rozwiń zwiń

Śledztwa Enoli Holmes - 4 - Zagadka wachlarza

Okładka książki Śledztwa Enoli Holmes - 4 - Zagadka wachlarza
Serena Blasco Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Śledztwa Enoli Holmes (tom 4) komiksy
72 str. 1 godz. 12 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Śledztwa Enoli Holmes (tom 4)
Tytuł oryginału:
Les enquêtes d'Enola Holmes - Le secret de de l'éventail
Data wydania:
2021-03-10
Data 1. wyd. pol.:
2021-03-10
Liczba stron:
72
Czas czytania
1 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328159495
Tłumacz:
Maria Mosiewicz
Średnia ocen

                7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Śledztwa Enoli Holmes - 4 - Zagadka wachlarza w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Śledztwa Enoli Holmes - 4 - Zagadka wachlarza

Średnia ocen
7,7 / 10
47 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
585
194

Na półkach: , , ,

Witajcie!
W tej części Enola musi zmierzyć się z wielką tajemnicą wachlarza!
Podczas przechadzki po mieście nasza bohaterka postanawia skorzystać z jednej z publicznych toalet dla pań. Ku jej zdziwieniu po krótkim czasie wchodzą tam dwie eleganckie starsze panie razem z młodą kobietą. Enola od razu poznaje ową nieznajomą. Przecież to Lady Cecily Alistar, którą uratowała ze szponów niebezpiecznego człowieka! Lady Alistar użyła tajnego języka wachlarzy i po kryjomu poprosiła o pomoc. Ale przed czym? Czy Enola zdoła uratować dziewczynę?
"To się jeszcze okaże."

Jak zwykle nie rozczarowała mnie treść, a rysunki w prost przepiękne! Powiedziałabym, że jest to streszczenie powieści Nancy Springer, więc jeśli ktoś z was ma zamiar przeczytać obie serie to polecam zacząć od oryginalnych. Natomiast jeśli ktoś zrobi na odwrót może go to zniechęcić do lektury dłuższej wersji.

To wszystko, dziękuję.
Zaczytana

Witajcie!
W tej części Enola musi zmierzyć się z wielką tajemnicą wachlarza!
Podczas przechadzki po mieście nasza bohaterka postanawia skorzystać z jednej z publicznych toalet dla pań. Ku jej zdziwieniu po krótkim czasie wchodzą tam dwie eleganckie starsze panie razem z młodą kobietą. Enola od razu poznaje ową nieznajomą. Przecież to Lady Cecily Alistar, którą uratowała...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

68 użytkowników ma tytuł Śledztwa Enoli Holmes - 4 - Zagadka wachlarza na półkach głównych
  • 59
  • 9
29 użytkowników ma tytuł Śledztwa Enoli Holmes - 4 - Zagadka wachlarza na półkach dodatkowych
  • 5
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Śledztwa Enoli Holmes - 4 - Zagadka wachlarza

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czarolina - 3 - Tajemnica mojego pochodzenia Paola Antista
Czarolina - 3 - Tajemnica mojego pochodzenia
Paola Antista Sylvia Douyé
To już trzeci tom przygód młodej Czaroliny, która ma unikalne zdolności wyczuwania magicznych istot. Seria, mimo adresowania do dość młodego odbiorcy, porusza trudne tematy, jak adopcja, pochodzenie czy żonglowanie uczuciami innych. Jest napisana prosto, ale nie nazbyt prosto, a do tego przecudnie zilustrowana oraz dynamiczna. No może czasem zbyt dynamiczna, bo niektóre wątki chciałbym aby były bardziej rozwinięte. Niemniej trzeci tom dodaje dużo nowych treści i to szalenie cieszy. Sytuacja rozgrywa się już po odejściu Alcyda, który jest pewien, że z winy bycia sylfydem, zamieniał innych w kamień pod wpływem silnych emocji. Na dokładkę na obrzeżach wyspy odnaleziono szkielet człowieka, którego dotknęła klątwa Gryzotrądu (gość żyje, ale wygląda jak kupka kości), a z lecznicy nawiała gorgona, co zagraża stworzeniom na wyspie. Wszak nikt nie chce zamienić się w kamień. A to nie koniec kłopotów, bo te mnożą się z każdą chwilą. Mamy tutaj definitywne zamknięcie wątku kryształowych posągów, w które została zamieniona część ekipy z pierwszego tomu i finalnie odczarowana pod koniec drugiego albumu. Przyznaję, że wszystkie wątki naprawdę solidnie ze sobą spleciono, co dało ciekawy finał. O tyle ciekawszy, że ostatnia scena otwiera zupełnie nową zagadkę i już nie mogę się doczekać czwartego albumu. Na drugim planie mamy też solidne rozwinięcie postaci dalszoplanowych, w tym profesora i Madam C zamieszkujących wyspę. Jednak okazano też tarcia pomiędzy Czaroliną a jej rówieśniczką Tarą, która zdecydowanie nie ma żadnych powodów aby wracać do domu. Innymi słowy musi zakończyć kurs jako najlepsza aby zostać asystentką profesora. Ogólnie wszystkie relacje pomiędzy postaciami są silnie zarysowane i każdy ma tutaj inną rolę. To jest naprawdę fajne, a dodatkowo sprawia, że chcę wracać sobie do tej serii. Przygody Czaroliny to naprawdę porządny kawał fantasy dla dziewczynek i fanów nastoletniego komiksu. Prosta, ale solidna historia, masa magicznych stworzeń oraz tajemnicza i nie do końca bezpieczna wyspa. Jeśli ktoś kocha książki Rowling to w tej serii komiksowej odnajdzie się z automatu.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 8 3 lata temu
Pamiętniki Wisienki - 3 - Ostatni z pięciu skarbów Joris Chamblain
Pamiętniki Wisienki - 3 - Ostatni z pięciu skarbów
Joris Chamblain Aurélie Neyret
Choć zaczął się listopad, a za oknem jest jeszcze dość ciepło, to jesień mamy w pełni i zapewne w ciągu tygodnia lub dwóch zacznie robić się zimno. Może w tym roku prawdziwa zima zawita na nasze podwórka, zaskakując kierowców, którzy "radośnie" będą odśnieżać swoje auta nim wstanie słońce. Póki co wydawnictwo Egmont postanowiło zaskoczyć zimę i wydało mocno ośnieżony trzeci tom serii "Pamiętniki Wisienki". Powiedzmy, że tematem przewodnim tego tomu są wspomnienia. Co mi się podobało 1. Wędrówka w głąb zapomnianych wspomnień Historia tego tomu skupia się na Sandrze, która prowadzi warsztat introligatorski odziedziczony po swym ojcu. Kobieta ma problemy z pamięcią i w dzieciństwie uczestniczyła w rożnych terapiach aby ją wzmocnić. Pewnego razu Wisienka i jej przyjaciółki, gdy odwiedzają Sandrę w jej warsztacie, natrafiają na bardzo starą paczkę. Zaadresowana jest do Sandy i nosi tytuł pierwszy z pięciu skarbów. Tym sposobem zaczyna się wędrówka w głąb wspomnień Sandry, ale też inne postacie odkopują z kurzu swoje wspomnienia. Jedne są miłe inne smutne, ale wszystkie tak samo ważne. Finalny, ostatni skarb, jest jednak kwintesencją tego, czym jest pamięć. 2. Elementy pamiętnika To wręcz wizerunkowy element tej serii, do tego wykonany po mistrzowsku. Można powiedzieć, że w pewien sposób naruszamy intymność wyznań Wisienki i bez jej wiedzy czytamy to co skrobie w swoim pamiętniku. Nie wiem jak inni czytelnicy, ale ja zawsze dość osobiście odbieram ten element komiksu. 3. Rysunek Kolejny mocny element serii, wyraźnie przyciągający oko. PODSUMOWANIE To jedne z najciekawszych komiksów obyczajowych ostatnich lat. Z jednej strony adresowany jest mocno do dziewczynek, ale tak naprawdę każdy powinien po niego sięgnąć. Szczególnie osoby wrażliwe, które szukają pocieszenia i są samotne. Może ten komiks pozwoli im odszukać we wspomnieniach nie tylko smutne chwile, ale przede wszystkim te radosne.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 8 3 lata temu
Pamiętniki Wisienki - 2 - Księga Hektora Joris Chamblain
Pamiętniki Wisienki - 2 - Księga Hektora
Joris Chamblain Aurélie Neyret
Ta seria zaczęła się z potężnym przytupem, a drugi tom tylko podniósł poprzeczkę. Nie chodzi nawet o samo wydanie, które jest obłędne i świetnie łączy pamiętnik nastolatki, posiadającej bardzo bujną wyobraźnię i zacięcie pisarskie, z klasycznym komiksem, ale też o samą fabułę. Wisienka zawsze natrafia na ludzi mających nietuzinkowe tajemnice. Sprowadza to na nią kłopoty, bo dziewczyna często nie liczy się z uczuciami innych grzebiąc w ich przeszłości. Z drugiej strony jej wścibstwo finalnie udaje się przekuć w coś naprawdę dobrego. Tak było w przypadku opuszczonego zoo w pierwszym albumie i nie inaczej maja się sprawy z tajemniczą książką napisaną przez niejakiego Hektora. Wszystko zaczęło się od tego, że Wisienka zaczęła się nudzić w trakcie wakacji letnich. Jej przyjaciółki wyjechały na cały lipiec, a ona siedziała i... obserwowała. Jej celem okazała się starsza pani, o bardzo smutnym obliczu, która co środę wychodziła z domu z książką w ręku, wsiadała do autobusu i gdy wracała znów trzymała w rękach tą samą książkę, a jej twarz była jeszcze smutniejsza niż przed podróżą. Wisienka koniecznie chciała dowiedzieć się, dlaczego starsza pani tak się zachowuje i zaczęła swoje śledztwo. Oczywiście nikt ja o to nie prosił, a przyjaciółki po powrocie wręcz odradzały wściubianie nosa w nie swoje sprawy. Wisienka postawiła jednak na swoim co kosztowało ją bardzo wiele, a przy tym nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo może kogoś zranić. Co prawda tak jak w poprzednim albumie i tutaj mamy szczęśliwe, choć zarazem bardzo wzruszające, zakończenie. Teoretycznie z tego powodu powinniśmy pogratulować Wisience, ale... no właśnie. Ale. Dziewczyna naprawdę rozpętała burzę tam gdzie nie powinna. Choć ostatecznie jej wścibstwo pomogło w rozwikłaniu zagadki tajemniczej książki, to po drodze zraniła ona wiele osób. Bardzo bliskich jej sercu, a mogła tego uniknąć. Przestrzegano ją, proszono, dano alternatywne możliwości, a mimo wszystko dziewczyna z nich nie skorzystała, wciągając postronne osoby w wir swego śledztwa. Komiks genialnie przestrzega przed takim działaniem i je gani. Z jednej strony pociesza nas myśl - "Hej, przecież młoda rozwiązała kolejna zagadkę i wyszło z tego tyle dobrego.". Z drugiej jednak strony można było do całej sprawy podejść zupełnie inaczej. W sposób mniej bezpośredni i bardziej wrażliwy, nie krzywdząc tylu osób. Z pewnością będę dalej śledził losy dzielne oraz wścibskiej Wisienki, która zdaje się uczyć na własnych błędach. Do tego jej rodzina chyba też ma sekrety, które czytelnika na pewno zainteresują. Pozostało więc czekać na tom trzeci, noszący tytuł "Ostatni z pięciu skarbów", który ma pojawić się w sierpniu tego roku. Oczywiście jeśli obecna pandemia nie pokrzyżuje planów wydawniczych. Mam nadzieję, że się tak nie stanie i poznam latem dalsze losy młodej pisarki i pani detektyw.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 8 3 lata temu
Światła Północy. Uczennica Wyroczni Malin Falch
Światła Północy. Uczennica Wyroczni
Malin Falch
Wielu nieszczęść moglibyśmy uniknąć, gdybyśmy potrafili szczerze rozmawiać i poszukiwać rozwiązań dobrych dla każdej ze stron. Kompromis wymaga dyskusji, pokazania jak określony problem wygląda z naszej perspektywy, poznanie cudzego punktu widzenia i na podstawie wypracowanie dobrego rozwiązania. Niestety łatwiej jest milczeć i chować urazy, które z czasem urastają do gigantycznych pretensji napędzających nienawiść różnych grup. Do takiego świata wchodzimy w „Światłach Północy” Malin Falch. Sam fenomen komiksu skandynawskiej twórczyni polega na tym, że swoją karierę rozpoczął jako internetowa seria, która zyskała dużą popularność oraz uznanie, dzięki czemu został wydany w formie drukowanej. Sięgając po całą opowieść możemy zobaczyć jak w poszczególnych albumach rysunki oraz dynamika akcji ewoluują. W pierwszym tomie ilustracje są mniej dokładne, a sama akcja powolna. Widać jak wraz z pisaniem kolejnych scen rosną umiejętności Madin Falch. Sam cykl wielokrotnie nagradzano w Norwegii. W komiksowej historii wejdziemy do świata skandynawskich mitów oraz obyczajów. Akcja toczy się wokół pochodzącej z małego miasteczka w Norwegii Sonji. Dziewczynka ze względu na osiągnięcie określonego wieku przechodzi rytuał, przez który ma być traktowana jak dorosła. Z tej okazji przygotowywana jest uroczystość, w której uczestniczy rodzina. Na święto w ostatniej chwili przybywa wujek będący wędrowcem i malarzem. Właśnie wrócił z dalekiej podróży i wręcza Sonji z okazji jej święta niezwykły prezent: jest to znaleziona w lezie zapinka wikingów. Okaże się, że właśnie przez ten przedmiot dziewczynka wyruszy w daleką podróż do tajemniczej, zaczarowanej krainy, w której mamy baśniowo-mityczne realia, a przez to jest bardzo brutalnie i niebezpiecznie. I tak właśnie w pierwszym tomie zaczyna się misja Sonji wyruszającej z Lottą, Tirill i Espen na wyprawę w poszukiwaniu stryja Henrika. Ma im pomóc Huldra Trill, ponieważ miejsce, do którego trafiają pełne jest groźnych trolli, zwierząt mówiących ludzkim głosem, zawistnych ludzi i wikingów walczących z trollami. Zobaczymy tu magię i zadziwiające zjawiska. Pojawią się pytania o źródła konfliktu. Już w pierwszym tomie zobaczymy, że opowieść jest bardzo klimatyczna. Ciemne strony podsycają nastrój tajemnicy, aurę niebezpieczeństwa. Ciekawie to wygląda w zestawieniu z mangową kreską. Takie budowanie akcji za pomocą odpowiednich obrazów jest obecne w każdym tomie. Drugi tom pt. „Uczennica wyroczni” otwiera spotkania ze stryjem Sonji. Wraca on do magicznego świata, aby odszukać siostrzenicę i uchronić ją przed niebezpieczeństwem. Zamiast tego sam już na samym początku spotykając trolle popada w tarapaty. Są co prawda bardziej cywilizowane, ale nadal nie pałają sympatią do ludzi. Do tego z ich powodu przebudził się Trym będący olbrzymim wrednym trollem pożerającym wszystko, co stanie im na drodze: ludzi, zwierzęta i trolle. Jakby nieszczęść było mało wódz wikingów nawiązuje upiorny pakt z Wyrocznią z gór i jej młodą uczennicą. Zamierza pokonać magiczne stworzenia. W tym tomie akcja przyspiesza i nawarstwiają się zagrożenia. W trzecim tomie zatytułowanym „Siostry wrony” sprawa sporu pomiędzy Wikingami, a magicznymi mieszkańcami lasów Jotundale nabiera wyrazistości. Poznając historię Ludzi Gór i poróżnienia się między sobą pewnych sióstr zaczynamy zadawać sobie pytania o źródła konfliktu między grupami zamieszkującymi magiczny świat. Zobaczymy, że niechęć do ludzi wynika z agresywnej postawy Wikingów pragnących zagarniać coraz większe tereny. Jak bardzo zawiłe są relacje mieszkańców Jotundale odkryjemy, gdy Sonja pomoże młodej wieszczce dotrzeć do jej rodzinnej wioski ukrytej za magiczną barierą. Bohaterzy nie są tu jednoznaczni. „Wyprawa do królestwa trolli” to tom wprowadzający nas do historii powstania magicznej wyspy i tego jak trafiają tu ludzie. Coraz bardziej widzimy, że daleko tej krainie od sielanki. Za to na każdym kroku na bohaterów czai się śmierć. A wszystko przez zawiły i trwający bardzo długo konflikt między ludami, które tu żyją. Tym razem bohaterzy wyprawiają się do Królestwa Trolli, aby uratować uwięzionego tam stryja Sonji, który dość często odwiedzał ten świat, ale nie zdawał sobie sprawy, że jego wyprawy, w czasie których malował i pisał przyczyniły się do stworzenia zagrożenia dla mieszkańców wyspy. Początkowo pokojowo nastawieni do magicznych zwierząt i istot ludzie zaczęli dążyć do ich unicestwienia. Zobaczymy tu jak bezmyślne posłuszeństwo wobec władzy prowadzi do zła. „Drzewo portalu – część I” to piąte spotkanie z bohaterami. Wchodzimy tu do mrocznego świata, w którym zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Opowieść otwierają nocne sceny zdobywania posiłku. Zobaczymy, że natura nie jest wcale taka przyjazna, na jaką jest kreowana. Wystarczy chwila nieuwagi lub wybranie złego miejsca do spania, aby przepłacić tę decyzję życiem. Noc w okolicach pięknego rozgwieżdżonego drzewa jest niebezpieczna. Ale nie tylko tam. W lesie pojawił się tajemniczy wilk świecący jednym okiem. Zamieniony w niedźwiedzie Bjonar zostaje zaatakowany. Trafimy też do chaty wykluczonych ze społeczności trolli. Dowiemy się, dlaczego schwytali jej stryja, co chcieli w ten sposób uzyskać, jaki błąd popełnili nawiązując relację z wikingami, którzy ich oszukali. Z każdą stroną narasta nastrój oczekiwania, żeby później zmienić się w bitwę i ucieczkę. Wikingowie potrzebują Lotty do zrealizowania swojego złego planu. „Światła Północy” to ciekawy cykl przenoszący czytelników do świata skandynawskich mitów. Pojawiają się tu magiczne istoty na wzór elfów, groźne trolle, wikingowie żądni ziemi i bogactw, mówiące zwierzęta. Rośliny wydają się tętnić magią. A z drugiej strony są zwyczajne, naturalnie brutalne. Całość wygląda ciekawie. Do tego widzimy, że z każdym tomem zarówno ilustracje, jak i akcja są dopracowane, a cała fabuła nabiera wyrazistości, zmierza w określonym kierunku. Jestem ciekawa jak zakończy się cała historia. „Światła Północy” wydano na bardzo dobrej jakości śliskim, błyszczącym papierze. Zabawa kolorami, światłem, potęgowanie klimatu tajemnicy i zagrożenia przez osadzenie akcji nocą podsycają nastrój opowieści. Kartki bardzo dobrze zszyto i oprawiono w solidne, kartonowe okładki, przez co albumy są solidne i estetyczne. Zdecydowanie polecam miłośnikom baśniowych opowieści ze skandynawskim klimatem.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na 9 2 lata temu
Najlepsze przyjaciółki Shannon Hale
Najlepsze przyjaciółki
Shannon Hale LeUyen Pham
Jakiś miesiąc temu zaprezentowałem na blogu "Prawdziwe przyjaciółki. Komiks Shannon Hale, zilustrowany przez LeUyen Pham, która opisywała swoje dzieciństwo. A konkretniej pierwsze objawy depresji, rywalizację o bycie osobą zauważoną w szkole i należącą do popularnej grupy. Jej praca wywarła na mnie bardzo silne wrażenie i obudziła wspomnienia z tamtego okresu, które mnie po dziś dzień mnie dręczą. Wiecie, ja bardzo zazdrościłem Shannon tego co miała. Owszem, nie było jej lekko, co również pokazuje drugi komiks "Najlepsze przyjaciółki". Trafiła jednak na osoby wyrozumiałe, które pomogły jej się podnieść. Miała faktyczne koleżanki, a nie tylko papierowe, odwracające wzrok gdy tylko pojawi się najmniejszy problem. Ja tego nie miałem i stąd ta zazdrość. Ten tom tylko ją podsycił. "Najlepsze przyjaciółki" wydawnictwo Jaguar podesłało mi bardzo szybko, bo raptem kilka dni po opublikowaniu recenzji "Prawdziwych przyjaciółek". Jednak tym razem spodziewałem się tego, co czeka mnie podczas lektury, a dodatkowo nadal ciężko psychicznie znosiłem poprzedni komiks. Dlatego długo zwlekałem, aby przeczytać "Najlepsze przyjaciółki", co i tak zajęło mi blisko trzy dni, kosztowało mnie dwa ataki paniki i kilka bezsennych nocy. Wiem, ze osobie z zewnątrz może się to wydawać absurdalne, ale od 23 lat walczę z ciężką depresją, która mocno rzutuje na moje zdrowie zarówno psychiczne oraz fizyczne. Do tego część opisywanych przez autorkę scen jest mi wyjątkowo dobrze znana, z tą różnicą, że ona miała szczęście i nie zabrnęła w nich za daleko. Może dlatego, że była dziewczyną, a może dlatego, że faktycznie miała dwie prawdziwe przyjaciółki i grono koleżanek podnoszących ją na duchu. W moim wypadku było zupełnie inaczej. Komiks skupia się na szóstej klasie szkoły podstawowej, gdy młoda, już nastoletnia osoba, zaczyna zupełnie inaczej patrzeć na relacje damsko-męskie, czy w tym wypadku damsko-damskie. Dorasta się, hormony zaczynają buzować, nasze ciało nabiera nowych kształtów i nawyków. Innymi słowy - zasady się zmieniają. To właśnie o nich, nadążaniem za byciem modnym oraz tych relacjach pisze Shannon w swojej pracy. Zwraca tutaj uwagę, że pewne trendy społeczne i kulturowe, narzucające odgórnie pewne ramy ideologiczne, np. wychowanie w duchu religijnym, niekoniecznie są dobre. Do tego młoda osoba wstydzi się zwierzyć dorosłym ze swoich lęków, a ich bagatelizowanie może skończyć się tragicznie. Tak samo próba dopasowania się do grupy społecznej, aby tylko nie wypaść z obiegu. Aby być cool i lubianym. To może sprawić, że zniszczymy swoją prawdziwą tożsamość. Shannon ma bardzo bogatą wyobraźnię, chciała być pisarką, ale to było "mało interesujące" dla jej koleżanek. Zatem kryła się z tym. Miałem podobnie, gdyż w szóstej klasie szkoły podstawowej zacząłem pisać swoje pierwsze opowiadania oraz tworzyć uniwersum fantasy, które w 2000 roku nazwałem Dream Wars. Różnica pomiędzy mną a Shannon była taka, że ona nadal miała nadzieję i trafiła na ludzi, którzy pomogli jej rozwijać talent pisarski. U mnie nadzieja umarła, zaś moja polonistka i inni nauczyciele wyśmiali moje prace, bo gramatycznie były co najwyżej dostateczne. Dodawszy do tego znęcanie się fizyczne oraz psychiczne ze strony szkolnych kolegów, zaowocowało w jedyny możliwy sposób. Shannon opisuje jak również otarła się o depresję, gdyż kilka osób ja prześladowało, ale na jej szczęście udało jej się wydostać z tego nim było za późno. W komiksie autorka pięknie opisuje przygodę swej postaci w świecie fantasy. Chciałbym powiedzieć, że na tym polu widzę również między nami podobieństwo, ale byłoby to zwyczajne kłamstwo. Ona ciągle ma nadzieję, jej postać, mimo że nieraz smutna i przeżywająca niebezpieczne przygody oraz doświadczająca zdrady, ma siłę. Czerpie ją z prawdziwych przyjaciółek, z pasji z osób, które wspierają ją na jej drodze do celu. Cholernie jej tego zazdroszczę. Bowiem gdy jej literacka postać znalazła magiczny klejnot i przemierzała wraz z zaprzyjaźnionym lwem odległą krainę, moja była pogrążona w nienawiści i budowała z za pomocą magii Sanktuarium Cierni. Miejsce gdzie wszyscy jej wrogowie mieli cierpieć, a ich ból tylko napędzał mojego bohatera dodając mu siły. Oba komiksy Shannon Hale, świetnie zilustrowane przez LeUyen Pham i pokolorowane ręką Hilary Sycamore, są bardzo ważne. W bardzo dobitny sposób obrazują młodą osobę zmagającą się pierwszymi symptomami depresji. Nie tylko w postaci głównej bohaterki, ale szczególnie w osobach jej towarzyszących. Starszej siostrze, którą koleżanki nienawidziły, zazdrosnej koleżance z klasy, wyładowującej się na innych z powodu własnych problemów ignorowanych przez najbliższych, czy zazdrosnego chłopaka. Ten komiks jest ważny i niesie nadzieję. Bowiem wystarczy jedna dobra, ale przy tym szczera do pomocy, dusza, która może ocalić taką młodą osobę przed koszmarem. Cieszę się zatem, że takie dzieła powstają, zwracają uwagę na problem, podsuwają rozwiązanie go oraz dają nadzieję. Nadzieję, którą ja utraciłem lata temu.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 8 3 lata temu
Sabotaż w punkcie skupu i inne komiksy Martin Widmark
Sabotaż w punkcie skupu i inne komiksy
Martin Widmark Helena Willis
Przygody Lassego i Mai w formie komiksu znacznie bardziej przypadły nam do gustu, niż te w formie opowiadań. Są zwyczajnie konkretne, bez zbędnych, czasami niewiele wnoszących do fabuły opisów. Tym razem ktoś dokonuje sabotażu w punkcie skupu. Przez co nasi bohaterowie nie mają możliwości sprzedania zużytych butelek oraz puszek. Troszeczkę im się spieszy, bo zbierają pieniądze na szkolną wycieczkę. W mig jednak znajdują winowajcę. W drugiej historii w Valleby Ebba i Ramon Persson organizują kiermasz, z którego dochód ma być przeznaczony na schronisko dla kotów. Wielu mieszkańcom miasta jest to nie w smak. W pewnym momencie okazuje się, że zginęły dotychczas uzyskane na kiermaszu pieniądze!!! Podejrzanych jest kilku, ale znalezione ślady wskazują wyłącznie na jedną osobę. Wkrótce w Valleby mają się również odbyć zawody w piłce ręcznej. Obecnie puchar należy do dzieciaków z miasta, ale niestety jest przechodni. Dyrektorce Indze bardzo zależy na kolejnej wygranej. Tymczasem w nieznanych okolicznościach puchar znika. Czy mogła go sobie przywłaszczyć Maria Gonzales de la Cruz? Raczej mało prawdopodobne… Na zakończenie awantura o przedstawienie teatralne organizowane przez Barbarę Palm w muzeum. Gdy Lasse wraz z Mają odmawiają odegrania w nim roli Jasia i Małgosi zaczynają się dziać wokół tego wydarzenia same dziwne rzeczy… Czy zatem dojdzie do wystawienia zaplanowanej sztuki? Jeśli tylko macie ochotę, to sprawdźcie sami. Dobra zabawa gwarantowana. Polecam.
Iska - awatar Iska
oceniła na 7 1 rok temu
Giganci. Erin. Tom 1  Lylian
Giganci. Erin. Tom 1
Lylian James Christ Paul Drouin Lorien Aureyre
Egmont Polska sukcesywnie rozbudowuje ofertę komiksową skierowaną do młodszych odbiorców, wykraczając poza najbardziej popularne serie. Poza znanymi od lat tytułami i postaciami jak Lucky Luke, Kajko i Kokosz, Sknerus i siostrzeńcy itd., a także poza komiksami Marvela, które odpowiedniejsze są raczej dla starszych czytelników, mamy coraz większy wybór nowych, nieznanych szerzej serii. Przyglądając się propozycjom skierowanym do czytelników w przedziale 9-12 lat, zwróciłam uwagę na nowość, czyli "Gigantów". I musiałam je kupić tak samo jak "Samych", o których pisałam ostatnio. Z opisu wydawcy wynika, że w ogólnym zamyśle seria ma opowiadać o wykazujących nadnaturalne zdolności dzieciach z różnych stron świata, które przyciąga nieznana siła. Każdy z bohaterów (a dotąd, od sierpnia 2020 roku, ukazały się 4 tomy), poddając się działaniu tej siły, ma odkrywać tajemnicze olbrzymie istoty, którym pomagają się przebudzić. Pierwszy tom daje nam przedsmak serii i pozwala poznać pierwszą niezwykłą bohaterkę. Oczywiście jest to więcej niż wprowadzenie postaci, ponieważ fabuła komiksu obejmuje również pierwsze starcie z pracownikami tajemniczej firmy, którzy polują na takie istoty jak gigant Yrso, który wiąże się z młodą Szkotką. Ponadto scenariusz Lylian uwzględnia wprowadzenie wątku, który najprawdopodobniej będzie spoiwem scalającym kolejne odsłony cyklu i - na co mam nadzieję - prowadzącym do punktu kulminacyjnego, jakim będzie łączenie sił we wspólnej walce. Co to za cel i jaka walka - na razie nie zdradzę, musicie przeczytać sami. Powiem tylko, że całość wygląda bardzo obiecująco i jestem zaintrygowana, jak potoczą się losy bohaterów. Komiks ma bardzo ciekawy, emocjonujący scenariusz, w którym jest miejsce zarówno na przedstawienie postaci, zarysowanie ogólnego kierunku serii, ale i na pierwsze potyczki pary głównych bohaterów. Całość jest intrygująca, a jednocześnie niezbyt zawiła, tak by ułatwić odbiorcy podążanie za fabułą. Jest interesujący zarówno jako osobny zeszyt, jak i część większej całości. "Giganci" to dobra propozycja dla młodszej młodzieży, zarówno dla czytelników nieco obeznanych z formą opowieści, jaką jest komiks, jaki i dla "raczkujących" w temacie, a ja z pewnością będę śledzić, jak historia się rozwija. Oboje z Wojtkiem jesteśmy ciekawi kolejnych bohaterów i mocy kolejnych gigantów, a to już dobry prognostyk. Śmiało polecamy tytuł wszystkim, którzy są już w stanie samodzielnie czytać, a jednocześnie lubią fantastyczne historie pełne zwrotów akcji i tajemnic.
zaczytASY - awatar zaczytASY
ocenił na 7 3 lata temu
Studio Tańca - wyd. zbiorcze tom 1  Beka
Studio Tańca - wyd. zbiorcze tom 1
Beka Crip
Po tą serię sięgnąłem zachęcony resztą francuskich komiksów młodzieżowych, które od jakiegoś czasu Egmont wydaje u nas nad Wisłą. Chodzi o takie tytuły jak "Lou!", "Ernest i Rebeka" czy "Ptyś i Bill". Są jeszcze "Sisters", ale nie wchodzą one w skład tej kolekcji. "Studio tańca" wypadło nienajgorzej, choć to bardziej lekka, humorystyczna seria, niż mocna rzecz pokroju "Lou!" albo "Ernest i Rebeka". Tak, tutaj też przewijają się pewne wątki, jak rozwiedzeni rodzice, jednak wsystko jest to ukazane w krzywym zwierciadle i tak naprawdę na pierwszym planie mamy taniec, znane i lubiane klisze postaci oraz tonę rozrywki. Wiecie, taki "Step Up" na wesoło. Przynajmniej tak to odebrałem podczas lektury. Album zawiera trzy tomy, każdy opisujący pewien okres z tytułowej szkoły tańca. Głównymi bohaterkami są Julia (blondynka) Lusia (ruda) i Alia (czarna), a często towaryszy im rywalka Carla, klasyczna szkolna zołza o ostrych i wrednych rysach twarzy, oraz Bruno, jedyny chłopak na kursie baletu. Ich perypetie można opisać jednym słowem - klasyka. Jeśli ktoś, tak jak np. moja osoba, czytała dość dużo francuskiego komiksu humorystycznego, ewentualnie amerykańskiego, to raczej niczym nie będzie tutaj zaskoczona. Klisza goni kliszę, ale czyni to w sposób udany i całość po prostu się pochłania. Wiecie, to jak z przygodami "Mikołajka" - wiemy co będzie, ale czekamy na tą scenę z wypiekami na twarzy. Oczywiście dla mnie seria "Mikołajek" jest niebotycznie ciekawsza od "Studia tańca", ale to dlatego, że się na niej wychowałem. Zatem przemawia przez mnie spory wymiar nostalgii za czasami dzieciństwa. Z drugiej strony, dziewczynkom, zwłaszcza wchodzącym w okres nastoletni, raczej przypadnie do gustu "Szkołą tańca", bowiem zdaje się być urzeczywistnieniem wielu marzeń młodych kobiet. Tak to wygląda na mój chłopski rozum :) Zatem mamy pierwsze poważne związki, relacje damsko-męskie i pokazanie, czemu chłopaki są głupi i nie warto się nimi interesować, a swą uwagę lepiej skupić na starszych, dojrzalszych mężczyznach i tak dalej. Oczywiście wszystko kręci się wokół tańca, a tych jest tutaj wiele odmian. Dominuje taniec klasyczny oraz balet, jednak też znajdziemy sporo hip-hopu, salsy, czy tańca afrykańskiego. Nie zabrakło też rywalizacji albo tematu wagi, która w przypadku baletnic jest rygorystycznie przestrzegana. Ciekawie też pokazano rolę Bruna, jedynego chłopaka na zajęciach baletu, co kompletnie nie przeszkodziło mu utracić mitycznej męskości. W zasadzie tylko na tym zyskał, bo bohaterki nawet zwracają pewnego razu uwagę, że teraz wiedzą czemu tancerze są tacy umięśnieni. Sympatyczne to było. Podsumowując pierwszy album "Studia tańca", to powtórzę to, co napisałem an wstępie. Dla mnie nie jest to coś wybitnie zapadającego w pamieć, ale czytało mi się bardzo dobrze, bo umiejętnie wykorzystano ugrane schematy i klisze. Fajna opowieść, przesycona humorem, w nieco karykaturalny sposób pokazująca trudną sztukę, jaką jest taniec. Na dodatkowy plus należy policzyć wszelkiej maści przypisy, wyjaśniające terminologię taneczną. Ułatwiło mi to zrozumieć wiele gagów związanych z poszczególnymi figurami lub sekwencjami w tańcu. Zatem jeśli wasze dziecko interesuje się tą formą sztuki (i sportu), to z czystym sumieniem mogę polecić "Studio tańca".
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu

Cytaty z książki Śledztwa Enoli Holmes - 4 - Zagadka wachlarza

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Śledztwa Enoli Holmes - 4 - Zagadka wachlarza