Szable i rapiery

Okładka książki Szable i rapiery
Stanisław Maria Jankowski Wydawnictwo: Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej powieść historyczna
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Data wydania:
1980-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1980-01-01
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
83-11-06444-X
Średnia ocen

                6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Szable i rapiery w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Szable i rapiery

Średnia ocen
6,4 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
695
614

Na półkach: ,

Akcja ,,Szabel i rapierów" rozgrywa się podczas potopu szwedzkiego, jednak trudno porównywać ją do powieści spod znaku płaszcza i szpady. Fabuła skupia się na spiskach i intrygach, konsekwentnie unikając pól bitewnych. Z pewnością jest to powieść pesymistyczna, a śledzenie szwedzkich sukcesów i upadku Rzeczypospolitej przyprawia o frustrację. Nie zmienia to faktu, że jest to bardzo dobra książka, a zwroty akcji potrafią nieźle zaskoczyć.

Akcja ,,Szabel i rapierów" rozgrywa się podczas potopu szwedzkiego, jednak trudno porównywać ją do powieści spod znaku płaszcza i szpady. Fabuła skupia się na spiskach i intrygach, konsekwentnie unikając pól bitewnych. Z pewnością jest to powieść pesymistyczna, a śledzenie szwedzkich sukcesów i upadku Rzeczypospolitej przyprawia o frustrację. Nie zmienia to faktu, że jest...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

52 użytkowników ma tytuł Szable i rapiery na półkach głównych
  • 28
  • 23
  • 1
26 użytkowników ma tytuł Szable i rapiery na półkach dodatkowych
  • 18
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Wielka Księga Armii Krajowej Anna Gabryś, Marek Gałęzowski, Dawid Golik, Anna Herbich-Zychowicz, Stanisław Maria Jankowski, Wojciech Königsberg, Rafał Kuzak, Wojciech Lada, Michał Mackiewicz, Grzegorz Mazur, Sebastian Pawlina, Kacper Śledziński
Ocena 8,2
Wielka Księga Armii Krajowej Anna Gabryś, Marek Gałęzowski, Dawid Golik, Anna Herbich-Zychowicz, Stanisław Maria Jankowski, Wojciech Königsberg, Rafał Kuzak, Wojciech Lada, Michał Mackiewicz, Grzegorz Mazur, Sebastian Pawlina, Kacper Śledziński
Okładka książki Ucieczki specjalnego znaczenia Jolanta Drużyńska, Stanisław Maria Jankowski
Ocena 6,0
Ucieczki specjalnego znaczenia Jolanta Drużyńska, Stanisław Maria Jankowski
Stanisław Maria Jankowski
Stanisław Maria Jankowski
Stanisław Maria Jankowski - ur. w 1945 roku, absolwent historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, od lat związany z Instytutem Katyńskim w Polsce oraz Niezależnym Komitetem Historycznym Badania Zbrodni Katyńskiej. Jako publicysta debiutował w 1965 r. Autor kilku tysięcy publikacji w prasie krajowej i zagranicznej, także polonijnej, oraz słuchowisk radiowych i scenariuszy do filmów dokumentalnych dla TVN Historia. Twórca wielu wystaw historyczno-dokumentalnych, eksponowanych m.in. w Nowym Jorku, Londynie, Paryżu, Bostonie, Lwowie i wielu innych miastach. Spod jego pióra wyszło dwadzieścia książek m.in. o Armii Krajowej, generale Leopoldzie Okulickim, emisariuszu Janie Karskim, kulisach zbrodni katyńskiej. Wieloletni redaktor "Biuletynu Katyńskiego", konsultant historyczny filmu Katyń w reżyserii Andrzeja Wajdy.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Znak Jastrzębca Stanisław Maria Jankowski
Znak Jastrzębca
Stanisław Maria Jankowski
Na początek kilka słów wyjaśnienia: książka Jankowskiego trafiła do mnie w naprawdę dziwnych okolicznościach. Nie kupiłem jej, nie wypożyczyłem- stała sobie wśród kilku setek innych niepotrzebnych bibliotece książek- bo skoro nikt tego nie chciał wypożyczyć, to może za darmo weźmie. Wiadomo, w naszym społeczeństwie słowo "gratis" ma moc magiczną. I tak pewnie większość je brała, żeby w piecu rozpalić- tu się nawet nie będę ze swoim pesymizmem ukrywał. Słuszne się wydało dumanie nad tym, jak wypadnie książka, której nikt nie chciał, prawie nikt nie znał i nawet za darmo nie wziął. A co wyszło? Niech sobie plują w brodę ci, którzy po nią nie sięgnęli. Świetna, historyczno- awanturnicza powieść, która niczym nie ustępuje, a niejednokrotnie bije na głowę współczesnych pisarzy z tych rejonów literackich, jak Robert Foryś, czy Jacek Komuda. Akcja dzieje się w trakcie trwania II wojny północnej, (a dokładnie potopu szwedzkiego) w okolicach 1655 roku. Obserwujemy cichą wojnę pomiędzy tajnymi służbami Szwecji i Korony, pełną nagłych zwrotów akcji, zdrad, szermierczych pojedynków i brawurowych ucieczek. Nie znajdziemy tu jednego głównego bohatera. Co prawda o przygodach Krzysztofa czytamy jakby trochę częściej, ale sporo miejsca zajmują tu również fragmenty o rotmistrzu Myszkowskim, szwedzkich zausznikach, czy choćby krakowskich żakach. To trochę przeszkadza w zżyciu się z bohaterem, a właściwie zupełnie to uniemożliwia. Jednak w zamian czytelnik otrzymuje możliwość śledzenia fabuły z kilku perspektyw, poznania motywów działań niejako z pierwszej ręki. "Znak Jastrzębca" podzielony jest niewidzialną granicą na dwie części. W pierwszej połowie mamy typową prozę awanturniczą, której cech nie ma chyba sensu przytaczać; za to w drugiej, czyli podczas oblężenia Krakowa przez wojska Karola Gustawa, jest to w większej części książka stawiająca na twarde historyczne fakty. Owszem, wątki szpiegowskie i pojedynki na rapiery i tutaj występują, ale różnica naprawdę rzuca się w oczy. Obie "wersje" są tak samo dobre i mocno wciągające. Czy znalazły się jakieś wady? Są. Niewielkie, ale jednak są. Pierwsze, co mi się niezbyt podobało, to stosunkowo niewielka ilość opisów. Szkoda, że autor nie zatrzymuje się raz na jakiś czas, aby konkretne miejsca, przedmioty czy ludzi dokładniej opisać- tu się pan Jankowski ogranicza do wymienienia kilku cech wyglądu bądź charakteru i na tym koniec. Dialogów jest bardzo dużo, jakościowo bronią się jak najbardziej, ale humoru w nich czytelnik nie znajdzie. Nie żeby to było zadęcie w stylu Sienkiewicza, ale czasem jakiś rubaszny żart by się przydał, cięta uwaga, no doprawdy cokolwiek. Jak widać, są to raczej drobnostki, do których muszę dorzucić jeszcze jedną, zdecydowanie najzabawniejszą, mianowicie momentami kuriozalną archaizację. Na pewno czytelnikom książek historycznych wiadome jest, jak wyglądał szyk wyrazów w zdaniu wypowiadanym przez jegomościa kilka wieków temu. Obecnie tak się nie mówi, bo to wychodzi nienaturalnie, dziwnie i wywołałoby jedynie salwę śmiechu. Jednak w paru punktach pan Jankowski poszedł na całość i wsadził w usta swoich bohaterów zdania tak wykoślawione, że nie powstydziłby się tego sam Mistrz Yoda. Czytałem je po kilka razy głowiąc się nad tym, jaki był sens tworzenia czegoś takiego, a przy okazji chichotałem jak rezydent wariatkowa. Generalnie "Znak Jastrzębca" jest lekturą zdecydowanie godną polecenia, wciągającą od pierwszej strony, a dla wielbicieli mieszanek historii z przygodą będzie to z pewnością warty zapamiętania tytuł.
PonuryDziadyga - awatar PonuryDziadyga
oceniła na 8 11 lat temu
Cuszima tom I Aleksiej Nowikow-Priboj
Cuszima tom I
Aleksiej Nowikow-Priboj
Pierwszy tom książki o największej bitwie morskiej pierwszej dekady minionego stulecia,napisany przez jej uczestnika. I trudno jest tak naprawdę określić jej gatunek literacki. Z jednej strony są to bowiem na pewno wspomnienia Aleksieja Nowikowa, z drugiej literatura faktu,jeśli chodzi o opisy poszczególnych osób, szczególnie z dowództwa, poszczególnych okrętów czy wydarzeń (w tym rewolucji 1905 roku w Rosji). Z trzeciej wreszcie zaangażowana publicystyka, czasami w duchu wielkoruskiego nacjonalizmu (historia rosyjskiej floty żaglowej), czasami tzw. realnego socjalizmu (wstęp czy opisy organizacji rewolucyjnych na statkach). Niekiedy określa się książkę jako „powieść dokumentalną” ale równie dobrze można nazwać ją fabularyzowanymi wspomnieniami. Tym niemniej książka powinna podobać osobom zainteresowanym historią, szczególnie Rosji, Dalekiego Wschodu czy wojen morskich. Autor bowiem najlepiej wypada tam, gdzie beznamiętnie pisze o faktach jak również zachowuje krytycyzm w stosunku do dowództwa floty oraz cara i kół rządzących. Wystarczy wspomnieć, że tzw. II Eskadra Oceanu Spokojnego, czyli rosyjska flota bałtycka (z nieśmiertelnym krążownikiem „Aurora” – uświęconym udziałem w przewrocie bolszewickim 12 lat później, na Morzu Północnym zatopiła kilka brytyjskich kutrów rybackich, biorąc je za …. japońskie torpedowce. Przy okazji ostrzelano kilka własnych okrętów, m.in. zabijając kapelana na wspomnianym krążowniku. Zatem zaletą są realistyczne fragmenty książki, zaś wadą wspomniane fragmenty publicystyczne. Warto jednak poznać okoliczności rejsu niemal dookoła świata w celu … no właśnie. Tom pierwszy kończy się przed kluczową bitwą, ale autor stawia jedno zasadnicze pytanie – czy to w ogóle miało sens,do tego jeszcze z tymi ludźmi. No ale cóż – dla Rosjan (z wyjątkiem wąskiej grupy elity intelektualnej) jednostki nigdy nic nie znaczyły. Odświeżenia wymaga też przekład Władysława Broniewskiego. Dziś nikt nie używa słowa „elektrykarz” i inaczej piszemy nazwy własne, m.in. Abukir czy Zatoka Kotorska. Jednym słowem dla miłośników historii całkiem dobra przekąska przed daniem głównym, czyli opisem bitwy w drugim tomie.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 6 10 miesięcy temu
Oficer największych nadziei Marian Brandys
Oficer największych nadziei
Marian Brandys
Bardzo dobrze mi się ją czytało - ale jestem też dużym fanem książek o tematyce militarno-historycznej. Sporo szczegółów z życia Józefa Sułkowksiego, zarówno części prywatnej, jak i tej "oficjalnej", czyli jako adiunkta Bonapartego. Duże wrażenie zrobiła na mnie praca militarna i literacka jaką wykonał. Zdecydowanie był to człowiek maksymalnie nastawiony na realizowanie w życiu swoich ideałów i celów. Ciekawe fragmenty o wewnętrznych konfliktach i intrygach, jako miały miejsce wśród polskich polityków i wojskowych, będących na emigracji lub działających na okupowanych przez wrogie mocarstwa terenach. Nawet w takich czasach polaryzacja naszego społeczeństwa była gigantyczna, wbrew temu co można by przypuszczać. No i oczywiście nie można zapomnieć o świetnym opisie współpracy pomiędzy Napoleonem a Sułkowskim, którzy pomimo znacznych różnic ideologicznych potrafili docenić nawzajem swoje umiejętności i talenty, by wspólnie działać w operacjach militarnych potencjalnie służących obydwu krajom. Ciekawostką jest też opis zaciekłej walki o utworzenie Legionów Włoskich - obecnie wiele osób traktuje to jako sprawę oczywistą, efekt jednomyslności zmęczonych okupacją Polaków. Tymczasem proces ten długo "docierał się" poprzez naciski róznych sił politycznych tak, aby samemu spróbować obsadzić wysokie stanowiska takiej formacji. W książce jasno mamy przedstawioną potyczkę o kontrolę nad Legionami - Sułkowski był w tym przypadku poważnym konkurentem dla generała Dąbrowskiego przy obejmowaniu władzy nad całą organizacją. Moja wersja ma 200 niedużych stron, które najpeweniej przekładają się na te 141 stron "standardowej" książki. Czyta się ją całkiem szybko, a jeśli interesujesz się wydarzeniami i postaciami z czasów wojen napoleońskich, to jest to książka do przeczytania nawet na jeden raz. Mocno polecam!
wojtek7z - awatar wojtek7z
ocenił na 8 1 rok temu
Kwatera 139. Opowieść o marszałku Rydzu-Śmigłym Cezary Leżeński
Kwatera 139. Opowieść o marszałku Rydzu-Śmigłym
Cezary Leżeński
Dwa tomy, każdy inny. Po pierwszym byłem rozczarowany. Historia do sierpnia 1939 przedstawiona jest bardzo wyrywkowo. Poza kilkoma fragmentami Pierwszej Wojny Światowej i wojny polsko-radzieckiej Śmigłego jest bardzo mało. Niektóre rozdziały autor chyba dodał bo wypadało wspomnieć o przełomowych zdarzeniach z Dwudziestolecia ale o Rydzu dało się podać tylko krótkie wzmianki. Wygląda to tak, że pojawia się on zupełnie nagle w momencie śmierci Piłsudskiego. A i potem nie za bardzo widać Śmigłego-Rydza. Jego wysiłki zmierzające do modernizacji armii są ledwie zaznaczone a o jego działalności politycznej nie ma prawie nic, a na to liczyłem bardzo. Trudno mi sobie wyrobić zdanie czy miał on w tym zakresie własną wizję i sam był motorem napędzającym to, co wówczas się w Polsce politycznie działo, czy też tylko firmował to co robiło jego środowisko, począwszy od Adama Koca i innych "narodowych piłsudczyków". Być może ta książka byłaby lepsza bez tego tomu. Drugi tom jest bez porównania lepszy. Może chciałbym więcej widzieć o rozterkach marszałka z okresu Września ale są tu inne źródła. Za to wszystko to co działo się już po ucieczce do Rumunii (a może próbie przejazdu przez Rumunię?) aż do śmierci w Warszawie to jest bardzo ciekawe i o tym dotychczas czytałem tylko fragmentarycznie. Tu już autor korzysta z własnych źródeł, niepublikowanych i nawet jeśli trudnych do potwierdzenia to bardzo ciekawych. Mimo iż tu o marszałku jest tu już o wiele więcej to nadal jednak nie bardzo można zrozumieć czy to on kierował akcją powrotu do kraju i miał własny plan polityczny czy też był sterowany przez swój "dwór" w rodzaju Wacława Lipińskiego. Intrygująca sprawa, że o człowieku, który przez 4 lata był lub miał być Wodzem niezbyt wiele wiemy. Albo on był taki skryty (wiele na to wskazuje) albo o nim nie bardzo było co powiedzieć - może jest tak, jak sugeruje Michał Ogórek w "Sto lat!" my po prostu potrzebujemy Wodza i wykreowaliśmy sobie na siłę Rydza-Śmigłego?
Zbigniew_Malinowski - awatar Zbigniew_Malinowski
ocenił na 6 3 lata temu
Gniewko, syn rybaka Alina Korta
Gniewko, syn rybaka
Alina Korta
Po książkę tą sięgałem z mieszanymi uczuciami. Serial nigdy nie zdołał mnie przyciągnąć, nie jest to też mój ulubiony okres w historii. Nie przepadam też za okresem, w którym została ona napisana. I niestety odcisnęła ona na powieści swoje piętno. Akcja zaczyna się na Pomorzu Gdańskim w przeddzień zagarnięcia go przez Krzyżaków. Tam poznajemy Gniewka, ruszającego skoro świt aby poszukać bursztynu wyrzuconego przez Bałtyk. Poznajemy jego sielskie marzenia i dziecięce pragnienia, które przerywa nagłe dostrzeżenie Brandenburczyków ciągnących na Gdańsk. Chłopak ostrzega swoją wioskę a z niej zostaje wysłany z ostrzeżeniem do sędziego pomorskiego i kasztelana gdańskiego. Polska jest u schyłku swego rozbicia dzielnicowego, najważniejszy gród na wybrzeżu ma więc tylko kilku rycerzy do ochrony. Dlatego, nie mając innego wyjścia decydują się ściągnąć Krzyżaków do obrony przed Brandenburczykami. Łamią oni jednak traktat i dokonują rzezi mieszkańców i zajmują całą krainę. Gniewka na własnym grzbiecie wynosi jeden z rycerzy i postanawia usynowić. Dalej mamy już typową historię młodzieżową, jak Gniewko rośnie wielki, silny, sprawny, zdobywa posłuch u samego Łokietka i poznaje dziewczynę o którą konkuruje - skutecznie naturalnie - z samym Kazikiem, później zwanym Wielkim. Naturalnie w międzyczasie potyka się z Niemcami takimi czy śmakimi, ma tajne misje, tropi zdrajców i ogólnie sporo fajnych, przyciągających rzeczy, ale jednocześnie nic odkrywczego. Fabuła jest tu w porządku. Cierpi co prawda na teatralność, mając na przestrzeni jakichś 20 lat chyba tylko ze tuzin postaci. Nie kończy się też, co bardziej urywa po walnej bitwie. Możliwe że miał to być pierwszy tom trylogii, albo cyklu, ale nic z tego nie wyszło. O bohaterach nie ma tu za bardzo co pisać, są oni bowiem prości i mało wyraziści. Może to być spowodowane nastawieniem powieści na młodzież, ale też przesadnie to nie razi. Przynajmniej nie na poziomie bohaterów. Tym czym razi jest piętno czasów powstania - środkowa komuna. W jej to efekcie książka pełna jest zachwytów nad chłopstwem, jego szlachetnością, odwagą, poświęceniem dla dobra kraju i w ogóle i w szczególe. Na szczęście nie robi tego kosztem rycerstwa, choć miejscami, zwłaszcza mając odrobinę wiedzy historycznej można przewrócić oczami z zażenowania. Co więcej pani Korta cierpi na podobny problem jak większość autorów filmów fantasy i historycznych, uznając że zbroja to po prostu taki błyszczący rodzaj ubrania. Do tego stopnia, że opisuje jak to Krzyżacy w ciężkie płyty zakuci byli tylko powolni, a chłopi w płótnach i z gołymi klatami wyżynali ich ot tak sobie. Ani słowa o śmierci setki chłopstwa za jednego rycerza, czy bezskutecznie dobijających się od blach ataków siekierek i pałek... Drugim widmem epoki jest fakt, że w książce istnieje bardzo jasny podział na dobro i zło - dobrzy są Polacy, źli Niemcy. Nie licząc jednego zdania, każdy Niemiec w książce to drań, złodziej, morderca, okrutnik i po prostu skur***n. Nie pałam miłością do naszych zachodnich sąsiadów, ale nawet dla mnie było to przesadne. To wszystko to jednak tylko małe pryszcze przy największym problemie powieści - stylu pisania. Całość bowiem opowiedziano stosując czas teraźniejsze. Gniewko nie pojechał, nie zamachnął się mieczem, nie wypuścił strzały. Gniewko jedzie, macha i puszcza. Jest to po prostu epicko drażniące! I choć po jakichś stu stronach idzie do tego przywyknąć to i tak pozostawia niesmak... Oprawa jest solidna jak to dawniej. Mój egzemplarz za cztery lata będzie miał trzy dekady i jedynym śladem używania są pozaginane rogi okładki. Poważniejszym problemem jest to, że tusz się trochę rozmazuje, ale jest nadal czytelna. Podsumowując, Gniewko, syn rybaka jest znośną pozycją, szczególnie ciekawą dla wielbicieli powieści średniowiecznych, lub stylu pisania w czasach PRL. Jeśli jednak chcieliście podarować tą książkę swojemu dziecku to lepiej sami uprzednio ją przeczytajcie, czy poziom chłopofilii i niemcofobii nie będzie za duży dla Waszej pociechy...
Gromomir - awatar Gromomir
ocenił na 6 11 lat temu
Przyłbice i kaptury / Nagie ostrza Kazimierz Korkozowicz
Przyłbice i kaptury / Nagie ostrza
Kazimierz Korkozowicz
Cudowne! Jestem zachwycona. W końcu książka, w której zwierzątka niemal nie giną, a wśród ludzi trup ściele się gęsto. Fabuła ciekawa, skupiona na akcjach wywiadu. Intryga za intrygą zamiast opisu nudnych bitew. W którymś momencie któraś z postaci nawet komentuje, że szpiedzy potrzebni są do ważniejszych zadań niż wdrapywanie się na mury zamku podczas szturmu. Dużo ciekawiej niż o bitwach czyta się o tym, jak agenci obcych wywiadów próbują się nawzajem przechytrzyć. Oczywiście stronie polskiej idzie lepiej i jest bardziej szlachetna, ale nikt nie jest idealny, każdemu zdarzają się błędy, a przeciwnikom też udaje się odnieść parę sukcesów. I każdy człowiek ma zalety i wady, nie ma postaci jednoznacznie, niewiarygodnie złych. Każdy, wliczając negatywnych bohaterów, ma motywację, którą do pewnego stopnia można zrozumieć. Ponadto – być może to nadinterpretacja z mojej strony, ale – motyw gwałtu wydaje mi się wstawiony po to, by skrytykować Sienkiewicza. To, co główny bohater mówi o postawie męża tamtej dziewczyny to doskonałe wyśmianie podglądów każdej jednej postaci Sienkiewiczowskiej na kwestie honoru. W tej książce mężczyzna potrafi docenić kobietę jako osobę, a nie płacze, że ktoś zepsuł mu zabawkę. No i trafiają się pogańscy kapłani wciąż odwiedzający ukryte świątynie. Takie budowanie nastroju rozumiem ^^
Katie Black - awatar Katie Black
ocenił na 10 5 miesięcy temu

Cytaty z książki Szable i rapiery

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Szable i rapiery