Główna bohaterka jest nie do zniesienia przez całą książkę. Wielokrotne powtórzenia tych samych przemyśleń. Brakuje chwil, w których bohaterowie się poznają, zbyt duży przeskok od hate to love. Całość przewidywalna.
Główna bohaterka jest nie do zniesienia przez całą książkę. Wielokrotne powtórzenia tych samych przemyśleń. Brakuje chwil, w których bohaterowie się poznają, zbyt duży przeskok od hate to love. Całość przewidywalna.
Myślałam że kowboje to nie moja bajka, ale są książki które biorą człowieka z zaskoczenia i nie biorą jeńców.
Dust Storm to część serii, która przewijała mi się różnymi kanałami przez dłuższy czas. I mogę trochę żałować, że tak długo się do niej zbierałam (bałam się tego motywu kowbojów - zupełnie niepotrzebnie).
Dust Storm to pierwsza książka z cyklu The Griffith Brothers. I muszę przyznać - spędziłam z nią wspaniały czas.
Christian to wdowiec samotnie wychowujący dwie dziewczynki. Dwie mądre, wyrozumiałe, piękne - wewnątrz i na zewnątrz.
Cassandra to specjalistka od PR, która przyjeżdża na ranczo, by znaleźć sposób na jego odrodzenie i poszukanie nowych źródeł przychodu na gorsze czasy. Wiadomo: susze, choroby bydła, cała ta ranchowa codzienność.
Zderzenie Cassandry - przyjeżdżającej z narzeczonym, wielkim (za wielkim) pierścionkiem na palcu i listą oczekiwań - z rzeczywistością rancza, gdzie krowa ma pianki na rogach, internet ledwo zipie, nie ma chodników ani dobrej kawy… oraz z Christianem, który dźwiga na barkach za dużo i obwinia się o rzeczy, na które nie ma wpływu - to mieszanka idealna.
Ich charaktery, pewność siebie Cass, upór i oddanie Chrisa tworzą historię, którą naprawdę warto poznać (i polecić dalej!).
Znasz tę serię?
Myślałam że kowboje to nie moja bajka, ale są książki które biorą człowieka z zaskoczenia i nie biorą jeńców.
Dust Storm to część serii, która przewijała mi się różnymi kanałami przez dłuższy czas. I mogę trochę żałować, że tak długo się do niej zbierałam (bałam się tego motywu kowbojów - zupełnie niepotrzebnie).
Dust Storm to pierwsza książka z cyklu The Griffith...
Dust Storm to przyjemny, lekki romans, który czytałam w dużej mierze z uśmiechem na twarzy. Sam motyw wielkiej ranczerskiej rodziny, samotnego ojca i energicznej „Barbie” z miasta jest dość sztampowy i fabuła płynie raczej przewidywalnym torem. Ale mimo tego książkę czyta się naprawdę dobrze.
Największym plusem jest główna bohaterka — świetnie napisana, charakterystyczna i autentyczna. To nie jest typowa ciepła mamusia, która od pierwszego dnia kocha cudze dzieci. Ona ma swoje zasady, jest trochę zołzowata, bezpośrednia, buduje relacje po swojemu, ale nie jest przy tym chłodna czy nieczuła. Dzięki temu wypada bardzo naturalnie i wyróżnia całą historię na tle innych romansów o samotnym rodzicu.
Podsumowując: sympatyczny romans z wyjątkowo dobrze poprowadzoną główną bohaterką. Nic odkrywczego, ale zdecydowanie przyjemny w odbiorze.
Dust Storm to przyjemny, lekki romans, który czytałam w dużej mierze z uśmiechem na twarzy. Sam motyw wielkiej ranczerskiej rodziny, samotnego ojca i energicznej „Barbie” z miasta jest dość sztampowy i fabuła płynie raczej przewidywalnym torem. Ale mimo tego książkę czyta się naprawdę dobrze.
Największym plusem jest główna bohaterka — świetnie napisana, charakterystyczna i...
Bardziej łopatologicznie się już nie dało. Napięcie zdycha po 200 stronach, każde zdanie czyta się co najmniej po pięć razy w różnych miejscach.
Językowo, fabularnie i ogólnie rzecz biorąc - meh.
Bardziej łopatologicznie się już nie dało. Napięcie zdycha po 200 stronach, każde zdanie czyta się co najmniej po pięć razy w różnych miejscach.
Językowo, fabularnie i ogólnie rzecz biorąc - meh.
Wstęp to w sumie poznanie całej rodzinki, historii Christiana i rancza.
O Cassandrze też się trochę dowiadujemy, jest ona ciut denerwująca. Taka typowa gwiazda z wielkiego miasta. Wiele razy mnie irytowało jej zachowanie, gwiazdorzenie, nieumiejętność przystosowywania się do trudniejszych warunków. Poważnie, przydałoby się choć trochę umiejętności życia z ludźmi, rozumienia ludzi, a nawet dobierania kreacji do życia w nowym miejscu.
Jej relacja z partnerem to o matulu, zgroza. Po prostu. To trwało za długo i było zbyt toxic.
Christian? To taki typowy śmieszek, który swoje wewnętrzne rozterki i problemy ukrywa pod osłoną humorku. Czasami drażnił, czasami rozczarowywał, czasami bawił. I cóż. Relacja jego z Cass również nie należała do zdrowych, wieczne wytykanie jej charakteru i myślenie o niej pod względem seksualnym i w drugą stronę to samo.
W ogóle nie wiem skąd się wzięło nagłe przyciąganie tej dwójki. Tak jakoś nagle znikąd, po prostu. Nie czułam tych emocji, nie czułam nic, czytanie tego to była mordęka. A słuchanie to takie zbijanie ciszy po prostu.
Córki bohatera to takie urocze, choć nachalne dziewczynki z pełnią radości i dziecięcej pasji.
Co do tłumaczenia- dlaczego słowo miss nie zostało przetłumaczone? Jak to głupio w ogóle brzmialo ‘’Miss Cass’’ jak Whiskas normalnie...
Fabuła. Hm co tu było fabułą? Nie rozumiem przyjeżdża manager gwiazd na farmę poprawić jej wizerunek. Co ma hollywoodzkie życie aktorek do kowboja na ranczu z bydłem?
Jak już mówiłam tu wszystko jest tak znikąd. No i ciągle powtarzanie, że MAMY DUŻO PRACY. No to się za nią weźcie, a nie tylko narzekanie gwiazdki i debatowanie o bezsensownych tematach. Eh.
A sceny spicy? Lepiej jakby ich nie było. Nie chcę już tego dalej czytać, moja przygoda z tą serią kończy się tak szybko jak się zaczęła. Podziękuję za takie atrakcje...
Motywy: ranczo, zdrada, samotny ojciec.
Wstęp to w sumie poznanie całej rodzinki, historii Christiana i rancza.
O Cassandrze też się trochę dowiadujemy, jest ona ciut denerwująca. Taka typowa gwiazda z wielkiego miasta. Wiele razy mnie irytowało jej zachowanie, gwiazdorzenie, nieumiejętność przystosowywania się do trudniejszych warunków. Poważnie, przydałoby się choć trochę umiejętności życia z ludźmi, rozumienia...
Bardzo fajna książka o szorstkiej dziewczynie z wielkiego miasta i kowboju, który jest samotnym ojcem dwóch córek. Wszystko mi tutaj pasowało, język, styl pisania autorki i sam pomysł na książkę. Polecam:)
Bardzo fajna książka o szorstkiej dziewczynie z wielkiego miasta i kowboju, który jest samotnym ojcem dwóch córek. Wszystko mi tutaj pasowało, język, styl pisania autorki i sam pomysł na książkę. Polecam:)
Tak absurdalna dedykacja, że nie sposób się nie roześmiać!
Główna bohaterka jest wielkomiejską kobietą i nie ukrywam, że okrutnie mnie irytowała. Cała relacja jest przykładem instant love, ale poza tym? Nie mam żadnych zastrzeżeń. Pochłonęła mnie ta historia, byłam zafascynowana losami bohaterów, a kilkukrotnie w moim oku pojawiła się łezka wzruszenia. Dzieje się sporo, akcja pędzi tak szybko, jak główny bohater na koniu! 😂
Od razu uprzedzam - drugi tom o innym z braci i zapowiada się jeszcze lepiej!
Tak absurdalna dedykacja, że nie sposób się nie roześmiać!
Główna bohaterka jest wielkomiejską kobietą i nie ukrywam, że okrutnie mnie irytowała. Cała relacja jest przykładem instant love, ale poza tym? Nie mam żadnych zastrzeżeń. Pochłonęła mnie ta historia, byłam zafascynowana losami bohaterów, a kilkukrotnie w moim oku pojawiła się łezka wzruszenia. Dzieje się sporo,...
Pierwsza książka z mojego TBR na 2026 rok przeczytana. Była to także mój pierwszy romans z motywem kowbojskim, zdecydowałam się na to, bo byłam bardzo ciekawa czy jest to dla mnie, i mogę po tym stwierdzić, że są one naprawdę bardzo wciągające i jeszcze zdecyduję się na nie jedną.
"Dust Storm" zaczyna się od przyjazdu Cassandry na ranczo braci Griffith z powodu tajemniczych problemów wizerunkowych, które ma przeczekać pracując w odległym od Nowego Jorku (z którego pochodzi) Teksasie. Już na wstępie poznaje Christiana - główny obiekt westchnień, samotny ojciec i chodzący green flag. Jednak nie jest to takie proste, kiedy jest się paniusią z dużego miasta, a masz żyć w domu z dwoma nieznośnymi potworami (czytaj: dwie córki mężczyzny), praktycznie bez zasięgu, nie zapominając o przeklętym narzeczonym.
Mamy tutaj do czynienia z wybuchowym duetem, Cass jest bardzo zadziorna, uparta, złośliwa a Chris to nigdy niedenerwujący się właściciel rancza z bardzo opiekuńczą naturą. Kobieca postać, moim zdaniem, została przerysowanie napisana, przez co była miejscami aż nazbyt irytująca, bo jak bardzo można pokazać jak to nienawidzi wsi, zwierzęta złe, błoto złe, wszystko złe. Tym samym gryzie mi się trochę motyw insta love mężczyzny, bo niby na jakiej zasadzie się zakochał, gdy kobieta jedyne co pokazała to pogardę do wszystkiego, chyba tylko ze względu na wygląd. Jednak na plus jest stworzenie Chrisa jako osoby wcale nie wyrzeźbionej i typowego kanonu piękna, tylko tak trochę bardziej realnie, z brzuszkiem, długimi włosami, niezbyt zadbanego.
Więzy rodzinne na ranczu były dosyć po łebkach opisane, choć największy na nie nacisk kładziono bliżej końca książki. Jest to po prostu bardzo przyjemna historia, niewybitna, ale w sam raz dla osoby chcącej bardzo łatwo wsiąknąć w kowbojski klimat.
Pierwsza książka z mojego TBR na 2026 rok przeczytana. Była to także mój pierwszy romans z motywem kowbojskim, zdecydowałam się na to, bo byłam bardzo ciekawa czy jest to dla mnie, i mogę po tym stwierdzić, że są one naprawdę bardzo wciągające i jeszcze zdecyduję się na nie jedną.
"Dust Storm" zaczyna się od przyjazdu Cassandry na ranczo braci Griffith z powodu...
Ta książka była dla mnie…przeciętna. Miałam nadzieję na emocjonalne uderzenie, a dostałam wciąż powracające popytanie „jak? Skąd? Dlaczego?”. Fabuła zapowiadała się na początku ciekawie - małe miasteczko sekrety, bohaterowie po przejściach i z przeszłością, których drogi się krzyżują. Niestety zabrakło mi tu głębi i napięcia oraz rozwinięcia ich historii…wszystko działo się za szybko i nie wiadomo skąd wszystko się wzięło.
Emocje nie do końca wybrzmiały, a relacje między bohaterami momentami wydawały się wymuszone. Chciałam zobaczyć więcej skrajnych emocji a historia okazała się taka nie być. W dodatku to tempo, pomimo tego, że książka jest dość gruba to nie wiem skąd nagle narodziło się uczucie między bohaterami czy to napięcie. Zauroczenie? Okay. Ale ta wielka miłość? Nie czułam tego, może po prostu to przegapiłam. Dodatkowo muszę wspomnieć o słowie „majteczki”, które tak bardzo razi mnie w oczy za każdym razem w książkach, że po prostu nie mogę. Tutaj było go, aż za wiele.
Szczerze? Daje tej książce 5/10 bo miała potencjał jednak nie było tu między nami ani zachwytu ani rozczarowania.
Ta książka była dla mnie…przeciętna. Miałam nadzieję na emocjonalne uderzenie, a dostałam wciąż powracające popytanie „jak? Skąd? Dlaczego?”. Fabuła zapowiadała się na początku ciekawie - małe miasteczko sekrety, bohaterowie po przejściach i z przeszłością, których drogi się krzyżują. Niestety zabrakło mi tu głębi i napięcia oraz rozwinięcia ich historii…wszystko działo się...
Bardzo szybko przeczytałam tą książkę, trudno było się oderwac.
Cassandra przyjeżdża na ranczo Christiana żeby pomóc w znalezieniu nowych źródeł dochodu, po tym jak jej kariera w Nowym Jorku się zawaliła.
Chris ma dwie córki, które wychowuje sam, bo jego żona zginęła w wypadku samochodowym 10 lat wcześniej.
Na ranczu żyją też jego rodzice i bracia.
Cass jest twarda, rzeczowa, szczera, bezpośrednia. Nie lubi dzieci więc z trudem radzi sobie w domu Chrisa.
Z czasem rodzi się między nimi uczucie, ale czy kobieta dążąca do perfekcji w każdym aspekcie życia zrezygnuje z kariery w Nowym Jorku dla mężczyzny z przeszłością na ranczu z dala od miejskiego szumu?
Dla mnie jedynie na mały minus postać Cass. Fajnie, że nie jest kolejną cukierkową kobiecą bohaterką, która jest zawsze uległa, grzeczna i posłuszna. Cass ma swoje zdanie, nie lubi dzieci, jest szczera i to że się nie wstydzi, nie udaje mi się podoba, ale chwilami już mnie wkurzalo, że była dla Chrisa taka oschła, kiedy on robił dla niej wszystko.
Bardzo szybko przeczytałam tą książkę, trudno było się oderwac.
Cassandra przyjeżdża na ranczo Christiana żeby pomóc w znalezieniu nowych źródeł dochodu, po tym jak jej kariera w Nowym Jorku się zawaliła.
Chris ma dwie córki, które wychowuje sam, bo jego żona zginęła w wypadku samochodowym 10 lat wcześniej.
Na ranczu żyją też jego rodzice i bracia.
Cass jest twarda,...
Jeśli kiedyś z wypiekami na twarzy czytaliście Harlequiny, ale dziś chcecie czegoś podobnego — tylko lepiej napisanego, nowocześniejszego i bardziej „dojrzałego” — Dust Storm może być dokładnie tym, czego szukacie. To klasyczna, feel-goodowa opowieść o zderzeniu dwóch światów: wielkiego miasta i dzikiego Teksasu, błysku reflektorów i zapachu kurzu na ranczu.
🤠 Fabuła: klasyk gatunku, ale w świeższym wydaniu
Ona — Cassandra — to pewna siebie, ambitna specjalistka od PR, która po medialnym skandalu musi zniknąć z życia publicznego.
On — Christian — to samotny ojciec, twardy ranczer, który radzi sobie z dwoma córkami i obowiązkami, które potrafią wycisnąć pot z człowieka bardziej niż teksańskie słońce.
Jej świat to szpilki i biurowe inspiracje z Manhattanu. Jego — ciężka praca, cisza i ostrożność wobec wszystkich, którzy mogą wprowadzić chaos do jego uporządkowanej codzienności.
Ich pierwsze spotkanie? Prawdziwy kataklizm — zero romantycznego slow motion, za to mnóstwo iskier… tych wkurzonych.
Ale wiadomo — od nienawiści do fascynacji droga jest krótka, zwłaszcza gdy los zmusza ich, by funkcjonowali pod jednym dachem.
❤️ Co mi się podobało?
✨ Lekki styl i szybkie tempo — to się po prostu dobrze czyta.
✨ Klimat Teksasu, rancza, rodziny i „drugiej szansy”.
✨ Bohaterowie, którzy mają iskrę i potrafią się ze sobą zderzać w zabawny sposób.
✨ Relacja Cass z córkami Christiana — ciepła, słodka, fajnie poprowadzona (Yes my queen!).
🤔 Co nie do końca zagrało?
Choć książka jest wciągająca i pełna uroku, ma też swoje „harlequinowe” DNA:
— jest przewidywalna — od pewnego momentu dokładnie wiesz, co się wydarzy,
— motywacje bohaterów są czasem zbyt naciągane, aby w nie naprawdę uwierzyć,
— końcówka traci tempo — historia zaczyna się powtarzać i lekko nużyć, jakby autorka nie mogła zdecydować, kiedy uciąć wątek.
To takie uczucie: niby wszystko gra, ale myślisz sobie: „W prawdziwym życiu? Hmm… raczej nie.”
Jeśli kiedyś z wypiekami na twarzy czytaliście Harlequiny, ale dziś chcecie czegoś podobnego — tylko lepiej napisanego, nowocześniejszego i bardziej „dojrzałego” — Dust Storm może być dokładnie tym, czego szukacie. To klasyczna, feel-goodowa opowieść o zderzeniu dwóch światów: wielkiego miasta i dzikiego Teksasu, błysku reflektorów i zapachu kurzu na ranczu.
🤠 Fabuła:...
Świetna historia. Zaczęłam przygodę z braćmi Griffith od Raya ale uwielbiam Christiana i Cass teraz już wiem czemu wszyscy się jej tak boją 🤣. Świetnie się bawiłam idę poszukać kolejnego brata Griffitha 😉
Świetna historia. Zaczęłam przygodę z braćmi Griffith od Raya ale uwielbiam Christiana i Cass teraz już wiem czemu wszyscy się jej tak boją 🤣. Świetnie się bawiłam idę poszukać kolejnego brata Griffitha 😉
Będę z Wami szczerza. Po lekturze „Dust Storm”, która była dla mnie rozczarowaniem miałam nie czytać „Downpour” ale dałam szansę. Spróbowałam. Czy czuje kolejne rozczarowanie? Już nie, bo nie nastawiałam się na coś WOW. Otrzymałam mocno przeciętną historię. Małomiasteczkowy klimat zdecydowanie na plus. Więzi rodzinne, które w historii są mocno podkreślone również, były ok. Historia mężczyzny, który jest niepełnosprawny i zgorzkniały oraz roztrzepanej dziewczyny, która ma mu pomagać... zero chemii. Brzmiało jak idealny przepis na emocjonalną historię… ale niestety nie wszystko zagrało tak, jak powinno.
Ray kiedyś był wielką gwiazdą rodeo. Niestety podczas jednego z występów doszło do wypadku. Teraz Ray jest niepełnosprawny i jeździ na wózku. Nie może pogodzić się z nową rzeczywistością i odrzuca wszelką pomoc. Jego relacja z rodziną, kiedyś niezachwiana teraz jest mocno nadszarpnięta. Rodzina podejmuje kolejną próbę wsparcia i zatrudniają dla Raya pomoc. I tak na ranczu pojawia się Brook. Roztrzepana i pełna optymizmu dziewczyna szybko orientuje się, że jej nowy podopieczny to twardy orzech do zgryzienia. Na każdym kroku dochodzi do słownych przepychanek. Ale Brook nie poddaje się i z każdym dniem zbliża się do Raya. Między nimi rodzi się kruche porozumienie a z czasem przyjaźń. Czy pełna optymizmu dziewczyna i wrogo nastawiony do życia mężczyzna poczują do siebie coś więcej?
Podczas lektury „Downpour” nie czułam motylków w brzuchu. Duet Ray i Brook, który opisany był, jako idealny duet grumpy&sunshine nie miał tej iskry. A to ona jest sercem dobrego romansu. Ich relacja była poprawna, ale zabrakło intensywności, napięcia i tej wyjątkowej chemii. Dialogi między nimi były czasem do bólu sztuczne. Zachowania niezrozumiałe. Nie zapamiętałam ani jednej wyjątkowej sceny między nimi. Książka napisana jest lekkim i przyjemnym językiem. Czytało się ją płynnie, ale nie porwała mnie. Podsumowując, to historia dobra na jeden wieczór. Dla niewymagających czytelników sprawdzi się idealnie.
[współpraca Wydawnictwo Papierowe Serca]
Będę z Wami szczerza. Po lekturze „Dust Storm”, która była dla mnie rozczarowaniem miałam nie czytać „Downpour” ale dałam szansę. Spróbowałam. Czy czuje kolejne rozczarowanie? Już nie, bo nie nastawiałam się na coś WOW. Otrzymałam mocno przeciętną historię. Małomiasteczkowy klimat zdecydowanie na plus. Więzi rodzinne, które w historii są mocno podkreślone również, były ok....
Daje 7, bo aż tak się nie nudziłam i aż tak nie zakochałam w tej książce...
Kowbojski romans, spotkanie kowboja z typowo miejską kobietą, rozstanie, śmierć... Wydawało by się, że niczego tu nie brakuje... Jednak momentami sceny łóżkowe doprowadzały mnie do zażenowania - sądzę, że tłumaczenie trochę zawiodło...
Ogółem nie byo źle, ale można było to ogarnąć lepiej.
Daje 7, bo aż tak się nie nudziłam i aż tak nie zakochałam w tej książce...
Kowbojski romans, spotkanie kowboja z typowo miejską kobietą, rozstanie, śmierć... Wydawało by się, że niczego tu nie brakuje... Jednak momentami sceny łóżkowe doprowadzały mnie do zażenowania - sądzę, że tłumaczenie trochę zawiodło...
Ogółem nie byo źle, ale można było to ogarnąć lepiej.
“Dust Storm” to ciepły, pełen chemii romans, w którym zderzają się dwa zupełnie różne światy - błyszczący Nowy Jork i zakurzone teksańskie ranczo.
Autorka świetnie prowadzi historię Cassandry i Christiana — ambitnej specjalistki od PR oraz szorstkiego, ale niezwykle opiekuńczego samotnego taty.
To opowieść o zmianie, o uczeniu się siebie na nowo i o tym, że czasem miłość znajduje nas tam, gdzie najmniej się jej spodziewamy. Lekka, urocza, z dużą dawką emocji i rodzinnego ciepła — idealna, jeśli lubisz romanse w kowbojskim stylu.
PS. Można się zarumienić czytając 🫣😁
“Dust Storm” to ciepły, pełen chemii romans, w którym zderzają się dwa zupełnie różne światy - błyszczący Nowy Jork i zakurzone teksańskie ranczo.
Autorka świetnie prowadzi historię Cassandry i Christiana — ambitnej specjalistki od PR oraz szorstkiego, ale niezwykle opiekuńczego samotnego taty.
To opowieść o zmianie, o uczeniu się siebie na nowo i o tym, że czasem miłość...
Przeciętny romans kowbojski z ranczem i małym amerykańskim miasteczkiem w tle. Obniżam gwiazdę za scenki łóżkowe😅 Momentami było bardzo słabiutko, czy zawiodło tłumaczenie czy coś innego? Nie wiem, jednak w gatunku powinno to być lepiej ograne.
Przeciętny romans kowbojski z ranczem i małym amerykańskim miasteczkiem w tle. Obniżam gwiazdę za scenki łóżkowe😅 Momentami było bardzo słabiutko, czy zawiodło tłumaczenie czy coś innego? Nie wiem, jednak w gatunku powinno to być lepiej ograne.
Bardzo fajna powieść w stylu western.
Dwa różne światy :rancza i show biznesu,
Czy coś te światy połączy?
Cass i Christian bardzo się różnią ,ale ich do siebie ciągnie. Christian ma dwie córeczki , Cass nie cierpi dzieci.
Ale zbieg okoliczności i życie sprawiają ,że ich światy się łączą. Czy mają sznsę?
Przeczytajcie.
Wydsawnictwo nie wydało tomu o Nate-cie, nad czym ubolewam. Ale może się doczekamy. Trzymam kciuki
Bardzo fajna powieść w stylu western.
Dwa różne światy :rancza i show biznesu,
Czy coś te światy połączy?
Cass i Christian bardzo się różnią ,ale ich do siebie ciągnie. Christian ma dwie córeczki , Cass nie cierpi dzieci.
Ale zbieg okoliczności i życie sprawiają ,że ich światy się łączą. Czy mają sznsę?
Przeczytajcie.
Wydsawnictwo nie wydało tomu o Nate-cie, nad...
On chłop z gospodarką. Ona pancia z NY. Czy to mogło się dobrze skończyć?
Oczywiście jeśli pominie się psychikę bohaterów to wszystko może się skończyć dobrze. Tak jest i w tej powieści. Ekspresowa relacja, mocne przyciąganie, oczywiście oświadczyny i wielkie LOVE.
Typowy kowbojski romans.
On chłop z gospodarką. Ona pancia z NY. Czy to mogło się dobrze skończyć?
Oczywiście jeśli pominie się psychikę bohaterów to wszystko może się skończyć dobrze. Tak jest i w tej powieści. Ekspresowa relacja, mocne przyciąganie, oczywiście oświadczyny i wielkie LOVE.
Typowy kowbojski romans.
Chciałam przeczytać lekki romans, ale dostałam nudnawą, przewidywalną historię o niczym. Uczucie między bohaterami pojawiło się ekspresowo, a cała ich relacja rozwijała się bardzo nienaturalnie, na pewno nie jak u dwojga dorosłych ludzi po przejściach.
Chciałam przeczytać lekki romans, ale dostałam nudnawą, przewidywalną historię o niczym. Uczucie między bohaterami pojawiło się ekspresowo, a cała ich relacja rozwijała się bardzo nienaturalnie, na pewno nie jak u dwojga dorosłych ludzi po przejściach.
Akcja między podejściem głównych postaci wydarzyła się w ekspresowym tempie, nie dało się odczuć co konkretnego zaczęło zmieniać ich nastawienie do siebie nawzajem jak i sytuacji, w których zostali postawieni. Lecz nie jest to ani dobry, ani zły argument tylko subiektywna opinia która, rzuciła się jako pierwsza. Tak czy tak książka zasługuje na polecenie innym, by doświadczyć kontrastowe podejścia życiowe.
Akcja między podejściem głównych postaci wydarzyła się w ekspresowym tempie, nie dało się odczuć co konkretnego zaczęło zmieniać ich nastawienie do siebie nawzajem jak i sytuacji, w których zostali postawieni. Lecz nie jest to ani dobry, ani zły argument tylko subiektywna opinia która, rzuciła się jako pierwsza. Tak czy tak książka zasługuje na polecenie innym, by...
'- – Trzy rzeczy wiem na pewno – powiedział, wstając i przeczesując mi palcami włosy . – Jutro też wstanie słońce . Moje córki cię kochają . Byłaś nam przeznaczona .
Ja również w to wierzyłam . -'
'- – Trzy rzeczy wiem na pewno – powiedział, wstając i przeczesując mi palcami włosy . – Jutro też wstanie słońce . Moje córki cię kochają . Byłaś nam przeznaczona .
Ja również w to wierzyłam . -'
Trzeba silnego kowboja, żeby poradził sobie z bykiem i silnej kobiety, żeby poradziła sobie z kowbojem. 🤠
Christian Griffith – spokojny, odpowiedzialny kowboj. Z pozoru nie do wyprowadzenia z równowagi. Po śmierci żony samotnie wychowuje swoje córki i całe serce wkłada w prowadzenie rodzinnego rancza. Nie szuka miłości, nie potrzebuje zmian. Od dawna przyzwyczaił się do życia, w którym emocje trzyma się na wodzy, a kobiety są tylko przelotnym wspomnieniem.
Aż pojawia się Cassandra – kobieta z zupełnie innego świata.💄 Nowoczesna, pewna siebie, przyzwyczajona do miejskiego zgiełku i luksusu. Zostaje “zesłana” na ranczo po zawodowej wpadce, która wywróciła jej życie do góry nogami. Zdradzona przez narzeczonego, upokorzona i wściekła, Cass trafia w miejsce, którego nienawidzi – wśród ludzi, których nie rozumie, i dzieci, których… cóż, wolałaby unikać.
Ich pierwsze spotkanie to zderzenie dwóch żywiołów.
On – uosobienie spokoju. Ona – emocjonalne tornado.🌪️
Od początku iskrzy między nimi, choć oboje udają, że tego nie czują. Cass wprowadza chaos w życie Christiana, ale wraz z nią na ranczu pojawia się nowa energia. Burzy jego rutynę, ale też tchnie w jego świat coś, o czym dawno zapomniał – pasję i odwagę, by znów pozwolić sobie na uczucia.
Dust Storm to historia o ludziach z przeszłością, o ranach, które nie chcą się zagoić i o uczuciu, które potrafi być równie piękne, co przerażające. To opowieść o przebaczeniu, odwadze i o tym, że czasem największe burze przynoszą oczyszczenie. ❤️
Trzeba silnego kowboja, żeby poradził sobie z bykiem i silnej kobiety, żeby poradziła sobie z kowbojem. 🤠
Christian Griffith – spokojny, odpowiedzialny kowboj. Z pozoru nie do wyprowadzenia z równowagi. Po śmierci żony samotnie wychowuje swoje córki i całe serce wkłada w prowadzenie rodzinnego rancza. Nie szuka miłości, nie potrzebuje zmian. Od dawna przyzwyczaił się do...
Zaczynając to czytac nie byłam pewna czy mi się spodoba. Miałam raczej takie... że to zbyt dużo I płytko w porównaniu z tym czego potrzebuje I oczekuje od tej historii.
Jednak później się wciągnęłam, przyjemnie się czytało, choć bez efektu wow.
Zaczynając to czytac nie byłam pewna czy mi się spodoba. Miałam raczej takie... że to zbyt dużo I płytko w porównaniu z tym czego potrzebuje I oczekuje od tej historii.
Jednak później się wciągnęłam, przyjemnie się czytało, choć bez efektu wow.
Główna bohaterka jest nie do zniesienia przez całą książkę. Wielokrotne powtórzenia tych samych przemyśleń. Brakuje chwil, w których bohaterowie się poznają, zbyt duży przeskok od hate to love. Całość przewidywalna.
Główna bohaterka jest nie do zniesienia przez całą książkę. Wielokrotne powtórzenia tych samych przemyśleń. Brakuje chwil, w których bohaterowie się poznają, zbyt duży przeskok od hate to love. Całość przewidywalna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMyślałam że kowboje to nie moja bajka, ale są książki które biorą człowieka z zaskoczenia i nie biorą jeńców.
Dust Storm to część serii, która przewijała mi się różnymi kanałami przez dłuższy czas. I mogę trochę żałować, że tak długo się do niej zbierałam (bałam się tego motywu kowbojów - zupełnie niepotrzebnie).
Dust Storm to pierwsza książka z cyklu The Griffith Brothers. I muszę przyznać - spędziłam z nią wspaniały czas.
Christian to wdowiec samotnie wychowujący dwie dziewczynki. Dwie mądre, wyrozumiałe, piękne - wewnątrz i na zewnątrz.
Cassandra to specjalistka od PR, która przyjeżdża na ranczo, by znaleźć sposób na jego odrodzenie i poszukanie nowych źródeł przychodu na gorsze czasy. Wiadomo: susze, choroby bydła, cała ta ranchowa codzienność.
Zderzenie Cassandry - przyjeżdżającej z narzeczonym, wielkim (za wielkim) pierścionkiem na palcu i listą oczekiwań - z rzeczywistością rancza, gdzie krowa ma pianki na rogach, internet ledwo zipie, nie ma chodników ani dobrej kawy… oraz z Christianem, który dźwiga na barkach za dużo i obwinia się o rzeczy, na które nie ma wpływu - to mieszanka idealna.
Ich charaktery, pewność siebie Cass, upór i oddanie Chrisa tworzą historię, którą naprawdę warto poznać (i polecić dalej!).
Znasz tę serię?
Myślałam że kowboje to nie moja bajka, ale są książki które biorą człowieka z zaskoczenia i nie biorą jeńców.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDust Storm to część serii, która przewijała mi się różnymi kanałami przez dłuższy czas. I mogę trochę żałować, że tak długo się do niej zbierałam (bałam się tego motywu kowbojów - zupełnie niepotrzebnie).
Dust Storm to pierwsza książka z cyklu The Griffith...
Dust Storm to przyjemny, lekki romans, który czytałam w dużej mierze z uśmiechem na twarzy. Sam motyw wielkiej ranczerskiej rodziny, samotnego ojca i energicznej „Barbie” z miasta jest dość sztampowy i fabuła płynie raczej przewidywalnym torem. Ale mimo tego książkę czyta się naprawdę dobrze.
Największym plusem jest główna bohaterka — świetnie napisana, charakterystyczna i autentyczna. To nie jest typowa ciepła mamusia, która od pierwszego dnia kocha cudze dzieci. Ona ma swoje zasady, jest trochę zołzowata, bezpośrednia, buduje relacje po swojemu, ale nie jest przy tym chłodna czy nieczuła. Dzięki temu wypada bardzo naturalnie i wyróżnia całą historię na tle innych romansów o samotnym rodzicu.
Podsumowując: sympatyczny romans z wyjątkowo dobrze poprowadzoną główną bohaterką. Nic odkrywczego, ale zdecydowanie przyjemny w odbiorze.
Dust Storm to przyjemny, lekki romans, który czytałam w dużej mierze z uśmiechem na twarzy. Sam motyw wielkiej ranczerskiej rodziny, samotnego ojca i energicznej „Barbie” z miasta jest dość sztampowy i fabuła płynie raczej przewidywalnym torem. Ale mimo tego książkę czyta się naprawdę dobrze.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajwiększym plusem jest główna bohaterka — świetnie napisana, charakterystyczna i...
Generalnie mocna średiawka , szału nie ma, ale tragedii też nie
Generalnie mocna średiawka , szału nie ma, ale tragedii też nie
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałam lepsze książki na Wattpad...
Prosta, bez polotu, wszystko niby się dzieje, ale bez żadnych większych emocji.
Bez szału.
Czytałam lepsze książki na Wattpad...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toProsta, bez polotu, wszystko niby się dzieje, ale bez żadnych większych emocji.
Bez szału.
Bardziej łopatologicznie się już nie dało. Napięcie zdycha po 200 stronach, każde zdanie czyta się co najmniej po pięć razy w różnych miejscach.
Językowo, fabularnie i ogólnie rzecz biorąc - meh.
Bardziej łopatologicznie się już nie dało. Napięcie zdycha po 200 stronach, każde zdanie czyta się co najmniej po pięć razy w różnych miejscach.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJęzykowo, fabularnie i ogólnie rzecz biorąc - meh.
Wstęp to w sumie poznanie całej rodzinki, historii Christiana i rancza.
O Cassandrze też się trochę dowiadujemy, jest ona ciut denerwująca. Taka typowa gwiazda z wielkiego miasta. Wiele razy mnie irytowało jej zachowanie, gwiazdorzenie, nieumiejętność przystosowywania się do trudniejszych warunków. Poważnie, przydałoby się choć trochę umiejętności życia z ludźmi, rozumienia ludzi, a nawet dobierania kreacji do życia w nowym miejscu.
Jej relacja z partnerem to o matulu, zgroza. Po prostu. To trwało za długo i było zbyt toxic.
Christian? To taki typowy śmieszek, który swoje wewnętrzne rozterki i problemy ukrywa pod osłoną humorku. Czasami drażnił, czasami rozczarowywał, czasami bawił. I cóż. Relacja jego z Cass również nie należała do zdrowych, wieczne wytykanie jej charakteru i myślenie o niej pod względem seksualnym i w drugą stronę to samo.
W ogóle nie wiem skąd się wzięło nagłe przyciąganie tej dwójki. Tak jakoś nagle znikąd, po prostu. Nie czułam tych emocji, nie czułam nic, czytanie tego to była mordęka. A słuchanie to takie zbijanie ciszy po prostu.
Córki bohatera to takie urocze, choć nachalne dziewczynki z pełnią radości i dziecięcej pasji.
Co do tłumaczenia- dlaczego słowo miss nie zostało przetłumaczone? Jak to głupio w ogóle brzmialo ‘’Miss Cass’’ jak Whiskas normalnie...
Fabuła. Hm co tu było fabułą? Nie rozumiem przyjeżdża manager gwiazd na farmę poprawić jej wizerunek. Co ma hollywoodzkie życie aktorek do kowboja na ranczu z bydłem?
Jak już mówiłam tu wszystko jest tak znikąd. No i ciągle powtarzanie, że MAMY DUŻO PRACY. No to się za nią weźcie, a nie tylko narzekanie gwiazdki i debatowanie o bezsensownych tematach. Eh.
A sceny spicy? Lepiej jakby ich nie było. Nie chcę już tego dalej czytać, moja przygoda z tą serią kończy się tak szybko jak się zaczęła. Podziękuję za takie atrakcje...
Motywy: ranczo, zdrada, samotny ojciec.
Wstęp to w sumie poznanie całej rodzinki, historii Christiana i rancza.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO Cassandrze też się trochę dowiadujemy, jest ona ciut denerwująca. Taka typowa gwiazda z wielkiego miasta. Wiele razy mnie irytowało jej zachowanie, gwiazdorzenie, nieumiejętność przystosowywania się do trudniejszych warunków. Poważnie, przydałoby się choć trochę umiejętności życia z ludźmi, rozumienia...
Bardzo fajna książka o szorstkiej dziewczynie z wielkiego miasta i kowboju, który jest samotnym ojcem dwóch córek. Wszystko mi tutaj pasowało, język, styl pisania autorki i sam pomysł na książkę. Polecam:)
Bardzo fajna książka o szorstkiej dziewczynie z wielkiego miasta i kowboju, który jest samotnym ojcem dwóch córek. Wszystko mi tutaj pasowało, język, styl pisania autorki i sam pomysł na książkę. Polecam:)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak absurdalna dedykacja, że nie sposób się nie roześmiać!
Główna bohaterka jest wielkomiejską kobietą i nie ukrywam, że okrutnie mnie irytowała. Cała relacja jest przykładem instant love, ale poza tym? Nie mam żadnych zastrzeżeń. Pochłonęła mnie ta historia, byłam zafascynowana losami bohaterów, a kilkukrotnie w moim oku pojawiła się łezka wzruszenia. Dzieje się sporo, akcja pędzi tak szybko, jak główny bohater na koniu! 😂
Od razu uprzedzam - drugi tom o innym z braci i zapowiada się jeszcze lepiej!
Tak absurdalna dedykacja, że nie sposób się nie roześmiać!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówna bohaterka jest wielkomiejską kobietą i nie ukrywam, że okrutnie mnie irytowała. Cała relacja jest przykładem instant love, ale poza tym? Nie mam żadnych zastrzeżeń. Pochłonęła mnie ta historia, byłam zafascynowana losami bohaterów, a kilkukrotnie w moim oku pojawiła się łezka wzruszenia. Dzieje się sporo,...
Pierwsza książka z mojego TBR na 2026 rok przeczytana. Była to także mój pierwszy romans z motywem kowbojskim, zdecydowałam się na to, bo byłam bardzo ciekawa czy jest to dla mnie, i mogę po tym stwierdzić, że są one naprawdę bardzo wciągające i jeszcze zdecyduję się na nie jedną.
"Dust Storm" zaczyna się od przyjazdu Cassandry na ranczo braci Griffith z powodu tajemniczych problemów wizerunkowych, które ma przeczekać pracując w odległym od Nowego Jorku (z którego pochodzi) Teksasie. Już na wstępie poznaje Christiana - główny obiekt westchnień, samotny ojciec i chodzący green flag. Jednak nie jest to takie proste, kiedy jest się paniusią z dużego miasta, a masz żyć w domu z dwoma nieznośnymi potworami (czytaj: dwie córki mężczyzny), praktycznie bez zasięgu, nie zapominając o przeklętym narzeczonym.
Mamy tutaj do czynienia z wybuchowym duetem, Cass jest bardzo zadziorna, uparta, złośliwa a Chris to nigdy niedenerwujący się właściciel rancza z bardzo opiekuńczą naturą. Kobieca postać, moim zdaniem, została przerysowanie napisana, przez co była miejscami aż nazbyt irytująca, bo jak bardzo można pokazać jak to nienawidzi wsi, zwierzęta złe, błoto złe, wszystko złe. Tym samym gryzie mi się trochę motyw insta love mężczyzny, bo niby na jakiej zasadzie się zakochał, gdy kobieta jedyne co pokazała to pogardę do wszystkiego, chyba tylko ze względu na wygląd. Jednak na plus jest stworzenie Chrisa jako osoby wcale nie wyrzeźbionej i typowego kanonu piękna, tylko tak trochę bardziej realnie, z brzuszkiem, długimi włosami, niezbyt zadbanego.
Więzy rodzinne na ranczu były dosyć po łebkach opisane, choć największy na nie nacisk kładziono bliżej końca książki. Jest to po prostu bardzo przyjemna historia, niewybitna, ale w sam raz dla osoby chcącej bardzo łatwo wsiąknąć w kowbojski klimat.
Pierwsza książka z mojego TBR na 2026 rok przeczytana. Była to także mój pierwszy romans z motywem kowbojskim, zdecydowałam się na to, bo byłam bardzo ciekawa czy jest to dla mnie, i mogę po tym stwierdzić, że są one naprawdę bardzo wciągające i jeszcze zdecyduję się na nie jedną.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Dust Storm" zaczyna się od przyjazdu Cassandry na ranczo braci Griffith z powodu...
Bardzo fajna, przyjemna historia. Odpowiednio romantyczna. Po prostu ładna. Bez żadnych dram, za to pokrzepiająca i wprawiająca w dobry nastrój.
Bardzo fajna, przyjemna historia. Odpowiednio romantyczna. Po prostu ładna. Bez żadnych dram, za to pokrzepiająca i wprawiająca w dobry nastrój.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka była dla mnie…przeciętna. Miałam nadzieję na emocjonalne uderzenie, a dostałam wciąż powracające popytanie „jak? Skąd? Dlaczego?”. Fabuła zapowiadała się na początku ciekawie - małe miasteczko sekrety, bohaterowie po przejściach i z przeszłością, których drogi się krzyżują. Niestety zabrakło mi tu głębi i napięcia oraz rozwinięcia ich historii…wszystko działo się za szybko i nie wiadomo skąd wszystko się wzięło.
Emocje nie do końca wybrzmiały, a relacje między bohaterami momentami wydawały się wymuszone. Chciałam zobaczyć więcej skrajnych emocji a historia okazała się taka nie być. W dodatku to tempo, pomimo tego, że książka jest dość gruba to nie wiem skąd nagle narodziło się uczucie między bohaterami czy to napięcie. Zauroczenie? Okay. Ale ta wielka miłość? Nie czułam tego, może po prostu to przegapiłam. Dodatkowo muszę wspomnieć o słowie „majteczki”, które tak bardzo razi mnie w oczy za każdym razem w książkach, że po prostu nie mogę. Tutaj było go, aż za wiele.
Szczerze? Daje tej książce 5/10 bo miała potencjał jednak nie było tu między nami ani zachwytu ani rozczarowania.
Ta książka była dla mnie…przeciętna. Miałam nadzieję na emocjonalne uderzenie, a dostałam wciąż powracające popytanie „jak? Skąd? Dlaczego?”. Fabuła zapowiadała się na początku ciekawie - małe miasteczko sekrety, bohaterowie po przejściach i z przeszłością, których drogi się krzyżują. Niestety zabrakło mi tu głębi i napięcia oraz rozwinięcia ich historii…wszystko działo się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo szybko przeczytałam tą książkę, trudno było się oderwac.
Cassandra przyjeżdża na ranczo Christiana żeby pomóc w znalezieniu nowych źródeł dochodu, po tym jak jej kariera w Nowym Jorku się zawaliła.
Chris ma dwie córki, które wychowuje sam, bo jego żona zginęła w wypadku samochodowym 10 lat wcześniej.
Na ranczu żyją też jego rodzice i bracia.
Cass jest twarda, rzeczowa, szczera, bezpośrednia. Nie lubi dzieci więc z trudem radzi sobie w domu Chrisa.
Z czasem rodzi się między nimi uczucie, ale czy kobieta dążąca do perfekcji w każdym aspekcie życia zrezygnuje z kariery w Nowym Jorku dla mężczyzny z przeszłością na ranczu z dala od miejskiego szumu?
Dla mnie jedynie na mały minus postać Cass. Fajnie, że nie jest kolejną cukierkową kobiecą bohaterką, która jest zawsze uległa, grzeczna i posłuszna. Cass ma swoje zdanie, nie lubi dzieci, jest szczera i to że się nie wstydzi, nie udaje mi się podoba, ale chwilami już mnie wkurzalo, że była dla Chrisa taka oschła, kiedy on robił dla niej wszystko.
Bardzo szybko przeczytałam tą książkę, trudno było się oderwac.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCassandra przyjeżdża na ranczo Christiana żeby pomóc w znalezieniu nowych źródeł dochodu, po tym jak jej kariera w Nowym Jorku się zawaliła.
Chris ma dwie córki, które wychowuje sam, bo jego żona zginęła w wypadku samochodowym 10 lat wcześniej.
Na ranczu żyją też jego rodzice i bracia.
Cass jest twarda,...
Dużym plusem książki jest postać Cass. Nie lubi dzieci, trochę niemiła, szorstka w obyciu zła macocha. Bardzo mi się to podobało.
Dużym plusem książki jest postać Cass. Nie lubi dzieci, trochę niemiła, szorstka w obyciu zła macocha. Bardzo mi się to podobało.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli kiedyś z wypiekami na twarzy czytaliście Harlequiny, ale dziś chcecie czegoś podobnego — tylko lepiej napisanego, nowocześniejszego i bardziej „dojrzałego” — Dust Storm może być dokładnie tym, czego szukacie. To klasyczna, feel-goodowa opowieść o zderzeniu dwóch światów: wielkiego miasta i dzikiego Teksasu, błysku reflektorów i zapachu kurzu na ranczu.
🤠 Fabuła: klasyk gatunku, ale w świeższym wydaniu
Ona — Cassandra — to pewna siebie, ambitna specjalistka od PR, która po medialnym skandalu musi zniknąć z życia publicznego.
On — Christian — to samotny ojciec, twardy ranczer, który radzi sobie z dwoma córkami i obowiązkami, które potrafią wycisnąć pot z człowieka bardziej niż teksańskie słońce.
Jej świat to szpilki i biurowe inspiracje z Manhattanu. Jego — ciężka praca, cisza i ostrożność wobec wszystkich, którzy mogą wprowadzić chaos do jego uporządkowanej codzienności.
Ich pierwsze spotkanie? Prawdziwy kataklizm — zero romantycznego slow motion, za to mnóstwo iskier… tych wkurzonych.
Ale wiadomo — od nienawiści do fascynacji droga jest krótka, zwłaszcza gdy los zmusza ich, by funkcjonowali pod jednym dachem.
❤️ Co mi się podobało?
✨ Lekki styl i szybkie tempo — to się po prostu dobrze czyta.
✨ Klimat Teksasu, rancza, rodziny i „drugiej szansy”.
✨ Bohaterowie, którzy mają iskrę i potrafią się ze sobą zderzać w zabawny sposób.
✨ Relacja Cass z córkami Christiana — ciepła, słodka, fajnie poprowadzona (Yes my queen!).
🤔 Co nie do końca zagrało?
Choć książka jest wciągająca i pełna uroku, ma też swoje „harlequinowe” DNA:
— jest przewidywalna — od pewnego momentu dokładnie wiesz, co się wydarzy,
— motywacje bohaterów są czasem zbyt naciągane, aby w nie naprawdę uwierzyć,
— końcówka traci tempo — historia zaczyna się powtarzać i lekko nużyć, jakby autorka nie mogła zdecydować, kiedy uciąć wątek.
To takie uczucie: niby wszystko gra, ale myślisz sobie: „W prawdziwym życiu? Hmm… raczej nie.”
Jeśli kiedyś z wypiekami na twarzy czytaliście Harlequiny, ale dziś chcecie czegoś podobnego — tylko lepiej napisanego, nowocześniejszego i bardziej „dojrzałego” — Dust Storm może być dokładnie tym, czego szukacie. To klasyczna, feel-goodowa opowieść o zderzeniu dwóch światów: wielkiego miasta i dzikiego Teksasu, błysku reflektorów i zapachu kurzu na ranczu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🤠 Fabuła:...
Świetna historia. Zaczęłam przygodę z braćmi Griffith od Raya ale uwielbiam Christiana i Cass teraz już wiem czemu wszyscy się jej tak boją 🤣. Świetnie się bawiłam idę poszukać kolejnego brata Griffitha 😉
Świetna historia. Zaczęłam przygodę z braćmi Griffith od Raya ale uwielbiam Christiana i Cass teraz już wiem czemu wszyscy się jej tak boją 🤣. Świetnie się bawiłam idę poszukać kolejnego brata Griffitha 😉
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBędę z Wami szczerza. Po lekturze „Dust Storm”, która była dla mnie rozczarowaniem miałam nie czytać „Downpour” ale dałam szansę. Spróbowałam. Czy czuje kolejne rozczarowanie? Już nie, bo nie nastawiałam się na coś WOW. Otrzymałam mocno przeciętną historię. Małomiasteczkowy klimat zdecydowanie na plus. Więzi rodzinne, które w historii są mocno podkreślone również, były ok. Historia mężczyzny, który jest niepełnosprawny i zgorzkniały oraz roztrzepanej dziewczyny, która ma mu pomagać... zero chemii. Brzmiało jak idealny przepis na emocjonalną historię… ale niestety nie wszystko zagrało tak, jak powinno.
Ray kiedyś był wielką gwiazdą rodeo. Niestety podczas jednego z występów doszło do wypadku. Teraz Ray jest niepełnosprawny i jeździ na wózku. Nie może pogodzić się z nową rzeczywistością i odrzuca wszelką pomoc. Jego relacja z rodziną, kiedyś niezachwiana teraz jest mocno nadszarpnięta. Rodzina podejmuje kolejną próbę wsparcia i zatrudniają dla Raya pomoc. I tak na ranczu pojawia się Brook. Roztrzepana i pełna optymizmu dziewczyna szybko orientuje się, że jej nowy podopieczny to twardy orzech do zgryzienia. Na każdym kroku dochodzi do słownych przepychanek. Ale Brook nie poddaje się i z każdym dniem zbliża się do Raya. Między nimi rodzi się kruche porozumienie a z czasem przyjaźń. Czy pełna optymizmu dziewczyna i wrogo nastawiony do życia mężczyzna poczują do siebie coś więcej?
Podczas lektury „Downpour” nie czułam motylków w brzuchu. Duet Ray i Brook, który opisany był, jako idealny duet grumpy&sunshine nie miał tej iskry. A to ona jest sercem dobrego romansu. Ich relacja była poprawna, ale zabrakło intensywności, napięcia i tej wyjątkowej chemii. Dialogi między nimi były czasem do bólu sztuczne. Zachowania niezrozumiałe. Nie zapamiętałam ani jednej wyjątkowej sceny między nimi. Książka napisana jest lekkim i przyjemnym językiem. Czytało się ją płynnie, ale nie porwała mnie. Podsumowując, to historia dobra na jeden wieczór. Dla niewymagających czytelników sprawdzi się idealnie.
[współpraca Wydawnictwo Papierowe Serca]
Będę z Wami szczerza. Po lekturze „Dust Storm”, która była dla mnie rozczarowaniem miałam nie czytać „Downpour” ale dałam szansę. Spróbowałam. Czy czuje kolejne rozczarowanie? Już nie, bo nie nastawiałam się na coś WOW. Otrzymałam mocno przeciętną historię. Małomiasteczkowy klimat zdecydowanie na plus. Więzi rodzinne, które w historii są mocno podkreślone również, były ok....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDaje 7, bo aż tak się nie nudziłam i aż tak nie zakochałam w tej książce...
Kowbojski romans, spotkanie kowboja z typowo miejską kobietą, rozstanie, śmierć... Wydawało by się, że niczego tu nie brakuje... Jednak momentami sceny łóżkowe doprowadzały mnie do zażenowania - sądzę, że tłumaczenie trochę zawiodło...
Ogółem nie byo źle, ale można było to ogarnąć lepiej.
Daje 7, bo aż tak się nie nudziłam i aż tak nie zakochałam w tej książce...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKowbojski romans, spotkanie kowboja z typowo miejską kobietą, rozstanie, śmierć... Wydawało by się, że niczego tu nie brakuje... Jednak momentami sceny łóżkowe doprowadzały mnie do zażenowania - sądzę, że tłumaczenie trochę zawiodło...
Ogółem nie byo źle, ale można było to ogarnąć lepiej.
“Dust Storm” to ciepły, pełen chemii romans, w którym zderzają się dwa zupełnie różne światy - błyszczący Nowy Jork i zakurzone teksańskie ranczo.
Autorka świetnie prowadzi historię Cassandry i Christiana — ambitnej specjalistki od PR oraz szorstkiego, ale niezwykle opiekuńczego samotnego taty.
To opowieść o zmianie, o uczeniu się siebie na nowo i o tym, że czasem miłość znajduje nas tam, gdzie najmniej się jej spodziewamy. Lekka, urocza, z dużą dawką emocji i rodzinnego ciepła — idealna, jeśli lubisz romanse w kowbojskim stylu.
PS. Można się zarumienić czytając 🫣😁
“Dust Storm” to ciepły, pełen chemii romans, w którym zderzają się dwa zupełnie różne światy - błyszczący Nowy Jork i zakurzone teksańskie ranczo.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka świetnie prowadzi historię Cassandry i Christiana — ambitnej specjalistki od PR oraz szorstkiego, ale niezwykle opiekuńczego samotnego taty.
To opowieść o zmianie, o uczeniu się siebie na nowo i o tym, że czasem miłość...
Przeciętny romans kowbojski z ranczem i małym amerykańskim miasteczkiem w tle. Obniżam gwiazdę za scenki łóżkowe😅 Momentami było bardzo słabiutko, czy zawiodło tłumaczenie czy coś innego? Nie wiem, jednak w gatunku powinno to być lepiej ograne.
Przeciętny romans kowbojski z ranczem i małym amerykańskim miasteczkiem w tle. Obniżam gwiazdę za scenki łóżkowe😅 Momentami było bardzo słabiutko, czy zawiodło tłumaczenie czy coś innego? Nie wiem, jednak w gatunku powinno to być lepiej ograne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRozczuliła mnie na maksa 🥹 Urocza i ciepła historia, bez zbędnych dramatów. Chyba polubie się z kowbojskimi romansami 😅
Rozczuliła mnie na maksa 🥹 Urocza i ciepła historia, bez zbędnych dramatów. Chyba polubie się z kowbojskimi romansami 😅
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo fajna powieść w stylu western.
Dwa różne światy :rancza i show biznesu,
Czy coś te światy połączy?
Cass i Christian bardzo się różnią ,ale ich do siebie ciągnie. Christian ma dwie córeczki , Cass nie cierpi dzieci.
Ale zbieg okoliczności i życie sprawiają ,że ich światy się łączą. Czy mają sznsę?
Przeczytajcie.
Wydsawnictwo nie wydało tomu o Nate-cie, nad czym ubolewam. Ale może się doczekamy. Trzymam kciuki
Bardzo fajna powieść w stylu western.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDwa różne światy :rancza i show biznesu,
Czy coś te światy połączy?
Cass i Christian bardzo się różnią ,ale ich do siebie ciągnie. Christian ma dwie córeczki , Cass nie cierpi dzieci.
Ale zbieg okoliczności i życie sprawiają ,że ich światy się łączą. Czy mają sznsę?
Przeczytajcie.
Wydsawnictwo nie wydało tomu o Nate-cie, nad...
super historia!
super historia!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOn chłop z gospodarką. Ona pancia z NY. Czy to mogło się dobrze skończyć?
Oczywiście jeśli pominie się psychikę bohaterów to wszystko może się skończyć dobrze. Tak jest i w tej powieści. Ekspresowa relacja, mocne przyciąganie, oczywiście oświadczyny i wielkie LOVE.
Typowy kowbojski romans.
On chłop z gospodarką. Ona pancia z NY. Czy to mogło się dobrze skończyć?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOczywiście jeśli pominie się psychikę bohaterów to wszystko może się skończyć dobrze. Tak jest i w tej powieści. Ekspresowa relacja, mocne przyciąganie, oczywiście oświadczyny i wielkie LOVE.
Typowy kowbojski romans.
Chciałam przeczytać lekki romans, ale dostałam nudnawą, przewidywalną historię o niczym. Uczucie między bohaterami pojawiło się ekspresowo, a cała ich relacja rozwijała się bardzo nienaturalnie, na pewno nie jak u dwojga dorosłych ludzi po przejściach.
Chciałam przeczytać lekki romans, ale dostałam nudnawą, przewidywalną historię o niczym. Uczucie między bohaterami pojawiło się ekspresowo, a cała ich relacja rozwijała się bardzo nienaturalnie, na pewno nie jak u dwojga dorosłych ludzi po przejściach.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja między podejściem głównych postaci wydarzyła się w ekspresowym tempie, nie dało się odczuć co konkretnego zaczęło zmieniać ich nastawienie do siebie nawzajem jak i sytuacji, w których zostali postawieni. Lecz nie jest to ani dobry, ani zły argument tylko subiektywna opinia która, rzuciła się jako pierwsza. Tak czy tak książka zasługuje na polecenie innym, by doświadczyć kontrastowe podejścia życiowe.
Akcja między podejściem głównych postaci wydarzyła się w ekspresowym tempie, nie dało się odczuć co konkretnego zaczęło zmieniać ich nastawienie do siebie nawzajem jak i sytuacji, w których zostali postawieni. Lecz nie jest to ani dobry, ani zły argument tylko subiektywna opinia która, rzuciła się jako pierwsza. Tak czy tak książka zasługuje na polecenie innym, by...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to'- – Trzy rzeczy wiem na pewno – powiedział, wstając i przeczesując mi palcami włosy . – Jutro też wstanie słońce . Moje córki cię kochają . Byłaś nam przeznaczona .
Ja również w to wierzyłam . -'
'- – Trzy rzeczy wiem na pewno – powiedział, wstając i przeczesując mi palcami włosy . – Jutro też wstanie słońce . Moje córki cię kochają . Byłaś nam przeznaczona .
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJa również w to wierzyłam . -'
Trzeba silnego kowboja, żeby poradził sobie z bykiem i silnej kobiety, żeby poradziła sobie z kowbojem. 🤠
Christian Griffith – spokojny, odpowiedzialny kowboj. Z pozoru nie do wyprowadzenia z równowagi. Po śmierci żony samotnie wychowuje swoje córki i całe serce wkłada w prowadzenie rodzinnego rancza. Nie szuka miłości, nie potrzebuje zmian. Od dawna przyzwyczaił się do życia, w którym emocje trzyma się na wodzy, a kobiety są tylko przelotnym wspomnieniem.
Aż pojawia się Cassandra – kobieta z zupełnie innego świata.💄 Nowoczesna, pewna siebie, przyzwyczajona do miejskiego zgiełku i luksusu. Zostaje “zesłana” na ranczo po zawodowej wpadce, która wywróciła jej życie do góry nogami. Zdradzona przez narzeczonego, upokorzona i wściekła, Cass trafia w miejsce, którego nienawidzi – wśród ludzi, których nie rozumie, i dzieci, których… cóż, wolałaby unikać.
Ich pierwsze spotkanie to zderzenie dwóch żywiołów.
On – uosobienie spokoju. Ona – emocjonalne tornado.🌪️
Od początku iskrzy między nimi, choć oboje udają, że tego nie czują. Cass wprowadza chaos w życie Christiana, ale wraz z nią na ranczu pojawia się nowa energia. Burzy jego rutynę, ale też tchnie w jego świat coś, o czym dawno zapomniał – pasję i odwagę, by znów pozwolić sobie na uczucia.
Dust Storm to historia o ludziach z przeszłością, o ranach, które nie chcą się zagoić i o uczuciu, które potrafi być równie piękne, co przerażające. To opowieść o przebaczeniu, odwadze i o tym, że czasem największe burze przynoszą oczyszczenie. ❤️
Trzeba silnego kowboja, żeby poradził sobie z bykiem i silnej kobiety, żeby poradziła sobie z kowbojem. 🤠
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChristian Griffith – spokojny, odpowiedzialny kowboj. Z pozoru nie do wyprowadzenia z równowagi. Po śmierci żony samotnie wychowuje swoje córki i całe serce wkłada w prowadzenie rodzinnego rancza. Nie szuka miłości, nie potrzebuje zmian. Od dawna przyzwyczaił się do...
Typowy kowbojski romans;)
Typowy kowbojski romans;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaczynając to czytac nie byłam pewna czy mi się spodoba. Miałam raczej takie... że to zbyt dużo I płytko w porównaniu z tym czego potrzebuje I oczekuje od tej historii.
Jednak później się wciągnęłam, przyjemnie się czytało, choć bez efektu wow.
Zaczynając to czytac nie byłam pewna czy mi się spodoba. Miałam raczej takie... że to zbyt dużo I płytko w porównaniu z tym czego potrzebuje I oczekuje od tej historii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJednak później się wciągnęłam, przyjemnie się czytało, choć bez efektu wow.