Prawdziwe wiedźmy

Okładka książki Prawdziwe wiedźmy
Weronika Łodyga Wydawnictwo: Wydawnictwo Young Cykl: Córki tamtych Wiedźm (tom 2) literatura młodzieżowa
496 str. 8 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Cykl:
Córki tamtych Wiedźm (tom 2)
Data wydania:
2024-02-14
Data 1. wyd. pol.:
2024-02-14
Liczba stron:
496
Czas czytania
8 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383218045
Średnia ocen

                7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Prawdziwe wiedźmy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Prawdziwe wiedźmy

Średnia ocen
7,5 / 10
47 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
52
9

Na półkach:

Nie wniosła mi tu ta książka zbyt dużo. Mogło się dziać trochę więcej tak naprawdę, ale mimo wszystko moja opinia jest pozytywna, ratuje ją to że jestem fanką tej fabuły, a wspomnienie pierwszej części wywołuje we mnie piękne wspomnienia z czasów kiedy akurat ja czytałam. Nie jest to zła książka. Naprawdę przyjemna, ale jak już mówiłam nic szczególnego. Aczkolwiek polcam. Naprawdę polubiłam bohaterów. I było warto przeczytać!

Nie wniosła mi tu ta książka zbyt dużo. Mogło się dziać trochę więcej tak naprawdę, ale mimo wszystko moja opinia jest pozytywna, ratuje ją to że jestem fanką tej fabuły, a wspomnienie pierwszej części wywołuje we mnie piękne wspomnienia z czasów kiedy akurat ja czytałam. Nie jest to zła książka. Naprawdę przyjemna, ale jak już mówiłam nic szczególnego. Aczkolwiek polcam....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

116 użytkowników ma tytuł Prawdziwe wiedźmy na półkach głównych
  • 62
  • 54
25 użytkowników ma tytuł Prawdziwe wiedźmy na półkach dodatkowych
  • 10
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Weronika Łodyga
Weronika Łodyga
Zawodowo farmaceutka, prywatnie feministka, zwolenniczka ruchu pro-choice i jedna z literek w skrócie LGBT+. Siedzi w milionie fandomów, aktywnie nadrabia zaległości w znajomości Uniwersum Marvela i nie potrzebuje dziecięcej tarczy, by wybrać się do kina na film Disneya. Kocha koty. Koty ją trochę mniej. Autorka doskonale przyjętej powieści Hurt/Comfort.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wszystko, co lśni Gita Trelease
Wszystko, co lśni
Gita Trelease
,,Wszystko co lśni" czyli idealne połączenie prawdziwej historii i magii. Paryż. Dwór Marri Antoniny bawi się w najlepsze, podczas gdy biedni głodują i ledwo wiążą koniec z końcem. Nie powinno być dla nikogo zdziwieniem, że bunt powoli narasta w sercach biednych mieszkańców miasta miłości. W tym świecie Camille jest zmuszona opiekować się swoją młodszą, ukochana siostrą. Razem walczą o przetrwanie w tych ciężkich czasach. A brat pijak i hazardzista nie pomaga im tylko podkopuje pod nimi co raz głębsze dołki. Camilla, która jako jedyna z rodzeństwa odziedziczyła po matce magię, robi wszystko aby ich utrzymać przy życiu. Gdy ich brat przekracza pewną granicę, Camille ma dość. Chce ratować siebie i Sophie za wszelką cenę. Sięga wtedy po mroczną magię, która pozwala przybrać jej nową tożsamość. Staje się owdowiałą baronessa, które ma szczęście w kartach. Powoli nawiązuje tam znajomości i mimo początkowej niechęci do szlachty, zaczyna część z nich lubić. Problem pojawia się, gdy jako biedna dziewczyna poznaje konstruktora balonów, w którym się zakochuje i to nawet z wzajemnością!! Tylko naukowiec nie jest zwykłym chłopcem, jak się mogło na początku wydawać... Jest kimś ważnym w tym świecie. A Camille nadal jest tylko córką drukarza. Magia może i jest zakazana we Francji, jednak dwór w Wersalu aż nią kipi. Niestety nie ma tylko dobrych magów. Są też, którzy mają mroczne zamiary i nic ich nie powstrzyma aby dopisać swego...
Hania - awatar Hania
oceniła na 7 9 miesięcy temu
Wielkie oczekiwania Lauren Brooke
Wielkie oczekiwania
Lauren Brooke
Bella ma przygotować się do ważnych zawodów razem ze swoją klaczą Fiestą. Życie na Ranchu Golden Horse jest jednak pełne niespodzianek. Pod opiekę mamy Belli, terapeutki, zostaje oddany nastoletni chłopiec oskarżany o podpalenia. W tym czasie dziewczyna zaczyna czuć coś w stronę chłopca z sąsiedztwa. Gdy miałam naście lat książki Lauren Brooke z cyklu „Heartland” były dla mnie naprawdę bardzo ważne. Dlatego teraz, po latach, postanowiłam sprawdzić, jak wypada pierwszy tom z jej nowszego końskiego cyklu. „Wielkie oczekiwania” okazały się dla mnie lekturą w pewien sposób przyjemną i nostalgiczną, choć trudno tu mówić o literaturze jakichkolwiek wysokich lotów. To powieść wyraźnie pisana z myślą o młodszej młodzieży. I to samo w sobie wadą nie jest, ale mam wrażenie, że w tym przypadku jednak wykonanie nie jest wcale najlepsze, jakie być mogło. Są przecież powieści dla tego samego targetu, które jako dorosła osoba mogę czytać „bez bólu”. Ta powieść zaś aż tak przyjemną lekturą dla mnie po prostu nie była. To naprawdę krótka i nieskomplikowana powieść. Jeśli ktoś przeczytał w życiu kilka książek albo obejrzał kilka filmów/serialu to szybko domyśli się, w którą stronę pójdzie fabuła. To oczywiście bardzo mocno obyczajowa historia z końmi w tle, więc nie wymagam w takich opowieściach skomplikowanej zagadki, ale tak czy siak, autorka stworzyła tu mocno schematyczną opowieść. Sam przekaz czy poruszane problemy są jednak z tych ważnych i potrzebnych, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że to jednak książka, która ma trafić do młodszego czytelnika. Dlatego wydaje mi się, że pod tym względem może swoją funkcję spełnić. Dużo większy problem mam ze stylem tej powieści, który jest prościutki i leciutki, ale przy tym dość toporny. Zdania są krótkie, czasami pojawiają się bardzo klarowne powtórzenia (np. słowo „klacz” użyte zdanie po zdaniu). Miałam też poczucie, że tłumacz o koniach nie wie absolutnie nic i używa po prostu złych określeń, których nikt, kto jeździ konno, nie użyje. I o ile młody czytelnik może nie zauważyć problemów w stylu, o tyle wiem, że młode koniary doskonale ogarniają takie rzeczy i na pewno wiele z nich zwróci na takie babole uwagę. A przecież to jest książka targetowana właśnie przede wszystkim do nich. Zastanawia mnie też trochę tutaj, jako dorosłego czytelnika, to jak działa i z czego utrzymuje się ranczo. Dlatego że nie była tu wspomniana żadna szkółka jeździecka, więc to nie jest to, na czym rodzice Bellu zarabiają. Nie zajmują się też stricte hodowlą koni, nie było tu też nic o uczestnikach wysokiej rangi zawodów, a terapia jednego dziecka trwająca trzy tygodnie nie utrzyma raczej tak potężnego ośrodka. Na pewno część dochodów pojawia się z pensjonatu, który był wspomniany, ale w dalszym ciągu rodzice Belli mają na swojej ziemi kilkanaście innych koni oraz duży dom z basenem… Cóż, może to wyjaśnia się w kolejnych tomach. „Wielkie oczekiwania” wielkich oczekiwań raczej więc nie spełniają. Nie jest to książka w żadnym razie szkodliwa, ale jednak chciałoby się, aby było tu coś więcej: ładniejszy styl, trochę bardziej skomplikowana opowieść, może trochę głębsze wejście w temat. Przydałoby się też oczywiście bardziej jakościowe tłumaczenie. Ale jednocześnie wiem, że koniary nie mają jakiegoś potężnego wyboru, jeśli chodzi o książki i w tej kategorii może i ta opowieść da radę… chociaż pod względem ogólnego klimatu w dalszym ciągu preferuję „Heartland”. Świat jeździeckich zawodów to jednak nie mój świat.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na 6 1 rok temu
Córki tamtych Wiedźm Weronika Łodyga
Córki tamtych Wiedźm
Weronika Łodyga
Ta książka skusiła mnie przede wszystkim okładką. No i jeszcze tym, że jest o wiedźmach, ale okładkę i ten mieniący się tytuł zobaczyłam najpierw. To młodzieżówka autorstwa Weroniki Łodygi, przez którą szybko przebrnęłam, ale po kolei. Najpierw powiem, że jest to dwutomówka i choć na zdjęciu jest widoczna tylko część pierwsza, to recenzuję obydwa tomy, ponieważ dla mnie to zamknięta całość, a jak tylko skończyłam pierwszy, to zabrałam się za audiobooka kontynuacji, czyli “Prawdziwe wiedźmy”. Autorka zabiera nas do bardzo ciekawego świata, a mianowicie do polskiej szkoły magii, którą poznajemy wraz z Julką — główną bohaterką oraz jej przyjaciółkami; Karo i Łucją. Julia, jak wszystkie uczennice magicznej szkoły, ma dar magii i potrafi czarować, ale nie do końca sobie radzi ze wszystkimi zadaniami, ponieważ jej magia jest zupełnie inna, niż reszty dziewcząt. Bohaterka jest także wychowywana przez bardzo surową babcię, z którą nie potrafi za bardzo rozmawiać, a ta stale porównuje ją do jej nieżyjącej “idealnej” matki. Kiedy nadarza się okazja, Julka postanawia zgłosić się do magicznego turnieju, aby udowodnić wszystkim swoją wartość. Dziewczyna zdecydowanie nie ma łatwego życia, stale w cieniu zmarłej matki, stale walczy ze swoją magią, której nie rozumie i próbuje na własną rękę dowiedzieć się czegoś o swoim ojcu. Uważam, że fabularnie to dzieje się całkiem sporo, choć widzę też pewną kalkę z Harry’ego Pottera: szkoła magii, główne trio, rodzice bohaterki nie żyją, magiczny turniej i podział na magicznych i niemagicznych — czy mi to przeszkadza? A w życiu! Uwielbiam taki klimat! Książki pochłonęłam momentalnie i świetnie spędziłam przy nich czas. Jest to zdecydowanie lekka i raczej zabawna lektura, którą oczywiście będę polecać. Idealna na odmóżdżenie się. Ponadto pojawiają się minimalne wątki słowiańskie, choć to bardziej w drugim tomie, np. bohaterki obchodzą Dziady. Gdzieś w tle rysuje się także żeńska relacja romantyczna, choć jest to już taki dalszy plan. To raczej książka o nastoletnich czarownicach i ich problemach, które muszą rozwiązać, bo oczywiście nie tylko Julka ma swoje, ale Karo i Łucja także. A także i chyba nawet najważniejsze, jest to historia o przyjaźni! O wspaniałej przyjaźni pomiędzy dziewczynami (której troszkę im zazdroszczę). Zerkając na Lubimy Czytać, widzę jednak, że nie ma zbyt dobrych opinii, ale ja nigdy nie ukrywałam, że jestem niewymagającym czytelnikiem :D Nie jest to może literatura najwyższych lotów, ale do mnie ta historia trafiła i świetnie spędziłam przy niej czas, a chyba o to chodzi w czytaniu, dlatego ode mnie leci polecajka dla tej książki. Jedyne co to nie rozdzielałabym tej historii na dwa tomy, a zachowałabym to w jednym, jako kompletna książka, dlatego też recenzuję od razu obydwa tomy. Bo razem tworzą skończoną całość, która tak mi się spodobała.
czarne_swiatło - awatar czarne_swiatło
ocenił na 8 8 miesięcy temu
Zanim wybuchnie słońce Józefina Płotka
Zanim wybuchnie słońce
Józefina Płotka
Choć zazwyczaj nie jestem fanką motywu fake dating i raczej staram się go unikać, to ta książka naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła. Mimo pewnych przewidywalnych wątków, związanych właśnie z głównym motywem, czytało mi się ją naprawdę dobrze i świetnie bawiłam się podczas lektury. Szybko zmieniałam strony, a po każdym rozdziale miałam ochotę na kolejny i kolejny. Nawet spokojniejsze fragmenty wcale nie wiały nudą i były po prostu interesujące. Styl autorki jest bardzo ładny, choć dosyć prosty. Naprawdę dobrze radzi sobie z pokazywaniem emocji i prowadzeniem nawet kilku postaci na raz. Niezwykle podobały mi się wszystkie te porównania do malowanych dzieł sztuki czy filmów. Były idealnie wpasowane i brzmiały po prostu całkowicie naturalnie. Jedyną rzeczą, która odrobinę mnie kłuła, były niektóre fragmenty, które sprawiały wrażenie przyspieszonych. W moim odczuciu, były trochę za krótkie i zbyt suche. Momentami miałam wręcz wrażenie, że coś zostało wycięte lub skrócone. Brakowało mi choć trochę dłuższych akapitów i bardziej rozbudowanych opisów. Przez to pewne sceny były trochę poszatkowane i zdecydowanie zbyt szybkie. Jeśli chodzi o bohaterów, absolutnie uwielbiam Daniela. Cała otoczka wokół jego osoby była dla mnie intrygująca i muszę przyznać, że rzeczywiście miał w sobie coś pociągającego. Zderzenie legend i plotek z rzeczywistością było ciekawym zabiegiem i zdecydowanie spodobało mi się to, co skrywało się pod jego skorupą, pod maską "złoczyńcy", niebezpiecznego i agresywnego człowieka, od którego lepiej trzymać się z daleka. Cały jego świat, choć rzeczywiście wydawał się trochę mroczny, wcale nie był taki zły. Natomiast Leon? Był trochę naiwnym dzieciakiem z ładną buzią. Czasem irytowało mnie jego zachowanie, ale mimo to żywię do niego głównie pozytywne uczucia. Zaś jeśli chodzi o przyjaciół Leona, cóż... nie jestem fanką Weroniki. Nie jestem pewna, czy chciałabym przyjaźnić się z osobą, która na każdym kroku mnie krytykuje i podważa moje decyzje. Rozumiem, że mogła raz czy dwa zwrócić Leonowi uwagę, kiedy zachował się głupio. Ale nie więcej, serio. No bo bez przesady, to że ty zrobiłabyś inaczej, nie znaczy, że pozostali też muszą... Natomiast, generalnie bohaterowie w tej książce są przedstawieni świetnie. Są wielowarstwowi i zwyczajnie ludzcy. Łatwo mi było uwierzyć w ich emocje i zachowanie, a tym bardziej polubić ich i przywiązać się do nich. Uważam, że autorka zrobiła kawał dobrej roboty kreując swoje postaci. Co również bardzo spodobało mi się w tej książce, to rozwój relacji Damiana i Leona. Zmieniała się powoli i w bardzo naturalnym, swobodnym tempie. Od nieufności, przez przyjaźń i dopiero po miłość. A cały proces został przedstawiony tak gładko, że właściwie różnica między poszczególnymi etapami zupełnie się zatarła. Co, oczywiście jest bardzo dobre. Zakończenie było dla mnie pozytywną niespodzianką. Było jednocześnie bardzo komfortowe i ciepłe, jak i nieco przykre. Zostawiło po sobie taki słodko-gorzki posmak, lecz także nadzieję.
teczowe_ksiazki - awatar teczowe_ksiazki
ocenił na 8 5 miesięcy temu
Druga śmierć Edie i Violet Bond Amanda Glaze
Druga śmierć Edie i Violet Bond
Amanda Glaze
Dwie siostry i świat po śmierci. Co może się złego wydarzyć? Edie i Violet są bliźniaczkami i pracują jako medium. Wiele osób sceptycznie podchodzi do ich występów, jednak nikt nie wie, że dziewczyny naprawdę posiadają umiejętności, które umożliwiają im kontakt z ludźmi po śmierci. Ostatnio zaczyna dochodzić do serii zaginięć młodych kobiet, które tak jak one pracowały jako medium. Co wiąże te zaginięcia ze śmiercią ich matki? Już dłuższy czas ta książka leżała na mojej półce. Sięgnęłam po nią, bo zmotywowało mnie do tego wyzwanie #365dnifantastyki 💕 Wszelkie tematy nadprzyrodzone intrygują mnie od dawna, więc ta książka była czymś, co mnie od razu zaintrygowało swoim opisem. Pomysł autorki na to, jak wyglada wchodzenie do świata zmarłych oraz to, jak wyglada życie po śmierci jest naprawdę intrygujący i na swój sposób nowatorski. Dwie siostry mimo bycia bliźniaczkami posiadają różne umiejętności, które pozwalają im na zarabianie na życie poprzez bycie medium. Ich postaci są napisane w taki sposób, że kibicujemy im od pierwszej do ostatniej strony książki. Na minus w tej książce jest wątek romantyczny. Moim zdaniem jest on tam trochę na siłę, a do tego jest przerysowany, przez co niektóre zachowania bohaterów wydają mi się irracjonalne. Głównie chodzi tu o to, jak ta relacja przesadnie szybko się rozwija i bierze trochę z niczego. Mimo to, jest to naprawdę fajna i przyjemna lektura, która przypadnie do gustu młodzieży, ale i tym starszym czytelnikom.
ZOpowieści - awatar ZOpowieści
ocenił na 7 1 rok temu
Girls like girls Hayley Kiyoko
Girls like girls
Hayley Kiyoko
Siedemnastoletnia Coley musi zacząć nowe życie po dewastującej stracie mamy, która przegrała z depresją. Musi zamieszkać z ojcem, którego nie widziała od kiedy miała 3 lata i odnaleźć się w nowej, małomiasteczkowej rzeczywistości. Jej myśli coraz bardziej krążą wokół Sonyi - popularnej i zawsze idealnej dziewczyny. Hayley Kiyoko naprawdę zaskoczyła tym, jak wciągającą historię stworzyła! Nie spodziewałam się tego - ale jak się okazuje, nie warto oceniać książki po okładce (dosłownie, bo ta również mnie nie zachwyciła). Bohaterowie, mimo iż czasem drażnią, to są w tym wszystkim bardzo ludzcy. Naprawdę czuć klimat licealnych wakacji i charakterystyczny kocioł paczki znajomych z małego miasteczka. Warto jednak zaznaczyć, że książka nie jest cukierkowa. Porusza bardzo trudne tematy, które naprawdę poruszają: depresja, samobójstwo rodzica, coming out i trudy bycia w szafie. Young adult WLW gra tu rolę wcale nie główną, a jedynie dodającą oliwy do ognia. Wszystkie te motywy były potraktowane z należytą uwagą i naprawdę dużą starannością. Niewiele książek WLW napotkałam, które w taki wyczerpujący sposób zawarłyby emocje towarzyszące procesowi coming outu przed samym sobą, który często jest dramatyczny i bardzo trudny. Mimo iż narratorem jest Coley, to cennego wglądu w drugą perspektywę dziejących się dramatów dają też wpisy social mediowe z perspektywy Sonyi. To był dość niespotykany i ciekawy zabieg. Warto też wspomnieć o kontekście powstania książki - Hayley dopisała historię do piosenki, która tak naprawdę wybiła jej karierę (o tym samym tytule). Za samą piosenką kryje się idea budowania reprezentacji, która zyskała niespodziewane zasięgi - praca wielu osób (często za darmo!) zrobiła naprawdę dużo dobrego! Polecam tę książkę nie tylko docelowej grupie young adult. Traktuje w niegłupi sposób o bardzo ważnych sprawach, jednocześnie dostarczając wciągającej fabuły. Jedyny niedosyt mam po zakończeniu, które zdało mi się nieco niedomknięte, ale nie chcę spojlerować, więc zachęcam do samodzielnej oceny tej kwestii. ~ recenzja oryginalnie opublikowana na Instagramie
KociołekZKsiążkami - awatar KociołekZKsiążkami
ocenił na 7 1 rok temu
Kamień z serca Jake Maia Arlow
Kamień z serca
Jake Maia Arlow
ig: ksiazkowyduet Witajcie, moi zmarznięci romantycy i niebezpieczni paleontolodzy z TikToka! Dziś opowiem Wam o książce, która ma wszystko: miłość, śnieg, skamieliny i... lekką stłuczkę uczuciową. To „Kamień z serca” Jake’a Maia Arlowa – czyli romans zimowy z elementami przyrodniczego dramatu i kubkiem kakao większym niż ego exa. Shani, ma złamane serce i nową miłość: skamieniałości. I szczerze? Nie dziwię się. Bo martwe ryby nie ghostują cię na Messengerze, nie zabierają ci swetra i nie cytują astrologii przy zrywaniu. Shani jedzie więc na zimowe stypendium, żeby badać szczątki prehistorycznych pływających trupów i nie myśleć o miłości. Tyle że... miłość nie pyta. Miłość wjeżdża w Ciebie… samochodem twojej mamy. I tak oto poznajemy May – ofiarę kolizji oraz sprawczynię katastrofy sercowej w jednym. Dziewczyna, która sprawia, że nawet lód na drodze topnieje z zażenowania, gdy Shani próbuje się zachować normalnie. Niestety, Shani normalność widziała ostatnio w epoce kredy – więc zamiast flirtu mamy nerwowe bełkotanie, a zamiast kwiatów… numer do ubezpieczyciela. Wszystko byłoby prostsze, gdyby nie fakt, że zaczyna śnieżyć jak w reklamie czekolady z lat 90. Dziewczyny zostają uwięzione w zimowej scenerii jak dwie bohaterki Hallmarka, ale z większą queerową energią i mniejszą ilością niepotrzebnych wątków z farmą. A im więcej śniegu, tym mniej przestrzeni na udawanie, że uczucia się nie rozmroziły. Shani i May mają cudowną chemię, ale też mnóstwo niedopowiedzeń, emocjonalnych zakrętów i rozterek, które są tak prawdziwe, że można by nimi wypełnić lodowisko niepewności.
ksiazkowyduet - awatar ksiazkowyduet
ocenił na 8 11 miesięcy temu
Znów mogę cię zobaczyć Ann Liang
Znów mogę cię zobaczyć
Ann Liang
Na początku sam opis rodziny jedzącej posiłek w gdzieś na mieście ,mnie nie przekonał a kolejne sceny aż do pierwszego razu gdy bohaterka staje się niewidzialna ,były jak bełkot albo jak zgrzyt i niewiele zrozumiałam ,poza faktem rywalizacji dwuch prymusów i checią zepchnięcia ze sceny "rywala". Później dałam się wciagnąć w historyjkę nastolatki zmagającej się z problemami bycia na siłę tą pierwszą i najlepszą uczennicą,kontra ukrywanie tego,że pochodzi z biednej rodziny i wstydzi sie ,że rówieśnicy mogli by to odkryć. Tu mamy akcję,bo mimo niechęci do swojego największego szkolnego "rywala",to właśnie jego uważa za najmądrzejszego i postanawia poprosić go o pomoc i wytłumaczenie zjawiska swojej niewidzialności. Książka wciąga, chociaż sam romans bohaterów nie jest czymś odkrywczym i przewidziałam go na samym początku -opis biurka Henrego w jego pokoju i zdjęcie odbierania jakiegoś wyróżnienia,gdzie pozują oboje z Alice- samo to zdjęcie już mogło jej zasugerować jakieś zauroczenie z jego strony. Dodam jeszcze że zaznaczenie gdzieś na pierwszej stronie ,że książka nadaje się tylko dla pokoleń Z i afla , jakby ...można było zaznaczyć że jest przedewszystkim przeznaczona dla nastolatków i że może być niewystarczająco dobra dla dorosłego a nawet starszego czytelnika. Nie mniej wracając do fabuły , kulminacja wywalenia bohaterki ze szkoły wycisnęła łzy, a rzadko płacze czytając książki.
Regina Jabłońska - awatar Regina Jabłońska
oceniła na 8 2 miesiące temu
Romance, w skrócie Ro Aleksandra Sadura
Romance, w skrócie Ro
Aleksandra Sadura
Czy Roszpunka brzmi znajomo? Ro jest zwyczajną nastolatką, z takim wyjątkiem że ma bana na wszystko co fajne. Nie może opuszczać swojego domu, a jej życie głównie składa się z nauki i prób zadowolenia wymagającej matki. Dziewczyna obdarzona jest wielkim talentem aktorskim, ale nie może z niego korzystać, bo jej matka uważa to za stratę czasu. Całe życie dziewczyny zmienia się jednak gdy podczas lekcji matematyki do jej ogrodu wpada córka jej nauczycielki i oskarża kobietę o zdradę z ojcem Ro, chociaż ona nawet go nie ma! To wydarzenie jest jak efekt motyla dla zamkniętej w czterech ścianach nastolatki, poznaje swoją pierwszą w życiu rówieśniczkę i pierwszy raz sprzeciwia się woli swojej matki. Ro ma marzenia do spełnienia i nie zamierza pozwolić by ktoś jej to odebrał. Bierze udział w ukochanych przedstawieniu, a nawet poznaje chłopaka, jak jej się zdaje, miłość jej życia. To opowieść pełna zawiłych relacji. W książce oprócz głównej historii dostajemy cały wachlarz wspomnień głównej bohaterki, który pozwala nam lepiej zrozumieć jej sprzeczne emocje, a jej dylematy naprawdę nie są czymś z czym przeciętny człowiek dałby sobie radę. Zabić własną matkę w imię wolności czy poświęcić samą siebie? To ten typ książki, gdzie nie ty kończysz, a on kończy z tobą. Na początku ten tytuł wydawał mi się nudny, zwłaszcza że pewne luki fabularne ciężko sobie jakoś sensownie wytłumaczyć. Dopiero w połowie nie mogłam się oderwać od czytania i tylko słyszałam jak serce nawala mi w piersi ze stresu. Sama postać matki budzi grozę, ciężko ją polubić. Jednak kiedy przeczytałam epilog, nagle stała się moją ulubioną postacią. Rollercoaster emocji gwarantowany, tak jak obiecali na okładce. Cały stres związany z ucieczkami z domu jest naprawdę dobrze oddany i opisany, zagłębianie się w te toksyczne relacje jest naprawdę ciekawe. Jedynie sceny randkowania były jak dla mnie zbyt pobieżnie opisane, możnaby włożyć w nie nieco więcej emocji, ale może nawet dobrze że tak było, bo jak tylko Xavier się pojawiał, naprawdę chciałam czymś w niego strzelić. Żadko płaczę na książkach, ale muszę przyznać że przy tej zdarzył mi się ten incycent, głównie na epilogu. Jedynie zakończenie historii Ro jakoś mi nie pasuje, jest za proste jak dla mnie, ale niech już jej będzie. Dziewczyna wiele wycierpiała, więc już zostawię jej szczęśliwe zakończenie w spokoju.
Seraphine - awatar Seraphine
ocenił na 8 11 miesięcy temu

Cytaty z książki Prawdziwe wiedźmy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Prawdziwe wiedźmy