Pani Zgliszcz

Okładka książki Pani Zgliszcz
Maria Zdybska Wydawnictwo: Inanna Cykl: Irkalla (tom 2) fantasy, science fiction
404 str. 6 godz. 44 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Irkalla (tom 2)
Data wydania:
2024-02-28
Data 1. wyd. pol.:
2024-02-28
Liczba stron:
404
Czas czytania
6 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379957200
Średnia ocen

                7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pani Zgliszcz w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Pani Zgliszcz

Średnia ocen
7,8 / 10
25 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
247
180

Na półkach: ,

Irkalla, królestwo dusz, władztwo Pani Siedmiu Bram, Ereszkigal, Inanny, Pani Miłości i Wojny – upadło. Sześć bram runęło za sprawą podstępnego szaleńca Samaela, który zniewolił demony i postanowił rzucić wyzwanie bogom. Świat ludzi jest niszczony zastępami potworów, a jego mieszkańcy popadli w półśmierć, z której nie ma powrotu. Jedyną nadzieją na zatrzymanie apokalipsy i uratowanie świata jest ona, Inanna, która zapieczętowała ostatnią bramę Irkalli, ale musiała jednocześnie rozstać się na zawsze z ukochanym Kassem. Porzucony demon został na ziemi z jej ostatnim nakazem: „chronić Nikki”, jedyną śmiertelniczkę, która ocknęła się z zesłanego na ludzi snu.
No będzie się działo.😃

Drugi i ostatni tom dylogii Irkalli, jest godnym zakończeniem historii o babilońskiej bogini. Nie znaczy, że nie ustrzegł się błędów. Inanna w moim odczuciu sporo traci w porównaniu do pierwszego tomu. O ile w „Pani siedmiu bram” bogini była moją ulubioną bohaterką, pięknie i konsekwentnie się rozwijała, to tutaj widać jej pogubienie się całkowite. Główna bohaterka traci swój urok na rzecz szeregu drugoplanowych postaci, jej działania są chaotyczne, nieprzemyślane i przeważnie nie przynoszą żadnych rezultatów. Raz poddaje się depresji i przekonaniu o własnej bezsilności, żeby za chwilę niby za magicznym olśnieniem odgrywać boginię wojny. O wiele jaśniej błyszczą tu pozostałe postacie:
Kassiel, który musi sam zacząć podejmować decyzje, mój kolejny literacki mąż – Anubis😍😍, fantastycznie wykreowany na wiernego jak pies towarzysza, Dante odzyskujący pole po tragicznej wpadce w pierwszym tomie i nawet nieco irytująca, jak na nastolatkę przystało, Nikki.

Historia zgrabnie wplata romans w apokalipsę z bogami antycznego świata, a autorce mimo stosowania pewnych klisz udaje się wykreować ciekawych bohaterów. Unika przede wszystkim podstawowej pułapki, polegającej na obdarzaniu postaci jedną, góra dwoma cechami i wyciskania ich potem jak cytrynę, aż nie zostanie z nich nawet miąższ. Maria Zdybska lubi wyciskać ten soczek, ale dodaje do niego jednak całą gamę przypraw, która sprawia, że ani akcja, ani bohaterowie się nie nudzą.

Ogromną zaletą jest też świat kreowany w powieści, sięgający do mitologii starożytnego Wschodu i Egiptu. Jest to kierunek dość rzadko wykorzystywany w fantastyce i dzięki temu Irkalla staje się pozycją z marszu świeżą i wciągającą. Autorka ma też ogromny dar sugestywnego odmalowywania wszystkich przedstawianych lokacji, zabytków kultury i z dużym sukcesem miesza tu fikcję z rzeczywistością.

Czy mi się podobało? Tak, jak najbardziej.🥰 Język i narracja są lekkie i płynne, odciążane dodatkowo rewelacyjnym poczuciem humoru, raz po raz przebijającym z dialogów.

Polecam wam Irkallę, zanurzcie się w pachnącym oleandrem i kardamonem świecie królowej miłości i wojny, Pani Siedmiu Bram, Ereszkigal, Inanny, Izydy, Lilith i innych wcieleń, które nadała jej ludzkość, przez wieki oddając cześć tajemniczej i potężnej bogini.

Irkalla, królestwo dusz, władztwo Pani Siedmiu Bram, Ereszkigal, Inanny, Pani Miłości i Wojny – upadło. Sześć bram runęło za sprawą podstępnego szaleńca Samaela, który zniewolił demony i postanowił rzucić wyzwanie bogom. Świat ludzi jest niszczony zastępami potworów, a jego mieszkańcy popadli w półśmierć, z której nie ma powrotu. Jedyną nadzieją na zatrzymanie apokalipsy i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

82 użytkowników ma tytuł Pani Zgliszcz na półkach głównych
  • 52
  • 29
  • 1
21 użytkowników ma tytuł Pani Zgliszcz na półkach dodatkowych
  • 12
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Dziewięć świątecznych piosenek Małgorzata Falkowska, Justyna Leśniewicz, Barbara Mikulska, Ewelina Nawara, Aleksandra Rak, Daria Skiba, Joanna Wtulich, Maria Zdybska, Patrycja Żurek
Ocena 7,0
Dziewięć świątecznych piosenek Małgorzata Falkowska, Justyna Leśniewicz, Barbara Mikulska, Ewelina Nawara, Aleksandra Rak, Daria Skiba, Joanna Wtulich, Maria Zdybska, Patrycja Żurek
Maria Zdybska
Maria Zdybska
Pochodzi z magicznego świętokrzyskiego, mieszka w zaczarowanym Krakowie, ale w jej żyłach zamiast krwi płynie morska woda. Pisze fantastykę inspirowaną wiedzą o mitologicznych symbolach i wzajemnym przenikaniu się motywów wspólnych dla różnych kultur. Pasjonuje się windsurfingiem, muzyką alternatywną i podróżami – im dalej na północ tym lepiej. W 2017 r. debiutowała w wydawnictwie Genius Creations powieścią fantasy "Wyspa Mgieł" otwierającą trylogię "Krucze serce". (Nowe wydanie: 2019, Wydawnictwo Inanna). Druga część serii pt. "Jezioro Cieni" ukazała się w 2019 r.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Słowalkiria Anna Szumacher
Słowalkiria
Anna Szumacher
Trzymajcie się! Zapnijcie pasy i nie czytajcie/ słuchajcie w miejscach publicznych - lektura grozi niekontrolowanym parskaniem śmiechem! Żeby nie było, że nie ostrzegałam... To niesłychane, że dobiliśmy nareszcie do brzegu, tu bowiem kończy się nasza historia. I jeśli nie byłam pewna, czy "Słowalkiria" może mnie jeszcze czymś zaskoczyć, a w powietrzu wyczuwałam lekki zapach przesytu i powtarzalności - to trzeci tom, najbardziej pokręconego i oryginalnego cyklu w galaktyce, udowodnił, że co się nie da jak się da, a cytując klasyka oraz bohaterów książki "potrzymaj mi piwo. i smoka". Po prawdzie brak mi słów by opisać to jak świetnie się bawiłam. W trakcie lektury nie da się przewidzieć niemal niczego. Kto z kim i dlaczego oraz jak to wszystko się skończy (i czy to w ogóle ma prawo i możliwość się JAKOŚ skończyć?!). Bomba popkulturowych żarcików, słownokulturowy majstersztyk, i wprowadzenie pojęcia fantastyki na zupełnie nowy, ekstremalny poziom. Autorka garściami czerpie z wszystkiego co jej się nawinie, jakimś cudem tworząc z tego fenomenalną historię, kreując przesympatycznych bohaterów, utrzymując cudowną płynność treści. W tym tomie spotkamy piratów, żołnierzy, bogów, smoki i księżniczki, nie zabraknie też naszych ulubionych postaci. Z minusów - i to jest naprawdę ten jeden jedyny - to ogrom bohaterów pierwszo, drugo i trzecio planowych z początku przytłacza i chwile zajmuje ogarnięcie ich wszystkich. Ja książkę przesłuchałam. Przeczytana została tak genialnie, że nie wyobrażam sobie jej w innej formie. Ale tak na wszelki wypadek kupie jednak wersje papierową, bo to jest seria, której ciężko nie mieć na półce :).
Pajaczek_borderline - awatar Pajaczek_borderline
ocenił na 10 1 rok temu
Płomień i Kruk Katarzyna Muszyńska
Płomień i Kruk
Katarzyna Muszyńska
Sięgając po „Płomień i kruk”, spodziewałam się klasycznej opowieści spod znaku young adult fantasy i muszę przyznać, że Katarzyna Muszyńska dostarczyła mi dokładnie tego, co w tym gatunku najbardziej angażujące, choć nie ustrzegła się pewnych potknięć. Autorka kreśli przed nami świat surowy i bezwzględny, w którym los jednostki jest z góry przesądzony przez miejsce urodzenia. Od pierwszych stron uderzył mnie kontrast między mrocznym, dusznym Padołkiem a elitarną, pełną przepychu świątynią Kości. To zestawienie dwóch rzeczywistości - świata wyzysku „Normalnych” i luksusu „Wybranych” - stanowi fundament, na którym opiera się nie tylko system polityczny tej krainy, ale i wewnętrzne rozterki głównej bohaterki. Riley to postać, którą polubiłam za jej determinację i lojalność wobec rodziny. Sceny, w których ukrywa swoją prawdziwą naturę, farbując włosy pod osłoną świtu, budują świetne napięcie. Jej przejście z kopalnianych chodników do świata intryg i nauki panowania nad żywiołem ognia jest momentem zwrotnym, który pozwala autorce na eksplorację motywu tożsamości. Riley jest buntownicza, często działa pod wpływem impulsu i posługuje się ciętym językiem, co z jednej strony czyni ją autentyczną nastolatką, a z drugiej - momentami bywa irytujące, gdy jej reakcje wydają się nieco zbyt gwałtowne w stosunku do sytuacji. Mocną stroną powieści jest bez wątpienia system magiczny i hierarchia społeczna. Bardzo zainteresował mnie wątek ingerencji bóstw w życie śmiertelników oraz postać tajemniczego Kruka. Relacja między nim a Riley jest skomplikowana, pełna niedomówień i skrywanych sekretów, co dodaje historii niezbędnego dreszczyku emocji. Muszyńska potrafi budować aurę niepewności - czytając, wielokrotnie zastanawiałam się, czy sojusznicy bohaterki rzeczywiście grają do jednej bramki. Jeśli chodzi o warsztat, książka jest napisana językiem bardzo przystępnym, niemal potocznym, co sprawia, że przez kolejne rozdziały wręcz się płynie. Narracja jest niezwykle dynamiczna - tutaj nie ma miejsca na przestoje czy nużące opisy przyrody. Akcja gna na złamanie karku, co jest ogromną zaletą dla osób szukających lektury „na jeden wieczór”. Niestety, to wysokie tempo jest też moim głównym zarzutem. Momentami miałam wrażenie, że fabuła przeskakuje nad istotnymi procesami emocjonalnymi bohaterów. Relacje międzyludzkie, które w fantastyce młodzieżowej są kluczowe, budują się tutaj błyskawicznie - przyjaźnie i głębokie uczucia rodzą się niemal z dnia na dzień, co odbiera im nieco wiarygodności. Zabrakło mi też głębszego opisu tła historycznego; świat ma ogromny potencjał, który wydaje się momentami zaledwie zarysowany. Samo zakończenie również pozostawiło mnie z poczuciem niedosytu - rozegrało się zbyt szybko, jakby autorce spieszyło się do postawienia ostatniej kropki, przez co zabrakło mi tego spektakularnego „wow”, na które przygotowywała mnie reszta lektury. Mimo tych drobnych mankamentów, „Płomień i kruk” to solidna porcja rozrywki. To opowieść o tym, jak wysoką cenę płaci się za inność i jak trudno jest zachować własne ideały w świecie, który wymaga od nas opowiedzenia się po jednej ze stron. Choć schematy są tu znajome - skojarzenia z wielkimi seriami dystopijnymi nasuwają się same - to autorka nadała im własny sznyt, wprowadzając chociażby intrygujące motywy związane z bogami. To idealna propozycja dla czytelników, którzy cenią w fantastyce wartką akcję i emocjonalne zawirowania, a potrafią przymknąć oko na pewne uproszczenia fabularne. Ja bawiłam się dobrze, choć liczę, że w ewentualnej kontynuacji dostaniemy nieco więcej przestrzeni na oddech i pogłębienie psychologii postaci.
Marta Bazylczuk - awatar Marta Bazylczuk
ocenił na 7 2 miesiące temu
Bogobójczyni Hannah Kaner
Bogobójczyni
Hannah Kaner
Nie wyobrażałam sobie wiele po tej pozycji. Jak zawsze przeglądając komentarze zauważyłam, że wielu osobą książka się nie podobała - wiadomo każdy szuka czegoś innego - dlatego podeszlam do niej z dystansem. I się pozytywnie zaskoczyłam. Powinnam zacząć od tego że ująło mnie przedstawienie głównej bohaterki. W dobie wszechobecnie przedstawianej pustej piękności, wyskakujacej z każdej strony książek, tutaj tego nie uświadczycie. Główna bohaterka jest szpetna. Postawmy sprawę jasno, nie jest pięknością, a nawet jest określona po prostu brzydką. Dodatkowo jest kuternogą. Jest niepelnosprawna. I to mnie kupiło. Ja serio mam dość tego, że w każdej książce każdy jest piękny, cudowny, powabny, zgrabny, wszystko mu wychodzi i wszystko potrafi i pomyka niczym łania na górskich szczytach i ochom i achom nie ma końca nad wspaniałością tworzonych bohaterow. To dla mnie zaburzanie rzeczywistości i chyba dlatego tak mi się spodobała Kissen. Ma wady, pełno wad które są po prostu ludzkie. Jest wycofana i butna ale nie jest przy tym przesadnie chamska. Okazuje troskę tym na których jej zalezy. Przeżyła traumę. I ja jej wierzę. W jej potrzebę zemsty, w nienawiść do bogow i bożków. Wierzę w jej sceptycyzm i brak zaufania. Bardzo fajnie zostało to nakreślone. Ilość przekleństw które wypowiadała mi nieco przeszkadzała ale to indywidualne podejście. Elo nie polubiłam: dla mnie to taki jojczek który próbuje zbawić świat. Nie pokazał żadnych ciekawych cech charakteru. Dodatkowym plusem jest fakt że nie jest to romantasy. Jedna scena zbliżenia wynikająca z samotności, desperacji i strachu. I może małej nadziei na lepsze jutro.  Bez nagłych, rozdmuchanych, wyjętych z powietrza wybuchów uczuć bo tego po prostu nie było. I tak miało być. Podobał mi się świat opisany przez Autorke tak samo jak pomysły na różnych bogów. To bardzo proste : są bogami. Egzystują jeśli są czczeni i miłowani. Bez tego znikają. Robią więc wszystko żeby ludzie ich kochali bo tym się żywią- jak pijawki krwią. Podobał mi się koncept religijny tego wszystkiego -ukazanie ile są w stanie dać ludzie i co są w stanie poświęcić, jak mocno są w stanie zaprzedać dusze żeby bogowie uczynili ich pięknymi, bogatymi i spełnionymi. Żeby spełnili ich życzenia. Jasne, mogłabym się przyczepić do niektórych rzeczy. Mdłe, słabo wykreowane postacie poboczne. Nie zapamiętałam ich imion. Bywało nudno. Główna oś fabularna z motywem drogi została poprowadzona bardzo...zachowawczo. Zabrakło w tym wszystkim większych emocji. Mało co mnie zaskoczylo. Nie zmienia to jednak faktu że byłam ciekawa kreacji kolejnych bogów których mogłoby być więcej. Mój idol to bożek drobnych kłamstwek :) i z tego powodu sięgnę po drugą część.
Sidriell - awatar Sidriell
ocenił na 6 2 miesiące temu
Krew Wilka Agnieszka Miela
Krew Wilka
Agnieszka Miela
Trochę się obawiałem sięgając po trzeci i finałowy tom "Dzieci Starych Bogów", bo poprzednie tomy nie zachwyciły mnie zbytnio. Ciężko się trochę patrzy na polską fantastykę - jestem tutaj niepoprawnym optymistą i uważam, że jest wielki potencjał na dobre historie. Może to nie będzie ballada jak "Gra o Tron" czy "Władca Pierścieni", no ale jednak można byłby się czymś poszczycić. " Wszyscy mamy swoje demony, ale nie każdemu z nas dane jest się z nimi zmierzyć...Albo lepiej je poznać. " Agnieszka Miela zabiera nas po raz ostatni do Kerhalory by zakończyć historię Aine i Bertama oraz rozwikłać historię Ziaren Relenvel. I kurczę mam znów mieszane uczucia - sama otoczka, okładka prezentuje się naprawdę super. Krew Wielka jak dla mnie ma najlepsze obramowanie, ale czy to wystarczy? Finał trylogii zdecydowanie podtrzymuje horror i zamordyzm poprzedniczek - krwawe opisy tortur czy brutalności świata. Ja to kupuję. Serio. Takie lektury chce się czytać, i w tym Miela radzi sobie świetnie. Chcemy poznać dogłębnie ten świat. Niestety wciąż mam problem z bohaterami - nie tylko Aine i Bertam mnie momentami irytują czy nie rozumiem ich pobudek. Tak również cała tajemniczość Cathbada w pewnym momencie zaczęła mnie nudzić. Podtrzymywanie napięcia jest ważne, ale trzeba umieć to zrobić w dobrym i ciekawym guście. Zdecydowanie w tej części świeci postać - Jarly. Od początku jest to okropny bohater i autorka w żadnym momencie nie próbuje go tłumaczyć, że jest zły bo miał trudne dzieciństwo. On jest perfidnym kłamcą i sam się tym szczyci. Mu pasuje taka passa - on chce swoje plany i założenia dowieźć do końca, i jest święcie przekonany, że mu to się uda. Rzadko kiedy dostajemy tak jasno nakreślone złe postacie - nie jest nam go szkoda, nie współczujemy mu. Ba! Powiedziałbym czasami, że nawet mu kibicujemy. Jedyne czego brakowało mi trochę w tej trylogii to takiego pełnego objawienia się kluczowych "Starych Bogów" - od początku jesteśmy świadomi ich wielkich mocy oraz istnienia, ale jednocześnie mam wrażenie, że gdzieś się gubi ta ich boskość. Fernir - nowy bóg, który podporządkowuje sobie Karmazynowe Bractwo oraz Kerhalorę, a o nich tylko słyszymy, że są wielcy, ale odeszli, może powrócą. Chciałbym przeczytać jakoś konkretną wersję ich istnienia, albo po prostu zgubiłem ten wątek... " Czasami słowa nie są w ogóle potrzebne. Milczenie potrafi być równie wymowne. Cisza potrafi napełniać serca własnym szeptem. " Krew Wielka jest chyba najlepszą powieścią z całej trylogii - Dzieci Starych Bogów. Uważam, że jest to dość ciekawa, często krwawa historia, warta swojego poznania. Niestety czasami będzie nas nudzić, a droga bohaterów nie zawsze będzie dla nas jasna i klarowna. Aine i Bertama oraz całą paczkę ludzi z Nomander bardzo polubiłem, choć ten koniec nie dla każdego był dobry. Cieszę się, że polscy autorzy coraz częściej sięgają po fantastykę, i myślę, że warto ich wspierać, choć czasami ten pazur w historii by się przydał... Recenzja - https://mlwdragon.blogspot.com/2025/06/31-books-krew-wilka-agnieszka-miela.html
DRAGON - awatar DRAGON
ocenił na 7 9 miesięcy temu
Spółka Antymagiczna i zaginiony brat Gabriela Bramska
Spółka Antymagiczna i zaginiony brat
Gabriela Bramska
Powieść ponadprzeciętnie kontrastowa i choć osobiście uważam ten fakt za zaletę, zapewne części czytelników zawarty tu misz masz nie przypadnie do gustu. Przede wszystkim mamy tutaj specyficzny klimat, którego podstawę stanowi cosy fantasy przemieszane z aurą horroru w stylu powieści gotyckich. Historia sprawia wrażenie bajki dla dzieci przepisanej pod starszego czytelnika, ale z zachowaniem pewnej naiwności działań postaci. Całość uzupełniają dowcipne dialogi, sceny wykorzystujące humor oparty na absurdzie oraz duża doza melodramatyzmu i mrocznych widm z przeszłości. Choć mnogość motywów może sprawiać wrażenie chaosu, na przestrzeni powieści poszczególne elementy współgrają ze sobą na tyle dobrze, że w mojej opinii jest to jednak chaos kontrolowany. Na ile było to zamierzone, a na ile udało się przypadkowo, to już inna kwestia. Od wszechobecnych kontrastów nie pozostali wolni bohaterowie, praktycznie każda jedna postać przejawia zachowania wzięte z dwóch skrajnie różnych biegunów. Tym sposobem dostajemy m.in. rozmemłanego artystę, który życzy bratankowi śmierci tylko po to, by zupełnie serio i na poważnie zająć się dbaniem o jego dobrobyt, czy też zdeklarowanego czarnowidza, który potrafi tak się cieszyć z małych rzeczy, że Sylwia Grzeszczak byłaby dumna. Z jednej strony fakt, że nikt nie jest tylko tym, kim wydaje się być na początku, wprowadza pewną nutę tajemniczości i przykuwa uwagę czytelnika, jednak po pewnym czasie wiele z tych "zmian" robi się przewidywalnych, a ich natłok staje się męczący. Co do samej historii, wydaje się ona nie być do końca dopracowana. Okoliczności przyjęcia nowego zlecenia przez Spółkę Antymagiczną delikatnie mówiąc nie przekonują, że ktokolwiek byłby chętny się na nie skusić. Podejście pozostałych bohaterów do problemu, z którym na przestrzeni powieści mierzy się Alfaen, woła o pomstę do nieba pod względem logiki. Trafiają się opisy sytuacji, które sugerują rozwój danego wątku w pewnym konkretnym kierunku, ale już nigdy później nie wraca się do tego, tak jakby autorka miała pierwotnie inny pomysł na jego rozwinięcie, rozmyśliła się w trakcie pisania, ale zapomniała skasować/przerobić daną scenę. Część wątków pozostaje niedopowiedziana. Sytuacje, gdzie zdarzenia wydają się być mocno naginane do potrzeb fabuły zamiast naturalną koleją rzeczy wypływać z poprzednich, trafiają się może nie wielokrotnie, ale jednak zbyt często, by można było na to przymknąć oko. Bezapelacyjnie na minus koszmarny wątek romantyczny, który stanowi niepokojącą mieszankę tradycyjnego postrzegania miłości przez baśnie oraz toksycznych postaw pasujących raczej do dobrego thrillera. Tak jak lubię kontrasty, tak tu mnie wykończył cringe. Żeby zakończyć optymistycznym akcentem, styl pisania okazał się na tyle przyjemny, że zamiast standardowo poświęcać opisom minimalną uwagę, czytałam je prawie że z namaszczeniem. Powiedziałabym, że ten tom stoi na podobnym poziomie, co jego poprzednik, choć nie ma tak udanego zakończenia. Zabawna i angażująca lektura na wakacyjne oderwanie od rzeczywistości, jeśli tylko ktoś nie boi się natłoku sprzecznych sygnałów. Jeśli wyjdzie kolejna część, na pewno przeczytam.
Panserkatt - awatar Panserkatt
ocenił na 6 9 miesięcy temu
Krucjata Agata Konefał
Krucjata
Agata Konefał
Są książki, które po prostu się czyta. A są, które się przeżywa, komentuje w głowie, na głos i które po zakończeniu zostawiają po sobie pustką wielkości zdradzieckiego kapłana. Krucjata to zdecydowanie ta druga kategoria. Główna bohaterka to kobieta, która miażdży system (i potwory). Sharleen to moja idolka. Jej postać to mieszanka power woman, królowej ripost i osoby z zasadami. Mimo że nie latam z sztyletem i nie zabijam potworów dla dobra ludzkości (jeszcze), to czułam z nią jakąś dziwną, głęboką więź. Jakby w innej rzeczywistości mogłybyśmy razem siedzieć przy ognisku i z ironicznym spokojem komentować cały ten syf. I nie chodzi tylko o to, że była silna. Była żywa - złożona, czasem zbyt impulsywna, ale autentyczna do bólu. I cholernie inteligentna. Zuko - mój faworyt. Kochał jednorożce i był najczystszą duszą w całej książce, którą oburzała się na fakt, że to JEGO rasa zabiła wszystkie te cudowne stworzenia.A potem... no cóż, jak to w fantasy bywa - umarł. A teraz zupełnie z innej beczki: Imperator. Wyobraźcie sobie faceta, który teoretycznie rządzi całym Imperium, a w praktyce jest marionetką sterowaną przez Radę Dwunastu Skrzydeł. Tak bardzo mnie irytował, że w pewnym momencie miałam ochotę wysłać mu zestaw samodzielnych decyzji z instrukcją obsługi. Nie obyło się bez momentu, w którym miałam ochotę zakryć twarz poduszką. Gdy padło: “Nie pyskuj mi tu. Jestem trzysta dwadzieścia cztery lata starszy. - Poczochrał jej włosy, na co jeszcze bardziej się oburzyła...”, przez sekundę poczułam się jakbym czytała jakiś fanfik. Na szczęście ten tekst był wyjątkiem - mały zgrzyt w morzu naprawdę solidnej narracji. Był moment, w którym przy śmierci Zuko, poczułam klasyczne “no nie, serio?”, a potem ten rodzaj smutku, który człowiek próbuje zakryć przewracaniem oczami, żeby nie przyznać, że go ruszyło. Była też ekscytacja odkrywaniem wraz z bohaterami znaczenia przepowiedni i to, jak grupka młodych stworzeń wchodzi w buty buntowników, czytanie tej książki było czystą frajdą. Radość również miałam z relacji między Sharleen a Aeronem. A zaczęło się dość niewinnie... I była złosć - na bezlitosność wobec systemu, na to, jak wszystko zależy od tych, co akurat mają tytuł i skrzydła. Agata pisze jak ktoś, kto rozumie moje zmęczenie światem i potrzebuje ironi jako mechanizmu przetrwania. Styl jest przystępny, emocjonalny, pełen momentów błyskotliwych i ironicznych. “Krucjata” to książka, którą przeczytałam z szeroko otwartymi oczami. To dopiero pierwszy tom, a już czuję, że przepadłam. Jezeli kolejne części utrzymają poziom, to szykuje się moja kolejna ulubiona seria. Ocena: 9,5/10 - minus pół punktu za tekst, który powinien trafić do sejfu z nazwą: “Nie otwierać”.
Amandra - awatar Amandra
oceniła na 9 6 miesięcy temu
Szron C.N. Crawford
Szron
C.N. Crawford
„Szron” to powieść romantasy z mrocznym, baśniowym klimatem i wyraźnym motywem wrogów-kochanków, stanowi pierwszy tom cyklu Szron i Ambrozja. W świecie skutej lodem magii Ava zostaje wciągnięta w konflikt, w którym przetrwanie oznacza podporządkowanie się bezwzględnym zasadom. Zmuszona do współpracy z niebezpiecznym, chłodnym i pełnym tajemnic mężczyzną, szybko odkrywa, że najgroźniejsze nie jest zimno ani magia, lecz uczucia, które zaczynają się między nimi rodzić. Intrygi, sekrety i walka o wolność sprawiają, że każdy wybór ma swoją cenę. Autorzy stawiają na surową i zimną atmosferę, nie tylko czuć to w scenerii, ale i w relacjach między bohaterami. Powieść łączy w sobie intrygę, magię, turniej oraz napięcie emocjonalne. Turniej niestety dla mnie jest najsłabszym punktem tej książki, jest słabo rozwiniętym wątkiem, a zadania jakie autorzy wymyślili były nijakie i słabe. Świat przedstawiony mnie za to zaciekawił, świat elfów i ich podziały oraz to, że ich istnienie nie jest dla ludzi tajemnicą. Relacja głównych bohaterów to klasyczne slow burn i enemies to lovers, ale nienachalnie, tak by nie stał się główną osią fabuły. Napięcie między postaciami wzrasta stopniowo, jednak nie jest to historia do końca ze szczęśliwym zakończeniem, jestem ciekaw co wydarzy się w drugim tomie. Główna bohaterka to silna postać, nie gryzie się w język i potrafi ryzykować, nie patrząc na konsekwencje. Ava należy do magicznego gatunku elfów, jednak została wyrzucona z ich krainy, wychowana przez ludzką matkę, powraca ponownie do magicznego świata pełnego zdrad, sekretów i niebezpieczeństw. Stara się też odkryć co stało się z jej prawdziwą rodziną i dlaczego została porzucona. Styl autorów jest przystępny i dynamiczny, nastawiony na emocje i chemię między postaciami niż na rozwój świata, ale jest on opisany dość dokładnie. Mroczna historia z nutką romantycznego napięcia. Tytuł ten stanowi świetną, klimatyczną rozrywkę. Idealna na zimowy wieczór bądź czytelniczy reset między cięższymi lekturami ❄️
szyszka_czyta - awatar szyszka_czyta
oceniła na 8 2 miesiące temu
Córka kości Andrea Stewart
Córka kości
Andrea Stewart
Książka była reklamowana przez Sarę Maas i omal nie przechyliło to czary na jej niekorzyść... oczywiście piszę to z przymrużeniem oka, bo lubię sam się przekonać czy kniga jest dobra czy zła. Pomimo, że "Córka kości" wybitną powieścią nie jest, daleko jej do Sary - w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Akcja jest podzielona na pięć punktów widzenia. Lin, córki cesarza, której przeszłość ciągnie się za nią niczym dym - a teraźniejszość okazuje się o wiele bardziej przygnębiająca, ni mogłaby przypuszczać. Jovisa, przemytnika, który staje się mimowolnym bohaterem. Phalue, córki gubernatora, której miłość każe przeciwstawić się systemowi. Ranami, jej ukochanej, która nie może patrzeć na niesprawiedliwość możnych. Oraz Piasek - enigmatyczną zbieraczkę mango, której pamięć wymazano. Wszystkie te postaci dryfują w swoim kierunku, po przeczytaniu połowy powieści można je ze sobą w jakiś sposób powiązać. Po przeczytaniu całości - wiemy już, że spotkać się muszą. Cesarstwo upada po ciężarem starych zwyczajów, ucisku i bezdusznych rządów ojca Lin. Cesarstwo, które zostało powołane do życia, po to, by ochraniać wyspy przed istotami które moga wszystko. Ale istoty te zniknęły a ludzie zaczynają pytać, burzyć się, nie zgadzać. Co jednak, jeśli te wszechpotężne istoty powrócą? Pomysł na powieść jest bardzo dobry. Autorce udało się stworzyć udany i wystarczająco nieskomplikowany system magiczny przy którym czytelnik nie zgrzyta zębami, ale dość zawiły, by był intrugujący. Magia kości czerpie z siły życiowych - i dlatego ludność wysp zaczyna powoli dojrzewać do rebelii. Chyba każda postać o której czytamy kogoś straciła. Dlatego walka wydaje się jedynym sposobem nie tylko na poprawienie bytu sobie i innym, ale także udowodnieniu sobie, że ofiary nie poszły na marne a świat może wyglądać inaczej. Co prawda postacie manewrują czasami bez celu (Jovis, patrzę na ciebie), a ich wybory nie zawsze są wyważone - czy po prostu logiczne. Ale tacy są właśnie ludzie. Nie są bohaterami czy mistrzami logiki. Tutaj ludzie są po prostu ludźmi - pełnymi wątpliwości i wad i strachu i nadziei. Popełniają błędy i uczą się na nich (lub nie). Powieść ponadto ukazuje związki nieheteronormatywne jako coś naturalnego i zwyczajnego. I nie tylko - ukazuje pełną wolność w ybieraniu sobie towarzysza lub towarzyszy. Lubię książki, w których jest to pokazane jako coś czym de facto jest - nic co ludzkie nie jest ludziom obce a prawdziwa wolność pojawia się dopiero wtedy, gdy możemy naprawdę być sobą. Wrażenia z książki są jak najbardziej pozytywne - dała mi trochę wiatru w skrzydła. Mimo, że dość prosta, jest lekka... i dająca uczucie zanurzenia się w wodzie. Po sam czubek głowy.
Lorian - awatar Lorian
ocenił na 7 2 miesiące temu
Między nami jest Śmierć Patryk Żelazny
Między nami jest Śmierć
Patryk Żelazny
Po „Między nami jest śmierć” sięgnęłam bez wielkich oczekiwań, kierując się raczej czytelniczą potrzebą chwili niż chłodną analizą zapowiedzi. Szukałam historii lekkiej, wciągającej i takiej, która „poprowadzi mnie za rękę” w czasie, gdy czytanie szło mi ostatnio dość opornie. I trzeba uczciwie przyznać – trafiłam w dobre nuty. Już od pierwszych stron książka wciąga i czyta się ją zaskakująco szybko. Język Patryka Żelaznego jest lekki, przyjemny i bardzo przystępny, co w połączeniu z niewielką objętością sprawia, że lektura mija niemal niepostrzeżenie. To zdecydowanie jedna z tych pozycji, które „wchodzą same”, bez potrzeby mozolnego przebijania się przez opisy czy nadmiar narracyjnych dygresji. Sama historia wypada solidnie, choć niepozbawiona drobnych braków. Mamy szkołę magii, tajemnice, antagonistów oraz głównego bohatera poszukującego własnej duszy – motyw znany, ale nadal nośny i lubiany. Fabuła prowadzona jest jasno i płynnie, bez zbędnych przestojów, a akcja rozwija się dynamicznie, skutecznie podtrzymując zainteresowanie czytelnika. To jedna z tych książek, które trudno odłożyć w połowie rozdziału, bo autor umiejętnie podsyca ciekawość kolejnymi wątkami. Największym niedosytem pozostaje dla mnie warstwa magiczna. System magii został potraktowany dość powierzchownie, a szkoda, bo potencjał był spory. Zabrakło mi większej głębi, zasad i konsekwencji funkcjonowania tego świata. Podobnie wątek personifikacji śmierci – intrygujący, lecz jedynie zarysowany. Z drugiej strony mam świadomość, że jest to historia typowo młodzieżowa, a jej objętość siłą rzeczy ogranicza rozbudowę świata przedstawionego. W tym kontekście łatwiej wybaczyć te uproszczenia, zwłaszcza jeśli traktuje się książkę czysto rozrywkowo. Bohaterowie wypadają natomiast bardzo dobrze. Są wiarygodni, łatwo się z nimi utożsamić, a ich zachowanie odpowiada wiekowi i sytuacjom, w jakich się znajdują. Nie ma tu irytującej przesady ani sztucznego „postarzania” postaci, co w literaturze młodzieżowej wciąż bywa problemem. Podsumowując, „Między nami jest śmierć” to udana, lekka powieść fantasy, która świetnie sprawdzi się jako czytelniczy reset lub książka na wyjście z zastoju. Dorośli czytelnicy preferujący rozbudowane światy i złożone systemy magii mogą odczuć pewien niedosyt, ale jako pozycja czysto rozrywkowa – spełnia swoje zadanie. Młodzież natomiast odnajdzie się w tej historii bez problemu i prawdopodobnie połknie ją jednym tchem. Ja z kolei z przyjemnością sięgnę po kolejny tom, licząc, że autor jeszcze śmielej rozwinie zarysowane tu motywy.
żyrafa czyta - awatar żyrafa czyta
oceniła na 7 3 miesiące temu
Czyste serce Kate Chenli
Czyste serce
Kate Chenli
𝐓𝐲𝐭𝐮ł 𝐤𝐬𝐢ą𝐳𝐤𝐢: Czyste Serce 𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫: Kate Chenli 𝐆𝐚𝐭𝐮𝐧𝐞𝐤: Fantasy 𝐎𝐜𝐞𝐧𝐚: 7/10★ 𝐏𝐨𝐦𝐢𝐚𝐫 𝐫𝐨𝐦𝐚𝐧𝐬𝐮:♥♥♥♥♡ 𝐎𝐠ó𝐥𝐧𝐞 𝐰𝐫𝐚ż𝐞𝐧𝐢𝐞: Ja uwielbiam, gdy akcja pędzi i nie można oderwać się od książki! 😮‍💨 Przeczytałam ją w ciągu paru godzin i żałuję, że nie zabrałam się za nią wcześniej. A więc – Mingshin to jedna z tych bohaterek, które sprawiają, że odzyskuję wiarę w to, że dziewczyny w fantasy potrafią samodzielnie myśleć i wyciągać wnioski z przeszłości. Choć książka jest dość krótka, jest wypełniona po brzegi akcją i naprawdę czuć ten klimat Dalekiego Wschodu. Jest magia, jest druga szansa na nowe życie bohaterki, po tym, jak jej pierwszy „tru lov” skazał ją na šmiêrč po tym, jak pomogła mu zdobyć tron, a także dużo, dużo akcji – nie było mowy o laniu wody, i choć troszkę przydałoby się oddechu, mnie to nie przeszkadzało (czytam książki Cliva Cusslera, więc wiele to tłumaczy). No i ten slow burn! Choć nie kupowałam tej książki głównie dla romansu to… Był spoko. Jieh, główny lovelas wydawał się być kolejnym zarozumiałym, pyszałkowatym kochasiem, bardzo mnie zaskoczył i… no sorka, jest dobry, nawet bardzo 😏. Jego relacja z Mingshin była wręcz greenflag! 😭❤️ Co prawda, sprzeczki były, ale… on taki overprotective włączał tryb, więc można chłopakowi wybaczyć. 𝐏𝐨𝐝𝐨𝐛𝐚ł𝐨 𝐦𝐢 𝐬𝐢ę: Atmosfera, szybka akcja, bohaterka wyciągająca wnioski i oczywiście motyw „he fell first and harder” (już nie mogłam zmieścić w grafice 😭). 𝐃𝐥𝐚 𝐤𝐨𝐠𝐨: Coś dla miłośników koreańskich i chińskich dram, a także książek z akcją osadzoną w Chinach. 𝐏𝐨𝐝𝐬𝐮𝐦𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞: Dziewczyna mści się na swoim ex i zdradzieckiej rodzinie.
AKZgaj - awatar AKZgaj
ocenił na 7 15 dni temu

Cytaty z książki Pani Zgliszcz

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pani Zgliszcz