Podjąłem się przeczytania tej książki, ponieważ zaintrygowało mnie podejście do tematu powstania warszawskiego w czasach współczesnych. Wszyscy wiemy, jak heroiczny i tragiczny w skutkach przebieg miał niniejszy zryw w 1944 roku. Autor podjął próbę przeniesienia tamtych wydarzeń w odniesieniu do współczesności roku 2014. Należy traktować to jako ciekawostkę.
Merytorycznie uważam, że nie ma tutaj nic, co wywołuje efekt "wow". Opowieść o młodych ludziach, którzy w czasach internetu i mediów społecznościowych walczą w nazistami. Niniejsza książka próbuje odpowiedzieć na pytanie, czy dzisiejszych Polaków byłoby stać na tak odważny zryw niepodległościowy, jakiego dokonali w sierpniu 1944 roku przeciwko nazistom. Odpowiedzi nie zdradzę, natomiast koncepcja przeniesienia "żywcem" i III Rzeszy, i Armii Czerwonej, i w zasadzie całej geopolityki roku 1944 do czasów współczesnych jest niejako na siłę. Bohaterowie przeżywają tu osobiste, rodzinne dramaty, różne rozterki, zaś wykorzystują internet i media społecznościowe, aby zmusić zachód do pomocy oblężonemu miastu i zamkniętym w nich cywilów. Oczywiście nie brakuje też tych walczących z bronią w ręku.
Podsumowując- pomysł autora na książkę był bardzo dobry, jednak realizacja wyszła przeciętnie. Mimo wszystko warto po nią sięgnąć, gdyż jest napisana prostym i przystępnym językiem, w dodatkowo stanowi ciekawostkę porównania realiów powstania warszawskiego 1944 do możliwego zrywu we współczesnych czasach.
Podjąłem się przeczytania tej książki, ponieważ zaintrygowało mnie podejście do tematu powstania warszawskiego w czasach współczesnych. Wszyscy wiemy, jak heroiczny i tragiczny w skutkach przebieg miał niniejszy zryw w 1944 roku. Autor podjął próbę przeniesienia tamtych wydarzeń w odniesieniu do współczesności roku 2014. Należy traktować to jako ciekawostkę.
Nie podoba mi się to, że książka jest tylko wręczeniem stronom walczącym nowoczesnych zdobyczy techniki. Uwarunkowania geopolityczne zostały takie jak w roku 1944.
Nie podoba mi się to, że książka jest tylko wręczeniem stronom walczącym nowoczesnych zdobyczy techniki. Uwarunkowania geopolityczne zostały takie jak w roku 1944.
Nie mam pojęcia, jaki cel przyświecał autorowi tworząc tę książkę. Jedno zdanie wywarło na mnie wrażenie: "Możesz mieć w sieci miliard żołnierzy, ale ilu z nich stanie do walki, kiedy wybije kolejna godzina W?". To była niezła idea, ale wykonanie - jak to się mówi - nie pykło. Proste przełożenia sytuacji z roku 1944 na 2014, z założeniem że okoliczności i warunki geopolityczne są takie same, to strasznie naiwne rozwiązanie.
Nie mam pojęcia, jaki cel przyświecał autorowi tworząc tę książkę. Jedno zdanie wywarło na mnie wrażenie: "Możesz mieć w sieci miliard żołnierzy, ale ilu z nich stanie do walki, kiedy wybije kolejna godzina W?". To była niezła idea, ale wykonanie - jak to się mówi - nie pykło. Proste przełożenia sytuacji z roku 1944 na 2014, z założeniem że okoliczności i warunki...
Pierwsza książka od kilku lat, przy której sie poddałam w połowie, a zawsze chociaż nie wiem co staram sie przeczytać książkę do końca. Tej nie dam rady i już. Pomysł ciekawy - niestety "wykonanie" słabe, w ogóle do mnie nie przemawiało. I z cieżkim żalem musze napisać, że ksiązka bez pomysłu, wręcz bylejaka.
Pierwsza książka od kilku lat, przy której sie poddałam w połowie, a zawsze chociaż nie wiem co staram sie przeczytać książkę do końca. Tej nie dam rady i już. Pomysł ciekawy - niestety "wykonanie" słabe, w ogóle do mnie nie przemawiało. I z cieżkim żalem musze napisać, że ksiązka bez pomysłu, wręcz bylejaka.
„Zobacz, co to za dziwne coś!”
Taką informację otrzymałam w mejlu wraz z linkiem do tej książki. A ja sobie pomyślałam, dlaczego zaraz dziwne? Wielokrotnie zadawałam sobie pytanie, patrząc na moich, rozpieszczonych życiem w warunkach pokoju, rodaków, jak zachowaliby się w podobnych okolicznościach? Ilu z nich stanęłoby na barykadzie? Ilu przeklinałoby powstańców, a ilu zdradziło? Ilu podjęłoby pałeczkę w sztafecie walki o niepodległość naszej Ojczyzny?
I oto miałam odpowiedź!
Autor urzeczywistnił ją, pięknie mi odpowiadając, że statystyka jest nieubłagana, a krzywa Gaussa niezmienna. W tym zakresie nic nie zmieniłoby się. A pięknie, bo to świetnie napisana historia Powstania Warszawskiego, ale... w 2014 roku! Przesunięta w czasie o kilkadziesiąt lat połączyła w sobie znane ramy historyczne oparte na faktach z fikcyjną fabułą i realiami współczesnej mi rzeczywistości.
To było bardzo ciekawe doznanie czytelnicze.
Z jednej strony przewidywałam zakończenie (chociaż nie do końca, ale o tym potem), bo znałam historię powstania. Autor ujął w akcji powieści jego najważniejsze wydarzenia, etapy oraz topografię warszawskich ulic i charakterystycznych budynków. Wyjątkiem był znany z mediów obraz uratowanego chłopca siedzącego w karetce, zaczerpnięty z wojny syryjskiej. Z drugiej strony historię bohaterów śledziłam z ogromym niepokojem, nie wiedząc, czy przeżyją. Zapomniałam, że na wojnie nie można się do nich przywiązywać. W tym zakresie autor był bezlitosny, a raczej kierował się brutalnymi regułami wojny, w której nie było romantyzmu i sentymentów. Była więc nie tylko powszechna śmierć, ale i gwałty, mordy, eksterminacja, rzezie przesiąknięte bólem, krzykiem, krwią i łzami oraz sceny walk, z których wyjście żywym zakrawało na cud. Umieścił to wszystko nie tylko w znanych ówcześnie i obecnie warszawskich dzielnicach, ale również wśród budynków wybudowanych niedawno, jak: Centrum Nauki Kopernik, Stadion Narodowy, metro czy Złote Tarasy przemianowane przez okupanta na Kryształowe. Pokazał też wojnę wspomaganą przez współczesną technologię informatyczną, przenosząc ją do Internetu. Na tę jasną stronę portali społecznościowych i medialnych, ale i tę ciemną, hakerską wojnę cybernetyczną. Bardzo podobało mi się to, że autor nie był przy tym poprawny politycznie, poruszając wiele wątków i kontekstów okołopowstańczych i patriotycznych, a jego bohaterowie tylko czarno-biali. To historia pisana życiem, w którym pragnienia osobiste rzutowały na decyzje i wybory niekoniecznie zbieżne z przyzwoitą postawą i dobrem własnego kraju, po obu stronach barykady. W tej warstwie kierunki rozwoju powieści były nieprzewidywalne. Dodatkowo tekst ilustrowały tematyczne rysunki, z których ten stał się dla mnie wymownym symbolem powieści.
Czytałam ją z ogromnym zaciekawieniem.
Jednocześnie, w miarę rozwoju fabuły, zaczęło pojawiać się natrętne pytanie – ale właściwie po co są takie książki? Po co pisać powieści relatywne do historii prawdziwej? Mało mamy wojen dookoła? Potrzeba nam jeszcze tej wymyślonej? Odpowiedź znalazłam na końcu tekstu. Dokładnie w ostatnim zdaniu, które odsłoniło przesłanie i cel tej na nowo napisanej historii. Spychające rolę rozrywkową opowieści militarnej na dalszy plan. Jednoznaczne słowa, które nawiązywały do odwiecznego sporu o sens Powstania Warszawskiego. Główny bohater, powstaniec Damian, na pytanie sowieckiego żołnierza – „Po jaką cholerę wyście to zrobili?”, odpowiedział – „Po prostu... Tak było trzeba. Nic więcej, tak było trzeba (...) I każdy z nas zrobiłby to ponownie.”
I za tę postawę wpisaną w powieść jestem autorowi bardzo wdzięczna, bo to ona jest najważniejszym sensem napisania tej starej/nowej historii Powstania Warszawskiego.
http://naostrzuksiazki.pl/
„Zobacz, co to za dziwne coś!”
Taką informację otrzymałam w mejlu wraz z linkiem do tej książki. A ja sobie pomyślałam, dlaczego zaraz dziwne? Wielokrotnie zadawałam sobie pytanie, patrząc na moich, rozpieszczonych życiem w warunkach pokoju, rodaków, jak zachowaliby się w podobnych okolicznościach? Ilu z nich stanęłoby na barykadzie? Ilu przeklinałoby powstańców, a ilu...
Wszystko (akcja, bohaterowie) byłoby OK, gdyby autor na siłę nie dopasowywał autentycznych wydarzeń historycznych z 1944 r. do scenerii z 2014 r. Dla mnie był to trudny do strawienia dysonans.
Wszystko (akcja, bohaterowie) byłoby OK, gdyby autor na siłę nie dopasowywał autentycznych wydarzeń historycznych z 1944 r. do scenerii z 2014 r. Dla mnie był to trudny do strawienia dysonans.
Każdy z nas zna datę 1. sierpnia 1944 roku i wie, co to jest godzina W. Jedyna taka godzina 17:00 w roku, kiedy cała Warszawa zamiera, oddając hołd powstańcom z roku '44 i ofierze, jaką ponieśli w walce z nazistowskim okupantem. I chociaż historycy od dawna twierdzą, że z punktu militarnego ten ruch nie miał żadnych realnych szans, to wszyscy szanujemy tych nierzadko nastolatków albo młodych dorosłych, którzy chwycili za broń. Ale co by było, gdyby to nie w 1939 roku, a w 2009 nazistowskie Niemcy napadły na Polskę? Jakby wyglądało powstanie w 2014 roku, w dobie smartfonów, laptoptów, Facebooka i Instagrama? Tego tematu podjął się Jakub Pawełek w swojej powieści #WAWskie14. Jeśli jesteście ciekawi, jaką miał wizję, to zapraszam do lektury.
Na początku powieści trafiamy do Warszawy pod koniec lipca 2014 roku. Całe miasto, jak i kraj, są okupowane przez nazistowskie Niemcy – łapanki i wywożenie do obozów koncentracyjnych są na porządku dziennym, Polacy są traktowani jak podludzie i szykanowani na każdym kroku. Nie mają dostępu do sieci, która jest cenzurowana, Facebook i Instagram to media zakazane. I w takich realiach spotykamy naszych bohaterów – Julkę, Damiana oraz Katarzynę Rajską. Julia już od samego początku powieści jest zaangażowana czynnie w ruchu oporu, jest kurierem, a także, pracując w barze dla Niemców jako barmanka oraz prostytutka, wyciąga od nich informacje. Damian to dla odmiany zwykły chłopak, któremu na tym świecie została już tylko matka – brata, szwagra i ojca zabrała wojna w 2009 roku. Pracuje w sklepie ze sprzętem elektronicznym dla Niemców i po prostu stara się przeżyć okupację, nie wchodząc nikomu w drogę. Rajska – przed wojną znana blogerka i vlogerka, teraz żyje w związku z jednym z oficerów Wehrmachtu, dzięki czemu może pławić się w luksusie, czego dowodem są zakupy – chociażby najnowszy, złoty iPhone. Traktowana przez innych Polaków jako zdrajczyni swojego narodu i kraju, postanawia w końcu wziąć los w swoje ręce... I tak to, nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, cała trójka trafia ostatecznie do Armii Krajowej tuż przed pierwszym sierpnia i godziną W, by walczyć za ojczyznę.
Autor w swojej książce przedstawił dość szerokie spektrum postaw wobec Niemców – od biernego poddania się swojemu losowi, byleby przeżyć (Damian), przez taką lub inną kolaborację (Rajska) po aktywny opór w państwie podziemnym (Julia). Nie da się zaprzeczyć, że takie postawy dodały głębi psychologicznej całej historii. Przy czym spektrum postaci nie ogranicza się do tych trzech postaw: pojawiają się tu też zdrajcy, jak również grupa, którą określiłabym stereotypowymi kibolami – zamaskowani, wykrzykujący wulgarne hasła nacjonaliści, których obecnie widujemy na pochodach w dniu jedenastego listopada. W dodatku bohaterowie są tak przedstawieni, że nie da się ich nie lubić i im kibicować, chociaż od samego początku wiemy, jaki będzie koniec ich losów. Mimo to sama trzymałam za nich kciuki do ostatniej strony książki. I jeszcze jedno – autorowi udało się uniknąć zbytniego patosu. Pisanie o tak ważnych dla nas, jako narodu, wydarzeniach wiąże się zawsze z uderzaniem w wysokie tony – tutaj tego nie ma, uczestnicy powstania są przedstawieni jako zwykli ludzie, którzy chwycili za broń, bo uznali, że tak muszą zrobić. Poza tym: klną, piją, palą i zachowują się jak najzwyklejsi ludzie, którymi przecież byli, ciesząc się każdą chwilą wytchnienia. Nie sposób też nie wspomnieć o tym, jak zostały przedstawione zmieniające się nastroje społeczne w okupowanej Warszawie: na początku powstania mamy euforię i wśród walczących, i wśród cywilów, ale w miarę trwania walk i coraz większej ilości ofiar to podejście się odmienia. To powstańcy są teraz obrzucani stekami wyzwisk jako ci, co sprowadzili zagładę na stolicę kraju. Przy czym nie ma tu figur czarno-białych: nawet walczący za Warszawę są opisani czasami jako osoby zwyrodniałe, które znęcają się nad swoimi, gwałcą, torturują i mordują. Oczywiście, to Niemcy i Rosjanie są przedstawieni jako ci konsekwentnie źli, ale chwała za to Pawełkowi, że nie wybielił niepotrzebnie walczącyh.
Fabuła jest wartka i ciągle coś się dzieje – ataki, strzelaniny, nie mamy praktycznie chwili spokoju. A kiedy już udaje nam się złapać oddech między jednym szturmem a drugim, to czujemy w kościach, że to nie na długo, że zaraz coś się stanie. Nie jestem specjalistką od powstania warszawskiego, ale jeśli Pawełek wymyślił większość punktów oporu, to są przedstawione one w taki sposób, że równie dobrze mogły istnieć faktycznie (aczkolwiek wydaje mi się, że jeśli chodzi o te główne miejsca, to są one historycznie udokumentowane). Oczywiście, wszystko to jest okraszone znaną nam, współczesną technologią. W momencie, gdy pada PASTa, czyli (jeśli dobrze zrozumiałam) niemieckie centrum zarządzania siecią, a powstańcy uzyskują nieograniczony dostęp do internetu, rozpoczyna się wielka kampania prowadzona przez Rajską – do sieci trafiają zdjęcia z powstania, filmiki z walk, wywiady z walczącymi. Na Facebooku zostaje założony profil polskiego państwa podziemnego i Armii Krajowej. I chociaż lajki sypią się jak z rękawa, to nie ma to żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Warszawa została tak samo pozostawiona sobie, jak w 1944 roku. To gorzkie podsumowanie otaczającego nas świata – dla ratowania czegoś klikniemy lajka, ale to nie ma wpływu na to, co dzieje się dookoła: tym jednym kliknięciem nikogo nie nakarmimy, nie uratujemy od śmierci. Na plus muszę też zaliczyć wplecenie w historię piosenki Moniki Brodki pt. Varsovie – aż się sama uśmiechnęłam, widząc ją tam i uświadamiając sobie, że faktycznie piosenkarka mogłaby ją zaśpiewać w trakcie powstania. To dodało w moich oczach jeszcze większego realizmu całości historii.
Jedna ważna rzecz – jeśli jesteście wyczuleni na przekleństwa, to, no cóż, raczej Wam ta książka nie przypadnie do gustu. Sypią się tu one jak z rękawa, ale nie przeszkadzają, są umieszczone w tekście tak, że podkreślają sytuację i stosunek bohatera do wydarzeń. Ponadto pojawiają się tu też sceny seksu – daję za nie mikroskopijny minus, bo ich opis przypominał mi trochę instrukcję rozkładania i składania broni, chociaż z drugiej strony rozumiem, że celem autora nie było przedstawianie jakichś górnolotnych uniesień miłosnych.
Polecam. Naprawdę gorąco polecam tę książkę każdemu. Czyta się ją bardzo szybko, a bohaterowie przedstawieni w tej historii to ludzie dokładnie tacy sami jak my. I chyba dzięki temu, że całość dzieje się w czasach nam współczesnych, to łatwiej ich zrozumieć – dlaczego chwycili za broń, chociaż gdzieś w głębi serca wiedzieli, że to z góry przegrana walka. Jednocześnie ta historia pozwala nam się zastanowić: co my byśmy zrobili w takiej sytuacji? Ilu z nas zachowałoby się jak Rajska czy Damian, a ilu jak Julia? Na to pytanie każdy z Was musi sobie sam odpowiedzieć, najlepiej zaraz po lekturze #WAWskiego14.
Każdy z nas zna datę 1. sierpnia 1944 roku i wie, co to jest godzina W. Jedyna taka godzina 17:00 w roku, kiedy cała Warszawa zamiera, oddając hołd powstańcom z roku '44 i ofierze, jaką ponieśli w walce z nazistowskim okupantem. I chociaż historycy od dawna twierdzą, że z punktu...
Znacie to uczucie, kiedy oglądacie jakiś reklamowany film, a tu aktorzy ruszają się jakby im kto - za przeproszeniem – kij w tyłek wsadził, nawet krótkowidz bez okularów dostrzega, że dekoracje są z kartonu, który wychodzi spod farby, tu i ówdzie można nawet zobaczyć zagięte rogi, a na dodatek fabuła to kompilacja kilku gatunków, pozszywanych bez ładu i składu. I wszystkie te braki producenci próbują zatuszować przy pomocy hektolitrów krwi, fruwających w powietrzu części ludzkich ciał, seksu i sadyzmu. Człowiek wychodzi z kina zniesmaczony, wściekły na siebie za wyrzucone w błoto pieniądze i na producentów, bo go traktują jak debila. Dokładnie takie odczucia mam po domęczeniu książki Pawełka. Dotrwałam do końca chyba tylko dlatego, żeby móc sobie teraz na autorze poużywać.
Lojalnie uprzedzam, że BĘDĄ SPOILERY. Nie zamierzam się hamować, bo to badziewie i tak niewarte jest czytania.
Sięgając po tę książkę myślałam, że autor stworzył sytuację, w której Polacy po raz kolejny muszą zdecydować czy walczyć, czy też odpuścić. Nic bardziej błędnego, Pawełek wybrał najgłupsze z możliwych rozwiązań i zwyczajnie przesunął II wojnę światową o 70 lat w przyszłość, nie zawracając sobie przy tym głowy tłem historycznym, politycznym, społecznym i prawdopodobieństwem zdarzeń.
Mamy więc sytuację, w której Europa przez prawie wiek cieszy się pokojem, nie ma żelaznej kurtyny i zimnej wojny. Pytanie, na które powinien odpowiedzieć nawet uczeń podstawówki: jakie były przyczyny dojścia Hitlera do władzy? Odpowiedź brzmi: potężny kryzys gospodarczy, bezrobocie, zubożenie społeczeństwa do stopnia, który wydaje się dziś niemożliwy oraz niezadowolenie z postanowień traktatu wersalskiego. Owszem w latach 2007 – 2009 mieliśmy kryzys finansowy, ale za cholerę nie da się jego skutków dla przeciętnego człowieka porównać do tego, co działo się w Niemczech przed dojściem Hitlera do władzy. I trudno uwierzyć, że po prawie 90 latach, Niemcom nagle przypomniało się, że traktat wersalski był be. Niech mi więc ktoś wyjaśni, co takiego się stało, że naziści zdobyli władzę? Nie wierzę, żeby zamożne niemieckie społeczeństwo poparło nazistów i pchało się w wojnę.
Również Polska miała prawie wiek, żeby umocnić swoją pozycję w Europie i zapewnić sobie bezpieczeństwo. Nie można już mówić o świeżo odzyskanej niepodległości, nie da się niczego zwalić na 45 lat komunizmu, bo w pawełkowskiej rzeczywistości go nie było. I Niemcy poradzili sobie z nami równie łatwo jak w 1939 roku?! To co myśmy przez ten wiek robili?
A swoją drogą co z Unią Europejską i NATO; są, nie ma? I mam uwierzyć, że Związek Radziecki przetrwał do 2009 r., podczas gdy już w 1989 był niemal bankrutem? Jeśli autor chce budować jakąś alternatywną historię, to musi być ona spójna i logiczna. Trzeba czytelnikowi wyjaśnić, jak ten nowy świat funkcjonuje. Niestety Pawełek ma swoich czytelników w głębokim poważaniu i uznaje, że takich pytań nikt nie będzie stawiał. Otóż jest to, panie Pawełek, błąd. Tak się składa, że należę do gatunku homo sapiens, a to oznacza, że myślę, przynajmniej czasami i szlag mnie jasny trafia, kiedy ktoś wciska mi takie...
Jedźmy jednak dalej. Już na pierwszej stronie książki mamy scenę, w której związana z niemieckim oficerem Katarzyna Rajska dostaje od niego w prezencie najnowszego amerykańskiego iPhone’a! A ja myślałam, że USA było w stanie wojny z Niemcami. Można by było pomyśleć, że autor trochę historię II wojny światowej pozmieniał, ale nic z tych rzeczy; Francja jest zajęta, lądowanie w Normandii miało miejsce, nawet zamach na Hitlera w Wilczym Szańcu zdarzył się rzeczywiście. Więc skąd do cholery Niemcy mieli dostęp do amerykańskich iPhonów? Może by i Apple zdecydowało się na kolaborację z nazistami, ale jak do cholery te telefony do Niemiec trafiły? Kontenerowce były jakoś oznaczone, żeby ich niemieckie u-booty nie zatopiały, czy co? Fakt, iPhony produkowane są na Dalekim Wschodzie, który chwilowo znajdował się w rękach sprzymierzonej z Niemcami Japonii. Problem transportu pozostaje jednak niezmienny.
Podobnie rzecz ma się z ciuchami. Szwedzka marka H&M, która jest dostępna w wojennej Warszawie, produkuje swoje ubrania głównie w Chinach i Bangladeszu. Jak więc dostały się nagle do okupowanej Polski? Oczywiście produkcję można przenieść na teren krajów zajętych przez Rzeszę, ale przypuszczam, że takie zakłady produkowałyby wyłącznie mundury i ciepłe gacie dla niemieckich żołnierzy, jak to w trakcie obu wojen światowych rzeczywiście było.
Ach, i samochody, nawet niektórzy Warszawiacy mają prywatne auta. A ja się pytam skąd paliwo do tych pojazdów? W 1944 r. Niemcy mieli poważne problemy z surowcami, oszczędzano nawet na szkoleniach pilotów, o prywatnych samochodach można było zapomnieć. Oczywiście w 2014 są platformy wydobywcze w Norwegii, ale są one stosunkowo łatwym celem dla aliantów. Problem pozostaje więc nierozwiązany.
Wspomniana już wcześniej Katarzyna Rajska ogląda sobie w internecie blogi francuskich partyzantów. Rozumiem więc, że wszyscy Niemcy mają do nich dostęp. A co na to nijaki Joseph Goebbels? Naczelny PR-owiec III Rzeszy tak po prostu na to pozwalał? Sorry, ale jakoś wątpię.
Podobnych idiotyzmów jest w tej książce więcej. Mamy Julię, Żydówkę, która bez skrępowania opowiada wszystkim o swoim pochodzeniu, podczas powstania, ulicami Śródmieścia maszeruje pochód skinhedów wrzeszcząc: „Biała Polska, wielka Polska” oraz „Jebać wegan!”, niemiecki korespondent wojenny z błyskawicami SS w klapie marynarki rzuca tekstem: „Naród ma prawo wiedzieć, co się dzieje w tym barbarzyńskim mieście.” No i wisienka na torcie, czyli niemiecki oddział Czaszek, który budzi przerażenie nawet w zwykłych niemieckich żołnierzach. Można do nich strzelać, oni padają, potem wstają i atakują od nowa, a i kiedy się zbliżają gasną latarnie. Cholera wie czy to zombi, czy cyborgi jakieś.
Właściwie w książce znalazł się jeden sensowny akapit: „Jesteś tylko durną dupą, której wydaje się, że jak ktoś kliknie w telefon, to może zmienić świat. Gówno prawda! Świat zmieniają decyzje i ludzie, którzy je wykonują. Możesz mieć w sieci miliard żołnierzy, ale ilu z nich stanie do walki, kiedy wybije kolejna godzina W?” – mówi Katarzynie jej były już kochanek. Z tą diagnozą w pełni się zgadzam. Tyle że nie trzeba tworzyć takiego gniotu, żeby to pokazać, wystarczy przyjrzeć się toczącym się obecnie konfliktom.
Reasumując, poziom głupoty przekracza w tej książce wszelkie dopuszczalne normy, autor nie ma podstawowej historycznej wiedzy, mimo iż jest podobno studentem Akademii Obrony Narodowej, jego wyobrażenia o wojnie są książkowe i nie mam tu na myśli podręczników taktyki, ale raczej „Czterech pancernych...” Bzdety, chała, gniot i badziewie. Autor trafia na moją prywatną czarną listę. Nigdy więcej!
Znacie to uczucie, kiedy oglądacie jakiś reklamowany film, a tu aktorzy ruszają się jakby im kto - za przeproszeniem – kij w tyłek wsadził, nawet krótkowidz bez okularów dostrzega, że dekoracje są z kartonu, który wychodzi spod farby, tu i ówdzie można nawet zobaczyć zagięte rogi, a na dodatek fabuła to kompilacja kilku gatunków, pozszywanych bez ładu i składu. I wszystkie...
Okładka
Troszkę podobna,do Pauliny Gałązki.Tej ASi z Pierwsza Miłość
skąd
a moja własna
fabuła
2014 Niemcy,okupują Warszawę
Moja opinia
Pomysł napisania tej książki,uważam.Za bardzo dobry.Bo trzeba wiedziec,że lubię historię alternatywną.
A to,dotyczącą drugiej wojny szczególnie.
Tu,była dobra akcja.
Pokazanie okrucieństwa Niemców i dowód na to.
Że internet,nie obroni nas przed wojną.
Nie będę się zagłębiał,w fabułę.Bo każdy umie czytać i może.Jak zechcę sobie przeczytać.
Ale,mam kilka uwag.
Czy,w tej książce.Był Katyń,Ustasze,Wołyń.
Chętnie,bym przeczytał.Jak,ta alternatywna wojna się zaczęła.
Może,kiedyś Pawełek coś takiego napiszę.
Dla mnie ocena dobra,bo paru rzeczy mi brakowało.
Okładka
Troszkę podobna,do Pauliny Gałązki.Tej ASi z Pierwsza Miłość
skąd
a moja własna
fabuła
2014 Niemcy,okupują Warszawę
Moja opinia
Pomysł napisania tej książki,uważam.Za bardzo dobry.Bo trzeba wiedziec,że lubię historię alternatywną.
A to,dotyczącą drugiej wojny szczególnie.
Tu,była dobra akcja.
Pokazanie okrucieństwa Niemców i dowód na to.
Że internet,nie...
„Choć nie była z tego powodu zadowolona, jedynym zadaniem bojowym, jakie jej zostało, okazał się nierząd w imię wyższego dobra.[…] Stosunek stał się dla niej rodzajem bardziej skomplikowanej masturbacji.”
Książki z wydawnictwa warbook.pl to specyficzne pozycje z gatunku warfiction. Opisują prawdopodobne scenariusze działań wojennych i alternatywne wydarzenia historyczne. Do takich zalicza się właśnie #wawskie14 Jakuba Pawełka, w którym wojna światowa nie rozpoczęła się w 1939 ale w 2009 roku. A Powstanie Warszawskie wybuchło w 2014, w dobie środków masowego przekazu, walki o lajki i wpływowych blogerów. Pod tym kątem książka była dziwna i szokująca, ale wciąż przerażająca – zarówno autentyzmem, jak i historycznymi elementami.
„Za taki zamach jak dzisiaj powinna pójść do piachu przynajmniej setka polskich świń. Skoro szkoda nam amunicji, możemy ich po prostu zatłuc.”
Jakub Pawełek w swojej książce przedstawia bohaterów niebanalnych i nieoczywistych. Jest dziewczyna, która prostytuuje się w zamian za informacje dla ruchu oporu, jest chłopak, który unika za wszelką cenę konfrontacji. Są tajni agenci Armii Krajowej, organizujący powstanie. Są brutalni niemieccy żołnierze i rosyjscy alianci, którzy nie kwapią się z pomocą. Jest zdrada i nadzieja, walka i ucieczka. Są działania operacyjne i dramaty zwykłych ludzi. Miłość, która rozkwita w najgorszym z możliwych momentów. I morze cierpienia…
„Polacy byli użyteczni tak długo, jak długo przelewali krew w walce z Niemcami. Potem mogli okazać się nie tyle balastem, co zagrożeniem.”
Wobec tej historii nie można przejść obojętnie. #wawskie14 to przeniesienie przeszłości w teraźniejszość, pokazujące, że potwory w ludzkiej skórze, żyją zawsze i wszędzie. I że wielka polityka ma w nosie losy maluczkich…
„Nie potrafił rozgryźć tej dziewczyny. Na pierwszy rzut oka nie różniła się niczym od pozbawionych mózgu pustaków, które jak muchy do krowiego placka ciągnęły do najnowszych wersji telefonów i kolekcji ekskluzywnych projektantów.”
Jedną z kluczowych postaci w książce jest blogerka, Katarzyna Rajska. Związana z niemieckim wojskowym, pławi się w luksusie i gardzi uciemięzonymi Polakami.W pewnym momencie,pod wpływem impulsu i splotu zdarzeń przyłącza się do powstańców. Czy jej popularność i relacje na żywo na Facebook’u i fotki na Instagramie pomogą w zwróceniu uwagi zagranicznych mediów na Polskę? I czy pociągnie to za sobą realną pomoc?
„My, blogerzy, oddalibyśmy duszę diabłu, żeby tylko zostać zapamiętanymi na dłużej niż kilka miesięcy. Powstanie, niezależnie od wyniku, da nam wszystkim nieśmiertelność.”
Z jednej strony #wawskie14 jest hołdem dla Powstańców i ukazaniem ich poświęcenia i walki do ostatniej kropli krwi, determinacji skazanej na niepowodzenie w obliczu obojętności. Z drugiej to bardzo współczesna powieść odzwierciedlająca obecne trendny, w których followers’i, like’i i perfekcyjne zdjęcia na Instagramie są dla niektórych sensem życia i wyznacznikiem postępowania. Czy w czasach social mediów i pozowanych fotek ktoś zwróci uwagę na dramat w okupowanej Warszawie?
„Von Freitel oblizał wargi, widząc, jak z górnych pieter wyskakują płonące sylwetki.”
Jakub Pawełek nie szczędził w #wawskie14 dramatycznych, plastycznych opisów. To zdecydowanie nie jest książka dla wrażliwych osób o słabych nerwach. Brutalne mordy, okaleczenia i gwałty to wojenna rzeczywistość, której nie zabrakło na kartach tej powieści. Ja byłam momentami mocno wstrząśnięta, wzburzona a nawet przerażona. Autor zdecydowanie nie wygłaskał historii i w żaden sposób jej nie wygładził, serwując czytelnikom ostrą i szorstką opowieść.
„- Wejdziemy tutaj po waszych trupach[…].Jak już nie zostanie w tym mieście kamień na kamieniu. Będziecie nas błagać, skomleć o kromkę chleba.[…]Umarliście razem z tym zawszonym krajem, na zawsze.”
Powieść Jakuba Pawełka pozostawiła we mnie mieszane odczucia. Zdecydowanie zszokowała i wstrząsnęła, chociaż historyczny pierwowzór opisanych wydarzeń również nie napawał optymizmem. Jednak przeniesienie powstania do czasów obecnych sprawiło, że #wawskie14 przeraża swoim prawdopodobieństwem i aktualnością. Czy gdyby faktycznie działania wojenne toczyły się w Polsce teraz, moglibyśmy liczyć na pomoc sojuszników? Czy ponownie odwracaliby głowy?
#wawskie14 to trudna i brutalna powieść. Na pewno nie dla osób o słabych nerwach, wrażliwych i oczekujących happy endu. Ale pod przykrywką drastycznych opisów i współczesnych technologicznych wtrętów, to opowieść o ludziach, którzy za swój kraj oddali wszystko co mieli – życie.
„Choć nie była z tego powodu zadowolona, jedynym zadaniem bojowym, jakie jej zostało, okazał się nierząd w imię wyższego dobra.[…] Stosunek stał się dla niej rodzajem bardziej skomplikowanej masturbacji.”
Książki z wydawnictwa warbook.pl to specyficzne pozycje z gatunku warfiction. Opisują prawdopodobne scenariusze działań wojennych i alternatywne wydarzenia historyczne. Do...
"Wiatr zmian dotarł do Warszawy, a wy jesteście jego podmuchem. Załóżcie opaski, niech się zacznie!"
Mamy rok 2014. Warszawa okupowana jest przez Niemców od kilku lat. Uliczne patrole, terror i represje to codzienność. Póki co cały świat nie widzi tego co się dzieje, zostawiając Polskę na pastwę losu. Gdy w stolicy zaczynają krążyć plotki o zbliżającej się Armi Czerwonej, serca zaczynają napełniać się nadzieją. Jako, że jest rok 2014, mamy rozbudowany świat internetu. Media społecznościowe w tej chwili zaczynają obiegać drastyczne filmiki z przebiegu powstania. Świat może w końcu zobaczyć prawdę o losie zgotowanym przed Niemców. Ale czy takie media mogą jakoś wpłynąć na przebieg wydarzeń. Czy pokolenie żyjące w takim czasie, ma szanse zerwać się do walki?
"Przed tobą tylko byłem - teraz rozumiem, że między być a żyć jest ogromna różnica."
Takiego gatunku chyba jeszcze u mnie nie było, ale ja lubię sięgać po wszystko po trochę, więc dlaczego nie książka militarna. A najlepsze jest to, że ja wcale nie żałuje, że zdecydowałam się na ten krok. Książka opowiada o naszym kraju, o ważnym dla rodaków powstaniu, ale w obecnych czasach.
Prezentuje nam ona kilkoro, zupełnie różnych bohaterów. Ich myślenie, sposób bycia czy postawa to kilka zupełnie innych bajek, ale w pewnym momencie historii, muszą się one ze sobą przepleść i wpłynąć na siebie nawzajem. Damian to typ Polaka, który żyje by przeżyć i chronić matkę. Zaciska on zęby i tłumi w sobie prawdę na rzecz życia. Katarzyna swego czasu zbratała się z wrogiem i takie życie jest dla niej idealne. W spokoju rozwija ona swoje blogerskie pasje, mając do dyspozycji najlepszy sprzęt. Julia to typowa buntowniczka. Od początku wiadomo, że należy ona do powstańców i nie zawaha się przed niczym, gdy ma wykonać swoje zadanie. Dlatego pała się czym musi. Losy tych osób będziemy śledzić najczęściej podczas lektury, ale będą również wstawki z Armi Czerownej oraz od samych Niemców.
Fabuła prowadzi nas ku drodze do wybuchu powstania. Poznajemy okoliczności całego przedsięwzięcia, śledzimy losy naszych bohaterów. Poznajemy ich z każdej strony i zdecydowanie mocno trzymamy kciuki. Nie jest to łatwy temat na książkę, bowiem mamy świadomość, że nasi dziadkowie przechodzili coś podobnego w przeszłości, przez co lektura nie raz wprowadza nas w stan grozy czy dużego wzruszenia. Dodam też, że historia bogata jest w drastyczne elementy, które czyta się ciężko i przy takich okazjach towarzyszy nam ogromna wściekłość, bowiem mamy do czynienia z opisami tortur cz gwałtów wykonywanych z uśmiechem na ustach wrogów.
Jeśli chodzi o styl autora to jest on bardzo przystępny i potoczny. Rozmowy są prawdziwe, nie raz przepełnione bólem i rozpaczą. Wszystko jest zrozumiałe i bez błędów. Dodatkowo książka posiada przepiękne, klimatyczne rysunki, które bardzo mnie urzekły.
"Możesz mieć w sieci miliardy żołnierzy, ale ilu z nich stanie do walki, kiedy wybije kolejna godzina W?
Podsumowując, ciesze się, że miałam okazję poznać tę historię. Wydaje mi się, że jest ona na tyle realna, że również warta przeczytania. Autor postarał się o bogatych bohaterów, którzy przedstawią wydarzenia z kilku innych punktów widzenia i myśli. Każdy z nich wierzył w swoje racje. Fabuła przedstawia nam dokładne okoliczności powstania, na czym się ono opiera i jak działa nadzieja na ludzi. Ale to wszystko stworzone w czasach tak nam bliskich i rozbudowanych technologicznie. Autor w tej książce, zastanawiał się czy Internet oraz media społecznościowe są w stanie jakoś wpłynąć na przebieg wydarzeń na froncie. Ale żeby się dowiedzieć jak to jest musicie sięgnąć po książkę sami. Ja Wam ją polecam, bo jednak daje do myślenia i zmusza do większych refleksji. Ja nie wiem jak bym się zachowała w takiej sytuacji teraz.
"Wiatr zmian dotarł do Warszawy, a wy jesteście jego podmuchem. Załóżcie opaski, niech się zacznie!"
Mamy rok 2014. Warszawa okupowana jest przez Niemców od kilku lat. Uliczne patrole, terror i represje to codzienność. Póki co cały świat nie widzi tego co się dzieje, zostawiając Polskę na pastwę losu. Gdy w stolicy zaczynają krążyć plotki o zbliżającej się Armi Czerwonej,...
„No właśnie, Damian. – Uśmiechnęła się Rajska – Kto inny byłby na tyle odjechany, żeby zrobić to, co my? Jesteśmy romantyczną zakałą kontynentu. Ale, cholera, czyż nie dla takiego szaleństwa warto żyć?”
O Powstaniu Warszawskim powiedziano i napisano już wiele. Dyskusje, czy Powstanie było potrzebne, czy nie wciąż nie są rozstrzygnięte. Rok 1944 to już przeszłość, ale co byłoby gdyby nie w 1944 roku, a w 2014 wybuchło Powstanie? Czy chwyciłbyś za broń?
Warszawa, rok 2014. Od pięciu lat Niemcy okupują stolicę Polski. Po ulicach krążą patrole a brutalne represje na obywatelach to już codzienność. Świat zachodni nie robi nic, by pomóc Polsce wyrwać się z rąk okupanta. Gdy ze wschodu dociera informacja, że do Warszawy zbliżają się Rosjanie, Armia Krajowa podejmuje decyzję o przygotowaniu powstania. Na portalach społecznościowych zaczynają się pojawiać relacje i zdjęcia tego, co dzieje się podczas powstania. Ale czy za pomocą lajków można wygrać w walce?
Współczesny świat to dominacja Facebooka, Instagrama, robionych selfie. Za rogiem rozgrywa się jednak prawdziwa wojna! Głównych bohaterów książki Jakuba Pawełka to poznajemy tuż przed wybuchem postawania. Damian pracuje w salonie Apple’a, jego matka śpiewa w niemieckim klubie. Julia to tajna agentka AK, która poprzez łóżko wyciąga informację od niemieckich oficerów. Mamy też bloggerkę Katarzynę, która swoją wolność zawdzięcza tylko temu, że jest związana z jednym z oficerów. Każde z nich bierze czynny udział w Powstaniu Warszawski, lecz każde z innego powodu. Dzięki postaci Katarzyny możemy się przekonać, że wojna może rozgrywać się nie tylko wręcz, ale też za pomocą mediów społecznościowych.
Co by było, gdyby. Właśnie, to jest istotne pytanie. Książka jest mocna i drastyczna. Z jednej strony mamy ukazane sielankowe życie, spacerujących leniwie przechodniów robiących sobie zdjęcia, nagrywających relacje. Życie toczy się w kawiarniach, na deptakach oczywiście też na Facebooku i Instagramie. A z drugiej strony mamy drugi świat, brutalny, pełny gwałtów i morderstw. Dwa sprzeczne światy, które mieszają się ze sobą tworząc całość. Możemy się przekonać, jaki wpływ mają media społecznościowe i bloggerki. Pogoń za lajkami i udostępnieniami trwa nawet wtedy, gdy za rogiem toczy się prawdziwa walka na śmierć i życie. Przed takim wyborem stoją bohaterowie książki. Opisani są także warszawiacy, którzy nie popierają powstania, a smaczku dodaje pojawienie się oddziału Cichociemnych oraz odziały Czaszek. W niektórych momentach miałam wrażenie, że walka jest przeniesiona jakby z gier komputerowych. Akcja rozgrywa się szybko, trzyma w napięciu, chociaż pamiętamy jaki miało finał prawdziwe Powstanie. Od 1944 roku zmieniło się wiele. Technologia poszła do przodu i możemy zobaczyć jak jest wykorzystywana w walce. Udział dronów czy hakerów komputerowych jest równie istotny, co udział żołnierzy walczących na froncie.
#Wawskie14 zmusza do refleksji. Czy bylibyśmy w stanie sięgnąć po broń? Czy współcześni nastolatkowie porzuciliby wirtualny świat i zrobiliby wszystko, by walczyć za Ojczyznę? Ludzie w czasach zagrożenia zrobią wszystko, by ocalić swoje życie. I to się nie zmieniło od czasów 1944 roku, nawet jeśli oznaczałoby to zdradę Ojczyzny. Książka przybliża nam temat wojny we współczesnym świecie. Trzyma w napięciu i dobitnie pokazuje obraz wojny w mieście.Co by było, gdyby - to pytanie ważne, na które odpowiedzieć powinien każdy z nas.
„No właśnie, Damian. – Uśmiechnęła się Rajska – Kto inny byłby na tyle odjechany, żeby zrobić to, co my? Jesteśmy romantyczną zakałą kontynentu. Ale, cholera, czyż nie dla takiego szaleństwa warto żyć?”
O Powstaniu Warszawskim powiedziano i napisano już wiele. Dyskusje, czy Powstanie było potrzebne, czy nie wciąż nie są rozstrzygnięte. Rok 1944 to już przeszłość, ale co...
(...) Znając historię Powstania Warszawskiego dziwnie czytało mi się o wojennej Warszawie w dobie najnowszych zdobyczy technologicznych. Kiedy każdy walczy o przetrwanie, Katarzyna marzy aby mieć w posiadaniu najnowszy model telefonu, który ma umożliwić jej jeszcze lepsze wpisy na jej blogu. Przede wszystkim najważniejsza dla niej jest liczba obserwatorów w mediach społecznościowych.
Głównymi bohaterami są Julia, działająca w AK oraz Damian, który pragnie jedynie bezpiecznie dotrwać końca wojny. Ich losy w pewnym momencie splatają się i razem stają do walki w powstaniu warszawskim. Każde z nich miało inną motywację, aby walczyć z Niemcami. Czy idee, które wyznawali były dobre? Nie wiem. Ile ludzi, tyle pomysłów, aby uczestniczyć lub nie uczestniczyć
w powstaniu. Nie brakuje tu motywów nienawiści do okupanta, chęci zaistnienia w mediach społecznościowych czy też patriotyzmu. Nie mogę zrozumieć, jak ci młodzi ludzie potrafili po zakończonej walce zrobić sobie zdjęcia na polu boju i natychmiast zamieścić je w portalach społecznościowych i blogach. Chyba jest to znak naszych czasów, że o każdym wydarzeniu, którego jesteśmy uczestnikami natychmiast informujemy użytkowników w sieci internetowej.
Swój wkład w rozgrywki z okupantem mają na pewno hakerzy, którzy potrafili zdobyć każdą informację o poczynaniach wroga a zarazem utrudnić mu działanie na swoich serwerach.
Autor zwraca nam uwagę, że siła internetu jest ogromna, potrafi kształtować opinię publiczną czego dowodem jest nagłośnienie działań powstańczych przez Katarzynę - znaną blogerkę. Jednakże kij ma zawsze dwa końce i fala hejtu potrafi zniszczyć nawet najlepszy pomysł, o czym mogła się ona przekonać.
W książce o tematyce wojennej nie zabrakło również scen z mordowania ludności cywilnej czy gwałtów na kobietach i dzieciach przez okupanta. Sceny bardzo drastyczne, trudne do wyobrażenia sobie, że człowiek jest zdolny do zadawania takiego cierpienia drugiemu człowiekowi(...)
Dziękuję wydawnictwu war book za książkę do recenzji.
(...) Znając historię Powstania Warszawskiego dziwnie czytało mi się o wojennej Warszawie w dobie najnowszych zdobyczy technologicznych. Kiedy każdy walczy o przetrwanie, Katarzyna marzy aby mieć w posiadaniu najnowszy model telefonu, który ma umożliwić jej jeszcze lepsze wpisy na jej blogu. Przede...
Warszawa, rok 2014. Niemcy od kilku lat okupują polską stolicę. Po ulicach krążą patrole, a akty terroru i brutalne represje na obywatelach miasta stały się codziennością. Cały zachodni świat nie robi nic, by wyrwać Polskę z rąk okupanta. Do Warszawy zbliża się Armia Czerwona. Udręczona stolica ma nadzieję na odzyskanie wolności, a Armia Krajowa przygotowuje się do powstania.
Powstanie Warszawskie jest w historii Polski bardzo ważnym wydarzeniem, dlatego cieszę się, że autor swoją książkę zadedykował Polakom Walczącym. Czy byliby z niej dumni? W moim odczuciu niekoniecznie jednak od początku. Od roku 1944 militarnie wiele się zmieniło, postęp technologiczny nie ominął i tej – ważnej przecież – dziedziny, jaką jest broń. Jednak podczas lektury miałam wrażenie, że wojnę wygrywa się, robiąc selfi czy stylizowane sesje z Powstańcami i wrzucając filmiki na konta FB i IG. Pewnie, że media społecznościowe czy ogólnie internet to potężna broń. Tysiące obserwujących może dawać złudne poczucie przynależności do całego świata, że pomoc jest na wyciągnięcie ręki. Jednak to tak nie działa. Zgadzam się z autorem tylko w jednej kwestii – do ostatecznego wyniku konfliktu zbrojnego w dużej mierze mogą się przyczynić hakerzy. Osoby, które znają najbardziej niedostępne zakamarki sieci, dla których nie istnieją hasła nie do złamania, bariery nie do przekroczenia, oni mogą być naprawdę niebezpieczni. Hakerzy tak – blogerzy modowi już niekoniecznie.
Nie ukrywam, że momentami było mi ciężko przebrnąć przez #WARSZAWSKIE14, ciekawie zaczęło się robić mniej więcej od 250 strony, kiedy do Powstańców przyłączają się berlingowcy i pojawia tajemniczy oddział „Czaszek”. Jest to już ponad połowa książki, więc walki przybierają na sile, pojawiają się rozłamy i zdrady. Samych Powstańców dopada zniechęcenie, pytania: Czy było warto? Po co? Dylematy młodych ludzi, którzy z jednej strony chcą wolnej Polski, a z drugiej chcą żyć jak do tej pory – chodzić do pracy, w spokoju spędzać popołudnia, kochać. Jakub Pawełek to autor, który w moim odczuciu pisze dla młodzieży, dla osób, które kolokwialnie mówiąc rodzą się z telefonem w ręku. Z drugiej strony #WARSZAWSKIE14 przepełnione jest brutalnymi scenami, takimi, które u mnie wywoływały gęsią skórkę. Dlatego otwartym pozostaje pytanie, czy taką książkę powinien czytać nastolatek, który dopiero się rozwija i poznaje historię swojego państwa? Co on z niej zrozumie i jak zinterpretuje bunt w Warszawie?
Warszawa, rok 2014. Niemcy od kilku lat okupują polską stolicę. Po ulicach krążą patrole, a akty terroru i brutalne represje na obywatelach miasta stały się codziennością. Cały zachodni świat nie robi nic, by wyrwać Polskę z rąk okupanta. Do Warszawy zbliża się Armia Czerwona. Udręczona stolica ma nadzieję na odzyskanie wolności, a Armia Krajowa przygotowuje się do...
Ciężko mi się to czytało. Wyjątkowo ciężko i trudno. Przebrnąłem przez całość, bo zawsze czytam "od deski do deski" ... . Rozumiem pomysł na połączenie świata II wojny z obecnymi realiami, ale, moim zdaniem się to nie udało. Inną kwestią jest to, że gdyby Niemcy tak długo zajmowali Polskę, to większości z nas nasze matki i ojcowie nie mieliby okazji stworzyć.
Ciężko mi się to czytało. Wyjątkowo ciężko i trudno. Przebrnąłem przez całość, bo zawsze czytam "od deski do deski" ... . Rozumiem pomysł na połączenie świata II wojny z obecnymi realiami, ale, moim zdaniem się to nie udało. Inną kwestią jest to, że gdyby Niemcy tak długo zajmowali Polskę, to większości z nas nasze matki i ojcowie nie mieliby okazji stworzyć.
Poleglem na barykadzie....
Dwie gwiazdki za pomysl...a reszta sie kupy nie trzyma..
Autor za duzo spedza czasu na grach video i czytaniu komiksöw...
mamy wiec drony,mini drony,rakiety javelin,pumy,smiglowce i caly arsenal sprzetu z XXI wieku...a styl walki z lat 40...
Czy JP pomyslal,ze rosjanie by nie musieli podchodzic pod Radzymin,czy nawet byc w Bialymstoku by Warszawe spopielic??
Tak samo jak niemcy niezdobywali by dzielnicy po dzielnicy,tylko uzyli by swej techniki by powstancöw wykurzyc szybciej i skuteczniej...a ci na dodatek majä bialo-czerwone opaski na chelmach,rekawach...w XXI raczej by sie nie afiszowali,bo szybciej by szli na tamten swiat panie JP...
Oddzial "czaszek" - jakis cyborgowy odzial niemcöw ktöry autor ma chyba z gier pc, sam by te walke wygral sädzäc po opisie walki..
Polacy chodzä z telefonami,jedzä burgery,kanapki z serem...podczas okupacji lat 40 za radio byla kulka,lub Auschwitz i wpychalo sie raczej marmolade,lub smalec...
Oficerowie polscy na "tajnym spotkaniu" wyciägajä baterie z telefonöw by ich nie namierzyc...juz by byli namierzeni panie Pawelek w tym jednym pokojuzanim by te baterie wyciägneli.
Wisienka - pulkownik Otto , ktöry jednoczesnie umie jechac rano do pracy i jednoczesnie wylegiwac sie na kanapie ( str.95 )
Jakis kuzyn Ojca Pio widac...
Gdyby opisy akcji byly tak detaliczne i obrazowe jak scenek erotycznych moze bylo by lepiej, a tak mamy kolejnego gniota.Dziwi mnie odzew czytelniköw..ale sä rözne upodobania...
Prosba - Panie pawelek...graj juz na konsoli i przestan pisac....
Poleglem na barykadzie....
Dwie gwiazdki za pomysl...a reszta sie kupy nie trzyma..
Autor za duzo spedza czasu na grach video i czytaniu komiksöw...
mamy wiec drony,mini drony,rakiety javelin,pumy,smiglowce i caly arsenal sprzetu z XXI wieku...a styl walki z lat 40...
Czy JP pomyslal,ze rosjanie by nie musieli podchodzic pod Radzymin,czy nawet byc w Bialymstoku by Warszawe...
Genialna genialna i jeszcze raz genialna. Książka wbiła mnie w fotel. Świetna fabuła momentami bardzo brutalna ale przeplatana świetnym humorem. Ogólnie nie mogłem się oderwać. Historia czasu powstania Warszawskiego przeniesiona w czasy obecne okazała się strzałem w 10. Chylę czoła przed autorem. Wszystkie książki Pawełka są świetne jednak ta bije poprzednie na głowę. Brawo KUBA tak trzymać
Genialna genialna i jeszcze raz genialna. Książka wbiła mnie w fotel. Świetna fabuła momentami bardzo brutalna ale przeplatana świetnym humorem. Ogólnie nie mogłem się oderwać. Historia czasu powstania Warszawskiego przeniesiona w czasy obecne okazała się strzałem w 10. Chylę czoła przed autorem. Wszystkie książki Pawełka są świetne jednak ta bije poprzednie na głowę. Brawo...
Wspaniała koncepcja, przesolona chaosem.
Koncepcja przegenialna, brawa dla autora. Urzekła mnie chęć utrwalania pamięci o powstaniu wśród "współczesnej gównażerii".
Ale wykonaie? Moim zdaniem nie dosięgnęło koncepcji. W porównaniu z nią wypadło naprawdę słabo.
Najgorszy był chaos, porzucenie ciągu przyczynowo-skutkowego na rzecz "niezauważyłem" albo "niezapamiętałem", jakby przypadkiem, z nieuwagi autor wprowadzał w swoje sceny rzeczy bez głębszego sensu. Najwyraźniejszy jest przykład stworzenia ogromnej liczby bohaterów, których nawet nie zapamiętałam. Uderzało mnie, że o tym, co było trudniejsze Jakub Pawełek pisał wprost, a to, co takie nie było, on trudniejszym czynił, unikając tematu, opowiadając to jakby na około. Kilka kwesti jest niewyjaśnionych, ale nie w intrygujący a po prostu irytujący sposób. Autor #WAWSKIE14 nie poradził sobie z opisywaniem scen śmierci bohaterów ważnych i mniej-ważnych. Nie mogłam nawet uronić łezki gdy pozbawił życia moją ulubioną postać. (Śmierć była wporwadzana często bez sensu, bez ładu i składu, w wielkim chaosie, któremu nie towarzyszyły naturalne emocje, a dialogi bohaterów nad zwłokami były... rozczarowujące, wręcz wkurzające)
Oprócz koncepcji spodobała mi się scena w metrze, ukazywanie różnych dzielnic i ich sytuacji przed i w trakcie powstania, nawiązania do prawdziwych wydarzeń i kampania Rajskiej.
Podsumowując, nie było tragicznie, ale oczekiwałam czegoś więcej od książki, która miała mi dać do myślenia, czy stanęłabym na barykadzie. Moja odpowiedź pozostaje niezmienna od lat, ale obawiam się, że dzieciak, który sięga po tę książkę (chociaż zważywszy na kilka scen - nie powinien) nie zostałby przez Pawełka przekonany, że POWSTANIE WARSZAWSKIE miało głęboki sens.
Wspaniała koncepcja, przesolona chaosem.
Koncepcja przegenialna, brawa dla autora. Urzekła mnie chęć utrwalania pamięci o powstaniu wśród "współczesnej gównażerii".
Ale wykonaie? Moim zdaniem nie dosięgnęło koncepcji. W porównaniu z nią wypadło naprawdę słabo.
Najgorszy był chaos, porzucenie ciągu przyczynowo-skutkowego na rzecz "niezauważyłem" albo...
Wawskie14# - próba połączenia tematyki Powstania Warszawskiego i obecnych czasów. muszę przyznać, ze próba udana - bardzo udana.
czytając ma się wrażenie, ze powstanie faktycznie trwa ale z drugiej strony dzięki temu można sobie bardzo dobrze wyobrazić jak wygląda życie w miejscach w których obecnie trwają konflikty. w Wawskim z jednej strony mamy dosyć sielankowe życie które toczy się w kawiarniach, na deptakach na facebooku i instagramie a z drugiej brutalne, pozbawione człowieczeństwa zduszane powstanie. z jednej strony piękną ul. Chmielną i aktualne zabudowania m.in. w centrum, a z drugiej rzeź woli. dosłownie dwa światy, dwa bardzo odległe światy które się przenikają i wspólnie tworzą zgrabnie opisaną całość. Bohaterowie, których można znaleźć obok siebie, każdy z inną motywacją do walki - lepszą, gorszą ale inną. prawie każdy wyrwany ze swojego życia i "zmuszony" do podjęcia decyzji czy staje do walki czy może próbuje uciec. do tego walka na facebooku, walka na lajki i udostępnienia - dająca nadzieję i chyba nic poza tym. podsumowując - autorowi udało się bardzo dobrze przenieść realia powstania do naszych czasów i naszej rzeczywistości.
pozycja warta do przeczytania dla każdego, kto choć czasem zastanawia się jakby się zachował podczas powstania i konfliktu zbrojnego.
Wawskie14# - próba połączenia tematyki Powstania Warszawskiego i obecnych czasów. muszę przyznać, ze próba udana - bardzo udana.
czytając ma się wrażenie, ze powstanie faktycznie trwa ale z drugiej strony dzięki temu można sobie bardzo dobrze wyobrazić jak wygląda życie w miejscach w których obecnie trwają konflikty. w Wawskim z jednej strony mamy dosyć sielankowe życie...
Rok 2014. Od pięciu lat Polska jest okupowana przez wojska niemieckie. Kiedy od wschodu do Warszawy zbliżają się Rosjanie, Armia Krajowa podejmuje decyzję o przygotowaniu powstania. Po rozpoczęciu walk do krajów zachodnich dopiero zaczyna docierać co się dzieje nad Wisłą, a media społecznościowe są pełne relacji ze starć. Czy jednak dzięki lajkom na FB można wygrać starcie z przeważającym przeciwnikiem?
Przeniesienie wydarzeń z roku 1944 o siedemdziesiąt lat w przyszłość to był karkołomny zabieg. Od momentu prawdziwego powstania zmieniło się o wiele więcej rzeczy niż tylko sposoby komunikacji. Pomimo to książka Jakuba Pawełka to dająca do myślenia lektura. Czy rzeczywiście dzisiejsi nastolatkowie byliby w stanie chwycić za broń i stawić czoła wrogowi, nie widząc większych szans na zwycięstwo. A może skończyłoby się tak jak w jednej ze scen, kiedy to przez ulicę maszerują "patrioci" z husarią na koszulkach, a zaraz obok toczy się walka? Kiedy tak obserwuję siebie i otoczenie, to jestem przekonany, że bardziej prawdopodobna byłaby ta druga sytuacja. Na całe szczęście to tylko wymysł autora i nie zanosi się na wojnę u nas. Ważnym wątkiem jest też walka o dostęp do sieci i możliwość prowadzenia w niej działań informacyjnych, dzięki czemu wojna może wyglądać na atrakcyjną, szybką i ekscytującą. Nie zmienia to jednak faktu, że walkę nadal prowadzi się po staremu i liczy się tylko ilość żołnierzy i broni.
W tym miejscu muszę was poinformować, że "#wawskie14" to, pomimo że opowiada historię nastolatków, książka zdecydowanie dla dorosłych. Bohaterowie używają mało przyzwoitego słownictwa, a opisy bestialskich zachowań żołnierzy niemieckich nie są łatwe do przyswojenia.
Jak napisałem wyżej, głównymi bohaterami są nastolatkowie, a historia skupia się głównie na dwóch postaciach. Pierwszą jest Julia, która jest członkiem AK i pozyskuje informację od niemieckich oficerów. Natomiast Damian pracuje w sklepie z elektroniką i stara się trzymać tak daleko od kłopotów, jak to możliwe. Jedynym jego celem jest utrzymanie siebie i matki. Późniejsze wydarzenia jednak spowodują diametralną zmianę jego postawy. Pisarz dobrze osadził postacie - mają one swoją historię i powody, aby walczyć lub nie, a wydarzenia w których biorą udział nie pozostają bez wpływu na ich psychikę. Mam tylko drobne zastrzeżenia co do Damiana,który z troski o Julię robi strasznie głupie rzeczy.
Atutem powieści jest dobrze poprowadzona historia, która w wielu miejscach wywołuje emocje. Styl autora jest łatwy do przyswojenia, bez zbędnych ozdobników, choć - jak wcześniej wspomniałem - wypowiedzi bohaterów są często przetykane wulgaryzmami. Ważnym wątkiem jest też walka o dostęp do sieci i możliwość prowadzenia w niej działań informacyjnych.
Lekturę polecam miłośnikom opowieści wojennych, choć może im nieco przeszkadzać wątek miłosny.
http://czytalski.pl
Rok 2014. Od pięciu lat Polska jest okupowana przez wojska niemieckie. Kiedy od wschodu do Warszawy zbliżają się Rosjanie, Armia Krajowa podejmuje decyzję o przygotowaniu powstania. Po rozpoczęciu walk do krajów zachodnich dopiero zaczyna docierać co się dzieje nad Wisłą, a media społecznościowe są pełne relacji ze starć. Czy jednak dzięki lajkom na FB można wygrać starcie...
Pomieszanie z poplątaniem. W mojej opinii nałożenie kalki wydarzeń z 1944 na współczesność jest pomysłem chybionym. Mamy więc Pałac Saski i Pałac Rzeszy ( jak rozumiem Kultury ), metro i zagładę Starego Miasta z Barbakanem ( który to został wybudowany podczas odbudowy Starego Miasta po II Wojnie Światowej ). Nie napiszę więcej by nie spojlerować. Pomysł dobry, wyszedł mniej lub bardziej sensowny misz-masz.
PS. do Autora: Pałac Zamoyskich jest w Warszawie na Nowym Świecie. Na Foksal jest Pałac Konstantego Zamoyskiego.
Pomieszanie z poplątaniem. W mojej opinii nałożenie kalki wydarzeń z 1944 na współczesność jest pomysłem chybionym. Mamy więc Pałac Saski i Pałac Rzeszy ( jak rozumiem Kultury ), metro i zagładę Starego Miasta z Barbakanem ( który to został wybudowany podczas odbudowy Starego Miasta po II Wojnie Światowej ). Nie napiszę więcej by nie spojlerować. Pomysł dobry, wyszedł mniej...
Mocna to chyba najlepsze słowo opisujące tą książkę. Mamy tu obraz żywcem wzięty z roku 1944 tylko przeniesiony w nasze realia. Głównych bohaterów poznajemy tuż przed wybuchem powstania, mamy tutaj agentkę AK która przez łóżko wyciąga informację od Niemców, chłopaka który razem z matką próbują przeżyć (pracuje w salonie Apple`a w dzielnicy niemieckiej a matka śpiewa w niemieckim klubie), blogerkę która cieszy się wolnością bo jest związana z niemieckim oficerem odpowiedzialnym za ochronę dzielnicy rządowej.Ich losy zaczynają się przeplatać i łączyć podczas powstania. Książka jest dopracowana i przynajmniej jak dla mnie czasami jest dość drastyczna (szczególnie przy opisach pacyfikacji, gwałtach i okrucieństwie dirlewngerowców a także niektórych powstańców). Mamy możliwość z bliska przyjrzeć się na jakiej zasadzie lansuje się wydarzenia korzystając z mediów społecznościowych. Akcja naprawdę niezła pojawiają się takie małe smaczki w postaci oddziału Cichociemnych (oddziału specjalsów) ale także przeciwwagi dla nich tajemniczego oddziału Czaszek. Świetnie napisana, trzyma w napięciu i ukazuje ponury obraz wojny w mieście i jakiego okrucieństwa można się dopuścić.
Mocna to chyba najlepsze słowo opisujące tą książkę. Mamy tu obraz żywcem wzięty z roku 1944 tylko przeniesiony w nasze realia. Głównych bohaterów poznajemy tuż przed wybuchem powstania, mamy tutaj agentkę AK która przez łóżko wyciąga informację od Niemców, chłopaka który razem z matką próbują przeżyć (pracuje w salonie Apple`a w dzielnicy niemieckiej a matka śpiewa w...
Czołem.Pozwolę sobie naskrobac parę zdań mojej skromnej recenzji.
Książka jest epicka.Porusza wiele wątków.Życie cywili i żołnierzy.Politykę oraz wewnętrzne konflikty i rozterki zwykłych ludzi mielonych przez machinę wojny.Już dawno nie zzylem się tak bardzo z bohaterami.W głębi duszy trzymałam za nich kciuki (w tym za siebie oczywiście;) )Zastanawiałem się co bym zrobił na ich miejscu.To wszystko świadczy o głębokiej oraz mięsistej fabule.Każda strona czy rozdział ocieka tym co tygryski lubią najbardziej.Namiętnościa,odwaga,zdrada,strachem.Każda scena jest dopieszczona, od scen batalistycznych do zwykłych rozmów pojedynczych postaci.Moja wyobraźnia szalała gdy polykalem kolejne rozdziały, czasami aż za bardzo (zwłaszcza bestaliskich aktów przemocy).#WAWSKIE14 jest epickie.Warto było czekać:)
Czołem.Pozwolę sobie naskrobac parę zdań mojej skromnej recenzji.
Książka jest epicka.Porusza wiele wątków.Życie cywili i żołnierzy.Politykę oraz wewnętrzne konflikty i rozterki zwykłych ludzi mielonych przez machinę wojny.Już dawno nie zzylem się tak bardzo z bohaterami.W głębi duszy trzymałam za nich kciuki (w tym za siebie oczywiście;) )Zastanawiałem się co bym zrobił na...
Podjąłem się przeczytania tej książki, ponieważ zaintrygowało mnie podejście do tematu powstania warszawskiego w czasach współczesnych. Wszyscy wiemy, jak heroiczny i tragiczny w skutkach przebieg miał niniejszy zryw w 1944 roku. Autor podjął próbę przeniesienia tamtych wydarzeń w odniesieniu do współczesności roku 2014. Należy traktować to jako ciekawostkę.
Merytorycznie uważam, że nie ma tutaj nic, co wywołuje efekt "wow". Opowieść o młodych ludziach, którzy w czasach internetu i mediów społecznościowych walczą w nazistami. Niniejsza książka próbuje odpowiedzieć na pytanie, czy dzisiejszych Polaków byłoby stać na tak odważny zryw niepodległościowy, jakiego dokonali w sierpniu 1944 roku przeciwko nazistom. Odpowiedzi nie zdradzę, natomiast koncepcja przeniesienia "żywcem" i III Rzeszy, i Armii Czerwonej, i w zasadzie całej geopolityki roku 1944 do czasów współczesnych jest niejako na siłę. Bohaterowie przeżywają tu osobiste, rodzinne dramaty, różne rozterki, zaś wykorzystują internet i media społecznościowe, aby zmusić zachód do pomocy oblężonemu miastu i zamkniętym w nich cywilów. Oczywiście nie brakuje też tych walczących z bronią w ręku.
Podsumowując- pomysł autora na książkę był bardzo dobry, jednak realizacja wyszła przeciętnie. Mimo wszystko warto po nią sięgnąć, gdyż jest napisana prostym i przystępnym językiem, w dodatkowo stanowi ciekawostkę porównania realiów powstania warszawskiego 1944 do możliwego zrywu we współczesnych czasach.
Podjąłem się przeczytania tej książki, ponieważ zaintrygowało mnie podejście do tematu powstania warszawskiego w czasach współczesnych. Wszyscy wiemy, jak heroiczny i tragiczny w skutkach przebieg miał niniejszy zryw w 1944 roku. Autor podjął próbę przeniesienia tamtych wydarzeń w odniesieniu do współczesności roku 2014. Należy traktować to jako ciekawostkę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMerytorycznie...
Nie podoba mi się to, że książka jest tylko wręczeniem stronom walczącym nowoczesnych zdobyczy techniki. Uwarunkowania geopolityczne zostały takie jak w roku 1944.
Nie podoba mi się to, że książka jest tylko wręczeniem stronom walczącym nowoczesnych zdobyczy techniki. Uwarunkowania geopolityczne zostały takie jak w roku 1944.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie mam pojęcia, jaki cel przyświecał autorowi tworząc tę książkę. Jedno zdanie wywarło na mnie wrażenie: "Możesz mieć w sieci miliard żołnierzy, ale ilu z nich stanie do walki, kiedy wybije kolejna godzina W?". To była niezła idea, ale wykonanie - jak to się mówi - nie pykło. Proste przełożenia sytuacji z roku 1944 na 2014, z założeniem że okoliczności i warunki geopolityczne są takie same, to strasznie naiwne rozwiązanie.
Nie mam pojęcia, jaki cel przyświecał autorowi tworząc tę książkę. Jedno zdanie wywarło na mnie wrażenie: "Możesz mieć w sieci miliard żołnierzy, ale ilu z nich stanie do walki, kiedy wybije kolejna godzina W?". To była niezła idea, ale wykonanie - jak to się mówi - nie pykło. Proste przełożenia sytuacji z roku 1944 na 2014, z założeniem że okoliczności i warunki...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza książka od kilku lat, przy której sie poddałam w połowie, a zawsze chociaż nie wiem co staram sie przeczytać książkę do końca. Tej nie dam rady i już. Pomysł ciekawy - niestety "wykonanie" słabe, w ogóle do mnie nie przemawiało. I z cieżkim żalem musze napisać, że ksiązka bez pomysłu, wręcz bylejaka.
Pierwsza książka od kilku lat, przy której sie poddałam w połowie, a zawsze chociaż nie wiem co staram sie przeczytać książkę do końca. Tej nie dam rady i już. Pomysł ciekawy - niestety "wykonanie" słabe, w ogóle do mnie nie przemawiało. I z cieżkim żalem musze napisać, że ksiązka bez pomysłu, wręcz bylejaka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo fajna , nowe podejscie do tematu, polecam :)
Bardzo fajna , nowe podejscie do tematu, polecam :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyjemna, mocna powieść. Brutalnie przybliża tamtą codzienność, ludzkie tragedie.
Przyjemna, mocna powieść. Brutalnie przybliża tamtą codzienność, ludzkie tragedie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Zobacz, co to za dziwne coś!”
Taką informację otrzymałam w mejlu wraz z linkiem do tej książki. A ja sobie pomyślałam, dlaczego zaraz dziwne? Wielokrotnie zadawałam sobie pytanie, patrząc na moich, rozpieszczonych życiem w warunkach pokoju, rodaków, jak zachowaliby się w podobnych okolicznościach? Ilu z nich stanęłoby na barykadzie? Ilu przeklinałoby powstańców, a ilu zdradziło? Ilu podjęłoby pałeczkę w sztafecie walki o niepodległość naszej Ojczyzny?
I oto miałam odpowiedź!
Autor urzeczywistnił ją, pięknie mi odpowiadając, że statystyka jest nieubłagana, a krzywa Gaussa niezmienna. W tym zakresie nic nie zmieniłoby się. A pięknie, bo to świetnie napisana historia Powstania Warszawskiego, ale... w 2014 roku! Przesunięta w czasie o kilkadziesiąt lat połączyła w sobie znane ramy historyczne oparte na faktach z fikcyjną fabułą i realiami współczesnej mi rzeczywistości.
To było bardzo ciekawe doznanie czytelnicze.
Z jednej strony przewidywałam zakończenie (chociaż nie do końca, ale o tym potem), bo znałam historię powstania. Autor ujął w akcji powieści jego najważniejsze wydarzenia, etapy oraz topografię warszawskich ulic i charakterystycznych budynków. Wyjątkiem był znany z mediów obraz uratowanego chłopca siedzącego w karetce, zaczerpnięty z wojny syryjskiej. Z drugiej strony historię bohaterów śledziłam z ogromym niepokojem, nie wiedząc, czy przeżyją. Zapomniałam, że na wojnie nie można się do nich przywiązywać. W tym zakresie autor był bezlitosny, a raczej kierował się brutalnymi regułami wojny, w której nie było romantyzmu i sentymentów. Była więc nie tylko powszechna śmierć, ale i gwałty, mordy, eksterminacja, rzezie przesiąknięte bólem, krzykiem, krwią i łzami oraz sceny walk, z których wyjście żywym zakrawało na cud. Umieścił to wszystko nie tylko w znanych ówcześnie i obecnie warszawskich dzielnicach, ale również wśród budynków wybudowanych niedawno, jak: Centrum Nauki Kopernik, Stadion Narodowy, metro czy Złote Tarasy przemianowane przez okupanta na Kryształowe. Pokazał też wojnę wspomaganą przez współczesną technologię informatyczną, przenosząc ją do Internetu. Na tę jasną stronę portali społecznościowych i medialnych, ale i tę ciemną, hakerską wojnę cybernetyczną. Bardzo podobało mi się to, że autor nie był przy tym poprawny politycznie, poruszając wiele wątków i kontekstów okołopowstańczych i patriotycznych, a jego bohaterowie tylko czarno-biali. To historia pisana życiem, w którym pragnienia osobiste rzutowały na decyzje i wybory niekoniecznie zbieżne z przyzwoitą postawą i dobrem własnego kraju, po obu stronach barykady. W tej warstwie kierunki rozwoju powieści były nieprzewidywalne. Dodatkowo tekst ilustrowały tematyczne rysunki, z których ten stał się dla mnie wymownym symbolem powieści.
Czytałam ją z ogromnym zaciekawieniem.
Jednocześnie, w miarę rozwoju fabuły, zaczęło pojawiać się natrętne pytanie – ale właściwie po co są takie książki? Po co pisać powieści relatywne do historii prawdziwej? Mało mamy wojen dookoła? Potrzeba nam jeszcze tej wymyślonej? Odpowiedź znalazłam na końcu tekstu. Dokładnie w ostatnim zdaniu, które odsłoniło przesłanie i cel tej na nowo napisanej historii. Spychające rolę rozrywkową opowieści militarnej na dalszy plan. Jednoznaczne słowa, które nawiązywały do odwiecznego sporu o sens Powstania Warszawskiego. Główny bohater, powstaniec Damian, na pytanie sowieckiego żołnierza – „Po jaką cholerę wyście to zrobili?”, odpowiedział – „Po prostu... Tak było trzeba. Nic więcej, tak było trzeba (...) I każdy z nas zrobiłby to ponownie.”
I za tę postawę wpisaną w powieść jestem autorowi bardzo wdzięczna, bo to ona jest najważniejszym sensem napisania tej starej/nowej historii Powstania Warszawskiego.
http://naostrzuksiazki.pl/
„Zobacz, co to za dziwne coś!”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTaką informację otrzymałam w mejlu wraz z linkiem do tej książki. A ja sobie pomyślałam, dlaczego zaraz dziwne? Wielokrotnie zadawałam sobie pytanie, patrząc na moich, rozpieszczonych życiem w warunkach pokoju, rodaków, jak zachowaliby się w podobnych okolicznościach? Ilu z nich stanęłoby na barykadzie? Ilu przeklinałoby powstańców, a ilu...
Wszystko (akcja, bohaterowie) byłoby OK, gdyby autor na siłę nie dopasowywał autentycznych wydarzeń historycznych z 1944 r. do scenerii z 2014 r. Dla mnie był to trudny do strawienia dysonans.
Wszystko (akcja, bohaterowie) byłoby OK, gdyby autor na siłę nie dopasowywał autentycznych wydarzeń historycznych z 1944 r. do scenerii z 2014 r. Dla mnie był to trudny do strawienia dysonans.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttp://wiewiorkawokularach.blogspot.com/2018/08/po-prostu-tak-byo-trzeba-recenzja.html
Każdy z nas zna datę 1. sierpnia 1944 roku i wie, co to jest godzina W. Jedyna taka godzina 17:00 w roku, kiedy cała Warszawa zamiera, oddając hołd powstańcom z roku '44 i ofierze, jaką ponieśli w walce z nazistowskim okupantem. I chociaż historycy od dawna twierdzą, że z punktu militarnego ten ruch nie miał żadnych realnych szans, to wszyscy szanujemy tych nierzadko nastolatków albo młodych dorosłych, którzy chwycili za broń. Ale co by było, gdyby to nie w 1939 roku, a w 2009 nazistowskie Niemcy napadły na Polskę? Jakby wyglądało powstanie w 2014 roku, w dobie smartfonów, laptoptów, Facebooka i Instagrama? Tego tematu podjął się Jakub Pawełek w swojej powieści #WAWskie14. Jeśli jesteście ciekawi, jaką miał wizję, to zapraszam do lektury.
Na początku powieści trafiamy do Warszawy pod koniec lipca 2014 roku. Całe miasto, jak i kraj, są okupowane przez nazistowskie Niemcy – łapanki i wywożenie do obozów koncentracyjnych są na porządku dziennym, Polacy są traktowani jak podludzie i szykanowani na każdym kroku. Nie mają dostępu do sieci, która jest cenzurowana, Facebook i Instagram to media zakazane. I w takich realiach spotykamy naszych bohaterów – Julkę, Damiana oraz Katarzynę Rajską. Julia już od samego początku powieści jest zaangażowana czynnie w ruchu oporu, jest kurierem, a także, pracując w barze dla Niemców jako barmanka oraz prostytutka, wyciąga od nich informacje. Damian to dla odmiany zwykły chłopak, któremu na tym świecie została już tylko matka – brata, szwagra i ojca zabrała wojna w 2009 roku. Pracuje w sklepie ze sprzętem elektronicznym dla Niemców i po prostu stara się przeżyć okupację, nie wchodząc nikomu w drogę. Rajska – przed wojną znana blogerka i vlogerka, teraz żyje w związku z jednym z oficerów Wehrmachtu, dzięki czemu może pławić się w luksusie, czego dowodem są zakupy – chociażby najnowszy, złoty iPhone. Traktowana przez innych Polaków jako zdrajczyni swojego narodu i kraju, postanawia w końcu wziąć los w swoje ręce... I tak to, nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, cała trójka trafia ostatecznie do Armii Krajowej tuż przed pierwszym sierpnia i godziną W, by walczyć za ojczyznę.
Autor w swojej książce przedstawił dość szerokie spektrum postaw wobec Niemców – od biernego poddania się swojemu losowi, byleby przeżyć (Damian), przez taką lub inną kolaborację (Rajska) po aktywny opór w państwie podziemnym (Julia). Nie da się zaprzeczyć, że takie postawy dodały głębi psychologicznej całej historii. Przy czym spektrum postaci nie ogranicza się do tych trzech postaw: pojawiają się tu też zdrajcy, jak również grupa, którą określiłabym stereotypowymi kibolami – zamaskowani, wykrzykujący wulgarne hasła nacjonaliści, których obecnie widujemy na pochodach w dniu jedenastego listopada. W dodatku bohaterowie są tak przedstawieni, że nie da się ich nie lubić i im kibicować, chociaż od samego początku wiemy, jaki będzie koniec ich losów. Mimo to sama trzymałam za nich kciuki do ostatniej strony książki. I jeszcze jedno – autorowi udało się uniknąć zbytniego patosu. Pisanie o tak ważnych dla nas, jako narodu, wydarzeniach wiąże się zawsze z uderzaniem w wysokie tony – tutaj tego nie ma, uczestnicy powstania są przedstawieni jako zwykli ludzie, którzy chwycili za broń, bo uznali, że tak muszą zrobić. Poza tym: klną, piją, palą i zachowują się jak najzwyklejsi ludzie, którymi przecież byli, ciesząc się każdą chwilą wytchnienia. Nie sposób też nie wspomnieć o tym, jak zostały przedstawione zmieniające się nastroje społeczne w okupowanej Warszawie: na początku powstania mamy euforię i wśród walczących, i wśród cywilów, ale w miarę trwania walk i coraz większej ilości ofiar to podejście się odmienia. To powstańcy są teraz obrzucani stekami wyzwisk jako ci, co sprowadzili zagładę na stolicę kraju. Przy czym nie ma tu figur czarno-białych: nawet walczący za Warszawę są opisani czasami jako osoby zwyrodniałe, które znęcają się nad swoimi, gwałcą, torturują i mordują. Oczywiście, to Niemcy i Rosjanie są przedstawieni jako ci konsekwentnie źli, ale chwała za to Pawełkowi, że nie wybielił niepotrzebnie walczącyh.
Fabuła jest wartka i ciągle coś się dzieje – ataki, strzelaniny, nie mamy praktycznie chwili spokoju. A kiedy już udaje nam się złapać oddech między jednym szturmem a drugim, to czujemy w kościach, że to nie na długo, że zaraz coś się stanie. Nie jestem specjalistką od powstania warszawskiego, ale jeśli Pawełek wymyślił większość punktów oporu, to są przedstawione one w taki sposób, że równie dobrze mogły istnieć faktycznie (aczkolwiek wydaje mi się, że jeśli chodzi o te główne miejsca, to są one historycznie udokumentowane). Oczywiście, wszystko to jest okraszone znaną nam, współczesną technologią. W momencie, gdy pada PASTa, czyli (jeśli dobrze zrozumiałam) niemieckie centrum zarządzania siecią, a powstańcy uzyskują nieograniczony dostęp do internetu, rozpoczyna się wielka kampania prowadzona przez Rajską – do sieci trafiają zdjęcia z powstania, filmiki z walk, wywiady z walczącymi. Na Facebooku zostaje założony profil polskiego państwa podziemnego i Armii Krajowej. I chociaż lajki sypią się jak z rękawa, to nie ma to żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Warszawa została tak samo pozostawiona sobie, jak w 1944 roku. To gorzkie podsumowanie otaczającego nas świata – dla ratowania czegoś klikniemy lajka, ale to nie ma wpływu na to, co dzieje się dookoła: tym jednym kliknięciem nikogo nie nakarmimy, nie uratujemy od śmierci. Na plus muszę też zaliczyć wplecenie w historię piosenki Moniki Brodki pt. Varsovie – aż się sama uśmiechnęłam, widząc ją tam i uświadamiając sobie, że faktycznie piosenkarka mogłaby ją zaśpiewać w trakcie powstania. To dodało w moich oczach jeszcze większego realizmu całości historii.
Jedna ważna rzecz – jeśli jesteście wyczuleni na przekleństwa, to, no cóż, raczej Wam ta książka nie przypadnie do gustu. Sypią się tu one jak z rękawa, ale nie przeszkadzają, są umieszczone w tekście tak, że podkreślają sytuację i stosunek bohatera do wydarzeń. Ponadto pojawiają się tu też sceny seksu – daję za nie mikroskopijny minus, bo ich opis przypominał mi trochę instrukcję rozkładania i składania broni, chociaż z drugiej strony rozumiem, że celem autora nie było przedstawianie jakichś górnolotnych uniesień miłosnych.
Polecam. Naprawdę gorąco polecam tę książkę każdemu. Czyta się ją bardzo szybko, a bohaterowie przedstawieni w tej historii to ludzie dokładnie tacy sami jak my. I chyba dzięki temu, że całość dzieje się w czasach nam współczesnych, to łatwiej ich zrozumieć – dlaczego chwycili za broń, chociaż gdzieś w głębi serca wiedzieli, że to z góry przegrana walka. Jednocześnie ta historia pozwala nam się zastanowić: co my byśmy zrobili w takiej sytuacji? Ilu z nas zachowałoby się jak Rajska czy Damian, a ilu jak Julia? Na to pytanie każdy z Was musi sobie sam odpowiedzieć, najlepiej zaraz po lekturze #WAWskiego14.
http://wiewiorkawokularach.blogspot.com/2018/08/po-prostu-tak-byo-trzeba-recenzja.html
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażdy z nas zna datę 1. sierpnia 1944 roku i wie, co to jest godzina W. Jedyna taka godzina 17:00 w roku, kiedy cała Warszawa zamiera, oddając hołd powstańcom z roku '44 i ofierze, jaką ponieśli w walce z nazistowskim okupantem. I chociaż historycy od dawna twierdzą, że z punktu...
Znacie to uczucie, kiedy oglądacie jakiś reklamowany film, a tu aktorzy ruszają się jakby im kto - za przeproszeniem – kij w tyłek wsadził, nawet krótkowidz bez okularów dostrzega, że dekoracje są z kartonu, który wychodzi spod farby, tu i ówdzie można nawet zobaczyć zagięte rogi, a na dodatek fabuła to kompilacja kilku gatunków, pozszywanych bez ładu i składu. I wszystkie te braki producenci próbują zatuszować przy pomocy hektolitrów krwi, fruwających w powietrzu części ludzkich ciał, seksu i sadyzmu. Człowiek wychodzi z kina zniesmaczony, wściekły na siebie za wyrzucone w błoto pieniądze i na producentów, bo go traktują jak debila. Dokładnie takie odczucia mam po domęczeniu książki Pawełka. Dotrwałam do końca chyba tylko dlatego, żeby móc sobie teraz na autorze poużywać.
Lojalnie uprzedzam, że BĘDĄ SPOILERY. Nie zamierzam się hamować, bo to badziewie i tak niewarte jest czytania.
Sięgając po tę książkę myślałam, że autor stworzył sytuację, w której Polacy po raz kolejny muszą zdecydować czy walczyć, czy też odpuścić. Nic bardziej błędnego, Pawełek wybrał najgłupsze z możliwych rozwiązań i zwyczajnie przesunął II wojnę światową o 70 lat w przyszłość, nie zawracając sobie przy tym głowy tłem historycznym, politycznym, społecznym i prawdopodobieństwem zdarzeń.
Mamy więc sytuację, w której Europa przez prawie wiek cieszy się pokojem, nie ma żelaznej kurtyny i zimnej wojny. Pytanie, na które powinien odpowiedzieć nawet uczeń podstawówki: jakie były przyczyny dojścia Hitlera do władzy? Odpowiedź brzmi: potężny kryzys gospodarczy, bezrobocie, zubożenie społeczeństwa do stopnia, który wydaje się dziś niemożliwy oraz niezadowolenie z postanowień traktatu wersalskiego. Owszem w latach 2007 – 2009 mieliśmy kryzys finansowy, ale za cholerę nie da się jego skutków dla przeciętnego człowieka porównać do tego, co działo się w Niemczech przed dojściem Hitlera do władzy. I trudno uwierzyć, że po prawie 90 latach, Niemcom nagle przypomniało się, że traktat wersalski był be. Niech mi więc ktoś wyjaśni, co takiego się stało, że naziści zdobyli władzę? Nie wierzę, żeby zamożne niemieckie społeczeństwo poparło nazistów i pchało się w wojnę.
Również Polska miała prawie wiek, żeby umocnić swoją pozycję w Europie i zapewnić sobie bezpieczeństwo. Nie można już mówić o świeżo odzyskanej niepodległości, nie da się niczego zwalić na 45 lat komunizmu, bo w pawełkowskiej rzeczywistości go nie było. I Niemcy poradzili sobie z nami równie łatwo jak w 1939 roku?! To co myśmy przez ten wiek robili?
A swoją drogą co z Unią Europejską i NATO; są, nie ma? I mam uwierzyć, że Związek Radziecki przetrwał do 2009 r., podczas gdy już w 1989 był niemal bankrutem? Jeśli autor chce budować jakąś alternatywną historię, to musi być ona spójna i logiczna. Trzeba czytelnikowi wyjaśnić, jak ten nowy świat funkcjonuje. Niestety Pawełek ma swoich czytelników w głębokim poważaniu i uznaje, że takich pytań nikt nie będzie stawiał. Otóż jest to, panie Pawełek, błąd. Tak się składa, że należę do gatunku homo sapiens, a to oznacza, że myślę, przynajmniej czasami i szlag mnie jasny trafia, kiedy ktoś wciska mi takie...
Jedźmy jednak dalej. Już na pierwszej stronie książki mamy scenę, w której związana z niemieckim oficerem Katarzyna Rajska dostaje od niego w prezencie najnowszego amerykańskiego iPhone’a! A ja myślałam, że USA było w stanie wojny z Niemcami. Można by było pomyśleć, że autor trochę historię II wojny światowej pozmieniał, ale nic z tych rzeczy; Francja jest zajęta, lądowanie w Normandii miało miejsce, nawet zamach na Hitlera w Wilczym Szańcu zdarzył się rzeczywiście. Więc skąd do cholery Niemcy mieli dostęp do amerykańskich iPhonów? Może by i Apple zdecydowało się na kolaborację z nazistami, ale jak do cholery te telefony do Niemiec trafiły? Kontenerowce były jakoś oznaczone, żeby ich niemieckie u-booty nie zatopiały, czy co? Fakt, iPhony produkowane są na Dalekim Wschodzie, który chwilowo znajdował się w rękach sprzymierzonej z Niemcami Japonii. Problem transportu pozostaje jednak niezmienny.
Podobnie rzecz ma się z ciuchami. Szwedzka marka H&M, która jest dostępna w wojennej Warszawie, produkuje swoje ubrania głównie w Chinach i Bangladeszu. Jak więc dostały się nagle do okupowanej Polski? Oczywiście produkcję można przenieść na teren krajów zajętych przez Rzeszę, ale przypuszczam, że takie zakłady produkowałyby wyłącznie mundury i ciepłe gacie dla niemieckich żołnierzy, jak to w trakcie obu wojen światowych rzeczywiście było.
Ach, i samochody, nawet niektórzy Warszawiacy mają prywatne auta. A ja się pytam skąd paliwo do tych pojazdów? W 1944 r. Niemcy mieli poważne problemy z surowcami, oszczędzano nawet na szkoleniach pilotów, o prywatnych samochodach można było zapomnieć. Oczywiście w 2014 są platformy wydobywcze w Norwegii, ale są one stosunkowo łatwym celem dla aliantów. Problem pozostaje więc nierozwiązany.
Wspomniana już wcześniej Katarzyna Rajska ogląda sobie w internecie blogi francuskich partyzantów. Rozumiem więc, że wszyscy Niemcy mają do nich dostęp. A co na to nijaki Joseph Goebbels? Naczelny PR-owiec III Rzeszy tak po prostu na to pozwalał? Sorry, ale jakoś wątpię.
Podobnych idiotyzmów jest w tej książce więcej. Mamy Julię, Żydówkę, która bez skrępowania opowiada wszystkim o swoim pochodzeniu, podczas powstania, ulicami Śródmieścia maszeruje pochód skinhedów wrzeszcząc: „Biała Polska, wielka Polska” oraz „Jebać wegan!”, niemiecki korespondent wojenny z błyskawicami SS w klapie marynarki rzuca tekstem: „Naród ma prawo wiedzieć, co się dzieje w tym barbarzyńskim mieście.” No i wisienka na torcie, czyli niemiecki oddział Czaszek, który budzi przerażenie nawet w zwykłych niemieckich żołnierzach. Można do nich strzelać, oni padają, potem wstają i atakują od nowa, a i kiedy się zbliżają gasną latarnie. Cholera wie czy to zombi, czy cyborgi jakieś.
Właściwie w książce znalazł się jeden sensowny akapit: „Jesteś tylko durną dupą, której wydaje się, że jak ktoś kliknie w telefon, to może zmienić świat. Gówno prawda! Świat zmieniają decyzje i ludzie, którzy je wykonują. Możesz mieć w sieci miliard żołnierzy, ale ilu z nich stanie do walki, kiedy wybije kolejna godzina W?” – mówi Katarzynie jej były już kochanek. Z tą diagnozą w pełni się zgadzam. Tyle że nie trzeba tworzyć takiego gniotu, żeby to pokazać, wystarczy przyjrzeć się toczącym się obecnie konfliktom.
Reasumując, poziom głupoty przekracza w tej książce wszelkie dopuszczalne normy, autor nie ma podstawowej historycznej wiedzy, mimo iż jest podobno studentem Akademii Obrony Narodowej, jego wyobrażenia o wojnie są książkowe i nie mam tu na myśli podręczników taktyki, ale raczej „Czterech pancernych...” Bzdety, chała, gniot i badziewie. Autor trafia na moją prywatną czarną listę. Nigdy więcej!
Znacie to uczucie, kiedy oglądacie jakiś reklamowany film, a tu aktorzy ruszają się jakby im kto - za przeproszeniem – kij w tyłek wsadził, nawet krótkowidz bez okularów dostrzega, że dekoracje są z kartonu, który wychodzi spod farby, tu i ówdzie można nawet zobaczyć zagięte rogi, a na dodatek fabuła to kompilacja kilku gatunków, pozszywanych bez ładu i składu. I wszystkie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOkładka
Troszkę podobna,do Pauliny Gałązki.Tej ASi z Pierwsza Miłość
skąd
a moja własna
fabuła
2014 Niemcy,okupują Warszawę
Moja opinia
Pomysł napisania tej książki,uważam.Za bardzo dobry.Bo trzeba wiedziec,że lubię historię alternatywną.
A to,dotyczącą drugiej wojny szczególnie.
Tu,była dobra akcja.
Pokazanie okrucieństwa Niemców i dowód na to.
Że internet,nie obroni nas przed wojną.
Nie będę się zagłębiał,w fabułę.Bo każdy umie czytać i może.Jak zechcę sobie przeczytać.
Ale,mam kilka uwag.
Czy,w tej książce.Był Katyń,Ustasze,Wołyń.
Chętnie,bym przeczytał.Jak,ta alternatywna wojna się zaczęła.
Może,kiedyś Pawełek coś takiego napiszę.
Dla mnie ocena dobra,bo paru rzeczy mi brakowało.
Okładka
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTroszkę podobna,do Pauliny Gałązki.Tej ASi z Pierwsza Miłość
skąd
a moja własna
fabuła
2014 Niemcy,okupują Warszawę
Moja opinia
Pomysł napisania tej książki,uważam.Za bardzo dobry.Bo trzeba wiedziec,że lubię historię alternatywną.
A to,dotyczącą drugiej wojny szczególnie.
Tu,była dobra akcja.
Pokazanie okrucieństwa Niemców i dowód na to.
Że internet,nie...
Książka napisana jest dość sprawnie ale sam pomysł w tym wykonaniu kompletnie bez sensu...
Książka napisana jest dość sprawnie ale sam pomysł w tym wykonaniu kompletnie bez sensu...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Choć nie była z tego powodu zadowolona, jedynym zadaniem bojowym, jakie jej zostało, okazał się nierząd w imię wyższego dobra.[…] Stosunek stał się dla niej rodzajem bardziej skomplikowanej masturbacji.”
Książki z wydawnictwa warbook.pl to specyficzne pozycje z gatunku warfiction. Opisują prawdopodobne scenariusze działań wojennych i alternatywne wydarzenia historyczne. Do takich zalicza się właśnie #wawskie14 Jakuba Pawełka, w którym wojna światowa nie rozpoczęła się w 1939 ale w 2009 roku. A Powstanie Warszawskie wybuchło w 2014, w dobie środków masowego przekazu, walki o lajki i wpływowych blogerów. Pod tym kątem książka była dziwna i szokująca, ale wciąż przerażająca – zarówno autentyzmem, jak i historycznymi elementami.
„Za taki zamach jak dzisiaj powinna pójść do piachu przynajmniej setka polskich świń. Skoro szkoda nam amunicji, możemy ich po prostu zatłuc.”
Jakub Pawełek w swojej książce przedstawia bohaterów niebanalnych i nieoczywistych. Jest dziewczyna, która prostytuuje się w zamian za informacje dla ruchu oporu, jest chłopak, który unika za wszelką cenę konfrontacji. Są tajni agenci Armii Krajowej, organizujący powstanie. Są brutalni niemieccy żołnierze i rosyjscy alianci, którzy nie kwapią się z pomocą. Jest zdrada i nadzieja, walka i ucieczka. Są działania operacyjne i dramaty zwykłych ludzi. Miłość, która rozkwita w najgorszym z możliwych momentów. I morze cierpienia…
„Polacy byli użyteczni tak długo, jak długo przelewali krew w walce z Niemcami. Potem mogli okazać się nie tyle balastem, co zagrożeniem.”
Wobec tej historii nie można przejść obojętnie. #wawskie14 to przeniesienie przeszłości w teraźniejszość, pokazujące, że potwory w ludzkiej skórze, żyją zawsze i wszędzie. I że wielka polityka ma w nosie losy maluczkich…
„Nie potrafił rozgryźć tej dziewczyny. Na pierwszy rzut oka nie różniła się niczym od pozbawionych mózgu pustaków, które jak muchy do krowiego placka ciągnęły do najnowszych wersji telefonów i kolekcji ekskluzywnych projektantów.”
Jedną z kluczowych postaci w książce jest blogerka, Katarzyna Rajska. Związana z niemieckim wojskowym, pławi się w luksusie i gardzi uciemięzonymi Polakami.W pewnym momencie,pod wpływem impulsu i splotu zdarzeń przyłącza się do powstańców. Czy jej popularność i relacje na żywo na Facebook’u i fotki na Instagramie pomogą w zwróceniu uwagi zagranicznych mediów na Polskę? I czy pociągnie to za sobą realną pomoc?
„My, blogerzy, oddalibyśmy duszę diabłu, żeby tylko zostać zapamiętanymi na dłużej niż kilka miesięcy. Powstanie, niezależnie od wyniku, da nam wszystkim nieśmiertelność.”
Z jednej strony #wawskie14 jest hołdem dla Powstańców i ukazaniem ich poświęcenia i walki do ostatniej kropli krwi, determinacji skazanej na niepowodzenie w obliczu obojętności. Z drugiej to bardzo współczesna powieść odzwierciedlająca obecne trendny, w których followers’i, like’i i perfekcyjne zdjęcia na Instagramie są dla niektórych sensem życia i wyznacznikiem postępowania. Czy w czasach social mediów i pozowanych fotek ktoś zwróci uwagę na dramat w okupowanej Warszawie?
„Von Freitel oblizał wargi, widząc, jak z górnych pieter wyskakują płonące sylwetki.”
Jakub Pawełek nie szczędził w #wawskie14 dramatycznych, plastycznych opisów. To zdecydowanie nie jest książka dla wrażliwych osób o słabych nerwach. Brutalne mordy, okaleczenia i gwałty to wojenna rzeczywistość, której nie zabrakło na kartach tej powieści. Ja byłam momentami mocno wstrząśnięta, wzburzona a nawet przerażona. Autor zdecydowanie nie wygłaskał historii i w żaden sposób jej nie wygładził, serwując czytelnikom ostrą i szorstką opowieść.
„- Wejdziemy tutaj po waszych trupach[…].Jak już nie zostanie w tym mieście kamień na kamieniu. Będziecie nas błagać, skomleć o kromkę chleba.[…]Umarliście razem z tym zawszonym krajem, na zawsze.”
Powieść Jakuba Pawełka pozostawiła we mnie mieszane odczucia. Zdecydowanie zszokowała i wstrząsnęła, chociaż historyczny pierwowzór opisanych wydarzeń również nie napawał optymizmem. Jednak przeniesienie powstania do czasów obecnych sprawiło, że #wawskie14 przeraża swoim prawdopodobieństwem i aktualnością. Czy gdyby faktycznie działania wojenne toczyły się w Polsce teraz, moglibyśmy liczyć na pomoc sojuszników? Czy ponownie odwracaliby głowy?
#wawskie14 to trudna i brutalna powieść. Na pewno nie dla osób o słabych nerwach, wrażliwych i oczekujących happy endu. Ale pod przykrywką drastycznych opisów i współczesnych technologicznych wtrętów, to opowieść o ludziach, którzy za swój kraj oddali wszystko co mieli – życie.
„Choć nie była z tego powodu zadowolona, jedynym zadaniem bojowym, jakie jej zostało, okazał się nierząd w imię wyższego dobra.[…] Stosunek stał się dla niej rodzajem bardziej skomplikowanej masturbacji.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążki z wydawnictwa warbook.pl to specyficzne pozycje z gatunku warfiction. Opisują prawdopodobne scenariusze działań wojennych i alternatywne wydarzenia historyczne. Do...
"Wiatr zmian dotarł do Warszawy, a wy jesteście jego podmuchem. Załóżcie opaski, niech się zacznie!"
Mamy rok 2014. Warszawa okupowana jest przez Niemców od kilku lat. Uliczne patrole, terror i represje to codzienność. Póki co cały świat nie widzi tego co się dzieje, zostawiając Polskę na pastwę losu. Gdy w stolicy zaczynają krążyć plotki o zbliżającej się Armi Czerwonej, serca zaczynają napełniać się nadzieją. Jako, że jest rok 2014, mamy rozbudowany świat internetu. Media społecznościowe w tej chwili zaczynają obiegać drastyczne filmiki z przebiegu powstania. Świat może w końcu zobaczyć prawdę o losie zgotowanym przed Niemców. Ale czy takie media mogą jakoś wpłynąć na przebieg wydarzeń. Czy pokolenie żyjące w takim czasie, ma szanse zerwać się do walki?
"Przed tobą tylko byłem - teraz rozumiem, że między być a żyć jest ogromna różnica."
Takiego gatunku chyba jeszcze u mnie nie było, ale ja lubię sięgać po wszystko po trochę, więc dlaczego nie książka militarna. A najlepsze jest to, że ja wcale nie żałuje, że zdecydowałam się na ten krok. Książka opowiada o naszym kraju, o ważnym dla rodaków powstaniu, ale w obecnych czasach.
Prezentuje nam ona kilkoro, zupełnie różnych bohaterów. Ich myślenie, sposób bycia czy postawa to kilka zupełnie innych bajek, ale w pewnym momencie historii, muszą się one ze sobą przepleść i wpłynąć na siebie nawzajem. Damian to typ Polaka, który żyje by przeżyć i chronić matkę. Zaciska on zęby i tłumi w sobie prawdę na rzecz życia. Katarzyna swego czasu zbratała się z wrogiem i takie życie jest dla niej idealne. W spokoju rozwija ona swoje blogerskie pasje, mając do dyspozycji najlepszy sprzęt. Julia to typowa buntowniczka. Od początku wiadomo, że należy ona do powstańców i nie zawaha się przed niczym, gdy ma wykonać swoje zadanie. Dlatego pała się czym musi. Losy tych osób będziemy śledzić najczęściej podczas lektury, ale będą również wstawki z Armi Czerownej oraz od samych Niemców.
Fabuła prowadzi nas ku drodze do wybuchu powstania. Poznajemy okoliczności całego przedsięwzięcia, śledzimy losy naszych bohaterów. Poznajemy ich z każdej strony i zdecydowanie mocno trzymamy kciuki. Nie jest to łatwy temat na książkę, bowiem mamy świadomość, że nasi dziadkowie przechodzili coś podobnego w przeszłości, przez co lektura nie raz wprowadza nas w stan grozy czy dużego wzruszenia. Dodam też, że historia bogata jest w drastyczne elementy, które czyta się ciężko i przy takich okazjach towarzyszy nam ogromna wściekłość, bowiem mamy do czynienia z opisami tortur cz gwałtów wykonywanych z uśmiechem na ustach wrogów.
Jeśli chodzi o styl autora to jest on bardzo przystępny i potoczny. Rozmowy są prawdziwe, nie raz przepełnione bólem i rozpaczą. Wszystko jest zrozumiałe i bez błędów. Dodatkowo książka posiada przepiękne, klimatyczne rysunki, które bardzo mnie urzekły.
"Możesz mieć w sieci miliardy żołnierzy, ale ilu z nich stanie do walki, kiedy wybije kolejna godzina W?
Podsumowując, ciesze się, że miałam okazję poznać tę historię. Wydaje mi się, że jest ona na tyle realna, że również warta przeczytania. Autor postarał się o bogatych bohaterów, którzy przedstawią wydarzenia z kilku innych punktów widzenia i myśli. Każdy z nich wierzył w swoje racje. Fabuła przedstawia nam dokładne okoliczności powstania, na czym się ono opiera i jak działa nadzieja na ludzi. Ale to wszystko stworzone w czasach tak nam bliskich i rozbudowanych technologicznie. Autor w tej książce, zastanawiał się czy Internet oraz media społecznościowe są w stanie jakoś wpłynąć na przebieg wydarzeń na froncie. Ale żeby się dowiedzieć jak to jest musicie sięgnąć po książkę sami. Ja Wam ją polecam, bo jednak daje do myślenia i zmusza do większych refleksji. Ja nie wiem jak bym się zachowała w takiej sytuacji teraz.
"Wiatr zmian dotarł do Warszawy, a wy jesteście jego podmuchem. Załóżcie opaski, niech się zacznie!"
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMamy rok 2014. Warszawa okupowana jest przez Niemców od kilku lat. Uliczne patrole, terror i represje to codzienność. Póki co cały świat nie widzi tego co się dzieje, zostawiając Polskę na pastwę losu. Gdy w stolicy zaczynają krążyć plotki o zbliżającej się Armi Czerwonej,...
„No właśnie, Damian. – Uśmiechnęła się Rajska – Kto inny byłby na tyle odjechany, żeby zrobić to, co my? Jesteśmy romantyczną zakałą kontynentu. Ale, cholera, czyż nie dla takiego szaleństwa warto żyć?”
O Powstaniu Warszawskim powiedziano i napisano już wiele. Dyskusje, czy Powstanie było potrzebne, czy nie wciąż nie są rozstrzygnięte. Rok 1944 to już przeszłość, ale co byłoby gdyby nie w 1944 roku, a w 2014 wybuchło Powstanie? Czy chwyciłbyś za broń?
Warszawa, rok 2014. Od pięciu lat Niemcy okupują stolicę Polski. Po ulicach krążą patrole a brutalne represje na obywatelach to już codzienność. Świat zachodni nie robi nic, by pomóc Polsce wyrwać się z rąk okupanta. Gdy ze wschodu dociera informacja, że do Warszawy zbliżają się Rosjanie, Armia Krajowa podejmuje decyzję o przygotowaniu powstania. Na portalach społecznościowych zaczynają się pojawiać relacje i zdjęcia tego, co dzieje się podczas powstania. Ale czy za pomocą lajków można wygrać w walce?
Współczesny świat to dominacja Facebooka, Instagrama, robionych selfie. Za rogiem rozgrywa się jednak prawdziwa wojna! Głównych bohaterów książki Jakuba Pawełka to poznajemy tuż przed wybuchem postawania. Damian pracuje w salonie Apple’a, jego matka śpiewa w niemieckim klubie. Julia to tajna agentka AK, która poprzez łóżko wyciąga informację od niemieckich oficerów. Mamy też bloggerkę Katarzynę, która swoją wolność zawdzięcza tylko temu, że jest związana z jednym z oficerów. Każde z nich bierze czynny udział w Powstaniu Warszawski, lecz każde z innego powodu. Dzięki postaci Katarzyny możemy się przekonać, że wojna może rozgrywać się nie tylko wręcz, ale też za pomocą mediów społecznościowych.
Co by było, gdyby. Właśnie, to jest istotne pytanie. Książka jest mocna i drastyczna. Z jednej strony mamy ukazane sielankowe życie, spacerujących leniwie przechodniów robiących sobie zdjęcia, nagrywających relacje. Życie toczy się w kawiarniach, na deptakach oczywiście też na Facebooku i Instagramie. A z drugiej strony mamy drugi świat, brutalny, pełny gwałtów i morderstw. Dwa sprzeczne światy, które mieszają się ze sobą tworząc całość. Możemy się przekonać, jaki wpływ mają media społecznościowe i bloggerki. Pogoń za lajkami i udostępnieniami trwa nawet wtedy, gdy za rogiem toczy się prawdziwa walka na śmierć i życie. Przed takim wyborem stoją bohaterowie książki. Opisani są także warszawiacy, którzy nie popierają powstania, a smaczku dodaje pojawienie się oddziału Cichociemnych oraz odziały Czaszek. W niektórych momentach miałam wrażenie, że walka jest przeniesiona jakby z gier komputerowych. Akcja rozgrywa się szybko, trzyma w napięciu, chociaż pamiętamy jaki miało finał prawdziwe Powstanie. Od 1944 roku zmieniło się wiele. Technologia poszła do przodu i możemy zobaczyć jak jest wykorzystywana w walce. Udział dronów czy hakerów komputerowych jest równie istotny, co udział żołnierzy walczących na froncie.
#Wawskie14 zmusza do refleksji. Czy bylibyśmy w stanie sięgnąć po broń? Czy współcześni nastolatkowie porzuciliby wirtualny świat i zrobiliby wszystko, by walczyć za Ojczyznę? Ludzie w czasach zagrożenia zrobią wszystko, by ocalić swoje życie. I to się nie zmieniło od czasów 1944 roku, nawet jeśli oznaczałoby to zdradę Ojczyzny. Książka przybliża nam temat wojny we współczesnym świecie. Trzyma w napięciu i dobitnie pokazuje obraz wojny w mieście.Co by było, gdyby - to pytanie ważne, na które odpowiedzieć powinien każdy z nas.
„No właśnie, Damian. – Uśmiechnęła się Rajska – Kto inny byłby na tyle odjechany, żeby zrobić to, co my? Jesteśmy romantyczną zakałą kontynentu. Ale, cholera, czyż nie dla takiego szaleństwa warto żyć?”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO Powstaniu Warszawskim powiedziano i napisano już wiele. Dyskusje, czy Powstanie było potrzebne, czy nie wciąż nie są rozstrzygnięte. Rok 1944 to już przeszłość, ale co...
https://czytamdlaprzyjemnosci.blogspot.com/2018/08/55-wawskie14.html
(...) Znając historię Powstania Warszawskiego dziwnie czytało mi się o wojennej Warszawie w dobie najnowszych zdobyczy technologicznych. Kiedy każdy walczy o przetrwanie, Katarzyna marzy aby mieć w posiadaniu najnowszy model telefonu, który ma umożliwić jej jeszcze lepsze wpisy na jej blogu. Przede wszystkim najważniejsza dla niej jest liczba obserwatorów w mediach społecznościowych.
Głównymi bohaterami są Julia, działająca w AK oraz Damian, który pragnie jedynie bezpiecznie dotrwać końca wojny. Ich losy w pewnym momencie splatają się i razem stają do walki w powstaniu warszawskim. Każde z nich miało inną motywację, aby walczyć z Niemcami. Czy idee, które wyznawali były dobre? Nie wiem. Ile ludzi, tyle pomysłów, aby uczestniczyć lub nie uczestniczyć
w powstaniu. Nie brakuje tu motywów nienawiści do okupanta, chęci zaistnienia w mediach społecznościowych czy też patriotyzmu. Nie mogę zrozumieć, jak ci młodzi ludzie potrafili po zakończonej walce zrobić sobie zdjęcia na polu boju i natychmiast zamieścić je w portalach społecznościowych i blogach. Chyba jest to znak naszych czasów, że o każdym wydarzeniu, którego jesteśmy uczestnikami natychmiast informujemy użytkowników w sieci internetowej.
Swój wkład w rozgrywki z okupantem mają na pewno hakerzy, którzy potrafili zdobyć każdą informację o poczynaniach wroga a zarazem utrudnić mu działanie na swoich serwerach.
Autor zwraca nam uwagę, że siła internetu jest ogromna, potrafi kształtować opinię publiczną czego dowodem jest nagłośnienie działań powstańczych przez Katarzynę - znaną blogerkę. Jednakże kij ma zawsze dwa końce i fala hejtu potrafi zniszczyć nawet najlepszy pomysł, o czym mogła się ona przekonać.
W książce o tematyce wojennej nie zabrakło również scen z mordowania ludności cywilnej czy gwałtów na kobietach i dzieciach przez okupanta. Sceny bardzo drastyczne, trudne do wyobrażenia sobie, że człowiek jest zdolny do zadawania takiego cierpienia drugiemu człowiekowi(...)
Dziękuję wydawnictwu war book za książkę do recenzji.
https://czytamdlaprzyjemnosci.blogspot.com/2018/08/55-wawskie14.html
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to(...) Znając historię Powstania Warszawskiego dziwnie czytało mi się o wojennej Warszawie w dobie najnowszych zdobyczy technologicznych. Kiedy każdy walczy o przetrwanie, Katarzyna marzy aby mieć w posiadaniu najnowszy model telefonu, który ma umożliwić jej jeszcze lepsze wpisy na jej blogu. Przede...
Warszawa, rok 2014. Niemcy od kilku lat okupują polską stolicę. Po ulicach krążą patrole, a akty terroru i brutalne represje na obywatelach miasta stały się codziennością. Cały zachodni świat nie robi nic, by wyrwać Polskę z rąk okupanta. Do Warszawy zbliża się Armia Czerwona. Udręczona stolica ma nadzieję na odzyskanie wolności, a Armia Krajowa przygotowuje się do powstania.
Powstanie Warszawskie jest w historii Polski bardzo ważnym wydarzeniem, dlatego cieszę się, że autor swoją książkę zadedykował Polakom Walczącym. Czy byliby z niej dumni? W moim odczuciu niekoniecznie jednak od początku. Od roku 1944 militarnie wiele się zmieniło, postęp technologiczny nie ominął i tej – ważnej przecież – dziedziny, jaką jest broń. Jednak podczas lektury miałam wrażenie, że wojnę wygrywa się, robiąc selfi czy stylizowane sesje z Powstańcami i wrzucając filmiki na konta FB i IG. Pewnie, że media społecznościowe czy ogólnie internet to potężna broń. Tysiące obserwujących może dawać złudne poczucie przynależności do całego świata, że pomoc jest na wyciągnięcie ręki. Jednak to tak nie działa. Zgadzam się z autorem tylko w jednej kwestii – do ostatecznego wyniku konfliktu zbrojnego w dużej mierze mogą się przyczynić hakerzy. Osoby, które znają najbardziej niedostępne zakamarki sieci, dla których nie istnieją hasła nie do złamania, bariery nie do przekroczenia, oni mogą być naprawdę niebezpieczni. Hakerzy tak – blogerzy modowi już niekoniecznie.
Nie ukrywam, że momentami było mi ciężko przebrnąć przez #WARSZAWSKIE14, ciekawie zaczęło się robić mniej więcej od 250 strony, kiedy do Powstańców przyłączają się berlingowcy i pojawia tajemniczy oddział „Czaszek”. Jest to już ponad połowa książki, więc walki przybierają na sile, pojawiają się rozłamy i zdrady. Samych Powstańców dopada zniechęcenie, pytania: Czy było warto? Po co? Dylematy młodych ludzi, którzy z jednej strony chcą wolnej Polski, a z drugiej chcą żyć jak do tej pory – chodzić do pracy, w spokoju spędzać popołudnia, kochać. Jakub Pawełek to autor, który w moim odczuciu pisze dla młodzieży, dla osób, które kolokwialnie mówiąc rodzą się z telefonem w ręku. Z drugiej strony #WARSZAWSKIE14 przepełnione jest brutalnymi scenami, takimi, które u mnie wywoływały gęsią skórkę. Dlatego otwartym pozostaje pytanie, czy taką książkę powinien czytać nastolatek, który dopiero się rozwija i poznaje historię swojego państwa? Co on z niej zrozumie i jak zinterpretuje bunt w Warszawie?
Warszawa, rok 2014. Niemcy od kilku lat okupują polską stolicę. Po ulicach krążą patrole, a akty terroru i brutalne represje na obywatelach miasta stały się codziennością. Cały zachodni świat nie robi nic, by wyrwać Polskę z rąk okupanta. Do Warszawy zbliża się Armia Czerwona. Udręczona stolica ma nadzieję na odzyskanie wolności, a Armia Krajowa przygotowuje się do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiężko mi się to czytało. Wyjątkowo ciężko i trudno. Przebrnąłem przez całość, bo zawsze czytam "od deski do deski" ... . Rozumiem pomysł na połączenie świata II wojny z obecnymi realiami, ale, moim zdaniem się to nie udało. Inną kwestią jest to, że gdyby Niemcy tak długo zajmowali Polskę, to większości z nas nasze matki i ojcowie nie mieliby okazji stworzyć.
Ciężko mi się to czytało. Wyjątkowo ciężko i trudno. Przebrnąłem przez całość, bo zawsze czytam "od deski do deski" ... . Rozumiem pomysł na połączenie świata II wojny z obecnymi realiami, ale, moim zdaniem się to nie udało. Inną kwestią jest to, że gdyby Niemcy tak długo zajmowali Polskę, to większości z nas nasze matki i ojcowie nie mieliby okazji stworzyć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoleglem na barykadzie....
Dwie gwiazdki za pomysl...a reszta sie kupy nie trzyma..
Autor za duzo spedza czasu na grach video i czytaniu komiksöw...
mamy wiec drony,mini drony,rakiety javelin,pumy,smiglowce i caly arsenal sprzetu z XXI wieku...a styl walki z lat 40...
Czy JP pomyslal,ze rosjanie by nie musieli podchodzic pod Radzymin,czy nawet byc w Bialymstoku by Warszawe spopielic??
Tak samo jak niemcy niezdobywali by dzielnicy po dzielnicy,tylko uzyli by swej techniki by powstancöw wykurzyc szybciej i skuteczniej...a ci na dodatek majä bialo-czerwone opaski na chelmach,rekawach...w XXI raczej by sie nie afiszowali,bo szybciej by szli na tamten swiat panie JP...
Oddzial "czaszek" - jakis cyborgowy odzial niemcöw ktöry autor ma chyba z gier pc, sam by te walke wygral sädzäc po opisie walki..
Polacy chodzä z telefonami,jedzä burgery,kanapki z serem...podczas okupacji lat 40 za radio byla kulka,lub Auschwitz i wpychalo sie raczej marmolade,lub smalec...
Oficerowie polscy na "tajnym spotkaniu" wyciägajä baterie z telefonöw by ich nie namierzyc...juz by byli namierzeni panie Pawelek w tym jednym pokojuzanim by te baterie wyciägneli.
Wisienka - pulkownik Otto , ktöry jednoczesnie umie jechac rano do pracy i jednoczesnie wylegiwac sie na kanapie ( str.95 )
Jakis kuzyn Ojca Pio widac...
Gdyby opisy akcji byly tak detaliczne i obrazowe jak scenek erotycznych moze bylo by lepiej, a tak mamy kolejnego gniota.Dziwi mnie odzew czytelniköw..ale sä rözne upodobania...
Prosba - Panie pawelek...graj juz na konsoli i przestan pisac....
Poleglem na barykadzie....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDwie gwiazdki za pomysl...a reszta sie kupy nie trzyma..
Autor za duzo spedza czasu na grach video i czytaniu komiksöw...
mamy wiec drony,mini drony,rakiety javelin,pumy,smiglowce i caly arsenal sprzetu z XXI wieku...a styl walki z lat 40...
Czy JP pomyslal,ze rosjanie by nie musieli podchodzic pod Radzymin,czy nawet byc w Bialymstoku by Warszawe...
Genialna genialna i jeszcze raz genialna. Książka wbiła mnie w fotel. Świetna fabuła momentami bardzo brutalna ale przeplatana świetnym humorem. Ogólnie nie mogłem się oderwać. Historia czasu powstania Warszawskiego przeniesiona w czasy obecne okazała się strzałem w 10. Chylę czoła przed autorem. Wszystkie książki Pawełka są świetne jednak ta bije poprzednie na głowę. Brawo KUBA tak trzymać
Genialna genialna i jeszcze raz genialna. Książka wbiła mnie w fotel. Świetna fabuła momentami bardzo brutalna ale przeplatana świetnym humorem. Ogólnie nie mogłem się oderwać. Historia czasu powstania Warszawskiego przeniesiona w czasy obecne okazała się strzałem w 10. Chylę czoła przed autorem. Wszystkie książki Pawełka są świetne jednak ta bije poprzednie na głowę. Brawo...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniała koncepcja, przesolona chaosem.
Koncepcja przegenialna, brawa dla autora. Urzekła mnie chęć utrwalania pamięci o powstaniu wśród "współczesnej gównażerii".
Ale wykonaie? Moim zdaniem nie dosięgnęło koncepcji. W porównaniu z nią wypadło naprawdę słabo.
Najgorszy był chaos, porzucenie ciągu przyczynowo-skutkowego na rzecz "niezauważyłem" albo "niezapamiętałem", jakby przypadkiem, z nieuwagi autor wprowadzał w swoje sceny rzeczy bez głębszego sensu. Najwyraźniejszy jest przykład stworzenia ogromnej liczby bohaterów, których nawet nie zapamiętałam. Uderzało mnie, że o tym, co było trudniejsze Jakub Pawełek pisał wprost, a to, co takie nie było, on trudniejszym czynił, unikając tematu, opowiadając to jakby na około. Kilka kwesti jest niewyjaśnionych, ale nie w intrygujący a po prostu irytujący sposób. Autor #WAWSKIE14 nie poradził sobie z opisywaniem scen śmierci bohaterów ważnych i mniej-ważnych. Nie mogłam nawet uronić łezki gdy pozbawił życia moją ulubioną postać. (Śmierć była wporwadzana często bez sensu, bez ładu i składu, w wielkim chaosie, któremu nie towarzyszyły naturalne emocje, a dialogi bohaterów nad zwłokami były... rozczarowujące, wręcz wkurzające)
Oprócz koncepcji spodobała mi się scena w metrze, ukazywanie różnych dzielnic i ich sytuacji przed i w trakcie powstania, nawiązania do prawdziwych wydarzeń i kampania Rajskiej.
Podsumowując, nie było tragicznie, ale oczekiwałam czegoś więcej od książki, która miała mi dać do myślenia, czy stanęłabym na barykadzie. Moja odpowiedź pozostaje niezmienna od lat, ale obawiam się, że dzieciak, który sięga po tę książkę (chociaż zważywszy na kilka scen - nie powinien) nie zostałby przez Pawełka przekonany, że POWSTANIE WARSZAWSKIE miało głęboki sens.
Wspaniała koncepcja, przesolona chaosem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKoncepcja przegenialna, brawa dla autora. Urzekła mnie chęć utrwalania pamięci o powstaniu wśród "współczesnej gównażerii".
Ale wykonaie? Moim zdaniem nie dosięgnęło koncepcji. W porównaniu z nią wypadło naprawdę słabo.
Najgorszy był chaos, porzucenie ciągu przyczynowo-skutkowego na rzecz "niezauważyłem" albo...
Wawskie14# - próba połączenia tematyki Powstania Warszawskiego i obecnych czasów. muszę przyznać, ze próba udana - bardzo udana.
czytając ma się wrażenie, ze powstanie faktycznie trwa ale z drugiej strony dzięki temu można sobie bardzo dobrze wyobrazić jak wygląda życie w miejscach w których obecnie trwają konflikty. w Wawskim z jednej strony mamy dosyć sielankowe życie które toczy się w kawiarniach, na deptakach na facebooku i instagramie a z drugiej brutalne, pozbawione człowieczeństwa zduszane powstanie. z jednej strony piękną ul. Chmielną i aktualne zabudowania m.in. w centrum, a z drugiej rzeź woli. dosłownie dwa światy, dwa bardzo odległe światy które się przenikają i wspólnie tworzą zgrabnie opisaną całość. Bohaterowie, których można znaleźć obok siebie, każdy z inną motywacją do walki - lepszą, gorszą ale inną. prawie każdy wyrwany ze swojego życia i "zmuszony" do podjęcia decyzji czy staje do walki czy może próbuje uciec. do tego walka na facebooku, walka na lajki i udostępnienia - dająca nadzieję i chyba nic poza tym. podsumowując - autorowi udało się bardzo dobrze przenieść realia powstania do naszych czasów i naszej rzeczywistości.
pozycja warta do przeczytania dla każdego, kto choć czasem zastanawia się jakby się zachował podczas powstania i konfliktu zbrojnego.
Wawskie14# - próba połączenia tematyki Powstania Warszawskiego i obecnych czasów. muszę przyznać, ze próba udana - bardzo udana.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toczytając ma się wrażenie, ze powstanie faktycznie trwa ale z drugiej strony dzięki temu można sobie bardzo dobrze wyobrazić jak wygląda życie w miejscach w których obecnie trwają konflikty. w Wawskim z jednej strony mamy dosyć sielankowe życie...
Rok 2014. Od pięciu lat Polska jest okupowana przez wojska niemieckie. Kiedy od wschodu do Warszawy zbliżają się Rosjanie, Armia Krajowa podejmuje decyzję o przygotowaniu powstania. Po rozpoczęciu walk do krajów zachodnich dopiero zaczyna docierać co się dzieje nad Wisłą, a media społecznościowe są pełne relacji ze starć. Czy jednak dzięki lajkom na FB można wygrać starcie z przeważającym przeciwnikiem?
Przeniesienie wydarzeń z roku 1944 o siedemdziesiąt lat w przyszłość to był karkołomny zabieg. Od momentu prawdziwego powstania zmieniło się o wiele więcej rzeczy niż tylko sposoby komunikacji. Pomimo to książka Jakuba Pawełka to dająca do myślenia lektura. Czy rzeczywiście dzisiejsi nastolatkowie byliby w stanie chwycić za broń i stawić czoła wrogowi, nie widząc większych szans na zwycięstwo. A może skończyłoby się tak jak w jednej ze scen, kiedy to przez ulicę maszerują "patrioci" z husarią na koszulkach, a zaraz obok toczy się walka? Kiedy tak obserwuję siebie i otoczenie, to jestem przekonany, że bardziej prawdopodobna byłaby ta druga sytuacja. Na całe szczęście to tylko wymysł autora i nie zanosi się na wojnę u nas. Ważnym wątkiem jest też walka o dostęp do sieci i możliwość prowadzenia w niej działań informacyjnych, dzięki czemu wojna może wyglądać na atrakcyjną, szybką i ekscytującą. Nie zmienia to jednak faktu, że walkę nadal prowadzi się po staremu i liczy się tylko ilość żołnierzy i broni.
W tym miejscu muszę was poinformować, że "#wawskie14" to, pomimo że opowiada historię nastolatków, książka zdecydowanie dla dorosłych. Bohaterowie używają mało przyzwoitego słownictwa, a opisy bestialskich zachowań żołnierzy niemieckich nie są łatwe do przyswojenia.
Jak napisałem wyżej, głównymi bohaterami są nastolatkowie, a historia skupia się głównie na dwóch postaciach. Pierwszą jest Julia, która jest członkiem AK i pozyskuje informację od niemieckich oficerów. Natomiast Damian pracuje w sklepie z elektroniką i stara się trzymać tak daleko od kłopotów, jak to możliwe. Jedynym jego celem jest utrzymanie siebie i matki. Późniejsze wydarzenia jednak spowodują diametralną zmianę jego postawy. Pisarz dobrze osadził postacie - mają one swoją historię i powody, aby walczyć lub nie, a wydarzenia w których biorą udział nie pozostają bez wpływu na ich psychikę. Mam tylko drobne zastrzeżenia co do Damiana,który z troski o Julię robi strasznie głupie rzeczy.
Atutem powieści jest dobrze poprowadzona historia, która w wielu miejscach wywołuje emocje. Styl autora jest łatwy do przyswojenia, bez zbędnych ozdobników, choć - jak wcześniej wspomniałem - wypowiedzi bohaterów są często przetykane wulgaryzmami. Ważnym wątkiem jest też walka o dostęp do sieci i możliwość prowadzenia w niej działań informacyjnych.
Lekturę polecam miłośnikom opowieści wojennych, choć może im nieco przeszkadzać wątek miłosny.
http://czytalski.pl
Rok 2014. Od pięciu lat Polska jest okupowana przez wojska niemieckie. Kiedy od wschodu do Warszawy zbliżają się Rosjanie, Armia Krajowa podejmuje decyzję o przygotowaniu powstania. Po rozpoczęciu walk do krajów zachodnich dopiero zaczyna docierać co się dzieje nad Wisłą, a media społecznościowe są pełne relacji ze starć. Czy jednak dzięki lajkom na FB można wygrać starcie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomieszanie z poplątaniem. W mojej opinii nałożenie kalki wydarzeń z 1944 na współczesność jest pomysłem chybionym. Mamy więc Pałac Saski i Pałac Rzeszy ( jak rozumiem Kultury ), metro i zagładę Starego Miasta z Barbakanem ( który to został wybudowany podczas odbudowy Starego Miasta po II Wojnie Światowej ). Nie napiszę więcej by nie spojlerować. Pomysł dobry, wyszedł mniej lub bardziej sensowny misz-masz.
PS. do Autora: Pałac Zamoyskich jest w Warszawie na Nowym Świecie. Na Foksal jest Pałac Konstantego Zamoyskiego.
Pomieszanie z poplątaniem. W mojej opinii nałożenie kalki wydarzeń z 1944 na współczesność jest pomysłem chybionym. Mamy więc Pałac Saski i Pałac Rzeszy ( jak rozumiem Kultury ), metro i zagładę Starego Miasta z Barbakanem ( który to został wybudowany podczas odbudowy Starego Miasta po II Wojnie Światowej ). Nie napiszę więcej by nie spojlerować. Pomysł dobry, wyszedł mniej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMocna to chyba najlepsze słowo opisujące tą książkę. Mamy tu obraz żywcem wzięty z roku 1944 tylko przeniesiony w nasze realia. Głównych bohaterów poznajemy tuż przed wybuchem powstania, mamy tutaj agentkę AK która przez łóżko wyciąga informację od Niemców, chłopaka który razem z matką próbują przeżyć (pracuje w salonie Apple`a w dzielnicy niemieckiej a matka śpiewa w niemieckim klubie), blogerkę która cieszy się wolnością bo jest związana z niemieckim oficerem odpowiedzialnym za ochronę dzielnicy rządowej.Ich losy zaczynają się przeplatać i łączyć podczas powstania. Książka jest dopracowana i przynajmniej jak dla mnie czasami jest dość drastyczna (szczególnie przy opisach pacyfikacji, gwałtach i okrucieństwie dirlewngerowców a także niektórych powstańców). Mamy możliwość z bliska przyjrzeć się na jakiej zasadzie lansuje się wydarzenia korzystając z mediów społecznościowych. Akcja naprawdę niezła pojawiają się takie małe smaczki w postaci oddziału Cichociemnych (oddziału specjalsów) ale także przeciwwagi dla nich tajemniczego oddziału Czaszek. Świetnie napisana, trzyma w napięciu i ukazuje ponury obraz wojny w mieście i jakiego okrucieństwa można się dopuścić.
Mocna to chyba najlepsze słowo opisujące tą książkę. Mamy tu obraz żywcem wzięty z roku 1944 tylko przeniesiony w nasze realia. Głównych bohaterów poznajemy tuż przed wybuchem powstania, mamy tutaj agentkę AK która przez łóżko wyciąga informację od Niemców, chłopaka który razem z matką próbują przeżyć (pracuje w salonie Apple`a w dzielnicy niemieckiej a matka śpiewa w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzołem.Pozwolę sobie naskrobac parę zdań mojej skromnej recenzji.
Książka jest epicka.Porusza wiele wątków.Życie cywili i żołnierzy.Politykę oraz wewnętrzne konflikty i rozterki zwykłych ludzi mielonych przez machinę wojny.Już dawno nie zzylem się tak bardzo z bohaterami.W głębi duszy trzymałam za nich kciuki (w tym za siebie oczywiście;) )Zastanawiałem się co bym zrobił na ich miejscu.To wszystko świadczy o głębokiej oraz mięsistej fabule.Każda strona czy rozdział ocieka tym co tygryski lubią najbardziej.Namiętnościa,odwaga,zdrada,strachem.Każda scena jest dopieszczona, od scen batalistycznych do zwykłych rozmów pojedynczych postaci.Moja wyobraźnia szalała gdy polykalem kolejne rozdziały, czasami aż za bardzo (zwłaszcza bestaliskich aktów przemocy).#WAWSKIE14 jest epickie.Warto było czekać:)
Czołem.Pozwolę sobie naskrobac parę zdań mojej skromnej recenzji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest epicka.Porusza wiele wątków.Życie cywili i żołnierzy.Politykę oraz wewnętrzne konflikty i rozterki zwykłych ludzi mielonych przez machinę wojny.Już dawno nie zzylem się tak bardzo z bohaterami.W głębi duszy trzymałam za nich kciuki (w tym za siebie oczywiście;) )Zastanawiałem się co bym zrobił na...
Bardzo miło się czyta, fajnie napisani bohaterowie i wartka akcja. Gorąco polecam. PS. Widzę że chyba pierwszy jestem.
Bardzo miło się czyta, fajnie napisani bohaterowie i wartka akcja. Gorąco polecam. PS. Widzę że chyba pierwszy jestem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to