Wielka Księga Armii Krajowej

Okładka książki Wielka Księga Armii Krajowej autorstwa Anna Gabryś, Marek Gałęzowski, Dawid Golik, Anna Herbich-Zychowicz, Stanisław Maria Jankowski, Wojciech Königsberg, Rafał Kuzak, Wojciech Lada, Michał Mackiewicz, Grzegorz Mazur, Sebastian Pawlina, Kacper Śledziński
Okładka książki Wielka Księga Armii Krajowej autorstwa Anna Gabryś, Marek Gałęzowski, Dawid Golik, Anna Herbich-Zychowicz, Stanisław Maria Jankowski, Wojciech Königsberg, Rafał Kuzak, Wojciech Lada, Michał Mackiewicz, Grzegorz Mazur, Sebastian Pawlina, Kacper Śledziński
Stanisław Maria JankowskiAnna Gabryś Wydawnictwo: Znak Horyzont historia
560 str. 9 godz. 20 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2015-11-16
Data 1. wyd. pol.:
2015-11-16
Liczba stron:
560
Czas czytania
9 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324034222
„Twym obowiązkiem będzie walczyć z bronią w ręku.
Zwycięstwo będzie Twoją nagrodą, zdrada karana jest śmiercią!”
Przysięga Armii Krajowej

Fenomen w ogarniętej wojną Europie. Największa podziemna organizacja państwowa i jej armia. Setki tysięcy patriotów walczących z okupantem za ojczyznę i niezłomnie wierzących w zwycięstwo.

Armia Krajowa – chwalebny rozdział polskiej historii.
Oddajemy do rąk czytelników książkę wyjątkową. Wielka Księga Armii Krajowej opowiada o historii polskiej armii podziemnej w sposób kompleksowy i pasjonujący. Jej autorami są wybitni znawcy i pasjonaci II wojny światowej.

Szeroko ujęta tematyka obejmuje m.in.
początki Polskiego Państwa Podziemnego
kluczowe decyzje i motywacje dowódców
zagrożenia konspiracyjnego życia
spektakularne akcje i niezwykłe metody walki
kontrowersyjną działalność egzekutorów
bohaterstwo ludzi, którzy „nie sypnęli”
działalność kobiet
tragiczne dylematy w ostatnich miesiącach wojny.

To historia męstwa i poświęcenia, wzbogacona setkami zdjęć (również niepublikowanymi) i relacjami świadków. To hołd oddany polskim bohaterom.
Średnia ocen
8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wielka Księga Armii Krajowej w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wielka Księga Armii Krajowej



1899 197

Oceny książki Wielka Księga Armii Krajowej

Średnia ocen
8,1 / 10
72 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Wielka Księga Armii Krajowej

avatar
700
700

Na półkach:

Spodziewałem się encyklopedii AK, a tu mamy zbiór felietonów-artykułów. Na dodatek dużym drukiem. Trochę sielski obraz przedwojennej Polski. Owszem mówi się o przedwojennym wychowaniu, ale mi raczej 20-lecie kojarzy się z dekadencją i frywolnością. Mamy tu poruszone właściwie wszystkie zagadnienia związane z AK, oczywiście w skrótowej formie. Podziemny druk podręczników szkolnych i klasyki polskiej, akcje likwidacyjne, historie co bardziej znanych AK-owców i tych niektórych mniej znanych. Kobiety w AK. Niemców i Sowietów. Prozę życia i akcje bojowe, również te niekonwencjonalne - akcję "N", mały sabotaż, przejęcie monitora rzecznego, likwidację Igo Syma (podczas gdy jego brat Ernest pracował dla podziemia - zajmował się bronią bakteriologiczną) i wiele innych. Wywiad lotniczy AK, Peenemunde, zakażanie wąglikiem i tyfusem, czy wykorzystywanie prostytutek do zarażania Niemców chorobami wenerycznymi. Zachęcanie kryminalistów do atakowania tylko Niemców ! Akcję "Burza", "Wachlarz", "Wieniec" czy straszliwą wpadkę "Straganu". AK-owcy byli też w granatowej policji, a agenci AK wśród ... folksdojczów. Tak w gestapo też się bali ... Inne wpadki - typu jedno wesele i wiele pogrzebów. Propaganda i wyroki na Polakach. AK-owscy likwidatorzy zabili kilka tysięcy Polaków - zdrajców, donosicieli, bandytów. Pewnie niektórzy z nich byli niewinni ... Bo likwidowano też bez wyroku - prewencyjnie. Czyli wyrok był już na trupa. Oczywiście Powstanie Warszawskie, uzbrojenie, arsenały itp. Całe spektrum, tylko że to nie jest to czego oczekiwałem. Strasznie nieporęczny format. Dziwne i ciekawe. Tokarzewski-Karaszewicz (SZP) był masonem 33-stopnia ! a w AK przysięgano na Krzyż.

Spodziewałem się encyklopedii AK, a tu mamy zbiór felietonów-artykułów. Na dodatek dużym drukiem. Trochę sielski obraz przedwojennej Polski. Owszem mówi się o przedwojennym wychowaniu, ale mi raczej 20-lecie kojarzy się z dekadencją i frywolnością. Mamy tu poruszone właściwie wszystkie zagadnienia związane z AK, oczywiście w skrótowej formie. Podziemny druk podręczników...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1138
279

Na półkach:

Choć książka jest dosyć obszerna, i otwierając ją można mieć wrażenie, iż zawiera wiele suchych faktów, szybko przekonacie się, że jest zupełnie inaczej. Pozycja ta napisana jest fajnym, przystępnym językiem. Wielkim plusem są liczne fotografie, z których spoglądają na nas ludzie tamtej epoki. Momentami odnosi się wrażenie, iż któryś z nich odezwie się.... Dziwne i fascynujące uczucie. Sama książka przedstawia nam różnorodną działalność AK, moment powstawania tej organizacji, przekształcenia wewnętrzne, czy sposób życia opisywanych osób. W książce znajdziecie wiele wesołych anegdot, które dodatkowo wzbogacają lekturę. Choć książka jest sporych rozmiarów, i trochę kosztuje, warto wydać na nią pieniądze.

Choć książka jest dosyć obszerna, i otwierając ją można mieć wrażenie, iż zawiera wiele suchych faktów, szybko przekonacie się, że jest zupełnie inaczej. Pozycja ta napisana jest fajnym, przystępnym językiem. Wielkim plusem są liczne fotografie, z których spoglądają na nas ludzie tamtej epoki. Momentami odnosi się wrażenie, iż któryś z nich odezwie się.... Dziwne i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
841
414

Na półkach:

Bardzo fajna książka. Gruba, ale czyta się przyjemnie. Warto!

Bardzo fajna książka. Gruba, ale czyta się przyjemnie. Warto!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

422 użytkowników ma tytuł Wielka Księga Armii Krajowej na półkach głównych
  • 321
  • 92
  • 9
161 użytkowników ma tytuł Wielka Księga Armii Krajowej na półkach dodatkowych
  • 78
  • 51
  • 16
  • 7
  • 4
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Wielka Księga Armii Krajowej

Inne książki autora

Czytelnicy Wielka Księga Armii Krajowej przeczytali również

Dziewczyny Wyklęte 2 Szymon Nowak
Dziewczyny Wyklęte 2
Szymon Nowak
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Szymona Nowaka nie było zbyt udane. Moim zadaniem auto za bardzo próbował wejść w myśli swoich bohaterek. Jednak za bardzo lubię pozycje tego typu, aby przejść obok nich obojętnie. Dlatego sięgnęłam po „Dziewczyny wyklęte 2”. Mniej więcej wiedziałam, czego się spodziewać, dlatego nic w zasadzie nie mogło mnie rozczarować. Myślały, że wojna i okupacja niemiecka lub sowiecka były najgorszym, co je spotkało w życiu. Myślały, że po wojnie odzyskają wolną i demokratyczną Polskę. Myślały, że po wojnie porzucą życie w konspiracji i życie w ciągłym strachu o los własny i najbliższych. Rzeczywistość w powojennej Polsce okazała się inna. Zachód na konferencji w Jałcie oddał Polskę w „zwierzchnictwo” Związkowi Radzieckiemu. Dla nowej komunistycznej władzy również były wrogami. One również nie uznawały nowej władzy, jako prawnej. Dalej należały do konspiracji i robiły wszystko, aby walczyć z nowym wrogiem. Dla opisanych kobiet w książkach Szymona Nowaka (i nie tylko dla tych opisanych, ale również dla wielu innych) najważniejsza była ojczyzna, która będzie prawdziwie wolna i demokratyczna oraz niepodległa. Przysięga złożona Armii Krajowej była dla nich punktem honoru, bo przecież nich ich z niej nie zwolnił. Szymon Nowak opisuje losy kolejnych szesnastu kobiet, które walczyły z władzą komunistyczną. Tym szesnastu kobietom, których tak naprawdę były tysiące wtedy w Polsce albo udawało się po przeżyciu ciężkiego przesłuchania, a potem odbyciu srogiej kary w więzieniu żyć w państwie komunistycznym albo traciły życie podczas śledztw lub też za sprawą wyroków śmierci wydawanych przez komunistyczne sądy. W poprzednim tomie zarzucałam autorowi, że za bardzo próbuje wchodzić w głowy swoich bohaterek, że nie potrzebnie beletryzował ich historie. Historie, które i tak były dramatyczne i chwytały czytelnika bez dodatkowych opisów zachodzącego słońca. Z racji tego, że wiedziałam o tym książkę czytało mi się lepiej, a także nie irytowała mnie tak bardzo jak pierwsza część. Pozycję pochłonęłam w trzy lub cztery dni. Naprawdę wciągnęłam się w nią. Podobnie jak w poprzedniej części nie było historii, która mniej by mnie wciągnęła. Do każdej chciałam szybko wrócić, gdy musiałam oderwać się od czytania. Jednak pod koniec znalazła się szesnasta kobieta, której los zaintrygował mnie najbardziej… „999” takim pseudonimem posługiwała się nieznajoma kobieta, która została opisana w tej książce. To nie był jej pseudonim w Armii Krajowej, ale tak o niej mówili urzędnicy bezpieki, bo była ona ich informatorem. W czasie wojny należała do Armii krajowej i miała pseudonim „Iwona”. Zgodziła się na współpracę z komunistami, bo zarobki, które miała ze swojej pracy ledwo wystarczały na życie, a na utrzymaniu miała jeszcze schorowaną matkę, która nie mogła podjąć pracy ze względu na swój stan zdrowia. Popchnęła ją do tego sytuacja życiowa. Szybko jednak zrezygnowała ze pełnionej przez siebie roli. Z pewnością nie było łatwo przestać być informatorką Związku Radzieckiego, ale po kilku miesiącach jej się to udało. Autor albo nie znał jej pełnego imienia i nazwiska lub też celowo go nie podał, ze względów bezpieczeństwa. Rozumiem to jak najbardziej, bo przecież gdyby przeczytał to ktoś, kto mógłby zlokalizować kobietę to mógłby zniszczyć jej życie – o ile jeszcze żyje, – ale także jej rodziny. Komunizm to smutna karta w polskiej historii. Jednak nie możemy przestać o tym mówić, nie możemy tego zamiatać pod dywan, a młodzieży o tym nie uczyć. Wręcz przeciwnie trzeba o tym mówić jak najwięcej, przedstawiać jak najwięcej dramatycznych faktów, żeby ludzie pamiętali, żeby wiedzieli, że tak kiedyś było, ale też żeby pamiętali, że jest kilka krajów na świecie, gdzie ludzie żyją w ten sam sposób, co Polacy kilkadziesiąt lat temu. Zapominanie nic nie da. Należy o tym mówić, przypominać i uświadamiać, bo nigdy nie wiadomo, kiedy my będziemy musieli wybierać… Takich pozycji nie ocenia się łatwo. Takie pozycje nawet napisane w najgorszy sposób nie są łatwe, bo oparte są na prawdziwych historiach. Takie pozycje zawsze mają swoją wartość i przedstawiają, jaką kiedyś wartość miała dla ludzi ojczyzna. A jaką dla nas wszystkich ma teraz…?
Adrianna__ - awatar Adrianna__
ocenił na77 lat temu
Dziewczyny od Andersa Agnieszka Lewandowska-Kąkol
Dziewczyny od Andersa
Agnieszka Lewandowska-Kąkol
15 września 2016 r. w Warszawie miała miejsce premiera książki Agnieszki Lewandowskiej-Kąkol Dziewczyny od Andersa. W spotkaniu, obok autorki, wzięła udział jedna z bohaterek publikacji – Waleria Sawicka oraz Elisabeth Lester, córka Danuty Lechny, również żołnierki z armii Andersa. Obydwie panie, oprócz spotkania na żywo na premierze książki, można było obejrzeć w telewizji i usłyszeć w radiu. Ale jeśli ktoś i tak przegapił to wszystko, to zostało najważniejsze – książka, a na jej kartach opisane niesamowite losy tytułowych Dziewczyn. Agnieszka Lewandowska-Kąkol przedstawiła nam 19 bohaterek. Ich niezwykłe dzieje świadczą o olbrzymiej sile kobiet, którym pomimo wielu przeciwności udało się ocalić życie i godność. Pośród relacji o aresztowaniu, śledztwie, ciężkich warunkach w więzieniu oraz w obozach pracy na zesłaniu i skomplikowanym (okraszonym niekiedy zawiścią) bytowaniu, już w wojsku polskim otrzymujemy także namiastki normalnego życia. Dziewczyną kochają, troszczą się o chorych i rannych, ratują najbliższych, tęsknią za Polską, a niewdzięczny los rozrzuca je po wojnie po całym świecie. Recenzowana pozycja książkowa znakomicie wpisuje się w nurt prac wspomnieniowych, które dzięki tej publikacji zostaną ocalone od zapomnienia. A że Dziewczyny od Andersa mają o czym opowiadać, możemy przekonać się zaglądając do omawianego woluminu. Opisane prawdziwe historie, opowiedziane z wdziękiem przez autorkę, niosą w sobie wielką dawkę dramaturgii i porażają swą realnością. Losy bohaterek naprawdę świetnie przedstawiono. Niby podobne, ale każdy z osobna inny. Wszystkie razem wciągają czytelnika bez reszty. Polecam każdemu, kto lubi ciekawą lekturę oraz prawdziwe dzieje polskich dziewczyn wciągniętych w tryby wielkiej historii. (https://historia.org.pl/2016/10/06/dziewczyny-od-andersa-a-lewandowska-kakol-recenzja/)
Szymon Nowak - awatar Szymon Nowak
ocenił na91 rok temu
Rotmistrz Pilecki i jego oprawcy Tadeusz M. Płużański
Rotmistrz Pilecki i jego oprawcy
Tadeusz M. Płużański
„Ja zostanę. Wszyscy nie mogą stąd wyjechać, ktoś musi tu trwać bez względu na konsekwencje” Dzięki takim historykom i publicystom jak Tadeusz Płużański (polecam jego bardzo ważną, wcześniejszą publikację zatytułowaną „Lista oprawców”) prawda o polskich bohaterach narodowych, ich dokonaniach i ofierze, którą złożyli na ołtarzu ojczyzny coraz częściej przebija się do szerokich mas naszego społeczeństwa. Mam naprawdę duży i nieskrywany szacunek dla jego tytanicznej, archiwalnej i badawczej pracy oraz zaangażowania w proces odkrywania trudnych i bolesnych (również w wymiarze rodzinnym -jego ojciec Tadeusz Płużański był represjonowany i więziony przez komunistyczną bezpiekę) kart naszych dziejów. W książce, autor prezentuje nam sylwetkę Rotmistrza Witolda Pileckiego, bezapelacyjnie jednego z największych polskich patriotów okresu II wojny światowej i komunistycznej okupacji (szczególny akcent położony został na jego konspiracyjną działalność po 1945 roku, okolicznościom towarzyszącym jego aresztowaniu, niezwykle brutalnemu śledztwu, zakończonym wyrokiem skazującym na śmiercią). Jego naznaczona tragizmem biografia staje się punktem wyjścia do szerokiej dyskusji o skomplikowanych meandrach polskiej XX – wiecznej historii, począwszy od lat 40 – tych aż po czasy nam zupełnie współczesne.To próba uchwycenia rozgrywających się w tym dramatycznym okresie dziejowych procesów, które z jednaj strony spowodowały fizyczną eliminacje najbardziej wartościowych narodowych elit, z drugiej, zaś pozwoliły wypłynąć (na fali komunistycznych zmian) wielu stalinowskim oprawcom, którzy mimo ogromu popełnionych zbrodni w spokoju i dostatku dożywali swoich dni. Ten ostatni wątek jest w tej lekturze szczególnie mocno wyeksponowany i omówiony. Książka Tadeusza Płużańskiego zaczyna się zresztą od rozmowy z jednym z nich: Ryszardem Mońko, byłym zastępcą naczelnika więzienia mokotowskiego ds.politycznych, jedynym żyjącym do dziś świadkiem egzekucji Witolda Pileckiego, dokonanej 25 maja 1945 roku przez etatowego ubeckiego kata, starszego sierżanta Piotra Śmietańskiego (o dziwo udało się zdobyć nawet jego zdjęcie) i to też w pewnym sensie wyznacza kierunek w którym podążać będzie ta praca. Bo jest to, integralnie związana z losem Witolda Pileckiego, opowieść również o nich, reżimowych oprawcach: śledczych (Krawczyński i Chimczak),prokuratorach (Łapiński),sędziach (Hryckowian i Badecki),agentach, donosicielach oraz tych wszystkich, którzy, w takim czy innym stopniu, przyłożyli rękę do ustanowienia w naszym kraju komunistycznego dyktatu (Romkowski, Rożańki, Fejgin, Humer, Czaplicki…). Ludziach, którzy przez lata nieskrępowanie prowadzili swoją zbrodniczą działalność (znęcając się w sposób niewyobrażalny, fizyczny i psychiczny, nad osadzonymi polskimi patriotami) wspinali się po szczeblach zawodowej kariery, korzystali z licznych przywilejów i udogodnień, bogacili się by w końcu przejść na „zasłużoną”,wysoka emeryturę. Którzy ukrywali swoją tożsamość, zmieniali nazwiska, fałszowali życiorysy, kłamali, manipulowani, mataczyli i zasłaniali się niepamięcią. ” Zwyczajem bezpieki było przesłuchiwanie jednego więźnia bez przerwy przez kilku „oficerów” śledczych – niedouczonych typków z awansu społecznego, którym władza uderzyła do głowy. Faktycznie byli tylko narzędziem w rękach zbrodniczego kierownictwa. Nie oznacza to, że są mniej winni – bezpośrednio znęcali się nad osadzonymi, co w świetle prawa stanowi zbrodnię komunistyczną. Jednak w III RP stawali przed sądem głównie jako świadkowie To oni maltretowali w śledztwie Witolda Pileckiego i mojego Ojca. Rotmistrzowi, który nie chciał pójść na współprace i przyznać się do absurdalnych zarzutów zdrady Ojczyzny, zerwali nawet paznokcie. To dlatego nasz bohater wypowiedział słynne słowa. ” Mnie tu wykończyli. Oświęcim przy tym to była igraszka”. To wyłaniający się wyraźnie z treści obraz przerażająca słabości, bezradność, a może i niekiedy niechęci, polskiego wymiaru sprawiedliwości (również w III RP) nie będącego w stanie pociągnąć do odpowiedzialności żyjących jeszcze stalinowskich katów. Przyglądając się temu jak opieszale toczyły się i toczą te działania, trudno oprzeć się wrażeniu iż w odniesieniu do tych osób polska temida pozostała ślepa, oblewając tym samym egzamin z zadań jakie postawiła przed nią odrodzona Rzeczypospolita. Ostatnie rozdziały poświęca autor właśnie temu tematowi i poodejmowanej z trudem, po roku 1989, dekomunizacji i próbom rozliczeniu się ze straszącymi nas od dziesięcioleci demonami przeszłości, ze szponów których, wciąż, mimo upływu lat, nie możemy się wyzwolić Historyk podaje przykłady nieprzychylnych artykułów (dotyczących naszego bohatera) podważających jego dokonania i postawę ukazujących się min: na łamach „Polityki” czy „Gazety Wyborczej,”, nie zaproszenie przez władze polskie dzieci Rotmistrza na obchody 70 rocznicy wyzwolenia Auschwitz (przy jednoczesnym zaproszeniu wnuka niemieckiego komendanta obozu – co samo w sobie jest kuriozalne),sprzeciw niektórych polskich europosłów (co jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe) wobec uhonorowania jego imieniem Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem, czy opór niektórych osób (Władysław Bartoszewski) i politycznych kręgów III RP w sprawie przyznania mu Orderu Orła Białego. Myślę że tragedią naszych czasów jest to iż komunizm nie doczekał się swojej własnej „Norymbergi”, choćby w zakresie regionalnym czy państwowym (bo nie sadzę iż dzisiejsza, putinowska Rosja była by zainteresowana tego rodzaju szerszą inicjatywą) przez co przez lata nie potrafimy się rozliczyć z poprzednia epoką i ludźmi którzy odcisnęli na niej swój złowrogi ślad. Dzięki książkom takich autorów i propagatorów historii jak Tadeusz Płużański jesteśmy jednak bliżej poznania prawdy o Żołnierzach Wyklętych i wielkich godnych naśladowania Polakach, którzy powinni stać się przykładem dla przyszłych, młodych pokoleń. Zdecydowani polecam. Chwała Bohaterom. Duży plus dla Wydawnictwa Fronda za znakomite, jakościowe i w pełni profesjonalne wydanie tej publikacji, wzbogaconej dużą ilościowa zdjęć, niekiedy zupełnie unikalnych, które znacznie wzbogaciły samą lekturę oraz udokumentowały zawarte w niej treści.
jarr74 - awatar jarr74
ocenił na810 lat temu
Wielkie mocarstwa wobec Polski 1919-1945 Jan Karski
Wielkie mocarstwa wobec Polski 1919-1945
Jan Karski
Genialna książka!!!!! Doskonale przedstawiona sytuacja polityczna, gospodarcza i militarna Polski od okresu I wojny światowej po ostatnie akordy II WŚ. To szczegółowy obraz pokazujący sytuację naszego kraju z perspektywy Niemiec, Francji, ZSRR, USA i Anglii. W każdym momencie byliśmy przedmiotem ich rozgrywek, przeciągania liny i osiągania własnych celów. Czytając tę książkę można się wyzbyć wszelkich złudzeń co do istnienia prawa międzynarodowego, którego z zasady ma bronić słabszych przed silniejszymi. Poza rzadkimi momentami historii świata, taka sytuacja to zwykła ułuda. To też przestroga, że warto mieć sojusze ale przede wszystkim trzeba inwestować w samodzielność swojej obrony, trzeba inwestować w edukację i gospodarkę, tak by finalnie kraj był silny i maksymalnie suwerenny. w innym wypadku, tak w przeszłości, jak i w przyszłości ponownie będziemy na łasce "wielkich tego świata". Bardzo polecam to dzieło wszystkim, którzy interesują się najnowszą historią Polski i zastanawiają się jak historia może się powtarzać w przyszłości. Teraz (sierpień 2025) widzę dokładnie to samo co czytałem o Polsce a co się dzieje w przypadku Ukrainy, nad głową której toczą się negocjacje między Rosją i USA a pewnie w trochę bardziej ukryty sposób przy stole są i Unia Europejska, Chiny i może Indie. Dokładnie tak samo się działo z Polską w Teheranie czy Jałcie w latach 1943-1945.
zbyszekkll - awatar zbyszekkll
ocenił na108 miesięcy temu
Szlak nadziei Norman Davies
Szlak nadziei
Norman Davies
Szlak nadziei – Armia Andersa marsz przez trzy kontynenty...1334 dni, 120 000 ludzi, 12 500 km...pierwsza publikacja opisująca całość tego exodusu. Niesamowita historia opowiedziana przez historyka z ogromnym sercem, sentymentem i zrozumieniem dla Polaków i polskiej sprawy. Ogromna ilość materiału zdjęcia, grafika, listy, plakaty wraz z nieznanymi często jeszcze niepublikowanymi relacjami tworzą niezapomnianą całość. Rozmach geograficzny przyprawia iście o zawrót głowy a zmieniająca sytuacja geopolityczna i polityczna II wojny światowej sprawiała, że decyzje ludzkie były niesamowicie trudne w tych już i tak skomplikowanych czasach. Polacy Andersa walczyli początkowo o wolność Polski i wojsk alianckich po konferencjach w Teheranie i Jałcie już tylko o wolność aliantów. Pozbawieni złudzeń i na zawsze pożegnani z Polska przedwojenna która już nigdy nie wróciła musieli na nowo szukać sobie miejsca w diametralnie nowej rzeczywistości często daleko od rodziny i bliskich. Uważam, że lektura obowiązkowa dla każdego kto ceni i szanuje swoje korzenie. „Generał Anders i jego armia należą już do historii. Cierpienia i dążenia jego ludzi już się skończyły. I dlatego istotne jest aby nowe pokolenia dowiedziały się, co się wydarzyło, i oddały hołd triumfowi ludzkiego ducha. Gdyby współcześni Polacy lepiej znali swoją historię, nie byli tak by skłonni do lekceważenia osiągnięć narodu z 25 lat...”
Scarlett - awatar Scarlett
ocenił na101 rok temu
Wołyń '43 Grzegorz Motyka
Wołyń '43
Grzegorz Motyka
To kolejna bardzo ważna publikacja Grzegorza Motyki, swoiste vademecum wiedzy na temat wydarzeń, jakie rozegrały się w tym regionie w 1943 roku. Oczywiście jest to zaledwie fragment większej całości, ale jednocześnie to znakomite rozwinięcie tematyki ukazanej w filmie Wojciecha Smarzowskiego. Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że na nawet na tle dramatu II wojny światowej, wydarzenia jakie zaszły na ówczesnych Kresach mają szczególny wydźwięk. Dla mniej zorientowanych w tym temacie może być kompletnym zaskoczeniem, że z pomocą ludności polskiej śpieszyli wówczas nawet niemieccy okupanci i sowieccy partyzanci. W 1943 roku na Wołyniu nie miały miejsca spontaniczne akty barbarzyństwa, lecz zaplanowana, skoordynowana i skutecznie realizowana akcja likwidacji ludności polskiej. Te brutalne morderstwa z użyciem kos, wideł, pił czy siekier trudno objąć jakąkolwiek miarą. Polscy mieszkańcy osad nie mogli liczyć na żaden akt miłosierdzia, nie było litości dla kobiet ani dzieci. Celem banderowców była całkowita likwidacja śladów polskości na tamtych terenach. Nie ograniczali się do mordowania, rabowania oraz palenia. Zamierzali wyburzyć każdy polski dom, kościół, nawet wyciąć drzewa, które zdradzały ślady osadnictwa. To nie była wojna, to była apokalipsa. Mimo upływu wielu lat pozostaje otwarte pytanie: skąd to zło, i znowu – jak trafnie to przedstawiła Hannah Arendt, dostrzegamy jego banalność. To sąsiedzi mordowali sąsiadów. Atutem książek Grzegorza Motyki jest także fakt, że autor stara się zachować obiektywizm. Pokazuje, że Polacy nie byli wyłącznie ofiarami, lecz bywali też katami. Chociaż na znacznie mniejszą skalę i w tym przypadku były to spontaniczne akty zemsty. Motyka pokazuje też, że byli Ukraińcy, którzy pomagali Polakom, ostrzegali ich, a nawet ukrywali. Książki takie jak „Wołyń 43” pozwalają udokumentować przeszłe zdarzenia i zachować pamięć o nich. Pozwalają spajać wspólnotę, która w tym przypadku oparta jest na pochodzeniu etnicznym, jednak jest to także wspólnota tych, którzy przegrali w walce, lecz pozostali moralnymi zwycięzcami. Temat Wołynia wciąż jest bolesny i nierozliczony, jednak nie może się stać podstawą systemowej antyukraińskości, co dziś próbuje się robić. Nie wolno zapominać, że to przede wszystkim opowieść o zwykłych ludziach, sąsiadach, którym historia dała ograniczone możliwości wyboru. Grzegorz Motyka wykonał ogrom pracy. Imponuje wiedzą i iście benedyktyńską cierpliwością przy dokumentowaniu zdarzeń. Pisze w sposób interesujący, choć może brak mu trochę literackiego polotu. Książka jest jednak warta polecenia.
marpill - awatar marpill
ocenił na71 miesiąc temu
Ptaki drapieżne : historia Lucjana "Sępa" Wiśniewskiego, likwidatora z kontrwywiadu AK Michał Wójcik
Ptaki drapieżne : historia Lucjana "Sępa" Wiśniewskiego, likwidatora z kontrwywiadu AK
Michał Wójcik Emil Marat
Powracać do tytułu po raz drugi, gdy tyle jeszcze niedoczytane jestem gotowy tylko, gdy książka wraca w retrospektywie, intryguje i nie daje o sobie zapomnieć, zostaje w głowie na stałe. Książka jest wywiadem – rzeką dwóch dziennikarzy z Lucjanem Wiśniewskim „Sępem”, żołnierzem Armii Krajowej. Niezwykłość tego zapisu polega na wprowadzeniu nas opowieścią Sępa w tamten czas okupacji, walki o wolność, egzekwowaniu sprawiedliwości, buntu młodości przeciw tyranii, poszukiwaniu przygody i chwały. Oddział o kryptonimie 993/W składa się z bardzo młodych ludzi, nastolatków. Zaczynają swoją „robotę” likwidacji: niemieckich zbrodniarzy, konfidentów, kolaborantów i szmalcowników jako: 17-sto, osiemnastolatkowie. „Delikwentów” likwidują tylko na podstawie sądów AK i wyroków przez te wydanych. Nie analizują, nie oceniają, mają robotę do wykonania. Są dobrze zorganizowani, a każda akcja, głównie na terenie okupowanej Warszawy poprzedzona wywiadem i obserwacją skazanego zdrajcy czy zbrodniarza. Wywiązuje się rywalizacja o lepszą skuteczność oddziału wobec innego o podobnych zadaniach. Młodziki szybko muszą dorosnąć, wziąć odpowiedzialność i nie bać się, wykazać brawurą i niezwykłą odwagą. Członkowie 993/W przyjmują pseudonimy ornitologiczne i stają się ptakami drapieżnymi, że zdrajco zapomnij o bezkarności. Oni po ciebie przyjdą. Sprawiedliwość i nieuchronność kary, pomimo okupacji działa. Młodzi żołnierze – egzekutorzy rzeźbią swe charaktery, dyscyplinują się sami, szybko się uczą współpracy, marzą o odznaczeniach. Młodości wówczas to przypisane. Pomimo ogromnego ryzyka nie ulegają wątpliwościom. Jest wyrok sądu, trzeba go wykonać. Szczegółowy opis uczestnika tych akcji Lucjana Wiśniewskiego „Sęp” wprowadza nas do realiów okupacji. Trzyma w napięciu lepiej niż powieść sensacyjna. Jednak to nie fikcja. Wywiad ten daje czytelnikowi niezwykłą okazję wejścia w tą grupę, śledzić delikwenta ulicami Warszawy, obserwować znaki dawane przez koleżanki - wywiadowczynie oddziału, wejść do lokalu, czy do mieszkania, tramwaju, zachować spokój i uczestniczyć wraz z ptakami w „robocie”, jak nazywają swoje zadania. Książka jest ważnym dokumentem, zapisem chlubnej historii naszego narodu wobec tyrani niemieckiej okupacji. To ważna opowieść świadka tamtych czasów, pokazująca najbardziej wartościowe postawy młodzieńców, którym wolność osobista i kraju najcenniejszą. Polecam przeczytać, choć lektura to nie dla każdego.
Andrzej Kujawa - awatar Andrzej Kujawa
oceniła na94 miesiące temu

Cytaty z książki Wielka Księga Armii Krajowej

Więcej

Szybko się wtedy zorientowałam, że w czasie wojny najgorsza jest taka szczególna dezorientacja. Nie wiadomo, gdzie są nasi i co nasi robią. Są jakieś bombardowania, jakieś wiadomości o tym, że tu Niemcy weszli, a tam odstąpili, ale nie wiadomo, co to wszystko znaczy i czym się dla nas skończy.

Szybko się wtedy zorientowałam, że w czasie wojny najgorsza jest taka szczególna dezorientacja. Nie wiadomo, gdzie są nasi i co nasi robią. ...

Rozwiń
Marek Gałęzowski Wielka Księga Armii Krajowej Zobacz więcej

Wobec niepowodzenia akcji "Burza", ostatniego dnia lipca 1944 r. gen. "Bór" przedwcześnie, na podstawie całkowicie błędnych danych co do sytuacji na froncie niemiecko-sowieckim, zbliżającym się do prawego brzegu Wisły, wydał rozkaz rozpoczęcia powstania w Warszawie. Oficerowie, którzy na nim tę decyzję wymogli, byli pewni, że ta bitwa ostatniej szansy przyniesie zwycięstwo pozwalające oswobodzić stolicę od Niemców i ocalić niepodległość Polski zagrożoną przez ZSRS.

Wobec niepowodzenia akcji "Burza", ostatniego dnia lipca 1944 r. gen. "Bór" przedwcześnie, na podstawie całkowicie błędnych danych co do syt...

Rozwiń
Marek Gałęzowski Wielka Księga Armii Krajowej Zobacz więcej

Zaczynano od zmuszenia do podniesienia rąk i szczegółowych oględzin delikwenta, z zaglądaniem nawet w usta. Następnie bito, a przy podsuwaniu protokołu do podpisania badający wzywał: "Nu, priznajsia" (ros. przyznaj się). Bito polanem, kopano. Przesłuchania powtarzały się. Po odmowie podpisania protokołu ciągle bili, a ja łgałem, ile sił w płucach.

Zaczynano od zmuszenia do podniesienia rąk i szczegółowych oględzin delikwenta, z zaglądaniem nawet w usta. Następnie bito, a przy podsuwani...

Rozwiń
Marek Gałęzowski Wielka Księga Armii Krajowej Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne