Szable nie rdzewiały czyli Przewagi lisowczyków nad Turkiem srogim pod Cecorą i Chocimiem czynione

Okładka książki Szable nie rdzewiały czyli Przewagi lisowczyków nad Turkiem srogim pod Cecorą i Chocimiem czynione
Bohdan Królikowski Wydawnictwo: Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej powieść historyczna
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Data wydania:
1983-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1983-01-01
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
8311069166
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Szable nie rdzewiały czyli Przewagi lisowczyków nad Turkiem srogim pod Cecorą i Chocimiem czynione w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Szable nie rdzewiały czyli Przewagi lisowczyków nad Turkiem srogim pod Cecorą i Chocimiem czynione

Średnia ocen
7,2 / 10
20 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
28
27

Na półkach:

B. Królikowski jak zawsze w swojej formie, świetnie pompując napięcie z opisem każdego dnia posuwającej się, błędnej kampanii w głąb Mołdawii w 1620 r. Narastające problemy kwatermistrzowskie, rozprężenie, zbytnia pewność siebie i optymizm, wreszcie pierwszy szok, panika i próba jej powstrzymania, ułudna nadzieja na bezpieczny odwrót... wydarzenia nieszczęsnej wyprawy wojennej zostały tu bardzo dobrze nakreślone. Gdybym jakiś utwór muzyczny miał oddać nastrój pierwszej połowy książki, byłby to "The Oil" Hansa Zimmera.

B. Królikowski jak zawsze w swojej formie, świetnie pompując napięcie z opisem każdego dnia posuwającej się, błędnej kampanii w głąb Mołdawii w 1620 r. Narastające problemy kwatermistrzowskie, rozprężenie, zbytnia pewność siebie i optymizm, wreszcie pierwszy szok, panika i próba jej powstrzymania, ułudna nadzieja na bezpieczny odwrót... wydarzenia nieszczęsnej wyprawy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

60 użytkowników ma tytuł Szable nie rdzewiały czyli Przewagi lisowczyków nad Turkiem srogim pod Cecorą i Chocimiem czynione na półkach głównych
  • 32
  • 28
26 użytkowników ma tytuł Szable nie rdzewiały czyli Przewagi lisowczyków nad Turkiem srogim pod Cecorą i Chocimiem czynione na półkach dodatkowych
  • 18
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Szable nie rdzewiały czyli Przewagi lisowczyków nad Turkiem srogim pod Cecorą i Chocimiem czynione

Inne książki autora

Okładka książki Studia do dziejów dawnego uzbrojenia i ubioru wojskowego. T. 15 Przemysław Jan Bloch, Marek Dutkiewicz, Michał Dziewulski, Zbigniew Fuiński, Maciej Jeske, Tadeusz Jeziorowski, Bohdan Królikowski, Lesław Kukawski, Tomasz Kusion, Andrzej Novák-Zempliński, Mieczysław Siciński, Jerzy Zarawski, Zdzisław Żygulski jun., Andrzej konstankiewicz
Ocena 0,0
Studia do dziejów dawnego uzbrojenia i ubioru wojskowego. T. 15 Przemysław Jan Bloch, Marek Dutkiewicz, Michał Dziewulski, Zbigniew Fuiński, Maciej Jeske, Tadeusz Jeziorowski, Bohdan Królikowski, Lesław Kukawski, Tomasz Kusion, Andrzej Novák-Zempliński, Mieczysław Siciński, Jerzy Zarawski, Zdzisław Żygulski jun., Andrzej konstankiewicz
Bohdan Królikowski
Bohdan Królikowski
Polski prozaik. Ukończył filologię polską na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W 1967 r. uzyskał stopień doktora na Uniwersytecie Warszawskim za rozprawę Pamiętnik Marcina Matuszewicza. Debiutował w 1956 r. na łamach prasy jako krytyk literacki. Od 1956 r. był pracownikiem naukowym Biblioteki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego oraz kustoszem dyplomowanym.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Saga o Jarlu Broniszu Władysław Jan Grabski
Saga o Jarlu Broniszu
Władysław Jan Grabski
Powieść historyczna pisana podczas wojny, wydana 1945 roku. Opowiadająca o stosunkach pierwszych Piastów z Wikingami. Akcja powieści, rozgrywa się, w lach 995 - 1000. Głównymi opisanymi w niej wydarzeniami historycznymi, jest Zjazd Gnieźnieński, i bitwa morska pod Svold. Tytułowym bohaterem, jest rycerz Bronisz Ganowicz, wywodzący się z kujawskiego rodu książęcego, spokrewnionego z Piastami. Bronisz jest starszym bratem, pierwszego polskiego pochodzenia, arcybiskupa gnieźnieńskiego Bossuty, zaufanym doradcą do spraw pomorskich Bolesława Chrobrego, i jego politycznym wysłannikiem na dwór siostry władcy, Sigridy królowej Szwecji, i następnie Danii, matki króla Anglii Kanuta Wielkiego. Sam fakt, iż w książce napisanej podczas okupacji niemieckiej, narzeczona głównego bohatera nosi imię Helga, wskazuje czytelnikom, iż mamy do czynienia z dziełem nietuzinkowym. Autor, jak na czasy w których żył, stworzył powieść całkiem pozbawioną narodowej stronniczości. Polacy, Szwedzi, Duńczycy, Norwegowie, Anglicy, a nawet Niemcy, są przedstawieni w sposób pozytywny. Książka jest właściwie wielkim peanem na rzecz Zachodu. Brak tutaj czarno białych bohaterów. Wszyscy maja swoje dobrze umotywowane racje, pisarz rozumie swych bohaterów, nikt nie jest naprawdę zły, nawet jeśli czasem jego uczynki są złe. Jakaż to przyjemna odmiana, po współczesnych powieściach, pełnych złych do szpiku kości, grubo ciosanych czarnych charakterów. Jak na powieść, o Wikingach, mało tu szczęku oręża, dużo zaś, zadumy nad losem ludzkim, polityką, rolą przypadku w życiu ludzi i narodów. Dużo w tej książce, z Sienkiewicza, a najwięcej chyba, z Hanny Malewskiej, której genialną powieść ,,Przemija postać świata'', saga bardzo przypomina, w swym namyśle nad historią, i rolą poszczególnych ludzi w jej przebiegu. Wielkie dzieło.
Janszklanko - awatar Janszklanko
ocenił na 10 1 rok temu
Litwin i Andegawenka Stefan Maria Kuczyński
Litwin i Andegawenka
Stefan Maria Kuczyński
Są takie motywy i wątki, które mnie stalą przyciągają i nie znalazłam z nimi książki, która kompletnie by mi się nie podobała. Ale są też tematy, które wciąż mnie zawodzą, a jednak szukam kolejnych tytułów, wierząc, że w końcu jakiś mnie zadowoli. Tak sięgnęłam po ,,Litwina i Andegawenkę” Stefana Kuczyńskiego. W końcu za czasów autora nie było jeszcze szału na ,,Koronę Królów”, a pisarz podobno był specjalistą od mediewistyki. Akcja zaczyna się w momencie, gdy Jagiełło jest jeszcze młodym księciem i ma dziedziczyć po swoim ojcu. Nie ma wiele czasu na przebywanie ze swoją młodzieńczą miłością Pojatą, ponieważ trapią go waśnie między członkami rodu, konflikt krzyżacki i ponaglania o przyjęcie chrztu. W tym czasie na Węgrzech na świat przychodzi Jadwiga, córka króla Ludwika. Od dzieciństwa przekonana, że wyjdzie za Wilhelma Habsburga i zostanie arcyksiężną w Wiedniu, po śmierci ojca Jadwiga zostaje wybrana na króla Polski, a jej nowi poddani nie chcą austriackiego pana. Wspominałam już, że ostatnio odwykłam od takiego ,,staroświeckiego” sposobu pisania i chwilami raziły mnie własne uwagi narratora czy mieszanie tekstu fabularnego z fragmentami z kronik. Jednak ogólnie ,,Litwin i Andegawenka” było przyjemną lekturą, a opisy świata średniowiecznego czy dokładna archaizacja tworzyły klimat i naprawdę pozwalały sobie wyobrazić to wszystko. Autor bardzo dużo miejsca poświęca Litwie, zwraca uwagę na to, jak chrystianizacja i unia z Polską były postrzegane w tym kraju, podkreśla autonomię Litwinów i ich przywiązanie do własnych korzeni. Również wszelkie intrygi w rodzinie Jagiełły opisane były ciekawie. Bardzo fajnie wypada też część ,,węgierska”. Autor oddał sprawiedliwość dość niedocenionej Elżbiecie Bośniaczce, ukazał ją jako silną kobietę i matkę, która chce pokazać, co potrafi i być prawdziwą królową, ale zarazem jest kochająca i opiekuńcza wobec małych Jadwigi i Marii. Sama Jadwiga przez większość czasu była tu naprawdę ludzka, rzeczywiście zachowywała się jak dziecko, które jest czasami naiwne, które nie ma idealnego przygotowania do władzy i najchętniej zostałoby z mamą. Pozytywnie zaskoczył mnie brak wielkiej love story z Wilhelmem (przypominam, że on nie był dokładnym rówieśnikiem Jadwigi – więc jeśli oburza nas jej ślub z Jagiełłą, to wizja siedemnastolatka zalecającego się do dwunastolatki także nie jest zbyt smaczna i moralna). Tutaj jest pokazane, że ta dwójka naprawdę się nie znała, że małżeństwa dzieci i cała ich otoczka to było coś złego, a nie pięknego. Jeśli ktoś jest przyzwyczajony do wizji Wilhelma jako rycerza na białym koniu piszącego wiersze dla swojej Jadwini, to zapewne ten obraz księcia może go zgorszyć, ale dla mnie to był po prostu nastolatek i jestem w stanie wierzyć, że chłopak w tym wieku mógł mieć podobne zachowania i myśli, gdy kręciła się przy nim młodsza dziewczynka. Niestety, całość mocno zniszczył bardzo sentymentalny wątek miłości Jagiełły do Litwinki Pojaty. Król nie był romantykiem, słynął raczej z chłodu i ukrywania uczuć, natomiast tutaj jest takim Werterem i Kordianem w jednym, który chce zrezygnować z władzy dla ślubu, każdy kawałek ziemi kojarzy mu się z Pojatą… Było to ckliwe, cukierkowe i niszczyło realistyczny, surowy klimat książki. A już opis Pojaty idącej do ślubu jak kloszard, bo przecież ona chce tylko miłości, a nie błyskotek, czy Władek prawie zrywający z abstynencją dla niej, to odruch przysłowiowego ,,rzygania tęczą”. W dodatku z historii wiemy, że trzecią żoną Jagiełły była Elżbieta Granowska, którą poślubił z miłości, natomiast tutaj mamy powiedziane, że jego serce będzie już zamknięte. Wielkim minusem jest także niesmaczna i absolutnie niepotrzebna scena praktycznie gwałtu małżeńskiego oraz stereotypowe przedstawienie średniowiecza jako czasów nieuświadomienia. W ogóle zakończenie mocno podkopało niezły początek, działalność polityczna i religijna Jadwigi praktycznie nie istnieje, wszystko jest bardzo uproszczone i streszczone. O ile pierwsza połowa ładnie zrywała ze stereotypami na temat króla-kobiety, tak końcówka znowu sprowadziła Jadwigę do kobiety, która została sławna i święta, bo miała złego starego męża. Swoją drogą, obraz Jadwigi w popkulturze to dla mnie ten sam trop co serialowa wersja pani Alicent Hightower, jeśli ktoś potrzebuje kontekstu 😉 Trochę żałuję, że ta książka nie wykorzystała w pełni swojego potencjału i za bardzo poszła w fikcyjne wątki i cierpiętnictwo. Na pewno dla dowiedzenia się czegoś o tych czasach i poczucia klimatu bardziej polecam ,,Litwina i Andegawenkę” niż współczesne powieści o Jadwidze, ale ostrzegam, że jeśli nie lubicie sentymentalnych romansów, to będziecie zgrzytać zębami. ,, Święta i coraz rzadsza jest szczera miłość między ludźmi…”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na 7 1 rok temu
Gniewko, syn rybaka Alina Korta
Gniewko, syn rybaka
Alina Korta
Po książkę tą sięgałem z mieszanymi uczuciami. Serial nigdy nie zdołał mnie przyciągnąć, nie jest to też mój ulubiony okres w historii. Nie przepadam też za okresem, w którym została ona napisana. I niestety odcisnęła ona na powieści swoje piętno. Akcja zaczyna się na Pomorzu Gdańskim w przeddzień zagarnięcia go przez Krzyżaków. Tam poznajemy Gniewka, ruszającego skoro świt aby poszukać bursztynu wyrzuconego przez Bałtyk. Poznajemy jego sielskie marzenia i dziecięce pragnienia, które przerywa nagłe dostrzeżenie Brandenburczyków ciągnących na Gdańsk. Chłopak ostrzega swoją wioskę a z niej zostaje wysłany z ostrzeżeniem do sędziego pomorskiego i kasztelana gdańskiego. Polska jest u schyłku swego rozbicia dzielnicowego, najważniejszy gród na wybrzeżu ma więc tylko kilku rycerzy do ochrony. Dlatego, nie mając innego wyjścia decydują się ściągnąć Krzyżaków do obrony przed Brandenburczykami. Łamią oni jednak traktat i dokonują rzezi mieszkańców i zajmują całą krainę. Gniewka na własnym grzbiecie wynosi jeden z rycerzy i postanawia usynowić. Dalej mamy już typową historię młodzieżową, jak Gniewko rośnie wielki, silny, sprawny, zdobywa posłuch u samego Łokietka i poznaje dziewczynę o którą konkuruje - skutecznie naturalnie - z samym Kazikiem, później zwanym Wielkim. Naturalnie w międzyczasie potyka się z Niemcami takimi czy śmakimi, ma tajne misje, tropi zdrajców i ogólnie sporo fajnych, przyciągających rzeczy, ale jednocześnie nic odkrywczego. Fabuła jest tu w porządku. Cierpi co prawda na teatralność, mając na przestrzeni jakichś 20 lat chyba tylko ze tuzin postaci. Nie kończy się też, co bardziej urywa po walnej bitwie. Możliwe że miał to być pierwszy tom trylogii, albo cyklu, ale nic z tego nie wyszło. O bohaterach nie ma tu za bardzo co pisać, są oni bowiem prości i mało wyraziści. Może to być spowodowane nastawieniem powieści na młodzież, ale też przesadnie to nie razi. Przynajmniej nie na poziomie bohaterów. Tym czym razi jest piętno czasów powstania - środkowa komuna. W jej to efekcie książka pełna jest zachwytów nad chłopstwem, jego szlachetnością, odwagą, poświęceniem dla dobra kraju i w ogóle i w szczególe. Na szczęście nie robi tego kosztem rycerstwa, choć miejscami, zwłaszcza mając odrobinę wiedzy historycznej można przewrócić oczami z zażenowania. Co więcej pani Korta cierpi na podobny problem jak większość autorów filmów fantasy i historycznych, uznając że zbroja to po prostu taki błyszczący rodzaj ubrania. Do tego stopnia, że opisuje jak to Krzyżacy w ciężkie płyty zakuci byli tylko powolni, a chłopi w płótnach i z gołymi klatami wyżynali ich ot tak sobie. Ani słowa o śmierci setki chłopstwa za jednego rycerza, czy bezskutecznie dobijających się od blach ataków siekierek i pałek... Drugim widmem epoki jest fakt, że w książce istnieje bardzo jasny podział na dobro i zło - dobrzy są Polacy, źli Niemcy. Nie licząc jednego zdania, każdy Niemiec w książce to drań, złodziej, morderca, okrutnik i po prostu skur***n. Nie pałam miłością do naszych zachodnich sąsiadów, ale nawet dla mnie było to przesadne. To wszystko to jednak tylko małe pryszcze przy największym problemie powieści - stylu pisania. Całość bowiem opowiedziano stosując czas teraźniejsze. Gniewko nie pojechał, nie zamachnął się mieczem, nie wypuścił strzały. Gniewko jedzie, macha i puszcza. Jest to po prostu epicko drażniące! I choć po jakichś stu stronach idzie do tego przywyknąć to i tak pozostawia niesmak... Oprawa jest solidna jak to dawniej. Mój egzemplarz za cztery lata będzie miał trzy dekady i jedynym śladem używania są pozaginane rogi okładki. Poważniejszym problemem jest to, że tusz się trochę rozmazuje, ale jest nadal czytelna. Podsumowując, Gniewko, syn rybaka jest znośną pozycją, szczególnie ciekawą dla wielbicieli powieści średniowiecznych, lub stylu pisania w czasach PRL. Jeśli jednak chcieliście podarować tą książkę swojemu dziecku to lepiej sami uprzednio ją przeczytajcie, czy poziom chłopofilii i niemcofobii nie będzie za duży dla Waszej pociechy...
Gromomir - awatar Gromomir
ocenił na 6 11 lat temu
Tiara i korona. Tom 1 Teodor Jeske-Choiński
Tiara i korona. Tom 1
Teodor Jeske-Choiński
" ...Zwolennicy prymatu władzy świeckiej uważają sobie za obowiązek, tak samo dziś, jak niegdyś, w XI stuleciu, potępić papieża - zwolennicy prymatu Kościoła odsądzają cesarza od czci i wiary... Zaślepieni namiętnością nie wiedzieli, nie chcieli widzieć przyjaciele Grzegorza VII i Henryka IV, iż jeden i drugi mieli ze swojego stanowiska słuszność... Wybrańcem przyszłości był Grzegorz - synem przeszłości Henryk... Odtwarzając w formie artystycznej spór G. z H. starałem się być sprawiedliwym dla obu stron... ". Frag. z przedmowy autora. Książka wydana po raz pierwszy w 1900 r. Proza pisarza może zawstydzić większość współczesnych... nie wiem jakiego słowa użyć... no, mniejsza z tym. Teodor Jeske - Choiński... zawsze strasznie się cieszę, jak odkryję nowego, do tej pory nieznanego mi autora. Do tego w latach kiedy tworzył ( XIX/XX w. ) był bardzo popularny, tłumaczony na wiele języków, napisał około 30 - tu powieści, dramaty i nowele o tematyce historycznej i współczesnej, kilka tysięcy krytycznych szkiców i artykułów prasowych. Przyjaciel H. Sienkiewicza, konserwatysta, który ewoluował ku nacjonalizmowi, głęboko wierzący katolik, zwalczał przejawy dekadencji w życiu społecznym i obyczajowym, stanowczo występował przeciwko rozwijającemu się ruchowi socjalistycznemu. Był jednym z pierwszych polskich intelektualistów, który zwrócił uwagę na problematykę żydowską w Polsce. Na potrzebie obrony cywilizacji chrześcijańskiej przed rozkładową działalnością Żydów. W 1951 r. wszystkie jego utwory zostały wycofane z polskich bibliotek i objęte cenzurą. Chociaż akurat ta książka kilka razy po wojnie była wznawiana: 1958, 1968,1986 i 2016 r. Może dlatego, że autor tylko raz wspomina Żydów. Jakiś biskup żali się, że nie chcą pożyczyć mu pieniędzy. Ja akurat uważam to za fikcję literacką. Do teraz pozostaje pisarzem zapomnianym. Zmień to, bo zasługuje, żeby o nim pamiętać !!! POLECAM !!! Koniecznie przeczytaj.
ando - awatar ando
ocenił na 9 1 miesiąc temu
Znak Jastrzębca Stanisław Maria Jankowski
Znak Jastrzębca
Stanisław Maria Jankowski
Na początek kilka słów wyjaśnienia: książka Jankowskiego trafiła do mnie w naprawdę dziwnych okolicznościach. Nie kupiłem jej, nie wypożyczyłem- stała sobie wśród kilku setek innych niepotrzebnych bibliotece książek- bo skoro nikt tego nie chciał wypożyczyć, to może za darmo weźmie. Wiadomo, w naszym społeczeństwie słowo "gratis" ma moc magiczną. I tak pewnie większość je brała, żeby w piecu rozpalić- tu się nawet nie będę ze swoim pesymizmem ukrywał. Słuszne się wydało dumanie nad tym, jak wypadnie książka, której nikt nie chciał, prawie nikt nie znał i nawet za darmo nie wziął. A co wyszło? Niech sobie plują w brodę ci, którzy po nią nie sięgnęli. Świetna, historyczno- awanturnicza powieść, która niczym nie ustępuje, a niejednokrotnie bije na głowę współczesnych pisarzy z tych rejonów literackich, jak Robert Foryś, czy Jacek Komuda. Akcja dzieje się w trakcie trwania II wojny północnej, (a dokładnie potopu szwedzkiego) w okolicach 1655 roku. Obserwujemy cichą wojnę pomiędzy tajnymi służbami Szwecji i Korony, pełną nagłych zwrotów akcji, zdrad, szermierczych pojedynków i brawurowych ucieczek. Nie znajdziemy tu jednego głównego bohatera. Co prawda o przygodach Krzysztofa czytamy jakby trochę częściej, ale sporo miejsca zajmują tu również fragmenty o rotmistrzu Myszkowskim, szwedzkich zausznikach, czy choćby krakowskich żakach. To trochę przeszkadza w zżyciu się z bohaterem, a właściwie zupełnie to uniemożliwia. Jednak w zamian czytelnik otrzymuje możliwość śledzenia fabuły z kilku perspektyw, poznania motywów działań niejako z pierwszej ręki. "Znak Jastrzębca" podzielony jest niewidzialną granicą na dwie części. W pierwszej połowie mamy typową prozę awanturniczą, której cech nie ma chyba sensu przytaczać; za to w drugiej, czyli podczas oblężenia Krakowa przez wojska Karola Gustawa, jest to w większej części książka stawiająca na twarde historyczne fakty. Owszem, wątki szpiegowskie i pojedynki na rapiery i tutaj występują, ale różnica naprawdę rzuca się w oczy. Obie "wersje" są tak samo dobre i mocno wciągające. Czy znalazły się jakieś wady? Są. Niewielkie, ale jednak są. Pierwsze, co mi się niezbyt podobało, to stosunkowo niewielka ilość opisów. Szkoda, że autor nie zatrzymuje się raz na jakiś czas, aby konkretne miejsca, przedmioty czy ludzi dokładniej opisać- tu się pan Jankowski ogranicza do wymienienia kilku cech wyglądu bądź charakteru i na tym koniec. Dialogów jest bardzo dużo, jakościowo bronią się jak najbardziej, ale humoru w nich czytelnik nie znajdzie. Nie żeby to było zadęcie w stylu Sienkiewicza, ale czasem jakiś rubaszny żart by się przydał, cięta uwaga, no doprawdy cokolwiek. Jak widać, są to raczej drobnostki, do których muszę dorzucić jeszcze jedną, zdecydowanie najzabawniejszą, mianowicie momentami kuriozalną archaizację. Na pewno czytelnikom książek historycznych wiadome jest, jak wyglądał szyk wyrazów w zdaniu wypowiadanym przez jegomościa kilka wieków temu. Obecnie tak się nie mówi, bo to wychodzi nienaturalnie, dziwnie i wywołałoby jedynie salwę śmiechu. Jednak w paru punktach pan Jankowski poszedł na całość i wsadził w usta swoich bohaterów zdania tak wykoślawione, że nie powstydziłby się tego sam Mistrz Yoda. Czytałem je po kilka razy głowiąc się nad tym, jaki był sens tworzenia czegoś takiego, a przy okazji chichotałem jak rezydent wariatkowa. Generalnie "Znak Jastrzębca" jest lekturą zdecydowanie godną polecenia, wciągającą od pierwszej strony, a dla wielbicieli mieszanek historii z przygodą będzie to z pewnością warty zapamiętania tytuł.
PonuryDziadyga - awatar PonuryDziadyga
oceniła na 8 11 lat temu

Cytaty z książki Szable nie rdzewiały czyli Przewagi lisowczyków nad Turkiem srogim pod Cecorą i Chocimiem czynione