Moja ojczyzna była pestką jabłka

Okładka książki Moja ojczyzna była pestką jabłka
Herta Müller Wydawnictwo: Czarne Seria: Poza serią biografia, autobiografia, pamiętnik
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Seria:
Poza serią
Data wydania:
2016-08-24
Data 1. wyd. pol.:
2016-08-24
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380493346
Tłumacz:
Katarzyna Leszczyńska
Średnia ocen

                7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Moja ojczyzna była pestką jabłka w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Moja ojczyzna była pestką jabłka i

Literatura niczego nie leczy. Muszę wciąż na nowo oglądać minione*



3318 113 66

Oceny książki Moja ojczyzna była pestką jabłka

Średnia ocen
7,5 / 10
92 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
91
88

Na półkach:

Kiedy nogi zmęczą się chodzeniem uspokaja się głowa.

Ta książka jest pełna takich perełek, zatopionych w historii życia Herty Muller. Proza życia w umęczonej szarością komunizmu Rumunii, przesłuchania Securitate i strach o siebie a pod nimi poezja i gwiazdy.

Muller jest bardzo poetycka a nawet zaskakująco poetycka ale to wynika chyba z jej dwujęzyczności, zderzenia logicznego niemieckiego z romańskim rumuńskim. Ale to nie tylko słowa ale też mądrość i głębia w nich zawartych.

Jeśli chcecie zacząć przygodę z Hertą Muller to zacznijcie od tych wywiadów!

Kiedy nogi zmęczą się chodzeniem uspokaja się głowa.

Ta książka jest pełna takich perełek, zatopionych w historii życia Herty Muller. Proza życia w umęczonej szarością komunizmu Rumunii, przesłuchania Securitate i strach o siebie a pod nimi poezja i gwiazdy.

Muller jest bardzo poetycka a nawet zaskakująco poetycka ale to wynika chyba z jej dwujęzyczności, zderzenia...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

438 użytkowników ma tytuł Moja ojczyzna była pestką jabłka na półkach głównych
  • 285
  • 150
  • 3
52 użytkowników ma tytuł Moja ojczyzna była pestką jabłka na półkach dodatkowych
  • 35
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Moja ojczyzna była pestką jabłka

Inne książki autora

Okładka książki Mistrzowie opowieści o kobiecie. Od Virginii Woolf do Agnieszki Szpili Chimamanda Ngozi Adichie, Margaret Atwood, Ingeborg Bachmann, Lucia Berlin, Dino Buzzati, Radka Denemarková, Tove Jansson, Han Kang, Selma Lagerlöf, Clarice Lispector, Sándor Márai, Herta Müller, Charlotte Perkins Gilman, Edgar Allan Poe, Cora Sandel, Agnieszka Szpila, Ludmiła Ulicka, Virginia Woolf, Xi Xi, Marguerite Yourcenar, Oksana Zabużko
Ocena 6,8
Mistrzowie opowieści o kobiecie. Od Virginii Woolf do Agnieszki Szpili Chimamanda Ngozi Adichie, Margaret Atwood, Ingeborg Bachmann, Lucia Berlin, Dino Buzzati, Radka Denemarková, Tove Jansson, Han Kang, Selma Lagerlöf, Clarice Lispector, Sándor Márai, Herta Müller, Charlotte Perkins Gilman, Edgar Allan Poe, Cora Sandel, Agnieszka Szpila, Ludmiła Ulicka, Virginia Woolf, Xi Xi, Marguerite Yourcenar, Oksana Zabużko
Herta Müller
Herta Müller
Jedna z najwybitniejszych postaci współczesnej literatury niemieckiej - urodziła się w rumuńskim Banacie. Dzieciństwo i młodość spędziła w kraju komunistycznej dyktatury. Tam rozpoczęła się jej kariera literacka, szybko przerwana zakazem publikacji. Prześladowana przez władze, wyemigrowała do Niemiec. Zdobyła uznanie na arenie międzynarodowej, o czym świadczą liczne przekłady oraz nagrody, w tym Nagroda im. Kleista (1994), Europejska Nagroda Literacka Aristeion (1995) oraz Nagroda Fundacji im. Konrada Adenauera w dziedzinie literatury (2004). W 2005 roku Herta Müller otrzymała Berliner Literaturpreis-Heiner-Müller-Gastprofessur. Laureatka Literackiej Nagrody Nobla w 2009.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Skoruń Maciej Płaza
Skoruń
Maciej Płaza
„Ja – skoruń, chodząca lewizna, próżniak, matołek”. Tak widział się syn wyrosły „między dwoma zwichrowanymi drzewami”. Ojcem – zwykłym wieśniakiem, sołtysem, sadownikiem, ateistą, nauczycielem majster-klepką o twardych, szybkich rękach i duszy buntownika a matką - byłą pielęgniarką, pobożną i zasadniczą kobietą. Oboje nie wyobrażali sobie życia „gdzie indziej niż tu, w zakolu Wisły, na jabłkowych wzgórzach, z których widać Wierzbiniec, gminne miasteczko o czerwonych dachach”. Ojcowiźnie gospodarza obejścia. Wybrali miejsce, ale nie czas. Lata 80. ubiegłego wieku pełne marnoty według ojca, bo „gdzie nie popatrzysz, tam marnie, i to marnota naprawdę najmarniejsza z marnych, koślawa, śmierdząca: sklepy puste, wszystko na kartki, głupiego »malucha« dostać trudno, nie mówiąc o ciągniku”. W wiecznej kłótni z rodzonym bratem, których konflikt przenosił się na jakość życia wszystkich wokół. Tajemnice rodzinne te podziały pogłębiały. Spojrzenie jego trzynastoletniego syna, tytułowego skorunia, obserwującego relacje dorosłych i zmaganie się bliskich z życiem, który próbował je na swój nastoletni sposób rozwikłać, by wpasować się w nie i znaleźć wśród nich własne miejsce, to nie tylko lekcje życia w jego dojrzewaniu czy retrospekcje dziejów rodziny pozwalające zrozumieć postawy ojca, stryja i matki. To również przepiękna, choć bolesna opowieść o emocjach. Autor niezwykle czule opowiadał o brutalizmie życia nieustannie zaskakującego niewiadomymi, z którymi trzeba było sobie radzić. Dokonywać piekielnie trudnych wyborów, licząc się z ich dotkliwymi skutkami. Łagodnie przekonywał o bezkompromisowej naturze jego nurtu nie do końca tylko pięknym, pomyślnym, szczęśliwym i stałym w radości. Przynoszącym zrozumienie o złych wyborach, by ratować dobro. Niekoniecznie korzystne dla innych. Każdy z bohaterów wyrazisty i charakterystyczny tworzył środowisko tak dobrze oddające zróżnicowanie wiejskie w PRL-u, w którym powojenny awans klasowy chłopa pomimo upływu dekad nie do końca jeszcze odciął korzenie od pochodzenia. W którym ich dzieci jeszcze nosiły w sobie umiłowanie ojcowizny rozumianej dopiero w sytuacjach granicznych. Dla którego „jednemuś zabójcą, drugiemu bratem, jednemuś zbawcą, drugiemu katem”. A wszystko to ujęte w przepięknych, plastycznych obrazach. Urzekających opisami ziemi sandomierskiej, gdzie „pola wznosiły się jak szata skrojona ze zblakłych zieleni”, a wzgórza „mieniły się zielenią sadów i żółcią ściernisk” brzemienne ludzkim życiem. Tak dobrze znanych mi z powieści „Robinson w Bolechowie” i „Golem”. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 8 8 miesięcy temu
Zimowe królestwo Philip Larkin
Zimowe królestwo
Philip Larkin
Ach literatura, ta sztuczka magiczna, ezoteryczna, wystarczy jakoby dobrać zgrabnie słowa te ładne i piękne - wzywają mnie - jak kwiaty na łące, aniołów oczy i zestroić je cudem we frazę co błyszczy na niebie gwiazdozbiorem. Księżycowe krople na mą duszę i spacer. Materia wczesnego poranka, coraz bardziej przejrzysta, jezioro lśni jak zwierciadło, wysoko na niebie samolot niczym maleńki srebrny opiłek, iskra wykrzesana z ciszy. Cień nagle okrył dolinę, płyną obłoki szybko niby myśli, połyskliwy deszcz, szept drzew, skradzione na chwilkę słońce. Kuliki lecące od wschodu krzyknęły chyba na powitanie, jazda rowerem nad rzekę, na drugim jej brzegu gałęzie wierzby płaczącej zwieszają się tworząc namiot nad butwiejącym czółnem. Błogie wspomnienie, nastrój dawnych dni, zapach wodorostów, powiew nostalgii. I ta wspaniała dziewczyna poznana zimą w czasie wojny, kiedy jedyne światło zdawało się pochodzić z zalegającego w zaspach śniegu. I z Niej. Udało się ją przywołać, wyczarować z listnych gałązek, z lśnień wody, z promieni słońca. Stała daleka, utkana z cieni, ciemnozielone lasy okrywały wzgórza. A w dole rzeki schyłek dnia, złote światło odbija się od wody, ukazując roje owadów unoszących się na przezroczystych skrzydłach. Cała społeczność ptaków śpiewających szuka schronienia w szmaragdowych koronach drzew. Pohukiwanie puszczyków tajemniczo witających zmierzch. I my. Przepych baśniowej krainy. Księżyc świeży wydobyty prosto z mennicy, a gdy zmroczył się krajobraz, nadał mgle kolor perłowy. I znowu zima, napięta chłodem czasza powietrza, obojętna, skorupa mrozu, zawieszona udręka, w ciemności górującej jak katedra, kim jest ta dziewczyna? W spiralach niepamięci zadrgał słaby krzyk. A w białym, przejmującym świetle latarni w jasnoniebieskiej tęczówce szła po kamieniach bruku obłożonych brudnymi płachtami śniegu drobna jej postać, taka samotna. Zachwycająca, senna odyseja.
Yulquen - awatar Yulquen
ocenił na 10 2 miesiące temu
Droga 816 Michał Książek
Droga 816
Michał Książek
🔰".... głód trzeba było zaspokoić. Głód chodzenia, wąchania i patrzenia. Dziwienia się, widzenia pierwszy raz. Pieczołowitego zapamiętywania i beztroskiego zapominania." (s.21) Droga wojewódzka nr 816, nazywana Nadbużanką, biegnie wzdłuż granicy polsko-białoruskiej i polsko-ukraińskiej. Dalej płynie Bug, za którym rozciąga się Wschód. Tą trasą idzie Michał Książek. Porusza się zgodnie ze ściśle wytyczonym planem, rozpoczyna w Chełmie i stąd, już pieszo, idzie wzdłuż drogi - tytułowej bohaterki reportażu - aż do Puszczy Białowieskiej w okolicach Hajnówki. Nocuje w przygodnych miejscach, spotyka tubylców, nad którymi pochyla się z ciekawością odkrywcy nieznanego świata. Czasem jednak wielkie pokłady przychylności, które nosi w sobie nie okazują się przydatne w zderzeniu z doświadczaną rzeczywistością. Czego efektem są następujące refleksje: 🔰"Wsiadając do cudzego auta, musisz czasem zmienić tożsamość. To boli, fizycznie. Nie możesz okazać się mądrzejszy od agronoma zjadacza rozumów, bo za oknem noc. Nie możesz sprzeciwić się handlarzowi żydożercy, jeśli na zewnątrz deszcz ze śniegiem. Gimnastykujesz się, zmieniasz temat, oszukujesz i kłamiesz. Byle jechać. Cierpisz. To jest zapłata za przejazd. Kiedy wysiadasz, czasem dobroczyńca zdaje się żądać kasy, ale twoja mina mówi: "Starczy co, swoje już wziąłeś". (s.105) Zapiski, które pojawiają się na stronach tej publikacji, dalekie są od tego, do czego przyzwyczaił nas klasyczny reportaż. Inna jest przede wszystkim ich forma, ponieważ na opis tej podróży składają się „migawki”, czyli ulotne zapisy wrażeń na temat mijanych miejsc. W ten sposób powstaje notatnik z tej wyjątkowej podróży. Krótkie, gęste, nasycone treścią opisy fragmentów rzeczywistości pełne są zapachów, kolorów, dźwięków – oddziałują na wszystkie zmysły. Zdradzają poetycką wrażliwość autora: 🔰"Dobrze było iść drogą pośród wysokich czereśni, coraz głębiej na wschód, który był po prostu zmierzchem. Szedłem, a żyzna noc zasypywała wszystko. Wpadało się w to jak nasionko w bruzdę." (s.12) 🔰"Zmierzchało i świat w tym miejscu zaczął przybierać swój najstarszy kolor, to znaczy czerń. Czerń dało się oglądać jak zabytek, jak coś niezwykle cennego i trwałego, co ocalało z czasów trudnych do wyobrażenia. Z ciemności, czy też czerni, ludzie czerpali garściami, żeby budować symbole, znaki, sygnały, metafory i alegorie. Niektórzy twierdzą, że jest tylko brakiem koloru i tak naprawdę jej nie ma." (s.27) Przy okazji tej niespiesznej wędrówki, autor porusza temat współistnienia kultur, historycznych zaszłości, tragedii w skali mikro i zastanej współczesności, którą ja nazwałabym Polskim Dzikim Wschodem. Michał Książek przechodzi przez niszczejące wsie i małe miasteczka, ogląda zrujnowane drewniane chaty pamiętające XIX wiek. Szuka śladów żydowskich i prawosławnych nekropolii, zburzonych lub spalonych cerkwi i domostw. Wysłuchuje osobistych wspomnień starych ludzi opowiadających rodzinne i lokalne historie. Jest specyficznym kronikarzem, ponieważ swoje uwagi zapisuje jak impresje – czasem skupia się na ludziach, innym razem na miejscach, ich nazwach lub na zdarzeniach z przeszłości, z którymi mają związek. Oto jak wspomina niechlubną politykę przywódców II RP: 🔰"Tamtego roku [1938] polskie władze w powiecie chełmskim zniszczyły 18 cerkwi [akcje przeprowadzało polskie wojsko]. W całym województwie lubelskim dużo ponad sto. Nikt o tym nigdy nie uczył w siedmiu szkołach i czterech uniwersytetach, na które uczęszczałem." (s.35) Osobną kategorią jest przyroda, która zachwyca bogactwem form: ptactwa i owadów i innych stworzeń, precyzyjnie nazywanych przez autora. Flora i fauna jest wieczna, jednak współistnienie z ludźmi wymusza na niej przystosowania się, przeprowadzenia zmian, które wędrowiec zauważa z wprawą botanika: 🔰"... w czasach, kiedy zmieniły się domy ludzi, zmieniły się również gniazda ptaków. Konstrukcje pozostały te same: strzyżyk buduje kulę z mchów, zimorodek kopie norkę w brzegu, a wilga plecie koszyczek. Jednak materiał, z którego budują i którym wyściełają, jest inny. Ptaki często używają śmieci."(s.64) "Droga 816" odkrywa Polskę nieznaną i zapomnianą w sposób, który wymyka się jednoznacznym klasyfikacjom. Magiczna wędrówka wciąga od pierwszych stron. Ta publikacja usatysfakcjonuje miłośników reportażu literackiego, którzy cenią subtelne opisy miejsc i przyrody. 🔰"Na stepie niebo to połowa widoku, połowa świata. Metamorfozy nieba i jego gniew składają się na meteorologię: deszcze nie przychodzą zza gór, tylko z nieba. Widoczne z daleka, stały się niebu tożsame." (s.7) 🔰"Lasek zasłaniał zaciszną skarpę, w której widniały norki gniazdowe żołny. Merops apiaster to jeden z najbardziej kolorowych i dziwnych ptaków Europy. Gniazda zakłada w tunelach wygrzebanych w piaszczystych urwiskach, co jakoś łączy go z odległym światem ssaków. Żołna jest wielkości szpaka, a kolorowa jak neonik. Jakby sama miała oświetlić ten długi, bo czasem aż dwumetrowy, i ciemny korytarz lęgowy". (s.18) 🔰"... sikora bogatka polowała na latolistki cytrynki. Skrzydła latolistka są żółte i jeśli go schwytać i powąchać - rzeczywiście pachną cytryną." (s.171/172) 🔰"Oglądanie motyli różni się od oglądania ptaków. Motyle, niestety, nie śpiewają. Nie mają spojrzeń. Nie kręcą głowami. Ich ruch przestrzenny w ogóle jest inny. Nie gubią piór, bo mają malutkie łuski zamiast pierza. Nie zdradzają uczuć, na przykład strachu, ale wobec ich radości trudno być obojętnym." (s.146) 🔰"Za lasem zachmurzone niebo czemuś nie runęło.Nie miało tu przecież sosnowych, dębowych i czereśniowych podpór, a jakoś trzymało się nad widokiem. Dobiegło z niego wołanie dzięcioła czarnego, to żałosne, lecz przeraźliwe kliooo (...). Dzięcioł czarny krzyczy tak tuż przed lotem, zazwyczaj w regularnych odstępach". (s.25/26) 🔰"Prostoskrzydłe śpiewały, mysz albo coś pokrewnego chodziło po deskach, w ciemności klaskał lelek kozodój. A Droga Mleczna biegła na południowy wschód, w stronę Czeremchy. Zupełnie jak wczoraj i miliony lat temu." (s.162) 🔰"Kapela kumaków nizinnych rżnęła wesoło, a chrabąszcze przeszkadzały im zawzięcie. Od guniaków czerwczyków głośniejsze były chrabąszcze majowe. Ich nazwa miała sens dopiero od jutra, jutro zaczynał się maj, ale to nie pierwszy przypadek, kiedy desygnat wymykał się nazwie". [s.112] 🔰"Najważniejszy bywa moment przyjazdu. Spojrzenie nie działa jak sieć rybacka, ma raczej naturę strzału, zawsze wybiera jakiś cel. Zatem nie widok, a raczej punkt w widoku (...). Fetysz, który zawsze już będzie przywoływać miejsce, bez którego nie utrzyma się ono w pamięci." (s.173) 🔰"Trudno rozstać się z miejscem, z którym tworzysz doskonałą całość. Odejście jest małą katastrofą. Sprawia fantomowy ból. Oznacza, że cię nie ma. Wracasz, więc wciąż....." (s.100)
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na 8 20 dni temu
Chodzenie; Amras Thomas Bernhard
Chodzenie; Amras
Thomas Bernhard
Aż do ostatecznego rozpadu myśli i uczuć, przesiąknięta ideą rozpaczy ale wręcz monumentalna bogactwem wrażliwości w zetknięciu z brutalnością ludzkiego umysłu. W taki sposób odbieram ten wycinek prozy Thomasa Bernharda, który w nieprzerwanym ciągu procesów myślowych rozszerzył mój literacki świat o nieskończoną liczbę pytań. Może już nawet otarłem się na horyzoncie "Amras" o granicę obłędu, może w "Chodzeniu" dostrzegłem najbardziej przerażające więzienie, jakim jest ludzka natura. W każdym razie byłem bliski wiary w definicję istnienia, którego podstawą jest błąd. To jedyny realny fundament a towarzyszące mu przekraczanie kolejnych stanów umysłu stało się sztuką. W krytycznym stosunku Bernharda wobec struktur "wszystkiego" odnalazłem fascynującą mnie możliwość zawładnięcia w zasadzie każdą chwilą, którą ten austriacki pisarz niespiesznie wykłada w pełnych powtórzeń opowiadaniach. Proces ten polega na rozbiorze każdej wypowiedzianej frazy w taki sposób, że jej przeciąganie pomiędzy możliwościami psychiki staje się myśleniem ze wszech miar najjaśniejszym. Nie można tu zapominać o skutku tego rozjaśniania, którym będzie zaciemnienie każdej sprawy, jednak jest ono jak najbardziej pożądane i świadczy o wysokiej jakości tekstów Bernharda. Chcę tym samym ukazać kontrasty, pośród których przyszło mi przez ostatnie kilka dni przeżywać tę literaturę. Umysły bohaterów Bernharda są zamknięte w dobrze strzeżonej wieży, z której mogą obserwować zastawiane na nie zasadzki. W atmosferze rozsadzającej co delikatniejsze systemy nerwowe i pod kloszem dziwacznych doświadczeń doznają długich okresów beznajdziejności. Zaprzątnięte opuszczeniem lub czynieniem niezliczonych spostrzeżeń są jak mieszkańcy okaleczonego wewnętrznego świata. Często wykraczają poza siebie samych, nie są dalekie od chaotycznych procesów myślowych, czasami wyglądają na podziurawione przez wyczerpujące egzaltacje. Ale do twarzy im z tym wszystkim. Bez tego nie moglibyśmy poczuć, co tak naprawdę kryje się pod fasadą istnienia, kiedy człowiek musi żyć w największym stopniu trudności. Dlatego z czytelniczego punktu widzenia tak fascynujące jest rozkładanie uczuć na czynniki pierwsze. Wiem, że czytanie Thomasa Bernharda można porównać do podroży w głębię przez głębię. Im dalej, tym trudniej poruszać się w studium wyższej niejasności. Można wtedy poczuć, co czują ludzie wycofani w swoje rozszalałe umysły, kiedy z jednej strony są zachęcani do życia a z drugiej od samego początku usposobieni do śmierci. Z zewnątrz wygląda to na milczące skrywanie piekła a nawet świadczy o poważnych stanach chorobowych. Jednak te okropne psychiczne konwulsje są podstawą prozy Bernharda. Fascynującą w straszliwych sprzężeniach i wciągającą z jednej beznadziei w drugą. Chyba nie będę miał nigdy dość tej wymagającej ciągłego napięcia literatury.
czytający - awatar czytający
ocenił na 10 10 dni temu
Dwa razy życie Aleksandar Hemon
Dwa razy życie
Aleksandar Hemon
(www.bibliotekaswiata.blogspot.com) Czterech czołowych współczesnych bośniackich pisarzy: wspomniani wcześniej w projekcie Bazdulj, Prcić i Suljagić oraz Igor Štiks to właściwie rówieśnicy - trzech z nich to rocznik 1977, czwarty jest o dwa lata starszy. Na ich tle Aleksander Hemon, rocznik 1964, reprezentuje właściwie starsze pokolenie, ale kluczowe elementy jego biografii są bardzo podobne do pozostałych – doświadczenie wojny po rozpadzie Jugosławii, życie emigranta w USA, próba odnalezienia się w nowym świecie i zrozumienia tragedii starego. Mimo niewielkich rozmiarów jego autobiograficzna książka ma jednak szerszy kontekst: ważną rolę odgrywają w niej wspomnienia z dzieciństwa, sięgające jeszcze końca lat 60., zimowa olimpiada w Sarajewie w 1984 i wpływ amerykańskiej popkultury, która ukształtowała jego sposób postrzegania świata. Dość brutalnie zostanie to skonfrontowane później, gdy osiedli się w Stanach, a Chicago stanie się dla niego „nowym Sarajewem”- konfrontacja tych dwóch światów będzie z jednej strony źródłem wielu komicznych sytuacji, z drugiej dramatyczną historią uchodźcy, który utracił swój dom, a nowego nigdy tak naprawdę mieć nie będzie, choć ostatecznie Chicago nie będzie tak strasznym miejscem, jak się na początku wydawało. Co ciekawe, książka Hemona mimo wyraźnych wątków amerykańskich jest na wskroś bośniacka – gdy autor szuka swoich ukochanych potraw z dzieciństwa w amerykańskich knajpach, gdy oglądając materiały z bombardowanego Sarajewa szuka miejsc z przeszłości i gdy wspomina swojego profesora od literatury, który stał się prawą ręką wojennego zbrodniarza. Do tego wszystkiego niezwykle poruszający epilog, na który nie jesteśmy gotowi – podobnie jak sam autor. To niezwykle mocne podsumowanie tej pięknie napisanej, dramatycznej i zabawnej zarazem książki, bardzo mądrej i z wyczuciem opisującym momenty, które w rękach mniej zdolnego twórcy mogłyby ją zupełnie pogrążyć. Bardzo warto – nie tylko dla zainteresowanych tematyką bośniacką.
kunieczko - awatar kunieczko
ocenił na 8 1 rok temu
Topografia pamięci Martin Pollack
Topografia pamięci
Martin Pollack
Książka napisana z potrzeby pamiętania, którą można rozumieć jako pewną dyspozycję polegającą na odkrywaniu tego, co zapomniane lub przemilczane. Z potrzeby mówienia o historii z perspektywy pojedynczych ludzi, a nie nieokreślonych mas ludzkich podlegających abstrakcyjnym procesom historycznym. Z potrzeby mierzenia się z niegodziwością, skądinąd troskliwych, najbliższych. Są tu więc wspomnienia autora z dziedziństwa spędzanego m.in. w towarzystwie dziadków - zagorzałych nazistów. Są też relacje z podróży i próba spojrzenia na zdarzenia historyczne z boku, np. oczami chłopa pracujacego na polu, z dala od wiru wydarzeń. Są też próby odczytania zbieranych przez autora zdjęć, najczęściej przedstawiających anonimowe ofiary wojny. Autor próbuje pochylić się nad ich cierpieniem zarysowując kontekst i wskazując, na co mamy patrzeć. Pisze też szkice o Galicji, krainie, której dziś już nie ma, z całym jej bogactwem kulturowym. Wszystko to, jak wyżej zaznaczyłem, wynika z potrzeby pamiętania, ale też z założenia, że pamięć konstytuuje tożsamość. A bez szczerego "ja", nie może być szczerej relacji z Innym. Pollack nie pisze tej książki po to, żeby pewne rzeczy, jak to się modnie mówi, "przepracować", czyli żeby zamknąć pewien temat po to, by móc w końcu pójść dalej. Jego potrzeba pamięci nie jest funkcjonalna ani utylitarystyczna, jak np. u autora "Traumalandu", tylko moralna.
sal_sailor - awatar sal_sailor
ocenił na 7 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Moja ojczyzna była pestką jabłka

Więcej
Herta Müller Moja ojczyzna była pestką jabłka Zobacz więcej
Herta Müller Moja ojczyzna była pestką jabłka Zobacz więcej
Herta Müller Moja ojczyzna była pestką jabłka Zobacz więcej
Więcej