Rycerz

Okładka książki Rycerz
Gene Wolfe Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie Cykl: Rycerz czarnoksiężnik (tom 1) Seria: Behemot fantasy, science fiction
488 str. 8 godz. 8 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Rycerz czarnoksiężnik (tom 1)
Seria:
Behemot
Tytuł oryginału:
Wizard Knight: The Knight
Data wydania:
2007-08-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-08-01
Liczba stron:
488
Czas czytania
8 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324585199
Tłumacz:
Paweł Kruk
Średnia ocen

                6,0 6,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rycerz w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rycerz

Średnia ocen
6,0 / 10
82 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
25
1

Na półkach:

Właśnie co do tej książki jako jednej z nielicznych, mam wątpliwości. Początkowo często dziwił mnie "przeskok" z akcji do akcji. Nie znajdzie się tutaj opisów podróży, od których aż roi się, na przykład w "Panie Lodowego Ogrodu". Z początku trochę mnie to irytowało, jednak przyzwyczajając się do stylu pisania Gene'a Wolfe'a spodobało mi się kto, gdyż zawarł więcej akcji, a pomimo braku wielu opisów podróży z miejsca na miejsce (przynajmniej ja odniosłem wrażenie jakoby opis powinien spokojnie zajmować jeden rozdział, a Gene to spłycał) książka jest spójna. A przynajmniej spójna na swój sposób. I to jest właśnie urok tej książki, gdyż wiele kwestii zastanawiających czytelnika później rozwiązuje się, a ten nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, co, gdzie i jak. Jednakże jest w pełni świadomy akcji, bohaterów. Poza tymi niuansami książkę czytałem jednym tchem, ma coś w sobie, co sprawia, że ciężko się od niej oderwać. Polecam

Właśnie co do tej książki jako jednej z nielicznych, mam wątpliwości. Początkowo często dziwił mnie "przeskok" z akcji do akcji. Nie znajdzie się tutaj opisów podróży, od których aż roi się, na przykład w "Panie Lodowego Ogrodu". Z początku trochę mnie to irytowało, jednak przyzwyczajając się do stylu pisania Gene'a Wolfe'a spodobało mi się kto, gdyż zawarł więcej akcji, a...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

228 użytkowników ma tytuł Rycerz na półkach głównych
  • 116
  • 106
  • 6
57 użytkowników ma tytuł Rycerz na półkach dodatkowych
  • 42
  • 7
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Rycerz

Inne książki autora

Okładka książki The Time Travellers Almanac Part IV - Communiqués Isaac Asimov, Edward Frederick Benson, Richard Bowes, Molly Brown, Karen Haber, Nalo Hopkinson, Geoffrey A. Landis, Tanith Lee, Bob Leman, Adam Roberts, Kristine Kathryn Rusch, Pamela Sargent, Charles Stross, Harry Turtledove, Ann VanderMeer, Jeff VanderMeer, Carrie Vaughn, Gene Wolfe
Ocena 8,0
The Time Travellers Almanac Part IV - Communiqués Isaac Asimov, Edward Frederick Benson, Richard Bowes, Molly Brown, Karen Haber, Nalo Hopkinson, Geoffrey A. Landis, Tanith Lee, Bob Leman, Adam Roberts, Kristine Kathryn Rusch, Pamela Sargent, Charles Stross, Harry Turtledove, Ann VanderMeer, Jeff VanderMeer, Carrie Vaughn, Gene Wolfe
Okładka książki The Time Travellers Almanac Part 3 - Mazes & Traps Barrington J. Bayley, Peter Crowther, Greg Egan, Joe R. Lansdale, David I. Masson, Kim Newman, Tony Pi, Eric Frank Russell, Norman Spinrad, Theodore Sturgeon, Adrian Tchaikovsky, Karin Tidbeck, Ann VanderMeer, Jeff VanderMeer, Gene Wolfe
Ocena 0,0
The Time Travellers Almanac Part 3 - Mazes & Traps Barrington J. Bayley, Peter Crowther, Greg Egan, Joe R. Lansdale, David I. Masson, Kim Newman, Tony Pi, Eric Frank Russell, Norman Spinrad, Theodore Sturgeon, Adrian Tchaikovsky, Karin Tidbeck, Ann VanderMeer, Jeff VanderMeer, Gene Wolfe
Gene Wolfe
Gene Wolfe
Gene Rodman Wolfe, urodzony na Brooklynie w Nowym Jorku w 1931 roku amerykański pisarz fantasy, science fiction i literatury grozy. Wielokrotny laureat najważniejszych nagród w świecie fantastyki. Z wykształcenia inżynier mechanik - ukończył Uniwersytet w Houston. Jako dziecko przeszedł polio. Wcielony do armii, wziął udział w wojnie w Korei. Był autorem m.in. książek składających się na serie „The Book of the New Sun” (Księga Nowego Słońca) i „The Book of the Long Sun” (Księga Długiego Słońca). Opowiadają one historię świata, gdzie ziemia się starzeje a słońce gaśnie. Młody kat o imieniu Severian, którego przymiotem jest to, że nigdy niczego nie zapomina, zostaje wygnany z konfraterni. Gene Wolfe nie był autorem bestsellerów czytelniczych, ale jest pisarzem bardzo poważanym przez krytyków i kolegów po piórze. Michael Swanwick nazwał go najwybitniejszym żyjącym pisarzem science fiction na świecie. Jest to zasługą niezwykle erudycyjnej prozy, błyskotliwego języka, niesłychanej pomysłowości pisarza. W twórczości Wolfe'a, żarliwego katolika, religia i religijność odgrywały wielkią rolę. Wolfe zmarł w swoim domu w Peorii z powodu choroby serca 14 kwietnia 2019 r. w wieku 87 lat.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wojownik-Prorok R. Scott Bakker
Wojownik-Prorok
R. Scott Bakker
Wojska Świętej Wojny, dowodzone przez nowo mianowanych przywódców, rozpoczynają marsz. Oczy całego świata zwrócone są na gigantyczne masy przemierzające pogańskie ziemie. Ich jedynym celem jest dotarcie do świętego miasta Shimeh - za wszelką cenę. Richard Scott Bakker kontynuuje swoją mroczną, epicką opowieść – bez cienia wątpliwości spełnia obietnice złożone w poprzedniej książce. To niezwykłe, że napisanie drugiego tomu zajęło mu zaledwie około 2 lat. Historia jest tak gęsta i wielowątkowa, że ​​z pewnością wymagała skrupulatnej pracy. „Wojownik-Prorok” koncentruje się wokół trzech głównych tematów: Świętej Wojny, ludzi ją tworzących i epickich bitew. Zaczynając od pierwszego aspektu, trudno sobie wyobrazić ogromne armie i tłumy – setki tysięcy ludzi – przemierzające niezmierzone tereny, walczące, plądrujące i mordujące. Wszyscy po obu stronach są więźniami wojny, jej okrucieństwa i bezwzględności. Wydarzenia opisane w tej książce skłaniają do refleksji: czy cokolwiek z tego jest uzasadnione? Co popycha tych ludzi do unicestwiania całych plemion, miast i ich dziedzictwa kulturowego? W książce znajduje się wyraźne odniesienie do krucjat, choć nie mam wiedzy historycznej, która pozwoliłaby mi ocenić, na ile inspiracja pochodzi z prawdziwych wydarzeń, więc mogły mi umknąć pewne szczegóły. Po drugie, R. Scott Bakker ma talent do tworzenia wiarygodnych postaci z krwi i kości. Autor szybko pozbawia nas wszelkich złudzeń – postaci czarno-białe tutaj nie istnieją. Relacje między nimi obarczone są również demonami z przeszłości, ciężarem który los każ im w czasie teraźniejszym dźwigać na swoich barkach. Nie wdając się w spoilery, obserwujemy wzloty i upadki relacji Achamiana i Esmenet, machinacje Kellhusa, by przejąć kontrolę nad Świętą Wojną, szaleństwo Xeriusa, psychologiczne dylematy Cnauira. Wszystko to, otulone refleksjami filozoficznymi, tworzy wyjątkowe doświadczenie czytelnicze. Na koniec - bitwy. Nie byłoby przesadą nazwać tę książkę czystą fantastyką militarną. Bakker przedstawia nam co najmniej trzy główne bitwy, wszystkie szczegółowo opisane, momentami wręcz irytujące swoją przesadną szczegółowością. Książka ma świetne tempo, przeplatając melancholijne sceny z epickimi bitwami - wszystkie te elementy idealnie się ze sobą łączą. Same opisy bitew są zazwyczaj nieco zawiłe i niejasne. Bakker rzuca dziesiątkami różnych nazw plemion, rang itp., które są nieistotne dla samej fabuły. Założę się, że celem jest naśladowanie prawdziwej kroniki historycznej napisanej w anachronistycznym stylu, ale nie pomaga to w lekturze. Mimo to, brutalność samej wojny i wiele jej elementów (ach, oblężenie Caraskand…) zostały ukazane w znakomity sposób, co czyni tę książkę jedną z najlepszych powieści fantasy w historii.
Witcher-Dunyain - awatar Witcher-Dunyain
ocenił na 9 1 rok temu
Pazur łagodziciela Gene Wolfe
Pazur łagodziciela
Gene Wolfe
Drugi tom podobał mi się jeszcze bardziej. Choć jeśli komuś pierwszy nie podpasował to ten już go zupełnie odrzuci. Weszliśmy tu zdecydowania na kolejny poziom trudności. Oprócz bowiem ciężkiego do ogarnięcia miejsca akcji i onirycznej dziwności poprzedniej części tutaj dochodzą jeszcze zupełnie inne utrudnienia. Będące właściwie swoistymi łamigłówkami. Autor już bez skrępowania oraz bez skrupułów bawi się z nami w zagadki i tajemnice i to w praktycznie każdej scenie. Każe nam się domyślać i spekulować kim lub czym są występujące w niej postacie, istoty czy przedmioty. Porzuca nas często tuż na moment przed wyjaśnieniami i zaczyna piętrzyć zupełnie nowe wątpliwości. Nierzadko konkretne sceny i sekwencje są czymś zupełnie innym niż wynikałoby z czystego, fonetycznego odczytywania składających się na opisujące je zdania wyrazów. W życiu nie przypuszczałem, że można tak plastycznie „nie pisać” tego o co chodzi i ukrywać to w zasadzie poza tekstem. Na taką wielką skalę manipulując czytelnikiem. A jeśli o manipulacjach mowa, to w tym tomie bardzo odczuwalne staje się też wrażenie, że przede wszystkim główny bohater manipuluje nami jako czytelnikami. Że mamy tu do czynienia z niezaufanym narratorem, tzw. unreliable narrator, będącym jednocześnie protagonistą. (kojarzycie film American Psycho, to ten motyw). Protagonistą, który opisuje rzeczywistość i wydarzenia wybiórczo, urywa wątki wedle swojego uznania, zmienia wydźwięk sytuacji, być może nie uciekając się do kłamstw ale stojąc na samiutkiej ich krawędzi. Protagonistą o cechach socjopatycznych i potencjalnie wątpliwej moralności, choć w swoich oczach zawsze pomocnym i oddanym. Bohaterem zdolnym być może nawet do gwałtu, potrafiącym wmówić sobie słuszne motywy bądź bagatelizując rzeczy dla niego niewygodne. Do tych wszystkich utrudnień poznawczych dodajmy teraz cały ten kosmiczny świat, jego wizję, lore (a wydaje się ono być przepotężne w swojej skali), a także oniryczność, obcość i tajemniczość zawartą w każdym aspekcie książki, a dostaniemy naprawdę niesamowitą przygodę łamigłówkową. Mało tego, w książce też pojawia się np. inna historia opowiadana w niej jako baśń. Raz nawet podczas pewnej sztuki teatralnej forma literacka książki w pełni przeskoczyła na dramat. Co do świata, wszystko w nim jest fascynujące i oddziałuje na wyobraźnię, choć przede wszystkim wzbudzając niepokój. Muszę przyznać, że tego typu literatury wcześniej w takiej skali jeszcze nie spotkałem. Do tego nie działa ona na mnie w żaden sposób frustrująco czy irytująco. Wręcz przeciwnie, wciąga oraz zachęca do analizowania i rozkładania na czynniki pierwsze. Ba, nawet do rozważania czytania od nowa bądź powtarzania poszczególnych fragmentów. Czy ośmielę się stwierdzić, że wiem co właściwie przed chwilą przeczytałem. Chyba jeszcze nie końca. W zasadzie jestem jeszcze daleki od zrozumienia. Ale już biorę się za kolejny tom, a "payoff", jak słyszałem i na co liczę, po całym tym pięcioksięgu powinien być satysfakcjonujący.
Szychowaty - awatar Szychowaty
ocenił na 9 2 lata temu
Cień kata Gene Wolfe
Cień kata
Gene Wolfe
Narratorem i głównym bohaterem powieści jest Severian, członek bractwa katów. Posiada on pamięć doskonałą i z perspektywy iluś dziesiątków lat, jak mniemam, przedstawia nam swoje dzieje. Powieść dzieli się nieformalnie na pobyt Severiana w bractwie katów, co zajmuje około 1/3 całości oraz część drugą, w której czasie głównym motywem jest spisek Agii oraz jej brata. Podział ten jest ważny, gdyż obie części bardzo się od siebie różnią, powieść zmienia wręcz swój charakter (z drogi „od ucznia do mistrza” na przygodową) i jeśli ktoś łudził się, że będzie czytał o bractwie katów i jego kłopotach, to srodze zawiedzie się w dalszej części. Zabieg ten przywodzi mi na myśl „Lyonesse: Ogrody Suldrun” Jacka Vanciego, kto więc czytał i go to odrzuciło, tutaj zapewne doświadczy czegoś podobnego. Powieść zaczyna się od wplątania się głównego bohatera w jakieś sprawy polityczne, ale wątek ten, choć będzie gdzieś się przewijał, nie znajdzie tu swojego zakończenia, ba, będzie wręcz jakby zapomniany. Zastąpią go inne, które pojawiają się tak nagle i dziwnie, że czytelnik może poczuć się zagubiony. Mam na myśli choćby pojedynek na kwiaty zemsty, dziwny list, zniszczenie ołtarza w świątyni lub romans z Dorcas. Zdarzają się wręcz takie momenty (podróż po ogrodach, dokładniej w dżungli), w których powieść jakby zaczyna tracić jednolitość, traci sens w głowie czytelnika, obraz świata wytworzony przez pierwszą część załamuje się i może to odrzucać. Z racji tego, że bohater opowiada swoje dzieje z perspektywy czasu, zdarzy się kilka momentów, w których odrywa się on od toku opowiadania i dzieli się swoimi obecnymi myślami i zdradza swoją sytuację. Jeśli ktoś więc cierpi na spojlerofobię, cóż, dostanie traumy, kiedy Severian powie mu, kim się stał i, że dalej jest. To nie jest książka, która będzie zaskakiwała w taki sposób. Na pierwszy rzut oka świat przedstawiony to jakieś „średniowieczne” fantasy, ale co jakiś czas pojawiają się elementy, które niszczą ten obraz. Tu jakiś ślizgacz, tam gdzieś mowa o strzelaniu (jeśli mnie pamięć nie myli), no i jakieś urządzenie elektryczne do torturowania. Koniec końców okazuje się, że świat ten podobny jest „Jeźdźcom Smoków z Pern” Anne McCaffrey. To świat, w którym ludzie cofnęli się w rozwoju technologicznym, czy też częściowo powrócili do dawnych form. Tak przynajmniej sądzę, znając tylko część pierwszą. Trudno mi powiedzieć, czy w świecie przedstawiony istnieje jakaś magia, czy to resztki technologii. Być może dalsze części lepiej to rozwijają. Nie sposób także nie wspomnieć o motywie gasnącego słońca, do którego nawiązuje tytuł cyklu, a który w dużej mierze, jak się domyślam, warunkuje to, w jaki sposób wygląda świat, jak on działa i czemu ludzie są tacy dziwni. Motyw ten znany jest choćby z „Umierającej Ziemi” wspomnianego już Jacka Vanciego. (Heh, na angielskiej Wikipedii znalazłem informację, że Gene Wolfe przyznał, że cykl „Umierającej Ziemi” wpłyną na jego książki). Fabuła, o czym już wspominałem, posiada wątki, które nie znajdą rozwinięcia w tej części cyklu, a także tropy dotyczące tego, do czego to będzie prowadzić. Jest zdecydowanie tajemnicza i dziwna, jest zaskakująca, bo zaskakujący i nieznany czytelnikowi jest sam świat. Zdecydowanie nie ma tu akcji, w tym sensie, że wydarzenia nie pędzą na łeb na szyję, pierwsza część jest mocno statyczna, druga ma swoje momenty, ale to zdecydowanie powieść dająca czas do namysłu. Trudno mi powiedzieć, czy wydarzenia mają tutaj sens, czy są wiarygodne, bo świat przedstawiony jest mi zupełnie nieznany. Nie podejmuję się więc oceny ich logiki ani prawdopodobieństwa. Tak, jak świat i fabuła, tak i postacie są dziwne. W mojej ocenie bardzo baśniowe, to znaczy, że trudno mi sobie je wyobrazić jako realnie funkcjonujące w naszym świecie. Ale czy powinno to dziwić? Przecież to nie nasz świat. Koniec końców „Cień Kata” kojarzy mi się ze znaną mi klasyką fantasy z ubiegłego wieku. Jeśli ktoś zna tytuły z tamtych lat, na pewno się nie zawiedzie, a jeśli ktoś interesuje się jedynie współczesnymi powieściami fantasy, zapewne poczuje, że zetknął się z czymś dziwacznym i albo się z tym zmierzy i być może polubi, albo porzuci książę, jako nudną i wróci do tego, co jest mu bliskie. Na koniec ostatnie zdanie z książki, które moim zdaniem świetnie ją podsumowuje: „Przerywam moją opowieść, czytelniku. Nie winię cię, jeśli nie chcesz iść ze mną dalej, bowiem niełatwa to droga”.
Zielony_Rycerz - awatar Zielony_Rycerz
ocenił na 6 4 miesiące temu
Zielona perła Jack Vance
Zielona perła
Jack Vance
Bardzo podoba mi się ta seria, chociaż myślę, że na dzisiejsze standardy jest bardzo specyficzna, ale to właśnie czyni ją niezwykłą w moich oczach. Podoba mi się zwłaszcza baśniowość "Lyonesse", której w "Zielonej perle" rzecz jasna nie brakuje. Tęsknię właśnie za tego typu fantastyką i to tęsknię mocno - z jednej strony baśniową, ale jednocześnie nie bardzo naiwną i niezbyt cukierkową. Trylogia Vance'a jest właśnie odpowiedzią na tę tęsknotę i trochę wypełnia lukę w moim sercu. Co prawda "Zielona perła" podobnie jak poprzedni tom cierpi na nadmiar dłużyzn, choć trzeba też uczciwie przyznać, że nie ma ich w niej tyle ile było w jej poprzedniczce. Zwłaszcza druga połowa jest ciekawsza i angażująca. Postaci są raczej proste pod względem ich kreacji, z małymi wyjątkami, ale nie przeszkadza mi to specjalnie. Nie ukrywam, że czytam tę trylogię głównie dla klimatu i inne kwestie są dla mnie raczej drugorzędne, niemniej poczynania postaci śledziło się dobrze. Co do klimatu - moim zdaniem klimat jest niepodrabialny. Gdy czytam opisy świata lub momenty, w których bohaterowie podróżują mam przed oczami mapy z gry Heroes of Might nad Magic 3 - dokładnie tak się czułam podczas lektury, jakbym swoim bohaterem przemierzała tajemniczą i magiczną krainę, pełna kręgów z grzybów, trollowych mostów i chatek czarownic. Dla mnie to było coś cudownego. Z pewnością niedługo sięgnę po trzeci tom - nie tylko po to, żeby odhaczyć kolejną skończoną serię, ale również po to, by poznać koniec tej historii i pobyć jeszcze przez chwilę w tym magicznym świecie.
Lynx - awatar Lynx
ocenił na 7 8 miesięcy temu
Las ożywionego mitu Robert Holdstock
Las ożywionego mitu
Robert Holdstock
Utytułowana, nietuzinkowa powieść, niedająca się jednoznacznie zaszufladkować. Formalnie rzecz biorąc jest to fantasy, ale z rodzaju problemowych, nieledwie filozoficznych, czyli mocno odbiegających od powszechnego pojęcia o tym gatunku (no wiecie, smoki, rycerze i chutliwe księżniczki). Przy tym jest to powieść wyraźnie wpasowująca się w dawny rodzaj narracji, typowo brytyjski, z powolnym wprowadzaniem informacji i budowaniem otoczki tchnącej w jakiś sposób staroświeckością (powrót z wojny, upadająca rezydencja, rodzinne tajemnice). O co w niej konkretnie chodzi? O specyficzne działanie lasu sąsiadującego z rezydencją. Lasu małego optycznie, ale w rzeczywistości wykraczającego poza nasz wymiar i w środku po prostu gigantycznego, będącego fragmentem pierwotnej kniei. Trudno jednak wejść do niego na więcej niż kilkadziesiąt metrów, a do tego ma specyficzną cechę - potrafi wyciągać z podświadomości człowieka (wyłącznie takiego, co to jest świadomy istnienia zjawiska) wzorce mitów i powoływać do życia tzw. mitotwory, czyli ludzi (i nie tylko) będących prawzorcami postaci przewijających się przez legendy i mitologię (np. kobieta będąca pierwowzorem Ginewry). Idea takiego lasu i powstawania mitotworów jest fascynująca i przemyślana na wielu poziomach, gorzej jednak poszło z samą konstrukcją fabuły. Została ona podzielona na trzy bloki, z czego pierwsza dwa - nie oszukujmy się - są dość nudne, bo jeden podaje podstawową wiedzę o badaniach prowadzonych przez ojca bohatera i o samym zjawisku, a drugi w zasadzie koncentruje się na codziennym życiu bohatera i na jego rozwijającym się romansie z Guiwenneth. Przy czym jej obecność niczego nie wyjaśnia, bo bohater nie zna jej języka i nie są w stanie tak naprawdę się dogadać. Dopiero trzecia część, z wyprawą do lasu, serwuje coś, co można nazwać akcją. No ale trzeba najpierw "przegryźć się" przez blisko dwieście stron, czyli więcej niż połowę objętości. Mimo to warto się zapoznać z "Lasem ożywionego mitu", bo to zupełnie nietypowe doświadczenie literackie, w dodatku zmuszające chwilami do intelektualnego zmierzenia się z wcale nie tak prostymi konceptami antropologicznymi. Dodatkowy plus dla wydawcy za sensowne posłowie, choć równocześnie szkoda, że ograniczył się do wznowienia pierwszych dwóch tomów, nie wydając kolejnych pięciu, które wciąż pozostają u nas nieznane.
Jale - awatar Jale
ocenił na 7 3 miesiące temu
Szlak cudów Wojciech Szyda
Szlak cudów
Wojciech Szyda
Trudno zwykle ocenić zbiór opowiadań, gdy każdy z utworów opowiada inną historię, bywa, że w innym stylu czy formie literackiej. W przypadku zbioru autorstwa W. Szydy mamy wprawdzie do czynienia z ok. dwudziestoma tekstami różnej objętości oraz napisanymi przy zastosowaniu bardzo różnych form literackich (oprócz zwyczajnej narracji np. cykl listów, raporty, recenzja, dramat, itp., często występujące naprzemiennie w tym samym opowiadaniu), ale traktujących w głębszej warstwie w zasadzie o dwóch, powracających nieustannie i powiązanych wzajemnie tematach. Pierwszy z nich to religia chrześcijańska oraz jej rola w życiu człowieka i społeczeństwa, drugi to nowoczesna cywilizacja Zachodu jako przyczyna upadku kultury, moralności i ogólnie tradycyjnego, odpowiadającego kondycji człowieka porządku (upadku rozpoczętego, zdaniem Autora, w epoce Oświecenia w XVIII w., o czym wspomina "expressis verbis" w jednym z opowiadań). Autor ma, oczywiście, prawo do wyrażania takich poglądów w swoich utworach, ale powracając obsesyjnie w każdym niemal tekście, motywy te stają się nużące i przewidywalne. Od strony narracyjnej, pomimo wspomnianego wyżej żonglowania formami, fabuły rozwijają się powoli, dużo tam monologów wewnętrznych czy odautorskich rozważań ontologicznych. Próby przyspieszenia akcji i wstawienia fragmentów bardziej dynamicznych, podjęte w kilku opowiadaniach, wypadają mało przekonująco. Wyraźnie widać, iż Autor nie czuje się w takiej konwencji najlepiej, zwykle powraca więc po chwili do powolnego nurtu narracji i wspomnianych wyżej introspekcji. Czyni to lekturę niełatwą w odbiorze, miejscami nużącą. Mnie osobiście niekoniecznie przypadła do gustu, ale każdy może mieć własne zdanie. Na koniec warto podkreślić dobry, więcej niż poprawny oraz bogaty język. Szkoda, że szwankuje trochę korekta redakcyjna.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na 6 5 lat temu
Aristoi Walter Jon Williams
Aristoi
Walter Jon Williams
Wspaniała książka. Od razu ostrzegam, ma bardzo wysoki próg wejścia. Williams rzuca nas zupełnie bez ostrzeżenia w niesamowity i skomplikowany świat przyszłości, w którym każdy ma wszczepione "reno" czyli cyberwszczep umożliwiający łączenie się Hiperlogosem (rodzajem uberinternetu) oraz kontrolowanie daimones czyli subosobowości. Mamy tchliniowe łącza natychmiastowej komunikacji i nieograniczonym zasięgu oraz rozszerzoną rzeczywistość w postaci oneirochrononu. Mnóstwo nazw i technologii, zachowań charakterystycznych dla kultury wyższej Logarchii. Słowa greckie i chińskie. To wszystko może porządnie skołować, zniechęcić do czytania, wstrząsnąć nawet. Dodajmy do tego niestandardowy układ tekstu, obrazujący działania równoległe... i mamy niesamowity koktajl udziwnień. Nie każdy ma na tyle wyporności by do tego podejść i nie odpuścić. Ale zachęcam by nie odpuszczać. Po 25% fabuły zaczynamy się już dobrze orientować a różnorodność i udziwnienia zaczynają sprawiać przyjemność. Dość niezwykła wizja świata przyszłości opartego na klasach społecznych i technologii. Ktoś pisze, że naiwny? Ale czy na pewno? Przecież to wizja oświeconego absolutyzmu technokratycznego. To już było, nie mieliśmy jeszcze takiej technologii. inżynierii genetycznej, ponadprzestrzennej komunikacji, nanotechnologii, wydajnych procesorów, napędu grawitacyjnego. IMO nie ma w tym nic naiwnego, to po prostu fantastyka naukowa. Czytałem tę książkę ponad 20 lat temu i już nie pamiętałem dokładnie fabuły. Dzisiaj odbiera się nią nieco inaczej. Powstałe przez ostanie lata zjawiska społeczne mogą wykrzywić nieco odbiór. Jednak zobrazowane preferencje seksualne Aristoi świadczą o wyższym rozwoju duchowym, gdzie cielesność jest jedynie materializacją emocji. Takie podejście do tematu ma sens i absolutnie nie jest rażące To złożona i inspirująca książka, zarówno w fabule jak i formie.
Lis Gracki - awatar Lis Gracki
ocenił na 9 1 rok temu

Cytaty z książki Rycerz

Więcej
Gene Wolfe Rycerz Zobacz więcej
Więcej