Parmenion

Okładka książki Parmenion
Karol Bunsch Wydawnictwo: Wydawnictwo SBM Cykl: Trylogia Antyczna (tom 2) powieść historyczna
340 str. 5 godz. 40 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Cykl:
Trylogia Antyczna (tom 2)
Data wydania:
2024-11-12
Data 1. wyd. pol.:
1969-01-01
Liczba stron:
340
Czas czytania
5 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383484365
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Parmenion w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Parmenion

Średnia ocen
7,3 / 10
207 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
454
451

Na półkach:

Podobnie jak w pierwszej części, tytuł okazuje się tu lekko zwodniczy. Główną postacią nie jest bowiem sam Parmenion, lecz Aleksander Wielki — już jako król, napędzany ambicją sięgającą znacznie dalej niż Macedonia i Hellada. Jego pragnienie podboju obejmuje właściwie cały znany świat, a szczególnym celem staje się Persja, postrzegana jako największe zagrożenie dla antycznego porządku. To właśnie wyprawy młodego władcy stanowią oś fabuły i nadają ton całej opowieści.

Sam Parmenion, dawny strateg Filipa, pozostaje w cieniu jako doradca — głos doświadczenia przy boku porywczego i nieustępliwego monarchy. Służy radą, lecz nie wszystkie decyzje Aleksandra są dla niego zrozumiałe. Niektóre budzą zdumienie, inne wręcz przerażenie. To właśnie jego oczami obserwujemy czyny i wybory Macedończyka, co tłumaczy sens tytułu i perspektywę narracyjną.

Aleksander jawi się jako postać niemal mityczna — niezwyciężony, bezkompromisowy, nieznoszący sprzeciwu. Zdaje się wierzyć w swoje boskie pochodzenie, jako potomek Achilles i wybraniec bogów. Choć jego wiara bywa niejednoznaczna, wydarzenia zdają się potwierdzać, że sprzyja mu coś więcej niż tylko strategia i siła. Jednocześnie trudno obdarzyć go sympatią — przynajmniej w tej odsłonie historii. Być może jednak taka właśnie bezwzględność jest nieodłączną cechą jednostek wybitnych. Historia, jak zwykle, zostawia sobie prawo do ostatecznego osądu.

„Parmenion” utrzymuje wysoki poziom swojej poprzedniczki, a miejscami nawet ją przewyższa. Jest tu więcej dynamiki, więcej akcji, a jednocześnie nie brakuje intelektualnego tła — sporów filozofów z politykami, które nadają całości autentycznego ducha antyku. Postacie zyskują na głębi, ich psychologia jest bardziej rozbudowana i przekonująca.

To bardzo dobra książka — angażująca, napisana z rozmachem, a przy tym lekka w odbiorze. Stanowi też ciekawy obraz tego, do czego może prowadzić połączenie młodzieńczej porywczości z brawurą i bezgraniczną ambicją.

Ale to już za mną. Teraz czas na wielki finał.

„Parmeniona” oczywiście gorąco polecam!
Za egzemplarz dziękuję @takczytam.poznan

Podobnie jak w pierwszej części, tytuł okazuje się tu lekko zwodniczy. Główną postacią nie jest bowiem sam Parmenion, lecz Aleksander Wielki — już jako król, napędzany ambicją sięgającą znacznie dalej niż Macedonia i Hellada. Jego pragnienie podboju obejmuje właściwie cały znany świat, a szczególnym celem staje się Persja, postrzegana jako największe zagrożenie dla...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

439 użytkowników ma tytuł Parmenion na półkach głównych
  • 288
  • 148
  • 3
126 użytkowników ma tytuł Parmenion na półkach dodatkowych
  • 91
  • 7
  • 7
  • 6
  • 6
  • 5
  • 4

Inne książki autora

Karol Bunsch
Karol Bunsch
Polski pisarz historyczny, publicysta i tłumacz literatury angielskiej oraz niemieckiej, porucznik piechoty Wojska Polskiego. Jego ojcem był rzeźbiarz i profesor Państwowej Szkoły Przemysłowej Alojzy Bunsch, matka, Maria Aleksandra z d. Sadłowska pochodziła ze znanej rodziny lwowskich architektów. Mając 17 lat, zaciągnął się w roku 1915 do Legionów Polskich. W roku 1916 podjął studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim, które ostatecznie ukończył w roku 1920. Dodatkowo studiował jeszcze filozofię i rolnictwo, ale kierunków tych nie skończył. Oprócz kariery prawniczej wiele uwagi poświęcał zajęciom sportowym, uprawiał gimnastykę wyczynową, był wielokrotnym zwycięzcą zawodów strzeleckich w Bractwie Kurkowym. Jego głównym osiągnięciem literackim był wielotomowy cykl powieściowy z czasów piastowskich znany jako Powieści piastowskie, cieszący się popularnością już od wydania pierwszej książki (Dzikowy skarb, 1945).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Saga o Jarlu Broniszu Władysław Jan Grabski
Saga o Jarlu Broniszu
Władysław Jan Grabski
Powieść historyczna pisana podczas wojny, wydana 1945 roku. Opowiadająca o stosunkach pierwszych Piastów z Wikingami. Akcja powieści, rozgrywa się, w lach 995 - 1000. Głównymi opisanymi w niej wydarzeniami historycznymi, jest Zjazd Gnieźnieński, i bitwa morska pod Svold. Tytułowym bohaterem, jest rycerz Bronisz Ganowicz, wywodzący się z kujawskiego rodu książęcego, spokrewnionego z Piastami. Bronisz jest starszym bratem, pierwszego polskiego pochodzenia, arcybiskupa gnieźnieńskiego Bossuty, zaufanym doradcą do spraw pomorskich Bolesława Chrobrego, i jego politycznym wysłannikiem na dwór siostry władcy, Sigridy królowej Szwecji, i następnie Danii, matki króla Anglii Kanuta Wielkiego. Sam fakt, iż w książce napisanej podczas okupacji niemieckiej, narzeczona głównego bohatera nosi imię Helga, wskazuje czytelnikom, iż mamy do czynienia z dziełem nietuzinkowym. Autor, jak na czasy w których żył, stworzył powieść całkiem pozbawioną narodowej stronniczości. Polacy, Szwedzi, Duńczycy, Norwegowie, Anglicy, a nawet Niemcy, są przedstawieni w sposób pozytywny. Książka jest właściwie wielkim peanem na rzecz Zachodu. Brak tutaj czarno białych bohaterów. Wszyscy maja swoje dobrze umotywowane racje, pisarz rozumie swych bohaterów, nikt nie jest naprawdę zły, nawet jeśli czasem jego uczynki są złe. Jakaż to przyjemna odmiana, po współczesnych powieściach, pełnych złych do szpiku kości, grubo ciosanych czarnych charakterów. Jak na powieść, o Wikingach, mało tu szczęku oręża, dużo zaś, zadumy nad losem ludzkim, polityką, rolą przypadku w życiu ludzi i narodów. Dużo w tej książce, z Sienkiewicza, a najwięcej chyba, z Hanny Malewskiej, której genialną powieść ,,Przemija postać świata'', saga bardzo przypomina, w swym namyśle nad historią, i rolą poszczególnych ludzi w jej przebiegu. Wielkie dzieło.
Janszklanko - awatar Janszklanko
ocenił na 10 1 rok temu
Aleksander Karol Bunsch
Aleksander
Karol Bunsch
W końcu sam tytuł trzeciego tomu tej antycznej trylogii jasno sugeruje, kto jest tu postacią centralną i czyje losy prowadzą nas przez tę opowieść. Aleksander wraca na pierwszy plan w pełnej krasie – jako zdobywca, strateg i człowiek, który coraz wyraźniej zaczyna przekraczać granice nie tylko świata, ale i własnej natury. Kontynuuje swoje podboje, rozszerzając imperium nie tylko o Persję, lecz także o kolejne azjatyckie krainy, aż po Indie. Od dwunastu lat nie widział ojczyzny, a pasmo zwycięstw wynosi go na szczyt potęgi. Staje się najpotężniejszym władcą swoich czasów – i właśnie wtedy zaczyna dosięgać go pycha. Przekonanie o własnej boskości narasta w nim do tego stopnia, że pragnie być czczony niczym bóg na Olimpie, któremu coraz śmielej się porównuje. Powrót do Hellady przestaje mieć znaczenie. Aleksander chce więcej – chce wszystkiego. Między kolejnymi kampaniami oddaje się nocnemu, hulaszczemu życiu, a jego decyzje stają się coraz trudniejsze do zrozumienia. Wśród żołnierzy i strategów zaczynają pojawiać się niepokojące szepty. Podejrzenia o szaleństwo nie biorą się znikąd – rośnie dystans między wodzem a jego ludźmi, a wraz z nim liczba wrogów, których sam sobie tworzy. Przełomem okazuje się śmierć Hefajstiona – najbliższego druha, powiernika i być może jedynej osoby, która potrafiła go naprawdę zatrzymać. To wydarzenie rozsadza Aleksandra od środka. Ten młodzieniec o niemal nieskazitelnej aparycji zaczyna pogrążać się w rozpaczy, która prowadzi go coraz bliżej wewnętrznego upadku. Finał opowieści o starożytnej Grecji autorstwa Karola Bunscha wydaje się najmocniejszy z całej trylogii. To nie tylko historia wielkich podbojów, ale też studium człowieka, który – im więcej zdobywa – tym więcej traci. Książka uczy, przybliża realia epoki i kreśli portret postaci wybitnej, która mimo upływu wieków wciąż fascynuje i inspiruje. Co ważne, powieść nie kończy się wraz ze śmiercią Aleksandra. Otrzymujemy obszerny epilog – gorzki i trzeźwy komentarz do losów imperium, które rozpada się niemal równie szybko, jak zostało zbudowane. To przypomnienie, że wielkie państwa rzadko przeżywają swoich twórców, a miłość, władza i intrygi pozostają niezmienne, niezależnie od epoki. „Aleksander”, podobnie jak poprzednie części, zdecydowanie zasługuje na mocną polecajkę. To bardzo dobra, wciągająca rzecz z historią w tle – taka, do której chce się wracać, choćby wzrokiem na półce. A ja po prostu lubię takie książki. Za egzemplarz dziękuję @takczytam.poznan
jackspear217 - awatar jackspear217
ocenił na 8 20 dni temu
Olimpias Karol Bunsch
Olimpias
Karol Bunsch
Mam nieodparte wrażenie, że kiedy Olivier Stone kręcił film Aleksander, musiał być świeżo po lekturze Olimpias – pierwszej części Trylogii antycznej Karola Bunscha. A może to po prostu moja wyobraźnia podsuwa mi twarze z filmu, skoro to właśnie ekranizacja była moim pierwszym spotkaniem z tą historią. Tak czy inaczej – książka jest wyśmienita. To powieść historyczna osadzona w realiach antyku, w czasach starożytnej Grecji i Macedonii, gdy ta druga znajdowała się u szczytu swojej potęgi. To właśnie wtedy na świat przyszedł Aleksander Macedoński, później nazwany Wielkim. Co ciekawe, autor wcale nie skupia się przede wszystkim na tytułowej Olimpias, lecz raczej na działaniach wojennych i politycznych jej męża, Filipa. Sama Olimpias zajmuje w powieści stosunkowo niewiele miejsca, ale jej obecność jest niezwykle wyrazista. Po odtrąceniu przez Filipa przelewa wszystkie swoje uczucia na syna. Ten zaś pozostaje jej bezgranicznie oddany, co niejednokrotnie prowadzi do napięć i konfliktów z ojcem. W efekcie dostajemy historię rodziny, subtelnie, ale wyraźnie wplecioną w wielką historię świata. Na kartach powieści pojawiają się znane postaci – politycy, władcy, filozofowie – a całość czyta się z dużą przyjemnością. Autor umiejętnie stylizuje język na epokę, zachowując przy tym przystępność. Nie ma tu przesadnej archaizacji, która utrudniałaby lekturę – przeciwnie, tekst płynie naturalnie, a jednocześnie zachowuje historyczny klimat. Widać ogromną wiedzę i dbałość o szczegóły. Opisy obejmują wszystko: od sztuki wojennej i polityki, przez obyczaje, aż po wystrój wnętrz. To świat dopracowany, wiarygodny, pełen detali, które budują jego autentyczność. Przy okazji można też przyswoić wiele pojęć wywodzących się z języka greckiego – takich, których znaczenia pewnie nie przyszłoby nam zgłębiać bez tej lektury. Jest tu również miłość – niebezpiecznie spleciona z władzą, uwikłana w intrygi i ambicje. To właśnie ten splot emocji i polityki sprawia, że powieść wciąga. Przynajmniej mnie – bo zawsze bliższa była mi starożytna Grecja niż Rzym, a wszystko, co ta cywilizacja po sobie zostawiła, budziło moją ciekawość. Wracając jednak do samej książki – to pozycja, którą śmiało można polecić każdemu miłośnikowi dobrej powieści historycznej i po prostu solidnej literatury. Moje pierwsze spotkanie z prozą Bunscha okazało się prawdziwym zauroczeniem – i już sięgam po Parmeniona. Za egzemplarz dziękuję @takczytam.poznan
jackspear217 - awatar jackspear217
ocenił na 9 21 dni temu
Bolesław Chrobry. Puszcza Antoni Gołubiew
Bolesław Chrobry. Puszcza
Antoni Gołubiew
Cieszę się, że udało mi się sięgnąć po serię Gołubiewa jeszcze w 2025 roku, kiedy mieliśmy okazję świętować 1000 - lecie koronacji Bolesława Chrobrego i polskiej państwowości. Swoją drogą to skandal, że nikt "z góry" - czy z szeroko rozumianej sfery rządzącej, czy mediów - nie pokusił się o to, aby grzmieć o tym cyklu powieści w tym roku, pasowałoby jak ulał do osobistego świętowania tak ważnego historycznego wydarzenia. O Gołubiewie (swoją drogą ciekawa postać) i jego opus magnum dowiedziałam się od miłośników literatury i historii. Urządziłam więc swoje własne święto na 1000 - lecie i sięgnęłam po "Bolesława Chrobrego". Chyba jak większość obecnych na tym portalu, napotkałam na trudności w lekturze "Puszczy". Język Gołubiewa jest naprawdę archaiczny, ujmując to bardziej prosto: Sienkiewicz przy Gołubiewie to cienki bolek. Wiele słów jest niezrozumiałych, wielokrotnie musiałam sięgać do słownika, żeby upewnić się, czy dobrze rozumiem. Zazwyczaj można było skojarzyć znaczenie słów z kontekstu, niemniej samo przebijanie się przez staropolszczyznę było niemal jak przedzieranie się przez tytułową puszczę. Swoją drogą, trochę miałam wrażenie, że dlatego Gołubiew rozpoczął akcję od historii rodu Śliźniów, aby czytelnika nieprzyzwyczajonego do trudnego języka nie wprowadzać w wir kluczowych bohaterów i najbardziej znaczących wydarzeń - w myśl zasady, że pierwszy naleśnik nadaje się do wyrzucenia. Ten pierwszy rozdział zachwiał moje silne postanowienie, aby powieść doczytać do końca, ale w momencie, kiedy zjawia się sam Bolesław, historia nabiera tempa i życia. Postaci historyczne - Bolesław, Mieszko, Dobrawa, biskup Unger, czy Otton - zostały przedstawione ciekawie, niejednowymiarowo. Gołubiew nadał im życie i umiejętnie oddał głębię ich psychologii. Swoją drogą okazał w tym względzie niesamowity talent, gdyż posługując się - w odczuciu współczesnego czytelnika - dosyć prostackim, gburowatym językiem, był w stanie opisać delikatne uczucia i życie wewnętrzne bohaterów. Przemawia też do mnie szczegółowy opis codzienności, zwyczajów, stylu życia ówczesnych ludzi. Za wiarygodną przyjmuję też wizję Gołubiewa o ich sposobie myślenia. Niesamowicie trudna to sztuka, zwłaszcza mając na względzie, że ten okres historyczny jest odległy, a źródeł historycznych też nie ma zbyt wiele. Nie ulega wątpliwości, że Gołubiew - nawet jeżeli ponosiła go momentami fantazja literacka - podszedł do tematu najrzetelniej jak to było możliwe. W dobie efekciarstwa jest to tym bardziej cenne. Odejmuję jednak dwie gwiazdki, bo mimo całego szacunku do autora i jego pracy, to muszę przyznać, że lektura nie wciągnęła mnie bez reszty, a to jest moim osobistym miernikiem wartości książki. Najbardziej interesował mnie wątek Bolesława, a niestety autor tworzył dodatkowe wątki i dodatkowe postaci, które – miałam wrażenie – odrywają od głównego wątku i burzą harmonię opowieści. Nadto, zarówno pierwszy, jak i ostatni rozdział, zdawały się odstawać od podstawowej osi fabularnej. Nie zrażam się jednak i sięgam po kolejny tom, już wiem, że czekają tam na mnie ważne wydarzenia: śmierć św. Wojciecha i zjazd gnieźnieński.
chrumkington - awatar chrumkington
ocenił na 8 3 miesiące temu
Poczet cesarzy rzymskich Aleksander Krawczuk
Poczet cesarzy rzymskich
Aleksander Krawczuk
Są takie książki, które się czyta. Są także takie, które się studiuje. Wreszcie są również te, które dają prawdziwą intelektualną satysfakcję. Do tych ostatnich niewątpliwie należą prace zmarłego przed niespełna trzema laty, ponad stuletniego najwybitniejszego popularyzatora historii starożytnej w naszym kraju - Aleksandra Krawczuka. Moja przygoda z Jego książkami datuje się już od dawna, bowiem od końca szkoły podstawowej w drugiej połowie lat 90-tych. Nigdy się nie zawiodłem na pisarstwie Profesora, wręcz przeciwnie, każda następna jego publikacja w moim ręku tylko bardziej mi uzmysławiała, że historia może być nie tylko pouczająca, ale także porywająca. Jeśli ktoś potrafi ją odpowiednio "sprzedać", może ona także trafić do wielu odbiorców. A tak bez dwóch zdań jest z całym dorobkiem krakowskiego uczonego. "Poczet cesarzy rzymskich" to opasłe tomiszcze. Towarzyszyła mi ta księga od ponad 20 lat. Czytałem ją na wyrywki - zawsze wedle potrzeby. Po latach stwierdziłem, że najwyższa pora zabrać się za nią "od deski, do deski". Decyzja ta okazała się najzupełniej trafna. Już we wstępie Aleksander Krawczuk zapowiedział, że jego zamiarem nie jest zanudzenie czytelnika ogromem faktów podanych w encyklopedycznej formie, lecz odnalezienie takiego kanału przekazu, poprzez który mógłby popłynąć wartki strumień wiedzy do jak najszerszego grona zainteresowanych. Taki cel, był celem maksimum dla autora. Profesor potrafił dotrzymać słowa, chociaż ponad 900 stron pracy może z pozoru "rzucić na kolana". Jeśli ktoś kiedyś czytał jakąś książkę Krawczuka (z wyłączeniem jego prac "na tytuł"), to na pewno nie muszę go/jej zachęcać do sięgnięcia po "Poczet". Jeśli natomiast dla kogoś słowa "Aleksander Krawczuk" za wiele nie mówią, to postaram się krótko wyjaśnić, co one oznaczają. Otóż, rozumieć przez nie należy kunszt na najwyższym poziomie, tj. połączenie głębokiej wiedzy historycznej i filologicznej z wyśmienitym talentem pisarza-gawędziarza (ale nie nudziarza-plotkarza). Umiejętności te wsparte są doskonałym humorem, tendencją do wplatania w wywód anegdot, które nie tyle nie zaburzają toku narracji, co ją wzmacniają i wspaniale uzupełniają. Profesor Krawczuk był osobą o rozległych humanistycznych horyzontach. Jego wiedza historyczna była wspomagana oczytaniem filozoficznym i zdolnością łączenia wielu dziedzin w perfekcyjnej syntezie. Przy tym wszystkim nigdy nie ma się wrażenia, że narzuca się nachalnie ze swą erudycją. Pisał językiem zrozumiałym dla "mas", a tam, gdzie była potrzeba, tłumaczył słowa i wyrażenia w sposób jasny, jeśli pewnych rzeczy nie dało się przekazać wprost (z uwagi na różnice między światem grecko-rzymskim a tym nam współczesnym). Ale dość już tych pochwał! Oddajmy głos samemu autorowi, aby przytoczyć chociaż kilka skromnych cytatów z dzieła - dla egzemplifikacji powyższego. O politycznych zdolnościach Oktawiana Augusta: "August bowiem zrozumiał - i było to odkrycie genialne! - że myśleniem i wyobraźnią większości ludzi rządzą pozory, hasła, nazwy. Kto posługuje się nimi umiejętnie i konsekwentnie, może wmówić każdemu niemal wszystko". O Karakalli (ale chyba nie tylko; niech każdy sam osądzi): "Ludzie obciążeni pewnymi kompleksami psychicznymi miewają skłonności do przybierania postawy władczej, jeśli nie chroni ich od tego kultura, samokrytycyzm i poczucie humoru". O chorobie i cierpieniach Galeriusza u starożytnych chrześcijańskich historyków: "U obu chrześcijańskich pisarzy próżno by szukać choć śladu współczucia dla cudzego cierpienia. Słowa ich są wyrazem tej samej mentalności, która kazała utrzymywać, że największą rozkoszą zbawionych będzie przyglądanie się wiecznym i potwornym katuszom tych, którzy zostali potępieni". O następstwach Edyktu Mediolańskiego: "Jednakże niemal natychmiast wybuchły gwałtowne konflikty pomiędzy chrześcijanami, a jednocześnie rozpoczęło się prześladowanie pogan przez chrześcijan, co prawda raczej bezkrwawe, lecz bardzo przykre i powodujące niesłychane straty w zakresie kultury: niszczenie posągów i malowideł, a nawet książek. W wiekach zaś późniejszych rozpętał się obłęd wojen religijnych, tępienie pogan i kacerzy ogniem i mieczem, polowań na czarownice, inkwizycji, wypędzania innowierców. Popłynęła krew milionów ofiar fanatyzmu religijnego, nienawiści wyznaniowej, nietolerancji. Chrześcijanie zadawali sobie wzajem rany okrutniejsze i bardziej krwawe niż najgorsi cesarze rzymscy". Warto także przytoczyć, za Profesorem, kilka wypowiedzi aktorów wydarzeń, którymi zapełnia on wiele kart książki, a które świetnie ją wzbogacają. I tak, wypowiedź (genialna) Seneki o ojcu Pizona: "On jest tak głupi, że mógłby nawet rządzić". Reakcja Tytusa na propozycję karania ludzi za obrazę majestatu władcy: "Mnie nie można znieważyć, nie czynię bowiem niczego, co byłoby naganne, a o kłamstwa nie dbam. Jeśli zaś chodzi o moich cesarskich przodków, to zemszczą się sami, jeśli rzeczywiście są bogami lub półbogami". Celna uwaga Frontinusa: "Po co wystawiać mi pomnik? Pamięć o nas trwa, jeśli zasłużyliśmy na to życiem". No i na koniec - słowa ulubieńca Aleksandra Krawczuka (poświęcił mu nieproporcjonalnie dużo miejsca w książce) - cesarza Juliana, po tym jak odebrał mienie jednemu z kościołów chrześcijańskich: "Ponieważ godne najwyższego podziwu przykazanie zaleca chrześcijanom wyrzeczenie się majętności, aby mogli łatwiej podążać do królestwa niebieskiego, przeto my współdziałając z ich świętymi rozkazaliśmy przejąć wszystkie pieniądze kościoła edeseńskiego i rozdać je żołnierzom, wszystkie zaś dobra ziemskie włączyć do naszych dóbr prywatnych, aby żyjąc w ubóstwie zachowywali spokój i nie utracili królestwa niebieskiego, w które tak ufają" (jeśli ktoś kiedyś zadawał sobie pytanie, skąd wśród pisarzy chrześcijańskich starożytności, ale i późniejszych, taka nienawiść do "Apostaty", to chyba już wie). Warto jeszcze, jako "wisienkę na torcie" dodać, że Aleksander Krawczuk nie stronił od czasu do czasu od "wycieczek" poza epokę starożytną. Często zdarzały mu się "wtrącenia", które pozornie niezwiązane z tematem, wprowadzają uśmiech na twarzy czytelnika: "Pewien magnat polski przykazał w pierwszym paragrafie swej instrukcji dla oficjalistów: <<Nigdy umysłu pańskiego złą wiadomością nie zasmucać, bo dobremu słudze przede wszystkim winno być miłe pańskie zdrowie. A wreszcie i cóż pomoże?>>" (swoją drogą twórcy serialu "1670" powinni zainteresować się tym tekstem:). Wszystko wyżej to tylko wierzchołek "góry lodowej" znakomitego dzieła Aleksandra Krawczuka. Każdy, kogo interesuje historia i dobre książki powinien do niego zajrzeć!
Munk - awatar Munk
ocenił na 10 5 miesięcy temu
Przyłbice i kaptury Kazimierz Korkozowicz
Przyłbice i kaptury
Kazimierz Korkozowicz
9/2026 (papier 1/2026) Jeden z seriali mojego dzieciństwa! Kiedym, pacholęciem będąc, biegał po lasach wokół domu – chciałem być jak Czarny z Borów! Los zechciał, abym po trzech z okładem dekadach później, wraz z Rochem Siemianowskim, wystąpił na scenie Służewskiego Domu Kultury w Warszawie, co było dla mnie frajdą wprost niebywałą. Przegadaliśmy wtedy sporo o serialu w reżyserii Marka Piestraka i mogłem znów poczuć się tym gołowąsem z leszczynowym łukiem na plecach. Serial pamiętałem (i nawet zaraz do niego powrócę, obejrzę go z sentymentem), ale książki nigdy nie czytałem. Nadrobiwszy tę zaległość muszę przyznać, że to kawał naprawdę niezłej literatury. Powieść historyczno-przygodowa, której akcja rozgrywa się na rok przed wybuchem wojny polsko-krzyżackiej, obfituje w szereg dynamicznych epizodów składających się na, rzec można, walkę ówczesnych służb wywiadowczych Zakonu i Korony. Niepokoje na pograniczu, porwania, skrytobójstwa, ucieczki, pościgi, zbrodnie i zemsta – to główne składowe chwackiej fabuły. Jednak myliłby się ktoś sądzący, iż powieść to bardziej przygodowa niźli historyczna. Autor bardzo zadbał o historyczną rzetelność tła akcji i książka ta stanowi świetne uzupełnienie podręcznika do historii Polski w początkach XV wieku. Czytelnik może tu zaznajomić się z genezą konfliktu z Zakonem, być uczestnikiem zarówno tajnych narad w dworze królewskim, jak i oficjalnych spotkań Jagiełły z krzyżackim poselstwem, a wszystko to Autor okrasza autentycznymi fragmentami z zachowanych pism urzędowych czy poselskiej korespondencji. Sporo informacji na temat sytuacji polityczno-społecznej Autor przemyca także w mowie niezależnej narracji, kiedy bohaterowie prowadzą skrzące się od emocji wymiany zdań. Osobnym walorem jest tu też język narracji – łagodnie stylizowany, dzięki czemu nie nuży anachronicznością, ale przypomina o cudownych archaizmach rodzimego języka. Wspaniała to była przygoda. Z marszu łapię za drugi tom. Finał pierwszej odsłony kończy się na przełomie 1409/1410 roku, zatem czekają mnie teraz przygotowania do wyprawy pod Grunwald.
Simon Undervin - awatar Simon Undervin
ocenił na 8 2 miesiące temu
Poczet cesarzy bizantyjskich Aleksander Krawczuk
Poczet cesarzy bizantyjskich
Aleksander Krawczuk
„Poczet Cesarzy Rzymskich” Krawczuka zachwycił mnie. Był cudowną historią, podaną w sposób przemyślany, bogatą w źródła, wypełnioną miłością i wiedzą do antyku, przy dygresjach przeuroczą, a ogólnie napisaną z dystansem i piórem właściwym literackim mistrzom, a nie bezdusznym historykom. Mówiąc krótko: chyba najlepsza pozycja dotycząca historii jaką czytałem. Nic dziwnego, że miałem chrapkę na „Poczet Cesarzy Bizantyjskich” - to swego rodzaju „kontynuacja” tamtego pocztu dotycząca cywilizacji w zbiorowej świadomości jakby pominiętej, a z kilku innych źródeł wiem, że ciekawej i wyrazistej. Autor co prawda bizantynistą chyba nie jest, ale zaufanie do niego miałem. Wiele o historii cesarstwa wschodniorzymskiego można się dowiedzieć z tej pozycji, ale już niekoniecznie tyle, ile by się chciało. Cieniem na tę pozycję rzucają trzy problemy – brak źródeł, brak tak rozległej (prawdopodobnie) wiedzy lub chęci, by te braki zręcznie swym piórem zatuszować oraz moralizatorskie dygresje, które niczemu nie służą. Wcześniej (tj. w „rzymskim poczcie”) ewentualne braki w materiałach, na których można się oprzeć, zasypywano świetnymi anegdotami, dygresjami czy pobocznymi historiami ze świata filozofii czy sztuki. W pierwszej połowie tej swoistej kontynuacji wszystko jeszcze jest szczegółówe, a swój szczyt osiąga przy rozległej i ciekawej historii Justyniana Wielkiego oraz Teodory (podobno dosyć kontrowersyjnie ujętej, co może być prawdą). Niestety druga część tej książki to cesarze opisywani na stronę lub jej połowę. To można wybaczyć, ale dla ich losów dobry historyk znalazłby jakiś wspólny mianownik, a tutaj jest tylko sucha wiedza, która ostatecznie szybko wylatuje z głowy. Dowiedzieć się można wiele. Dla kompletnie nieznających religijnych czy hipodromowych obsesji Bizancjum książka może być niemałym szokiem kulturowym. Sama w sobie jest udana, pomimo kilku nieprofesjonalnych dygresji, aczkolwiek w porównaniu z pocztem rzymskich cesarzy wychodzi raczej blado. Nie mniej jednak nie żałuję jej kupna i lektury.
Wiwchan - awatar Wiwchan
ocenił na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Parmenion

Więcej
Karol Bunsch Parmenion Zobacz więcej
Karol Bunsch Parmenion Zobacz więcej
Karol Bunsch Parmenion Zobacz więcej
Więcej