Rok pełen inspiracji

Okładka książki Rok pełen inspiracji
Regina Brett Wydawnictwo: Insignis poradniki
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
poradniki
Format:
papier
Data wydania:
2020-11-12
Data 1. wyd. pol.:
2020-11-12
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366575516
Tłumacz:
Olga Podmiotko
Średnia ocen

                7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rok pełen inspiracji w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Rok pełen inspiracji



książek na półce przeczytane 2255 napisanych opinii 2196

Oceny książki Rok pełen inspiracji

Średnia ocen
7,9 / 10
47 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
440
422

Na półkach:

Uwielbiam Reginę Brett i żałuję, że jej mądrość towarzyszy mi tylko przez te chwile, kiedy czytam jej książki, a później już odkładam to wszystko na półkę i chcoiaż jej słowa często towarzyszą mi także i później, to jednak z czasem trochę blakną, niektóe się wycierają. Tutaj mamy coś wspaniałego, bo w tym mini terminarzu towarzyszy mi, inspiruje mnie, przez cały czas, przez cały rok - każdego tygodnia, każdego dnia. Mam dla Was też dobrą wiadomość, bo przychodzę do Was z tą recenzją już w piątym miesiącu tego roku, i jeśli się martwicie, że już trochę późno i straciliście dużo, bo część już jest nieaktualna z tych pięciu miesięcy, to już Was uspokajam - to nie jest taki typowy kalendarz z datami. Nie ma tutaj dat, tu jest zwykły podział na tygodnie, więc można zacząć prowadzić ten dziennik w dowolnej chwili, bez względu na miesiąc czy rok. Mam nadzieję, że Regina zainspiruje Was, tak jak i mnie, do lepszego i kreatywniejszego życia.

Uwielbiam Reginę Brett i żałuję, że jej mądrość towarzyszy mi tylko przez te chwile, kiedy czytam jej książki, a później już odkładam to wszystko na półkę i chcoiaż jej słowa często towarzyszą mi także i później, to jednak z czasem trochę blakną, niektóe się wycierają. Tutaj mamy coś wspaniałego, bo w tym mini terminarzu towarzyszy mi, inspiruje mnie, przez cały czas, przez...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

238 użytkowników ma tytuł Rok pełen inspiracji na półkach głównych
  • 171
  • 63
  • 4
50 użytkowników ma tytuł Rok pełen inspiracji na półkach dodatkowych
  • 26
  • 7
  • 5
  • 5
  • 4
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Rok pełen inspiracji

Inne książki autora

Regina Brett
Regina Brett
Pisze od 1986 roku. Za felietony drukowane na łamach największej gazety w Ohio, „The Plain Dealer”, otrzymała wiele krajowych i stanowych nagród. Była też dwukrotnie nominowana do nagrody Pulitzera w dziedzinie reportażu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Moc sześciu minut. Codziennik motywacyjny Dominik Spenst
Moc sześciu minut. Codziennik motywacyjny
Dominik Spenst
Wiele książek obiecuje szczęśliwie i udane życie. Tu autor podkreśla, że to czy książka spełni swoje zadanie zależy wyłącznie od nas. Dziennik ma na celu uczynienie nas bardziej szczęśliwą i spełnioną osobą. Wystarczy 6 min dziennie, przez 66 dni, bo tyle zdaniem autora trwa wypracowanie nowego nawyku. Moc sześciu minut zapewnia jedynie (lub aż) fundamenty i daje materiały budowlane, dzięki którym możemy samodzielnie pracować nad budowaniem szczęścia. Codziennie sami decydujemy, co wnosimy i z czego budujemy. Ale o co właściwie chodzi? W wielkim skrócie o wdzięczność. Zdaniem autora skupienie się na tym, by doceniać każdy dzień, a także na tym co już się ma pozwoli na bycie szczęśliwszym. Jednak by wyrobić w sobie wzory pozytywnych zachowań i nabrać optymistycznego nastawienia potrzeba codziennej praktyki. I tu wiadomo - jedną rzeczą jest czytanie o wdzięczności i mówienie o niej, a czymś zupełnie innym wprowadzanie zasad w życie. Nie ma drogi na skróty, dlatego w ciągu 3 min rano i 3 min wieczorem zapisujemy swoje przemyślenia (wdzięczność, afirmacje, zapis rzeczy do poprawy, miłe przeżycia). Oczywiście zasady wpisów można zmienić i dopasować do własnego stylu. Podoba mi się to, że pracując z dziennikiem koncentrujemy się na rzeczach, które mamy i które działają, co jest mi szczególnie bliskie. Dzięki temu dostrzegamy pozytywne aspekty życia i rozwijamy konstruktywne myślenie, znajdujemy równowagę między wdzięcznością, a rozwojem oraz własnymi dokonaniami. Dzięki zapiskom w książce tworzymy swoją prywatną księgę szczęścia. W momentach kryzysowych, kiedy wydaje nam się, że nie znajdziemy żadnego powodu do siły możemy powrócić do tego co napisaliśmy, do osobistego magazynu i czerpać z tego źródła nową moc. I to jest w tym cudowne, że z tego czerpiemy tylko i wyłącznie my. Ja wykorzystuję ten dziennik jako magazyn dobrych chwil, skrzynkę własnych diamentów wdzięczności, które przypominają mi moje niewielkie zwycięstwa, a tym samym wprawiają mnie na powrót w dobry nastrój. Jest to świetne narzędzie do budowania nawyków. Przypomina mi to trochę pracę z coachem, ale w coacha wcielamy się my sami dla siebie. Polecam!
psychotroska - awatar psychotroska
oceniła na 7 3 lata temu
Korean Lifestyle Book. Jak wprowadzić elementy K-culture do swojego domu i stylu życia Abi Smith
Korean Lifestyle Book. Jak wprowadzić elementy K-culture do swojego domu i stylu życia
Abi Smith
Na okładce książki znajduje się informacja, iż przedmowa jest autorstwa Ryu Jeong-Hwa, jednakże sformułowania w niej użyte, a odnoszące się do treści całości książki typu „opowiem” tudzież „liczę, że uda mi się zainspirować cię”, sugerują, że wspomniana Ryu Jeong-Hwa jest także autorką wszystkich rozdziałów poradnika. Książka podzielona została na sześć części, spośród których każda rozwija inną gałąź tak zwanej k-culture. Rozdział pierwszy dotyczy pielęgnacji skóry. Autorka zwraca uwagę na nowe trendy takie, jak: glass skin, ombre lips czy też Aurora dotyczący zdobienia paznokci. Nie bez znaczenia są tu informacje przybliżające dziesięć kroków koreańskiej pielęgnacji skóry, ze szczególnym uwzględnieniem dwóch najważniejszych czynników, a mianowicie snu i wody. Czytelniczka, bo można odnieść wrażenie, że książka ta powstała głównie z myślą o dziewczętach i kobietach, dowie się tu także o makijażu w stylu no-make-up, czym jest seshin czy też jakie koreańskie marki kosmetyków zdobyły uznanie blogerów. Najważniejszym jednak przesłaniem wydaje się myśl, że k-beauty polega nie na cudownych środkach kosmetycznych, lecz na konsekwentnie codziennie wykonywanym rytuale pielęgnacyjnym. Rozdział drugi dotyczy koreańskiej mody. Mowa tu, oczywiście, o hanboku i jego nowoczesnych wersjach, o Seoul Fashion Week oraz o popularnym w Korei Południowej trendzie couple look. Autorka wspomina tu najważniejszych koreańskich projektantów mody oraz podkreśla fakt, iż k-fashion wiąże się przede wszystkim w ogromną pewnością siebie, odwagą wyrażania własnej osobowości i wysoką samooceną. Kolejny rozdział książki dotyczy k-popu. Autorka dookreśla, iż k-pop narodził się dokładnie 11 kwietnia 1992 roku, kiedy to podczas telewizyjnego konkursu talentów wystąpił zespół Seo Taiji and Boys. Dopiero później pojawili się Girls` Generation oraz PSY, otwierając niejako drogę kolejnym sławnym zespołom takim, jak: BTS, EXO, Blackpink czy też Twice. W kolejnej części poświęconej koreańskim serialom i filmom autorka skupia się przede wszystkim na propozycjach dram w ramach poszczególnych jej gatunków, od romansów i science fiction zaczynając, a na dramatach kostiumowych kończąc. Wspomina ona także o niekwestionowanym sukcesie południowokoreańskiej kinematografii, jakim jest bez wątpienia zdobycie czterech zwycięskich statuetek podczas 92. ceremonii wręczania Oscarów przez film „Parasite” Bonga Joon-ho. Rozdział piąty został poświęcony koreańskiej kuchni, ze szczególnym uwzględnieniem takich potraw, jak: kimchi, bibimbap, buldogi czy też galbi. Autorka wymienia też popularne w Korei Południowej herbaty. Clou tej części wydaje się przekonanie, że koreańskie jedzenie ma niewątpliwy dobry wpływ na wygląd i nastrój osób jedzących. Ostatnia część książki poświęcona jest wystrojowi mieszkania. Istotny jest tu, oczywiście, minimalizm oraz porządek, który sprzyja wewnętrznej równowadze. Koreańczycy zwracają bardzo dużą uwagę na to, by wnętrze zapewniało spokój i relaks, dlatego też autorka poleca tu różnego rodzaju olejki eteryczne oraz rośliny, które bezpośrednio łączą mieszkańców ze światem natury. Cały poradnik napisany jest bardzo przystępnym językiem, wzbogacony został licznymi przykładami ze świata k-culture, w tym zdjęciami obrazującymi omawiane aspekty. Książka może się podobać i stanowić źródło wiedzy na temat kultury Kraju Spokojnego Poranka, jednakże – niestety – jedynie na początkowym etapie rozwoju tego zainteresowania. Jeśli ktoś interesuje się Koreą Południową już od dłuższego czasu, prawdopodobnie nie dowie się z tej książki zbyt wielu nowych rzeczy. Przed sięgnięciem po tę pozycję trzeba mieć zatem świadomość, że „Korean lifestyle book” jest głównie dla tych, którzy właśnie połknęli koreańskiego bakcyla i chcą go w sobie oswoić. https://www.facebook.com/literackakorea/posts/pfbid0B1YoVC8sq9wb8yzGu1b3G2kgSAvVKSp74nfVA4ivC91PUpBVCEgh4GojuA3wa1Qgl
Literacka_Korea - awatar Literacka_Korea
oceniła na 6 3 lata temu
Dom minimalisty. Pokonaj bałagan i ciesz się uporządkowanym życiem Joshua Becker
Dom minimalisty. Pokonaj bałagan i ciesz się uporządkowanym życiem
Joshua Becker
Od czasu do czasu lubię się na nowo zainspirować, chociaż właściwie to w momencie czytania już skończyłem pewien poważny przegląd stanu posiadania ;) ale mimo to, lubię poczytać coś w tej tematyce. I ja może nie liczę na jakieś super-odkrywcze informacje ale tu naprawdę nie ma nic nowego... to jest dla początkujących, bardzo początkujących i raczej dla Amerykanów ;) Książkę przesłuchałem w końcu na przyspieszeniu x1,9 bo inaczej to mi tak wolno i monotonnie brzmiała, że ciężko było wytrzymać. Autor proponuje sprzątanie pomieszczeniami - to może być dobre jeśli to nie jest czyjeś pierwsze poważne odgracanie, bo jak jest, to jednak dużo lepiej sprawdzi się metoda Marie Kondo, czyli sprzątanie kategoriami. Nie przekonuje mnie też zupełnie kolejność jaką proponuje autor, niby to ma być rosnący poziom trudności ale: 1. salon i pokój dzienny 2. sypialnia i pozostałe pokoje 3. szafy ubraniowe 4. łazienki i pralnia 5. kuchnia i jadalnia 6. gabinet 7. przechowalnie, pokój z zabawkami, pracownia 8. garaż i ogród - pomijając już fakt, że większość ludzi nie ma tak dużych domów i osobno jakichś gabinetów i pracowni, to żaden pokój nie wydaje mi się najlepszy na start - zacząłbym od łazienki i kuchni, bo tam najmniej będzie sentymentów. Natomiast znalazło się coś ciekawego w książce: "Obecnie 12% światowej populacji zamieszkującej Amerykę Północną i Europę Zachodnią przekłada się na 60% wydatków na prywatną konsumpcję, podczas gdy 1/3 mieszkańców Azji Południowej i Subsaharyjskiej Afryki przekłada się na jedyne 3,2% wydatków." - daje do myślenia... "W minimalistycznym domu każdy przedmiot ma swój dom. Niektóre z nich żyją w garażu, inne w piwnicy w szafie ubraniowej albo w szufladzie kuchennej." - to milutkie, "rzeczy żyją" - podoba mi się, bardzo w moim stylu :D Podsumowując: ani zła ani dobra. Raczej dla początkujących. Albo dla mega-zaawansowanych którzy przeczytali już wszystko inne w tej tematyce i nadal nie mają dość ;) (słuchana: 22-28.08.2025) 3/5 [6/10]
lex - awatar lex
ocenił na 6 7 miesięcy temu
Pieprzyć to! Jak przestać spełniać cudze oczekiwania, a zacząć własne Alexandra Reinwarth
Pieprzyć to! Jak przestać spełniać cudze oczekiwania, a zacząć własne
Alexandra Reinwarth
;Pieprzyć to! Jak przestać spełniać cudze oczekiwania, a zacząć własne;. Alexandra Reinwarth uraczyła nas poradnikiem o zasadniczych radach, jak być bardziej asertywna, mówić NIE i walczyć o swoje. Wskazuje na docenianie siebie, odważnie stawiając kroki do dystansu do siebie. Autorka opisuje swoje życie na podstawie dobrych rad, co buduje śmieszne sytuacje i zapewnia również dobrą rozrywkę. `W tej książce widzimy wiele podobieństw do siebie, naszych znajomych przyjaciół, rodziny. Stawiamy za cel nasze życie, zmiany, samodoskonalenie które ląduje w koszu z dniem ostatniego miesiąca stycznia, póki jeszcze nam się chce, a jak już nie to PIEPRZYĆ TO. Więc co z tym wszystkim począć, skoro już wiem jak działać na wielu polach ? Można uznać że uwielbiam się samobiczować, zauważyłam że działa to bardzo ogólnie i jednostronnie, wymagam od siebie zdecydowanie za dużo, by inni czerpali korzyści, inni pieprzą moje poświęcenie, zmianę, fakt że cokolwiek mi się chcę, nikogo to nie obchodzi, mało tego i tak wytkną mi brak ogłady, wychowania, subtelności, pracy nad kondycją fizyczną, psychiczną, na co mi robić cokolwiek, gimnastykować się, uprawiać feminizmy, dygresje, okaleczać się w imię czego, zostaje to odrzucone, zakłamane przez niesamowitą ilość słów, ten potok potrafi mnie przytłoczyć, sprawia że tylko na chwilę rośnie i puchnie moje ego. Ktoś w końcu zauważył że się staram, że się postarałam, ale ma w dupie całą otoczkę mojej konsekwentnej pracy. Po co się zmieniać? Jak można pieprzyć to! pozostać sobą, na cóż malujemy się, my kobiety, twierdzimy że poprawia nam się samopoczucie, robimy to dla siebie, serio?! Owszem wyskoczymy do warzywniaka bez makijażu, ale szykując się do pracy, idąc na miasto, musimy brylować eyelinerami, pudrami, tuszem, korektorem, masą rzeczy która zatyka pory, ale co zrobić jeśli natkniemy się na nielubianą Kowalską, i tak trzepać rzęsami z podniesioną brwią bez błyszczyka na ustach, w wymiętej koszulce i spodniach z plamami, nie przystoi. My kobiety musimy być zawsze gotowi na różne sytuacje, więc najlepiej dla własnego bezpieczeństwa mieć puder na sobie lub w przepastnej torebce. Bo torebki posiadamy różne, od malutkich które noszą nasze niezbędniki, do wielkich w których ginie nasze życie i cała masa codzienności. Kiedyś też lubiłam wielkie, barczyste torebki w których posiadałam wszystko tylko nie to czego szukałam. Pieprzłam to w cholerę, mam plecak, mały z kilkoma przegródkami i tak widnieje w nim syf i grengolada! Na cóż nam zmiany - bo tak pisałam lubimy się samobiczować? zaczynamy od korekty figury i tutaj zaczynają się schody, bo za duża dupa, bo fałdy, tłuszcz, bo lato i wiadomo - plaża, a to wymaga poświęcenia, rozebrać się do i dla tłumu, w tedy okazuje się że musimy szybko zgubić kilogramy ( ja bym przytuliła ), opalić się bo jak z takim białym ciałem wystawić się na publikę i krytykę! a przecież pracę nad sobą zaczynamy od stycznia, aby właśnie latem pokazać jacy to jesteśmy idealni ( nie idealni ). Jeśli nam się podpunkt pierwszy nie uda zrealizować zawsze można zmienić w sobie makijaż. I tutaj przypomniała mi się fajna sytuacja z poprzedniej pracy. Koleżanka nie zdążyła z samego rana zrobić ów ; facjaty; i wchodząc do firmy została zignorowana. Nikt jej nie poznał. Zawsze mocny makijaż, podkreślający kości policzkowe, idealne połączenie cieni z pomadką, brwi, rzęsty a tu nagle blada twarz jakby brakowało jej kolorów ( brakło twarzy ). Doprawdy przyzwyczaiła nas jak do zmienności filtrów nakładanych na zdjęcia które sprawiają że Kowalska zamienia się w Iksińską. Można paść trupem z wrażenia, zdziwienia, śmiechu. Uwielbiamy przyzwyczajać się do stylów, gustów, bo to nas wyróżnia, wchłaniamy rzeczy tak mało istotne, które zabierają nam czas, choćby właśnie makijaż, codziennie stajemy przed lustrem ( podziwiając siebie - wiadomo! lub się zadręczać że nic mi się w sobie nie podoba ), a przecież można byłoby spożytkować na spokojnie wypitą kawę, kilka kartek ciekawej lektury, ale my lubimy się zadręczać kosmetykami, w wieku już adekwatnym staje się koniecznością, jakbyśmy codziennie nakładali drugą skórę. Dochodząc do samorealizacji która zazwyczaj nam nie wychodzi, musielibyśmy narodzić się na nowo aby przejąć inne zachowania, inne niż te wyuczone które weszły nam w skórę, charakter i zbudowały osobowość. A co tyczy się znajomych, przyjaciół, rodziny? Cóż, czasem dobrze przesiać plewy od plonów, zauważyć i dostrzec kto jest tym prawdziwym przyjacielem, lojalnym, zaufanym, najbliższym i wyjątkowym, od tych zacnych pustych słów składanych na deklaracje, obietnice. Wszystkie te deklaracje wychodzą w momencie kiedy potrzebujesz pomocy, gwaranty sypią się jak domek z kart więc sugeruję brać nogi za pas zanim życie zrobi nam jesień średniowiecza. Nie na próżno mówi się także że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach, wystarczy ustawić się po środku a resztę odseparować najlepiej na kilka metrów. Proste porady którymi można wybrukować piekło, słuchając innych i racząc się nimi, sami dajemy reszcie świata radę jak żyć najlepiej. Ale samoocena jest bardzo ważna, by dbać o siebie fizycznie i psychicznie, szczerze? Niczego nowego Wam nie podałam jak to co sami już wiecie. Czytając ten poradnik doszłam do ściany, wieku a to znaczy, że nie chcę mi się i PIEPRZĘ TO! udawadnianie innym że nie jestem koniem, wielbłądem, jeleniem, że wyglądam jak wyglądam, ile można się tłumaczyć za swoje zmarszczki, blond włosy, gusta, za to że jestem chuda, a raczej filigranowa, dawno powinnam popaść w depresję, uwierzcie mi, to nie takie trudne. Ale PIEPRZĘ TO! Mówi się także że piękno skrywa dusza, serce, piękny mózg, intelekt, osobowość ukryta w mądrości. Nie oceniamy człowieka po szatach, doprawdy? W dzisiejszych czasach to standard bycia ocenianym, mamy żyć Instagramowo, pięknie, pokazywać tło zbudowane na kłamstwie, ile w tych fotach jest prawdy o nas samych? No właśnie. Jeśli szukasz lekkiej narracji, masz problemy z niską samooceną, szukasz odpowiedzi na dręczące cię pytania, uwielbiasz złote myśli i dobre rady, sama także szukając dystansu pozwoliłam by ta śmieszna opowieść niosła puentę. Najważniejsze to się akceptować, to czego zmienić nie możesz, nie zmieniaj, bo zostaniesz zniesmaczona, a ta mina zostanie ci na zawsze.
zaczytana_kartka - awatar zaczytana_kartka
oceniła na 6 9 miesięcy temu

Cytaty z książki Rok pełen inspiracji

Więcej
Regina Brett Rok pełen inspiracji Zobacz więcej
Regina Brett Rok pełen inspiracji Zobacz więcej
Regina Brett Rok pełen inspiracji Zobacz więcej
Więcej