Przeczekać ten dzień

Okładka książki Przeczekać ten dzień
Anna Maria Jaśkiewicz Wydawnictwo: Wydawnictwo Księży Marianów PROMIC Seria: Okna literatura piękna
160 str. 2 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Okna
Data wydania:
2012-04-13
Data 1. wyd. pol.:
2012-04-13
Liczba stron:
160
Czas czytania
2 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375023268
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Przeczekać ten dzień w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Przeczekać ten dzień



książek na półce przeczytane 1041 napisanych opinii 998

Oceny książki Przeczekać ten dzień

Średnia ocen
6,6 / 10
83 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1001
998

Na półkach:

Mam ogromny problem z oceną tej książki, gdyż jest bardzo nietypowa. Dziwny temat, dziwna konstrukcja, bez jakiejkolwiek akcji. Po prostu jeden facet cały czas mówi o sobie i swoim życiu. A wszystko przeplatane poezją, refleksjami o życiu i umieraniu, o różnych wartościach, do tego dylematy moralne.

Karol, nauczyciel języka polskiego w liceum po śmierci żony, Marty wiedzie samotnicze życie. Pracuje jako nauczyciel języka polskiego w liceum i praca ta najwyraźniej mocno go frustruje, bo młodzież bywa trudna i niewdzięczna i można sobie żyły wypruwać a i tak ciężko coś z licealistów wykrzesać. Poza nielicznymi wyjątkami jak na przykład uczeń Wiśniewski. W dodatku Karol zapuścił się jako facet, trochę chyba zdziwaczał. Pewnego dnia orientuje się, że zaginął mu notatnik, w którym zapisuje sobie różne osobiste i zawodowe notatki. Odnajduje zeszyt w szkolnej ławce i ze zdumieniem spostrzega, że pod jedną z dat pojawił się dopisek: “śmierć”. Najpierw się przestraszył, a potem pomyślał, że może któryś z uczniów zrobił mu taki makabryczny żart. Miał też dziwny, bardzo realistyczny sen związany ze śmiercią. Zresztą temat śmierci jakoś dziwnie wokół niego krąży w różnych okolicznościach. Karol zaczyna rozważać czy może rzeczywiście zagraża mu utrata życia i w związku z tym podejmuje pewne działania, nakierowane na to aby podomykać pewne sprawy życiowe.

Bywały w książce momenty, które mnie nudziły, jak choćby ogromnie długi i szczegółowy wywód Karola ( skierowany do wspomnianego już Wiśniewskiego, ucznia startującego w olimpiadzie polonistycznej) na temat grzechu pierworodnego i różnych jego interpretacji: filozoficznych, teologicznych. A jednocześnie przez cały czas intrygowało mnie pytanie: “jak to wszystko się zakończy?” Ciekawiło mnie czy główny bohater rzeczywiście umrze w dniu zaznaczonym w notatniku i o co w ogóle w tym wszystkim chodzi.

Jako takiej akcji nie ma tu w ogóle. Są scenki z życia Karola w klasie podczas lekcji, w pokoju nauczycielskim, czy inne wycinki z jego życia, ale poza tym to nic się tu nie dzieje, a z drugiej strony w powietrzu cały czas wyczuwa się jakieś napięcie. Natomiast zakończenie zaskakujące, dramatyczne, wbiło mnie w fotel i mocno zdołowało.

Polecam tę książkę. Jest mądra, wartościowa, ma nowatorską formę i bardzo wyróżnia się na plus od tandety jakia od dłuższego czasu zalewa księgarski rynek. Aż trudno uwierzyć, że tak młoda osoba (19 lat) wydała tak dojrzałą i dobrą książkę. Przeczytajcie koniecznie.

Mam ogromny problem z oceną tej książki, gdyż jest bardzo nietypowa. Dziwny temat, dziwna konstrukcja, bez jakiejkolwiek akcji. Po prostu jeden facet cały czas mówi o sobie i swoim życiu. A wszystko przeplatane poezją, refleksjami o życiu i umieraniu, o różnych wartościach, do tego dylematy moralne.

Karol, nauczyciel języka polskiego w liceum po śmierci żony, Marty wiedzie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

237 użytkowników ma tytuł Przeczekać ten dzień na półkach głównych
  • 132
  • 105
54 użytkowników ma tytuł Przeczekać ten dzień na półkach dodatkowych
  • 29
  • 8
  • 6
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Przeczekać ten dzień

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Sztuka uprawiania róż z kolcami Margaret Dilloway
Sztuka uprawiania róż z kolcami
Margaret Dilloway
Oto książka, która latami spoglądała na mnie z wyrzutem, a ja - mimo gorących zapewnień znajomej - bałam się po nią sięgnąć, by nie doznać w takiej chwili nic poza kolejnym rozczarowaniem. Tak długo niepotrzebnie odwlekałam tę podróż. A może to właśnie dzięki temu trafiłam na wyjątkowy moment, by móc w pełni cieszyć się jej treścią? Może czytając ją w szpitalu zyskała inny wymiar? Filtrujemy treści przez własne doświadczenia, emocje czy tego chcemy czy nie, a co też niesie niebagatelny wpływ na walory czytanego tekstu. Książka staje się pocieszeniem w chwilach zwątpienia, książka potrafi odciągnąć uwagę od problemów, czasem daje słodką satysfakcję jak po zjedzeniu ciastka. "Sztuka uprawiania róż z kolcami" w pierwszej chwili wydawała się być lekką opowiastką o zamiłowaniu do pielęgnacji kwiatów, w toku zyskiwała coraz większy potencjał na dramat chorego człowieka. Jest tutaj wszystkiego po trochu, jak w życiu, podróż nie jest jednostajna i nie odbywa się jednym torem. Bohaterka wiedzie życie dyktowane pobytami w szpitalu, uciążliwymi dializami i oczekiwaniem. Nie da się tego zepchnąć na margines, chociaż pasja do hodowli róż i tworzenia nowych odmian zdaje się przyćmiewać tę niewygodną prawdę. Zawodowo Galilee Garner to zasadnicza nauczycielka biologii w prywatnej szkole, która nie chce iść na ustępstwa. Jest świadoma, iż wymagania względem uczniów owocują sukcesami w dalszej edukacji. Nie chce rezygnować z czegokolwiek ze względu na swój stan, nie daje forów innym, nawet przyjaciółce Darze. Taka już jest, bezkompromisowa. Na pewno nie można jej odmówić pasji w działaniu. Jest oschła, trzyma ludzi na dystans i myślę, że to charakterystyczne dla tych, którzy zmagają się z bólem na co dzień, bo ten zdecydowanie nas osłabia zarówno fizycznie jak psychicznie. (...) "Sztuka uprawiania..." jest ciekawa również z tego powodu, iż przedstawiana obecnie sytuacja staje się skomplikowana przez podesłanie do rodziny na kilka miesięcy Riley. Trzydziestosześcioletnia kobieta, żyjąca wedle ustalonego schematu zyskuje kolejny obowiązek. Pogubiona nastolatka nie może być tym, co uwzniośli jej życie, prawda? Uczymy się przez całe życie właśnie dzięki ludziom, którzy stają na naszej drodze. I to właśnie dzięki obecności Riley nasza bohaterka może pewne sytuacje i zachowania siostry poddać ponownej głębszej analizie i mimo iż dostrzega niesprawiedliwość w ocenie to nadal będzie ją uważać za nieodpowiedzialną. Z przyjemnością śledzi się poczynania bohaterów, którzy nie są nachalni wobec siebie, co czyni fabułę spowolnioną, jednocześnie lekko kreślącą zawiłości powstające między nimi. George Morton - nowy nauczyciel, który pojawia się w tym samym czasie w szkole, gdy przybywa siostrzenica Gal i wcale nie zamierza jej we wszystkim przytakiwać. Mark Walters - starszy pacjent, który zyskuje pierwszeństwo w kolejce po przeszczep nerki, co powoduje ogromny sprzeciw bohaterki na taką niesprawiedliwość. Do tego dr O'Malley, która wydaje się być jej nieprzychylna i działa jakby z zamiarem pozbawienia jej ratunku. Różne zdarzenia, nawet te związane z hodowlą róż i dzieleniem się swoją wiedzą pokazują, ze czasem zostajemy oszukani przez tych, którym zawierzamy. Ale Margaret Dilloway wskazuje też drugą dobrą stronę natury ludzkiej, bo przecież gdy trzeba to potrafimy się jednoczyć, zawsze ktoś przy nas jest, wystarczy poprosić i przyjąć pomoc. "Sztuka uprawiania róż z kolcami" to wyważona historia, z której nie wylewa się żal i rozpacz, a cierpienie jest okraszone słońcem i tym szczególnym promieniem płynącym od ludzi. Całość: https://nakanapie.pl/recenzje/pielegnacja-roz-pielegnacja-ludzkich-serc-sztuka-uprawiania-roz-z-kolcami
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na 8 10 miesięcy temu
Ślad życia, ślad śmierci Paul L. Maier
Ślad życia, ślad śmierci
Paul L. Maier
Przezywamy święto Wielkiej Nocy i Zmartwychwstanie Pańskie, które ogłasza światu Nadzieję na życie wieczne. Jest to tak zakorzenione w naukach chrześcijaństwa, że mało kto z nas zastanawia się nad tym, jak to możliwe i co oznacza dla zwykłego człowieka cud zmartwychwstałego ciała i duszy. Książka, Maiera chociaż to fikcja literacka pozwala nam zadawać sobie samemu pytanie, co byśmy zrobili, gdyby podwazono wiare, która jest całym waszym życiem. Stajecie w obliczu kryzysu wiary. Papież załamuje ręce, ateiści wywieszają sztandary "A nie mówiłem, że Go nie ma". Ludzie masowo odchodzą z Kościoła. Sama myśl i to co przedstawia jest przerażająca wizja bezsensu i ogalaca nas z nadziei. I tu chciałbym zadać ważne pytanie czy aby? Podczas lektury książki zastanawiałem się nad wpływem współczesnego Kościoła na postrzeganie religii i wiary. Jestem zdania, że to zbyt często jest traktowane jako dwa wzajemnie zastępujące się pojęcia. Moim zdaniem wiara i organizacja kościelna mogą współistnieć bez siebie. Odważne słowa, ale jednak, jak się nad tym zastanowimy to przekonujący argument, który nie doprowadzi ludzkosci do chaosu i kryzysu wiary. Otaczając nas cudowność i postrzegana przez mnie boskość Stwórcy jest wokół tego co mnie otacza rodzina, praca, przyroda. Mam z tym styczność i namacalny kontakt z dziełem stworzenia. Wracając do książki warto ją przeczytać by zadać sobie pytania, nad którymi na co dzień się nie zastanawiamy. Fabuła nie jest zbyt porywająca, miejscami wręcz nużąca i mało ciekawa, ale famo przeczytanie zakończenia książki podczas świat Wielkanocnych dało mi dużą dawkę zaskoczenia, o ktore nie podejrzewałem, że auto mnie zaskoczy. Trzeba tu przyznać, że dobrze stworzono postać profesora Jonathana Webera. Mistrzowsko prowadził nas przez meandry nauki i zagadnień religijnych. Do końca książki nie przewidziałem, jak zakończy się wątek boskości Jezusa Chrystusa. Polecam
Mavericus - awatar Mavericus
ocenił na 8 3 lata temu
Odzyskane życie Colombe Schneck
Odzyskane życie
Colombe Schneck
fragment miej recenzji:http://love-coffee-and-books.blogspot.com/2016/05/33odzyskane-zycie-colombe-schnech.html Zdarzenia II wojny światowej to wielka i niewybaczalna skaza na dziejach ludzkości, zagłada milionów istnień jest o tyle przerażająca, że każde z nich miało swoją historię, swoje życie, które brutalnie zostało odebrane.Nie potrafię wyobrazić sobie takiej nienawiści, która pochłonęła i zniszczyła tak wiele, złamała i zbrukała, a tych którzy przeżyli i następne pokolenia, naznaczyła swym piętnem.To naprawdę straszne, kiedy próbujemy sobie to wszystko ogarnąć rozumem, uświadomić sobie to cierpienie, szaleństwo, głód i śmierć, które spotkało jej ofiary. Colombe Schneck stara się zgłębić koleje losów małej dziewczynki, Salomei, o tym, co spotkało ją oraz inne osoby z jej rodziny, jaką cenę przyszło zapłacić tym, którzy przeżyli.Opowieść składa się z różnych przekazów, ze wspomnień, rozmów.Nie ocenia, nie osądza. Autorka sama jest matką, próbuje zrozumieć i pojąć wybory, których musieli dokonywać ludzie, gdy ważyły się ich losy, gdy śmierć była tak blisko, na wyciągnięcie ręki. Lektura tej powieści uświadamia, że takich przypadków było wiele, że to tylko mały, malutki kawałek ogromnego, przerażającego dzieła zniszczenia.Karze zastanowić się, do czego prowadzi szerzenie nienawiści wobec tego, co nie do końca jest dla nas zrozumiałe, do innych tradycji, wyglądu, sposobu bycia. Jak bardzo można zatracić się w spirali fanatyzmu, w co może przeobrazić się zło, które, pozornie nieszkodliwe, przybiera coraz groźniejsze formy. "Odzyskane życie" to również obraz tego, jak exodus przechodzili litwińscy Żydzi, należący do inteligencji kraju, masa wykształconych, zasymilowanych obywateli, których życie i egzystencja nagle zostały ograniczone do murów gett, jak odbierali zaostrzające się represje wobec nich. Poznajemy losy Rai, matki Salomei, oraz Maszy - siostry zostały wysłane do katorżniczych robót, ale ich wola przetrwania była niezłomna, siła, z jaką trzymały się życia i fakt, że nigdy nie skarżyły się na swój los są naprawdę zdumiewające. Widzimy też jak radzą sobie z dalszym życiem po 1945 r., ze statusem osób, które przeżyły i po tragicznych doświadczeniach muszą odnaleźć się w ramach normalności.
Linda - awatar Linda
oceniła na 8 9 lat temu
Mistrz Andy Andrews
Mistrz
Andy Andrews
Zgodziłam się na udział w bardzo ciekawej akcji, której ideą jest dzielenie się otrzymanymi książkami. Bardzo chętnie przystałam na to, bo lubię otrzymywać, a jeszcze bardziej dawać innym. Nawet książki! Chociaż częściej je pożyczam niż daję. Poza tytułem nie wiedziałam o wyczekiwanych pozycjach nic. Nie przeszkadzało mi to, bo równie chętnie zgodziłabym się, gdyby tytuł brzmiał "Silniki czterosuwowe wczoraj i dziś", ale tytuł Mistrz wiele obiecywał. Kiedy wiec otworzyłam kopertę, niespodzianką były dla mnie nie tyle dwa identyczne egzemplarze w treści, co różnorodna kolorystycznie obwoluta: czerwona i niebieska. Dodatkowo z dołączoną, odręcznie zapisaną karteczką. Mądre, mądre – pomyślałam i zabrałam się do czytania, cały czas zastanawiając się, komu mogłabym sprezentować drugą. Na początek wiedziałam tylko, że na pewno musi to być osoba czytająca, która nie odłoży cennego daru serca z jej jeszcze cenniejszym przesłaniem na pastwę kurzu i roztoczy. Sama książka okazała się być ukrytym poradnikiem psychologicznym pod postacią opowieści, której głównym bohaterem był nastolatek Andy, a potem dorosły już mężczyzna oraz Jones. Tajemniczy staruszek, którego wygląd było bardzo trudno opisać, scharakteryzować. Każdy widział w nim to, co chciał zobaczyć, nadając mu odmienne imię od tego znanego Andiemu. Pojawiający się w życiu wielu mieszkańców miasteczka nagle, niespodziewanie, z nieodłączną walizką, zawsze w sytuacji bez wyjścia, kryzysowej, trudnej, by w trakcie przyjacielskiej rozmowy, za pomocą prostych rad ukazujących inną perspektywę przeżywanego, na pozór nierozwiązywalnego problemu, zmienić kierunek myślenia rozmówcy, a tym samym jego nastawienie i w konsekwencji dalsze, odmienne już postępowanie. Same rady, bardzo proste, znane mi już. Czytając o nich przypominałam sobie ludzi, tytuły książek, obejrzane filmy, szkolenia i wreszcie własne i cudze doświadczenia, lekcje życia, dzięki którym tę wiedzę zdobyłam. Nic nowego – myślałam czytając tę książkę – ale dla mnie. Rozglądając się dookoła widziałam jednak bardzo dużo osób, dla których ten poradnik mógłby być odkrywczy z różnych względów. Nieumiejętności uczenia się na własnych lub błędach innych, braku przewodników wśród najbliższych po krętych ścieżkach życia, niechęć do czerpania wiedzy z książek i wiele, wiele innych. Na dodatek wyposażony w zestaw pytań przyporządkowanych każdemu rozdziałowi, ułatwiających rozmyślanie, medytację, poznawanie siebie, swoich słabych i mocnych stron. Do nauczenia się patrzenia na życie z odmiennej perspektywy, która to myśl jest ideą przewodnią tej książki. I nagle mnie olśniło! Nie bez powodu otrzymałam drugą książkę, by się nią podzielić. Skoro ja już wiem, to najwyższy czas, aby zacząć się tą wiedzą dzielić z innymi. To jedna z niewielu rzeczy, którą dzieląc mnożymy. Ta moja dotychczasowa postawa nie wynikała jednak z egoizmu, ale raczej z nieświadomości jej posiadania (myślenie, że każdy ją gromadzi ucząc się wyciągać wnioski, okazało się błędne) i niepewności czy jestem do tego gotowa w odpowiedzialny sposób. Ale jeśli mogę to robić podsuwając takim zagubionym osobom odpowiednie książki? Dopiero teraz dotarł do mnie sens końcowych słów z dołączonej do książki karteczki – wiedzą też można się dzielić, również w postaci książki, jeśli nie potrafię inaczej. Nie posiadam daru Jonesa otwierającego serce i umysł KAŻDEGO człowieka, zwłaszcza na życiowym zakręcie. Wiedziałam jednak komu podaruję tę drugą, niebieską wersję. Zaprzyjaźnionemu osiemnastolatkowi, by poczuć się zupełnie jak Jones podsuwający książki Andiemu, w których znalazł mnóstwo odpowiedzi na pytania zadawane w wieku dorastania. Mam nadzieję, że i on znajdzie odpowiedzi na nurtującego go pytania i postawi na swojej półce obok Josepha Gaardera, Anthoniego de Mello czy Paulo Coelho, mając nadzieję, że przekaże zdobytą wiedzę dalej. P.S. Przyjął ją z zaskoczeniem, ale i z zachłannością w oczach, którą widzę u pożeraczy książek. Uwielbiam ten widok. Jest tak piękny i nieuchwytny, że bardzo trudno ogarnąć go słowami. To trzeba widzieć i podzielać pasję, by poczuć. Czekam teraz cierpliwie na moment, w którym mi o niej opowie. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 7 6 lat temu
Single Meredith Goldstein
Single
Meredith Goldstein
Czegóż to ja nie oczekiwałam po tej książce, sugerując się tytułem! Miałam nadzieję wejść w życie osób samych (ale nie samotnych!) z wyboru, ze skłonnością do monogamii seryjnej, czyli bez stałego partnera i podpatrzeć ich „hajlajf” w barwnej sferze towarzyskiej. Tyle że moje bardzo zawężone pojęcie singla różniło się diametralnie od tego, co autorka miała na myśli. Dla niej singlem był każdy, kto przybył na ślub Matta z Beth Eleanor Evans, którą "przyjaciele – z racji inicjałów – nazywali Bee", bez osoby towarzyszącej. A to wcale, ale to wcale, nie oznaczało, że poza weselem byli sami. Chociaż to ostatnie z kolei nie oznaczało, że byli związani z ludzkim partnerem. Przewrotność i zwodniczość zakresów pojęciowych w tej historii zmieniała się wraz z poznawaniem kolejnych jej głównych bohaterów. Joego, mężczyzny po czterdziestce, właściciela firmy wyposażającej restauracje i wujka panny młodej, związanego z Sarah, która go… drażniła. Można było więc być singlem emocjonalnym w związku fizycznym. Roba, pracownika uniwersyteckiej biblioteki, od lat zakochanego w Bee i od tych samych lat utrzymującego "sekretny, pasywno-agresywny romans z jej przyjaciółką", który niespełnioną miłość przelał na… psa. Tak zakręcony świat człowieczych uczuć musiał skończyć się na prostym do kochania zwierzaku. Hannah, druhna Bee, specjalistka od castingu żyjąca w świecie filmu i przenosząca go na życie, emocjonalnie związana z Tomem, który fizycznie już do niej nie należał, chociaż cały czas miała nadzieję, że mężczyzna zrozumie swój błąd i wróci w jej szeroko otwarte ramiona. Najlepiej na kolanach, która to wizja ewoluowała w fantazję na temat odrzucenia i zemsty, możliwą do zrealizowania na organizowanym ślubie. Postawa między być z nim, czy nie być i właściwie w obu przypadkach bez sprecyzowanej odpowiedzi na pytanie – po co i czego ty właściwie dziewczyno od życia chcesz? Vicki, projektantki wnętrz, przyjaciółki panny młodej, oczarowanej miłością bohaterów z cyklu "Kwiaty na poddaszu" V. C. Andrews i poszukującej jej w kolejnych partnerach, a znajdującej tylko rozczarowanie, a ostatecznie… depresję. Stałą partnerkę życia karmioną antydepresantami i naświetlaną lampą solarną. I wreszcie Phila, przypadkowego uczestnika wesela, oddelegowanego na nie przez własną matkę, która była przyjaciółką przyszłej teściowej Bee. Mężczyznę uzależnionego emocjonalnie od rodzicielki, co nie pozwalało mu na tworzenie udanych związków z innymi kobietami. Każdy z tych bohaterów przybył na ślub z bagażem życiowych doświadczeń, określonych nastawień, z góry zaplanowanych zachowań i pielęgnowanych uprzedzeń, mających tragikomiczny wpływ na kierunek toczących się wydarzeń, których prędkość wzrastała wraz z ilością pitego alkoholu i zażywanych środków dopingujących. Świadomie lub nie. Ich skutki były katastrofalne, ale jak się potem okazało, koniecznie właśnie takie, by zmienić sposób myślenia i postrzegania własnej sytuacji przez bohaterów oraz w ostateczności pryzmat patrzenia na życie i przyszłość każdego z nich. Całość historii, która toczyła się wokół przygotowań weselnych, a potem już na samym przyjęciu, została opowiedziana przez każdego z pięciu singli, tworząc jedną, zazębiającą się wydarzeniami oraz postaciami i przenikającą się wątkami, spójną, jednolitą całość. Dzięki temu wiedziałam, co czują i co myślą wszyscy bohaterowie o sobie nawzajem, jak zmienia się ich nastawienie i jak ulęgają przemianom ich poglądy i postawy, tworzące barwny kalejdoskop zachowań, nadający akcji coraz szybszego tempa. Miałam wiele okazji do uśmiechu i śmiechu! To właśnie humor wynikający z sytuacji komicznych, lapsusów językowych, złośliwych komentarzy i dwuznacznych zdarzeń, nadawał powieści komediowy charakter. Jednak pod tą warstwą dobrej zabawy, autorka ukryła prawdziwy sens – tak naprawdę każdy człowiek jest przez większość życia singlem. Fizycznie, psychicznie lub mentalnie. W większości przypadków na własne życzenie, szczęśliwym tylko bywając. I pomyśleć – lekka, przyjemna komedia, po której zrobiło się mi tak jakoś smutno. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 6 4 lata temu
Accabadora. Ta, która pomaga odejść Michela Murgia
Accabadora. Ta, która pomaga odejść
Michela Murgia
"Accabadora.Ta, która pomaga umrzeć" jest jedną z tych książek, które zmuszają nas do refleksji nad życiem i moralnością. Śmierć jest tematem tabu, podobnie jak seks. Wiadomo, że Kościół stoi na straży moralności i wprost potępia aborcję. W włoskiej wiosce, mieszka kobieta, która zajmuje się krawiectwem. Jednak tak naprawdę pomaga ludziom w odchodzeniu z tego świata. Jej podopieczna nie ma pojęcia czym zajmuje się jej ciocia. Pewnego razu, młody człowiek zostaje pozbawiony nogi. Jego życie się zmienia i staje się nieznośny dla otoczenia. Wiedząc czym zajmuje się kobieta prosi ją o pomoc. Kobieta podejmuje decyzję, która zmieni życie wszystkich osób z jej najbliższego otoczenia. Eutanazja jest w Polsce zakazana. Z tym motywem spotkałam się w "Zanim się pojawiłeś"i to jest dopiero druga książka z tym motywem przeze mnie przeczytana. Nie jest to typowa książka o której można łatwo zapomnieć ze względu na temat jaki ona porusza. Książka zmusza nas do refleksji nad sobą i nad życiem. Często mówimy, że nigdy byśmy tak nie postąpili i potępiamy tych co coś takiego zrobią. Jednak czasami bywa tak, że postępujemy dokładnie tak jak te osoby, które potępilismy. Kim my jesteśmy, żeby pouczać innych o moralności? Moralność nie obowiązuje na wojnie, gdzie trzeba zabijać ludzi i czy wtedy powinniśmy krytykować te osoby? Często zapominamy o tym, że życie nie jest ani czarne ani białe. Zapominamy, że są takie sytuacje w których trzeba postąpić inaczej niż byśmy chcieli i o tym przekonuje się Maria, duchowa córka Accabadory. Książka jest krótka można ją spokojnie przeczytać na jednym posiedzeniu. Dla tych co interesują się psychologią bohaterów oraz o tematach o których się głośno nie mówi będzie idealną pozycją.
Klaudia Sowa - awatar Klaudia Sowa
oceniła na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Przeczekać ten dzień

Więcej
Anna Maria Jaśkiewicz Przeczekać ten dzień Zobacz więcej
Anna Maria Jaśkiewicz Przeczekać ten dzień Zobacz więcej
Anna Maria Jaśkiewicz Przeczekać ten dzień Zobacz więcej
Więcej