od dzieciństwa do czasów PRL- u z Józefem Stalinem na czele.
Wojciech Kościelniak w nowej odsłonie konwencji musicalowej z doskonała rolą Piszczyka - Sebastiana Jasnocha otwiera fabrykę manekinów krawieckich....
Scenografia industrialna z czarnymi ścianami i fluorescencyjnymi napisami, plastikowymi planszami numerowanymi do samoobsługi typu, rekwizyty jak wózki, narzędzia oddaje klimat fabryczny. Oprawa muzyczna,piosenki (przykuwa uwagę Ołówek Hartmuta) i ruch sceniczny wprowadza nas w trans dzikiego , mechanicznego tańca, ruchy manekinów są wektorowe doskonale uzupełniają tę niezwykła historię.
Doskonałość ascetycznych strojów, utrzymanych w szarawej barwie z ciekawą osłona głowy i nożycami to kolejny atut.
Piszczyk w swej nadgorliwości przegrywa i nigdy nie udaje mu się być tym normalnym, przeciętnym obywatelem i o wszystko obwinia "zły los" .
Barwność losów bohatera dokumentalizuje ówczesne czasy i bogato filozoficzne spostrzeżenia bohatera.
Aktorstwo na najwyższym poziomie, śpiew, taniec, majstersztyk Marta Gzowska - Sawicka postać odtwarzana przerysowana , Rafał Sawicki nieoceniony w roli Jelonka, Wąsika, Piotr Gajos wcielający się w kierownika, gestapowca, sierżanta, Agnieszka Rose / Wiktoria Węgrzyn taniec - śpiew we krwi.
Choreografia Jarosław Staniek / Muzyka Piotr Dziubek / Kostiumy Bożena Ślaga-Śmierzyńska /Reżyseria i adaptacja Wojciech Kościelniak
Polecam taką metamorfozę znanego "wcielenia" Piszczyka.

Wracając do książki, autor zastosował formę listu, adresatem jest Pan Profesor a ja czuję się jakbym czytała cudzą korespondencję, która wciąga mnie na 40 lat...
Jan Piszczyk, syn warszawskiego krawca, nazwisko sugeruje "pisarczyka, gryzipiórka" i to odzwierciedla "bohaterstwo" w sześciu wcieleniach, wciela w kolejne ideologie i formy funkcjonowania w społeczeństwie z naczelnym pechem, który nie opuszcza naszego bohatera.
Cytat oddaje charakterystykę Piszczyka:
"...powoli zaczynam rozumieć impulsy, które kierowały moim postępowaniem, otóż chyba zawsze usiłowałem całkowicie nieświadomie, przystroić się w szaty uznanego przez opinię bohatera danego historycznego okresu. W życiu dziecka był nim harcerz, później podchorąży, wreszcie konspirator...
Wszystkie te etapy przebiegłem w bez owocnej pogoni za życiowym powodzeniem. Czy mogłem przypuszczać, że wszędzie czeka mnie nieuchronna klęska?..."
Barwność przygód o charakterze tragikomicznym z nieodłącznym pechem wciąga nas na 40 lat - okres sanacji później wojna, okres czasów stalinowskich....filozoficzne przemyślenia Piszczyka dodają kolorytu stanowiąc dokumentację tamtych czasów oczami prostego człowieka...
Epizod harcerski wraz z mundurem i lilijkami przekreślił pęcherz moczowy...
Epizod studencki, wolność, uniwerek, antysemickie wystąpienia, korepetycje z nieletnia Jolą z marzycielskimi chmurkami erotycznymi niczym w komiksie, przekreśla manifestacja i milicja....
Epizod podchorążego, wybuch wojny, pobór i puste koszary w Zgierzu, mundur porucznika, ostrogi, niewola, obóz i łatka "szpicla"....
Epizod podwójny konspiratora / waluciarza i pięknej Basi dekonspiruje podchorąży Sawicki na zebraniu podziemnej AK...i inspektor z gestapo...
i tak pozbył się znajomości z Jelonkiem, Basią i znów trzeba było uciekać z Warszawy....
Epizod Wąsik i Kraków, ciepła posadka, pisanie podań i innych pism dla ludności niepiśmiennej i zbieranie funduszy do walizeczki...i kłopoty, gdy pojawia się kobieta Irena Kłopotkowska, która prosi Piszczyka o śledzenie męża, bo ją zdradza....obserwowanie,czarny citroen... Piszczykowi się podobała pani Irenka...
Epizod referenta, małżeństwo, służalczy biurokrata, mistrz sprawozdawczości i wydawca gazetki ściennej, krzyż zasługi... napis jego charakterem pisma "Stalin dupa" przekreśla wszystko...
Jan Piszczyk to alter ego Stawińskiego......
Sięgam po następna cześć przygód Piszczyka.

Pozostałe opowiadanie stanowią doskonałą satyrę na społeczeństwo, które żyjąc w czasach ustroju komunistycznego, reżim, aparat rządzący i ludzie, którzy wchodzą w podwójne role z maskami....

Duża Scena w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej wystawia musical
"Sześć wcieleń Jana Piszczyka" wg książki Jerzego Stefana Stawińskiego.
Dwa filmy "Zezowate szczęście " i "Obywatel Piszczyk" powstały i bawiły .
Jan Piszczyk to kultowy bohater / antybohater XX wieku, pragnie być wzorowym obywatelem i służyć polskiemu państwu, próbuje się dostosować do wszystkich norm i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

27 użytkowników ma tytuł Sześć wcieleń Jana Piszczyka i inne utwory na półkach głównych
  • 14
  • 12
  • 1
7 użytkowników ma tytuł Sześć wcieleń Jana Piszczyka i inne utwory na półkach dodatkowych
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Sześć wcieleń Jana Piszczyka i inne utwory

Inne książki autora

Jerzy Stefan Stawiński
Jerzy Stefan Stawiński
Polski pisarz, scenarzysta i reżyser filmowy oraz autor słuchowisk radiowych. Urodził się na Mazowszu i niemal całe swoje życie związał z Warszawą. Absolwent Szkoły Podchorążych Rezerwy Łączności (obecnie Centrum Wyszkolenia Łączności - CWŁ) w Zegrzu oraz UW (prawo). W czasie II wojny światowej należał do AK. Brał udział w powstaniu warszawskim. Współtwórca największych sukcesów polskiej szkoły filmowej. Jego książki bądź scenariusze filmowe były kanwą tak słynnych później filmów jak m.in. "Kanał" (reż. Andrzej Wajda, 1957), "Eroica" (reż. Andrzej Munk, 1958) czy "Bilet powrotny" (reż. E. Petelska i Cz. Petelski, 1978). Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Jerzy Stefan Stawiński żył 88 lat. Wybrane książki: "Herkulesy" (Iskry 1955), "Godzina szczytu" (Czytelnik, 1968), "I będzie miał dom..." (Czytelnik, 1976), "Pasje Franciszka Liszta" (Wydawnictwo Radiowe i Telewizyjne, 1982), "Pułkownik Kwiatkowski" (Biutex, 1996), "Do filmu trafiłem przypadkiem" (Trio, 2007) Żona: Helena Amiradżibi (1964-12.06.2010, jego śmierć)
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Krótkie dni Włodzimierz Paźniewski
Krótkie dni
Włodzimierz Paźniewski
Ta książka naprawdę się stara, żebym jej nie polubił. Na przykład ten poetycki i sentymentalny ton, którym w naszej literaturze często opisuje się Kresy – tutaj okolice Krzemieńca i Lwowa. Nie potrafię czytać takich powieści i nie mieć przed oczami tego charakterystycznego stylu opowiadania, jaki można zaobserwować chociażby w filmach z serii „U Pana Boga za piecem”. Taka specyficzna narracja, opisująca Kresy - u Paźniewskiego przedwojenne - jako lekko szaloną, lecz urokliwą krainę, w której może jest biednie, ale za to w miarę zgodnie. No nie wiem, nie mieszkałem tam wówczas, ale mam wątpliwość, czy nie był to czasem pozorny, powierzchowny spokój. Inspiracje też nie są trudne do zauważenia. Schulz, Kuśniewicz, Konwicki – te przychodzą mi jako pierwsze do głowy. To rzecz jasna świetna literatura, ale mam wrażenie, że Paźniewski nawet nie próbuje być chociaż odrobinę oryginalny. Podobnie budowane metafory, bliźniaczy styl, podobna konstrukcja bohaterów – naprawdę nie trzeba być przesadnie oczytanym, żeby natychmiast rozpoznać znane tropy. Do tego brak rozdziałów. Nie wiem dlaczego, że niby historia ma płynąć, a my razem z nią? Tyle tylko, że nie płynie, lecz przeskakuje z miejsca na miejsce, od bohatera do bohatera, od motywu do motywu. Osobiście średnio to lubię – w moim odczuciu więcej światła między rozdziałami to też literatura. W tym przypadku cisza też mówi i jednocześnie pozwala złapać oddech, zastanowić się. Tutaj mamy dość jednolity blok tekstu. Tak więc nie powinna mi się ta książka podobać, a jednak jest inaczej. Czytałem ją trochę za długo, momentami irytowałem się, ale ostatecznie tę opowieść o zwyczajnych szaleństwach po prostu polubiłem. Chyba najbardziej ujął mnie tutaj wszechogarniający klimat zbliżającej się katastrofy – akcja książki dzieje się głównie w lecie 1939 roku. Bohaterowie przeczuwają, a my wiemy, że za niedługo rozpęta się piekło, a z tej dziwnej krainy i z jej mieszkańców wiele nie zostanie. Bardzo dojmujące uczucie. Nie wiem, czy ta powieść była wznawiana, ale nietrudno ją znaleźć w bibliotekach czy internetowych antykwariatach. Jak ktoś nie zna, to rzecz jasna polecam – raczej się nie zawiedzie.
Tristero - awatar Tristero
ocenił na 7 3 miesiące temu
Smutnych losów Jana Piszczyka ciąg dalszy Jerzy Stefan Stawiński
Smutnych losów Jana Piszczyka ciąg dalszy
Jerzy Stefan Stawiński
..."Ale ta nagła poprawa mego położenia wymagała wzmożonej czujności: już nieraz los wyciągnął mnie z otchłani, by po pewnym czasie strącić w przepaść".... Jan Piszczyk to kultowy bohater / antybohater XX wieku, pragnie być wzorowym obywatelem i służyć polskiemu państwu, próbuje się dostosować do wszystkich norm i wzorców dyktowanych przez narodowo-kulturowo-społeczno-politycznej rzeczywistość. Konformizm Jana Piszczyka nie wpisuje się w realizm kalejdoskopu wydarzeń, w które zabiera nas w więzienne klimaty 1952 roku do czasów PRL- u 1969 roku Barwność przygód o charakterze tragikomicznym z nieodłącznym pechem wciąga nas na 17 lat - okres powojenny, okres czasów stalinowskich, odwilży....filozoficzne przemyślenia Piszczyka dodają kolorytu stanowiąc dokumentację tamtych czasów oczami prostego człowieka... Epizod więzienny, cztery lata 1952-56, przystosowanie do nowych warunków i wciąż poszukiwanie siebie...Piszczyk zostaje doceniony przez naczelnika i ku swej radości, poprawia sobie byt i staje się "prasówkowym", początkowo naczelnik zachwycony jego streszczeniami Piszczyka....niestety lub stety natura więźnia daje znać i do referatu okolicznej akademii wkradają się koncepcje rewolucyjne...zwiastujące upadek partii i powrót równości bez podziałów społecznych. Naczelnik stracił prace, a Piszczyk karcer dostał i tak się skończyła miła znajomość: ..."Jeżeli można nazwać miłością uczucie między przełożonym a podwładnym, to ja pokochałem naczelnika. Teraz już nie miałem wątpliwości, że stałem się jego drugim ja: na prasówkach i zebraniach personelu więziennego swoim głosem wypowiadał treści, które ja układałem w zaciszu celu".... ..."Nie doskwierał mi tak bardzo brak kobiet, a to pewno przez skąpe wyżywienie; nie tęskniłem ani do kina, ani do teatru, bo treści filmów i sztuk poznawałem z recenzji i nie wydawały mi się szczególnie pasjonujące; o podróżach po kraju i tak nie mógłbym marzyć w mej podłej sytuacji".... Epizod amnestii i wolności..."Wiadomość o amnestii przyjąłem z obojętnością, jak gdyby mnie nie dotyczyła. Tej mojej apatii zawdzięczam, że gdy mnie wypuszczono z więzienia w lipcu 1956 roku, przeżyłem piorunujący wstrząs"... ....."Muszę opisać me pierwsze kroki w Warszawie, bo wtedy zdecydował się mój dalszy los. Znalazłem się na stołecznym bruku z czterystoma złotymi w kieszeniach i tak naprawdę nie wiedziałem, dokąd iść. Wyglądałem dość niechlujnie i widać czymś pachniałem niedobrym, bo zaraz na dworcu obsikał mi nogę jakiś łaciaty kundel"..... ...."Gdy tylko wyszedłem z dworca na ulicę, zobaczyłem na własne oczy to, o czym czytałem w więzieniu : Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina. Aż mnie zatkało z wrażenia : tego nie można sobie było wyobrazić na postawie fotografii z budowy. Wśród niskich domów, ruder i parterowych pawilonów gigantyczny pałac sięgał chmur, a iglica złociła się w słońcu"..... ....."W kawiarni "Polonia" nie czekało mnie nic dobrego oprócz wulgarnych panienek, na które zresztą nie miałem pieniędzy. Dopiłem cienką herbatkę, wziąłem pod pachę czasopisma, by je jeszcze raz przeczytać w wolnej chwili i ku uldze kelnerki wyszedłem na ulicę...." Głos wewnętrzny pojawia się jak anioł stróż ze słowami: ...."Uważaj, Piszczyk, gnoju, pyłem jesteś i molekuła, nie wychylaj się i pamiętaj o swych lekturach i przemyśleniach" Pokornie opuściłem głowę i zaraz z niemałym zdumieniem dostrzegłem kolejkę do kiosku po gazety. Tego jeszcze jeszcze nigdy nie widziałem. Przed aresztowaniem gazety prenumerowałem w biurze, leżały ich całe stosy, ale nikt specjalnie tego nie czytała..." Porażeniem niczym jest pojawienie się Renaty, córki notabla, która bardzo pomaga Piszczykowi..."- Państwo pozwolą kupić kiełbasę temu panu! - powiedziała głośno - Jest ofiarą wypaczeń i właśnie go zwolniono po czterech latach bezprawnego więzienia!..." Kiełbasa, łózko i pierwszy seks po więziennym czasie...."To była młoda dziewczyna, odziana w cienką sukienkę, a do tego, siadając, odsłoniła część opalonych ud. Czegoś podobnego od lat nie widziałem z bliska"....\, który Jan celebruje :..."Renata stanęła nad tapczanem i przypatrywała mi się chwile z zastanowieniem.Musiała to być dla niej niełatwa decyzja.Wyciągnąłem do niej drżącą rękę. Jedynym ruchem zrzuciła z siebie koszulę i padła obok mnie na tapczan. tego było za wiele. Dziwię się, że wtedy nie zwariowałem ze szczęścia. Była to pewno nagroda losu za moje wszystkie klęski. Tak chyba myślała Renata obdarzając mnie swym ciałem.To jednak nie była tylko litość i samarytańskie poświecenie...(..)rozpoczęła ze mną harce:... Wczasy i gorąca Lilianna, dyrektor Pasionka z epizodem "wywieziony na taczkach" z zakładu pracy, wiadomość o ciąży Renaty, ojcostwo i córeczka o wdzięcznym imieniu Marlena na cześć Marksa i Lenina... Epizod administracyjny z dyrektorem Pasionką, mimo dobrych chęci i zaangażowania a nawet zmiany nazwiska z Piszczyk na Piszkowski kończy się jak zwykle pechem... Epizod handlowy, zatrudnienie na stanowisku kierownika sklepu z tekstyliami, współpracownicy to starsza pani Jadzia i młody Wiesio...Pani Jadzia dobry pracownik, ale kombinatorstwo ma we krwi z Wiesiem i tym samym, Piszkowski i jego bezwzględna uczciwość została wystawiona na próbę i jej nie przetrwała...znów trzeba było odejść. Epizod naukowy to okres ponownego i bardzo owocnego spotkania z towarzyszem z więziennej celi profesora Tubalnego.... Szansa na studia magisterskie i pracę naukową już była w zasięgu ręki...gdyby nie zrządzenie losu i pech.... Epizod miłosny, każdemu człowiekowi nawet największemu pechowcowi należy się ktoś do kochania. Alicja, skromna, miła, szara myszka, pracuje w bibliotece i już Jasio myślał, że szczęście jest mu pisane, gdy tymczasem Alicja ma niezwykłą przeszłość.... Czyta się fantastycznie i druga cześć jest równie znakomita co pierwsza, i okraszona filozoficznymi przemyśleniami Piszczyka.
Edyta Zawiła - awatar Edyta Zawiła
oceniła na 10 10 lat temu
Trójka, siódemka, as Włodzimierz Tiendriakow
Trójka, siódemka, as
Włodzimierz Tiendriakow
"Lata płyną, a szczęścia nie ma". To cytat z książki, który znakomicie i w najkrótszy sposób określa, ujmuje historie ludzkie w książce zawarte. Bohaterowie opowiadań szczęścia nie mają, a okrutny los pokaże swą moc w pełni, komplikując lub kończąc biedne życie. Książka zawiera dwa świetne opowiadania. Pierwsze nosi tytuł "Na wybojach" ("Uchaby"), drugie "Trójka, siódemka, as" ("Trojka, siemiorka, tuz"). W obu opowiadaniach większość bohaterów nie wiedzie łatwego i dostatniego życia. Postacie zmagają się z różnymi problemami i w obu nowelach w pewnym momencie nadchodzi przełomowy moment, który zaważy na ich dalszych losach. Główni bohaterowie zetkną się np. z ludzką znieczulicą i bezdusznością urzędniczą (opowiadanie pierwsze) lub z bandytyzmem, złodziejstwem i niepohamowaną chciwością (opowiadanie drugie). W obu opowiadaniach dochodzi do tragedii, ofiar, trudnych decyzji, próby sił i charakterów, a przede wszystkim starcia dobra ze złem. Po przeczytaniu ostatnich zdań tej niewesołej, lecz rewelacyjnej książki powróciłem do słów piosenki nuconej przez jednego z bohaterów drugiego opowiadania. Mogą one służyć za refleksyjne podsumowanie obu krótkich opowieści i nimi zakończę także tę opinię, polecając jednocześnie książkę, która warta jest przeczytania. Oto wspomniane, jakże prawdziwe słowa piosenki: "Ach, dla jednych to życie jest cudne - Sama radość, marzenia i sny! A dla innych jest wstrętne i brudne - Sama rozpacz, nieszczęście i łzy..."
Jarosław Wiśniewski - awatar Jarosław Wiśniewski
ocenił na 8 5 lat temu
Pomocnik Bernard Malamud
Pomocnik
Bernard Malamud
Brooklyn, Nowy Jork, lata 50. XX wieku. Przenosimy się w czasie i przestrzeni do nowojorskiej dzielnicy biedoty, do podupadającego sklepu spożywczego prowadzonego przez żydowskich imigrantów z Rosji, w wietrzny listopadowy ranek wciągamy do sklepu ciężkie skrzynki z mlekiem, przesypujemy bułki z torby do drucianego kosza, sprzedajemy jedną z nich za trzy centy siwowłosej Polce, zapalamy grzejnik gazowy, parzymy kawę w sczerniałym emaliowanym garnku, liczymy skromne dochody, zastanawiamy się, gdzie podziała się nasza młodość, dlaczego zmarnowaliśmy życie i jak przetrwać do pierwszego, czekamy na klienta, choć nie nadchodzi i uśmiechamy się ponuro przeglądając żydowską gazetę, jednym słowem, dzielimy troski i aspiracje bohaterów powieści. „Tyle się spodziewał po Ameryce, a dostał tak mało.” Jest w tej książce sporo biedy, cierpienia i trosk, ale niewątpliwie jest to powieść wysokiej duchowej urody, dodająca otuchy moralnej, a do tego czyta się świetnie, dlatego cenię, szanuję, uważam, admiruję i wysoko stawiam, Bernard Malamud, amerykański pisarz pochodzenia żydowskiego, wychowany na Brooklinie w rodzinie imigrantów z Rosji, wierzy, podobnie, jak Dostojewski, że szansę na odkupienie win ma największy nawet grzesznik i ta wiara jest w tym utworze czytelna, jest „zbrodnia”, jest „kara” i jest „nadzieja na odkupienie win”, jest także napięcie pomiędzy światem duchowym a materialnym, tak charakterystyczne dla najważniejszych dzieł Marca Chagalla oraz mnóstwo refleksji o tym, jak trudno jest zmienić kierunek życia. Powieść spodoba się czytelnikom czułego i niepomnego uraz serca. Książka wydana w roku 1957. „- Moja mama pyta - powiedziała prędko - czy pan mógłby jej dać na kredyt do jutra funt masła, bochenek żytniego chleba i małą butelkę octu jabłkowego. Kupiec znał matkę. - Nie będzie więcej kredytu. Dziewczynka wybuchnęła płaczem. Morris dał jej ćwierć funta masła, chleb i ocet. Odnalazł na podniszczonym kontuarze, obok kasy, pokreślone ołówkiem miejsce i dopisał liczbę pod pozycją „Pijaczka”. Suma ogólna wyniosła teraz dwa dolary i trzy centy, których nie miał nadziei nigdy zobaczyć. Ale Ida zrzędziłaby, gdyby zauważyła nową kwotę, więc zmniejszył sumę do jednego dolara i sześćdziesięciu jeden centów. Jego spokój - ta odrobina spokoju, jaką miał - wart był czterdzieści dwa centy.” Przewrotnie rzecz ujmując, można zaryzykować stwierdzenie, że jest to powieść również o tym, że z wiekiem spada zapotrzebowanie na zysk, a rośnie na święty spokój. ; )
Jeanne - awatar Jeanne
ocenił na 8 1 rok temu
Chrystus ukrzyżowany po raz wtóry Nikos Kazantzakis
Chrystus ukrzyżowany po raz wtóry
Nikos Kazantzakis
Grecka wioska zagubiona gdzieś w górach Anatolii pod tureckim panowaniem jakoś na początku XX wieku. To tu umieszcza akcję jednej ze swych nasłynniejszych powieści Nikoz Kazantzakis. A moje pierwsze to książkowe spotkanie z jednym z największych (najsłynniejszym na pewno) greckich pisarzy. Wioskowi notable wyznaczają oto role do odegrania w przyszłorocznym widowisku paschalnym i rozdzielają je między maluczkich. Oto pokazowa celebra, stanowiąca oś ich życia, a nie życie samo w sobie i codzienne czynienie uczynków sprawiedliwych. Jednocześnie gawiedź i możni raz na kilka lat otrzymują swe igrzyska, raz na kilka lat składają (nie jesteśmy bowiem świadkami pierwszego “niewydarzonego” happeningu) ofiarę krwi jak w starożytnym pogańskim misterium. A okazja do sprawdzenia chrześcijańskiej postawy pojawia się niemal natychmiast, bo oto do wioski przybywa grupa wygnanych i prześladowanych przez Turków greckich chrześcijan z dość odległego sąsiedztwa. Kto ich wita? Nie pijani i obżarci notable przecież, a właśnie owi wioskowi maluczcy. I nikogo chyba nie zaskoczy fakt, że największym podlcem i najmniej ewangelicznie usposobionym okaże się nie kto inny jak lokalny pop - ojciec Grigoris. “Nazywasz się Kiler i jesteś killer!” wywrzaskuje w pewnym znanym nam filmie do bogu ducha winnego Jurka Kilera komisarz Ryba. Jakby znał zasadę spełniającej się poprzez etykietowanie przepowiedni, dotyczących ludzkich losów. Tak też i w powieści losy bohaterów zaczynają być determinowane przez role, jakie społeczność im powierzyła: Judasz judzi i jątrzy, Chrystus spełnia uczynki miłosierdzia, Piłat chce jedynie sytości i spokoju, Maria Magdalena… no, wiadomo. Dostajemy opis świata niby odwiecznego, a który już za chwilę przestanie istnieć: wiekowe imperia upadną, tradycyjna religijność uschnie, przez rejon przetoczy się kilka wojen. Ale też i uniwersalną przypowieść o istocie zła, o zbyt ścisłym nieraz powiązaniu nacji i wyznania, o grzechu i odkupieniu. O zdolności do samopoświęcenia. Otarcie się o śmierć (a tej w surowym greckim klimacie dostajemy jej tu mnóstwo) jednych uwzniośla i kieruje ku świętości, innych zaś przygina do ziemi i utwierdza w ich zwierzęcości. Jednych doświadczenie to otwiera na życie, innych na użycie. Wspaniale Kazantzakis opowiada swą opowieść: nie dość, że jest doskonałym scenarzystą, świetnym obserwatorem ludzkich zachowań i postaw, to układa z tych elementów przejmującą opowieść o narastającym napięciu i wstrząsającym finałem. A jeszcze dość sprawnie omija potencjalne pułapki tej wielowątkowej opowieści (jak choćby wiarygodne przedstawienie wewnętrznych przemian głównych bohaterów dramatu). Nic tu nie razi, nic nie kole, nic nie uwiera. Patosu sporo - tyle, ile w przypowieści czy rozprawie moralnej potrzeba, by wydobyć jej uniwersalny charakter. To literatura bardzo sensualna i na wszystkie zmysły oddziałująca. Niemal czujemy te nieznane i obce zapachy i smaki Orientu. Niemal czujemy niedogodności kolejnych pór roku w dość surowym klimacie. Bardzo mi współgra i współbrzmi i z “Mostem na Drinie”, i z “Konsulami ich cesarskich mości”, i - może zwłaszcza nawet - z “Madonną - Syreną”. Mocna to rzecz - prawdziwy moraliet z dobrze rozrysowanym tłem społecznym i historycznym, a postaciami szkicowanymi w lekko pastiszowej manierze. Moje pierwsze spotkanie z pisarstwem Kazantzakisa i od razu coś takiego: prawdziwa perła! Same dobre mam doświadczenia z nielicznymi dotychczas spotkaniami z literaturą grecką. Jakże mnie cieszy, że pewne moje ulubione wydawnictwo literackie ma w swych planach wydawniczych nowiutki przekład jakiegoś tajemniczego zapomnianego greckiego arcydzieła. Ale o tym na razie cicho-sza! Ostrożnie z dawkowaniem tej pozycji dla osób religijnych; nic tak nie może pozbawić wiary, jak postępowanie ziemskich funkcjonariuszy Pana B. Mnie zaś zasmuca o tyle, że w obrządku prawosławnym widziałem jakąś ostatnią - mistyczną? - szansę ocalenia chrześcijaństwa, tymczasem już sto lat temu wiadomo było, że jednak nic z tego. W sumie dość naiwne przesłanie książki. Nie sądziłem jednak, że tak mnie to poruszy. Trochę przypadkowo, a niespodziewanie jedna z książek roku!
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na 10 8 miesięcy temu

Cytaty z książki Sześć wcieleń Jana Piszczyka i inne utwory

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Sześć wcieleń Jana Piszczyka i inne utwory