Osiołkiem

Okładka książki Osiołkiem
Andrzej Stasiuk Wydawnictwo: Czarne Seria: Poza serią literatura podróżnicza
200 str. 3 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Seria:
Poza serią
Data wydania:
2016-10-26
Data 1. wyd. pol.:
2016-10-26
Liczba stron:
200
Czas czytania
3 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380493780
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Osiołkiem w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Osiołkiem i



Przeczytane 4464 Opinie 121 Oficjalne recenzje 154

Opinia społeczności książki  Osiołkiem i



Książki 328 Opinie 50

Oceny książki Osiołkiem

Średnia ocen
7,0 / 10
400 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
515
102

Na półkach: , ,

Stasiuk tutaj jeszcze nie wchodzi w fazę wulgaryzmów na co drugiej stronie. On w tej książce jeszcze nie ma "wyj_bane" jak w swojej ostatniej pozycji. I tego Stasiuka na Osiołku to ja chciałbym mieć wśród znajomych. Człowiek zawsze w drodze, choć musi czasami przystanąć, żeby nam o tym opowiedzieć.

Stasiuk tutaj jeszcze nie wchodzi w fazę wulgaryzmów na co drugiej stronie. On w tej książce jeszcze nie ma "wyj_bane" jak w swojej ostatniej pozycji. I tego Stasiuka na Osiołku to ja chciałbym mieć wśród znajomych. Człowiek zawsze w drodze, choć musi czasami przystanąć, żeby nam o tym opowiedzieć.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

842 użytkowników ma tytuł Osiołkiem na półkach głównych
  • 540
  • 288
  • 14
158 użytkowników ma tytuł Osiołkiem na półkach dodatkowych
  • 125
  • 10
  • 6
  • 6
  • 5
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Osiołkiem

Inne książki autora

Andrzej Stasiuk
Andrzej Stasiuk
Polski prozaik, poeta, publicysta, eseista, dramaturg, wydawca. Autor kilkudziesięciu książek o różnym charakterze gatunkowym i wielu felietonów prasowych („Tygodnik Powszechny”, „Gazeta Wyborcza” i inne). Wydalony kolejno: z liceum ogólnokształcącego, technikum, zasadniczej szkoły zawodowej. We wczesnych latach osiemdziesiątych zaangażowany w działalność ruchu Wolność i Pokój. Zdezerterował z wojska, za co półtora roku spędził w więzieniu. W 1987 roku wyjechał z Warszawy i zamieszkał w Wołowcu, w Beskidzie Niskim. Laureat wielu nagród, m.in. Nagrody Literackiej Nike (2005), Nagrody Literackiej Gdynia (2010), Nagrody Nowa Kultura Nowej Europy im. Stanisława Vincenza (2011), Dorocznej Nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w dziedzinie literatury (2011), Nagrody Literackiej m. st. Warszawy (2015), Austriackiej Nagrody Państwowej w dziedzinie literatury europejskiej (2016), Nagrody im. Nicolasa Bouviera (2018) oraz nagrody Orzeł Stulecia (2021). Jego książki są tłumaczone na niemal wszystkie języki europejskie, a także na koreański. Wraz z żoną Moniką Sznajderman prowadzi Wydawnictwo Czarne.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Droga 816 Michał Książek
Droga 816
Michał Książek
🔰".... głód trzeba było zaspokoić. Głód chodzenia, wąchania i patrzenia. Dziwienia się, widzenia pierwszy raz. Pieczołowitego zapamiętywania i beztroskiego zapominania." (s.21) Droga wojewódzka nr 816, nazywana Nadbużanką, biegnie wzdłuż granicy polsko-białoruskiej i polsko-ukraińskiej. Dalej płynie Bug, za którym rozciąga się Wschód. Tą trasą idzie Michał Książek. Porusza się zgodnie ze ściśle wytyczonym planem, rozpoczyna w Chełmie i stąd, już pieszo, idzie wzdłuż drogi - tytułowej bohaterki reportażu - aż do Puszczy Białowieskiej w okolicach Hajnówki. Nocuje w przygodnych miejscach, spotyka tubylców, nad którymi pochyla się z ciekawością odkrywcy nieznanego świata. Czasem jednak wielkie pokłady przychylności, które nosi w sobie nie okazują się przydatne w zderzeniu z doświadczaną rzeczywistością. Czego efektem są następujące refleksje: 🔰"Wsiadając do cudzego auta, musisz czasem zmienić tożsamość. To boli, fizycznie. Nie możesz okazać się mądrzejszy od agronoma zjadacza rozumów, bo za oknem noc. Nie możesz sprzeciwić się handlarzowi żydożercy, jeśli na zewnątrz deszcz ze śniegiem. Gimnastykujesz się, zmieniasz temat, oszukujesz i kłamiesz. Byle jechać. Cierpisz. To jest zapłata za przejazd. Kiedy wysiadasz, czasem dobroczyńca zdaje się żądać kasy, ale twoja mina mówi: "Starczy co, swoje już wziąłeś". (s.105) Zapiski, które pojawiają się na stronach tej publikacji, dalekie są od tego, do czego przyzwyczaił nas klasyczny reportaż. Inna jest przede wszystkim ich forma, ponieważ na opis tej podróży składają się „migawki”, czyli ulotne zapisy wrażeń na temat mijanych miejsc. W ten sposób powstaje notatnik z tej wyjątkowej podróży. Krótkie, gęste, nasycone treścią opisy fragmentów rzeczywistości pełne są zapachów, kolorów, dźwięków – oddziałują na wszystkie zmysły. Zdradzają poetycką wrażliwość autora: 🔰"Dobrze było iść drogą pośród wysokich czereśni, coraz głębiej na wschód, który był po prostu zmierzchem. Szedłem, a żyzna noc zasypywała wszystko. Wpadało się w to jak nasionko w bruzdę." (s.12) 🔰"Zmierzchało i świat w tym miejscu zaczął przybierać swój najstarszy kolor, to znaczy czerń. Czerń dało się oglądać jak zabytek, jak coś niezwykle cennego i trwałego, co ocalało z czasów trudnych do wyobrażenia. Z ciemności, czy też czerni, ludzie czerpali garściami, żeby budować symbole, znaki, sygnały, metafory i alegorie. Niektórzy twierdzą, że jest tylko brakiem koloru i tak naprawdę jej nie ma." (s.27) Przy okazji tej niespiesznej wędrówki, autor porusza temat współistnienia kultur, historycznych zaszłości, tragedii w skali mikro i zastanej współczesności, którą ja nazwałabym Polskim Dzikim Wschodem. Michał Książek przechodzi przez niszczejące wsie i małe miasteczka, ogląda zrujnowane drewniane chaty pamiętające XIX wiek. Szuka śladów żydowskich i prawosławnych nekropolii, zburzonych lub spalonych cerkwi i domostw. Wysłuchuje osobistych wspomnień starych ludzi opowiadających rodzinne i lokalne historie. Jest specyficznym kronikarzem, ponieważ swoje uwagi zapisuje jak impresje – czasem skupia się na ludziach, innym razem na miejscach, ich nazwach lub na zdarzeniach z przeszłości, z którymi mają związek. Oto jak wspomina niechlubną politykę przywódców II RP: 🔰"Tamtego roku [1938] polskie władze w powiecie chełmskim zniszczyły 18 cerkwi [akcje przeprowadzało polskie wojsko]. W całym województwie lubelskim dużo ponad sto. Nikt o tym nigdy nie uczył w siedmiu szkołach i czterech uniwersytetach, na które uczęszczałem." (s.35) Osobną kategorią jest przyroda, która zachwyca bogactwem form: ptactwa i owadów i innych stworzeń, precyzyjnie nazywanych przez autora. Flora i fauna jest wieczna, jednak współistnienie z ludźmi wymusza na niej przystosowania się, przeprowadzenia zmian, które wędrowiec zauważa z wprawą botanika: 🔰"... w czasach, kiedy zmieniły się domy ludzi, zmieniły się również gniazda ptaków. Konstrukcje pozostały te same: strzyżyk buduje kulę z mchów, zimorodek kopie norkę w brzegu, a wilga plecie koszyczek. Jednak materiał, z którego budują i którym wyściełają, jest inny. Ptaki często używają śmieci."(s.64) "Droga 816" odkrywa Polskę nieznaną i zapomnianą w sposób, który wymyka się jednoznacznym klasyfikacjom. Magiczna wędrówka wciąga od pierwszych stron. Ta publikacja usatysfakcjonuje miłośników reportażu literackiego, którzy cenią subtelne opisy miejsc i przyrody. 🔰"Na stepie niebo to połowa widoku, połowa świata. Metamorfozy nieba i jego gniew składają się na meteorologię: deszcze nie przychodzą zza gór, tylko z nieba. Widoczne z daleka, stały się niebu tożsame." (s.7) 🔰"Lasek zasłaniał zaciszną skarpę, w której widniały norki gniazdowe żołny. Merops apiaster to jeden z najbardziej kolorowych i dziwnych ptaków Europy. Gniazda zakłada w tunelach wygrzebanych w piaszczystych urwiskach, co jakoś łączy go z odległym światem ssaków. Żołna jest wielkości szpaka, a kolorowa jak neonik. Jakby sama miała oświetlić ten długi, bo czasem aż dwumetrowy, i ciemny korytarz lęgowy". (s.18) 🔰"... sikora bogatka polowała na latolistki cytrynki. Skrzydła latolistka są żółte i jeśli go schwytać i powąchać - rzeczywiście pachną cytryną." (s.171/172) 🔰"Oglądanie motyli różni się od oglądania ptaków. Motyle, niestety, nie śpiewają. Nie mają spojrzeń. Nie kręcą głowami. Ich ruch przestrzenny w ogóle jest inny. Nie gubią piór, bo mają malutkie łuski zamiast pierza. Nie zdradzają uczuć, na przykład strachu, ale wobec ich radości trudno być obojętnym." (s.146) 🔰"Za lasem zachmurzone niebo czemuś nie runęło.Nie miało tu przecież sosnowych, dębowych i czereśniowych podpór, a jakoś trzymało się nad widokiem. Dobiegło z niego wołanie dzięcioła czarnego, to żałosne, lecz przeraźliwe kliooo (...). Dzięcioł czarny krzyczy tak tuż przed lotem, zazwyczaj w regularnych odstępach". (s.25/26) 🔰"Prostoskrzydłe śpiewały, mysz albo coś pokrewnego chodziło po deskach, w ciemności klaskał lelek kozodój. A Droga Mleczna biegła na południowy wschód, w stronę Czeremchy. Zupełnie jak wczoraj i miliony lat temu." (s.162) 🔰"Kapela kumaków nizinnych rżnęła wesoło, a chrabąszcze przeszkadzały im zawzięcie. Od guniaków czerwczyków głośniejsze były chrabąszcze majowe. Ich nazwa miała sens dopiero od jutra, jutro zaczynał się maj, ale to nie pierwszy przypadek, kiedy desygnat wymykał się nazwie". [s.112] 🔰"Najważniejszy bywa moment przyjazdu. Spojrzenie nie działa jak sieć rybacka, ma raczej naturę strzału, zawsze wybiera jakiś cel. Zatem nie widok, a raczej punkt w widoku (...). Fetysz, który zawsze już będzie przywoływać miejsce, bez którego nie utrzyma się ono w pamięci." (s.173) 🔰"Trudno rozstać się z miejscem, z którym tworzysz doskonałą całość. Odejście jest małą katastrofą. Sprawia fantomowy ból. Oznacza, że cię nie ma. Wracasz, więc wciąż....." (s.100)
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na 8 21 dni temu
Skoruń Maciej Płaza
Skoruń
Maciej Płaza
„Ja – skoruń, chodząca lewizna, próżniak, matołek”. Tak widział się syn wyrosły „między dwoma zwichrowanymi drzewami”. Ojcem – zwykłym wieśniakiem, sołtysem, sadownikiem, ateistą, nauczycielem majster-klepką o twardych, szybkich rękach i duszy buntownika a matką - byłą pielęgniarką, pobożną i zasadniczą kobietą. Oboje nie wyobrażali sobie życia „gdzie indziej niż tu, w zakolu Wisły, na jabłkowych wzgórzach, z których widać Wierzbiniec, gminne miasteczko o czerwonych dachach”. Ojcowiźnie gospodarza obejścia. Wybrali miejsce, ale nie czas. Lata 80. ubiegłego wieku pełne marnoty według ojca, bo „gdzie nie popatrzysz, tam marnie, i to marnota naprawdę najmarniejsza z marnych, koślawa, śmierdząca: sklepy puste, wszystko na kartki, głupiego »malucha« dostać trudno, nie mówiąc o ciągniku”. W wiecznej kłótni z rodzonym bratem, których konflikt przenosił się na jakość życia wszystkich wokół. Tajemnice rodzinne te podziały pogłębiały. Spojrzenie jego trzynastoletniego syna, tytułowego skorunia, obserwującego relacje dorosłych i zmaganie się bliskich z życiem, który próbował je na swój nastoletni sposób rozwikłać, by wpasować się w nie i znaleźć wśród nich własne miejsce, to nie tylko lekcje życia w jego dojrzewaniu czy retrospekcje dziejów rodziny pozwalające zrozumieć postawy ojca, stryja i matki. To również przepiękna, choć bolesna opowieść o emocjach. Autor niezwykle czule opowiadał o brutalizmie życia nieustannie zaskakującego niewiadomymi, z którymi trzeba było sobie radzić. Dokonywać piekielnie trudnych wyborów, licząc się z ich dotkliwymi skutkami. Łagodnie przekonywał o bezkompromisowej naturze jego nurtu nie do końca tylko pięknym, pomyślnym, szczęśliwym i stałym w radości. Przynoszącym zrozumienie o złych wyborach, by ratować dobro. Niekoniecznie korzystne dla innych. Każdy z bohaterów wyrazisty i charakterystyczny tworzył środowisko tak dobrze oddające zróżnicowanie wiejskie w PRL-u, w którym powojenny awans klasowy chłopa pomimo upływu dekad nie do końca jeszcze odciął korzenie od pochodzenia. W którym ich dzieci jeszcze nosiły w sobie umiłowanie ojcowizny rozumianej dopiero w sytuacjach granicznych. Dla którego „jednemuś zabójcą, drugiemu bratem, jednemuś zbawcą, drugiemu katem”. A wszystko to ujęte w przepięknych, plastycznych obrazach. Urzekających opisami ziemi sandomierskiej, gdzie „pola wznosiły się jak szata skrojona ze zblakłych zieleni”, a wzgórza „mieniły się zielenią sadów i żółcią ściernisk” brzemienne ludzkim życiem. Tak dobrze znanych mi z powieści „Robinson w Bolechowie” i „Golem”. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 8 8 miesięcy temu
Topografia pamięci Martin Pollack
Topografia pamięci
Martin Pollack
Książka napisana z potrzeby pamiętania, którą można rozumieć jako pewną dyspozycję polegającą na odkrywaniu tego, co zapomniane lub przemilczane. Z potrzeby mówienia o historii z perspektywy pojedynczych ludzi, a nie nieokreślonych mas ludzkich podlegających abstrakcyjnym procesom historycznym. Z potrzeby mierzenia się z niegodziwością, skądinąd troskliwych, najbliższych. Są tu więc wspomnienia autora z dziedziństwa spędzanego m.in. w towarzystwie dziadków - zagorzałych nazistów. Są też relacje z podróży i próba spojrzenia na zdarzenia historyczne z boku, np. oczami chłopa pracujacego na polu, z dala od wiru wydarzeń. Są też próby odczytania zbieranych przez autora zdjęć, najczęściej przedstawiających anonimowe ofiary wojny. Autor próbuje pochylić się nad ich cierpieniem zarysowując kontekst i wskazując, na co mamy patrzeć. Pisze też szkice o Galicji, krainie, której dziś już nie ma, z całym jej bogactwem kulturowym. Wszystko to, jak wyżej zaznaczyłem, wynika z potrzeby pamiętania, ale też z założenia, że pamięć konstytuuje tożsamość. A bez szczerego "ja", nie może być szczerej relacji z Innym. Pollack nie pisze tej książki po to, żeby pewne rzeczy, jak to się modnie mówi, "przepracować", czyli żeby zamknąć pewien temat po to, by móc w końcu pójść dalej. Jego potrzeba pamięci nie jest funkcjonalna ani utylitarystyczna, jak np. u autora "Traumalandu", tylko moralna.
sal_sailor - awatar sal_sailor
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Znikająca Europa Andrzej Stasiuk
Znikająca Europa
Andrzej Stasiuk Jurij Andruchowycz Mircea Cărtărescu Karl-Markus Gauß Swietłana Wasilenko Christoph Ransmayr Fatos Lubonja Tatjana Gromača Marius Ivaškevičius Geert Mak Lídia Jorge
Książka niezwykle nostalgiczna, widać że pisana przez bardzo wrażliwych autorów, prozaików z zacięciem poetyckim. Jest zbiorem esejów napisanych przez kilkunastu autorów, głównie z terenów Europy Środkowo-Wschodniej. Motywem, który je spaja, jest proces zaniku albo transformacji – książka została zredagowana i wydana 20 lat temu, kiedy opisywane w niej procesy miały miejsce. Autorzy dotykają miejsc peryferyjnych, położonych zupełnie poza centrum - o większości tych miejsc w ogóle wcześniej nie słyszałem, były dla mnie obce, ale autorzy w niezwykle głęboki sposób potrafili wydobyć w nich pewną symbolikę przemijania. Pokazują, że to, iż coś jest w Europie, nie znaczy, że będzie trwałe, wpisane w krajobraz i przestrzenie, bo również może zniknąć. Nie chodzi tylko o wsie i wioski, ale też miasta i miejscowości. Książka ma melancholijny wydźwięk – niektóre eseje mają charakter filozoficzny, wiele jest literackich metafor, a wszystko po to, by pokazać, że Europa nie jest miejscem li tylko rozwoju. Są przestrzenie podlegające daleko idącej degradacji albo znikaniu, obszary, które nie wpisują się w nowoczesny trend modernizacyjno-globalizacyjny, są niejako wystawione na poza integracji europejskiej. Czytało mi się ją dość dobrze, choć miejscami musiałem się mocno skupić, bo lektura wymagała uważności ze względu na liczne odniesienia poetycko-filozoficzne. Mam poczucie, że treść tej książki jest dziś dużo bardziej aktualna niż w chwili wydania, bo współczesne procesy transformacyjne znacznie bardziej ingerują w przestrzeń, więzi społeczne i demografię. Pewne wskaźniki demograficzne będą skutkowały nie tylko zmianami na mapie, lecz także przemianami w mentalności i relacjach lokalnych społeczności.
Arek - awatar Arek
ocenił na 6 8 dni temu
Kroniki beskidzkie i światowe Andrzej Stasiuk
Kroniki beskidzkie i światowe
Andrzej Stasiuk
W tych klasycznych już felietonach Andrzeja Stasiuka dla „Tygodnika Powszechnego” z lat 2013-2018 najlepsze były jego rozhowory z owcą, jeszcze bardziej sceptycznie niż on sam generalnie nastawionej do ludzkości, a do jej polskiego plemienia szczególnie. Wydawałoby się, że takie fantasmagoryczne rozmowy to ucieczka przed męką wyboru tematu na cotygodniowy tekst (ależ to musi być mordęga!) . Ale nie, to naprawdę dyskusje z równorzędnym, a może czasem nawet i jeszcze bardziej refleksyjnym podmiotem. Przypomina mi się tu fragment z arcydzieła ”Na wysokiej połoninie” Stanisława Vincenza, któremu zdaje się hołdować Stasiuk, nie tylko z racji zamieszkania w pustym miejscu po „tamtych duchach”: „Wierzą tylko w lęk, płoszą się byle czym. Bać się, uciekać byle gdzie, oto ich drogowskaz. Ochrony szukają tylko w ciżbie. Dają się zaganiać, rozpędzać, zatrzymywać, łapać, strzyc, doić, zarzynać i dlatego są podstawą cywilizacji”. Spodobał mi się też pomysł Autora, równie fantastyczny jak realnie będący chyba ostatnią możliwą deską ratunku dla Kościoła katolickiego w Polsce - połączoną z rezygnacją z zamieszkiwania w pałacach z czasów, gdy hierarchowie wywodzili się z magnaterii. Tak, wiem ze dziś z trudem można to sobie wyobrazić, skoro współcześnie to najbardziej reprezentatywna reprezentacja ludu polskiego… „Chodziło mi o biskupów Kościoła katolickiego. (…) Wszyscy są starzy i zazwyczaj miny mają poważne, czyli w gruncie rzeczy ponure. (…) Zazwyczaj mają do kogoś pretensje. Zazwyczaj do innych, nigdy do siebie. Rzadko w ich słowach można znaleźć afirmację: życia, świata, uczuć, człowieczeństwa. Są skwaszeni. Są zgorzkniali. (…) Starzy mężczyźni u władzy to nie jest dobry pomysł. (...) Instynkt podpowiada mi, że kobiety robiłyby to lepiej. Są bliżej życia i bliżej uczuć (…) A intuicja i doświadczenie podpowiadają, że to kobiety lepiej się znają na miłości, że są jedyną szansą dla tej wpółmartwej instytucji, jaką na naszych oczach staje się Kościół”. „Nie mam władzy i nie jestem biskupem. Dlatego też mogę sobie pozwolić na heretycką wizję, w której młode i piękne kobiety zajmują miejsce starych, niezbyt urodziwych mężczyzn. Mogą być zamężne, stanu wolnego, w związkach nieformalnych, rozwiedzione, a nawet ”panny z dzieckiem”. Jeśli Bóg jest miłością, jak z uporem powtarzają starcy, to stan cywilny nie ma tu żadnego znaczenia”. To już mój 11. Stasiuk, to i bez trudu natrafiłem na jego - a także i moje - ulubione tematy, w tym zainteresowanie Bałkanami, Wschodem, ginącą kulturą chłopską (nie mylić z ludową!) i jeszcze paroma innymi odwiecznymi jego tematami…. „Popkultura przeżarła nas do szpiku kości. Jak nowotwór toczy naszą tożsamość i pamięć. Oczywiście możemy się od niej odwrócić i żyć w wieży z kości. Ale jeśli tylko będziemy chcieli coś światu powiedzieć, ocalić okruch pamięci, to świat nas nie zrozumie. Żeby nas wysłuchał, musimy użyć bełkotu, popgadki, ględźby dostępnej dla najgłupszych”. „Niewykluczone, że nigdy nie chcieliśmy być Europejczykami. Przecież ledwo starczało nam sił na obronę polskości, węgierskości, słowackości. Bycie Polakiem, Węgrem, Czechem, Słowakiem, czy Rumunem całkowicie nas pochłaniało. Na nic innego nie mieliśmy czasu”. „(Rosjanie) byli zupełnie jak my, Polacy. Śmiertelnie przejęci własnym obrazem w cudzych oczach”. „Mój naród tchórzy i ma pełno w gaciach – mówię dobitnie. (…) Pokonał wszechświatowe potęgi, tyranów obalał, a teraz trzęsie portkami przed paroma tysiącami głodnych i biednych głównie. Z pochodniami chodzi i niejakiego Hitlera wzywa mój naród, a przynajmniej jego część”. „Odwiedzam galerie handlowe i widzę tam bezdomnych albo samotnych, którzy po prostu przesiadują na ławkach. Nawet nie udają, że przyszli coś kupić. (…) Ponury to obraz: ci, którzy nie mają nic, chronią się w miejscu, gdzie jest wszystko (…) Młodzi zawsze w grupie, razem. Wyglądają na zadowolonych. To w końcu ich drugi dom (jeśli nie pierwszy). Widać, że dobrze się tu czują”. ”Lubię patrzeć na swój kraj. Ponieważ lubię patrzeć, jak znajome niepostrzeżenie zmienia się w nieznane”. „Gdziekolwiek się zwrócisz - gadanina. Jedni przekonują drugich. Wzdęci od swojej prawdy, z wąsami, bez wąsów, kobiety, mężczyźni, zwierzęta z podłożonym ludzkim głosem, sprzęt AGD do ciebie mówi, wdzięczy się proszek do prania, politycy mówią swoje, wychodzą z nich godzinne przemowy bez żadnych znaków przestankowych, ewentualnie z krótkimi przerwami na oddech. Bez szans na ciszę, bez chwili na własną myśl, chyba że umrzesz”. „Na podpałkę trochę papieru, o który coraz trudniej. Gazety drukują na czymś śliskim, plastikopodobnym, nasączonym farbami. Pali się to smrodliwie i niewyraźnie. W sumie nic dziwnego, bo większość dzisiejszych gazet jest smrodliwa i niewyraźna”. „Bogactwo najczęściej wychodzi nam jak słoma z butów”. „Bo ja mam taki czarny sen, że mnie zamykają w jednym pomieszczeniu z jakimś politykiem i nie można mu wyłączyć dźwięku”. „Ciało mojego brata będzie ekshumowane jako pierwsze” – powiedział zarządzający krajem. Tak powinno być. (…) Zarządzający powinien zarządzać kultem. Jest przebiegły, więc doskonale czuje, że żadni z nas chrześcijanie. Nie wierzymy w niewidzialne, wierzymy w istniejące”. „W którymś momencie ktoś zapytał, co Polacy myślą o Słowakach. Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że nic nie myślą. (…) – Och - powiedziałem w końcu – powinniście po prostu zrobić nam jakąś porządną krzywdę. Innego sposobu nie ma” (BTW: ilu z nas wie, że rządzona przez katolickiego księdza Słowacja razem z Hitlerem napadła na nas w 1939 r. - a potem zadbała o wywózkę swych Żydów do Auschwitz?).
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 7 2 lata temu

Cytaty z książki Osiołkiem

Więcej
Andrzej Stasiuk Osiołkiem Zobacz więcej
Andrzej Stasiuk Osiołkiem Zobacz więcej
Andrzej Stasiuk Osiołkiem Zobacz więcej
Więcej