Otchłań w niebie

Okładka książki Otchłań w niebie
Vernor Vinge Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Cykl: Zones of Thought (tom 2) fantasy, science fiction
608 str. 10 godz. 8 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Zones of Thought (tom 2)
Tytuł oryginału:
Deepness in the Sky
Data wydania:
2003-03-13
Data 1. wyd. pol.:
2003-03-13
Liczba stron:
608
Czas czytania
10 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
8373372938
Tłumacz:
Janusz Ochab
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Otchłań w niebie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Otchłań w niebie

Średnia ocen
7,4 / 10
39 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
365
201

Na półkach:

Otchłań w niebie to druga książka należąca do cyklu Stref myśli, jest to jednak stwierdzenie na wyrost. Z Ogniem nad otchłanią historię łączy jedynie postać Phama Nuwena, a o samych Strefach nie ma mowy. Jest to odrębna, zamknięta historia.
Do jedynej planety krążącej wokół gwiazdy OnOff przybyły niemal jednocześnie dwie ekspedycje - kupców Queng Ho, jak i autokratycznych Emergentów. Wkrótce między grupami wywiązuje się konflikt, a jednocześnie toczy się wątek bohaterów żyjących na planecie. Nie są to zwykłe postaci, a przedstawiciele rasy Pająków, przypominający nieco Szpony jako zantropomorfizowane zwierzęta. Otchłań w niebie nie ma w sobie jednak nic z bajki, to “twarde” science-fiction, w którym w narracji pojawiają się nawet rozważania astronomiczne na temat nietypowego układu.
Książka rozpoczyna się mętnie - bohaterowie nie są należycie przedstawieni, to kim są, jakie mają cele i motywacje, staje się jasne dopiero z kolejnymi rozdziałami. Ostatecznie książka zmierza we właściwym kierunku, sceny zamachów są emocjonujące, a zakończenie satysfakcjonuje jako pozytywne i sprawiedliwe. Powieść jest długa i momentami statyczna, ale służy dopełnieniu obrazów postaci czy technologii, którą bohaterowie się posługują. Pozycja dla tych, którzy poszukują rozległej historii z motywem podróży kosmicznych.

Otchłań w niebie to druga książka należąca do cyklu Stref myśli, jest to jednak stwierdzenie na wyrost. Z Ogniem nad otchłanią historię łączy jedynie postać Phama Nuwena, a o samych Strefach nie ma mowy. Jest to odrębna, zamknięta historia.
Do jedynej planety krążącej wokół gwiazdy OnOff przybyły niemal jednocześnie dwie ekspedycje - kupców Queng Ho, jak i autokratycznych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

305 użytkowników ma tytuł Otchłań w niebie na półkach głównych
  • 232
  • 68
  • 5
36 użytkowników ma tytuł Otchłań w niebie na półkach dodatkowych
  • 11
  • 6
  • 5
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Otchłań w niebie

Inne książki autora

Okładka książki Gateways. Original New Stories Inspired by Frederik Pohl Brian W. Aldiss, Isaac Asimov, Greg Bear, Gregory Benford, David Brin, Cory Doctorow, Gardner Dozois, Alex Eisenstein, Phyllis Eisenstein, James R. Frenkel, Neil Gaiman, James Gunn, Joe Haldeman, Harry Harrison, David Lunde, Elisabeth Malarte, David Marusek, Larry Niven, Jody Lynn Nye, Emily Pohl-Weary, Mike Resnick, Frank M. Robinson, Robert J. Sawyer, Robert Silverberg, Joan Slonczewski, Sheri S. Tepper, Vernor Vinge, Connie Willis, Gene Wolfe
Ocena 5,3
Gateways. Original New Stories Inspired by Frederik Pohl Brian W. Aldiss, Isaac Asimov, Greg Bear, Gregory Benford, David Brin, Cory Doctorow, Gardner Dozois, Alex Eisenstein, Phyllis Eisenstein, James R. Frenkel, Neil Gaiman, James Gunn, Joe Haldeman, Harry Harrison, David Lunde, Elisabeth Malarte, David Marusek, Larry Niven, Jody Lynn Nye, Emily Pohl-Weary, Mike Resnick, Frank M. Robinson, Robert J. Sawyer, Robert Silverberg, Joan Slonczewski, Sheri S. Tepper, Vernor Vinge, Connie Willis, Gene Wolfe
Okładka książki Opowiadania z przyszłości Stephen Baxter, Greg Bear, Gregory Benford, Pat Cadigan, William Gibson, Nancy Kress, David Marusek, Paul McAuley, Pat Murphy, Neal Stephenson, Bruce Sterling, Vernor Vinge
Ocena 5,9
Opowiadania z przyszłości Stephen Baxter, Greg Bear, Gregory Benford, Pat Cadigan, William Gibson, Nancy Kress, David Marusek, Paul McAuley, Pat Murphy, Neal Stephenson, Bruce Sterling, Vernor Vinge
Vernor Vinge
Vernor Vinge
Vernor Steffen Vinge (czyt. /ˈvɪndʒi/; ur. 2 października 1944 r. w Waukesha, Wisconsin), amerykański pisarz science fiction, emerytowany profesor matematyki i nauk informatycznych Uniwersytetu Stanowego San Diego. Trzykrotny laureat nagrody Hugo, twórca pojęcia technologiczna osobliwość. Debiutował w magazynie Analog Science Fiction w 1966r. Był żonaty z pisarką Joan D. Vinge.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Non stop Brian W. Aldiss
Non stop
Brian W. Aldiss
"Non Stop" to jedna z tych niepozornych powieści science-fiction, które przypominają, że eksploracja kosmosu nie zawsze musi oznaczać potężne galaktyczne imperia i rozległe kosmiczne równiny. Czasem nawet nie trzeba schodzić ze statku. Wystarczy dżungla przerośniętych glonów porastająca korytarze (która już dawno wymknęła się spod kontroli), chmary komarów i podejrzanie sprytnych moli, kilka plemion ludzi o dość mglistym pojęciu o własnej przeszłości oraz szczere przekonanie, że świat kończy się za następnym zakrętem. Głównym bohaterem powieści jest Roy Complain, łowca z prymitywnego plemienia. Wraz z drużyną, na której czele staje enigmatyczny kapłan Marapper, Complain wyrusza na wyprawę przez kolejne obszary tej dziwnej rzeczywistości, by odkryć jej największą tajemnicę - że świat nie jest naturalnym środowiskiem, lecz fragmentem znacznie większej struktury - statku kosmicznego. Problem polega na tym, że nikt już nie pamięta, dokąd statek leci ani dlaczego w ogóle wyruszył w drogę. Wędrówka przez kolejne pokłady odsłania przed bohaterami prawdę o ich cywilizacji oraz o nich samych. Moim zdaniem największą siłą powieści jest właśnie ta koncepcja: korytarze statku stają się dżunglą, basen - morzem, a szczątki dawnej nauki funkcjonują jedynie jako fragmenty niezrozumiałych legend. Wizja cywilizacji w nieświadomości żyjącej pośród ruin własnej technologii wciąż robi duże wrażenie. Największą przyjemność podczas lektury sprawiła mi jednak warstwa eksploracyjna. Powieść przypominała wtedy powolne odkrywanie ruin dawnej cywilizacji, z tą drobną różnicą, że ruiny nadal działają, tylko nikt już nie ma pojęcia, po co i dlaczego. Aldiss kapitalnie buduje poczucie tajemnicy: świat, w którym żyją ludzie, okazuje się ogromnym, zamkniętym w metalowej puszce, funkcjonalnym ekosystemem, który wymknął się spod kontroli. Dżungla zarasta korytarze, zwierzęta adaptują się do stalowych wnętrz, w cieniach czają się Giganci i Obcy, a ludzie - jak to ludzie - zapełniają luki w wiedzy mitami i całkiem kreatywną interpretacją rzeczywistości. Szczególnie sympatyczny (i smutno, że tak pobieżnie opowiedziany) jest motyw zwierząt rozwijających własne formy inteligencji, które zdają się radzić sobie z kosmiczną rzeczywistością znacznie lepiej niż gatunek, który tę rzeczywistość stworzył. Wygląda na to, że jeśli ludzkość zapomni kiedyś o swojej misji w gwiazdach, ktoś inny całkiem chętnie przejmie stery. ( ͡~ ͜ʖ ͡°) Jednocześnie "Non stop" zmaga się z bolączkami epoki, w której została napisana - bohaterowie, szczególnie ci drugoplanowi, pozostają psychologicznie płascy, dialogi suche, a fabuła momentami przybiera formę serii epizodów prowadzących bohaterów przez kolejne poziomy tajemnicy. Smutkiem napełnia również mnogość porzuconych i nierozwiniętych pomysłów (inteligentne szczury, porwanie żony Complaina, dalsze losy plemion). Mimo tych niedoskonałości powieść pozostaje ciekawym, wartym przeczytania klasykiem science fiction. To historia bardziej o utracie pamięci i tożsamości, o wielopokoleniowym kłamstwie, niż o podróży kosmicznej. Czyta się ją jednak zaskakująco dobrze - ale nie tyle dla bohaterów, co dla samej idei i atmosfery powolnego odkrywania prawdy o świecie. Finalnie to całkiem udany eksperyment myślowy i ewolucyjny. ʕ•ᴥ•ʔ
szkielet_kostny - awatar szkielet_kostny
ocenił na 7 17 dni temu
Aristoi Walter Jon Williams
Aristoi
Walter Jon Williams
Wspaniała książka. Od razu ostrzegam, ma bardzo wysoki próg wejścia. Williams rzuca nas zupełnie bez ostrzeżenia w niesamowity i skomplikowany świat przyszłości, w którym każdy ma wszczepione "reno" czyli cyberwszczep umożliwiający łączenie się Hiperlogosem (rodzajem uberinternetu) oraz kontrolowanie daimones czyli subosobowości. Mamy tchliniowe łącza natychmiastowej komunikacji i nieograniczonym zasięgu oraz rozszerzoną rzeczywistość w postaci oneirochrononu. Mnóstwo nazw i technologii, zachowań charakterystycznych dla kultury wyższej Logarchii. Słowa greckie i chińskie. To wszystko może porządnie skołować, zniechęcić do czytania, wstrząsnąć nawet. Dodajmy do tego niestandardowy układ tekstu, obrazujący działania równoległe... i mamy niesamowity koktajl udziwnień. Nie każdy ma na tyle wyporności by do tego podejść i nie odpuścić. Ale zachęcam by nie odpuszczać. Po 25% fabuły zaczynamy się już dobrze orientować a różnorodność i udziwnienia zaczynają sprawiać przyjemność. Dość niezwykła wizja świata przyszłości opartego na klasach społecznych i technologii. Ktoś pisze, że naiwny? Ale czy na pewno? Przecież to wizja oświeconego absolutyzmu technokratycznego. To już było, nie mieliśmy jeszcze takiej technologii. inżynierii genetycznej, ponadprzestrzennej komunikacji, nanotechnologii, wydajnych procesorów, napędu grawitacyjnego. IMO nie ma w tym nic naiwnego, to po prostu fantastyka naukowa. Czytałem tę książkę ponad 20 lat temu i już nie pamiętałem dokładnie fabuły. Dzisiaj odbiera się nią nieco inaczej. Powstałe przez ostanie lata zjawiska społeczne mogą wykrzywić nieco odbiór. Jednak zobrazowane preferencje seksualne Aristoi świadczą o wyższym rozwoju duchowym, gdzie cielesność jest jedynie materializacją emocji. Takie podejście do tematu ma sens i absolutnie nie jest rażące To złożona i inspirująca książka, zarówno w fabule jak i formie.
Lis Gracki - awatar Lis Gracki
ocenił na 9 1 rok temu
Obcy w obcym kraju Robert A. Heinlein
Obcy w obcym kraju
Robert A. Heinlein
Są takie powieści, które pozostawiają w nas głęboki ślad. Nie z uwagi na ciekawe wynalazki, przedziwnych obcych, czy odjechane kosmiczne koncepcje. Zamiast tychże, chwyta nas za serce coś o wiele bliższego. Coś wewnętrznego. Coś, z czym możemy się zidentyfikować tu i teraz niezależnie od miejsca pochodzenia, wieku, czy przekonań. Jakże często myślimy o czymś, co wydaje nam się, że znamy, ale tak naprawdę znamy tylko powierzchownie? Coś, co widzimy przez naszą własną lupkę o nazwie “wydaje mi się, że”? Nie ma w tym nic złego. Nie jesteśmy w stanie zgłębić wszystkiego, dojść do sedna każdego pomysłu. Z każdą kolejną napotkaną koncepcją staje się to po prostu niemożliwe. Posługujemy się więc często pewnymi uproszczeniami, żyjemy w iluzji wynikającej z niepełnego zrozumienia świata. Dzieje się tak zwłaszcza w dobie socjalmediów, gdy zamiast czytać artykuł zdarza nam się przemknąć tylko wzrokiem po jego nagłówku. Jakże łatwo jest wyrobić sobie opinię na podstawie niepełnego obrazu. A co gdyby istniał sposób na dokładne zrozumienie, przyswojenie sobie informacji tak precyzyjnie, że czujemy, jak z nas wypływa i nie mamy żadnej wątpliwości, że pojęliśmy coś dogłębnie? Taki sposób rozumowania lub pojmowania rzeczywistości przejawia bohater pewnej wyjątkowej powieści, w której jego filozoficzny punkt widzenia znokautował prawym prostym mój obraz świata. Więcej na kanale "Mutahominid"
Karol Ligecki - awatar Karol Ligecki
ocenił na 8 2 miesiące temu
Całkowe drzewa Larry Niven
Całkowe drzewa
Larry Niven
W kosmicznej dżungli. Przyszłość, potomkowie ziemskich kolonistów zamieszkują gigantyczne struktury przypominające drzewa. Żyją tam niemalże w stanie nieważkości. Śledzimy tutaj losy grupki osób wysłanych na drugi koniec drzewa przez głodujące plemię w poszukiwaniu pożywienia. Konstrukcja świata jest naprawdę bardzo oryginalna. Niestety brakuje tutaj pewnego wprowadzenia i łatwo się można pogubić. Na szczęście na początku książki znajdują się pewne schematy, a na końcu jest krótki słowniczek. Jednakże kiedy już pojmie się zasady świata przedstawionego, można się zachwycić pomysłowością autora, który obmyślił tu całą specyficzną biologię czy nawet kierunki świata. Przy tym nie zapomniał też o wpływie specyficznych warunków na ludzkie ciała i bohaterowie różnią się trochę od swoich ziemskich przodków. Całość kojarzyła mi się trochę z powieścią „Cieplarnia” Briana Aldissa osadzoną w odległej ziemskiej przyszłości, kiedy to flora przejęła władzę nad światem. Szkoda, że niestety sama fabuła nie jest zbyt pomysłowa. Jest to bardzo typowa historia drużyny, którą musi walczyć nie tylko z dziką fauną, ale również z wrogimi plemionami. Pod koniec pojawia się pewne urozmaicenie, ale moim zdaniem nie jest ono w pełni wykorzystane. Całkiem interesujący są za to zróżnicowani bohaterowie, ale niestety powieść jest zbyt krótka, by dać im się w pełni rozwinąć. Warto przeczytać tę powieść ze względu na interesujący świat i bohaterów. Niestety nie jest to łatwa książka i w sumie niezbyt skomplikowana fabuła może sprawić, że niektórzy uznają, że ostatecznie nie jest ona warta trudu lektury.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 7 7 lat temu
Wieczna wojna Joe Haldeman
Wieczna wojna
Joe Haldeman
„Kiedy ucichną działa już Wtedy się inne odezwą Ludzie zabijać zaczną się znów Za wojnę znów się wezmą. „ * Z wojnami jest ten kłopot, że trzeba wiedzieć, że są, bliżej lub dalej, choćby po to, żeby nie było, „że nie wyświetliło się na Tik Toku”. Bo czas wojny to właśnie czas kiedy polityka zajmuje się zwykłym człowiekiem i przyjemne to nigdy nie jest. Haldeman w pierwszym tomie zatytułowanym „Wieczna wojna” , jak i zapewne w całej trylogii pt. „Wieczna wojna” idzie na całość. Mamy w książce opisane wszelkie możliwe barwy kampanii. Dzieje się! Głównym bohaterem jest żołnierz Mandella, absolwent Fizyki. Został on wysłany w odległe rejony kosmosu najpierw na iście mordercze szkolenie, przetrwała, tzn. dosłownie przeżyła, połowa składu. A potem Mandella i jego koleżanki i koledzy z wojska byli już na wojnie, gdzie o utratę życia było jeszcze łatwiej. W jednej z kampanii tej kosmicznej wojny major Mandella stracił 88 % składu. Przy czym koniecznie trzeba zauważyć, że ciekawa jest koncepcja różnic czasowych, pierwsze 2 lata regularnej służbie w kosmosie przełożyło się na ok 2 dekady ziemskiego czasu. W późniejszym okresie było jeszcze gorzej pod tym względem. Służba Mandelli mogła trwać kilkadziesiąt lat, a wedle naszej rachuby dotrwał on do czwartego tysiąclecia. Pytanie uzasadnione, dlaczego szeregowy Mandella, awansował na kilka innych stopni wojskowych, pchał się na kolejne kampanie tej samej wojny z kosmitami, Tauronami? . W teorii nie musiał, ale po pierwsze rzeczywistość wojskowa była jedyną w jakiej sobie radził, pomimo przeżytych traum wojennych, a po drugie nie było do czego wracać. O czym się przekonał idąc do cywila po wypełnieniu pierwszego kontraktu, a potem z kolei dowiadywał się, że Ziemia jest inna, i nie ma po co tam podróżować. Podsumowując to jest trudna książka udowadniająca empirycznie, że jeżeli kiedyś będą gwiezdne wojny, to będą one co najmniej tak samo paskudne jak te piekła, które ludzie urządzają sobie na Ziemi. W sumie nie ma znaczenia czy ludzie będą bić się między sobą, z kosmitami, maszynami, z kimkolwiek się jeszcze da, wojna będzie zawsze takim samym okropieństwem. Nie ma też wątpliwości, że kolejne konflikty zbrojne dostaną się na karty literatury fantastycznej. Tutaj nikt z czytelników wątpliwości żadnych nie ma, że chodzi o wojnę w Wietnamie. No i każda tego typu eksperiencja, odciśnie swój wpływ na literaturę. Dla czytelnika niewątpliwie będzie to bardzo ciekawe i równie trudne doświadczenie czytelnicze. Książkę polecam i zapewniam, że mam zamiar kontynuować czytanie trylogii. * Piosenka zespołu Kult, Kiedy ucichną działa,  https://www.tekstowo.pl/kult/kiedy-ucichna-dziala
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na 9 29 dni temu
Późne lato John Crowley
Późne lato
John Crowley
Długo miałam tą książkę na liście 'kup', ale jak do tej pory dużo innych książek okazywało się wazniejszych do nabycia. Jednak ciekawość w końcu zwyciężyła i kupiłam 'Późne Lato'. Treść w dwóch trzecich tej opowiści jest cudownie intrygująca - przedstawia wyimaginowaną historię postapokalipycznej osady ludzi żyjących 'po staremu' tj. sprzed ery industrializacji Ziemi, którzy zbierają pozostałości i budują z tego nowe obiekty. Są tu delikatne wzmianki o społeczności sprzed 100 lat (zwanej Aniołami, ponieważ nie tylko byli bardzo rozwinięci technologicznie), która zamieszkiwała Wielką Korporację, o jakiejś burzy, która trwała rok i przetrzebiła ludzkość oraz o wojnie, która także dokonała zniszczenia. Pozostali przy życiu Aniołowie zbudowali miasto pod kopułą, na którym odlecieli i dryfują wokół Ziemi. Dzieci Aniołów, które pozostały na powierzchni planety, zestarzały się tu i mają wiedzę o przeszłości, uznawani są za mędrców. Nowych tubylców fascynują np. slajdy, których szamanki używają do wróżenia przyszłości osadników. W osadzie jest pełno dziwnych artefaktów pozbieranych z ruin budynków, (które to rzeczy dla nas ludzi XXI w. są zwyczajne, a dla osób żyjących w czasie po zniszczeniu rozwiniętej technologicznie cywilizacji, którzy nigdy ich nie widzieli, stanowią zagadkę), np. sztuczna noga, obrazy, kryształy, itp. Zapada w pamięć scena, kiedy ojciec i syn palą ognisko na szosie i patrzą na pozostałości dawnej cywilizacji - kręte autostrady, węzły drogowe, mosty, zrujnowane miasta i zastanawiają się nad ich ówczesnym zastosowaniem. 'Droga służyła do zabijania'. No tak, pośrednio :) Syn zakochany w dziewczynie ze swojej osady postanawia wyruszyć na jej poszukiwanie, kiedy ona odchodzi z grupą handlarzy. Związek ten przypomina mi relację osoby uzależnionej z unikową. Chłopak goni za dziewczyną, a ona ma go gdzieś. W końcu jakimś sposobem okazuje się, że przekształca się w Anioła z tych mieszkających ponad Ziemią... I właśnie te pozostale 1/3 książki, kiedy pojawia się temat pięciu tajemniczych kuli przechowujących ważne awatary Aniołów, i które w innej osadzie z pomocą osób wtajemniczonych wchodzą w określone osoby i dzięki temu odżywają w ludzkim ciele, cała ta późniejsza filozofia i przeskok do Aniołów i ich egzystencji, tego już mój mózg nie mógł przetrawić. Brakuje jakichś fundametalnych danych, żeby sobie poskładać w głowie co do czego pasuje w całej tej historii. Jednak ta opowieść mogłaby z powodzeniem służyć jako scenariusz do animowanego filmu utrzymanego w przyrodniczo-dystopijnym klimacie. Na koniec dodam, że bardzo podobała mi się scena odnalezienia przy drodze gipsowej głowy jakiegoś pomnika, w której główny bohater pomieszkiwal przez jakiś czas :) Jak ktoś lubi dziwne książki, to polecam.
Draconina - awatar Draconina
oceniła na 7 3 miesiące temu
Pyłki Jeff Noon
Pyłki
Jeff Noon
"Pyłki" to druga książka Jeffa Noona osadzona w świecie Wurta. Tym razem autor porzuca studiowanie mechaniki narkotycznych snów na rzecz pokazanie jak bardzo zmienił się świat od czasu odkrycia piórek oraz jakie zagrożenia niesie za sobą ich wszechobecność. W Manchesterze coraz bardziej rośnie stężenie pyłków, które przyprawiają mieszkańców o groźny katar sienny. Sybilla Jones - widmoglina dodo, próbuje ustalić powiązania między epidemią kataru, a śmiercią Kojota - taksówkarza, który zostaje zamordowany podczas nielegalnego kursu z Czeluści. W gruncie rzeczy "Pyłki" to bardzo dobry kryminał osadzony w niedalekiej przyszłości. Jeff Noon bardzo trafnie przewiduje przyszłość, która staje się naszą rzeczywistością. Przeniesienie życia do innego wymiaru, coraz większa liczba używek, wirtualne rozrywki, rozrastanie się miast... Brzmi znajomo. Tak samo jak w "Wurcie" nagromadzenie neologizmów może powodować, że lektura będzie trudna w odbiorze. Z drugiej strony wątpię, żeby ktokolwiek sięgnął po tę książkę, jeśli nie podobał mu się poprzedni tom, w którym autor wprowadził terminologię używaną w całym cyklu. Innymi słowy, bez znajomości "Wurta" nie ma sensu sięgać po "Pyłki". Nie podoba mi się wydanie książki. Kartki są zdecydowanie zbyt gęsto sklejone, przez co trzeba walczyć z samozamykającą się książką. Patrząc na Ucztę Wyobraźni (w której zostały wydane już dwa inne "Noon'y") być może MAG pokusi się też na odnowienie "Pyłków", oby. 8/10 Sięgając po "Pyłki" myślałam, że będzie kolejna "10/10" dla Jeffa Noona. Owszem za warstwę językową Noon ma u mnie milion na dziesięć. Jednak tym razem fabuła nie wciągnęła mnie aż tak bardzo. Niech nikt nie zrozumie mnie źle, książka jest bardzo dobra, ale "Wurt" jest jeszcze lepszy.
SpaceBanshee - awatar SpaceBanshee
ocenił na 8 11 lat temu
Człowiek w labiryncie / Stacja Hawksbilla Robert Silverberg
Człowiek w labiryncie / Stacja Hawksbilla
Robert Silverberg
Dwie niewielkie powieści napisane w końcówce lat sześćdziesiątych. Z dzisiejszej perspektywy to era "klasycznej" amerykańskiej literatury science fiction. Człowiek w labiryncie Jest opowieścią o odludku, obdarzonym przez obcych *skazą* psioniczną odstręczającą innych ludzi. Gdy ludzkość zacznie go jednak znowu potrzebować - takim, jaki jest - trzeba go skłonić do opuszczenia dobrowolnie wybranego odosobnienia-azylu. To zagadkowe miasto-labirynt, nigdy z powodzeniem nie spenetrowane i nie zbadane. Twór zapomnianych, *pradawnych* obcych, najeżony mnóstwem pułapek zabijających wszelkich intruzów. Choć okrzyknięta najlepszym dziełem Silverberga, trochę razi *strasznymi* a (jak dla mnie) raczej tandeciarskimi rekwizytami. Te wszystkie zapadnie, pola ognia, mrowia ostrzy i miażdżące bramy od lat sześćdziesiątych trochę się już chyba opatrzyły. Choć może tylko mnie (z racji wieku)? Niewykluczone, że w badziewiastym filmie z Netflixa wciąż budziłyby entuzjazm. Swoją drogą, trochę dziwne, że nigdy tego nie sfilmowano. Ani zmagania ze *strasznymi* pułapkami, ani nieprzesadne wyrafinowanie *psychologicznych* podchodów z odmawiającym współpracy Richardem Mullerem, nie rzuciły mnie na kolana nad finezją i głębią tej powieści. Ot - taką właśnie masówkę SF wtedy pisano. Czytano. I tyle. Większe wrażenie wywarła na mnie: Stacja Hawksbilla Miłośnikom wyskakujących ostrzy i miażdżących bram należy się ostrzeżenie, że to - dla odmiany - niespieszna, refleksyjna opowieść pozbawiona dramatycznej akcji. Narracja prowadzona dwutorowo: Pierwszoplanowa - o przywódcy obozu zesłańców politycznych. Podstarzałych weteranów-wichrzycieli stopniowo tracących rozum po przeniesieniu przez władze w czasie o miliard lat wstecz. Pozostawieni sami sobie w zamierzchłej, jałowej kambryjskiej przeszłości, bez nadzorców czy strażników, skoro nie mają dokąd uciec i dla nikogo (poza sobą) i niczego nie stanowią zagrożenia. Drugi plan to retrospektywa historii życia "zawodowego rewolucjonisty" Jima Barretta, przez lata konspirującego przeciwko totalitarnym rządom, które przejęły władzę w USA. Niestrudzenie - choć z coraz mniejszym zasobem wiary i złudzeń - "przygotowującego grunt" dla rewolucji (wciąż tak samo odległej - jak horyzont) mającej przywrócić prawa człowieka i starą konstytucję. Datowanie epok geologicznych i ich realia nie zgadzają się z obecnym stanem wiedzy paleontologicznej. Jednak ta powieść ujęła mnie swoim specyficznym klimatem i melancholijnym nastrojem. Niespieszne tempo, bez fajerwerków (poza materializacjami przy transferach z "górnoczasu"). Ale ma w sobie to nieuchwytne *coś*, co zapamiętuje się trochę dłużej, niż zajmuje zamknięcie okładki książki po przeczytaniu.
Krzysztof - awatar Krzysztof
ocenił na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Otchłań w niebie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Otchłań w niebie