Bardzo dobra pozycja o traktowaniu podejścia do zdrowienia holistycznie i indywidualnie.
Lepsza niż się spodziewałam, jedyne co mi przeszkadzało to sporo politycznych wstawek.
Jednak zaplecze merytoryczne autorki jest całkiem mocne,
Bardzo dobra pozycja o traktowaniu podejścia do zdrowienia holistycznie i indywidualnie.
Lepsza niż się spodziewałam, jedyne co mi przeszkadzało to sporo politycznych wstawek.
Jednak zaplecze merytoryczne autorki jest całkiem mocne,
5,5/10
Z jeden strony ciekawie przedstawiony proces trzeźwienia, z drugiej strony za dużo pseudopsychologii i tematu feministyczno - patriarchalnego.
Podczas czytania niektórych rozdziałów czułam się jakbym to ja miała terapię leczenia uzależnień.
Oczekiwałam więcej reportażu.
5,5/10
Z jeden strony ciekawie przedstawiony proces trzeźwienia, z drugiej strony za dużo pseudopsychologii i tematu feministyczno - patriarchalnego.
Podczas czytania niektórych rozdziałów czułam się jakbym to ja miała terapię leczenia uzależnień.
Oczekiwałam więcej reportażu.
Bardzo podoba mi się ta książka, choć na początku była dla mnie zbyt frywolna. Z czasem jednak nabrała powagi, zachowując przy tym świeżość i lekkość narracji. Spodobał mi się osobisty styl prowadzenia historii oraz odkrywcze, świadome podejście do problemu alkoholizmu. Autorka nie opisuje swojego rozstania z alkoholem jako walki z nałogiem, lecz jako walkę z samą sobą – tą częścią siebie, która w alkoholu znajdowała ulgę i poczucie przestrzeni. Jeśli nasz organizm daje miejsce na nałóg, to znaczy, że nie jesteśmy wystarczająco zaopiekowani sami w sobie. To historia kobiety, która wyszła z ciężkiego uzależnienia i otoczenia, w którym cotygodniowe libacje były normą. Odbudowując siebie, przestała być zależna od innych, od ich oczekiwań i presji społecznej, stając się w pełni sobą. To świeże, nowe podejście do terapii i samouzdrawiania.
Bardzo podoba mi się ta książka, choć na początku była dla mnie zbyt frywolna. Z czasem jednak nabrała powagi, zachowując przy tym świeżość i lekkość narracji. Spodobał mi się osobisty styl prowadzenia historii oraz odkrywcze, świadome podejście do problemu alkoholizmu. Autorka nie opisuje swojego rozstania z alkoholem jako walki z nałogiem, lecz jako walkę z samą sobą – tą...
„Na zdrowie! Jak trzeźwiałam w kulturze picia”, czyli książka o alkoholizmie oraz drodze jaką autorka musiała pokonać aby wyjść z nałogu. Sięgnęłam po nią z ciekawości i nie spodziewałam się zachwytu, a jednak książka mnie bardzo zaskoczyła. Dlaczego?
Kiedy myślimy o osobie uzależnionej od alkoholu, która próbuje z niego wyjść od razu myślimy o spotkaniach AA oraz 12 krokach. Autorka jednak przedstawia nam ich ciemna stronę i pokazuje, że nie są to jedyne słuszne opcje dla osoby uzależnionej. Przedstawia nam luki w tych metodach i wskazuje inne możliwości.
Książka opowiada także o kulturze picia. Jak bardzo ludzie boją się przyznać, że mają problem z alkoholem, a także pokazuje jak traktowane są przez otoczenie osoby uzależnione. Przedstawia nam, jak zmienia się podejście ludzi do alkoholika, kiedy tylko przyznaje się do problemu mimo, że w rzeczywistości nic, poza wypowiedzeniem tego na głos, się nie zmieniło.
Oprócz tego dużo uwagi poświęca budowaniu nawyków. Tłumaczy jak działa cały mechanizm i w jaki sposób pracować nad wprowadzaniem ich do swojego życia. Przy tym opowiada o tym niesamowicie szczerze. Nie oszukuje czytelnika, że jest to łatwe. Na swoim przykładzie pokazuje, że początki są trudne, ale z czasem każdemu może się udać. Tłumaczy, że nie ma czego takiego jak silna i słaba wola, tylko wszystko zależy od naszych zasobów.
Książka jest bez wątpienia zaskakująca. Nie sądziłam, że jest tak uniwersalna mimo, że skupia się na jednym problemie. Dostajemy tutaj nie tylko ogromną dawkę wiedzy o alkoholizmie. W dodatku przekazaną w sposób bardzo przystępny na podstawie doświadczeń autorki. Oprócz tego możemy dowiedzieć się jak wprowadzać w życie nawyki i to także na podstawie przeżyć autorki bez upiększania. Zdecydowanie polecam, szczególnie w audiobooku!
„Na zdrowie! Jak trzeźwiałam w kulturze picia”, czyli książka o alkoholizmie oraz drodze jaką autorka musiała pokonać aby wyjść z nałogu. Sięgnęłam po nią z ciekawości i nie spodziewałam się zachwytu, a jednak książka mnie bardzo zaskoczyła. Dlaczego?
Kiedy myślimy o osobie uzależnionej od alkoholu, która próbuje z niego wyjść od razu myślimy o spotkaniach AA oraz 12...
Mam w głowie dwie oceny tej książki.
Pierwsza to, uwagi dotyczące ogólnego chaosu w książce, braku chronologii, co bardzo utrudnia odnalezienie się czytelnikowi w całej historii. Ciągłe powtarzanie tych samych faktów, jeszcze do połowy książki to było jakoś do przełknięcie, jednak im dalej, tym było gorzej. Ciągłe wracanie do patriarchatu i historii z tym związanych. Oczywiście w wielu aspektach zgadzam się, z Autorką, jestem za równouprawnieniem, ale wszystko trzeba wyważać, to nie tylko jest wina systemu, ale także nas samych na co się w końcu decydujemy. Następna sprawa to wywody( to chyba już w drugiej połowie książki) naukowe. Miałem czasami wrażenie, jak niektóre opisy były żywcem wycięte z jakiegoś opracowania popularno - naukowego
Czy naprawdę tutaj było to potrzebne? Mam odczucie, jakby było to na siłę włożone, aby zwiększyć objętość tej książki.
Naprawdę nie neguję treści, historii oraz ciekawej drogi do wyjścia z alkoholizmu. To jest właśnie druga ocena tej książki. Swój własny sposób wyjścia z nałogu, pomijający 12 kroków z grup AA. To bardzo mnie zaciekawiło. Moim zdaniem schemat 12 kroków z grup AA jest bardzo zero/jedynkowy. Wychodząc z nałogu jesteś już naznaczony, patrz "gorszy", musiałeś już sięgnąć dna. Musisz wszystkich za swoje czyny przepraszać i żyć z wiedzą , że już nigdy nie sięgniesz po alkohol. Człowiekowi, któremu powie się, że nie ma czegoś robić do końca życia, od razu się zapala lampka w głowie, że coś jest nie tak.
Lepsza jest zasada, że postanawiam nie robić czegoś dzisiaj. Na przykład: nie piję dzisiaj, a jutro kto wie. Łatwiej to ogarnąć dla mózgu, niż żyć w przeświadczeniu , że już się nigdy nie wypije. Wiem, że to jest takie trochę oszukaństwo, ale bardziej do strawienie przez naszą świadomość. Zresztą nie ma co planować, na dłuższą metę bo nie wiadomo co się wydarzy. Lepiej żyć dniem dzisiejszy, tak jak Autorka, szanować siebie, korzystać z życia w miarę możliwości, bo życie jest piękne, również bez alkoholu.
Zaznaczam, że nie przechodziłem przez te 12 kroków znam jest z teorii oraz z opowieści znajomych.
Podsumowując, polecam osobom pijącym, aby sprawdzić jakie mogą być konsekwencje nadużywania alkoholu.
Mam w głowie dwie oceny tej książki.
Pierwsza to, uwagi dotyczące ogólnego chaosu w książce, braku chronologii, co bardzo utrudnia odnalezienie się czytelnikowi w całej historii. Ciągłe powtarzanie tych samych faktów, jeszcze do połowy książki to było jakoś do przełknięcie, jednak im dalej, tym było gorzej. Ciągłe wracanie do patriarchatu i historii z tym związanych....
Zdecydowanie to książka, która otwiera oczy na wiele spraw. Pozwala podejść do tematu wszechobecnych używek od zupełnie innej strony. Wymaga jednak od czytelnika otwartej głowy i odwagi do zburzenia w sobie pewnych przekonań. Nie musisz sie zgadzać ze wszystkimi opiniami autorki, ale bedzie Ci potrzebna śmiałość łamania w sobie pewnych mocno zakorzenionych schematów. Odważnym czytelnikom bardzo polecam!
Zdecydowanie to książka, która otwiera oczy na wiele spraw. Pozwala podejść do tematu wszechobecnych używek od zupełnie innej strony. Wymaga jednak od czytelnika otwartej głowy i odwagi do zburzenia w sobie pewnych przekonań. Nie musisz sie zgadzać ze wszystkimi opiniami autorki, ale bedzie Ci potrzebna śmiałość łamania w sobie pewnych mocno zakorzenionych schematów....
Trochę chaotyczna, ale takie były też pewnie doświadczenia autorki w wychodzeniu z nałogu. Polecam jako audiobook, pewnie czytając tradycyjnie dłużyłaby mi się, ale w tej formie sprawdziła się idealnie.
Przedstawia historię wyjścia z nałogu rozszerzoną o wskazówki dla osób, które także zamierzają z nim walczyć. Dużo treści samorozwojowych. Ogólnie, warto sięgnąć, żeby uświadomić sobie, jak bardzo alkohol otacza każdego z nas.
Trochę chaotyczna, ale takie były też pewnie doświadczenia autorki w wychodzeniu z nałogu. Polecam jako audiobook, pewnie czytając tradycyjnie dłużyłaby mi się, ale w tej formie sprawdziła się idealnie.
Przedstawia historię wyjścia z nałogu rozszerzoną o wskazówki dla osób, które także zamierzają z nim walczyć. Dużo treści samorozwojowych. Ogólnie, warto sięgnąć, żeby...
Zawsze lubiłem czytać książki autorów, gdzie opisują problemy z alkoholizmem, które znają z autopsji. No i kolejny raz jestem mile zaskoczony. Holly uwzględnia w swojej książce nie tylko drogę do trzeźwości, ale podstawowe sprawy związane z terapią i życiu po odstawieniu alkoholu.
Najważniejszą rzeczą, jest znaleźć dobrego terapeutę, który będzie Cię motywował, wzmacniał, a nie dołował, ważne, aby była jakaś chemia, na linii koleżeństwa, bo przecież ktoś jest tu po to, aby pomóc Ci wyjść na prostą.
Także zaznaczone jest w książce, dlaczego, choć wkurzamy się na osoby, które są uzależnione, to nie odwracamy się od nich? Nie odwracamy się od nich, ponieważ ich kochamy i pragniemy im pomóc. Jakież to zdumiewające, że trzeźwi alkoholicy i zdrowi odrzucają innych, ponieważ odnajdują w nich cechy charakteru, które sami wręcz nie cierpią.
Podoba mi się pytanie, jakie zadano autorce: Skoro nie pijesz, nie palisz i nie bierzesz? To, w jaki sposób odczuwasz przyjemność?
A czy zawsze trzeba uciekać do używek? Ona akurat powiedziała: O tak i wskoczyła do wody, pływała gdzieś na wakacjach we Włoszech. Nie trzeba palić, ani pić, żeby dobrze się bawić.
Używki nie są nam potrzebne, aby osiągnąć szczęście, sukces. Tutaj akurat autorka nawróciła się, po odstawieniu alkoholu, i wyszło jej to na plus. Absolutnie godna uwagi.
Zawsze lubiłem czytać książki autorów, gdzie opisują problemy z alkoholizmem, które znają z autopsji. No i kolejny raz jestem mile zaskoczony. Holly uwzględnia w swojej książce nie tylko drogę do trzeźwości, ale podstawowe sprawy związane z terapią i życiu po odstawieniu alkoholu.
Najważniejszą rzeczą, jest znaleźć dobrego terapeutę, który będzie Cię motywował, wzmacniał, a...
Polecam, cieszę się, że ją przeczytałam.
Właściwie to głównie słuchałam podczas wiosennych porządków.
Poradnik przepełniony mnóstwem historii z życia autorki, co - o dziwo - dało fantastyczny efekt w moim przypadku, bo nie było tu tylko suchej teorii, a "praktyka", która dała do myślenia.
Czytając książkę byłam po dwóch innych lekturach, które czytałam w celu motywacji do całkowitego zrezygnowania z alkoholu i już po drugiej zdecydowałam się na abstynencję (wyzwanie 30 dni bez alkoholu), ale powyższa książka była bardzo fajnym wieńczeniem tej decyzji.
Poza przestawianiem myślenia odnośnie alkoholu, znajdziemy tu również treści, które mnie w pewien sposób zmotywowały, uleczyły i dały do myślenia - promowanie życia takiego, jakie nam się marzy, promowanie jogi i medytacji, szukanie szczęścia wewnątrz, a nie na zewnątrz (używki, ludzie), zachęcanie do pokochania siebie i przede wszystkim stawianie granic, które - jak się sama nauczyłam w ciągu ostatniego roku - są podstawą w szczęśliwym życiu.
Polecam przesłuchać każdemu, kto się trochę pogubił lub szuka swojej ścieżki życiowej.
Polecam, cieszę się, że ją przeczytałam.
Właściwie to głównie słuchałam podczas wiosennych porządków.
Poradnik przepełniony mnóstwem historii z życia autorki, co - o dziwo - dało fantastyczny efekt w moim przypadku, bo nie było tu tylko suchej teorii, a "praktyka", która dała do myślenia.
Czytając książkę byłam po dwóch innych lekturach, które czytałam w celu motywacji...
Mam problem z oceną tej książki. Jest ona jak droga do trzeźwienia: ma ģórki i dołki, momenty wielkiej ekscytacji i momentalnego odrzucenia. Warto jednak sięgnąć, by inaczej spojrzeć na otaczający świat, gdzie częściej zadaje się pytanie - "dlaczego nie pijesz?!" zamiast "dlaczego pijesz?"
Mam problem z oceną tej książki. Jest ona jak droga do trzeźwienia: ma ģórki i dołki, momenty wielkiej ekscytacji i momentalnego odrzucenia. Warto jednak sięgnąć, by inaczej spojrzeć na otaczający świat, gdzie częściej zadaje się pytanie - "dlaczego nie pijesz?!" zamiast "dlaczego pijesz?"
Ta książka to chaos. Pokazuje uzależnienie z zupełnie innej strony i to jest ciekawe. Opis zderzania się osoby niepijącej z wszechobecną kulturą picia też jest interesujący. A z drugiej strony ten właściwie dziennik wychodzenia z uzależnienia nie jest w żaden sposób uporządkowany, ani chronologicznie, ani zagadnieniowo. Miałam wrażenie, że ciągle wracamy do tych samych problemów, przetykanych od czasu do czasu statystykami.
Poza tym wydaje mi się, że to taka książka, w której dominuje punkt widzenia neofity - głoszę jedyną, właściwą prawdę i muszę nawrócić resztę ludzi, bo błądzą w niewiedzy. Mnie ta postawa zupełnie nie przekonuje.
Ta książka to chaos. Pokazuje uzależnienie z zupełnie innej strony i to jest ciekawe. Opis zderzania się osoby niepijącej z wszechobecną kulturą picia też jest interesujący. A z drugiej strony ten właściwie dziennik wychodzenia z uzależnienia nie jest w żaden sposób uporządkowany, ani chronologicznie, ani zagadnieniowo. Miałam wrażenie, że ciągle wracamy do tych samych...
Trochę ciężkostrawna pozycja. Pokazuje problem alkoholizmu od innej, interesującej perspektywy, jednak wtrącenia feministyczne i anty-patriarchalne przeszkadzają w lekturze. Mimo to uważam, że dla kogoś wychodzącego z uzależnienia od alkoholu może być pomocną i dobrą alternatywą dla AA. Dla osoby nieuzależnionej będzie to ciekawa opowieść o przemianie duchowej i innych metodach radzenia sobie z codziennością w swoich najtrudniejszych chwilach.
Trochę ciężkostrawna pozycja. Pokazuje problem alkoholizmu od innej, interesującej perspektywy, jednak wtrącenia feministyczne i anty-patriarchalne przeszkadzają w lekturze. Mimo to uważam, że dla kogoś wychodzącego z uzależnienia od alkoholu może być pomocną i dobrą alternatywą dla AA. Dla osoby nieuzależnionej będzie to ciekawa opowieść o przemianie duchowej i innych...
"Mądrości" bogatej zblazowanej białej kobiety z USA. W pewnym momencie okazuje się nawet, że to kryptoreklama jej firmy.
Pozycja zdecydowanie skierowana do kobiet.
Pani przedstawia się raz feministką, raz suczą, raz skrzywdzoną przez mężczyzn - choć oficjalnie przyznaje się do "awansu przez lóżko".
Naukowa część książki ewidentnie skopiowana jakiejś specjalistycznej pracy.
Przebrnąłem bo nie mam zwyczaju nie kończyć książek ale nie licz czytelniku na jakiekolwiek konkrety.
"Mądrości" bogatej zblazowanej białej kobiety z USA. W pewnym momencie okazuje się nawet, że to kryptoreklama jej firmy.
Pozycja zdecydowanie skierowana do kobiet.
Pani przedstawia się raz feministką, raz suczą, raz skrzywdzoną przez mężczyzn - choć oficjalnie przyznaje się do "awansu przez lóżko".
Naukowa część książki ewidentnie skopiowana jakiejś specjalistycznej...
To jest naprawdę fajna książka o tematyce trzeźwości i wychodzenia z uzależnienia, które nie wygląda jak na kartach powieści Bukowskiego. Niestety to, co mnie strasznie irytowało, tym bardziej im dalej w lekturze byłam, to to, jak nasza narratorka uczepiła się tego patriarchatu oraz białych i wpływowych mężczyzn. Ciekawe było wyjaśnienie autorki tego elementu jej rozumienia problemu alkoholu, natomiast czy potrzebowałam walenia tym między oczy co każde trzy strony? Zdecydowanie nie potrzebowałam.
Faktycznie jest to książka, która spodoba się kobietom i tym osobom, które do problemów nie podchodzą z listą rzeczy do wykonania w ręku. Jeżeli twardo stąpasz po ziemi i zamiast medytacji wolisz podejść do zagadnienia merytorczynie, to pewnie Cię to wynudzi (choć pierwsza część książki jest szalenie ciekawa i merytoryczna!). Ja tę medytacyjno-oddechowo-jogową metodologię całkiem polubiłam, ale wiem, że dużo osób to możę wynudzić na śmierć i uzna to za bajdurzenie. Naprawdę szanuję za poruszenie tematu utraty znajomych przez powrót do trzeźwości. Jakkolwiek to absurdalnie może zabrzmić, sama też spotkałam się z bardzo skrajnymi reakcjami na odmowę picia w sytuacji towarzyskiej.
Pierwsza część książki jest zdecydowanie najlepsza, chociaż może nie super odkrywcza. Autorka wyjaśnia tam dlaczego alkohol (i papierosy, bo ich przykład się mocno przewija), choć potwierdzono, że to szkodliwe, rakotwórcze trucizny, jest legalny i kultura picia ma się świetnie.
W ogólnym rozrachunku polecam. Książka ma lekką formę, szybko się czyta, nie jest gruba więc na początek może być mega motywującą lekturą.
To jest naprawdę fajna książka o tematyce trzeźwości i wychodzenia z uzależnienia, które nie wygląda jak na kartach powieści Bukowskiego. Niestety to, co mnie strasznie irytowało, tym bardziej im dalej w lekturze byłam, to to, jak nasza narratorka uczepiła się tego patriarchatu oraz białych i wpływowych mężczyzn. Ciekawe było wyjaśnienie autorki tego elementu jej rozumienia...
Ta książka mogła być naprawdę świetna, mogła fajnie ukazać powszechny problem alkoholowy i nie odejmuję jej tego, że otworzyła mi oczy na wiele kwestii. Jednak autorka trochę jak dla mnie odleciała, wzmianki feministyczne, które podchodzą pod fanatyzm, zrzucanie winy na białych mężczyzn, stwierdzenie "powrót do zdrowia jest kwestią sprawiedliwości społecznej", czyli ruchów MeToo i BlackLivesMetters, czy z góry założenie, że AA jest stworzone wyłącznie dla mężczyzn. Jako kobiecie szczególnie ciężko mi się tych fragmentów czytało, poczułam się zaszufladkowana jako słaba jednostka, poddana mężczyznom itd.
Podsumowując książka jest fajna w połowie, jak czytamy tylko o procesie przez który przeszła autorka, a w połowie ciężka do strawienia kiedy zrzucamy winę na patriarchat i mężczyzn.
Ta książka mogła być naprawdę świetna, mogła fajnie ukazać powszechny problem alkoholowy i nie odejmuję jej tego, że otworzyła mi oczy na wiele kwestii. Jednak autorka trochę jak dla mnie odleciała, wzmianki feministyczne, które podchodzą pod fanatyzm, zrzucanie winy na białych mężczyzn, stwierdzenie "powrót do zdrowia jest kwestią sprawiedliwości społecznej", czyli ...
Problemy społeczne i walka z nimi są mi niezwykle bliskie i z ciekawości sięgam po pozycje literaturowe, które odnoszą się do tego tematu. Kiedy zatem na rynku wydawniczym pojawiła się książka Holly Whitaker „Na zdrowie! Jak trzeźwiałam w kulturze picia” nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Książka ta tym bardziej intrygowała z tego względu, że na problematykę alkoholizmu miała spojrzeć kobieta, przez pryzmat własnych doświadczeń.
Przyznam, że o samej Autorce nie wiadomo zbyt wiele, z wyjątkiem tego, że „Na zdrowie” stanowi jej debiut wydawniczy, a pretekstem o jego napisania stały się jej własne przeżycia i droga do wyjścia z nałogu, sprowadzającą się do opracowania własnej metody walki z uzależnieniem, co w konsekwencji zaowocowało stworzeniem wirtualnej platformy edukacyjnej stanowiącej drogowskazu dla innych kobiet, które pragną wyjść z alkoholowych oparów. Z resztą i samą drogę do własnego oczyszczenia, jak i stworzoną przez siebie metodę autorka szczegółowo opisuje na kartach książki.
Tyle zatem o samej autorce, pora na kilka słów o książce. Mimo wielu pozytywnych opinii mnie tak książka ani nie zachwyciła, ani mną nie wstrząsnęła, gdyż mam wrażenie, że stanowi ona manifest autorki będący zbitką wielu feministycznych postulatów i to z gatunku tych haseł mocno wojujących z rzeczywistością. Może dziwić, że jako kobieta krytycznie odnoszę się do postawy autorki, ale nic mnie bardziej nie denerwuje niż ideologiczne zacietrzewienie, nie mające dodatkowo przełożenia na realia współczesnej rzeczywistości.
Owszem alkohol jest wszechobecny w kulturze masowej, współistnieje a wręcz towarzyszy licznym wydarzeniom towarzyskim, uroczystościom rodzinny, czy artystycznym przedsięwzięciom, ale bynajmniej nie oznacza to, że jest powszechne przyzwolenie na konsumpcję trunków wysokoprocentowych, czy wręcz przymus w ich spożywaniu. Trudno również za upowszechnienie alkoholu obwiniać choćby Biblię, tylko z tego względu, że wino stanowi tam trunek, który jest pożywką nawet Jezusa Chrystusa. Idąc w tym kierunku Autorka brnie w absurd usprawiedliwiając własny nałóg.
Trudno również pogodzić się z tezą, że za rozpijaniem społeczeństwa, w tym przede wszystkim biednych kobiet z klasy średniej, stoi system patriarchalny, gdyż pogląd ten jest co najmniej chybiony jeśli weźmie się pod uwagę, że choroba alkoholowa nie dotyka wyłącznie płci pięknej, a równie wielki odsetek dotkniętych jej piętnem jest mężczyzn, podobnie jak i nie zna ona granic statusu społecznego, majątkowego czy wykształcenia. Owszem w każdym z tych przypadków może ona mieć inną formę i przebieg, co jednak nie zmienia faktu, że w skrajnym upodleniu alkoholowym każdy alkoholik jest sobie równy z uwagi na to, że w podobny sposób dotyka dna.
Te ideologiczne rozważania autorki mieszczące się w pierwszej części książki są zatem co najmniej irytujące. Nie lepiej jest jednak i w drugiej części, kiedy to autorka przechodzi do analizy swojej metody wyjścia ze szpon procentowej choroby. Kwestionując jakikolwiek sens programu 12 kroków, wręcz drwi z założeń anonimowego alkoholizmu gloryfikując swoją własną metodę wyjścia z nałogu opartą na ćwiczeniach oddechowych, praktykowaniu jogi, zmianie sposobu żywienia i wybraniu sobie własnej grupy wsparcia. To one mają stanowić gwarancję sukcesu dając pewność wyjścia na prostą i życia w trzeźwości. Doceniając i gratulując pozytywnych aspektów wyzwolenia ze szponów alkoholowej bestii kategoryczność sądów autorki i kwestionowanie innych dróg walki alkoholizmem przeraża, a wręcz jest szkodliwy. Z resztą instrukcje zawarte w książce jak osiągnąć stan trzeźwości mają wydźwięk tanich porad, a do merytorycznej terapii wiele im brakuje. Mnie zatem autorka do siebie nie przekonała, a szkoda, gdyż liczyłam na wartościową pozycję poświęconą ważnemu problemowi społecznemu.
Problemy społeczne i walka z nimi są mi niezwykle bliskie i z ciekawości sięgam po pozycje literaturowe, które odnoszą się do tego tematu. Kiedy zatem na rynku wydawniczym pojawiła się książka Holly Whitaker „Na zdrowie! Jak trzeźwiałam w kulturze picia” nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Książka ta tym bardziej intrygowała z tego względu, że na problematykę...
Alkohol - demon, który niszczy. Rodzinę, życie, w końcu samego człowieka. I to dogłębnie. Niniejsza książka jest swoistym studium tego, co zawartość kieliszka (względnie kufla lub lampki pełnej wina) jest w stanie zrobić z człowiekiem. Co ciekawe - przede wszystkim z kobietą... Picie bowiem, jak wcześniej palenie papierosów, to pewien produkt naszych czasów, który "promując" równouprawnienie jest jednocześnie prostą drogą ku temu, aby wpaść w szpony nałogu. Jak się to odbywa? I to przy wydatnym udziale strategii marketingowych globalnych gigantów? Tego dowiemy się z kolejnych rozdziałów niniejszej książki.
Lektura do łatwych (momentami) nie należy, jednak jako pewne świadectwo prawdy oraz przykład z życia wzięty robi na czytelniku naprawdę spore wrażenie. Albowiem wszystko to, co w książce opisano, nie wzięło się znikąd - znakomita większość zawartych na łamach omawianej publikacji opisów, przeżyć i wniosków płynie z osobistych doświadczeń autorki.
Kiedy Holly Whitaker - będąc na kolejnym kacu - postanowiła w końcu przestać pić, rozpoczęła nie tylko drogę w kierunku własnej trzeźwości, ale także odkryła jak podstępną rolę odgrywa alkohol w naszym społeczeństwie. Szczególnie w życiu każdej z kobiet. Nie mogła zignorować faktu, jak firmy alkoholowe dopasowują swoje marketingowe działania pod kobiety. Dokładnie tak, jak przemysł tytoniowy robił to pokolenie wcześniej. Zdała sobie również sprawę z tego, że obecny system powrotu do trzeźwości oparty jest na anachronicznym i patriarchalnym modelu, który nie jest skuteczny w przypadku pijących kobiet.
Poza niezwykle poruszającymi, osobistymi opisami zawartymi na łamach lektury w szczególny sposób zwraca w niej uwagę to, co Whitaker ma do powiedzenia na polu spostrzeżeń dotyczących kreowania pewnych (destrukcyjnych) trendów. Po lekturze pojawia się bowiem tutaj wniosek, że w znakomitej (i oczywiście negatywnie pojmowanej) części za kobiece (i tak naprawdę także męskie) nałogi odpowiada marketing rynkowych gigantów oraz sztucznie kreowane przez nich mody, trendy oraz to, co wypada. Taka jest bowiem prawda - czyż bowiem wiekowa już (ale wciąż dobrze znana) reklama Marlboro z kowbojem odpalającym papierosa nie czyniła z palenia czegoś atrakcyjnego? Czegoś męskiego, co stanowi o męskiej atrakcyjności? Czy kampanie reklamowe Phillipa Morrisa nie sprawiły ponad pół wieku temu, że kobiety zaczęły postrzegać palenie jako wyraz emancypacji? Dokładnie tak to wygląda. I to samo - i to wciąż - dzieje się w sferze kultury picia: w czasach, w których palenie stało się wizerunkowo złe, picie stało się się kolejnym chwytem reklamowym, który ma sprawić, że kobiety poczują się równe mężczyznom. Prawdopodobnie dzięki takim zabiegom stan kont korporacji za ten stan rzeczy odpowiadających jak najbardziej się zgadza, jednak jest to prosta droga do degradacji własnego zdrowia - kosztem zysku kogoś, dla kogo nasze zdrowie jest całkowicie obojętne. Warto być świadomym istnienia tego rynkowego schematu.
Fragment opisu Wydawcy (z którym trudno się nie zgodzić):
Nie jest to zwykła książka do przeczytania. Jest ona zbiorem kompetentnych instrukcji, czymś w rodzaju mapy wyposażonej w klarowne drogowskazy, dzięki którym zdołasz bezpiecznie przejść przez najgorsze przeszkody i zasadzki, jakich zrobiło się pełno w twoim życiu.
Dziękuję Kompanii Mediowej za egzemplarz recenzencki.
Alkohol - demon, który niszczy. Rodzinę, życie, w końcu samego człowieka. I to dogłębnie. Niniejsza książka jest swoistym studium tego, co zawartość kieliszka (względnie kufla lub lampki pełnej wina) jest w stanie zrobić z człowiekiem. Co ciekawe - przede wszystkim z kobietą... Picie bowiem, jak wcześniej palenie papierosów, to pewien produkt naszych...
"Już nigdy nie spojrzysz na picie i alkohol jak dawniej"
Żyjemy w czasach, kiedy coraz więcej kobiet odkrywa w sobie potencjał i odrzuca dotychczas obowiązujący schemat trzymający je w ryzach. To czasy kiedy "Przyszłość jest kobietą". Robimy karierę, jesteśmy niezależne, możemy swobodnie wyrażać nasze poglądy i równocześnie pijemy więcej alkoholu niż kiedykolwiek. Uzależnienie od alkoholu w przypadku kobiet niestety pojawia się znacznie szybciej niż u mężczyzn i rozwija się gwałtowniej. Zatrważające jest to, że mężczyźni piją coraz mniej a kobiety coraz więcej.
Skąd tak naprawdę wzięła się "kultura picia"?
Pod koniec lat dwudziestych XX wieku zaczęło się od papierosów, gdzie przemysł tytoniowy promował je jako symbol wyzwolenia kobiet. Zapewne pamiętacie z filmów feministki palące demonstracyjnie papierosy. Wkrótce dołączył alkohol symbolizujący również równouprawnienie.
Autorka, która sama wyrwała się ze szponów uzależnienia tłumaczy mechanizmy, jakie powodują uzależnienie od alkoholu. Sama długo wypierała fakt, że boryka się z nałogiem. Książka uświadamia, że alkoholizm to choroba, która trawi społeczeństwo, gdzie panuje presja, że kobiety mają być doskonałe pod każdym względem. Opowiada o wygranej walce z tą uzależniającą trucizną, która jak nam wpajano przez lata, zaradzi naszym problemom. Nie zaradzi, ale pogłębi i pociągnie na samo dno.
Polecam każdej kobiecie, która czuje, że ma problem ale również tym, które chcą zrozumieć w jakiej pułapce możemy się znaleźć.
Alkohol daje złudne poczucie szczęścia a bez niego również można pięknie żyć!
"Już nigdy nie spojrzysz na picie i alkohol jak dawniej"
Żyjemy w czasach, kiedy coraz więcej kobiet odkrywa w sobie potencjał i odrzuca dotychczas obowiązujący schemat trzymający je w ryzach. To czasy kiedy "Przyszłość jest kobietą". Robimy karierę, jesteśmy niezależne, możemy swobodnie wyrażać nasze poglądy i równocześnie pijemy więcej alkoholu niż kiedykolwiek....
"Na zdrowie. Jak trzeźwiałam w kulturze picia?" jest alternatywną do mainstreamowej perspektywą na zjawisko picia alkoholu, uzależnienie od niego i ich miejsca w kulturze współczesnej. I chociaż jest to z opowieść autobiograficzna o wychodzeniu z choroby oraz stworzeniu alternatywnej drogi leczenia uzależnień, to pozycja bardzo merytoryczna, wielowymiarowa (porusza min. wątki feminizmu, seksizmu, rasizmu, homofobii, rozwoju duchowego, etyki). Myślę, że może skłonić do przemyśleń nie tylko pijących, a dzięki elementom z zakresu rozwoju osobistego nikt nie powinien skończyć lektury z pustymi rękoma. Zaskakująca, inspirująca i ważna w pozytywnym tych słów znaczeniu. Zdecydowanie polecam.
"Na zdrowie. Jak trzeźwiałam w kulturze picia?" jest alternatywną do mainstreamowej perspektywą na zjawisko picia alkoholu, uzależnienie od niego i ich miejsca w kulturze współczesnej. I chociaż jest to z opowieść autobiograficzna o wychodzeniu z choroby oraz stworzeniu alternatywnej drogi leczenia uzależnień, to pozycja bardzo merytoryczna, wielowymiarowa (porusza min....
Wow! To była naprawdę dobrze książka. Ogólnie jestem sceptycznie nastawiona do takich autobiograficznych historii wyjścia z choroby, bo o ile fajne jest czytać o ludzkich doświadczeniach to zazwyczaj są ubogie w merytorykę. „Na zdrowie” mile mnie zaskoczyło, bo dostajemy tutaj zarówno przemyślenia autorki jak i biologiczny opis uzależniania, psychologiczne teorie wyjścia z nałogu. Do tego całość traktuje o tym jak cały proces zdrowienia, szczególnie program AA, jest dostosowany jedynie to białych hetcis mężczyzn. Autorka stworzyła więc „program” dla grup mniejszościowych, głównie kobiet i szczegółowo go opisuje. Na pewno napiszę o niej o wiele więcej w poście na instagramie, bo jestem zachwycona!
Wow! To była naprawdę dobrze książka. Ogólnie jestem sceptycznie nastawiona do takich autobiograficznych historii wyjścia z choroby, bo o ile fajne jest czytać o ludzkich doświadczeniach to zazwyczaj są ubogie w merytorykę. „Na zdrowie” mile mnie zaskoczyło, bo dostajemy tutaj zarówno przemyślenia autorki jak i biologiczny opis uzależniania, psychologiczne teorie wyjścia z...
To książka wyjątkowa, ważna i bardzo potrzebna.
Mam nadzieję, że "Na zdrowie" wywoła szerszą dyskusję i uzmysłowi, że kobiety zupełnie inaczej mierzą się z chorobą alkoholową niż mężczyźni.
Holly Whitaker w swojej książce zrywa z błędnymi przekonaniami o piciu alkoholu, tak bardzo pielęgnowanymi latami przez mainstream. Dosadnie tłumaczy jak bardzo uzależniającą trucizną jest alkohol. Opowiadając swoją historię trzeźwienia często nie przebiera w środkach. Rozprawia się z utartymi schematami. Ukazuje jak producenci trunków wyskokowych dostosowują swój marketing pod kobiety, jak wkładają kieliszki w ręce i wymuszają społeczne przyzwolenie. Whitaker wyjaśnia jak bardzo niedostosowane do kobiet są sposoby leczenia uzależnień, które w dużej mierze zostały stworzone przez mężczyzn dla mężczyzn.
Książkę można podzielić na dwie części. W pierwszej, bardzo merytorycznej autorka oddaje prawdziwe oblicze alkoholu, jego miejsce w życiu człowieka, jakie zagrożenia niesie ze sobą, nawet gdy nie jest nadużywany. Przytacza badania i statystyki, które nie pozostawiają złudzeń. Druga część to w dużej mierze historia trzeźwienia i ogrom spostrzeżeń oraz rad. W swoich analizach jest niezwykle wnikliwa i nierzadko kontrowersyjna.
Ciekawą analogią okazało się między innymi przedstawienie przez Whitaker świata, w którym zamiast alkoholu legalna byłaby kokaina i to ona uświetniałaby wszystkie towarzyskie spotkania, a wciąganie kreski byłoby normalne. Ten niby abstrakcyjny obraz daje do myślenia.🤯
"Na zdrowie" to publikacja niesamowicie ciekawa i trudna zarazem. Zdecydowanie otwiera oczy. Bardzo polecam. Szczególnie pierwszą połowę książki!
To książka wyjątkowa, ważna i bardzo potrzebna.
Mam nadzieję, że "Na zdrowie" wywoła szerszą dyskusję i uzmysłowi, że kobiety zupełnie inaczej mierzą się z chorobą alkoholową niż mężczyźni.
Holly Whitaker w swojej książce zrywa z błędnymi przekonaniami o piciu alkoholu, tak bardzo pielęgnowanymi latami przez mainstream. Dosadnie tłumaczy jak bardzo uzależniającą trucizną...
Kiedy myślisz, że ktoś jest alkoholikiem, to pewnie masz przed oczami typowego pana Mietka spod pewnego znanego sklepu z owadem w nazwie, który nazywa Cię "kierownikiem" albo "księżniczką" i prosi o 2 złote na piwko, bo go suszy? Myślisz, ze alkoholizm Cię nie spotka bo przecież to tylko jedno piwko po pracy, jedna butelka winka do kolacji albo 0,7 wypite ze szwagrem po udanym remoncie? Czasem ta jedna butelka zamienia się w dwie, trzy, cztery... i cyk! Budzisz się na izbie wytrzeźwień albo na spotkaniach AA. A największe zdziwienie budzi fakt, że spotykasz tam też kobiety. Tak, kobiety też piją. Ale żyjemy w kulturze picia. Wszechobecnego. Gdyby nie to, że autorka tej książki nie jest Polką, to bym pomyślała, że trochę taki nasz Polaków alkoholowy obraz własny.
Kiedy myślisz, że ktoś jest alkoholikiem, to pewnie masz przed oczami typowego pana Mietka spod pewnego znanego sklepu z owadem w nazwie, który nazywa Cię "kierownikiem" albo "księżniczką" i prosi o 2 złote na piwko, bo go suszy? Myślisz, ze alkoholizm Cię nie spotka bo przecież to tylko jedno piwko po pracy, jedna butelka winka do kolacji albo 0,7 wypite ze szwagrem po...
Bardzo dobra pozycja o traktowaniu podejścia do zdrowienia holistycznie i indywidualnie.
Lepsza niż się spodziewałam, jedyne co mi przeszkadzało to sporo politycznych wstawek.
Jednak zaplecze merytoryczne autorki jest całkiem mocne,
Bardzo dobra pozycja o traktowaniu podejścia do zdrowienia holistycznie i indywidualnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLepsza niż się spodziewałam, jedyne co mi przeszkadzało to sporo politycznych wstawek.
Jednak zaplecze merytoryczne autorki jest całkiem mocne,
5,5/10
Z jeden strony ciekawie przedstawiony proces trzeźwienia, z drugiej strony za dużo pseudopsychologii i tematu feministyczno - patriarchalnego.
Podczas czytania niektórych rozdziałów czułam się jakbym to ja miała terapię leczenia uzależnień.
Oczekiwałam więcej reportażu.
5,5/10
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ jeden strony ciekawie przedstawiony proces trzeźwienia, z drugiej strony za dużo pseudopsychologii i tematu feministyczno - patriarchalnego.
Podczas czytania niektórych rozdziałów czułam się jakbym to ja miała terapię leczenia uzależnień.
Oczekiwałam więcej reportażu.
Bardzo podoba mi się ta książka, choć na początku była dla mnie zbyt frywolna. Z czasem jednak nabrała powagi, zachowując przy tym świeżość i lekkość narracji. Spodobał mi się osobisty styl prowadzenia historii oraz odkrywcze, świadome podejście do problemu alkoholizmu. Autorka nie opisuje swojego rozstania z alkoholem jako walki z nałogiem, lecz jako walkę z samą sobą – tą częścią siebie, która w alkoholu znajdowała ulgę i poczucie przestrzeni. Jeśli nasz organizm daje miejsce na nałóg, to znaczy, że nie jesteśmy wystarczająco zaopiekowani sami w sobie. To historia kobiety, która wyszła z ciężkiego uzależnienia i otoczenia, w którym cotygodniowe libacje były normą. Odbudowując siebie, przestała być zależna od innych, od ich oczekiwań i presji społecznej, stając się w pełni sobą. To świeże, nowe podejście do terapii i samouzdrawiania.
Bardzo podoba mi się ta książka, choć na początku była dla mnie zbyt frywolna. Z czasem jednak nabrała powagi, zachowując przy tym świeżość i lekkość narracji. Spodobał mi się osobisty styl prowadzenia historii oraz odkrywcze, świadome podejście do problemu alkoholizmu. Autorka nie opisuje swojego rozstania z alkoholem jako walki z nałogiem, lecz jako walkę z samą sobą – tą...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Na zdrowie! Jak trzeźwiałam w kulturze picia”, czyli książka o alkoholizmie oraz drodze jaką autorka musiała pokonać aby wyjść z nałogu. Sięgnęłam po nią z ciekawości i nie spodziewałam się zachwytu, a jednak książka mnie bardzo zaskoczyła. Dlaczego?
Kiedy myślimy o osobie uzależnionej od alkoholu, która próbuje z niego wyjść od razu myślimy o spotkaniach AA oraz 12 krokach. Autorka jednak przedstawia nam ich ciemna stronę i pokazuje, że nie są to jedyne słuszne opcje dla osoby uzależnionej. Przedstawia nam luki w tych metodach i wskazuje inne możliwości.
Książka opowiada także o kulturze picia. Jak bardzo ludzie boją się przyznać, że mają problem z alkoholem, a także pokazuje jak traktowane są przez otoczenie osoby uzależnione. Przedstawia nam, jak zmienia się podejście ludzi do alkoholika, kiedy tylko przyznaje się do problemu mimo, że w rzeczywistości nic, poza wypowiedzeniem tego na głos, się nie zmieniło.
Oprócz tego dużo uwagi poświęca budowaniu nawyków. Tłumaczy jak działa cały mechanizm i w jaki sposób pracować nad wprowadzaniem ich do swojego życia. Przy tym opowiada o tym niesamowicie szczerze. Nie oszukuje czytelnika, że jest to łatwe. Na swoim przykładzie pokazuje, że początki są trudne, ale z czasem każdemu może się udać. Tłumaczy, że nie ma czego takiego jak silna i słaba wola, tylko wszystko zależy od naszych zasobów.
Książka jest bez wątpienia zaskakująca. Nie sądziłam, że jest tak uniwersalna mimo, że skupia się na jednym problemie. Dostajemy tutaj nie tylko ogromną dawkę wiedzy o alkoholizmie. W dodatku przekazaną w sposób bardzo przystępny na podstawie doświadczeń autorki. Oprócz tego możemy dowiedzieć się jak wprowadzać w życie nawyki i to także na podstawie przeżyć autorki bez upiększania. Zdecydowanie polecam, szczególnie w audiobooku!
„Na zdrowie! Jak trzeźwiałam w kulturze picia”, czyli książka o alkoholizmie oraz drodze jaką autorka musiała pokonać aby wyjść z nałogu. Sięgnęłam po nią z ciekawości i nie spodziewałam się zachwytu, a jednak książka mnie bardzo zaskoczyła. Dlaczego?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy myślimy o osobie uzależnionej od alkoholu, która próbuje z niego wyjść od razu myślimy o spotkaniach AA oraz 12...
Mam w głowie dwie oceny tej książki.
Pierwsza to, uwagi dotyczące ogólnego chaosu w książce, braku chronologii, co bardzo utrudnia odnalezienie się czytelnikowi w całej historii. Ciągłe powtarzanie tych samych faktów, jeszcze do połowy książki to było jakoś do przełknięcie, jednak im dalej, tym było gorzej. Ciągłe wracanie do patriarchatu i historii z tym związanych. Oczywiście w wielu aspektach zgadzam się, z Autorką, jestem za równouprawnieniem, ale wszystko trzeba wyważać, to nie tylko jest wina systemu, ale także nas samych na co się w końcu decydujemy. Następna sprawa to wywody( to chyba już w drugiej połowie książki) naukowe. Miałem czasami wrażenie, jak niektóre opisy były żywcem wycięte z jakiegoś opracowania popularno - naukowego
Czy naprawdę tutaj było to potrzebne? Mam odczucie, jakby było to na siłę włożone, aby zwiększyć objętość tej książki.
Naprawdę nie neguję treści, historii oraz ciekawej drogi do wyjścia z alkoholizmu. To jest właśnie druga ocena tej książki. Swój własny sposób wyjścia z nałogu, pomijający 12 kroków z grup AA. To bardzo mnie zaciekawiło. Moim zdaniem schemat 12 kroków z grup AA jest bardzo zero/jedynkowy. Wychodząc z nałogu jesteś już naznaczony, patrz "gorszy", musiałeś już sięgnąć dna. Musisz wszystkich za swoje czyny przepraszać i żyć z wiedzą , że już nigdy nie sięgniesz po alkohol. Człowiekowi, któremu powie się, że nie ma czegoś robić do końca życia, od razu się zapala lampka w głowie, że coś jest nie tak.
Lepsza jest zasada, że postanawiam nie robić czegoś dzisiaj. Na przykład: nie piję dzisiaj, a jutro kto wie. Łatwiej to ogarnąć dla mózgu, niż żyć w przeświadczeniu , że już się nigdy nie wypije. Wiem, że to jest takie trochę oszukaństwo, ale bardziej do strawienie przez naszą świadomość. Zresztą nie ma co planować, na dłuższą metę bo nie wiadomo co się wydarzy. Lepiej żyć dniem dzisiejszy, tak jak Autorka, szanować siebie, korzystać z życia w miarę możliwości, bo życie jest piękne, również bez alkoholu.
Zaznaczam, że nie przechodziłem przez te 12 kroków znam jest z teorii oraz z opowieści znajomych.
Podsumowując, polecam osobom pijącym, aby sprawdzić jakie mogą być konsekwencje nadużywania alkoholu.
Mam w głowie dwie oceny tej książki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza to, uwagi dotyczące ogólnego chaosu w książce, braku chronologii, co bardzo utrudnia odnalezienie się czytelnikowi w całej historii. Ciągłe powtarzanie tych samych faktów, jeszcze do połowy książki to było jakoś do przełknięcie, jednak im dalej, tym było gorzej. Ciągłe wracanie do patriarchatu i historii z tym związanych....
Zdecydowanie to książka, która otwiera oczy na wiele spraw. Pozwala podejść do tematu wszechobecnych używek od zupełnie innej strony. Wymaga jednak od czytelnika otwartej głowy i odwagi do zburzenia w sobie pewnych przekonań. Nie musisz sie zgadzać ze wszystkimi opiniami autorki, ale bedzie Ci potrzebna śmiałość łamania w sobie pewnych mocno zakorzenionych schematów. Odważnym czytelnikom bardzo polecam!
Zdecydowanie to książka, która otwiera oczy na wiele spraw. Pozwala podejść do tematu wszechobecnych używek od zupełnie innej strony. Wymaga jednak od czytelnika otwartej głowy i odwagi do zburzenia w sobie pewnych przekonań. Nie musisz sie zgadzać ze wszystkimi opiniami autorki, ale bedzie Ci potrzebna śmiałość łamania w sobie pewnych mocno zakorzenionych schematów....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę chaotyczna, ale takie były też pewnie doświadczenia autorki w wychodzeniu z nałogu. Polecam jako audiobook, pewnie czytając tradycyjnie dłużyłaby mi się, ale w tej formie sprawdziła się idealnie.
Przedstawia historię wyjścia z nałogu rozszerzoną o wskazówki dla osób, które także zamierzają z nim walczyć. Dużo treści samorozwojowych. Ogólnie, warto sięgnąć, żeby uświadomić sobie, jak bardzo alkohol otacza każdego z nas.
Trochę chaotyczna, ale takie były też pewnie doświadczenia autorki w wychodzeniu z nałogu. Polecam jako audiobook, pewnie czytając tradycyjnie dłużyłaby mi się, ale w tej formie sprawdziła się idealnie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzedstawia historię wyjścia z nałogu rozszerzoną o wskazówki dla osób, które także zamierzają z nim walczyć. Dużo treści samorozwojowych. Ogólnie, warto sięgnąć, żeby...
Zawsze lubiłem czytać książki autorów, gdzie opisują problemy z alkoholizmem, które znają z autopsji. No i kolejny raz jestem mile zaskoczony. Holly uwzględnia w swojej książce nie tylko drogę do trzeźwości, ale podstawowe sprawy związane z terapią i życiu po odstawieniu alkoholu.
Najważniejszą rzeczą, jest znaleźć dobrego terapeutę, który będzie Cię motywował, wzmacniał, a nie dołował, ważne, aby była jakaś chemia, na linii koleżeństwa, bo przecież ktoś jest tu po to, aby pomóc Ci wyjść na prostą.
Także zaznaczone jest w książce, dlaczego, choć wkurzamy się na osoby, które są uzależnione, to nie odwracamy się od nich? Nie odwracamy się od nich, ponieważ ich kochamy i pragniemy im pomóc. Jakież to zdumiewające, że trzeźwi alkoholicy i zdrowi odrzucają innych, ponieważ odnajdują w nich cechy charakteru, które sami wręcz nie cierpią.
Podoba mi się pytanie, jakie zadano autorce: Skoro nie pijesz, nie palisz i nie bierzesz? To, w jaki sposób odczuwasz przyjemność?
A czy zawsze trzeba uciekać do używek? Ona akurat powiedziała: O tak i wskoczyła do wody, pływała gdzieś na wakacjach we Włoszech. Nie trzeba palić, ani pić, żeby dobrze się bawić.
Używki nie są nam potrzebne, aby osiągnąć szczęście, sukces. Tutaj akurat autorka nawróciła się, po odstawieniu alkoholu, i wyszło jej to na plus. Absolutnie godna uwagi.
Zawsze lubiłem czytać książki autorów, gdzie opisują problemy z alkoholizmem, które znają z autopsji. No i kolejny raz jestem mile zaskoczony. Holly uwzględnia w swojej książce nie tylko drogę do trzeźwości, ale podstawowe sprawy związane z terapią i życiu po odstawieniu alkoholu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajważniejszą rzeczą, jest znaleźć dobrego terapeutę, który będzie Cię motywował, wzmacniał, a...
Polecam, cieszę się, że ją przeczytałam.
Właściwie to głównie słuchałam podczas wiosennych porządków.
Poradnik przepełniony mnóstwem historii z życia autorki, co - o dziwo - dało fantastyczny efekt w moim przypadku, bo nie było tu tylko suchej teorii, a "praktyka", która dała do myślenia.
Czytając książkę byłam po dwóch innych lekturach, które czytałam w celu motywacji do całkowitego zrezygnowania z alkoholu i już po drugiej zdecydowałam się na abstynencję (wyzwanie 30 dni bez alkoholu), ale powyższa książka była bardzo fajnym wieńczeniem tej decyzji.
Poza przestawianiem myślenia odnośnie alkoholu, znajdziemy tu również treści, które mnie w pewien sposób zmotywowały, uleczyły i dały do myślenia - promowanie życia takiego, jakie nam się marzy, promowanie jogi i medytacji, szukanie szczęścia wewnątrz, a nie na zewnątrz (używki, ludzie), zachęcanie do pokochania siebie i przede wszystkim stawianie granic, które - jak się sama nauczyłam w ciągu ostatniego roku - są podstawą w szczęśliwym życiu.
Polecam przesłuchać każdemu, kto się trochę pogubił lub szuka swojej ścieżki życiowej.
Polecam, cieszę się, że ją przeczytałam.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWłaściwie to głównie słuchałam podczas wiosennych porządków.
Poradnik przepełniony mnóstwem historii z życia autorki, co - o dziwo - dało fantastyczny efekt w moim przypadku, bo nie było tu tylko suchej teorii, a "praktyka", która dała do myślenia.
Czytając książkę byłam po dwóch innych lekturach, które czytałam w celu motywacji...
Mam problem z oceną tej książki. Jest ona jak droga do trzeźwienia: ma ģórki i dołki, momenty wielkiej ekscytacji i momentalnego odrzucenia. Warto jednak sięgnąć, by inaczej spojrzeć na otaczający świat, gdzie częściej zadaje się pytanie - "dlaczego nie pijesz?!" zamiast "dlaczego pijesz?"
Mam problem z oceną tej książki. Jest ona jak droga do trzeźwienia: ma ģórki i dołki, momenty wielkiej ekscytacji i momentalnego odrzucenia. Warto jednak sięgnąć, by inaczej spojrzeć na otaczający świat, gdzie częściej zadaje się pytanie - "dlaczego nie pijesz?!" zamiast "dlaczego pijesz?"
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawe spojrzenie na kulturę picia - pokazanie osób w kulturze trzeźwości jako buntowników zdecydowanie na plus
Ciekawe spojrzenie na kulturę picia - pokazanie osób w kulturze trzeźwości jako buntowników zdecydowanie na plus
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka to chaos. Pokazuje uzależnienie z zupełnie innej strony i to jest ciekawe. Opis zderzania się osoby niepijącej z wszechobecną kulturą picia też jest interesujący. A z drugiej strony ten właściwie dziennik wychodzenia z uzależnienia nie jest w żaden sposób uporządkowany, ani chronologicznie, ani zagadnieniowo. Miałam wrażenie, że ciągle wracamy do tych samych problemów, przetykanych od czasu do czasu statystykami.
Poza tym wydaje mi się, że to taka książka, w której dominuje punkt widzenia neofity - głoszę jedyną, właściwą prawdę i muszę nawrócić resztę ludzi, bo błądzą w niewiedzy. Mnie ta postawa zupełnie nie przekonuje.
Ta książka to chaos. Pokazuje uzależnienie z zupełnie innej strony i to jest ciekawe. Opis zderzania się osoby niepijącej z wszechobecną kulturą picia też jest interesujący. A z drugiej strony ten właściwie dziennik wychodzenia z uzależnienia nie jest w żaden sposób uporządkowany, ani chronologicznie, ani zagadnieniowo. Miałam wrażenie, że ciągle wracamy do tych samych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę ciężkostrawna pozycja. Pokazuje problem alkoholizmu od innej, interesującej perspektywy, jednak wtrącenia feministyczne i anty-patriarchalne przeszkadzają w lekturze. Mimo to uważam, że dla kogoś wychodzącego z uzależnienia od alkoholu może być pomocną i dobrą alternatywą dla AA. Dla osoby nieuzależnionej będzie to ciekawa opowieść o przemianie duchowej i innych metodach radzenia sobie z codziennością w swoich najtrudniejszych chwilach.
Trochę ciężkostrawna pozycja. Pokazuje problem alkoholizmu od innej, interesującej perspektywy, jednak wtrącenia feministyczne i anty-patriarchalne przeszkadzają w lekturze. Mimo to uważam, że dla kogoś wychodzącego z uzależnienia od alkoholu może być pomocną i dobrą alternatywą dla AA. Dla osoby nieuzależnionej będzie to ciekawa opowieść o przemianie duchowej i innych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety, ale tłumaczenie jest fatalne, nasuwa nieodparte podejrzenie opierania się na translatorze Google
Niestety, ale tłumaczenie jest fatalne, nasuwa nieodparte podejrzenie opierania się na translatorze Google
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tonajniższe oceny wystawiają mężczyźni, których bolą wspomnienia o patriarchacie... oj panowie, dorośnijcie
najniższe oceny wystawiają mężczyźni, których bolą wspomnienia o patriarchacie... oj panowie, dorośnijcie
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek dużo lepszy niż koniec. Warto, żeby trochę otworzyć sobie oczy.
Początek dużo lepszy niż koniec. Warto, żeby trochę otworzyć sobie oczy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Mądrości" bogatej zblazowanej białej kobiety z USA. W pewnym momencie okazuje się nawet, że to kryptoreklama jej firmy.
Pozycja zdecydowanie skierowana do kobiet.
Pani przedstawia się raz feministką, raz suczą, raz skrzywdzoną przez mężczyzn - choć oficjalnie przyznaje się do "awansu przez lóżko".
Naukowa część książki ewidentnie skopiowana jakiejś specjalistycznej pracy.
Przebrnąłem bo nie mam zwyczaju nie kończyć książek ale nie licz czytelniku na jakiekolwiek konkrety.
"Mądrości" bogatej zblazowanej białej kobiety z USA. W pewnym momencie okazuje się nawet, że to kryptoreklama jej firmy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPozycja zdecydowanie skierowana do kobiet.
Pani przedstawia się raz feministką, raz suczą, raz skrzywdzoną przez mężczyzn - choć oficjalnie przyznaje się do "awansu przez lóżko".
Naukowa część książki ewidentnie skopiowana jakiejś specjalistycznej...
To jest naprawdę fajna książka o tematyce trzeźwości i wychodzenia z uzależnienia, które nie wygląda jak na kartach powieści Bukowskiego. Niestety to, co mnie strasznie irytowało, tym bardziej im dalej w lekturze byłam, to to, jak nasza narratorka uczepiła się tego patriarchatu oraz białych i wpływowych mężczyzn. Ciekawe było wyjaśnienie autorki tego elementu jej rozumienia problemu alkoholu, natomiast czy potrzebowałam walenia tym między oczy co każde trzy strony? Zdecydowanie nie potrzebowałam.
Faktycznie jest to książka, która spodoba się kobietom i tym osobom, które do problemów nie podchodzą z listą rzeczy do wykonania w ręku. Jeżeli twardo stąpasz po ziemi i zamiast medytacji wolisz podejść do zagadnienia merytorczynie, to pewnie Cię to wynudzi (choć pierwsza część książki jest szalenie ciekawa i merytoryczna!). Ja tę medytacyjno-oddechowo-jogową metodologię całkiem polubiłam, ale wiem, że dużo osób to możę wynudzić na śmierć i uzna to za bajdurzenie. Naprawdę szanuję za poruszenie tematu utraty znajomych przez powrót do trzeźwości. Jakkolwiek to absurdalnie może zabrzmić, sama też spotkałam się z bardzo skrajnymi reakcjami na odmowę picia w sytuacji towarzyskiej.
Pierwsza część książki jest zdecydowanie najlepsza, chociaż może nie super odkrywcza. Autorka wyjaśnia tam dlaczego alkohol (i papierosy, bo ich przykład się mocno przewija), choć potwierdzono, że to szkodliwe, rakotwórcze trucizny, jest legalny i kultura picia ma się świetnie.
W ogólnym rozrachunku polecam. Książka ma lekką formę, szybko się czyta, nie jest gruba więc na początek może być mega motywującą lekturą.
To jest naprawdę fajna książka o tematyce trzeźwości i wychodzenia z uzależnienia, które nie wygląda jak na kartach powieści Bukowskiego. Niestety to, co mnie strasznie irytowało, tym bardziej im dalej w lekturze byłam, to to, jak nasza narratorka uczepiła się tego patriarchatu oraz białych i wpływowych mężczyzn. Ciekawe było wyjaśnienie autorki tego elementu jej rozumienia...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka mogła być naprawdę świetna, mogła fajnie ukazać powszechny problem alkoholowy i nie odejmuję jej tego, że otworzyła mi oczy na wiele kwestii. Jednak autorka trochę jak dla mnie odleciała, wzmianki feministyczne, które podchodzą pod fanatyzm, zrzucanie winy na białych mężczyzn, stwierdzenie "powrót do zdrowia jest kwestią sprawiedliwości społecznej", czyli ruchów MeToo i BlackLivesMetters, czy z góry założenie, że AA jest stworzone wyłącznie dla mężczyzn. Jako kobiecie szczególnie ciężko mi się tych fragmentów czytało, poczułam się zaszufladkowana jako słaba jednostka, poddana mężczyznom itd.
Podsumowując książka jest fajna w połowie, jak czytamy tylko o procesie przez który przeszła autorka, a w połowie ciężka do strawienia kiedy zrzucamy winę na patriarchat i mężczyzn.
Ta książka mogła być naprawdę świetna, mogła fajnie ukazać powszechny problem alkoholowy i nie odejmuję jej tego, że otworzyła mi oczy na wiele kwestii. Jednak autorka trochę jak dla mnie odleciała, wzmianki feministyczne, które podchodzą pod fanatyzm, zrzucanie winy na białych mężczyzn, stwierdzenie "powrót do zdrowia jest kwestią sprawiedliwości społecznej", czyli ...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toProblemy społeczne i walka z nimi są mi niezwykle bliskie i z ciekawości sięgam po pozycje literaturowe, które odnoszą się do tego tematu. Kiedy zatem na rynku wydawniczym pojawiła się książka Holly Whitaker „Na zdrowie! Jak trzeźwiałam w kulturze picia” nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Książka ta tym bardziej intrygowała z tego względu, że na problematykę alkoholizmu miała spojrzeć kobieta, przez pryzmat własnych doświadczeń.
Przyznam, że o samej Autorce nie wiadomo zbyt wiele, z wyjątkiem tego, że „Na zdrowie” stanowi jej debiut wydawniczy, a pretekstem o jego napisania stały się jej własne przeżycia i droga do wyjścia z nałogu, sprowadzającą się do opracowania własnej metody walki z uzależnieniem, co w konsekwencji zaowocowało stworzeniem wirtualnej platformy edukacyjnej stanowiącej drogowskazu dla innych kobiet, które pragną wyjść z alkoholowych oparów. Z resztą i samą drogę do własnego oczyszczenia, jak i stworzoną przez siebie metodę autorka szczegółowo opisuje na kartach książki.
Tyle zatem o samej autorce, pora na kilka słów o książce. Mimo wielu pozytywnych opinii mnie tak książka ani nie zachwyciła, ani mną nie wstrząsnęła, gdyż mam wrażenie, że stanowi ona manifest autorki będący zbitką wielu feministycznych postulatów i to z gatunku tych haseł mocno wojujących z rzeczywistością. Może dziwić, że jako kobieta krytycznie odnoszę się do postawy autorki, ale nic mnie bardziej nie denerwuje niż ideologiczne zacietrzewienie, nie mające dodatkowo przełożenia na realia współczesnej rzeczywistości.
Owszem alkohol jest wszechobecny w kulturze masowej, współistnieje a wręcz towarzyszy licznym wydarzeniom towarzyskim, uroczystościom rodzinny, czy artystycznym przedsięwzięciom, ale bynajmniej nie oznacza to, że jest powszechne przyzwolenie na konsumpcję trunków wysokoprocentowych, czy wręcz przymus w ich spożywaniu. Trudno również za upowszechnienie alkoholu obwiniać choćby Biblię, tylko z tego względu, że wino stanowi tam trunek, który jest pożywką nawet Jezusa Chrystusa. Idąc w tym kierunku Autorka brnie w absurd usprawiedliwiając własny nałóg.
Trudno również pogodzić się z tezą, że za rozpijaniem społeczeństwa, w tym przede wszystkim biednych kobiet z klasy średniej, stoi system patriarchalny, gdyż pogląd ten jest co najmniej chybiony jeśli weźmie się pod uwagę, że choroba alkoholowa nie dotyka wyłącznie płci pięknej, a równie wielki odsetek dotkniętych jej piętnem jest mężczyzn, podobnie jak i nie zna ona granic statusu społecznego, majątkowego czy wykształcenia. Owszem w każdym z tych przypadków może ona mieć inną formę i przebieg, co jednak nie zmienia faktu, że w skrajnym upodleniu alkoholowym każdy alkoholik jest sobie równy z uwagi na to, że w podobny sposób dotyka dna.
Te ideologiczne rozważania autorki mieszczące się w pierwszej części książki są zatem co najmniej irytujące. Nie lepiej jest jednak i w drugiej części, kiedy to autorka przechodzi do analizy swojej metody wyjścia ze szpon procentowej choroby. Kwestionując jakikolwiek sens programu 12 kroków, wręcz drwi z założeń anonimowego alkoholizmu gloryfikując swoją własną metodę wyjścia z nałogu opartą na ćwiczeniach oddechowych, praktykowaniu jogi, zmianie sposobu żywienia i wybraniu sobie własnej grupy wsparcia. To one mają stanowić gwarancję sukcesu dając pewność wyjścia na prostą i życia w trzeźwości. Doceniając i gratulując pozytywnych aspektów wyzwolenia ze szponów alkoholowej bestii kategoryczność sądów autorki i kwestionowanie innych dróg walki alkoholizmem przeraża, a wręcz jest szkodliwy. Z resztą instrukcje zawarte w książce jak osiągnąć stan trzeźwości mają wydźwięk tanich porad, a do merytorycznej terapii wiele im brakuje. Mnie zatem autorka do siebie nie przekonała, a szkoda, gdyż liczyłam na wartościową pozycję poświęconą ważnemu problemowi społecznemu.
Problemy społeczne i walka z nimi są mi niezwykle bliskie i z ciekawości sięgam po pozycje literaturowe, które odnoszą się do tego tematu. Kiedy zatem na rynku wydawniczym pojawiła się książka Holly Whitaker „Na zdrowie! Jak trzeźwiałam w kulturze picia” nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Książka ta tym bardziej intrygowała z tego względu, że na problematykę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDemon z kieliszka.
Alkohol - demon, który niszczy. Rodzinę, życie, w końcu samego człowieka. I to dogłębnie. Niniejsza książka jest swoistym studium tego, co zawartość kieliszka (względnie kufla lub lampki pełnej wina) jest w stanie zrobić z człowiekiem. Co ciekawe - przede wszystkim z kobietą... Picie bowiem, jak wcześniej palenie papierosów, to pewien produkt naszych czasów, który "promując" równouprawnienie jest jednocześnie prostą drogą ku temu, aby wpaść w szpony nałogu. Jak się to odbywa? I to przy wydatnym udziale strategii marketingowych globalnych gigantów? Tego dowiemy się z kolejnych rozdziałów niniejszej książki.
Lektura do łatwych (momentami) nie należy, jednak jako pewne świadectwo prawdy oraz przykład z życia wzięty robi na czytelniku naprawdę spore wrażenie. Albowiem wszystko to, co w książce opisano, nie wzięło się znikąd - znakomita większość zawartych na łamach omawianej publikacji opisów, przeżyć i wniosków płynie z osobistych doświadczeń autorki.
Kiedy Holly Whitaker - będąc na kolejnym kacu - postanowiła w końcu przestać pić, rozpoczęła nie tylko drogę w kierunku własnej trzeźwości, ale także odkryła jak podstępną rolę odgrywa alkohol w naszym społeczeństwie. Szczególnie w życiu każdej z kobiet. Nie mogła zignorować faktu, jak firmy alkoholowe dopasowują swoje marketingowe działania pod kobiety. Dokładnie tak, jak przemysł tytoniowy robił to pokolenie wcześniej. Zdała sobie również sprawę z tego, że obecny system powrotu do trzeźwości oparty jest na anachronicznym i patriarchalnym modelu, który nie jest skuteczny w przypadku pijących kobiet.
Poza niezwykle poruszającymi, osobistymi opisami zawartymi na łamach lektury w szczególny sposób zwraca w niej uwagę to, co Whitaker ma do powiedzenia na polu spostrzeżeń dotyczących kreowania pewnych (destrukcyjnych) trendów. Po lekturze pojawia się bowiem tutaj wniosek, że w znakomitej (i oczywiście negatywnie pojmowanej) części za kobiece (i tak naprawdę także męskie) nałogi odpowiada marketing rynkowych gigantów oraz sztucznie kreowane przez nich mody, trendy oraz to, co wypada. Taka jest bowiem prawda - czyż bowiem wiekowa już (ale wciąż dobrze znana) reklama Marlboro z kowbojem odpalającym papierosa nie czyniła z palenia czegoś atrakcyjnego? Czegoś męskiego, co stanowi o męskiej atrakcyjności? Czy kampanie reklamowe Phillipa Morrisa nie sprawiły ponad pół wieku temu, że kobiety zaczęły postrzegać palenie jako wyraz emancypacji? Dokładnie tak to wygląda. I to samo - i to wciąż - dzieje się w sferze kultury picia: w czasach, w których palenie stało się wizerunkowo złe, picie stało się się kolejnym chwytem reklamowym, który ma sprawić, że kobiety poczują się równe mężczyznom. Prawdopodobnie dzięki takim zabiegom stan kont korporacji za ten stan rzeczy odpowiadających jak najbardziej się zgadza, jednak jest to prosta droga do degradacji własnego zdrowia - kosztem zysku kogoś, dla kogo nasze zdrowie jest całkowicie obojętne. Warto być świadomym istnienia tego rynkowego schematu.
Fragment opisu Wydawcy (z którym trudno się nie zgodzić):
Nie jest to zwykła książka do przeczytania. Jest ona zbiorem kompetentnych instrukcji, czymś w rodzaju mapy wyposażonej w klarowne drogowskazy, dzięki którym zdołasz bezpiecznie przejść przez najgorsze przeszkody i zasadzki, jakich zrobiło się pełno w twoim życiu.
Dziękuję Kompanii Mediowej za egzemplarz recenzencki.
#nazdrowie #kompaniemediowa #kulturapicia #uzależnienie #holywhitaker #recenzjaksiazki #bookreview #bookstagram
https://cosnapolce.blogspot.com/2021/10/na-zdrowie-jak-trzezwiaam-w-kulturze.html
Demon z kieliszka.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAlkohol - demon, który niszczy. Rodzinę, życie, w końcu samego człowieka. I to dogłębnie. Niniejsza książka jest swoistym studium tego, co zawartość kieliszka (względnie kufla lub lampki pełnej wina) jest w stanie zrobić z człowiekiem. Co ciekawe - przede wszystkim z kobietą... Picie bowiem, jak wcześniej palenie papierosów, to pewien produkt naszych...
"Już nigdy nie spojrzysz na picie i alkohol jak dawniej"
Żyjemy w czasach, kiedy coraz więcej kobiet odkrywa w sobie potencjał i odrzuca dotychczas obowiązujący schemat trzymający je w ryzach. To czasy kiedy "Przyszłość jest kobietą". Robimy karierę, jesteśmy niezależne, możemy swobodnie wyrażać nasze poglądy i równocześnie pijemy więcej alkoholu niż kiedykolwiek. Uzależnienie od alkoholu w przypadku kobiet niestety pojawia się znacznie szybciej niż u mężczyzn i rozwija się gwałtowniej. Zatrważające jest to, że mężczyźni piją coraz mniej a kobiety coraz więcej.
Skąd tak naprawdę wzięła się "kultura picia"?
Pod koniec lat dwudziestych XX wieku zaczęło się od papierosów, gdzie przemysł tytoniowy promował je jako symbol wyzwolenia kobiet. Zapewne pamiętacie z filmów feministki palące demonstracyjnie papierosy. Wkrótce dołączył alkohol symbolizujący również równouprawnienie.
Autorka, która sama wyrwała się ze szponów uzależnienia tłumaczy mechanizmy, jakie powodują uzależnienie od alkoholu. Sama długo wypierała fakt, że boryka się z nałogiem. Książka uświadamia, że alkoholizm to choroba, która trawi społeczeństwo, gdzie panuje presja, że kobiety mają być doskonałe pod każdym względem. Opowiada o wygranej walce z tą uzależniającą trucizną, która jak nam wpajano przez lata, zaradzi naszym problemom. Nie zaradzi, ale pogłębi i pociągnie na samo dno.
Polecam każdej kobiecie, która czuje, że ma problem ale również tym, które chcą zrozumieć w jakiej pułapce możemy się znaleźć.
Alkohol daje złudne poczucie szczęścia a bez niego również można pięknie żyć!
"Już nigdy nie spojrzysz na picie i alkohol jak dawniej"
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻyjemy w czasach, kiedy coraz więcej kobiet odkrywa w sobie potencjał i odrzuca dotychczas obowiązujący schemat trzymający je w ryzach. To czasy kiedy "Przyszłość jest kobietą". Robimy karierę, jesteśmy niezależne, możemy swobodnie wyrażać nasze poglądy i równocześnie pijemy więcej alkoholu niż kiedykolwiek....
Mój boże jakie cudo.... To nie jest tylko książka o alkoholu. To również książka o życiu... Boże jakie piękne
Mój boże jakie cudo.... To nie jest tylko książka o alkoholu. To również książka o życiu... Boże jakie piękne
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Na zdrowie. Jak trzeźwiałam w kulturze picia?" jest alternatywną do mainstreamowej perspektywą na zjawisko picia alkoholu, uzależnienie od niego i ich miejsca w kulturze współczesnej. I chociaż jest to z opowieść autobiograficzna o wychodzeniu z choroby oraz stworzeniu alternatywnej drogi leczenia uzależnień, to pozycja bardzo merytoryczna, wielowymiarowa (porusza min. wątki feminizmu, seksizmu, rasizmu, homofobii, rozwoju duchowego, etyki). Myślę, że może skłonić do przemyśleń nie tylko pijących, a dzięki elementom z zakresu rozwoju osobistego nikt nie powinien skończyć lektury z pustymi rękoma. Zaskakująca, inspirująca i ważna w pozytywnym tych słów znaczeniu. Zdecydowanie polecam.
"Na zdrowie. Jak trzeźwiałam w kulturze picia?" jest alternatywną do mainstreamowej perspektywą na zjawisko picia alkoholu, uzależnienie od niego i ich miejsca w kulturze współczesnej. I chociaż jest to z opowieść autobiograficzna o wychodzeniu z choroby oraz stworzeniu alternatywnej drogi leczenia uzależnień, to pozycja bardzo merytoryczna, wielowymiarowa (porusza min....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWow! To była naprawdę dobrze książka. Ogólnie jestem sceptycznie nastawiona do takich autobiograficznych historii wyjścia z choroby, bo o ile fajne jest czytać o ludzkich doświadczeniach to zazwyczaj są ubogie w merytorykę. „Na zdrowie” mile mnie zaskoczyło, bo dostajemy tutaj zarówno przemyślenia autorki jak i biologiczny opis uzależniania, psychologiczne teorie wyjścia z nałogu. Do tego całość traktuje o tym jak cały proces zdrowienia, szczególnie program AA, jest dostosowany jedynie to białych hetcis mężczyzn. Autorka stworzyła więc „program” dla grup mniejszościowych, głównie kobiet i szczegółowo go opisuje. Na pewno napiszę o niej o wiele więcej w poście na instagramie, bo jestem zachwycona!
Wow! To była naprawdę dobrze książka. Ogólnie jestem sceptycznie nastawiona do takich autobiograficznych historii wyjścia z choroby, bo o ile fajne jest czytać o ludzkich doświadczeniach to zazwyczaj są ubogie w merytorykę. „Na zdrowie” mile mnie zaskoczyło, bo dostajemy tutaj zarówno przemyślenia autorki jak i biologiczny opis uzależniania, psychologiczne teorie wyjścia z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo książka wyjątkowa, ważna i bardzo potrzebna.
Mam nadzieję, że "Na zdrowie" wywoła szerszą dyskusję i uzmysłowi, że kobiety zupełnie inaczej mierzą się z chorobą alkoholową niż mężczyźni.
Holly Whitaker w swojej książce zrywa z błędnymi przekonaniami o piciu alkoholu, tak bardzo pielęgnowanymi latami przez mainstream. Dosadnie tłumaczy jak bardzo uzależniającą trucizną jest alkohol. Opowiadając swoją historię trzeźwienia często nie przebiera w środkach. Rozprawia się z utartymi schematami. Ukazuje jak producenci trunków wyskokowych dostosowują swój marketing pod kobiety, jak wkładają kieliszki w ręce i wymuszają społeczne przyzwolenie. Whitaker wyjaśnia jak bardzo niedostosowane do kobiet są sposoby leczenia uzależnień, które w dużej mierze zostały stworzone przez mężczyzn dla mężczyzn.
Książkę można podzielić na dwie części. W pierwszej, bardzo merytorycznej autorka oddaje prawdziwe oblicze alkoholu, jego miejsce w życiu człowieka, jakie zagrożenia niesie ze sobą, nawet gdy nie jest nadużywany. Przytacza badania i statystyki, które nie pozostawiają złudzeń. Druga część to w dużej mierze historia trzeźwienia i ogrom spostrzeżeń oraz rad. W swoich analizach jest niezwykle wnikliwa i nierzadko kontrowersyjna.
Ciekawą analogią okazało się między innymi przedstawienie przez Whitaker świata, w którym zamiast alkoholu legalna byłaby kokaina i to ona uświetniałaby wszystkie towarzyskie spotkania, a wciąganie kreski byłoby normalne. Ten niby abstrakcyjny obraz daje do myślenia.🤯
"Na zdrowie" to publikacja niesamowicie ciekawa i trudna zarazem. Zdecydowanie otwiera oczy. Bardzo polecam. Szczególnie pierwszą połowę książki!
To książka wyjątkowa, ważna i bardzo potrzebna.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam nadzieję, że "Na zdrowie" wywoła szerszą dyskusję i uzmysłowi, że kobiety zupełnie inaczej mierzą się z chorobą alkoholową niż mężczyźni.
Holly Whitaker w swojej książce zrywa z błędnymi przekonaniami o piciu alkoholu, tak bardzo pielęgnowanymi latami przez mainstream. Dosadnie tłumaczy jak bardzo uzależniającą trucizną...
Kiedy myślisz, że ktoś jest alkoholikiem, to pewnie masz przed oczami typowego pana Mietka spod pewnego znanego sklepu z owadem w nazwie, który nazywa Cię "kierownikiem" albo "księżniczką" i prosi o 2 złote na piwko, bo go suszy? Myślisz, ze alkoholizm Cię nie spotka bo przecież to tylko jedno piwko po pracy, jedna butelka winka do kolacji albo 0,7 wypite ze szwagrem po udanym remoncie? Czasem ta jedna butelka zamienia się w dwie, trzy, cztery... i cyk! Budzisz się na izbie wytrzeźwień albo na spotkaniach AA. A największe zdziwienie budzi fakt, że spotykasz tam też kobiety. Tak, kobiety też piją. Ale żyjemy w kulturze picia. Wszechobecnego. Gdyby nie to, że autorka tej książki nie jest Polką, to bym pomyślała, że trochę taki nasz Polaków alkoholowy obraz własny.
Kiedy myślisz, że ktoś jest alkoholikiem, to pewnie masz przed oczami typowego pana Mietka spod pewnego znanego sklepu z owadem w nazwie, który nazywa Cię "kierownikiem" albo "księżniczką" i prosi o 2 złote na piwko, bo go suszy? Myślisz, ze alkoholizm Cię nie spotka bo przecież to tylko jedno piwko po pracy, jedna butelka winka do kolacji albo 0,7 wypite ze szwagrem po...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to