Stanisław Lem. Wypędzony z Wysokiego Zamku. Biografia

Okładka książki Stanisław Lem. Wypędzony z Wysokiego Zamku. Biografia
Agnieszka Gajewska Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie biografia, autobiografia, pamiętnik
707 str. 11 godz. 47 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2022-10-01
Data 1. wyd. pol.:
2021-11-10
Liczba stron:
707
Czas czytania
11 godz. 47 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308074527
Inne
Średnia ocen

                7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Stanisław Lem. Wypędzony z Wysokiego Zamku. Biografia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Stanisław Lem. Wypędzony z Wysokiego Zamku. Biografia



książek na półce przeczytane 541 napisanych opinii 436

Oceny książki Stanisław Lem. Wypędzony z Wysokiego Zamku. Biografia

Średnia ocen
7,6 / 10
113 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
361
328

Na półkach:

Po przeczytaniu tej książki dochodzę do wniosku, że nie chciałam znać wszystkich poglądów i opinii Stanisława Lema. Lem z przeczytanych do tej pory przeze mnie publikacji wydawał mi się bliski, natomiast ta biografia nas mocno oddaliła od siebie, stworzyła dystans. Pamiętam, że po obejrzeniu filmu na podstawie Szpitala Przemienienia miałam poczucie, że autor tej opowieści musi myśleć podobnie jak ja w temacie ludzkiego życia, jego wartości, bezcenności. Mocno zdziwiło mnie to, co pojawiło się w ostatnich rozdziałach – tym bardziej, że nie czytałam publicznych wypowiedzi Lema w latach 90., ponieważ w orbicie moich zainteresowań były wówczas raczej Ciuchcia i Polskie Zoo. Zastanawiałam się na ile faktycznie są to poglądy Lema, a na ile autorka mocno to wszystko wyolbrzymia, bo chciałaby tak jak i ja znaleźć „swoją wersję” Lema (a jej wersja będzie radykalnie odmienna, bo sama Gajewska jest radykalnie odmienna ode mnie).
Jednocześnie były momenty, gdy się zgadzaliśmy, choćby w kwestii ochrony przyrody, troski o powietrze, wodę, ekosystem, prawa zwierząt. Uderzające jest, że Lem zauważał problem smogu w Krakowie już pod koniec lat 80. Kochał także psy i miał ich sporo. Nie zdziwiło mnie, że fascynował się Leśmianem, to widać w jego języku, gdzie maszyny kwitną i krwawią jak istoty żywe.
Zaskoczył mnie Lem z lat 50. i jego relacje z władzą. Ktoś mógłby ocenić, że pisarz zdradzał znamiona oportunizmu – ale Gajewska stara się wyjaśnić jego motywacje, głównie przez pryzmat biografii z lat wojennych i antysemityzmu. Zgadzam się tu z opinią jednej z osób z grupy, że w ogóle bardzo mocno skupiono się na temacie tożsamości żydowskiej i podejścia Lema do niej. Odniosłam wrażenie, że Gajewska chciałaby wszystkie decyzje czy zachowania pisarza wyjaśnić jego pochodzeniem oraz związanymi z tego doświadczeniami nietolerancji, prześladowań itp. (których rodzina Lema i on sam niewątpliwie znieść musieli ilości ogromne). Czasami jednak wydawało mi się, że autorka bardzo chciałaby coś między wierszami doczytać, nawet gdy tam jest tylko interlinia.
Gajewska zwłaszcza w pierwszych rozdziałach bardzo mocno koncentruje się na wydarzeniach historycznych, rozwijała te wątki nawet, gdy nie dotyczyły bezpośrednio ani Lema ani jego rodziny. Podejrzewam, że robiła to po to, żeby nakreślić tło, pokazać świat w jakim muszą poruszać się bohaterowie, ale osoby, które nie są zainteresowane tematem mogą poczuć się znużone.
Z drugiej strony przez niektóre wątki „bliżej Lema” autorka przefrunęła – napisała np. o konflikcie pisarza z synem, ale nie wyjaśniła w sumie o co poszło. Czy chciała uszanować prywatność rodziny? Były momenty, gdy ukazywała słabość Lema i nie bała się odsłonić jego trudnych zachowań (np. jego fochów względem przyjaciół), czemu więc tu przeskoczyła przez temat. Liczyłam też na więcej o relacjach Lema z Philipem K. Dickiem – ale za to dowiedziałam się sporo o jego korespondencji z Ursulą LeGuin.
Ciekawą postacią wydał mi się przewijający się stale w książce przyjaciel Lema, Jan Józef Szczepański – dzisiaj postać w sumie niemal całkowicie zapomniana, nawet na wydziałach polonistyki. W ogóle interesujący był motyw przyjaźni Lema ze Szczepańskim, ich odmienności od siebie i jednoczesnej komplementarności.
Ciekawostka, którą może wyjaśni mi ktoś specjalizujący się w kulturze i religii żydowskiej. W rozdziale dotyczącym rodziców Lema autorka pisze, że para się „spowiadała” przed ślubem, a przecież oboje byli Żydami i pobrali się w synagodze.

Po przeczytaniu tej książki dochodzę do wniosku, że nie chciałam znać wszystkich poglądów i opinii Stanisława Lema. Lem z przeczytanych do tej pory przeze mnie publikacji wydawał mi się bliski, natomiast ta biografia nas mocno oddaliła od siebie, stworzyła dystans. Pamiętam, że po obejrzeniu filmu na podstawie Szpitala Przemienienia miałam poczucie, że autor tej opowieści...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

433 użytkowników ma tytuł Stanisław Lem. Wypędzony z Wysokiego Zamku. Biografia na półkach głównych
  • 278
  • 149
  • 6
63 użytkowników ma tytuł Stanisław Lem. Wypędzony z Wysokiego Zamku. Biografia na półkach dodatkowych
  • 36
  • 6
  • 6
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3

Tagi i tematy do książki Stanisław Lem. Wypędzony z Wysokiego Zamku. Biografia

Inne książki autora

Okładka książki Queerowa rodzinność. O wspólnotach i relacjach osób LGBT+ Agnieszka Gajewska, Jowita Wycisk
Ocena 0,0
Queerowa rodzinność. O wspólnotach i relacjach osób LGBT+ Agnieszka Gajewska, Jowita Wycisk
Okładka książki Ćwiczenia z poetyki Agnieszka Gajewska, Tomasz Mizerkiewicz
Ocena 0,0
Ćwiczenia z poetyki Agnieszka Gajewska, Tomasz Mizerkiewicz
Okładka książki Kultura w stanie przekładu. Translatologia - komparatystyka - transkulturowość Edward Balcerzan, Tomasz Bilczewski, Włodzimierz Bolecki, Tamara Brzostowska-Tereszkiewicz, Marta Buczek, Marcin Całbecki, Bożena Chołuj, Danuta Danek, Maria Delaperrière, Agnieszka Gajewska, Andrzej Hejmej, Brygida Helbig, Magdalena Heydel, Magdalena Horodecka, Adriana Kovacheva, Ewa Kraskowska, Maria Krysztofiak, Katarzyna Lukas, Michał Mrugalski, Anna Muszyńska-Vizintin, Joanna Orska, Ewa Rajewska, Andrzej Skrendo, Wojciech Soliński, Elżbieta Tabakowska, Bożena Tokarz, Danuta Ulicka, Małgorzata Zduniak-Wiktorowicz
Ocena 5,3
Kultura w stanie przekładu. Translatologia - komparatystyka - transkulturowość Edward Balcerzan, Tomasz Bilczewski, Włodzimierz Bolecki, Tamara Brzostowska-Tereszkiewicz, Marta Buczek, Marcin Całbecki, Bożena Chołuj, Danuta Danek, Maria Delaperrière, Agnieszka Gajewska, Andrzej Hejmej, Brygida Helbig, Magdalena Heydel, Magdalena Horodecka, Adriana Kovacheva, Ewa Kraskowska, Maria Krysztofiak, Katarzyna Lukas, Michał Mrugalski, Anna Muszyńska-Vizintin, Joanna Orska, Ewa Rajewska, Andrzej Skrendo, Wojciech Soliński, Elżbieta Tabakowska, Bożena Tokarz, Danuta Ulicka, Małgorzata Zduniak-Wiktorowicz
Agnieszka Gajewska
Agnieszka Gajewska
Kierowniczka Pracowni Krytyki Feministycznej, sekretarz naukowy Interdyscyplinarnego Centrum Badań Płci Kulturowej i Tożsamości. Literaturoznawczyni, autorka książki Hasło: Feminizm(2008). Zredagowała podręcznik akademicki Kompozycja i genologia. Ćwiczenia z poetyki (2010) oraz z Tomaszem Mizerkiewiczem Ćwiczenia z poetyki (2006). Prowadzi ćwiczenia z poetyki, teorii literatury i literatury współczesnej. Opiekunka naukowa Genderowego Koła Literaturoznawczego, administruje portal www.pkfem.pl
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Święta tradycja, własny głos. Opowieści o amerykańskim jazzie Piotr Jagielski
Święta tradycja, własny głos. Opowieści o amerykańskim jazzie
Piotr Jagielski
4.5/5 Jako fanatyk jazzu nie mogłem nie przeczytać tej książki. Historia jazzu. Nowoorleańscy pionierzy, niejednoznacznie odbierany i oceniany Armstrong, czarni wirtuozi pokroju Ellingtona, wyrafinowani klasycy podbijający białych odbiorców (Miles), szaleńcy i geniusze w stylu Monka, Sun Ra lub Mingusa, miejscy szamani z Chicago... Jedni zapisani złotymi literami w historii kultury, drudzy zapomniani, opuszczeni, rozczarowani. Jedni i drudzy należący już do przeszłości, żyjący w świecie, który nie jest już w żaden sposób atrakcyjny dla leniwych i pozbawionych zdolności do koncentracji odbiorców. Smutna to opowieść, bo pokazuje, że idealizm, wiara w zmianę, w ducha człowieka, w utopijny humanizm wypala się wraz z utratą sił witalnych. Słabiej dmiesz w trąbkę, coraz gorzej idzie ci trzymanie rytmu, dusisz się próbując "circular breathing" - przestajesz wierzyć, że możesz mieć wpływ na cokolwiek. Nawet twoja muzyka do ciebie nie należy, bo każdy może ją sprzedać (wytwórnia) i kupić (klient). Kawał historii, masa anegdot, kupa tytułów płyt i utworów - jest co nadrabiać i poznawać. Nawet ktoś pozbawiony wiedzy teoretycznej na temat muzyki jest w stanie uchwycić wspaniałość jazzu. Czytać, notować, cieszyć się, że życia nam nie starczy, by poznać wszystkie wielkie i dobre płyty chociażby z lat 50 i 60.
Bosy_Antek - awatar Bosy_Antek
ocenił na 8 10 miesięcy temu
Wygnaniec. 21 scen z życia Zygmunta Baumana Artur Domosławski
Wygnaniec. 21 scen z życia Zygmunta Baumana
Artur Domosławski
„Zygmunt Bauman stał się w Polsce nieomal symbolem okresu stalinizmu; ulubionym obiektem hejtu ze strony odradzających się organizacji nacjonalistycznych oraz demaskatorskich zabiegów historyków i publicystów, biorących udział w przenicowywaniu opowieści o najnowszej historii Polski w duchu antykomunizmu”. Outsider, który kochał ojczyznę bez wzajemności. Bezdomny odrzucony przez kraj. Niepokorny odmawiający wyrzeczenia się tego, co inni potępiali. Napiętnowany Polak żydowskiego pochodzenia idący własną ścieżką. Major KBW z czarnej legendy. O tym dowiedziałam się później. Najpierw były eseje „Obcy u wrót” i „Retrotopia”, które objawiły mi piękno umysłu ich autora. To, czym zachwycał się świat – wpływowy myśliciel, humanista, na którego przekaz powołał się Franciszek II, autor setek publikacji czytanych na całym świecie, wybitny socjolog, a dla niektórych filozof społeczny. Zakochałam się w jego umyśle, języku „mówienia o krzywdach i niesprawiedliwości w dzisiejszym świecie”. W jego logice, precyzji formułowania wniosków i umiejętności krytycznego polemizowania z innymi. Był dla mnie „czułym narratorem” z wiedzą socjologa pomagającym mi zrozumieć otaczające mnie zjawiska socjologiczne. Erudytą inteligentnie tłumaczącym mi świat. Wrzucony przez Polskę fizycznie i mentalnie w wir historii stał się „ofiarą konstruowania antykomunistycznej Polski po komunizmie, zarządzania pamięcią zbiorową i narracją o przeszłości”, a zarazem świadkiem polskiej historii politycznej, który przeżył, a mimo to, z determinacją do końca życia twierdzącym - „gdyby raz jeszcze miał dokonać wyboru swojej drogi po wojnie, wybór byłby taki sam”. Dlaczego? Musiałam znaleźć odpowiedź na to pytanie. Zwłaszcza że było ich więcej. Chociażby dotyczących podobnych mu zelotów jak Leszek Kołakowski („Herezja”), Jacek Kuroń („Listy jak dotyk”), Krzysztof Pomian, Wiktor Woroszylski („Dzienniki” tim I i II) czy Ryszard Kapuściński („To nie jest zawód dla cyników”, „Jeszcze dzień życia”) wymienianych przez autora, którzy takich konsekwencji nie ponieśli. Wręcz przeciwnie – zdobyli uznanie w kraju. Jednak to bohater tej monumentalnej biografii (ponad 900 stron!) stał się marionetką, której można wypominać, przypominać, wypraszać ze spotkań i deprecjonować pod każdym względem. Autor zapewnił mnie już na początku – „Spróbuję tu opowiedzieć, co w istocie się wydarzyło i jakie były okoliczności wypadków prowokujących oskarżenia i osobliwy ostracyzm. Spróbuję oddzielić to, co wiemy, od niewiadomego; czarną legendę od wiedzy możliwej do zweryfikowania”. Życie bohatera biografii ujął w 21 odsłonach. Podtytułowych scenach tematycznie rozbudowanych w odpowiadających im zagadnieniach, szczegółowo i kontekstowo omawiających dorastanie, los, osobowość, charakter, dorobek zawodowy, środowisko naukowe, życie rodzinne, udział w historii i pasje. Autor zastosował przy tym zasadę pisania biografii, opierając się na sugestiach innych, jako biografii moralnej według krytyka literackiego Michała Pawła Markowskiego czy współistniejącej z historią w rozumieniu socjologicznym Zygmunta Baumana. Ta pierwsza, by zrozumieć lepiej innych ludzi, a ta druga, by pokazać interakcję i dynamikę jednostkowego życia uwikłanego w wir historii. To dlatego życie bohatera biografii kreślił na szerokim tle wydarzeń politycznych Polski i świata. Dzięki temu stworzył częściowo „opowieść o Polsce Ludowej, choć może bardziej polemika ze sposobami mówienia o niej”. W efekcie powstała nie tylko biografia, co przejmujący obraz człowieka uwikłanego w historię Polski, która decydowała o jego tożsamości. Tragiczny dla tytułowego „wygnańca”, ale dla mnie fascynujący swoją niezłomnością pomimo rozczarowań. Wierny swoim wyborom i decyzjom do końca, pomimo boleśnie odczuwanych konsekwencji. Autor zbudował go dzięki wywiadom z 72 osobami, rozmowom z Zygmuntem Baumanem, jego spisanym wspomnieniom i źródłom drukowanym podmiotu i przedmiotu (publikacje, artykuły, listy, zdjęcia), które umieszczone w aparacie informacyjnym książki zajęły ponad czterdzieści stron w formie listy, wykazu źródeł cytatów i różnych bibliografii. Otrzymałam pełną, a przez to nieprostą odpowiedź na moje pytanie, które odkryło szerszy kontekst – problem, jaki ma Polska z zagadnieniem „Bauman i nacjonaliści”. Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 10 8 miesięcy temu
Sontag. Życie i twórczość Benjamin Moser
Sontag. Życie i twórczość
Benjamin Moser
„Sontag. Życie i twórczość” autorstwa Benjamina Mosera to monumentalna biografia, która w pełni zasługuje na miano dzieła totalnego. Moser, wykazując się niebywałą erudycyjnością, podjął się karkołomnego zadania: uchwycenia esencji jednej z najbardziej skomplikowanych ikon intelektualnych XX wieku. Susan Sontag w jego ujęciu nie jest jedynie posągową postacią z okładek pism literackich, lecz wielowymiarową, pulsującą życiem i sprzecznościami kobietą, której umysł był polem nieustającej bitwy. Autor z niemal detektywistyczną dociekliwością rekonstruuje jej losy, nie bojąc się przy tym dekonstrukcji mitów, które sama Sontag wokół siebie pieczołowicie budowała. Centralnym punktem tej opowieści jest niezwykły passus, w którym Moser ukazuje Sontag jako postać rozdartą między wieżą z kości słoniowej a okopami rzeczywistości. Poznajemy tu kobietę przerażoną wojnami, która swój lęk przekuła w bezkompromisowe działanie. Sontag walczyła nie tylko w swoim kraju, punktując amerykański imperializm i marazm intelektualny, ale i na arenie międzynarodowej – jej legendarny wyjazd do oblężonego Sarajewa, by wystawić „Czekając na Godota”, stał się symbolem moralnego obowiązku artysty wobec cierpienia. Moser kreśli portret eseistki o ostrym jak brzytwa umyśle, działaczki społecznej, reżyserki poszukującej nowych form wyrazu, publicystki i pisarki, która nigdy nie spoczęła na laurach. Równocześnie autor zagląda głęboko w sferę prywatną, ukazując Sontag jako matkę targaną poczuciem winy i ambicją, namiętną kochankę oraz lesbijkę, która przez dekady toczyła wewnętrzną walkę z własną tożsamością w świecie nie zawsze gotowym na jej otwartość. Moser z ogromną wrażliwością opisuje jej walkę o czasy bez rasizmu i wszelkich form wykluczenia, pokazując, że dla Sontag polityka była nierozerwalnie związana z estetyką i etyką. Ta wielowątkowość sprawia, że biografia staje się fascynującym studium ludzkiej kondycji, w której geniusz sąsiaduje z małostkowością, a odwaga z głęboką niepewnością. Przyznaję tej książce ocenę 8/10. Moser wykonał tytaniczną pracę, przekopując się przez tysiące stron dzienników i listów, by oddać głos kobiecie, która za życia rzadko pozwalała komukolwiek dojść do słowa. Erudycyjność autora idzie w parze z lekkością pióra – mimo ogromnej objętości, biografia trzyma w napięciu niczym najlepsza powieść psychologiczna. Choć momentami Moser bywa surowy w ocenach moralnych swojej bohaterki, to właśnie ta bezstronność i brak hagiograficznego zadęcia stanowią o sile tej pozycji. To książka o cenie, jaką płaci się za bycie „najmądrzejszą osobą w pokoju”, oraz o nieustannym głodzie doświadczania świata we wszystkich jego barwach. Moser udowodnił, że życie Susan Sontag było jej najważniejszym, najbardziej radykalnym dziełem sztuki. Lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, jak kształtowała się wrażliwość współczesnego intelektualisty i jak wielką odpowiedzialność niesie ze sobą posiadanie głosu słyszalnego na całym świecie. To portret kobiety, która nie chciała być tylko obserwatorką historii – ona chciała ją współtworzyć, nawet jeśli oznaczało to spalenie za sobą wszystkich mostów.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Wojna z pięknem. Reportaż o oszpecaniu Szwecji Fredrik Kullberg
Wojna z pięknem. Reportaż o oszpecaniu Szwecji
Fredrik Kullberg
Książka „Wojna z pięknem. Reportaż o oszpecaniu Szwecji” autorstwa Fredrika Kullberga to pozycja, która dla wielu polskich czytelników może okazać się terapeutycznym, choć bolesnym zaskoczeniem. Przyzwyczajeni do idealizowania skandynawskiego ładu, estetyki i poszanowania przestrzeni, nagle zostajemy skonfrontowani z brutalną diagnozą: Szwecja, wzór urbanistycznego spokoju, pada ofiarą systematycznego i bezdusznego oszpecania. Kullberg nie pisze jednak suchego traktatu o architekturze; tworzy żarliwy, reportażowy manifest przeciwko triumfowi funkcjonalizmu nad estetyką i zysku nad tożsamością. Głównym motywem książki jest proces, który autor nazywa tytułową „wojną”. To walka między tym, co lokalne, historyczne i harmonijne, a tym, co powtarzalne, betonowe i „nowoczesne” w najbardziej pejoratywnym tego słowa znaczeniu. Kullberg zabiera nas w podróż po szwedzkich miastach i miasteczkach, które niegdyś miały swój unikalny charakter, a dziś stają się kopiami samych siebie. Autor punktuje rzesze urzędników, deweloperów i architektów, którzy w imię optymalizacji kosztów i źle pojętego postępu, wyburzają urokliwe drewniane domy lub ceglane fabryki, by zastąpić je szklanymi klockami i parkingami. Fascynujące, a zarazem przerażające jest to, jak bardzo diagnozy Kullberga korespondują z polskim problemem „betonozy”. Autor pokazuje, że niszczenie piękna nie jest tylko kwestią estetyki, ale ma głęboki wpływ na dobrostan psychiczny mieszkańców. Szwedzki reportażysta argumentuje, że żyjąc w otoczeniu brzydoty, stajemy się ubożsi wewnętrznie, tracimy więź z historią i poczucie bezpieczeństwa, jakie daje znajomy krajobraz. Kullberg z pasją opisuje walkę lokalnych społeczności o ocalenie choćby fragmentów dawnej Szwecji, pokazując, że głos obywatela często rozbija się o mur biurokracji i korporacyjnych interesów. Warsztatowo książka stoi na bardzo wysokim poziomie. Kullberg łączy osobiste obserwacje z rzetelną analizą trendów urbanistycznych. Jego język jest pełen ironii, a czasem wręcz sarkazmu, co czyni lekturę dynamiczną i angażującą. Autor nie boi się wskazywać konkretnych nazwisk i inwestycji, które uważa za estetyczne zbrodnie. Jednocześnie książka jest bogato ilustrowana przykładami, które pozwalają czytelnikowi naoczne zweryfikować tezy autora. To sprawia, że „Wojna z pięknem” staje się nie tylko reportażem, ale i wizualnym przewodnikiem po tym, jak nie należy budować miast. Mimo pesymistycznego wydźwięku, publikacja ta niesie ze sobą pewną dozę nadziei. Kullberg, obnażając mechanizmy niszczenia krajobrazu, edukuje czytelnika i uwrażliwia go na otaczającą przestrzeń. Po lekturze tej książki trudno przejść obojętnie obok nowego bloku czy wybrukowanego rynku – zaczynamy zadawać pytania o sens i jakość tych zmian. Podsumowując, „Wojna z pięknem” to lektura obowiązkowa dla urbanistów, aktywistów miejskich i każdego, komu nie jest obojętny wygląd naszych miast. Fredrik Kullberg udowadnia, że walka o piękno to nie luksus dla elit, ale walka o godne życie i szacunek dla przyszłych pokoleń. To otrzeźwiające spojrzenie na Szwecję, które uczy nas, że dbałość o krajobraz nigdy nie jest dana raz na zawsze – trzeba o nią dbać z równą determinacją, z jaką inni starają się go zabetonować.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 2 miesiące temu
Strażnicy wolności Jacek Hugo-Bader
Strażnicy wolności
Jacek Hugo-Bader
Najważniejszą wolnością jest ta, którą nosisz pod żebrami, a nie ta, którą obiecują ci politycy” – ten duch buntowniczości i reporterskiego głodu prawdy przenika najnowszy tom „Strażnicy wolności”. Zawartość tej publikacji to wielogłosowy reportaż, w którym Jacek Hugo-Bader oddaje mikrofon ludziom stojącym na straży bardzo różnych wartości: od aktywistów miejskich i obrońców przyrody, po postacie kontrowersyjne, budujące własne definicje suwerenności na obrzeżach systemu. Najważniejsze treści książki koncentrują się wokół pytania o cenę osobistej niezależności w świecie, który coraz mocniej naciska na konformizm. Jacek Hugo-Bader pozostaje mistrzem detalu, jednak w tym tomie jego charakterystyczny styl spotyka się z pewnym narracyjnym chaosem. Pogląd na świat prezentowany przez autora jest, jak zawsze, głęboko humanistyczny, choć podszyty sporą dawką goryczy. Hugo-Bader nie ukrywa swojego sceptycyzmu wobec wielkich instytucji, szukając „strażników” tam, gdzie inni widzą jedynie dziwaków lub buntowników. Autor kreśli losy swoich bohaterów, umiejętnie wplatając je w autentyczne realia historyczne i społeczne współczesnej Polski, co pozwala czytelnikowi zrozumieć, że walka o wolność to proces ciągły, a nie jednorazowy zryw. Wyczuwalna w tekście kunsztowna więź z przeszłością – zwłaszcza z etosem dawnego reportażu drogi – nadaje całości wyjątkowej głębi, przypominając, że wolność ma zawsze bardzo konkretną, ludzką twarz. Dlaczego tylko sześć punktów? Głównym mankamentem tomu jest jego niespójność. Choć poszczególne historie są fascynujące, ich zestawienie sprawia wrażenie przypadkowego, a kunsztowna więź między poszczególnymi rozdziałami bywa zbyt cienka. Hugo-Bader z dużą dozą fantazji literackiej buduje metafory, które niekiedy przesłaniają samych bohaterów, sprawiając, że reportaż niebezpiecznie dryfuje w stronę publicystyki emocjonalnej. Ponadto, specyficzna maniera językowa autora, pełna kolokwializmów i gwałtownych przeskoków myślowych, dla części czytelników może być barierą utrudniającą skupienie na istocie problemu. Mimo to, „Strażnicy wolności” to lektura, która nadaje całości wyjątkowej głębi poprzez zmuszenie nas do wyjścia z własnej strefy komfortu. Choć sama historia każdego z bohaterów jest fikcyjna jedynie w sferze subiektywnego odbioru świadków, ich cierpienie i determinacja są boleśnie prawdziwe. Jacek Hugo-Bader wciąż potrafi słuchać tak, jak mało kto, wyciągając z cienia ludzi, których opinia publiczna dawno spisała na straty. To solidna, momentami porywająca, a momentami irytująca książka o tym, że wolność to nie przywilej, ale obowiązek, który bywa niezwykle ciężkim brzemieniem. To pozycja dla tych, którzy nie boją się konfrontacji z niewygodną prawdą o nas samych.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 29 dni temu
Znikająca Polska Piotr Witwicki
Znikająca Polska
Piotr Witwicki
Już na pierwszy rzut oka widać, jaka będzie narracja „Znikającej Polski”. Wystarczy otworzyć książkę – czarno-białe zdjęcia pustych lokali, witryn zabitych dechami i opuszczonych przestrzeni jasno sugerują, że autor zamierza skupić się wyłącznie na tym, co najgorsze. To celowy zabieg – pokazanie Włocławka i innych miast w jak najbardziej ponurym świetle. Owszem, w latach 90. i na początku 2000 rzeczywiście dochodziło do upadku wielu przedsiębiorstw i fabryk. Był to trudny czas, który mocno dotknął także Włocławek. Jednak dziś to zupełnie inne miasto. Powoli, ale konsekwentnie podnosi się – dzięki inwestycjom, nowym inicjatywom i przede wszystkim energii mieszkańców. Wystarczy przejść się po ulicach, aby zobaczyć, jak wiele zmieniło się na lepsze. Wystarczy zobaczyć zielone Zazamcze i Południe. To jak ludzie spędzają aktywnie czas. Autor książki zdaje się tego nie dostrzegać. Skupia się na ruinach i pustostanach, jakby były one wizytówką miasta. A przecież takie miejsca znajdziemy wszędzie – nawet w pięknej Warszawie czy Krakowie. Tymczasem Włocławek żyje, rozwija się i nie jest tym „znikającym miastem”, które próbuje nam się przedstawić. Książka może zainteresować czytelnika, który chce przypomnieć sobie trudne lata transformacji, ale trzeba mieć świadomość, że jest to obraz wycinkowy, pełen przesady i czarno-białych klisz. Włocławek zasługuje na pokazanie w pełni – nie tylko przez pryzmat tego, co stracone, ale także tego, co zbudowane na nowo.
Ula - awatar Ula
oceniła na 6 7 miesięcy temu
Miasto Bajka. Wiele historii Kaliningradu Paulina Siegień
Miasto Bajka. Wiele historii Kaliningradu
Paulina Siegień
Dzieje Kaliningradu to jedna z najbardziej zdumiewających opowieści w powojennej panoramie Europy. Paulina Siegień w swojej książce „Miasto Bajka. Wiele historii Kaliningradu” podejmuje się zadania niemal niemożliwego: próbuje zrekonstruować tożsamość miejsca, które zostało brutalnie wymazane, a następnie nadpisane radzieckim pismem. Moja ocena to mocne 7/10 – to reportaż erudycyjny, pełen czułości dla detalu, choć momentami pozostawiający niedosyt w kwestii twardej analizy politycznej. Historia obiektu badań Siegień to opowieść o radykalnym zerwaniu. Przez wieki był to pruski Królewiec (Königsberg) – miasto Kanta, hanzeatycka perła i serce niemieckiego Wschodu. Rok 1945 przyniósł jednak totalną anihilację: naloty dywanowe, krwawy szturm Armii Czerwonej i ostateczną decyzję Stalina o stworzeniu tu najbardziej wysuniętej na zachód placówki ZSRR. Niemieccy mieszkańcy zostali wysiedleni, a na ich miejsce przyjechali ludzie z najdalszych zakątków imperium, zasiedlając ruiny, których początkowo nie potrafili, a wręcz nie chcieli pokochać. Podejście Pauliny Siegień do Kaliningradu jest unikalne – autorka nie patrzy na miasto jak turystka czy chłodny analityk. Jako wieloletnia obserwatorka regionu, traktuje Kaliningrad jak żywy organizm, pełen blizn i fantomowych bólów. Jej metoda to „archeologia pamięci”: Siegień skrupulatnie grzebie w warstwach tynku, szuka pruskich cegieł pod radzieckim betonem i podsłuchuje rozmowy mieszkańców, którzy sami często nie wiedzą, czy czują się bardziej Rosjanami, czy specyficzną kastą „Kaliningradczyków”. Autorka prowadzi nas przez labirynt paradoksów. Poznajemy historię Domu Sowietów – betonowego potwora zbudowanego na ruinach zamku, który nigdy nie został ukończony, stając się trwałym symbolem porażki systemu. Czytamy o „poszukiwaczach bursztynu”, o kulcie Kanta, który stał się paradoksalnym patronem rosyjskiej enklawy, oraz o młodych ludziach marzących o Europie, a żyjących w zmilitaryzowanej strefie. Najważniejsze wnioski płynące z tej lektury to: Tożsamość nie znosi próżni: Nawet najbardziej brutalna próba wymazania przeszłości sprawia, że wraca ona jako legenda, „bajka” lub kicz. Architektura to polityka: Siegień pokazuje, jak budynki, wśród których żyjemy, kształtują naszą lojalność i poczucie przynależności. Pamięć jest wyborem: Mieszkańcy selektywnie wybierają elementy pruskiej historii, by nadać swojej codzienności głębię, której nie oferuje postradziecka szarość. Duszna atmosfera enklawy Recenzję dopełnia opis dusznej atmosfery, którą Siegień oddaje po mistrzowsku. Kaliningrad to miasto-wyspa, otoczone granicami NATO, przesiąknięte lękiem przed izolacją i jednoczesną dumą z bycia „specyficznym”. Ta duszność to zapach mokrego betonu, dymu z kominów i morskiej soli, ale też psychiczna klaustrofobia życia w miejscu, które dla Rosji jest „dalekim Zachodem”, a dla Zachodu – „groźnym Wschodem”. Książka zachwyca stylem i głębią dokonanych badań. Siegień ma rzadki dar pisania o wielkiej historii przez pryzmat prozy życia. Brakujące punkty wynikają jednak z pewnego niedosytu w analizie współczesnej sytuacji geopolitycznej – autorka skupia się na „bajkowości” i nostalgii, czasem nieco uciekając od brutalnej roli Kaliningradu jako militarnego „pistoletu” przystawionego do skroni Europy. Mimo to, jest to bez wątpienia najlepszy polski portret tego niezwykłego miasta. „Miasto Bajka” to zaproszenie do świata, który teoretycznie nie powinien istnieć, a jednak trwa w najlepsze. Paulina Siegień udowadnia, że Kaliningrad to nie tylko kropka na mapie, ale fascynujący eksperyment na żywej tkance historii.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Dzikie żądze. Bronisław Malinowski nie tylko w terenie Grzegorz Łyś
Dzikie żądze. Bronisław Malinowski nie tylko w terenie
Grzegorz Łyś
Nie wiem do końca, czy bardziej wolę suche biografie, czy eseje z motywem biograficznym, jakim właśnie są Dzikie żądze, czyli opowieść o Bronisławie Malinowskim, pionierze terenowych badań antropologicznych i autorze słynnego Życia seksualnego dzikich. To chyba zależy od tego, kto to pisze. Grzegorz Łyś stworzył dzieło komplementarne, także z zacięciem antropologicznym. Opisał dokładnie nie tylko samego Malinowskiego, ale także społeczeństwo Krakowa i Zakopanego, gdzie się wychowywał. Nie jestem tylko pewna, czy taki szczegółowy opis otoczenia głównego bohatera tej biografii na samym początku książki nie jest zbyt uciążliwy. Rozumiem niby ideę, jednak pierwsze sto stron męczyłam się i zastanawiałam po co, autor skupia się na ówczesnych realiach społecznych i seksualności Krakowian. Później to zrozumiałam. 🗺️ Specyficznie ukształtowany W istocie, wizja Łysia szeroko pokazuje skąd Malinowski się “wziął”, kto go ukształtował i dlaczego mógł zająć się Trobriandczykami tak, jak się zajął. Gdzie zdobył otwartość umysłu niezbędną, żeby zbadać ich bez większych uprzedzeń oraz narzucania swojej europejskiej wizji świata. Łyś ma niestety tendencję do robienia zbyt dalekich anegdot dotyczących innych ludzi, których wpływ na Bronisława zaznaczony jest dopiero później. Na początku trochę mnie to irytowało. Ale w tym jest metoda, widoczna w miarę czytania książki. Łyś chciał pokazać Malinowskiego nie tylko jako jednostkę, ale wybitnego naukowca w swoich czasach. Stąd te obszerne opisy okolic, w których Bronisław dojrzewał oraz jego największych przyjaciół – Witkacego oraz Leona Chwistka. Stąd także obszerne opisy górali i tego co działo się w okolicach Zakopanego na przełomie XIX i XX wieku. I ostatecznie wyszło na to, że są one ważne, bo to one ukształtowały postrzeganie oraz wrażliwość przyszłego antropologa. Tak samo zresztą jak Młoda Polska, jego przyjaciel Witkiewicz oraz inni wybitni artyści tego czasu. Do tego, gdy już się przywyknie do stylu opowiadania Łysia, to książka idzie gładko i bardzo przyjemnie. 🗺️ Sporo o samej antropologii W ogóle sporo też jest tu o innych badaczach i historii antropologii. Łyś opisuje pierwsze wyprawy kładące podwaliny pod tę naukę i nazwiska tj. Lewis H. Morgan, czy Sir James G. Frazer. Opisuje też nurty antropologii, zarówno te przed Malinowskim jak i dość dokładnie nurt antropologii funkcjonalnej, której Malinowski był twórcą i pionierem. Najciekawiej jest jednak na koniec książki, gdy już najważniejsze rzeczy dotyczące kariery naukowej i osobowości Malinowskiego zostały omówione. Autor biografii przechodzi do kontrowersyjnych elementów życiorysu naukowca, które wiadomo z prywatnych dzienników Malinowskiego, nigdy nie przeznaczonych do publikacji… Wychodzi na to, że pionier antropologii to bardzo interesująca postać, nie tylko w kwestii znanych na całym świecie dokonań naukowych… A Dzikie żądze to adekwatny tytuł na opowieść o jego życiu.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na 7 1 rok temu
Ostatnia podróż Winterberga Jaroslav Rudiš
Ostatnia podróż Winterberga
Jaroslav Rudiš
Trochę to będzie impresja z podróży, trochę opis wrażeń po lekturze. Zabrałem bowiem Rudiša na wakacyjną wyprawę i ku mojemu zaskoczeniu jej część pokrywała się z trasą, jaką odbyli bohater „Podróży” oraz jej inicjator – pocieszny, choć niekiedy temperamenty wielbiciel historii, tytułowy Winterberg. Choć potężnych rozmiarów księga okazała się mało praktyczna (być może w pociągu lepiej by się sprawdziła), przenosiła mnie z miejsca na miejsce szybciej niż rozpędzony samochód produkcji niemieckiej. Czechy, Austria, Słowenia i Włochy wreszcie (z Triestem włącznie!) przemykały za oknami, a ja, urzeczony opowieścią i pogonią za utraconą miłością, dałem się jej ponieść i porwać. Co noc inne miasto, inne łóżko, smutne, smutne, ale jest coś, co wszystko to łączy. "Podróż" to gigantycznych rozmiarów pigułka, esencja, wyciąg z Europy Środkowej i historii, która ją tyle już razy przemieliła, wypluwała i sklejała przez wieki całe!, aż ulepiła to, co kiedyś było CK Austrią, a późnej rozpadło się z hukiem. To przestrzeń zaorana wojnami – „to jedna wilgotna, głęboka mogiła”, cmentarzysko historii, po którym wszyscy chodzimy. Nie dziwmy się zatem, że Winterberg ma napady historii (które serdecznie wszystkim zaleca), a poszczególne wydarzenia „przenikają jego serce” – trudno ich uniknąć, jeśli zda się sprawę z tego, po czym się stąpa. My zaś jesteśmy nieco jak Jan Kraus – początkowo wątpimy w poczytalność wiekowego staruszka (skądinąd cudownie postawionego na nogi przez Jana pielęgniarza), by po jakimś czasie zrozumieć jego przenikliwość i umiejętność obserwacji płynącego czasu. Wentzel nieustannie się powtarza („beautiful landscape of battlefields cemeteries and ruins”, "kultowe" wątki spopielarni czy tajemniczy "cornus sanguinea"), jest jak niezdzierająca się płyta, której nie da się zatrzymać (kiedy ma "napad historii" - mówi, płynie, odlatuje i nic ani nikt nie może na to poradzić; trzeba milczeć i pokornie go słuchać), a swe opowieści zaczyna (i kończy) w najmniej oczekiwanych momentach. Z nieodzownym bedekerem w ręku (szukam takiego!), który jest jak magiczny wehikuł czasu, ogorzały od emocji i wspomnień opowiada o świecie, który widnieje tylko na kartkach przewodnika, po czym niezapowiedzianie zasypia. A przecież każda nowa kolejowa stacja, każdy hotel czy gospoda to próba stawienia czoła upływowi czasu. Ten zaś jest nieprzenikniony i ciągle płynie, skubany. Ściera najtrwalszy kamień, czymże zatem jest wspomnienie, kim jest dla niego jeden poszukujący szczęścia człowiek, czym prawdziwa miłość, a czym odkupienie win? „Piękna”- to chyba najpełniejsze słowo, które opisuje tę książkę. Bo wypełniona jest nie tylko „czeskim poczuciem humoru”, które najpełniej objawia się przy kuflu piwa, ale hipnotyczną gawędą o ludzkim życiu i o tym, co kształtuje nasze serca i dusze. Rudiš nie ucieka od przeszłości, ona wypełnia każdą przestrzeń powieści, jest z nią sprzężona tak samo mocno, jak los, który nas z nią wiąże, nieuświadomionych mieszkańców Europy. To także ballada o męskiej, trudnej przyjaźni, o kobietach i ich wielbieniu, dobrym posiłku przed snem, śniadaniach i wygodnych pokojach hotelowych. Rudiš dorzuca podróżowanie koleją, którą ukochał ponad życie i która sama w sobie jest opowieścią. Na koniec pozostaje mi przypomnieć, że trzeba na wszystko patrzeć przez pryzmat historii. Polecam. „Tak, tak, smutne, smutne, czy to nie piękne, że tu jesteśmy?” Przekład Małgorzaty Gralińskiej, okładka: Wojtek Świerdzewski
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na 7 7 miesięcy temu
Gdynia obiecana. Miasto, modernizm, modernizacja 1920-1939 Grzegorz Piątek
Gdynia obiecana. Miasto, modernizm, modernizacja 1920-1939
Grzegorz Piątek
Mam mieszane uczucia po lekturze. Podzielę komentarz na wady i zalety tej publikacji. Zalety: - dobrze przedstawiona geneza portu i miasta Gdyni, opis rozwoju od małej wioski, po nowoczesne miasto portowe, znaczenie w przedwojennej Polsce i zaprezentowanie przekroju społecznego Gdyni. - liczne fotografie miasta, portu i poszczególnych budynków z lat 20, 30-tych z opisami, co pozwala lepiej wczuć się w opowieść o historii Gdyni. - autor jest architektem, dzięki czemu dostajemy profesjonalny opis stylów różnych budynków które pojawiły się w Gdyni w tamtym czasie Wady : Ogólna poprawność polityczna bijąca z tej książki. Przesadą byłoby twierdzenie że z każdej kartki, ale jednak często rozbrzmiewająca. - książkę miałem ochotę rzucić po pierwszej stronie, bo autor rozpoczyna ją opowieścią o młodej dziewczynie, która czuła się mężczyzną i ostatecznie "zmieniła płeć". Później podobno już jako chłop, ożeniła się i miała dzieci (???). I rzecz ma miejsce w dwudziestoleciu międzywojennym a nie w XXI wieku. Co to ma wspólnego z przedwojenną Gdynią? Ano to że zawiedziony chłopak, który kochał się w tej dziewczynie, aby zapomnieć o nieszczęśliwej miłości wyjechał do Gdyni. Rozpoczynając książkę taką historyjką dziwnej treści, autor chciał chyba przyciągnąć uwagę lewicowo usposobionej młodzieży... - lewacka nowomowa bijąca z kart książki. Często można spotkać frazy w stylu "wyborczynie i wyborcy", "mieszkanki i mieszkańcy", "polityczki i politycy". Posługiwanie się takimi formami irytuje i wygląda karykaturalnie. Tak jakby autor miał czytelników za ludzi ograniczonych umysłowo i nie wiedział że w języku polskim, kiedy podaje się np. nazwę jakiegoś zawodu w rodzaju męskim odnosi się to i do kobiet i do mężczyzn. - ubolewanie nad "antysemityzmem" w przedwojennej Polsce. Oczywiście według autora niechęć do Żydów była całkowicie bezpodstawna i wynikała tylko i wyłącznie z uprzedzeń. Dla Piątka zwalczanie żydowskiego handlu i np. ograniczenia osiedlania dla Żydów w Gdyni były czymś karygodnym i są powodem do wstydu. Musiały się też pojawić wzmianki o późniejszym holokauscie ku przestrodze. Jakżeby inaczej. - widoczna niechęć autora do endecji, która była przed wojną wiodącą siłą polityczną w Polsce, szczególnie zachodniej, czyli także w Gdyni. Piątek pisząc o wyborach w Gdyni i komentując kampanie polityczne różnych partii, narodowcom poświęca krótki fragment który nie zawiera istoty rzeczy, tylko jest pogardliwym komentarzem. Zapewne, gdyby nie te wszystkie aspekty, które ja postrzegam jako wady, książka nie dostałaby "prestiżowego" Paszportu Polityki i nagrody literackiej Nike gazety Wyborczej. Zresztą widząc te "odznaczenia" i polecajkę pseudohistoryka Adama Leszczyńskiego na tylnej okładce, wiedziałem mniej więcej czego się spodziewać. Mimo tych mankamentów uważam że warto po tę książkę sięgnąć. Jeśli wyrzucimy z niej całą lewacką otoczkę i tropicielstwo "antysemityzmu" to dostajemy całkiem dobrze napisaną historię przedwojennej Gdyni.
Banita - awatar Banita
oceniła na 6 10 dni temu

Cytaty z książki Stanisław Lem. Wypędzony z Wysokiego Zamku. Biografia

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Stanisław Lem. Wypędzony z Wysokiego Zamku. Biografia