Ruchome cele

Okładka książki Ruchome cele
Margaret Atwood Wydawnictwo: Wielka Litera publicystyka literacka, eseje
488 str. 8 godz. 8 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Data wydania:
2021-11-24
Data 1. wyd. pol.:
2021-11-24
Liczba stron:
488
Czas czytania
8 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380326835
Tłumacz:
Agnieszka Pokojska
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ruchome cele w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Ruchome cele i

Margaret Atwood: dwadzieścia dwa lata przemyśleń



841 1 378

Oceny książki Ruchome cele

Średnia ocen
7,3 / 10
38 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
237
22

Na półkach:

Eseje biograficzne, rozprawy o naturze i warsztacie pisania super ciekawe. Recenzje książek, z których większości nie znam, mowy pogrzebowe niekoniecznie. Dałabym dwie gwiazdki, ale lubię jej poczucie humoru, dystans i błyskotliwość, które biją z tej książki. Dla literaturoznawców bardziej.

Eseje biograficzne, rozprawy o naturze i warsztacie pisania super ciekawe. Recenzje książek, z których większości nie znam, mowy pogrzebowe niekoniecznie. Dałabym dwie gwiazdki, ale lubię jej poczucie humoru, dystans i błyskotliwość, które biją z tej książki. Dla literaturoznawców bardziej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

184 użytkowników ma tytuł Ruchome cele na półkach głównych
  • 135
  • 46
  • 3
30 użytkowników ma tytuł Ruchome cele na półkach dodatkowych
  • 19
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Czternaście nocy Charlie Jane Anders, Margaret Atwood, Angie Cruz, Sylvia June Day, Dave Eggers, John Grisham, Celeste Ng, Douglas Preston, Nafissa Thompson-Spires, Scott Turow
Ocena 6,4
Czternaście nocy Charlie Jane Anders, Margaret Atwood, Angie Cruz, Sylvia June Day, Dave Eggers, John Grisham, Celeste Ng, Douglas Preston, Nafissa Thompson-Spires, Scott Turow
Okładka książki Mistrzowie opowieści o kobiecie. Od Virginii Woolf do Agnieszki Szpili Chimamanda Ngozi Adichie, Margaret Atwood, Ingeborg Bachmann, Lucia Berlin, Dino Buzzati, Radka Denemarková, Tove Jansson, Han Kang, Selma Lagerlöf, Clarice Lispector, Sándor Márai, Herta Müller, Charlotte Perkins Gilman, Edgar Allan Poe, Cora Sandel, Agnieszka Szpila, Ludmiła Ulicka, Virginia Woolf, Xi Xi, Marguerite Yourcenar, Oksana Zabużko
Ocena 6,8
Mistrzowie opowieści o kobiecie. Od Virginii Woolf do Agnieszki Szpili Chimamanda Ngozi Adichie, Margaret Atwood, Ingeborg Bachmann, Lucia Berlin, Dino Buzzati, Radka Denemarková, Tove Jansson, Han Kang, Selma Lagerlöf, Clarice Lispector, Sándor Márai, Herta Müller, Charlotte Perkins Gilman, Edgar Allan Poe, Cora Sandel, Agnieszka Szpila, Ludmiła Ulicka, Virginia Woolf, Xi Xi, Marguerite Yourcenar, Oksana Zabużko
Margaret Atwood
Margaret Atwood
Kanadyjska pisarka i poetka, krytyczka literacka, aktywistka społeczna i ekologiczna. Studiowała w Victoria College na Uniwersytecie Toronto, a następnie w Radcliffe College na Uniwersytecie Harvarda (otrzymała stypendium im. Woodrowa Wilsona). Światową sławę zyskała najpierw jako poetka. Jesienią 1961 roku otrzymała Medal im. E.J. Pratt za tomik poezji „Double Persephone”. Wykładała na takich uczelniach jak: University of British Columbia (1965), Sir George Williams University w Montrealu (1967-1968), University of Alberta (1969-1979), York University w Toronto (1971-1972) i New York University, gdzie była profesorem angielskiego. W swojej twórczości dotyka tematyki feministycznej. Utwory osadza często w realiach kanadyjskich. Ma na swoim koncie kilka zbiorów poezji, książki dla dzieci, eseje. Jej najbardziej znany utwór to antyutopijna powieść „Opowieść podręcznej” (1985). Książka ta została sfilmowana w 1990 roku przez Volkera Schlöndorffa według scenariusza Harolda Pintera, a w 2017 roku Bruce Miller nakręcił serial telewizyjny na jej podstawie. Inna popularna powieść Atwood to „Ślepy zabójca” (2000), wyróżniona prestiżową Nagrodą Bookera. Laureatka Nagrody Księcia Asturii (2008), wymieniana wśród kandydatów do Literackiej Nagrody Nobla.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nieskończoność w papirusie. Fascynujące dzieje książki od czasów starożytnych Irene Vallejo
Nieskończoność w papirusie. Fascynujące dzieje książki od czasów starożytnych
Irene Vallejo
„Nieskończoność w papirusie” Irene Vallejo to fascynująca podróż przez dzieje książki – od pierwszych zapisów na papirusach po rozwój bibliotek i znaczenie tekstu w kulturze. Autorka opowiada o tym z pasją i lekkością, dzięki czemu nawet najbardziej historyczne czy filologiczne detale stają się przystępne i żywe. Już od pierwszych stron czuć, że to książka pisana z miłością do słowa i z ogromnym szacunkiem dla tradycji czytelniczej. Widać również, że Vallejo włożyła ogrom pracy w zgromadzenie materiałów. Ilość ciekawostek, kontekstów i anegdot jest imponująca a jednocześnie podana w sposób nienachalny. Autorka łączy fakty historyczne z refleksjami osobistymi, tworząc opowieść pełną erudycji ale nigdy napuszoną. To sprawia, że lektura angażuje i daje poczucie uczestnictwa w wielkiej przygodzie książki przez wieki. Niestety, w drugiej części książki tempo wyraźnie słabnie. Im bliżej końca tym trudniej utrzymać uwagę – jakby autorka nie do końca wiedziała jak domknąć tę monumentalną opowieść. Narracja staje się mniej dynamiczna a wątki zaczynają się powtarzać, przez co lektura momentami nuży. Szkoda, bo początek zapowiada dzieło równomiernie świetne aż do ostatniej strony. Mimo tego zastrzeżenia „Nieskończoność w papirusie” pozostaje pozycją godną uwagi. To książka o niezwykle ciekawym temacie, napisana z wyraźną pasją i zrozumieniem dla historii czytania. Styl Vallejo zasługuje na uznanie a jej umiejętność popularyzowania wiedzy robi duże wrażenie. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć – szczególnie jeśli kocha się książki i chce się lepiej zrozumieć ich długą, niezwykłą drogę.
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na 7 4 miesiące temu
Sontag. Życie i twórczość Benjamin Moser
Sontag. Życie i twórczość
Benjamin Moser
„Sontag. Życie i twórczość” autorstwa Benjamina Mosera to monumentalna biografia, która w pełni zasługuje na miano dzieła totalnego. Moser, wykazując się niebywałą erudycyjnością, podjął się karkołomnego zadania: uchwycenia esencji jednej z najbardziej skomplikowanych ikon intelektualnych XX wieku. Susan Sontag w jego ujęciu nie jest jedynie posągową postacią z okładek pism literackich, lecz wielowymiarową, pulsującą życiem i sprzecznościami kobietą, której umysł był polem nieustającej bitwy. Autor z niemal detektywistyczną dociekliwością rekonstruuje jej losy, nie bojąc się przy tym dekonstrukcji mitów, które sama Sontag wokół siebie pieczołowicie budowała. Centralnym punktem tej opowieści jest niezwykły passus, w którym Moser ukazuje Sontag jako postać rozdartą między wieżą z kości słoniowej a okopami rzeczywistości. Poznajemy tu kobietę przerażoną wojnami, która swój lęk przekuła w bezkompromisowe działanie. Sontag walczyła nie tylko w swoim kraju, punktując amerykański imperializm i marazm intelektualny, ale i na arenie międzynarodowej – jej legendarny wyjazd do oblężonego Sarajewa, by wystawić „Czekając na Godota”, stał się symbolem moralnego obowiązku artysty wobec cierpienia. Moser kreśli portret eseistki o ostrym jak brzytwa umyśle, działaczki społecznej, reżyserki poszukującej nowych form wyrazu, publicystki i pisarki, która nigdy nie spoczęła na laurach. Równocześnie autor zagląda głęboko w sferę prywatną, ukazując Sontag jako matkę targaną poczuciem winy i ambicją, namiętną kochankę oraz lesbijkę, która przez dekady toczyła wewnętrzną walkę z własną tożsamością w świecie nie zawsze gotowym na jej otwartość. Moser z ogromną wrażliwością opisuje jej walkę o czasy bez rasizmu i wszelkich form wykluczenia, pokazując, że dla Sontag polityka była nierozerwalnie związana z estetyką i etyką. Ta wielowątkowość sprawia, że biografia staje się fascynującym studium ludzkiej kondycji, w której geniusz sąsiaduje z małostkowością, a odwaga z głęboką niepewnością. Przyznaję tej książce ocenę 8/10. Moser wykonał tytaniczną pracę, przekopując się przez tysiące stron dzienników i listów, by oddać głos kobiecie, która za życia rzadko pozwalała komukolwiek dojść do słowa. Erudycyjność autora idzie w parze z lekkością pióra – mimo ogromnej objętości, biografia trzyma w napięciu niczym najlepsza powieść psychologiczna. Choć momentami Moser bywa surowy w ocenach moralnych swojej bohaterki, to właśnie ta bezstronność i brak hagiograficznego zadęcia stanowią o sile tej pozycji. To książka o cenie, jaką płaci się za bycie „najmądrzejszą osobą w pokoju”, oraz o nieustannym głodzie doświadczania świata we wszystkich jego barwach. Moser udowodnił, że życie Susan Sontag było jej najważniejszym, najbardziej radykalnym dziełem sztuki. Lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, jak kształtowała się wrażliwość współczesnego intelektualisty i jak wielką odpowiedzialność niesie ze sobą posiadanie głosu słyszalnego na całym świecie. To portret kobiety, która nie chciała być tylko obserwatorką historii – ona chciała ją współtworzyć, nawet jeśli oznaczało to spalenie za sobą wszystkich mostów.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Niedźwiedzia przysługa Matthew Hongoltz-Hetling
Niedźwiedzia przysługa
Matthew Hongoltz-Hetling
Sceneria niewielkiego miasteczka Grafton w stanie New Hampshire, otoczonego gęstymi lasami i surową naturą, stała się areną jednego z najbardziej zdumiewających przedsięwzięć w historii USA. Matthew Hongoltz-Hetling w swojej książce opisuje kontrowersyjny eksperyment społeczny – „Free Town Project”. Grupa libertariańskich idealistów postanowiła stworzyć tam utopijne miejsce, całkowicie wolne od „opresyjnego” państwa. W ich wizji raj oznaczał brak podatków, regulacji budowlanych, a nawet straży pożarnej. Jednak to, co na papierze brzmiało jak manifest absolutnej wolności, w rzeczywistości szybko wymknęło się z rąk, zamieniając miasteczko w poligon doświadczalny dla skrajnych idei. Moja ocena to 6,5/10. Choć temat jest fascynujący, momentami reportaż grzęźnie w nadmiarze dygresji. Niemniej, autor rzetelnie punktuje absurdy współczesności. Najbardziej jaskrawym przykładem klęski utopii okazali się… sąsiedzi z lasu. Brak wywozu śmieci (bo to usługa publiczna) i ignorowanie zasad bezpieczeństwa sprawiły, że Grafton stało się stołówką dla czarnych niedźwiedzi. Zwierzęta przestały bać się ludzi, co doprowadziło do bezprecedensowej fali ataków. Hongoltz-Hetling z sarkastycznym zacięciem pokazuje, że gdy znika wspólna odpowiedzialność, natura błyskawicznie wypełnia tę próżnię w najbardziej brutalny sposób. Książka to przestroga przed konsekwencjami skrajnych idei. Profesjonalizm autora objawia się w ukazywaniu, jak odmowa płacenia za podstawową infrastrukturę prowadzi do degradacji życia społecznego. Fachowość reportażu uderza w punkt: wolność bez odpowiedzialności to jedynie zaproszenie dla chaosu. Choć narracja bywa chaotyczna, „Niedźwiedzia przysługa” pozostaje trafną diagnozą ludzkiej pychy. Fachowo udokumentowana historia o tym, jak walka o brak podatków zakończyła się kapitulacją przed niedźwiedziami, jest jednocześnie tragiczna i komiczna. To lektura rzetelna, która pokazuje, że żadna utopia nie przetrwa starcia z rzeczywistością i brakiem wyobraźni jej twórców.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 1 miesiąc temu
Wszystkie jesteśmy Belén Ana Elena Correa
Wszystkie jesteśmy Belén
Ana Elena Correa
🟢⚖️ Jedna sprawa — a robi się ruch ⚖️🟢 🎭 Gatunek: reportaż / śledztwo + portret kobiet, które umiały przepchnąć temat przez mur „nie da się” 🌡️ Nastrój: wstrząs bez taniej sensacji + podziw (bo widać tu sprawczość) 🎧 Tryb czytania: najlepiej ciurkiem — bo to idzie jak thriller sądowy, tylko że bez fikcyjnej poduszki bezpieczeństwa ⭐ Ocena: 7/10 — bardzo dobre: przystępne, konkretne, zostawia w głowie „jak to w ogóle było możliwe?” 🧠 Sedno 🧠 To książka o tym, jak z jednego poronienia w szpitalu robi się „zabójstwo” i wyrok, a potem — jak z jednej skrzywdzonej kobiety robi się symbol, którego nie da się już zamieść pod dywan. Najmocniejsze jest to, że Correa pokazuje mechanizm bez moralizowania: instytucje, język, wstyd, strach, klasowość — a przeciwko temu konsekwencję i siostrzaną logistykę. 🧷 Migawka, która zostaje 🧷 Belén nie chce być twarzą plakatu — chce być zwykłą kobietą, nie „potworem z nagłówka”. A jednocześnie jej historia zaczyna pracować w debacie publicznej jak dźwignia: ktoś ją podniósł i już nie da się jej opuścić bez hałasu. 👏 Dlaczego „brawo dziewczyny” 👏 Bo tu widać coś rzadkiego: przechył nie z komentarzy, tylko z realnej roboty. Prawnicy, aktywistki, media, presja ulicy, upór i cierpliwość — i nagle temat, który miał być „niewypowiadalny”, staje się sprawą państwa. I to nie w trybie manifestu, tylko w trybie: konkret, dowód, nazwisko, odpowiedzialność. 🌀 Zgrzyt (jeśli ktoś szuka „czystej literatury”) 🌀 To reportaż z misją — momentami bardziej „linia zdarzeń i konsekwencji” niż pogłębiona psychologia. Ale tu akurat misja ma sens: ta historia ma działać, nie tylko pięknie brzmieć. 🎯 Clue 🎯 Po tej książce trudniej mówić: „to tylko ideologia”. Bo tu ideologia ma kajdanki, salę sądową i szpitalny korytarz. 🎭 Teraz czas na spektakl na deskach teatru.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na 7 2 miesiące temu
Stanisław Lem. Wypędzony z Wysokiego Zamku. Biografia Agnieszka Gajewska
Stanisław Lem. Wypędzony z Wysokiego Zamku. Biografia
Agnieszka Gajewska
Po przeczytaniu tej książki dochodzę do wniosku, że nie chciałam znać wszystkich poglądów i opinii Stanisława Lema. Lem z przeczytanych do tej pory przeze mnie publikacji wydawał mi się bliski, natomiast ta biografia nas mocno oddaliła od siebie, stworzyła dystans. Pamiętam, że po obejrzeniu filmu na podstawie Szpitala Przemienienia miałam poczucie, że autor tej opowieści musi myśleć podobnie jak ja w temacie ludzkiego życia, jego wartości, bezcenności. Mocno zdziwiło mnie to, co pojawiło się w ostatnich rozdziałach – tym bardziej, że nie czytałam publicznych wypowiedzi Lema w latach 90., ponieważ w orbicie moich zainteresowań były wówczas raczej Ciuchcia i Polskie Zoo. Zastanawiałam się na ile faktycznie są to poglądy Lema, a na ile autorka mocno to wszystko wyolbrzymia, bo chciałaby tak jak i ja znaleźć „swoją wersję” Lema (a jej wersja będzie radykalnie odmienna, bo sama Gajewska jest radykalnie odmienna ode mnie). Jednocześnie były momenty, gdy się zgadzaliśmy, choćby w kwestii ochrony przyrody, troski o powietrze, wodę, ekosystem, prawa zwierząt. Uderzające jest, że Lem zauważał problem smogu w Krakowie już pod koniec lat 80. Kochał także psy i miał ich sporo. Nie zdziwiło mnie, że fascynował się Leśmianem, to widać w jego języku, gdzie maszyny kwitną i krwawią jak istoty żywe. Zaskoczył mnie Lem z lat 50. i jego relacje z władzą. Ktoś mógłby ocenić, że pisarz zdradzał znamiona oportunizmu – ale Gajewska stara się wyjaśnić jego motywacje, głównie przez pryzmat biografii z lat wojennych i antysemityzmu. Zgadzam się tu z opinią jednej z osób z grupy, że w ogóle bardzo mocno skupiono się na temacie tożsamości żydowskiej i podejścia Lema do niej. Odniosłam wrażenie, że Gajewska chciałaby wszystkie decyzje czy zachowania pisarza wyjaśnić jego pochodzeniem oraz związanymi z tego doświadczeniami nietolerancji, prześladowań itp. (których rodzina Lema i on sam niewątpliwie znieść musieli ilości ogromne). Czasami jednak wydawało mi się, że autorka bardzo chciałaby coś między wierszami doczytać, nawet gdy tam jest tylko interlinia. Gajewska zwłaszcza w pierwszych rozdziałach bardzo mocno koncentruje się na wydarzeniach historycznych, rozwijała te wątki nawet, gdy nie dotyczyły bezpośrednio ani Lema ani jego rodziny. Podejrzewam, że robiła to po to, żeby nakreślić tło, pokazać świat w jakim muszą poruszać się bohaterowie, ale osoby, które nie są zainteresowane tematem mogą poczuć się znużone. Z drugiej strony przez niektóre wątki „bliżej Lema” autorka przefrunęła – napisała np. o konflikcie pisarza z synem, ale nie wyjaśniła w sumie o co poszło. Czy chciała uszanować prywatność rodziny? Były momenty, gdy ukazywała słabość Lema i nie bała się odsłonić jego trudnych zachowań (np. jego fochów względem przyjaciół), czemu więc tu przeskoczyła przez temat. Liczyłam też na więcej o relacjach Lema z Philipem K. Dickiem – ale za to dowiedziałam się sporo o jego korespondencji z Ursulą LeGuin. Ciekawą postacią wydał mi się przewijający się stale w książce przyjaciel Lema, Jan Józef Szczepański – dzisiaj postać w sumie niemal całkowicie zapomniana, nawet na wydziałach polonistyki. W ogóle interesujący był motyw przyjaźni Lema ze Szczepańskim, ich odmienności od siebie i jednoczesnej komplementarności. Ciekawostka, którą może wyjaśni mi ktoś specjalizujący się w kulturze i religii żydowskiej. W rozdziale dotyczącym rodziców Lema autorka pisze, że para się „spowiadała” przed ślubem, a przecież oboje byli Żydami i pobrali się w synagodze.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Święta tradycja, własny głos. Opowieści o amerykańskim jazzie Piotr Jagielski
Święta tradycja, własny głos. Opowieści o amerykańskim jazzie
Piotr Jagielski
4.5/5 Jako fanatyk jazzu nie mogłem nie przeczytać tej książki. Historia jazzu. Nowoorleańscy pionierzy, niejednoznacznie odbierany i oceniany Armstrong, czarni wirtuozi pokroju Ellingtona, wyrafinowani klasycy podbijający białych odbiorców (Miles), szaleńcy i geniusze w stylu Monka, Sun Ra lub Mingusa, miejscy szamani z Chicago... Jedni zapisani złotymi literami w historii kultury, drudzy zapomniani, opuszczeni, rozczarowani. Jedni i drudzy należący już do przeszłości, żyjący w świecie, który nie jest już w żaden sposób atrakcyjny dla leniwych i pozbawionych zdolności do koncentracji odbiorców. Smutna to opowieść, bo pokazuje, że idealizm, wiara w zmianę, w ducha człowieka, w utopijny humanizm wypala się wraz z utratą sił witalnych. Słabiej dmiesz w trąbkę, coraz gorzej idzie ci trzymanie rytmu, dusisz się próbując "circular breathing" - przestajesz wierzyć, że możesz mieć wpływ na cokolwiek. Nawet twoja muzyka do ciebie nie należy, bo każdy może ją sprzedać (wytwórnia) i kupić (klient). Kawał historii, masa anegdot, kupa tytułów płyt i utworów - jest co nadrabiać i poznawać. Nawet ktoś pozbawiony wiedzy teoretycznej na temat muzyki jest w stanie uchwycić wspaniałość jazzu. Czytać, notować, cieszyć się, że życia nam nie starczy, by poznać wszystkie wielkie i dobre płyty chociażby z lat 50 i 60.
Bosy_Antek - awatar Bosy_Antek
ocenił na 8 10 miesięcy temu
Kąpiel w stawie podczas deszczu George Saunders
Kąpiel w stawie podczas deszczu
George Saunders
Dlaczego w dobie przebodźcowania i literatury instant wciąż warto wracać do tytanów rosyjskiej prozy? Odpowiedź, jaką serwuje nam George Saunders w swojej wybitnej książce Kąpiel w stawie podczas deszczu, jest prosta, a jednocześnie ożywcza: ponieważ wielka literatura to najczystsza forma empatii, jaką wymyślił człowiek. Powieści Tołstoja, Czechowa czy Dostojewskiego nie tracą na aktualności, ponieważ nie zajmują się dekoracjami epoki, lecz niezmienną, krwistą i często bolesną naturą ludzkiego serca. To nie są zakurzone eksponaty z muzeum idei, ale precyzyjne mapy naszych własnych lęków, pragnień i moralnych potknięć, które Saunders odczytuje z rzetelnością chirurga i wrażliwością poety. Moja ocena 8/10 wynika z faktu, że autor dokonał rzeczy niemal niemożliwej – zamienił akademicki wykład w porywającą przygodę intelektualną. Saunders wychodzi z założenia, że powieści o czytaniu klasyków są jednocześnie lekcjami czytania świata, rozumienia innych ludzi i odkrywania samych siebie. Książka ta stała się fenomenem czytelniczym właśnie dlatego, że zdejmuje literaturę piękną z piedestału, czyniąc ją dostępną dla każdego. Sięgają po nią nie tylko ci, którzy nie mają szansy wziąć udziału w elitarnych zajęciach pisarskich prowadzonych przez Saundersa na uniwersytecie Syracuse, ale wszyscy, którzy czują, że współczesna komunikacja staje się zbyt powierzchowna. Największym plusem tej publikacji jest jej struktura. Saunders bierze siedem rosyjskich opowiadań i analizuje je niemal zdanie po zdaniu, pytając: „Dlaczego to działa?”. Jego język jest mięsisty i niezwykle obrazowy; autor nie boi się kolokwializmów, humoru i bardzo osobistych wtrętów. Wysoka nota należy się za brak pruderii w rozkładaniu na czynniki pierwsze błędów wielkich mistrzów oraz zero litości dla czytelnika, którego Saunders zmusza do aktywnego współtworzenia tekstu. Trawestując proces twórczy: czytanie według Saundersa to nie konsumpcja, to raczej wspólna „kąpiel w stawie podczas deszczu” – doświadczenie sensualne, odświeżające i pozwalające poczuć, że pod powierzchnią każdego zdania tętni prawdziwe życie. Nieliczne minusy wynikają z momentami zbyt silnego skupienia na technice pisarskiej, co może być wyzwaniem dla osób szukających jedynie czystej interpretacji filozoficznej. Jednak nawet te techniczne fragmenty Saunders podaje w sosie genialnej narracji, która udowadnia, że dobra opowieść ma moc zmieniania naszej percepcji rzeczywistości. Podsumowując, Kąpiel w stawie podczas deszczu to literackie rekolekcje. Saunders przypomina nam, że klasyka to nie obowiązek, lecz przywilej obcowania z umysłami, które potrafiły zajrzeć w otchłań i wrócić z niej z opowieścią. To książka mądra, pokorna i szalenie inspirująca, która sprawia, że po jej lekturze każde kolejne opowiadanie będziemy czytać z dziesięciokrotnie większą uwagą. George Saunders stworzył pomost między XIX-wieczną Rosją a współczesnością, pokazując, że w kwestii tego, co w nas ludzkie, czas praktycznie stoi w miejscu.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Nie śpię. Osobisty reportaż z życia bez snu Anders Bortne
Nie śpię. Osobisty reportaż z życia bez snu
Anders Bortne
Książka Andersa Bortne „Nie śpię. Osobisty reportaż z życia bez snu” to jedna z tych lektur, które wywołują u czytelnika fizyczny dyskomfort, a jednocześnie nie pozwalają się odłożyć. To pozycja obowiązkowa dla każdego, kto choć raz bezskutecznie liczył barany o trzeciej nad ranem, ale przede wszystkim dla tych, którzy sen traktują jako oczywistość. Norweski pisarz i muzyk dokumentuje w niej szesnaście lat walki z chroniczną bezsennością, tworząc reportaż bolesny, surowy i niezwykle szczery. Bortne nie pisze z pozycji eksperta, lecz z perspektywy człowieka uwięzionego w „szarej strefie” między jawą a snem. Jego bezsenność nie jest jedynie niedogodnością; to destrukcyjna siła, która powoli kruszy jego relacje rodzinne, karierę zawodową i zdrowie psychiczne. Autor z niezwykłą precyzją opisuje stan „zombi”, w którym funkcjonuje – świat widziany przez grubą szybę, brak koncentracji, nagłe napady lęku i poczucie całkowitego wyobcowania. To portret człowieka, który desperacko szuka wyjścia z pułapki, próbując wszystkiego: od medytacji i ziołowych naparów, przez silne leki psychotropowe, aż po alternatywne terapie. Jedną z największych zalet książki jest połączenie osobistego dramatu z rzetelną wiedzą popularnonaukową. Bortne analizuje historię badań nad snem, rozmawia z lekarzami i naukowcami, próbując zrozumieć, dlaczego jego mózg odmówił posłuszeństwa. Demaskuje przy tym współczesną kulturę wydajności, która gloryfikuje brak snu jako dowód ciężkiej pracy, nie dostrzegając, że niedobór nocnego wypoczynku to epidemia niszcząca nowoczesne społeczeństwa. Autor zaleca m.in ekspozycję na światło słoneczne, restrykcje godzin snu, nienadrabianie snu przez weekendy i drzemki, omawia farmakologię i nawet terapię poznawczo-behawioralną nakierowaną na sen. Chyba nie cierpię na zaburzenia, skoro drzemki mnie regenerują i nie zakłócają jednocześnie dobowego wzorca snu. Styl autora jest oszczędny, niemal chłodny, co paradoksalnie potęguje ładunek emocjonalny tekstu. Nie ma tu taniego dramatyzmu, jest za to szczera spowiedź kogoś, kto czuje się gorszy, bo nie potrafi wykonać najbardziej naturalnej czynności pod słońcem. „Nie śpię” to nie tylko reportaż o insomnii; to poruszająca opowieść o bezsilności, o granicach ludzkiej wytrzymałości i o tym, jak kruchą podstawą naszego życia jest biologiczny rytm dobowy. Lektura zostawia czytelnika z głęboką wdzięcznością za każdą przespaną noc i nowym spojrzeniem na higienę własnego życia. To mocna, ważna książka, która rzuca światło na mrok, w jakim żyją miliony niewidzialnych „ludzi nocy”.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 3 miesiące temu
Wojna z pięknem. Reportaż o oszpecaniu Szwecji Fredrik Kullberg
Wojna z pięknem. Reportaż o oszpecaniu Szwecji
Fredrik Kullberg
Książka „Wojna z pięknem. Reportaż o oszpecaniu Szwecji” autorstwa Fredrika Kullberga to pozycja, która dla wielu polskich czytelników może okazać się terapeutycznym, choć bolesnym zaskoczeniem. Przyzwyczajeni do idealizowania skandynawskiego ładu, estetyki i poszanowania przestrzeni, nagle zostajemy skonfrontowani z brutalną diagnozą: Szwecja, wzór urbanistycznego spokoju, pada ofiarą systematycznego i bezdusznego oszpecania. Kullberg nie pisze jednak suchego traktatu o architekturze; tworzy żarliwy, reportażowy manifest przeciwko triumfowi funkcjonalizmu nad estetyką i zysku nad tożsamością. Głównym motywem książki jest proces, który autor nazywa tytułową „wojną”. To walka między tym, co lokalne, historyczne i harmonijne, a tym, co powtarzalne, betonowe i „nowoczesne” w najbardziej pejoratywnym tego słowa znaczeniu. Kullberg zabiera nas w podróż po szwedzkich miastach i miasteczkach, które niegdyś miały swój unikalny charakter, a dziś stają się kopiami samych siebie. Autor punktuje rzesze urzędników, deweloperów i architektów, którzy w imię optymalizacji kosztów i źle pojętego postępu, wyburzają urokliwe drewniane domy lub ceglane fabryki, by zastąpić je szklanymi klockami i parkingami. Fascynujące, a zarazem przerażające jest to, jak bardzo diagnozy Kullberga korespondują z polskim problemem „betonozy”. Autor pokazuje, że niszczenie piękna nie jest tylko kwestią estetyki, ale ma głęboki wpływ na dobrostan psychiczny mieszkańców. Szwedzki reportażysta argumentuje, że żyjąc w otoczeniu brzydoty, stajemy się ubożsi wewnętrznie, tracimy więź z historią i poczucie bezpieczeństwa, jakie daje znajomy krajobraz. Kullberg z pasją opisuje walkę lokalnych społeczności o ocalenie choćby fragmentów dawnej Szwecji, pokazując, że głos obywatela często rozbija się o mur biurokracji i korporacyjnych interesów. Warsztatowo książka stoi na bardzo wysokim poziomie. Kullberg łączy osobiste obserwacje z rzetelną analizą trendów urbanistycznych. Jego język jest pełen ironii, a czasem wręcz sarkazmu, co czyni lekturę dynamiczną i angażującą. Autor nie boi się wskazywać konkretnych nazwisk i inwestycji, które uważa za estetyczne zbrodnie. Jednocześnie książka jest bogato ilustrowana przykładami, które pozwalają czytelnikowi naoczne zweryfikować tezy autora. To sprawia, że „Wojna z pięknem” staje się nie tylko reportażem, ale i wizualnym przewodnikiem po tym, jak nie należy budować miast. Mimo pesymistycznego wydźwięku, publikacja ta niesie ze sobą pewną dozę nadziei. Kullberg, obnażając mechanizmy niszczenia krajobrazu, edukuje czytelnika i uwrażliwia go na otaczającą przestrzeń. Po lekturze tej książki trudno przejść obojętnie obok nowego bloku czy wybrukowanego rynku – zaczynamy zadawać pytania o sens i jakość tych zmian. Podsumowując, „Wojna z pięknem” to lektura obowiązkowa dla urbanistów, aktywistów miejskich i każdego, komu nie jest obojętny wygląd naszych miast. Fredrik Kullberg udowadnia, że walka o piękno to nie luksus dla elit, ale walka o godne życie i szacunek dla przyszłych pokoleń. To otrzeźwiające spojrzenie na Szwecję, które uczy nas, że dbałość o krajobraz nigdy nie jest dana raz na zawsze – trzeba o nią dbać z równą determinacją, z jaką inni starają się go zabetonować.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 2 miesiące temu
Czarne lato. Australia płonie Szymon Drobniak
Czarne lato. Australia płonie
Szymon Drobniak
(#planetaksiążek) Katastrofa jest już, a koniec świata właśnie się zaczął – to mało optymistyczne założenie przebija niemal z każdej strony książki Drobniaka i jest to zdecydowanie lektura, która boli i uwiera. Autor nie daje czytelnikowi złudnych nadziei – zgotowaliśmy sobie los, którego nie da się już odwrócić, a na który mocno zapracowaliśmy. To nie jest jednak tylko publicystyczny głos w sprawie katastrofy klimatycznej, całe zjawisko jest bowiem nakreślone z rożnych perspektyw, a punktem wyjścia są apokaliptyczne wręcz pożary, które nawiedziły Australię na przełomie 2019 i 2020 roku. Skala zniszczeń była niespotykana (choć autor stawia dramatyczną hipotezę, że to zaledwie przygrywka do jeszcze gorszych kataklizmów w niedalekiej przyszłości), a z ich konsekwencjami Australijczycy zmagają się do dziś. Drobniak poświęca jednak więcej miejsca niż samej katastrofie (co dla wielu czytelników jest pewną słabością książki) temu, co do niej doprowadziło. Tropiąc przyczyny sięga do historii kontynentu, dochodząc do mechanizmów współczesnej sceny politycznej – te partie książki są pozornie mniej ciekawe, niż portret znajdującego się na krawędzi zniszczenia świata przyrody, jednak bardzo dużo mówią o sposobie funkcjonowania nowoczesnego, bogatego państwa, jakim jest Australia. W tej demitologizacji wyobrażonego raju „Czarne lato” przypomina nieco „27 śmierci Toby'ego Obeda” Joanna Gierak-Onoszko, choć obaj autorzy skupiają się na zupełnie innych elementach. Siłą reportażu Drobniaka jest poczucie, że autor dobrze wie, o czym mówi – jest naukowcem, cechuje go analityczne spojrzenie i mimo w naturalny sposób narzucających się emocji udaje mu się zachować obiektywny ton – szkoda tylko, że sama książka... jest zbyt krótka, nie wszystkie wątki i motywy są bowiem równie pogłębione. Jakkolwiek to wciąż jeden z ciekawszych tekstów portretujących stopniowy zmierzch współczesnego świata, a przy okazji bardzo ciekawy obraz Australii – kraju nowoczesnego i bogatego, a równocześnie nie mogącego sprostać zagrożeniom o pierwotnym wręcz wymiarze oraz unikalnej przyrodzie, którą możemy bezpowrotnie utracić.
kunieczko - awatar kunieczko
ocenił na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Ruchome cele

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ruchome cele