Rafa trzech szkieletów. Opowiadania przygodowe

Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rafa trzech szkieletów. Opowiadania przygodowe w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rafa trzech szkieletów. Opowiadania przygodowe

Średnia ocen
7,1 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
43
36

Na półkach:

Koncentrat przygody w minimalistycznej formie. Działa na wyobraźnię, rozszerza horyzonty a przy tym czyta się świetnie. Dla młodego czytelnika te opowiadania to idealny wstęp do czytelnictwa w ogóle. Czytanie na głos w namiocie zapewni uczestnikom wspomnienia do końca życia. Warto.

Koncentrat przygody w minimalistycznej formie. Działa na wyobraźnię, rozszerza horyzonty a przy tym czyta się świetnie. Dla młodego czytelnika te opowiadania to idealny wstęp do czytelnictwa w ogóle. Czytanie na głos w namiocie zapewni uczestnikom wspomnienia do końca życia. Warto.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

113 użytkowników ma tytuł Rafa trzech szkieletów. Opowiadania przygodowe na półkach głównych
  • 69
  • 42
  • 2
21 użytkowników ma tytuł Rafa trzech szkieletów. Opowiadania przygodowe na półkach dodatkowych
  • 12
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Rafa trzech szkieletów. Opowiadania przygodowe

Inne książki autora

Okładka książki Short Stories The Thoroughly Modern Collection William Boyd, George Mackay Brown, A.S. Byatt, Doris Lessing, Penelope Mortimer, Haruki Murakami, Patrick O'Brian, Ruth Rendell, Alan Sillitoe, Helen Simpson, Rosie Thomas, Joanna Trollope, Barry Unsworth, Fay Weldon
Ocena 8,7
Short Stories The Thoroughly Modern Collection William Boyd, George Mackay Brown, A.S. Byatt, Doris Lessing, Penelope Mortimer, Haruki Murakami, Patrick O'Brian, Ruth Rendell, Alan Sillitoe, Helen Simpson, Rosie Thomas, Joanna Trollope, Barry Unsworth, Fay Weldon
Doris Lessing
Doris Lessing
Brytyjska pisarka, najstarsza laureatka Nagrody Nobla – w momencie jej otrzymania miała osiemdziesiąt osiem lat. Jury nazwało Lessing „epicką wyrazicielką kobiecych doświadczeń, która ze sceptycyzmem, żarem i wizjonerską siłą zgłębiła podzieloną cywilizację”. W Rodezji Południowej, dzisiejszym Zimbabwe, Lessing spędziła dzieciństwo i młodość. Jej proza jest głęboko autobiograficzna, a duża część powieści i opowiadań rozgrywa się w Afryce. Autorka poruszała tematy konfliktów kulturowych, rasizmu, nieustannej walki między indywidualnymi pragnieniami a obowiązkiem społecznym oraz sprzeczności między dobrem jednostki a dobrem ogółu. W 1956 roku przez swoje poglądy Lessing otrzymała zakaz wjazdu do Rodezji Południowej i RPA. Jej twórczość obejmuje kilkadziesiąt powieści, esejów i opowiadań, głównie o tematyce psychologiczno-obyczajowej. Dwie z nich sfilmowano. Lessing uchodziła za żywą ikonę marksizmu, feminizmu, antykolonializmu i walki z apartheidem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Polska nowela fantastyczna. Władca czasu Władysław Łoziński
Polska nowela fantastyczna. Władca czasu
Władysław Łoziński Bolesław Prus Antoni Lange Stefan Grabiński Józef Bohdan Dziekoński Włodzimierz Zagórski Ludwik Niemojowski Sygurd Wiśniowski
Lepsze niż pierwszy tom, częściowo dlatego, że widać, jak pewne tendencje opowiadań fantastycznych czy grozy zdążyły okrzepnąć, a sam styl i język jest już przeważnie bardzo bliski współczesnego, co też ma wpływ na łatwość lektury, bądź co bądź, rozrywkowej. "Władca czasu" został chyba podkreślony głównie ze względu na intrygujący tytuł, bo nie nazwałabym go najlepszym opowiadaniem w zbiorze. Nie jest też bynajmniej najsłabszy, nie o to chodzi. To dobrze napisana cyniczna refleksja o marności świata, jeśli na niego spojrzeć z odpowiednio odległej perspektywy. Najsłabsza jest za to "Moja przygoda na dworze J.O. wojewody wileńskiego ks. Radziwiłła Panie Kochanku" Zagórskiego, oparta na oświeceniowym z gruntu koncepcie: człowiek XIX wieku opowiada zacofanym sarmatom o cudach nauki i techniki. Naiwna, bezczelna wiara w potęgę tych ostatnich irytuje, zestarzała się dość, by trącić myszką, a za mało, by zyskać urok staroświeckości. Najbardziej przypadło mi do gustu, dość niespodziewanie, opowiadanie "Szach i mat!" Niemojowskiego, bo obecny w nim lęk przed automatyzacją, zwycięstwem mechanizmu nad organizmem, zyskuje nowe sensy w czasach straszenia AI. Najzabawniejsza jest "Dziwna historia" Prusa o człowieku pozbawionym na jedną dobę tarcia. "Zapatan" Łozińskiego zwraca uwagę postacią narratora, trzeźwego i bardzo porządnego oficera z czasów stanisławowskich, który doskonale się sprawdza do zdystansowanego relacjonowania osobliwych faktów. Zostają jeszcze dwa dosyć konwencjonalnie romantyczne teksty Dziekońskiego, "Niewidzialny" Wiśniowskiego wykorzystujący motyw szalonego naukowca i dwa opowiadania Grabińskiego, jedno kolejowe, drugie strażackie, brzmiące już zupełnie współcześnie, tak że nie dziwi, że go niedawno zaczęto coraz częściej odgrzebywać. Jakość wydania Alfy oczywiście nadal tragiczna, póki stało na półce, to się trzymało, jak tylko zaczęłam czytać, to się rozkleiło.
OZM - awatar OZM
ocenił na 7 1 rok temu
Operacja wieczność Bohdan Petecki
Operacja wieczność
Bohdan Petecki
Kilka miesięcy temu wydawnictwo Solaris zaczęło wydawać cykl Archiwum Polskiej Fantastyki. W ramach tej serii pojawiły się nazwiska Peteckiego. Borunia, Żwikiewicza, Białczyńskiego, czy Zajdela. Nie da się ukryć, że było dla mnie sporym zaskoczeniem istnienie innych niż Lem rodzimych twórców s-f epoki PRL. W związku z tym zainteresowałem się tematem i w antykwariatach wyszukałem kilka pozycji m.in. Peteckiego, oczywiście po okazyjnych cenach. "Operacja wieczność" jest właśnie jedną z tych antykwarycznych pozycji, a przy tym pierwszą moją literacką przygodą z twórczością Bohdana Peteckiego. No i mam mieszane uczucia. Niewątpliwie największą zaletę tekstu jest, że praktycznie w ogóle się nie zestarzał. Wizja przyszłości jest nadal aktualna i wciągająca (pantomaty!), a drobny anachronizm w postaci nazywania klonowania "kopiowaniem" można wybaczyć, jeżeli weźmie się pod uwagę, że ideą przewodnią powieści Peteckiego jest nieśmiertelność, a samo kopiowanie ma być środkiem do osiągnięcia tego celu. Zresztą jednym z dwóch głównych wątków "Operacji wieczność" są rozważania autora nad koncepcją tego, co zostaje z osobowości człowieka po takim "skopiowaniu" (główny bohater swoim postępowaniem doprowadza do sytuacji, gdzie współistnieje on-oryginał i on-kopia, a następnie obserwujemy interakcje zachodzące między bohaterem w dwóch wersjach). Oprócz tego mamy tutaj porządny dreszczowiec (akcja wewnątrz pantomatu), dramat osobisty, czy też konflikt nowe-stare w oparciu o świat przed i po operacji wieczność. Tak więc na 130 stronach bardzo dużo się dzieje, Petecki porusza ciekawie wiele fundamentalnych wątków, które do dzisiaj pozostają świeże. Niestety "Operacja wieczność" jest pozycją ciężką w odbiorze. Banalny tytuł zwodzi, bo powieść wymaga stałej koncentracji, żeby się nie zgubić w przekazie autora. Język Peteckiego, dialogi, wszystko podawane jest w didaskaliach, czytelnik stale musi się domyślać sensu tego, co czyta. Wątki się przeplatają, Petecki nie ułatwia sprawy gmatwając swoim stylem przekaz. Nie da się ukryć, że zaważyło to na ogólnej ocenie z mojej strony, chociaż czytając "Operację wieczność" w tramwajach i autobusach nie miałem zbyt dobrych warunków do koncentracji. Być może gdybym czytał książkę w zaciszu domowego kominka, to miałbym łatwiej, a i ocenę wystawiłbym wyższą. W każdym bądź razie "Operacja wieczność" to porządna, klasyczna s-f, która zachęciła mnie do przeczytania kolejnych powieści Peteckiego, na półce już czekają "Strefy zerowe" oraz "Tylko cisza".
Mamerkus - awatar Mamerkus
ocenił na 6 11 lat temu
Polska nowela fantastyczna. Król powietrza Franciszek Mirandola
Polska nowela fantastyczna. Król powietrza
Franciszek Mirandola Antoni Ferdynand Ossendowski Wacław Gąsiorowski Antoni Lange Tadeusz Konczyński Włodzimierz Zagórski
Jak to w tej serii bywa, trochę ledwie strawnych ramotek, a trochę miłych zaskoczeń. Wśród tych ostatnich objawił mi się niespodziewanie Mirandola, którego kojarzyłam dotąd wyłącznie jako tłumacza/adaptatora baśni dla dzieci (jego wersje nadal są wszędzie, głównie chyba dlatego, że wygasły do nich prawa autorskie). Jego "Sztuczny żołnierz" i "Genialny pomysł" to zwięzłe groteski z nieco ryzykownym posmakiem - w pierwszym mamy żart z Pepików, w drugim orientalizm trochę fetysz zmiany płci - ale czyta się to przyjemnie i jest faktycznie zabawnie. Drugą dowcipną gwiazdą jest Antoni Lange z "Kometą", która na 32 lata odwraca bieg czasu, i z "Memoriałem doktora Czang-Fu-Li", rzeczą niby lekką, ale w sumie bardzo współcześnie brzmiącą (drastyczne zmiany ekologiczne doprowadziły do równie drastycznych globalnych zmian demograficznych i cywilizacyjnych). Podobnie na uwagę zasługuje Bogusław Adamowicz z groteską-makabreską "Dzieje niewiadomego doży" o demonicznym malarzu oraz "Tajemnicą długiego i krótkiego życia" o radykalnie subiektywnym postrzeganiu czasu (i chińskim reżimie przyszłości). Ostatnie wyróżnienie wędruje do fragmentu powieści Jana Mieroszewicza "Zginęła głupota", w którym to przelot komety powoduje nagłe zmądrzenie społeczeństwa - ku wielkiej dezorientacji bohatera. Dobre satyryczne zacięcie i dowcip. Elementy satyry są też u Włodzimierza Zagórskiego, ale tu odrobinę jakby brakowało wdzięku, choć jego teksty nadal są w lekturze całkiem miłe. "Diable wiano" ciąży ku moralizatorstwu w stylu legendy o złotej kaczce, a "W XX wieku" obok tysiąca innych pomysłów zawiera dosyć ciekawy motyw restauracji pod Wisłą i mechanicznych syren w roli kelnerek. "Goście z Marsa" Władysława Satke to rzecz okrutnie sucha, w której warstwa literacka przegrała z zainteresowaniami naukowymi, a te z kolei niestety ze skłonnością do ględy. Jest jednak kilka ciekawych momentów, poza tym tekst skłonił mnie do sprawdzenia, czym był ekstrakt Liebiga. Fragment "Króla powietrza" Ludwika Szczepańskiego to ramotka par excellence, w swojej epoce SF, bo napisane to zostało na samym początku rozwoju lotnictwa. Bardzo silny polityczny kontekst antypruski. Tadeusz Konczyński ("Wyspa smutku", "Miasto stu tysięcy") to szybko ulatująca młodopolszczyzna w najbardziej mdłym wydaniu. Wreszcie mamy dwa teksty o wędrowcach odkrywających pradawne cywilizacje wśród śniegów, czy to Aryjczyków ("Tajemnica sfinksa północnego" Jadwigi Bohuszewiczowej), czy to kosmitów ("Przybysze z Kamparty" Ferdynanda Antoniego Ossendowskiego). Chyba niedobrze, że znalazły się jedno po drugim w tym samym zbiorze, bo trochę mi się zaczęły mieszać. Bohuszewiczowa sprawiła mi więcej radości, może dlatego, że pierwsza, może ze względu na całkiem nastrojową scenę w lodowym grobowcu ludzi z różnych epok, a może dlatego, że Ossendowski jest już taki typowo chłopacko-przygodówkowy.
OZM - awatar OZM
ocenił na 6 2 miesiące temu
Tajemnica ślepych ptaków Ludvík Souček
Tajemnica ślepych ptaków
Ludvík Souček
Wartka, doskonale się czytająca czeska powieść w konwencji przygodowej SF, skonstruowana w dość nietypowej formie obszernego wywiadu. Jej akcja jest osnuta wokół poczynań czwórki bohaterów (dwóch Islandczyków oraz dwójka gości z Czech), którzy wyprawiają się do jednej z tajemniczych islandzkich jaskiń, być może odwiedzonych w XIX wieku przez Juliusza Verne'a. Czy rzeczywiście tam gościł? Czy czerpał stamtąd inspirację do szeregu swoich powieści? I czemu w ogóle ukrywał swoją podróż na Islandię? Wszystkie te zagadki próbują rozwiązać bohaterowie, zmagając się dodatkowo z kilkoma przeciwnościami losu. Souček bardzo sprytnie wplótł w fabułę zarówno różne detale z życiorysu Verne'a, jak i szereg wątków z jego twórczości. Jednak to, co jeszcze pół wieku temu zapewniało czytelnikowi odrobinę emocji i intelektualnej stymulacji, dziś już nie wystarcza. Obecnie "Tajemnica ślepych ptaków" sprawdzi się bowiem co najwyżej jako powieść przygodowa dla młodzieży, i to takiej, która będzie w stanie przymknąć oko na różne archaizmy tak tematyczne, jak i społeczne. Przede wszystkim próżno szukać tu ogólnie pojętego SF - to bardziej powieść ufologiczna. Nie dość, że dostajemy tu w pewnym momencie regularny latający talerz, to jeszcze od czasu do czasu bohaterowie pracowicie rekapitulują różnoraką wiedzę obślinioną później przez Dänikena i jemu podobnych (meteoryt tunguski, odwiedziny obcych na Ziemi, kanały na Marsie, Baalbek). Nie utrudnia to w najmniejszym stopniu lektury, ale wtrąca całość w rejon swego rodzaju bajek. Troszkę gorzej jest z aspektem społecznym. Otóż islandzcy bohaterowie zaczynają dostrzegać pod wpływem czeskich towarzyszy, iż cały ich system społeczny - demokracja, Althing i reszta - jest nic niewarty w porównaniu z osiągnięciami komunizmu. Że Czechy komunistyczne są znacznie lepszym krajem do życia, gdyż... nie ma tam zaborczych, rozpanoszonych Amerykanów z ich militarnymi bazami. Bo i faktycznie - Amerykanów w Czechach nie było. Byli za to Rosjanie, o których akurat w powieści nie pada ani słówko. Naturalnie na Islandii bohaterowie mogą liczyć na pomoc jedynie komunistycznej prasy (tak, jest tam taka, oczywiście praktycznie podziemna) i robotniczej (głównie rybackiej) braci. Powieść czyta się więc szybko i gładko, szczególnie że autorowi udało się całkiem ładnie zróżnicować wypowiedzi bohaterów i wpleść szereg urokliwych odniesień do ogólnie pojętej kultury, ale czasami podczas lektury można zazgrzytać zębami.
Jale - awatar Jale
ocenił na 6 6 lat temu
Fenomen Kosmosu Czesław Chruszczewski
Fenomen Kosmosu
Czesław Chruszczewski
Autor przedstawia nam zjednoczone społeczeństwo globalne, w którym nikt przed nikim nie musi paranoicznie pilnować wielkich tajemnic. Każda grupa społeczna i indywidualna jednostka ma prawo wyrazić swoje niejasności, opinie i usprawnienia. Nie ma potrzeby planowania intryg, oszustw, matactw. Okazuje się, że wszędobylski monitoring całej populacji może być pomocny w ogólnym rozwoju ludzkości, jeśli użyty jest z dobrymi intencjami, w centralnie planowanej gospodarce planetarnej, nastawionej na uważną i pomysłotwórczą eksplorację Kosmosu. Refleksje zawarte w tym utworze wyraźnie wychodzą poza zwykły rozwój technologiczny cywilizacji ludzkiej i jej sumę doświadczeń metodą naukową. Przekaz nacechowany jest próbami transcendencji humanizmu i transhumanizmu, bez wchodzenia w kolizję z etyką uniwersalną. Miejscami książka może wydać się nieco chaotyczna lub poetycka. Pisarz w tych fragmentach stara się przebić przez zasłonę banalnej sfery materialnej w kierunku subtelniejszej sfery nieograniczonej przestrzeni, a następnie do mniej oczywistych strumieni świadomości sensorycznych i uniwersalnych (niezwiązanych z określonymi formami życia). Wszystko to po to, aby lepiej zrozumieć rzeczywistość oraz istotę czynu ku wyższym wartościom, ponad nadmierną gadaninę i zgiełk bodźców fizycznych (które często potrafią skutecznie odciągnąć od głębszej analizy sytuacji). Witajcie w Kosmosie, gdzie teoria jest tylko po to, aby służyć konstruktywnej praktyce postępu indywidualnego i kolektywnego istot rozumno-etycznych.
konstruktywnie - awatar konstruktywnie
ocenił na 8 6 lat temu
Człowiek Plus Frederik Pohl
Człowiek Plus
Frederik Pohl
Podbój kosmosu to jedna z tych gałęzi nauki, ekonomii i pokonywania ludzkich słabości, która interesuje chyba w mniejszym lub większym stopniu każdego. W okresie zimnej wojny kosmiczny wyścig był elementem walki – ideologicznej, technologicznej a także światopoglądowej. Rządy głównie USA i ZSRR prześcigały się w tym co kto zrobi pierwszy – co dość ciekawe, do czasu misji Apollo 11 wyścig ten wygrywał Związek Sowiecki. Pierwszy sztuczny satelita? Sputnik-1. Pierwsza żywa istota w kosmosie? Łajka. Pierwsze udane lądowanie na innym niż Ziemia ciele niebieskim? Łuna 9. Obsesja Amerykanów żeby w końcu przegonić Rosjan była ogromna. Podobnie jest w powieści Frederika Pohla. Chociaż brzmi kusząco, Człowiek Plus to nie nazwa nowego programu społecznego wprowadzanego na terenie Rzeczpospolitej. Człowiek Plus to główny bohater książki Pohla – cyborg, ulepszony człowiek, a w zasadzie maszyna z ludzkimi elementami. Główną osią fabuły Człowieka Plus jest wyścig i założenie kolonii na Marsie. Ziemia, przeludniona, zniszczona, targana konfliktami i wciąż będąca w zimnej wojnie, stoi w punkcie zwrotnym. Albo coś się zmieni, ludzie zaczną podbijać kosmos – albo zniszczą się na swojej rodzimej planecie. Amerykanie wymyślają więc program, który ma na celu założenie stałej kolonii na Czerwonej Planecie. Zbiegiem okoliczności w centrum tego programu staje Roger Torraway – krajowy bohater, który z przerażeniem dowiaduje się, że po śmierci swojego przyjaciela musi zostać poddany fizycznym zmianom, żeby przystosować jego ciało do życia na Marsie… Człowiek Plus to ciekawa historia. To opowieść o poświęceniu, o tym jak wiele jesteśmy w stanie oddać, żeby zrealizować wizję i plany swojego państwa. To opowieść o zdradzie, o tym jak bardzo ludzie, którzy nas otaczają nie doceniają tego poświęcenia, któremu się poddaliśmy, jak bardzo chcą nas wykorzystać i zostawić, kiedy cel został już spełniony. To opowieść o niewierności, o ludzkiej głupocie, o fałszywych przyjaciołach. O samotności. Ale to też opowieść o nadziei. O ratunku. O wielkich czynach. O miłości odkrytej i wielkiej. O Bogu. A także o maszynach, które budują świadomość.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na 7 7 miesięcy temu
Zamknięty świat James Gunn
Zamknięty świat
James Gunn
Kupując książkę z antykwariatu za 6 zł nie miałem wysokich oczekiwań. Spodziewałem się raczej książki sci-fi, która się "słabo zestarzała". Dostałem jednak całkiem niezłą powieść, którą mi się dobrze czytało. Zanim opowiem więcej o książce chciałbym napisać coś o autorze. Kupując "Zamknięty świat" nie miałem absolutnie żadnego pojęcia kim jest James Gunn [i nie chodzi o reżysera] i w trakcie lektury zacząłem trochę o nim czytać. Okazało się, że przyczynił się znacząco do promowania gatunku science-fiction w Stanach Zjednoczonych. Pełnił on funkcję przewodniczącego Stowarzyszenia Amerykańskich Pisarzy Science Fiction oraz stał na czele Science Fiction Research Association. Był także założycielem i dyrektorem Centrum Badań Fantastyki Naukowej działającego w Kansas. I jego pierwszą wydaną powieścią jest "Zamknięty świat" napisana w 1955 roku :O Więc nie tylko poznałem ciekawego autora, ale również przeczytałem jego debiutancką książkę :zbirb_cojapacze: Teraz o samej powieści - na planecie Brancusi mnich William Dane odkrywa tajemniczy artefakt pochodzący jeszcze za czasów Drugiego Imperium. Nie wie do czego jest zdolny ten artefakt, jednak wie, że nie może trafić on w niepowołane ręce. Musi być czujny, bo relikt wzbudza zainteresowanie samego Imperatora i nie powstrzyma się przed niczym, by go zdobyć. Pomysł na fabułę początkowo nie wyróżnia się - ot, kolejny WAŻNY artefakt, który ma zmienić losy wszechświata. Jednak w trakcie lektury dowiadujemy się czegoś więcej. Tutaj jest sporo elementów filolopunku - głównie o społeczeństwie i jak ludzie mogą przyczynić się do zmian. Te elementy bardzo przypominały mi książkę "Dzieci umysłu" Orsona Carda. Jednak nie tylko filozofią książka żyje - mamy tutaj też sporo dynamicznej akcji, ucieczek itp. Autor nieźle wplata te fragmenty w narrację książki. Na plus też chcę dać setting - jak na 1955 rok, książka dobrze się broni. Autor unikał szczegółowych opisów technologii, dzięki czemu nie mamy wrażenia, że dostajemy kolejny "retro futuryzm". Jeżeli chodzi o minusy, to mam tak naprawdę dwa - zbyt dużo fragmentów książki jest skupionych na kościele i jaką rolę odgrywa on w społeczeństwie. Trochę mi to zalatuje propagandą i pokazaniem jak to istotny i fundamentalny jest to aspekt. Drugi punkt to sam bohater. Z bogobojnego mnicha William staje się zawodowym najemnikiem i cichym zabójcą - i to w przeciągu może miesiąca xD Niby mała rzecz, ale jakoś mi przeszkadzała Kończąc moją recenzję - jestem zadowolony, że trafiłem na tę książkę. Fajnie się czytało i mogę polecić. Dobrze wydane 6 zł xD Moja ocena to 7/10
Pafciaszek - awatar Pafciaszek
ocenił na 7 1 rok temu
Szkarłatna dżuma Jack London
Szkarłatna dżuma
Jack London
Opowiadania w tomie: - Szkarłatna dżuma, - Czerwony bóg, - Wróg świata, - Cień i błysk, - Siła silnego, - Marzenie Debsa, - Niesłychany najazd. Wydanie z kolekcji "Mistrzowie horroru i fantastyki" z zewnątrz zapiera dech, ale w środku trochę odstrasza licznymi literówkami. Podejrzewam, że stare i łatwo dostępne tłumaczenia zostały wklejone bez choćby jednego zerknięcia okiem na treść. Okropnie brakowało mi nawet krótkich notek na temat autora, opowiadań, wytłumaczenia, skąd właśnie taki wybór tekstów. „Wróg świata” to opowiadanie o geniuszu, który miał (łagodnie mówiąc) dużego pecha w życiu. Znienawidził ludzkość, a w ramach zemsty wynalazł niewiarygodną broń. Nikt nie był w stanie go namierzyć, przez co bohater stał się najgroźniejszym terrorystą na świecie. Wymierzał przez siebie rozumianą sprawiedliwość. Od samej fabuły, bardziej przerażające były dla mnie pomysły Londona dotyczące przyszłości. Widać w jego czasach wojna już od dawna wisiała w powietrzu. „Czerwony bóg” kończy się takim poczuciem nienasycenia i chyba o to chodziło… Badacz przebywający w dżungli w plemieniu dzikusów próbuje na siłę zrozumieć, czym jest ich bóstwo. Tak zafiksował się na tym punkcie, że gotowy był nawet szybciej umrzeć, byle dostać odpowiedź. Czy było warto? Czy cel uświęca środki? Najlepszą ciekawostką w tym wszystkim jest to, że opowiadanie opublikowano po śmierci Londona.
mysilicielka - awatar mysilicielka
oceniła na 6 2 lata temu

Cytaty z książki Rafa trzech szkieletów. Opowiadania przygodowe

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Rafa trzech szkieletów. Opowiadania przygodowe