Silesia Noir

Okładka książki Silesia Noir autorstwa Szewczyk Marcin
Szewczyk Marcin Wydawnictwo: Silesia Progress Seria: Seria ze Zicherkōm kryminał, sensacja, thriller
237 str. 3 godz. 57 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Seria:
Seria ze Zicherkōm
Tytuł oryginału:
Silesia Noir
Data wydania:
2015-11-26
Data 1. wyd. pol.:
2015-11-26
Liczba stron:
237
Czas czytania
3 godz. 57 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394264321
Czorny kryminał osadzony w konwyncji "noir" i napisany w całości po ślonsku. Rok 1927. Górny Ślonsk na kerym dycki padze deszcz, niesie sie mgła, za winkalami a po ainfartach chowajom sie elwry i chachory, a luft je pełny czornej sadze. Po Rybniku a Raciborzu szaleje psychopatyczny mordyrz, a policjo ni mo na niego rady. Do chorego szpilu z waryjotym stowo styrany życiym prywatny detektyw Herman Fox, kery mo fest wielki doświadczyni w chytaniu przestymców, ale jednocześnie od lot tropiom go wyrzuty sumiynio kere durch tłumi we sia gorzołom. Kryminalne zagadki, zwroty akcje, gorzoła a cygarety, a ku tymu przebiegło i tajymniczo famme fatale. W tle poplebiscytowo rzeczywistość, starci polskigo i niymieckigo nacjonalizmu, świat podzielony granicom na Odrze, a do tego telefony na korbla i legyndarny Ford T.
Średnia ocen
7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Silesia Noir w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Silesia Noir



312 230

Oceny książki Silesia Noir

Średnia ocen
7,7 / 10
30 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
288
230

Na półkach: , ,

Znowu książka "tylko dla Hanysów". Komu obca jest śląska gwara, ten (obawiam się) nie zrozumie. Kto gwary liznął (jak ja), albo zna ją dobrze, ten powinien być wielce kontent, czytając "Silesia noir". Oczywiście tylko jeśli lubi klasyczne czarne kryminały, gdzie główny bohater, tutaj także narrator, jest zniszczonym życiem mężczyzną po przejściach, krew leje się gęsto i raczej obrzydliwie, otoczenie bynajmniej nie napawa otuchą.

Szewczyk skonstruował swoją powieść tak, jak należy. Oszczędnie w słowach, dynamicznie, bez niepotrzebnego przegadania i cały czas trzymając się konwencji gatunku. Kilkoma zdaniami wprowadza nas w ponury klimat przedwojennego Rybnika, Raciborza i okolicznych mniejszych miejscowości, porusza wątki społeczne, którymi żyli ludzie tamtej epoki, dawkuje napięcie. Im dalej, tym ciemniej, wstrętniej, bardziej beznadziejnie. No i gwara...

Mnie się bardzo, bardzo podobało!

Znowu książka "tylko dla Hanysów". Komu obca jest śląska gwara, ten (obawiam się) nie zrozumie. Kto gwary liznął (jak ja), albo zna ją dobrze, ten powinien być wielce kontent, czytając "Silesia noir". Oczywiście tylko jeśli lubi klasyczne czarne kryminały, gdzie główny bohater, tutaj także narrator, jest zniszczonym życiem mężczyzną po przejściach, krew leje się gęsto i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

68 użytkowników ma tytuł Silesia Noir na półkach głównych
  • 37
  • 30
  • 1
21 użytkowników ma tytuł Silesia Noir na półkach dodatkowych
  • 11
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Silesia Noir

Inne książki autora

Czytelnicy Silesia Noir przeczytali również

Historia Polski 2.0: Polak potrafi, Polka też... czyli o tym, ile świat nam zawdzięcza Jan Wróbel
Historia Polski 2.0: Polak potrafi, Polka też... czyli o tym, ile świat nam zawdzięcza
Jan Wróbel Ewa Wróbel
Megadawka rewelacyjnie dobrych informacji podnoszących nasze pozytywne postrzeganie siebie i Polski w świecie! Nie miałam pojęcia, że aż tak wszędzie nas pełno. Prawie pod każdym kamieniem w dowolnym zakątku ziemskim. Że jesteśmy, że istniejemy i ze współtworzymy historię ludzkości – tak, ale że na tak ogromną skalę – nie. A podejrzewam... Co tam podejrzewam! Wiem na pewno, że dokonania Polaków wymienionych w tej pozycji to tylko ułamek dużo większej całości. A jesteśmy wszędzie! Gdzie nie spojrzeć, w którąkolwiek stronę nie pojechać, można napotkać polskie nazwiska lub ślady polskości. I to zarówno w znaczeniu geograficznym, jak i społecznym. Autorzy sięgnęli po przykłady osób, które odniosły lub odnoszą sukcesy (bo to bardzo współczesna książka jest!) w takich dziedzinach, jak nauka, sport, sztuka, filantropia, a nawet biznes. Zajrzeli do dorobku życiowego nie tylko Polaków z przeszłości, ale i tych mi współczesnych, jak Jurek Owsiak, Anna Dymna czy Janina Ochojska. Nie tylko znanych, jak Mikołaj Kopernik, wrzuconych na wabia, do czego autorzy przyznali się we wstępie, używając dokładnie tego wyrażenia, ale i tych całkowicie zapomnianych, o których dokonaniach, przyznam się, dowiedziałam się z tej publikacji po raz pierwszy. Każdy rozdział ma swojego bohatera - wynalazcę, handlowca, artystę, filantropa, podróżnika czy odkrywcę – pokazanego w ciekawy sposób. Nie encyklopedyczny, chociaż oparty na faktach, ale tak pokazanych, by zaciekawić, tworząc atmosferę sensacji i ponownego odkrywania znanego/nieznanego. Dzięki temu zabiegowi także ci sławni stawali się nieszablonowi. Każda opowieść podana z dużym poczuciem humoru językiem często i gęsto sięgającym do określeń i zwrotów kolokwialnych. Autorzy jako czynni dydaktycy (są między innymi nauczycielami w liceach) świetnie zdają sobie sprawę, że taki swojski styl przekazu czyni pozycję przystępną zarówno młodym odbiorcom, jak i dorosłym. Atrakcyjność przekazu podnoszą rysunki ilustrujące tekst. Niektóre w formie minikomiksu. Komentarze internautów oraz komentarze w dymkach z wizerunkiem autorów budują wrażenie dyskusji z czytelnikiem. Czyta się tę dawkę budującej wiedzy jednym tchem! Bo lubimy być dowartościowani. Lubimy być chwaleni. Lubimy być wartościowi i ważni. A ta książka dostarcza, nam Polakom, mnóstwo powodów do dumy. Leczy z kompleksów i jest antidotum na nasze narzekanie, „bo to tylko tak się wydaje, że nam nigdy nic nie wychodzi, poza narzekaniem, które wychodzi bardzo dobrze”. Autorzy, kontynuując tą pozycją serię „Historia Polski 2.0”, postawili tym razem na podbudowanie poczucia własnej wartości rodaków. Ten cel podkreślają we wstępie – „Wierzymy, że jeśli człowiek (w tym przypadku czytelnik/czytelniczka) otrzyma uderzenie dobrej energii, to już do końca życia będzie wypatrywał, czy aby za jakimś wielkim dokonaniem w przeszłości nie czai się Mazurek Dąbrowskiego. Albo Mazurka.” Bo mnóstwo wśród kreujących markę Polski w świecie jest również kobiet. Możemy pękać z dumy! Jesteśmy od dawna skazani na sukces, tylko, jak zauważyli autorzy, czasami o tym zapominamy. Czas przypomnieć sobie, że nie wypadliśmy sroce spod ogona, a świat kręci się dookoła Słońca tylko i wyłącznie dzięki nam! Polakom! http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 7 6 lat temu
Lajerman Aleksander Nawarecki
Lajerman
Aleksander Nawarecki
Lajerman jest jak katarynka - łączy dźwięki, nuty, rytmy, przestrzenie osobistego doświadczenia i wędrówkę myśli. Jest na wskroś hermeneutyczny. Tropi sensy, generuje związki, pobudza pejzaże wyobraźni. Wyśpiewuje prywatną pieśń o Górnym Śląsku - nieoczywistą nawet dla samych Ślązaków, choć na pewno po części przez nich rozpoznawaną jako własną. Mam kłopot z Lajermanem, bo wydaje mi się, że autor zbyt wiele, czasem nazbyt odległych nut porusza. Rzecz w tym, że tekst wydaje mi się przeintelektualizowany - zamiast od tego, co prywatne, wyruszać w makrokosmos Górnego Śląska, dostałam erudycję, która niestety zbyt mocno przyprawiła i niepotrzebnie zdominowała właściwy smak. Panie Profesorze, po co te przyprawy? Za dużo w tym uniwersytetu! Niemniej warto Lajermana przeczytać. To dziesięć esejów o tożsamości, o Górnym Śląsku, który odkrywa się z wypiekami na twarzach - o tym, jaki był kiedyś i co z niego zostało w ludzkich kręgosłupach. Dekalog małej ojczyzny, która jest niezwykle toż-sama (co nie znaczy "taka sama"), bo poznaje się ją przez "Szczęść Boże!" a nie "Dzień Dobry" czy "Dobry Wieczór"; przez klopsztangę, moczkę, hołdę, ryczkę, szolkę (i szolę!), luft, larmo… i lajerę. "Kaj my to som?". Nie w Himalajach - choć ten fragment ubawił mnie do łez (podobnie jak passus o młodym śląskim pisarzu z parasolem). Jesteśmy tutaj, na Górnym Śląsku, miejscu tak różnorodnym, jak dźwięki lajery… niestety współcześnie bez Lajermana na placu przed familokiem czy blokiem z wielkiej płyty. Ale może chociaż z pamięcią o nim. Ma | Aleksander Nawarecki, Lajerman, wydawnictwo słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2011
Magdalena Gościniak - awatar Magdalena Gościniak
ocenił na 6 13 lat temu
Czarny bóg Krzysztof Wroński
Czarny bóg
Krzysztof Wroński
Bardzo rzadko trafia mi się, że autor nie ma jeszcze nawet opisu na popularnych portalach dla książkolubów i wszystko co o nim wiemy to z tych kilku zdań autobiogramu, który znajdziemy w Internecie. Czyli właściwie nic. Intrygujące tym bardziej, że właśnie przeczytałam jedną z lepszych ostatnimi czasy historii grozy. Swojej słabości do folk-horroru nigdy nie ukrywałam i wiem, że choć wielu się z nim mierzy, tylko nieliczni umieją oddać atmosferę kultowego „Wicker Mana”. W podgatunku tym nie chodzi przecież tylko o nawiązanie do ludowych wierzeń, ale przede wszystkim o to, aby protagonista był tak bardzo „przeciwko wszystkim” i aby na końcu spłynęło na niego zrozumienie tego, czego na pozór zrozumieć się nie da. Tu wszystko mamy a do tego w ostatecznym rozrachunku „Czarny Bóg” bardziej przypomina mi wspaniałego wczesnego Orbitowskiego („Pies i klecha”!), niż Urbanowicza, do którego jestem szczerze mówiąc znacznie mniej entuzjastycznie nastawiona. Jakby tego było mało, akcja dzieje się w ultraciekawym momencie dziejowym, tuż po II wojnie światowej i w okolicy, którą zupełnie przypadkiem dość dobrze znam i lubię (Smołdzino, Kluki, Rowokół, Gardno). To tak zwane Ziemie Odzyskane, multikulturowy kocioł pełen wiszącego na włosku spokoju pomiędzy Polakami, Ukraińcami, Niemcami i separującymi się Słowińcami. Kiedy lokalny posterunek policji przejmuje nowy komendant, człowiek - oczywiście - z zewnątrz, od razu wiadomo, że powojenne „zawieszenie broni” jest tu tylko pozorne i zaraz coś… I tu pojawia się Żywy Mit, który ma w sobie coś z Lovecrafta ale znacznie bardziej ze słowiańskich wierzeń. Bardzo satysfakcjonujaca manifestacja zaświatów, która nie dość, że sięga eonów wstecz, to jeszcze, w przeciwieństwie do bydlęcych potęg, charakterystycznych dla takich historii, wykazuje inteligencję i ma nawet w sobie coś, jakby to powiedzieć, nostalgicznego: bezczas, który zawsze tu był, jest i będzie, podczas gdy człowiek przemija niczym pył na wietrze. „Czarny Bóg” to świetny debiut i szczerze mam nadzieję, że Krzysztof Wroński na nim nie poprzestanie. Czytajcie, jeśli lubicie opowieści nasycone kontekstami społecznymi i przygodową, nienachalną grozę. Jest moc.
Asia Wiewiórska - awatar Asia Wiewiórska
oceniła na 7 3 lata temu
Rumuńskie kawony Konrad T. Lewandowski
Rumuńskie kawony
Konrad T. Lewandowski
Jest to już czwarta książka Konrada T. Lewandowskiego, którą przeczytałem. Lektura każdej z nich sprawiała mi bardzo dużą satysfakcję - ze względu na przyjemny styl autora, emocjonującą fabułę oraz niewymuszone dowcipy. Akcja książki dzieje się w Zaleszczykach w okresie międzywojennym. Był to wówczas popularny kurort, położony w jarze w zakolu Dniestru, miasto powiatowe o prawie śródziemnomorskim klimacie. W Rumuńskich kawonach jest oryginalna i wciągająca zagadka kryminalna, ciekawi bohaterowie oraz zgrabnie przedstawione tło historyczno-społeczne - z wieloma detalami. Autor opisał sceny erotyczne w niebanalny sposób, a przy tym ze smakiem, np.: "Teraz poczuli, zobaczyli, usłyszeli i zrozumieli - trzema najważniejszymi zmysłami, a ponadto całym umysłem, od głębin podświadomości po szczyty objawień, czym jest prawdziwy dionizyjski szał, amok i zatracenie. Nie oni obcowali ze sobą, ale boskość obcowała z nimi" (s. 228). Ogromny plus dla K. Lewandowskiego za wprowadzenie Franciszka Fiszera (1860-1937) do fabuły. Fiszer był filozofem, krytykiem literackim i bohaterem ogromnej liczby anegdot, osobistością życia intelektualnego Warszawy. Pan Kleks otrzymał wiele jego cech (m.in. wygląd oraz pozornie beztroskie podejście do życia). W Rumuńskich kawonach znalazły się nawet próbki autentycznej grafomanii początkującego literata: "Gdy teraz szedł obok niej na ruchliwej ulicy i trzymał jej lewą rękę w swojej prawej - czuł poprzez jej cienką sukienkę gorąco jej ciała - i pragnął jej. [...] A po dniu następuje... noc - na co tez nie ma rady" (s. 184). K.T.Lewandowski podał nazwisko autora powyższych fragmentów w Posłowiu. Gdyby autor nie zamieścił pewnego irytującego mnie zdania ("- To jest życie, a nie powieść kryminalna, drogi panie!" (s. 87), oceniłbym tę książkę na dziesięć punktów.
Marcin Dolecki - awatar Marcin Dolecki
ocenił na 9 9 lat temu
Szpiedzy na moście James Donovan
Szpiedzy na moście
James Donovan
Drobiazgowo opisana historia batalii sądowej o prawa zatrzymanego przez Amerykanów rosyjskiego szpiega. Będący jego adwokatem autor przedstawił zarówno prawne, jak i własne, moralne rozterki, które towarzyszyły mu podczas procesu. Ciekawy wątek przyjaźni z klientem, do pewnego stopnia interesujące przedstawienie amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości, a na koniec fascynująca historia negocjacji z Sowietami i NRD. Uwaga! Książka jednak nie jest tym, na co wygląda. Lwia część historii to opowieść prawnika o tym, co działo się w sądzie i podczas przygotowań do procesu. Autor skorzystał ze swoich notatek, które sporządzał, reprezentując pułkownika Abla i odniosłem wrażenie, że opis tej części historii przyszedł mu po prostu najłatwiej. Ze względu na wykonywany zawód, James Donovan nie umiał (albo nie chciał) pozbyć się nawet mało istotnych elementów, które być może dobrze naświetlają tło argumentów, jakimi posługiwała się obrona, ale jednocześnie sprawiają, że opowieść jest przeciągnięta i nużąca. Historia wymiany szpiegów i negocjacji między mocarstwami pojawia się dopiero pod koniec, a czytelnik może poczuć rozczarowanie tym, jako mało uwagi jej poświęcono. Zwłaszcza ci, którzy najpierw obejrzeli film z Tomem Hanksem zauważą, że niewiele tu szczegółów, które uzupełniają opowieść Spielberga. Wszystko to razem sprawia, że ciężko jest ocenić tę książkę jako wybitną, zwłaszcza jeśli ktoś liczył na trzymającą w napięciu historię szpiegowską. Być może, problem tkwi w tym, że Donovan napisał ją sam, skromnie unikając stawiania samego siebie w centrum. Film poszedł inną drogą i wydaje mi się, że słusznie. Z drugiej strony, ta książka właśnie taka miała być. To solidny, dobrze udokumentowany reportaż, który wydaje się dobrze oddawać charakter autora. A historia sama w sobie jest wybitnie interesująca, więc ani trochę nie żałuję, że ją przeczytałem.
Adam - awatar Adam
ocenił na 6 3 lata temu

Cytaty z książki Silesia Noir

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Silesia Noir