rozwiń zwiń

Czarny bóg

Okładka książki Czarny bóg
Krzysztof Wroński Wydawnictwo: Novae Res fantasy, science fiction
432 str. 7 godz. 12 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
2015-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2015-01-01
Liczba stron:
432
Czas czytania
7 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379425785
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Czarny bóg w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Czarny bóg



książek na półce przeczytane 3951 napisanych opinii 1563

Oceny książki Czarny bóg

Średnia ocen
7,0 / 10
70 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
354
161

Na półkach:

Bardzo rzadko trafia mi się, że autor nie ma jeszcze nawet opisu na popularnych portalach dla książkolubów i wszystko co o nim wiemy to z tych kilku zdań autobiogramu, który znajdziemy w Internecie. Czyli właściwie nic. Intrygujące tym bardziej, że właśnie przeczytałam jedną z lepszych ostatnimi czasy historii grozy.

Swojej słabości do folk-horroru nigdy nie ukrywałam i wiem, że choć wielu się z nim mierzy, tylko nieliczni umieją oddać atmosferę kultowego „Wicker Mana”. W podgatunku tym nie chodzi przecież tylko o nawiązanie do ludowych wierzeń, ale przede wszystkim o to, aby protagonista był tak bardzo „przeciwko wszystkim” i aby na końcu spłynęło na niego zrozumienie tego, czego na pozór zrozumieć się nie da. Tu wszystko mamy a do tego w ostatecznym rozrachunku „Czarny Bóg” bardziej przypomina mi wspaniałego wczesnego Orbitowskiego („Pies i klecha”!), niż Urbanowicza, do którego jestem szczerze mówiąc znacznie mniej entuzjastycznie nastawiona.

Jakby tego było mało, akcja dzieje się w ultraciekawym momencie dziejowym, tuż po II wojnie światowej i w okolicy, którą zupełnie przypadkiem dość dobrze znam i lubię (Smołdzino, Kluki, Rowokół, Gardno). To tak zwane Ziemie Odzyskane, multikulturowy kocioł pełen wiszącego na włosku spokoju pomiędzy Polakami, Ukraińcami, Niemcami i separującymi się Słowińcami. Kiedy lokalny posterunek policji przejmuje nowy komendant, człowiek - oczywiście - z zewnątrz, od razu wiadomo, że powojenne „zawieszenie broni” jest tu tylko pozorne i zaraz coś…

I tu pojawia się Żywy Mit, który ma w sobie coś z Lovecrafta ale znacznie bardziej ze słowiańskich wierzeń. Bardzo satysfakcjonujaca manifestacja zaświatów, która nie dość, że sięga eonów wstecz, to jeszcze, w przeciwieństwie do bydlęcych potęg, charakterystycznych dla takich historii, wykazuje inteligencję i ma nawet w sobie coś, jakby to powiedzieć, nostalgicznego: bezczas, który zawsze tu był, jest i będzie, podczas gdy człowiek przemija niczym pył na wietrze.

„Czarny Bóg” to świetny debiut i szczerze mam nadzieję, że Krzysztof Wroński na nim nie poprzestanie. Czytajcie, jeśli lubicie opowieści nasycone kontekstami społecznymi i przygodową, nienachalną grozę. Jest moc.

Bardzo rzadko trafia mi się, że autor nie ma jeszcze nawet opisu na popularnych portalach dla książkolubów i wszystko co o nim wiemy to z tych kilku zdań autobiogramu, który znajdziemy w Internecie. Czyli właściwie nic. Intrygujące tym bardziej, że właśnie przeczytałam jedną z lepszych ostatnimi czasy historii grozy.

Swojej słabości do folk-horroru nigdy nie ukrywałam i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

192 użytkowników ma tytuł Czarny bóg na półkach głównych
  • 109
  • 83
44 użytkowników ma tytuł Czarny bóg na półkach dodatkowych
  • 28
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Grobowiec Tom I. Zaraza Jakub Bielawski, Paweł Ciećwierz, Bartłomiej Grubich, Grzegorz Kopiec, Sebastian Królikowski, Maciej Krzywiński, Dawid Lipski, Konrad Możdżeń, Łukasz Radecki, Tomasz Sablik, Kamil Staniszek, Wojciech Uszok, Krzysztof Wroński, Anna Maria Wybraniec, Robert Ziębiński
Ocena 6,7
Grobowiec Tom I. Zaraza Jakub Bielawski, Paweł Ciećwierz, Bartłomiej Grubich, Grzegorz Kopiec, Sebastian Królikowski, Maciej Krzywiński, Dawid Lipski, Konrad Możdżeń, Łukasz Radecki, Tomasz Sablik, Kamil Staniszek, Wojciech Uszok, Krzysztof Wroński, Anna Maria Wybraniec, Robert Ziębiński

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Powrót Wojciech Gunia
Powrót
Wojciech Gunia
Ależ to było wyzwanie ! Tyleż momentów skrajnego zachwytu, co chwil zwątpienia, ogromny podziw i pojawiające się czasami znaki zapytania - czy na pewno jestem odpowiednim adresatem takiej prozy. Żeby było jasne na samym początku - "Powrót" to literatura wybitna, nie tylko jako literatura grozy (weird) ale tak w ogóle - przez tak zwane Wielkie L. Porusza ona najgłębsze struny w duszy człowieka, szuka odpowiedzi na największe pytania (a może tylko je stawia). To przeżycie, które pozostanie na długo z czytelnikiem i liczę, że wręcz będzie dojrzewało z upływem czasu. "Powrót" potrafi zachwycić zarówno treścią, jak i formą. Pomysły Autora są niezwykle świeże i nowatorskie. Jasne, w tle poszczególnych opowiadań pojawiają się tropy oczywiste i przez samego Gunię jawnie podsuwane - Kafka, Schulz, Grabiński, Ligotti czy Danielewski - ale umiejętne czerpanie z tradycji weird fiction w niczym nie umniejsza oryginalności "Powrotu". Również forma budzi podziw - tak misternych zdań, tak wspaniałej polszczyzny - z szacunkiem do innych współcześnie piszących doskonałych twórców, dawno nie czytałem (może ostatnio Lem ?). Warto czytać sobie na głos, dla czystego piękna frazy. Wielkie wrażenie wywiera ekstremalnie konsekwentna "scenografia" tej prozy - słowo "szary" odmieniane jest przez wszystkie przypadki setki chyba razy, wszędzie panuje półmrok, snują się mgły, ze ścian ponurych budynków odpada tynk (lub lamperia),ich okna są ślepe, mury robaczywe, podłogi wnętrz gnijące. No i wszędzie jest nieodmiennie zimno. Ciemnej szarości krajobrazu nie ożywiają nawet plamy krwi w technikolorze. To świadomy zabieg stylistyczny, przypominający trochę mi trochę samego Ligottiego z "Teatro". Co ciekawe, "starzy" mistrzowie weird fiction osiągali zbliżony efekt niejako mimochodem - to, co współcześnie jest w sferze formy utworu, świadomej stylizacji, onegdaj było elementem samej opowieści. Skąd zatem "wyzwanie" ? Skąd, niekiedy, opadające mnie wątpliwości ?Nie zaprzeczę - pojawiały mi się podczas lektury czasami problemy. Na pewno nie jest "Powrót" lekturą łatwą i przyjemną. Również w dosłownym tego słowa znaczeniu - opowiadania z "Powrotu" czyta się powoli, niekiedy z wysiłkiem (czasami oko musi zawrócić, by objąć sens co dłuższego zdania),walcząc z ogromną erudycją Autora (trudne słowa, daleko rozbudowane frazy). Tak, że kompulsywne czytanie gdzie popadnie, przy śniadaniu, w autobusie czy jakoś tak - raczej odpada. Gęsta proza Guni to Zazdrosna Kochanka - nie pozwala się dzielić uwagą czytelnika, żąda jej w całości, żąda skupienia i wyciszenia. Dlatego "Powrót" stanowić będzie spore wyzwanie dla tych, którzy w literaturze grozy szukają bądź to eskapistycznej krwawej zabawy bądź rozlewnych kingopodobnych baśni dla dorosłych. Porównałbym "Powrót" do wyrafinowanego obiadu w trzygwiazdkowej restauracji dla koneserów. A czasami człowiek nad taką rafinację przedkłada zwykłego schaboszczaka.... W początkowych opowiadaniach "Powrotu" nastrój niepokoju i nierzeczywistości zastępuje czy dominuje nad "prawdziwą" grozą. Tak jest w lekko inspirowanym "Procesem" "Wezwaniu, w odrobinę "danielewskim" "Domu" czy intrygującej "Wojnie". Pierwszy sztos to wspaniałe opowiadanie "Bardzo Długo Była Ciemność" - gdzie pierwsza część niezwykle koresponduje z obecnym problemem uchodźców, druga zaś, znowu korzystająca z tradycji Kafki, koncentruje się na metaforze władzy symbolizowanej przez Zamek. Groza (za to od razu wysokooktanowa) pojawia się wraz z tytułowym "Powrotem", aczkolwiek, obok fragmentów najlepszych były w tym opowiadaniu i trudniej strawne strony. Po świetnej makabresce "Ostrza" (jedynym przebłysku, jakby-humoru w książce) przychodzi seria najbardziej udanych, najlepiej wymyślonych opowieści - "Spisek", "Ojciec" i "Zachwyt" to, naturalnie uwzględniając wysiłek włożony w ich lekturę - niesamowite, odkrywcze pomysły, konsekwentna i naprawdę mocna groza, głębsze treści i pytania ukryte za efektownymi rozwiązaniami fabularnymi. Ostatnie opowiadanie jako jedyne wydało mi się całkowicie przeszarżowane i obniżyło moją prywatną ocenę "Powrotu" aż o punkt. Właśnie - jak ocenić "Powrót" ? Czy w ogóle mam prawo ? Skoro mam świadomość, że rodzące się czasami wątpliwości to głównie wina mojego nieprzygotowania, pośpiechu, kiepskiego smaku ? Uczciwie oceniając "Powrót" muszę - jak na luksusowych koniakach - zapisać V.S.O.P. Lektura obowiązkowa dla każdego fana wyrafinowanej prozy, dla fana weird fiction, dla szukającego Czegoś Więcej fana horroru. Aczkolwiek wahałbym się przed bezrefleksyjnym polecaniem jej każdemu - "Powrót" wymaga raczej ostrzeżenia, bo nie każdemu będzie musiał przypaść do gustu Moja prywatna ocena chwieje się pomiędzy 7 a 8/10. Nie do końca dorosłem do aż tak wymagającej literatury, czasami Podziw (a nawet Zmieszanie) brały przewagę nad Zachwytem. Z wtedy, kiedy udawało mi się "dostroić" do fali, na której nadaje Autor, wrażenie było porażające. Myślę, że za parę miesięcy, ta ocena jeszcze wzrośnie, bo "Powrót' to literatura wgryzająca się w czytelnika na trwałe.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na 7 1 rok temu
Skonsumowana David Cronenberg
Skonsumowana
David Cronenberg
Nieczęsto się zdarza, by mistrzowie kina sięgali po pióro. I nie zawsze produkty ich wysiłku to utwory znakomite. Tak jednak jest w przypadku Davida Cronenberga i jego Skonsumowanej. Słynący z ekranizacji arcydzieł(np. Nagi lunch lub Cosmopolis) kanadyjski reżyser w swym debiucie powieściowym przedstawia drastyczną i niepokojącą wizję współczesności, przez wielu uznawaną za kontrowersyjną. A to najczęściej oznacza, że nie będzie nudno. I nie jest. Dwoje reporterów pozostających w wolnym związku rozpoczyna dziennikarskie śledztwo w sprawie małżeństwa francuskich filozofów i libertynów Celestine i Aristida Arosteguy. W internecie pojawiają się zdjęcia okaleczonych zwłok Celestine i policja podejrzewa o ten akt moderstwa i kanibalizmu jej męża. Ten jednak znika bez śladu. To punkt wyjścia zakręconej fabuły, która prowadzi powoli do makabrycznych i perwersyjnych odkryć w dalszym ciągu powieści. Książka Cronenberga to dzieło niejednoznaczne i wielowymiarowe łączące w sobie elementy traktatu filozoficznego jak i horroru; narastająca groza towarzyszy czytelnikowi aż po kres. Powieść fascynuje niesamowitymi wątkami i niekonwencjonalnym ujęciem związków ciała i duszy. Perwersyjna gra podjęta przez bohaterów wiedzie w mroczną głębię ich umysłów, każe zastanowić się nad granicami ludzkiej wyobraźni i nasuwa pytanie o to czy warto je przekraczać. Niezależnie od tego jak odpowie na nie czytelnik, lektura Skonsumowanej robi piorunujące wrażenie swym tematem i sposobem jego realizacji.
romeo - awatar romeo
ocenił na 9 3 lata temu
Muzeum dusz czyśćcowych Stefan Grabiński
Muzeum dusz czyśćcowych
Stefan Grabiński
"Muzeum Dusz Czyśccowych" od wydawnictwa Vesper to zbiór nowel, które swoim klimatem przypominają lokalne legendy, czy historie opowiadane późną nocą, przy ognisku. Swoją treścią skłoniły mnie do refleksji, jak i rozważań nad pozorną losowością wydarzeń. Jednocześnie wyjątkowy, archaiczny styl, w sposób wręcz poetycki obrazował z osobna, każdą historię, oddając wiernie jej klimat i towarzyszące historiom uczucie osobliwości. Szczególnie spodobał mi się tomik "Demon Ruchu", który uważam za najlepsze dzieło Grabińskiego. Autor w wyjątkowy sposób zamienił świat kolei w scenę dla mrocznych, osobliwych historii. Nie mniej warte uwagi okazały się nowelki z tomu "Na wzgórzu róż", "Szalony pątnik" czy "Niesamowita opowieść", które potrafiły zaskoczyć bogactwem różnorodnych konceptów. Tak więc dreszcz grozy wzbudzają nie tylko zwykłe demony, czy duchy, ale siła i psychika ludzkiego umysłu, czas, niedopowiedzenia, przedmioty codziennego użytku. Przyznam, że niektóre z nowelek nie przypadły mi do gustu. Wydają się być niedokończone, brakuje w nich puenty, jakiegoś rozwiązania, które rozładowałoby nabudowane wcześniej napięcie i ciekawość. Do takich nowelek należały między innymi tytułowe "Muzeum dusz czyśćcowych", czy "Osada dymów", inne znów były zbyt przewidywalne, jak np. "Czerwona Magda". Niemniej jednak, z pewnością powrócę do tego zbioru w przyszłości, aby ponownie zanurzyć się w ulubionych opowiadaniach i historiach, a także z przyjemnością będę się nimi dzielić, zarówno podczas wspólnego czytania, jak i opowiadając je bliskim w trakcie długich, zimowych wieczorów.
Chiara - awatar Chiara
oceniła na 7 2 miesiące temu
Chłodny dotyk Albert Sánchez Piñol
Chłodny dotyk
Albert Sánchez Piñol
Kilka lat po I Wojnie Światowej. Irlandzki meteorolog udaje się na leżącą w pobliżu koła podbiegunowego wyspę, gdzie zamierza zająć się przez rok obserwacjami pogody. Jedynym mieszkańcem, którego zastaje na skalistym atolu, jest austriacki latarnik, który już od początku sprawia wrażenie nietowarzyskiego i nieokrzesanego dziwaka. Stacja meteorologiczna jest opuszczona, a po poprzednim badaczu nie ma żadnego śladu. Bohater postanawia wbrew wszystkim niepokojącym odkryciom pozostać na miejscu. Jednak szybko zauważa, że on i latarnik nie są jedynymi żywymi duszami na tej wyspie. Stworzenia… ogromna ilość obślizgłych, humanoidalnych stworzeń wypełza pod osłoną nocy z wody i szturmuje jego stację. Od tego czasu rozpoczyna się walka o przetrwanie. Znam wiele książek, które nie wykorzystały czy nawet zaprzepaściły swój początkowy potencjał. W przypadku tej niezwykłej perełki mamy do czynienia z odwrotną sytuacją. Opis fabuły mógłby równie dobrze pochodzić z kiepskiego czytadła klasy B. Jednak nie podążono w żadne rejony tandety czy taniej rozrywki. Łącząc elementy gotyckie, mityczne i baśniowe, autor stworzył mroczną i wciągającą intelektualnie historię przygodową, która utrzymuje czytelników w napięciu dzięki gęstej atmosferze i tajemniczym stworzeniom. Przez jego pięknie skonstruowaną narrację praktycznie się płynie. Jego literacki debiut przypomina mi trochę wypłynięcie na morze. Piñol snuje na początku podróży swoją specyficzną wizję rzeczywistości, w której porusza problem izolacji, strachu przed nieznanym, zachowania jednostek w ekstremalnych warunkach, tworząc skłaniającą do myślenia opowieść o przetrwaniu i narastającym szaleństwie. Im bardziej oddalamy się z tą historią od stabilnego brzegu, tym więcej odkrywamy detali. Mamy powolną degradację psychiki ludzkiej po wpływem niespotykanego stresu oraz małą alegorię do epoki podbojów kolonialnych, w trakcie których klasyfikowano miejscowych jako podludzi i usprawiedliwiono tą postawą swoje bestialstwa. Dużym atutem powieści jest również jej tajemniczość i niedosłowność. Pan Piñol wiedział, że brnięcie w zbędne szczegóły i serwowanie czytelnikowi informacji na tacy zabija w pewien sposób klimat. Autor zataja sporo, a jednocześnie nie spłyca swoich postaci, a ich przemyślenia stają się przez to jeszcze ciekawsze. Ta umiejętność przekazania dokładnie to, co ma służyć powieści, jest bardzo cenna, szczególnie gdy objawia się już w debiucie.
Ann-chan - awatar Ann-chan
ocenił na 8 1 rok temu
Szalupy z „Glen Carrig” William Hope Hodgson
Szalupy z „Glen Carrig”
William Hope Hodgson
Uwielbiacie marynistyczną grozę? Jeśli tak, to zapraszam na prawdziwą nadnaturalną perełkę, która pierwotnie została wydana w 1907 roku, czyli ponad sto lat temu!🖤 Zanurzymy się tu w relację z przygód Johna Winterstrawa, rozbitka statku "Glen Carrig". Gdzieś na nieznanych wodach, hen daleko... na morskich mapach ich nie uświadczysz. Trafiają w okolice bagnistych, ponurych pustkowi porosłych osobliwą roślinnością. Za dnia panuje bezruch i niepokojąca cisza, natomiast nocą słychać przedziwne dźwięki płaczu... To wszystko jest takie niesamowite! Mrok zasnuwa umysł! Poczucie istnienia czegoś nieznanego, gargantuicznego wymykającego się z ram racjonalnego pojmowania świata. Brzmi fascynująco, prawda? A to zaledwie początek tej opowieści!🌊 Nieustraszeni żeglarze i istnienie świata, który nigdy nie powinien zostać odkryty. Cmentarzyska statków, krwiożercze kraby giganty, ogromniaste głowonogi, kłębowiska wodorostów, diabelskie ryby i wiele innych ohydnych rzeczy. Tekst nie został unowocześniony i bardzo dobrze! Inaczej ta książka straciłaby cały urok. Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych może ta lektura może być niełatwą przeprawą, ale warto! Zachęcam do zagłębienia się w te przedziwności, które potrafią zmrozić krew w żyłach. Całkowicie pochłonął mnie klimat tej opowieści. Uwielbiam takie awanturnicze historie z domieszką grozy! Gorąco polecam, zwłaszcza miłośnikom twórczości Samotnika z Providence czy Algernona Blackwooda.
katooola - awatar katooola
oceniła na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Czarny bóg

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Czarny bóg