Rachunki włóczęgi

Okładka książki Rachunki włóczęgi
Jarosław Iwaszkiewicz Wydawnictwo: Wydawnictwo Zeszytów Literackich Seria: Podróże publicystyka literacka, eseje
150 str. 2 godz. 30 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Seria:
Podróże
Data wydania:
2016-10-21
Data 1. wyd. pol.:
2016-10-21
Liczba stron:
150
Czas czytania
2 godz. 30 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364648434
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rachunki włóczęgi w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rachunki włóczęgi

Średnia ocen
7,1 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
290
133

Na półkach:

Kto lubi tego typu literaturę ten się nie zawiedzie. Bardzo ciekawa. Co i rusz musiałam robić pauzę by sprawdzić w internecie miejsca, o których pisał i które oglądał. Zapisać kafejki w Paryżu, czy Rzymie, gdzie spotykał się ze znajomymi, a które bym odwiedziła przy okazji; one nadal tam stoją. W Polsce również interesujące miejsca opisał. Mi przy okazji czytania wpadło kilka innych książek, o których tu Iwaszkiewicz wspomniał. Jak to zwykle bywa najlepszym odsyłaczem do literatury jest inna literatura. I lubię jak ktoś tak pisze i mówi o podróżowaniu. Są jeszcze włóczędzy Panie Jarku, ale fakt, wiele razy złapałby się Pan dzisiaj za głowę, gdyby Pan zobaczył jak się sprawy wojaży teraz miewają.

Kto lubi tego typu literaturę ten się nie zawiedzie. Bardzo ciekawa. Co i rusz musiałam robić pauzę by sprawdzić w internecie miejsca, o których pisał i które oglądał. Zapisać kafejki w Paryżu, czy Rzymie, gdzie spotykał się ze znajomymi, a które bym odwiedziła przy okazji; one nadal tam stoją. W Polsce również interesujące miejsca opisał. Mi przy okazji czytania wpadło...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

82 użytkowników ma tytuł Rachunki włóczęgi na półkach głównych
  • 51
  • 30
  • 1
22 użytkowników ma tytuł Rachunki włóczęgi na półkach dodatkowych
  • 13
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Listy 1956–1960 Anna Iwaszkiewicz, Jarosław Iwaszkiewicz
Ocena 0,0
Listy 1956–1960 Anna Iwaszkiewicz, Jarosław Iwaszkiewicz
Okładka książki Listy 1950-1955 Anna Iwaszkiewicz, Jarosław Iwaszkiewicz
Ocena 8,3
Listy 1950-1955 Anna Iwaszkiewicz, Jarosław Iwaszkiewicz
Okładka książki Listy 1944-1949 Anna Iwaszkiewicz, Jarosław Iwaszkiewicz
Ocena 8,3
Listy 1944-1949 Anna Iwaszkiewicz, Jarosław Iwaszkiewicz
Jarosław Iwaszkiewicz
Jarosław Iwaszkiewicz
Pisarz (pseudonim Eleuter), poeta, eseista, tłumacz, współtwórca grupy poetyckiej Skamander, współpracownik Wiadomości Literackich, wieloletni redaktor naczelny Twórczości. Naukę rozpoczął w 1902 w szkole w Warszawie, w 1904 przeniósł się wraz z rodziną do Elizawetgradu (dziś Kirowohrad), gdzie uczęszczał do liceum, a od 1909 mieszkał i uczył się w Kijowie w liceum nr 4. W tymże liceum, w związku z poznaniem uzdolnionych artystycznie kolegów (zwłaszcza Mikołaja Niedźwiedzkiego, którego określał jako swój uniwersytet) oraz nauczycieli, podjął pierwsze próby twórcze, głównie w zakresie komponowania utworów muzycznych, ale także poezji. Po maturze rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Kijowskim, których jednak nie ukończył. Studiował także w konserwatorium w Kijowie. Pod koniec nauki w liceum i na początku studiów pracował też jako korepetytor, odbywając wtedy wiele podróży po dworach polskich i rosyjskich na terenie Polski i Naddnieprzańskiej Ukrainy, z których wrażenia będą kanwą licznych późniejszych utworów. Szczególnie istotny dla jego twórczości był pobyt w Byszewach koło Łodzi i znajomość z tamtejszym środowiskiem szlacheckim. W 1918 w związku z rozszerzającym się chaosem rewolucyjnym na Kijowszczyźnie wyjechał do Warszawy. Debiutował w 1915 wierszem Lilith w kijowskim piśmie "Pióro". Debiut książkowy to Oktostychy w 1919. Na początku lat 20. służył w stacjonującym w Ostrowie Wielkopolskim 221. Pułku Piechoty złożonym głównie z ochotników (towarzyszył mu m.in. Aleksander Wat). Od 1928 zamieszkał w Podkowie Leśnej w posiadłości Stawisko. Dzisiaj znajduje się w niej muzeum. W latach 1923–1925 był sekretarzem marszałka Sejmu Macieja Rataja. Od 1927 pracował w dyplomacji. Pełnił obowiązki sekretarza ambasady RP w Kopenhadze (1932–1935) i Brukseli (1935–1936). W czasie II wojny światowej działał w strukturach Polski Podziemnej w wydziale kultury i sztuki. Współpracował z prof. Lorentzem przy ratowaniu zabytków kultury. Willa w Stawiskach przez cały okres okupacji, a zwłaszcza po upadku Powstania warszawskiego, była schronieniem dla wielu ludzi kultury. W latach 1945–1946, 1947–1949 i 1959–1980 pełnił funkcję prezesa Związku Literatów Polskich. Od marca 1947 do grudnia 1948 wydawał pismo "Nowiny Literackie", które miały w jego zamierzeniu wznowić tradycje "Wiadomości Literackich". Po wojnie bezpartyjny poseł na Sejm PRL I, II, III, IV, V, VI i VII kadencji, przewodniczący Polskiego Komitetu Obrońców Pokoju. Pochowany 5 marca 1980 na cmentarzu w Brwinowie pod Warszawą. Za swoją działalność literacką i polityczną otrzymał wiele nagród i odznaczeń, m.in. tytuły doktora honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego (1971) i Jagiellońskiego (1979).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Inne życie. Biografia Jarosława Iwaszkiewicza. Tom 2 Radosław Romaniuk
Inne życie. Biografia Jarosława Iwaszkiewicza. Tom 2
Radosław Romaniuk
Pierwsza część tej biografii poleciała ze mną do Omanu. Żałowałam, że nie mogłam wziąć obydwu, ale te dwie cegiełki ważą. Tak więc pierwsza część została intelektualnie spożyta na gorącej plaży, a druga pod polskim kocem. Wiedziałam, że książka jest dobra, czytałam wiele pochlebnych recenzji, tak też mówili moi znajomi. Weszłam więc z lekturę z odważnym zaangażowaniem. Dzieło od samego początku pieściło me literackie, i nie tylko, potrzeby. Tło historyczne przedstawione jest tak obficie i z taką dokładnością, że zaspokoi niejednego amatora dziejów, zarówno przedwojennej jak i powojennej epoki. Jakby sama odyseja pisarza nie była wystarczająco wielka i dostarczająca wrażeń, autor dorzuca tak wiele znakomitych nazwisk, że czytanie tych wszystkich historii ludzkich, powiązanych ze sobą artystycznie, czy rodzinnie, uwodzi. Postać Iwaszkiewicza jest biograficznie atrakcyjna dzięki jego ciekawej twórczości, znajomości z wielkimi ludźmi, byciu osobą kontrowersyjną i pełną sprzeczności, czy również relacjom seksualnym. Trzeba to jednak również atrakcyjnie napisać. Radosław Romaniuk stworzył tak precyzyjne dzieło, że poziom wrażenia nie opada do ostatniej strony. Cieszę się, że autor połączył zależność pomiędzy życiem osobistym i twórczością Iwaszkiewicza. Książkę, pomimo ciężaru, chodzi dosłownie o fizyczny ciężar książki :-), czyta się lekko. Świetne jest to, że po przeczytaniu pięknych książek Iwaszkiewicza można dowiedzieć się co często miało wpływ na jego twórczość, z równie genialnie napisanej biografii.
czyleciznamipilotka - awatar czyleciznamipilotka
oceniła na 8 3 lata temu
Mój Lwów Józef Wittlin
Mój Lwów
Józef Wittlin
🔰"Powinniśmy (...) każdy obraz świata, odbity w pamięci, też uznać za rzeczywistość. Za rzeczywistość naszej duszy." J.W. Wspomnieniowy esej "Mój Lwów" pierwotnie ukazał się w Nowym Jorku w 1946 r. w serii „pisanej panoramy miast utraconych” i został pozytywnie przyjęty. Utwór zachwycił mnie przede wszystkim pięknym poetyckim językiem, który kreuje obraz wielokulturowego, barwnego i tętniącego różnorodnością świata. Ten już nieistniejący, w chwili opublikowania eseju, świat ukształtował Józefa Wittlina, który dorastał w tym barwnym uniwersum. I chociaż pisarz dostrzega pułapki wspomnień, które mitologizują przeszłość, chociaż stara się przed nimi uciec w anegdotę, żart i autoironię, ma jednak świadomość, że próżne są to starania. O czym informuje w zakończeniu ostatniego rozdziału słowami: "bawmy się w sielankę". Po nich zamieszcza opis miasta jakie chciał pamiętać. Zaczyna tak: "Zamykam oczy i słyszę, jak biją lwowskie dzwony, a każdy bije inaczej. Słyszę plusk fontann na Rynku przy szumie pachnących drzew (...). Poznaję kroki ludzi, którzy już dawno przestali chodzić. To cienie stukają obcasami po wytartych płytach trotuarów." Esej jest hołdem złożonym miastu, które pisarz nazywa "miastem pogody", gdyż tak "je dziś widzi, słyszy i niemal rękami dotyka - nostalgia". Autor prowadzi nas po głównych arteriach Lwowa, przy których pysznią się nowoczesny dworzec kolejowy, kościoły, cerkwie i synagogi, antykwariaty i księgarnie żydowskich bukinistów, teatr miejski oraz chętnie odwiedzane lokale gastronomiczne i rozrywkowe, apteki. Jednak największy hołd Wittlin składa ludziom tworzącym atmosferę miasta, szczególnie tym, którzy nie przeżyli pogromu Żydów i likwidacji getta. Wymienia nazwiska profesorów, dziennikarzy, pisarzy i poetów, którzy byli ofiarami "ostatniej rzezi!". Osobne miejsce poświęca Ostapowi Ortwinowi, prezesowi lwowskiego Związku Zawodowego Literatów Polskich, który odkrył talent Leopolda Staffa i utorował drogę do literackiej sławy Stanisławowi Brzozowskiemu. Ortwin był niepokorny, nie zaakceptował aneksji Lwowa i Kresów Wschodnich przez sowietów, a po wkroczeniu do miasta hitlerowców odmówił założenia opaski z gwiazdą Dawida i przeprowadzki do getta. Za co został rozstrzelany w 1942r. Tak żegna go Wittlin: "Jeżeli w zaświatach są kawiarnie, z pewnością w jednej z nich siedzi teraz Ostap Ortwin (...) czyta, krzyczy, gromi, i śmieje się z nas wszystkich, aż strop niebieski się trzęsie." 🔰"Zdawałoby się, że nie ma nic milszego od kąpieli w ciepłych strugach wspomnień, od wdzięczenia się do minionych lat. Ułudna to błogość. Bo nagle z dna pamięci wypłyną na powierzchnię świadomości monstra, o których wolelibyśmy zapomnieć. (...) Nie ma też groźniejszego fałszerza tzw. rzeczywistości niż pamięć. Fałszuje ona wszystko: ludzi, pejzaże, wydarzenia, nawet - klimaty." (3) Wyzwanie czytelnicze LC kwiecień 2025: "Przeczytam książkę, której tytuł, imię lub nazwisko autorki/autora zaczyna się na W".
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na 9 1 rok temu
Portret podwójny Czesław Miłosz
Portret podwójny
Czesław Miłosz Jarosław Iwaszkiewicz
INNA HISTORIA Obydwaj urodzili się na Kresach. Jeden na Litwie, drugi na Ukrainie. Obydwaj swe ojczyzny utracili. Z cała pewnością Miłosz odkrył Iwaszkiewicza. Bez Miłosza, nie byłoby z dużym prawdopodobieństwem, Iwaszkiewicza. Bardzo się zaprzyjaźnili w latach trzydziestych. Po II wojnie Iwaszkiewicz zdecydował się na wyjazd z Polski w kontrowersyjnych okolicznościach. Miłosz obarczony, i liczną rodziną, i majątkiem żony, na których musiał zarabiać, aby ich wszystkich utrzymać, wybrał elegancki oportunizm. Poróżnili się prawie śmiertelnie. Do tego dodatkowo dochodzi samoświadomość misji ich literatury. Dopiero w latach sześćdziesiątych na powrót zwrócili się ku sobie. Wajda sfilmował już bardzo starego Miłosza w epilogu filmu według jego opowiadania. Film ten obejrzał Iwaszkiewicz i był nim wstrząśnięty, widząc jak jego długo niewidziany przyjaciel odchodzi na drugą stronę światła. Historia kończy się w 1980 roku. W marcu umarł Miłosz, jesienią Iwaszkiewicz odebrał Nobla, po drodze był jeszcze Polski Sierpień. Życie i sztuka. W rzeczywistości oczywiście było na odwrót. To Iwaszkiewicz odkrył Miłosza. To prawdopodobnie bez Iwaszkiewicza nie byłoby Miłosza, etc. Człowieku, co zrobiłeś ze swą młodością? Wielka to była przyjaźń i gorzka. Miłosz, jako przyjaciel, niestety nie był postacią ze spiżu. Jego kartki do Iwaszkiewicza typu „Birthday Greetings, Love” są po prostu dla mnie żałosne. Dlaczego Iwaszkiewicz jest tak plastycznie filmowy, a Miłosz nie bardzo? Wiem, że się narażam wielu, takim ujęciem tematu. Bardzo intrygująca historia. I portret.
Slarix - awatar Slarix
ocenił na 7 11 lat temu
Wspomnienia Władysław Tatarkiewicz
Wspomnienia
Władysław Tatarkiewicz Teresa Tatarkiewicz
Książka ciekawa, bo i jej autorzy to osoby nietuzinkowe, a Władysław Tatarkiewicz po prostu z racji wykonywanej profesji bardzo znany. W moim przypadku dochodzi zresztą atut dodatkowy. Radoryż - miejsce stacjonowania małżeństwa w okresie przedwojennym - to właściwie "moje" strony. W sąsiedniej wsi Krzywda, mieszkał mój dziadek, a w Radoryżu znajdował się siedziba dziadkowej parafii. Zresztą ta część wspomnień dotycząca tego okresu to - w moim przypadku - śledzenie perypetii Tatarkiewiczów, ale też porównywanie co zostało w pejzażu tamtych stron w dniu dzisiejszym, a co się zmieniło, a świadectwa starego Radoryża pozostały już tylko na czarno-białych fotografiach zamieszczonych w książce. Jako ciekawostkę powinienem chyba dodać, że tamtejsze lasy były bardzo bogate w runo leśne (potwierdzam, bo sam kilkadziesiąt lat później sprawdzałem), a Tatarkiewicz pisze, że na stacji Krzywda (odległej o 5 km od Radoryża) stały wagony chłodnie w które ładowano zbierane w radoryskich lasach jagody, które następnie jechały do Francji. Spoza książki informacja. W Radoryżu Smolanym ( tak dokładnie, w odróżnieniu od Radoryża Kościelnego nazywa się dzisiaj tatarkiewiczowski Radoryż) Zespół tamtejszych szkół został nazwany w 2006 roku imieniem Władysława Tatarkiewicza. A poza tym okolice Radoryża związane są z niezłymi pisarzami. W Woli Okrzejskiej (5 km) urodził się Henryk Sienkiewicz, a w sąsiedniej Krzywdzie mieszkała przed wojną (i uczyła mojego dziadka) Maria Kownacka, autorka "Plastusiowego pamiętnika".
werblista - awatar werblista
oceniła na 7 1 rok temu
Inne życie. Biografia Jarosława Iwaszkiewicza. Tom 1 Radosław Romaniuk
Inne życie. Biografia Jarosława Iwaszkiewicza. Tom 1
Radosław Romaniuk
Po biografię Jarosława Iwaszkiewicza sięgnąłem z wielkimi obawami, wywołanymi nie tyle objętością (toż to dwa potężnych rozmiarów tomy!), ale przede wszystkim z uwagi na jej bohatera. Z panem Iwaszkiewiczem spotkałem się raz i to w okresie pandemii, kiedy postanowiłem zmierzyć się ze Sławą i chwałą. Pokonała mnie ona okrutnie, a na domiar złego opinia o Iwaszkiewiczu jako sztywniaku, który siedział milczkiem przy słynnym stoliku w Ziemiańskiej (określał siebie „brzydkim kaczątkiem Skamandra”), zaczęła mi współgrać z jego twórczością. Sprawy nie ułatwiły filmowe adaptacje jego opowiadań. Ale jak się okazało, wszystko zmienia się z czasem, gdy człowiek pokrywa się patyną. Niewątpliwe dzięki autorowi biografii, Radosławowi Romaniukowi, przed którym pokornie chylę czoła, wróciłem do Iwaszkiewicza – i tego literackiego, i filmowego, i teraz zupełnie inaczej odczytuję jego twórczość. To, co dla mnie jest najważniejsze w każdej biografii ludzi wielkich, to podejście autora do tematu. Biografię można bowiem strugać, zasypując czytelników listami, wypowiedziami lub całymi stronami tekstu, który napisał/wygłosił jej bohater/bohaterka. Takie dzieło, przypominające bardziej naukowe dociekania, staje się przez to monotonne i bezbarwne. Sztuką natomiast jest to, aby biograf – tak jak właśnie uczynił to Romaniuk – słowa i czyny swego bohatera przekuwał w zrozumiały dla każdego tekst, wyciągał z nich esencję, ideę myśli, jakieś ukryte znaczenia, wiązał z innym wydarzeniami z życia, odkrywał przed nami to, co pisarz chciał pozornie lub celowo ukryć i zamaskować. Innymi słowy – aby tłumaczył, objaśniał postać. I nagle Jarosław Iwaszkiewicz staje się osobą przeciekawą, niejednolitą, nierzadko kontrowersyjną i właśnie na tym Romaniuk buduje swą opowieść (choć nie goni za tanią sensacją). W pewnej chwili zdałem sobie sprawę, że Inne życie stało się dla mnie wciągającym kryminałem, książką niemalże sensacyjną – nie tylko w odkrycia o życiu Jarosława, ale także tych, których spotkał na swojej drodze. Zachwycił mnie język autora, który współgrał z delikatnym, melancholijnym językiem Iwaszkiewicza. Mimo dotykania przez Romaniuka sfer najbardziej intymnych, biografia nie była pogonią ogarniętego obsesją paparazzi za jego ofiarą, wręcz przeciwnie – jest spokojną, ale jakże wciągającą opowieścią o człowieku, jego przywarach, namiętnościach, sukcesach i porażkach. I nagle gdzieś te kolejne setne strony Innego życia mijały niezauważalnie, pozostawiając we mnie poczucie obcowania z literaturą najwyższych lotów, słowem pięknym i niezwykłym bohaterem. Poezja Iwaszkiewicza, jego opowiadania i książki dzięki Romaniukowi dostały drugie życie, stały się jakąś fascynującą tajemnicą, ukrytą za zamkniętymi drzwiami, a my – dzięki autorowi – trzymamy klucz do zamka. Możemy sami poszukiwać „drugiego dna”, wzorców postaci, odwołań do wydarzeń, które wpłynęły na poetę, ukształtowały go, które tłumaczyły temperaturę jego emocji, rozpaczy, pożądania i goryczy. Sam pisarz zostawił notatkę z kluczem, dzięki któremu okazuje się, że bohaterów jego najsłynniejszej powieści skomponował z kilku realnych pierwowzorów. Takich kluczy jest znacznie więcej, zaś Romaniuk podsuwa nam je nieśmiało i ostrożnie, pozwalając, by to czytelnicy zdecydowali, jak postąpią z nimi dalej. Moją rolą nie jest przytaczanie życiorysu Iwaszkiewicza – zrobił to doskonale i niepowtarzalnie Romaniuk. Ilość informacji, do których dotarł, miejsc i ludzi, nieznanych wcześniej faktów tylko pozornie wydaje się przytłaczająca. Dzięki nim maluje się przed oczami czytelników wrażliwa postać poety, który swoją twórczość nazywał „poezją w prozie” i uważał, że nie fabuła jest ważna, lecz rozbudowany świat stworzonych jego bohaterów. Był mistrzem spowalniania wątków, wprowadzania jedynej w swoim rodzaju nostalgii, powrotów do lat młodości, pierwszych miłości i zauroczeń, a przy okazji doskonale potrafił wciągnąć czytelników w wewnętrzne monologi i rozterki wykreowanych przez siebie postaci. Zwracał uwagę na piękno przyrody, doskonałość otaczającego go świata, wystroju wnętrz, strojów, koloru oczu czy światła, jakie o poranku można spotkać na werandzie szlacheckiego dworku. Dzięki biografii Romaniuka inaczej dziś odczytuję owe słynne, niepowtarzalne „Lato się we mnie przełamało”… Iwaszkiewicz tworzył przez siedemdziesiąt siedem lat. W jego twórczości odnaleźć można wpływy kultury ukraińskiej i kresowego ziemiaństwa, a przede wszystkim towarzyskich związków z rodzinną Szymanowskich, które pisarstwu i poetyce Iwaszkiewicza „dostarczyły” inspiracji muzycznych. Romaniuk nie stroni także od opisywania burzliwego życia uczuciowego Iwaszkiewicza – jego biografia w pewnej chwili przypomina katalog kochanków i mężczyzn, którymi pisarz był zauroczony. Te wszystkie „miłostki” i „wielkie miłości” miały jednak niebagatelny wpływ na jego twórczość (autor nie boi się dobitnie o tym przekonywać, co czyni tę analizę – być może paradoksalnie – bliższą i bardziej zrozumiałą dla czytelnika), a jednocześnie ukazywały prawdziwą naturę pisarza-wrażliwca, człowieka w gruncie rzeczy samotnego, rozgoryczonego, zawiedzionego utraconymi szansami, być może żałującego podjętych życiowych decyzji. Iwaszkiewicz spotkał w swej twórczości modernistów, przyjaźnił się z największymi twórcami epoki dwudziestolecia międzywojennego i powojennych, strasznych czasów stalinizmu. Dzięki biografii Romaniuka wraz z Iwaszkiewiczem wędrujemy po warszawskich kawiarniach i redakcjach, paryskich salonach, odwiedzamy rzymskie kawiarnie i zachwycamy się sycylijskimi widokami. Jest to wyprawa wyjątkowa, porywająca i zupełnie wyrywająca czytelnika z szarość dnia codziennego. Wreszcie odwiedzamy kresowe posiadłości i Stawisko, w którym Iwaszkiewicz wraz z małżonką i córkami spędził lata wojenne, prowadząc niemalże „dom otwarty” i udzielając pomocy tym, którzy jej zwłaszcza w czasach powstańczej zawieruchy roku czterdziestego czwartego potrzebowali. Tu Romaniuk roztacza przed nami obraz sielskiego, spokojnego życia, regulowanego porami roku i odwiedzinami członków rodziny, poetów i pisarzy, których losy czasami na krótko związały się z losami Jarosława. Inne życie jest biografią idealną, zaś jej idealnym uzupełnieniem niech będzie wydany przez Iskry w równie reprezentacyjnym tomie zbiór opowiadań, esejów i poezji Jarosława Iwaszkiewicza: Droga. Proza i wiersze, ze wstępem Radosława Romaniuka. Książki otrzymałem dzięki portalowi Sztukater.pl, gdzie także można tę recenzję przeczytać.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na 8 3 lata temu
Hrabal. Słodka apokalipsa Aleksander Kaczorowski
Hrabal. Słodka apokalipsa
Aleksander Kaczorowski
Wystarczy samo zdjęcie okładki. Dwa nazwiska – jedno pobielone, kolorem wyróżnione (choć zupełnie przecież nie musiało być, bo mówi wiele). Jest składową szarego (biało czarnego) tła. Drugie, pomarańczowe, zapowiada (i nie jest to jakieś zaskoczenie) ciekawą podróż w przeszłość. Hrabala i o Hrabalu czytać mogę zawsze i po wielokroć. I nie będzie mi mało. Gdy nikną po nim pozostałości, a ściany rodzimych domów zwalają się w gruzy, pozostają książkowe zapachy, szeleszczące kartki papieru i słowa poetycko ubrane w zdania. Są jak odludne stacyjki, przez które przejeżdża pociąg pod specjalnym nadzorem. Trudno chyba pisać książkę o autorze umiłowanym, powstrzymywać zachwyty, zauważać wydarzenia niewygodne i pisać o nich szczerze i otwarcie – Aleksander Kaczorowski (ponownie) jest ponad to. Wykłada wszystko na stół jak talię kart. Niczego nie ukrywa, nie chowa dziewiątek po kieszeniach, nie gra wyłącznie asami i nie sypie z nimi z rękawa. Jest jak jest, było tak, jak było. Bądź co bądź to autor genialnych biografii Babla i Pavla! Tu nie ma żadnych zaskoczeń – stroni od sensacji (choć pierwsze zdanie książki od razu nas pochłania); no po prostu nudy, kolejna udana książka. Czy można polubić Hrabala? Można! Ale można zwątpić. Zachwycić się i oburzyć. Pokiwać głową i zastanowić się, jaki jest los pisarzy wielkich w czasach porywczych wiatrów historii, otoczonych przyjaciółmi, których życiorysy nadają się na oddzielne biografie. Pisarzy rozstrzygających kwestie ważkie nad wypełnionymi złotym płynem z pianką kuflami. Wspaniały zaczątek dla tych, którzy nie mieli jeszcze przyjemności z Bohumiłem, zwanym dopiero od pewnego czasu Hrabalem. Uzupełnienie dla tych, którzy tej przyjemności doświadczyli i tych, którzy pragną ją przeżywać od nowa. Cenię „Słodką Apokalipsę” dlatego, że jest ona doskonałym rozwinięciem „Gry w życie. Opowieści o Bohumilu Hrabalu” i „Praskiego elementarza” – obu A. Kaczorowskiego (mam nadzieję, że nie jest na odwrót?). Wszystkie polecam absolutně!
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na 7 1 rok temu
Iwaszkiewicz. Pisarz po katastrofie Marek Radziwon
Iwaszkiewicz. Pisarz po katastrofie
Marek Radziwon
Doceniam kunszt z jakim tworzył opowiadania, niemal każde jest dla mnie perłą gatunku. Dużym uznaniem darzę też Sławę i chwałę, epopeję o wierności ziemiaństwu, inteligencji, sztuce. Fascynują mnie początki jego życia, dzieciństwo w Kalniku na Ukrainie, wakacje u Szymanowskich w Jelizawetgradzie, praca nauczyciela u Branickich w potężnym majątku Stawiszcze. Iwaszkiewicz obserwował rodzącą się rewolucję bolszewicką, przeżył obie wojny. Widział zmierzch wielkich fortun kresowych, ginięcie tego idyllicznego, sielankowego świata. Sam o osobie mówił, że jest człowiekiem z innej epoki. Historia rodziny, a przede wszystkim ojciec uczestniczący w powstaniu styczniowym, dziadek zaś w listopadowym, stanowili o niezwykłości i sentymencie do minionych epok. Marek Radziwon skupia się na życiu literackim pisarza, odnotowuje najważniejsze wydarzenia w jego życiu, próżno tu jednak szukać wnikliwej analizy życia prywatnego. Jest za to geneza powstawania utworów, ich odniesienia do rzeczywistości, krótkie streszczenia. Poza tym cała gama doświadczeń zawodowych twórcy "Matki Joanny od Aniołów": jego sprawowanie funkcji sekretarza marszałka Rataja, praca w dyplomacji, wreszcie wojenne próby przetrwania, czy wciąż dyskusyjna powojenna publiczna aktywność. Biograf odnosi się do literackich fascynacji i sympatii Iwaszkiewicza. Pisze o jego stosunku do historii, władzy, społeczeństwa. Zaznacza też emocjonalne podejście do życia, liczne zachwiania, rozterki, depresje. Odsłania człowieka wielowymiarowego: i wrażliwego twórcę, i wyniosłego sybarytę, ale także negocjatora w konfliktach pisarskich z komunistycznym reżimem, który nade wszystko chciał ocalić polską kulturę. Bogate i różnorodne życie Iwaszkiewicza broni się samo. Mimo to biografia Radziwona nadąża za podmiotem swoich dociekań. Co więcej, tworzy obraz człowieka, którego nie da się jednoznacznie ocenić. Fascynująca lektura. buchbuchbicher.blogspot.com
BuchBuch - awatar BuchBuch
ocenił na 7 7 lat temu

Cytaty z książki Rachunki włóczęgi

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Rachunki włóczęgi