Dość wysoki próg wejścia, autor tracił mnie gdy intensywnie używał swojego specjalistycznego żargonu. Niemniej wykreowany świat i zakończenie bardzo mi się podobało. Ciekawie poprowadzone wątki biblijne. Wizja świata post-apo naprawdę nie odstaje od tych bardziej znanych, zagranicznych.
Dość wysoki próg wejścia, autor tracił mnie gdy intensywnie używał swojego specjalistycznego żargonu. Niemniej wykreowany świat i zakończenie bardzo mi się podobało. Ciekawie poprowadzone wątki biblijne. Wizja świata post-apo naprawdę nie odstaje od tych bardziej znanych, zagranicznych.
Czytałem jedynie tytułowe opowiadanie i jak wcześniej, bardzo mi się podobało. Może dialogi nie były wybitne, ale pomysł, klimat i zakończenie rewelacyjne. Miałem ochotę na przeczytanie czegoś w klimatach postapo i Głowa Kasandry całkowicie mnie usatysfakcjonowała. Polecam zapoznać się z tym opowiadaniem, bo jeśli twórcy filmu oddadzą klimat tego dzieła to myślę, że może być początek ciekawego uniwersum.
Czytałem jedynie tytułowe opowiadanie i jak wcześniej, bardzo mi się podobało. Może dialogi nie były wybitne, ale pomysł, klimat i zakończenie rewelacyjne. Miałem ochotę na przeczytanie czegoś w klimatach postapo i Głowa Kasandry całkowicie mnie usatysfakcjonowała. Polecam zapoznać się z tym opowiadaniem, bo jeśli twórcy filmu oddadzą klimat tego dzieła to myślę, że może...
Jakiś czas temu w mediach społecznościowych pojawiły mi się informacje na temat planowanej ekranizacji "kultowego dzieła Marka Baranieckiego". Z racji, że "kultowe dzieło" leżało mi na półce od dobrych 20 lat i się kurzyło nietknięte od pierwszego przeczytania - postanowiłem sobie je odświeżyć.
Zacznijmy od pozytywów. Zarówno "Głowa Kasandry" jak i inne opowiadania ze zbiorku prezentują ciekawe pomysły, zakończenie "Głowy Kasandry" jest świetne.
To tyle pozytywów. Pan Baraniecki pomysły ma niezłe, ale pisarzem jest, w najlepszym wypadku, średnim. Ma mocne tendencje do wpadania w słowotok i nadużywanie ozdobników. Szczególnie dialogi budzą we mnie wątpliwości, czy autor kiedykolwiek w swym życiu przeprowadził normalną rozmowę z drugą istotą ludzką. Postaci albo wymieniają się informacjami w tonie mocno sztywno służbowym albo prowadzą dyskusje filozoficzne. Choć ciężko to nawet nazwać dyskusjami, to bardziej wymiana monologów.
Dialogów na szczęście jest nie za dużo, w większości mamy samotnego bohatera robiącego rzeczy lub toczącego monolog wewnętrzny. I ta koncepcja niekoniecznie musi być zła, jak to choćby Lem w "Solaris" udowodnił, ale panu Baranieckiemu do poziomu pana Lema brakuje bardzo dużo.
Ogólnie - choć książeczka jest objętościowo niewielka, wymęczyła mnie okrutnie.
Na koniec - wydanie, które posiadam (to od Reportera) daje nam piękny obraz, jak to po kosztach się wydawało książki w Polsce na przełomie lat 80-tych i 90-tych: czytamy sobie tą "Głowę Kasandry", fabuła mozolnie posuwa się do przodu - gdy nagle, bez ostrzeżenia, z akapitu na akapit przeskakuje do zupełnie innych wydarzeń. Machamy na to ręką, czytamy dalej - fabuła przeskakuje z powrotem. Ot, komuś się zaznaczyło kilka stron i przeciągnął w górę, nic się nie stało, wszystko ostatecznie się w książce znalazło, jaka korekta, co pan, to pieniądze kosztuje. Że krawędzie kartek źle ucięte - oj tam oj tam. Że nie ma nawet nigdzie metryczki z rokiem wydania - a komu to potrzebne? Piękne świadectwo tamtych czasów.
Jakiś czas temu w mediach społecznościowych pojawiły mi się informacje na temat planowanej ekranizacji "kultowego dzieła Marka Baranieckiego". Z racji, że "kultowe dzieło" leżało mi na półce od dobrych 20 lat i się kurzyło nietknięte od pierwszego przeczytania - postanowiłem sobie je odświeżyć.
Zacznijmy od pozytywów. Zarówno "Głowa Kasandry" jak i inne opowiadania ze...
"Głowa Kasandry" to z pewnością wartościowa literatura z bardzo ciekawym pomysłem, ale jednocześnie cholernie nudna... Przebrnęłam jedynie dzięki audiobookowi, tekst pisany porzuciłabym bardzo szybko. Zero akcji i mnóstwo opisów technologicznych. Minimum dialogów. I owszem były ciekawe momenty, jak chociażby rozmowy z Karią. Ciekawe były odniesienia biblijne, no i oczywiście nie należy zapominać o wspaniałym zakończeniu. Jednakże wszystko to zdominowane przez wyjątkowo nudne dłużyzny. Tylko dla wytrwałych.
Kiedyś chciałam przeczytać wszystkie powieści wyróżnione nagrodą Zajdla. "Głowa Kasandry" jak na razie trochę mnie do tego zniechęciła. Może nadchodzący film będzie ciekawszy.
"Głowa Kasandry" to z pewnością wartościowa literatura z bardzo ciekawym pomysłem, ale jednocześnie cholernie nudna... Przebrnęłam jedynie dzięki audiobookowi, tekst pisany porzuciłabym bardzo szybko. Zero akcji i mnóstwo opisów technologicznych. Minimum dialogów. I owszem były ciekawe momenty, jak chociażby rozmowy z Karią. Ciekawe były odniesienia biblijne, no i...
Zaskakujące. Najłatwiej porównać mi te opowiadania do serialu „Czarne lustro” gdzie każdy odcinek mówi o czymś innym i potrafi zaskoczyć innym spojrzeniem na świat. Tytuł książki jest równocześnie tytułem jednego z opowiadań, które z mojej perspektywy jest nie tylko obrazem si-fi wykreowanym przez autora ale także zagadką/dylematem moralnym. Ciężko mi zdefiniować problem bez spojlerowania więc napiszę tylko, że polecam i cieszę się, że mamy tak kreatywnych polskich pisarzy.
Zaskakujące. Najłatwiej porównać mi te opowiadania do serialu „Czarne lustro” gdzie każdy odcinek mówi o czymś innym i potrafi zaskoczyć innym spojrzeniem na świat. Tytuł książki jest równocześnie tytułem jednego z opowiadań, które z mojej perspektywy jest nie tylko obrazem si-fi wykreowanym przez autora ale także zagadką/dylematem moralnym. Ciężko mi zdefiniować problem...
95/2025 (audiobook 70/2025)
Jednym z wielu wyznaczników tzw. naszych czasów – jest dewaluacja słowa.
Zdecydowanie charakteryzuje nas tendencja do nadużyć: często, zwłaszcza w przestrzeni medialnej, hiperbolizujemy i nadajemy czemuś lub komuś przesadne znaczenie.
Żyjemy np. w świecie KULTOWYCH zjawisk: kultowych artystów – muzyków, pisarzy, reżyserów - kultowych zespołów, kultowych filmów, kultowych płyt, kultowych piosenek, książek itd.
Śmiało można założyć, że na miano to – we właściwym znaczeniu tego słowa – zasługuje ledwie ułamek tych wyliczonych zjawisk.
Dziś czytam w recenzjach np. debiutanckiego albumu, że po roku od wydania jest on już kultowy. Żeby film stał się kultowy po premierze – często wystarczy, że się po prostu dobrze sprzeda.
No nie.
I właśnie a propos filmów: wyskoczyła mi gdzieś informacja medialna, że studio filmowe Lightcraft realizuje nowy projekt: ekranizację kultowej książki Marka Baranieckiego, z Dawidem Ogrodnikiem w roli głównej. Rozważano już taką ekranizację wieeeeele lat temu, ale w wiadomym ustroju cenzorzy nie mogli się dogadać, jakie symbole powinny znaleźć się na głowicach jądrowych...
Jako że Ogrodnika cenię sobie ogromnie – myślę sobie: chętnie sięgnę po literaturę. Dowiaduję się, że „Głowa Kasandry” w 1985 roku otrzymała nagroda Janusza A. Zajdla, a w roku 2004 „Gazeta Wyborcza” uznała ją za jedną z siedmiu najważniejszych światowych dzieł postapokaliptycznych obok utworów m.in. Jacka Londona, Herberta Wellsa czy Stephena Kinga.
Fiu, fiu, myślę sobie, to musi być sztos!
Ciekawe tylko dlaczego, skoro ona taka KULTOWA, nigdy o niej nie słyszałem – w przeciwieństwie do wszystkich pozostałych.
Pewnie najciemniej po latarnią. Albo cudze chwalicie, swego nie znacie.
Fanem science fiction nigdy nie byłem, ale lubię ciekawe postapo.
Sięgnąłem zatem po „Głowę Kasandry”.
Zawiodłem się mocno.
Owszem, autor pisze świetnie, prowadzi sugestywną, obrazową narrację. Ale to za mało, przynajmniej dla mnie.
Głównym powodem tego, że wynudziłem się setnie podczas lektury jest statyczna akcja, fragmentami właściwie jej brak. Co więcej „Głowa Kasandry” to przykład takiego science fiction, w którym Autor stawia nacisk na przedstawianie świata z technologicznego punktu widzenia, zasypuje więc czytelnika całą masą informacji technicznych związanych z działaniami bohatera. Nie oczekujmy tutaj jakiejś głębi psychologicznej postaci, nie czekajmy na pogłębione analizy motywacji bohatera.
O jednym jestem przekonany: scenariusz tego powstającego filmu będzie musiał nieco, a może nawet sporo, odbiec od książkowego pierwowzoru. Inaczej widzowie wynudzą się na seansie, jak ja podczas lektury.
Lektor: Paweł Straszewski
95/2025 (audiobook 70/2025)
Jednym z wielu wyznaczników tzw. naszych czasów – jest dewaluacja słowa.
Zdecydowanie charakteryzuje nas tendencja do nadużyć: często, zwłaszcza w przestrzeni medialnej, hiperbolizujemy i nadajemy czemuś lub komuś przesadne znaczenie.
Żyjemy np. w świecie KULTOWYCH zjawisk: kultowych artystów – muzyków, pisarzy, reżyserów - kultowych zespołów,...
Ciekawa pozycja. Króciotka, fabuła dość monotonna, ale za to przemyca dużo wartościowych przemyśleń - o religii, moralności, ludzkiej naturze, upadku cywilizacji. Normalnie nie jaram się postapo, ale to było dobre. Sam finał był zupełnie zaskakujący, przygnębiający i jak na tak krótką formę - chyba najlepszy, jaki się dało zrobić.
Ciekawa pozycja. Króciotka, fabuła dość monotonna, ale za to przemyca dużo wartościowych przemyśleń - o religii, moralności, ludzkiej naturze, upadku cywilizacji. Normalnie nie jaram się postapo, ale to było dobre. Sam finał był zupełnie zaskakujący, przygnębiający i jak na tak krótką formę - chyba najlepszy, jaki się dało zrobić.
Moim zdaniem - jedna z najlepszych opowieści SF napisanych przez polskiego autora. Wciągająca, nieoczywista, plastyczna, aż żal, że nikt nie pokusił się o przeniesienie "Głowy Kasandry" na ekran - mały bądź duży.
...
Po głębokim zastanowieniu... Jeśli miałby to zrobić rodzimy reżyser, to może jednak NIE!
Moim zdaniem - jedna z najlepszych opowieści SF napisanych przez polskiego autora. Wciągająca, nieoczywista, plastyczna, aż żal, że nikt nie pokusił się o przeniesienie "Głowy Kasandry" na ekran - mały bądź duży.
...
Po głębokim zastanowieniu... Jeśli miałby to zrobić rodzimy reżyser, to może jednak NIE!
Choć „Głowa Kasandry” Marka Baranieckiego jest uznawana za klasykę polskiej fantastyki, nie do końca mnie przekonała.
Sam pomysł na fabułę – postapokaliptyczny świat, w którym były komandos tropi śmiercionośne bomby atomowe – brzmi jak coś pełnego napięcia i emocji. Jednak w rzeczywistości historia wydaje się chłodna i zdystansowana.
Największym problemem było dla mnie brak emocjonalnej głębi.
Główny bohater, choć interesujący, zdaje się bardziej maszyną do wykonywania misji niż człowiekiem z prawdziwymi emocjami i wewnętrznymi konfliktami. Brakowało mi momentów, które pozwoliłyby się z nim naprawdę zżyć i zrozumieć jego motywacje.
Opis świata jest solidnie skonstruowany, ale miejscami wydawał się nużący. Zamiast wciągającej akcji dostawałam długie fragmenty rozważań o technologiach, strategiach i wojnie. To mogło być ciekawe dla fanów takich tematów, ale mnie nie porwało.
Nie twierdzę, że książka jest zła – po prostu nie była dla mnie. Może gdyby była bardziej dynamiczna, z bardziej wyrazistymi relacjami między postaciami, oceniłabym ją inaczej. Dla osób, które lubią mocno techniczne, dystopijne historie, może to być świetna lektura. Ja jednak nie do końca odnalazłam się w tym stylu narracji.
Choć „Głowa Kasandry” Marka Baranieckiego jest uznawana za klasykę polskiej fantastyki, nie do końca mnie przekonała.
Sam pomysł na fabułę – postapokaliptyczny świat, w którym były komandos tropi śmiercionośne bomby atomowe – brzmi jak coś pełnego napięcia i emocji. Jednak w rzeczywistości historia wydaje się chłodna i zdystansowana.
Największym problemem było dla mnie...
Treść niedużej powieści Marka Baranieckiego toczy się niespiesznie, skupiając się na postaci głównego bohatera. Teodor Hornic, mieszkający w dawnej bazie wojskowej, zajmuje się szukaniem i unieszkodliwianiem głowic jądrowych, grożących wybuchem. Jego marzeniem jest odszukanie „Głowy Kasandry”, która budzi największy strach przed zniszczeniem ludzkości. Minęło 14 lat od wojny nuklearnej, która unicestwiła życie na wielu obszarach świata, a przy życiu pozostali nieliczni, skupieni w niewielkich wspólnotach. Inni ludzie poza bohaterem stanowią tylko pewne tło, by wyraziściej pokazać proces kształtowania postawy Hornica, jego pojmowanie życia i śmierci, religii, miłości, dobra i zła. Bohater, przepełniony świadomością swojej wyjątkowości i konieczności spełnienia misji, musi zmierzyć się z poczuciem klęski lub zwycięstwa. Wartością tej historii jest zakończenie, które uderza wymową i każe zastanawiać się nad kondycją człowieka.
Treść niedużej powieści Marka Baranieckiego toczy się niespiesznie, skupiając się na postaci głównego bohatera. Teodor Hornic, mieszkający w dawnej bazie wojskowej, zajmuje się szukaniem i unieszkodliwianiem głowic jądrowych, grożących wybuchem. Jego marzeniem jest odszukanie „Głowy Kasandry”, która budzi największy strach przed zniszczeniem ludzkości. Minęło 14 lat od...
o.o mocny towar.
najbardziej mi się chyba nie podobało przedstawianie postaci dajacych wrazenie w jakiś sposób "predestynowanych" do jakichs "dużych" misji, i kształtowanie sylwetek takich bohaterów jako "skrajnie" panujących nad swoimi zmysłami, "racjonalnie oceniających" rzeczywistość, no dla mnie chyba trochę w stronę jakiegos rodzaju "Nadczłowieka". nie, żebym nie uważała, że po części są to "preferencje" cywilizacji, np. u Polaków, i być może duża część osób publicznych ma w sobie jakieś skrajnie jaskrawe wzorce, i skorą chęć do pomocy w rozprzestrzenianiu ich, po prostu bardzo mało mialam do czynienia z tego typu tresciami w literaturze, jak jeszcze dolożyć gatunek, to już w ogole jest to po prostu pozycja, która "trzepie", mi tam niefajnie z myślą, że mój tata coś takiego prawdopodobnie czytał jako nastolatek.
Literacko chyba bym powiedziała, że jest to w jakimś sensie wysoko - niektóre opisy są bardzo nietypowe, wręcz stany, co do których chyba jakieś watpliwości umysłowej natury mogą się pojawiać u niemalemu gronu odbiorców (mam trochę uplynniony mózg), no ale samo kreowanie tak "wątpliwych" przestrzeni trochę bym nazwała artyzmem. Chociaz całościowo nie jest jakos ekstra, z polotem, raczej nie intryguje (?), no jak dla mnie to zgroza. Nie dam żadnej oceny, już tez tylko z powodu samego gatunku - ja bardzo malo ogarniam fantastykę, troszq nawet wrecz nie lubię. ;//.
o.o mocny towar.
najbardziej mi się chyba nie podobało przedstawianie postaci dajacych wrazenie w jakiś sposób "predestynowanych" do jakichs "dużych" misji, i kształtowanie sylwetek takich bohaterów jako "skrajnie" panujących nad swoimi zmysłami, "racjonalnie oceniających" rzeczywistość, no dla mnie chyba trochę w stronę jakiegos rodzaju "Nadczłowieka". nie, żebym nie...
Dziś po raz kolejny przeczytałam tytułową Głowę Kasandry i chciałabym się jedynie do niej odnieść.
Marek Baraniecki przedstawia postać dynamiczną, pełną wewnętrznych frustracji oraz konfliktów. Widzimy Teodora Hornica w wielu różnych sytuacjach, z wieloma planami na przyszłość, które jednak ulegają zmianie. Motywacje głownego bohatera ulegają zmianie, podobnie jak ulega zmianie położenie jego samego oraz ludzkości.
Zwróciłam uwagę na wiele metafor i porównań oraz dywagacja na temat dobra i zła. Powracając do biblijnego tematu pierwszych ludzi, Baraniecki pozostawia nas z refleksją na temat tego, czy Adam i Ewa popełnili grzech pierworodny czy też dobro pierworodne. I dlatego podczas lektury warto zastanowić się czy pojęcia takie jak "dobro" i "zło" są uniwersalne czy tez zależą od okoliczności.
I tą refleksją zostawia nas autor, ponieważ zakończenie jest otwarte. Czytelnik może snuć pewne domysły, ale nie jest w pełni pewien, co zdecydował protagonista.
Dlatego uważam, że opowiadania nie powinno się czytać dla samego faktu wciągającej i trzymającej w napięciu post-apokaliptycznej fabuły, ale także ze względu na przemyślenia wplatane do tej opowieści.
Dziś po raz kolejny przeczytałam tytułową Głowę Kasandry i chciałabym się jedynie do niej odnieść.
Marek Baraniecki przedstawia postać dynamiczną, pełną wewnętrznych frustracji oraz konfliktów. Widzimy Teodora Hornica w wielu różnych sytuacjach, z wieloma planami na przyszłość, które jednak ulegają zmianie. Motywacje głownego bohatera ulegają zmianie, podobnie jak ulega...
Podgatunek postapo z silnym motywem poszukiwania jako życiowego celu a także miejsca do życia. Dość płaska struktura i nie nadzwyczaj pomysłowa. Spodziewałem się większych emocji.
Natomiast dodatkowe mini-powieści z tego zbioru są po prostu udane. Mamy tu przekrój s-f w kilku odmianach, nawet z emocjonującą rozgrywką kryminalną wciąż w kanonie s-f ("Wynajęty człowiek") czy też sensacyjne political-fiction ("Wesele dusz").
Podgatunek postapo z silnym motywem poszukiwania jako życiowego celu a także miejsca do życia. Dość płaska struktura i nie nadzwyczaj pomysłowa. Spodziewałem się większych emocji.
Natomiast dodatkowe mini-powieści z tego zbioru są po prostu udane. Mamy tu przekrój s-f w kilku odmianach, nawet z emocjonującą rozgrywką kryminalną wciąż w kanonie s-f ("Wynajęty...
Ogólnie - dobrze się czyta. Tytułowa "Głowa Kasandry" to postapo po nuklearnej zagładzie. Jest najbardziej "przyziemne" i widać w nim wykształcenie autora. Poświęca wiele miejsca opisom środowiska, społeczeństwa i aspektom technicznym z bardzo wiarygodnego, naukowego punktu widzenia. Pozostałe opowiadania to fantastyka naukowa i "unaukawiają" takie ezoteryczne wątki jak dusza, miłość i ludzka wola. Często przewija się wątek Boga i religii, mam wrażenie, że to bliski autorowi temat. Opowiadania mają otwarte zakończenia i przedstawione w nich tajemnice pozostają często nierozwiązane. Ja nie odniosłem wrażenia, że to zabieg z rodzaju "nie mam pomysłu, jak skończyć, więc niech czytelnik sobie dopowie", ale Wy możecie to odebrać inaczej. Ja wolałbym zobaczyć konkretniejsze rozwiązania, bo pomysły autor ma ciekawe.
Ogólnie - dobrze się czyta. Tytułowa "Głowa Kasandry" to postapo po nuklearnej zagładzie. Jest najbardziej "przyziemne" i widać w nim wykształcenie autora. Poświęca wiele miejsca opisom środowiska, społeczeństwa i aspektom technicznym z bardzo wiarygodnego, naukowego punktu widzenia. Pozostałe opowiadania to fantastyka naukowa i "unaukawiają" takie ezoteryczne wątki jak...
Po tytuł sięgnąłem zachęcony zasłyszanymi opiniami, jednak zdecydowanie zachwytu nie popieram. Zgadzam się raczej z opiniami krytykującymi. Przykro mi, ale opowiadanie jest zdecydowanie nieprzemyślane. Bardziej chodziło o zaskoczenie niż o prawdopodobne przedstawienie realiów. Coś tam w temacie przemyśleń daje, ale bez szału.
Po tytuł sięgnąłem zachęcony zasłyszanymi opiniami, jednak zdecydowanie zachwytu nie popieram. Zgadzam się raczej z opiniami krytykującymi. Przykro mi, ale opowiadanie jest zdecydowanie nieprzemyślane. Bardziej chodziło o zaskoczenie niż o prawdopodobne przedstawienie realiów. Coś tam w temacie przemyśleń daje, ale bez szału.
„Głowa Kasandry” Marka Baranieckiego (1985), wysłuchane: Imaginarium (YouTube) (czyta: Filemon - ???), ponad 4 godziny słuchania
1. Dlaczego? Tytuł wraca w kontekście adaptacji filmowej, dobrze sprawdzić, jak coś tak starego sprawdza się dziś.
2. I jak? Zestarzało się, wiadomo. To historia Teodora Hornica, Wielkiego Tropiciela, osadzona w świecie, który się kończy – po wojnie, po obejmującej całą planetę katastrofie. Postapo. Lubię to. Mamy przedstawione próby budowania nowych społeczności, tworzenie się nowych religii (bardzo ładna reinterpretacja mitu o pierwszych ludziach) i polowanie. Samotny wojownik walczy ze złem, odszukując resztę śmiercionośnej broni gotowej do działania. I mit Kasandry, Głowy Kasandry. To Ona – ostateczna odpowiedź, ucieleśnienie wszystkich strachów.
Dziś raczej nie mówimy o zagładzie nuklearnej będącej wynikiem konfliktu wielkich mocarstw. Jeśli dręczą nas wizje końca świata, to jego przyczyny są całkiem inne. Bardziej niż głowicy nuklearnej nauczyliśmy się bać tzw. brudnej bomby. Bardziej niż atakiem atomowego mocarstwa straszą nas atakiem terrorystycznym. Nie słuchałam tekstu Baranieckiego jako opowieści o nuklearnej zagładzie. Wątek nowego społeczeństwa, wątek miłosny są tu też nie najmocniej rozwinięte. Opowiadanie przekonuje mnie bardziej jako tekst o walce o osobiste odkupienie (szybko można się tego domyślić), tekst o woli życia (nawet wtedy, gdy tak niewiele mamy szans do wykorzystania), tekst o wyborach ostatecznych, tekst o obsesji, tekst o przyszłości (lub jej braku) ludzkiej cywilizacji, tekst o… nauce i jej granicach. Coś jak „Kocia kołyska” Vonneguta. Jeśli coś jest możliwe, to to się stanie, zrobimy to. Bohaterowie „Wesela” (tekst bez związku, ale zdanie ładne) pytają: „Czy my mamy jakie prawo żyć?”. A gdyby tak bez cudzysłowia? Czy my mamy jakie prawo żyć?
Co zmieniło się w fantastyce? „Głowa…” kojarzyła mi się jakoś z „Lagrangre…” Istvana Vizvary`ego ze względu na jakąś taka ogólną aurę beznadziejności i opis świata, który powoli umiera. Ale tekst Baranieckiego jest bardziej wyciszony, bardziej jeszcze elegijny. Szczegóły naukowo-techniczne nie przytłaczają. Żadnych eksperymentów narracyjnych. Jedna scena o charakterze oniryczno-symbolicznym. Trochę koniecznych odniesień biblijnych. Vizvary – szaleństwo kolorów, narracja pokręcona czasowo-przestrzennie-protagonistycznie. Dla kogoś, kto jak ja, nie pamięta nawet swojego numeru telefonu, a daty wywołują taki sprzeciw, że je po prostu pomijam – masakra. (I potem, kiedy się okazuje, że trzeba je ogarniać – przymus czytania książki od początku). Elegijność z mocną puentą kontra kosmiczny obłęd. Nie będę rozstrzygać.
3. Dokąd mnie to prowadzi? Będzie kiedyś chwila, przeczytam pozostałe teksty z tomu.
4. Magdalena Świerczek-Gryboś przedstawiła w przejmującym tekście „Dzięcioł” bardzo ciekawy obraz końca ludzkiej cywilizacji. I jego przyczynę.
„Głowa Kasandry” Marka Baranieckiego (1985), wysłuchane: Imaginarium (YouTube) (czyta: Filemon - ???), ponad 4 godziny słuchania
1. Dlaczego? Tytuł wraca w kontekście adaptacji filmowej, dobrze sprawdzić, jak coś tak starego sprawdza się dziś.
2. I jak? Zestarzało się, wiadomo. To historia Teodora Hornica, Wielkiego Tropiciela, osadzona w świecie, który się kończy – po...
Skrajnie przereklamowane "dzieło" , poza rewelacyjnym tytułem postacie są skrajnie papierowe, fabuła jest przewidywalna i jednowymiarowa. Brak tutaj jakichkolwiek zwrotów akcji, a jedynie nudna podróż ku oczywistości , jedno z największych rozczarowań w mojej karierze fana science fiction .
Skrajnie przereklamowane "dzieło" , poza rewelacyjnym tytułem postacie są skrajnie papierowe, fabuła jest przewidywalna i jednowymiarowa. Brak tutaj jakichkolwiek zwrotów akcji, a jedynie nudna podróż ku oczywistości , jedno z największych rozczarowań w mojej karierze fana science fiction .
Lubię czasem poczytać androny, i dopóki nie zmęczą, - sprawiają satysfakcje. Do tego jeszcze można dodać, braki warsztatowe autora, więc radocha jest niezmierna i w pełni uzasadniona.
Tak jest i tym razem.
Naiwna i bezbarwna.
Brak jakiegokolwiek klimatu, charakterystycznego dla powieści postapo.
Nijakość i nuda to motyw przewodni tej powieści.
Postacie, spotkania i dialogi... są tak patetyczne i sztuczne, że traci się chęć wczucia w wiarygodność fabuły. Pozostaje się tylko cieszyć,
z absurdów i niedorzeczności z których składa się cała fabuła.
Ziemia wzięła i się obróciła.
Bombowce, odrzutowce robią za codzienny, zwyczajny środek lokomocji na nieco dalsze, codzienne kurtuazyjne wizyty i eskapady. Ludzie komunikują się przez radio...
Obowiązuje zakaz latania odrzutowcami oraz korzystania z radia, żeby rakiety ukryte w silosach, samodzielnie nie wystrzeliły...
A "emeryt mimo woli", siedzi na "własnej", niesamowicie wyposażonej działce. Nic mu tam nie brakuje. (Prąd, ma pewnikiem kradziony gdzieś na lewo). Żarcie, picie i co ino...
Czasem gdzieś tam pojedzie i coś podłubie i nic więcej... sielanka. Degustując, popija jabcoki i słucha jednego, jedynego "przeboju" Straussa, bo innych kompletnie nie zna, co prawdopodobnie ma uwiarygodnić czytelnikowi, że bohater ma niebywałą klasę i jest niezwykle, odchamionym dżentelmenem.
A "Gazeta Wybiórcza" uznała ją za jeden z filarów literatury postapo...
Pozostaje mi tylko pogratulować.
Lubię czasem poczytać androny, i dopóki nie zmęczą, - sprawiają satysfakcje. Do tego jeszcze można dodać, braki warsztatowe autora, więc radocha jest niezmierna i w pełni uzasadniona.
Tak jest i tym razem.
Naiwna i bezbarwna.
Brak jakiegokolwiek klimatu, charakterystycznego dla powieści postapo.
Nijakość i nuda to motyw przewodni tej powieści.
Szkolny, męczący styl, irytujące pseudotechniczne opisy, nijakie zakończenie. Może kiedyś robiło wrażenie, ale nie przetrwało próby czasu. Choć pomysł świetny, szkoda, że nie wykorzystany w pełni.
Szkolny, męczący styl, irytujące pseudotechniczne opisy, nijakie zakończenie. Może kiedyś robiło wrażenie, ale nie przetrwało próby czasu. Choć pomysł świetny, szkoda, że nie wykorzystany w pełni.
Przeczytałem w dwa popołudnia i - niestety - były to popołudnia stracone. Opowiadania (zwłaszcza tytułowe) przeraźliwie nudne, trącące myszką, kompletnie nieciekawe, zwłaszcza w dobie szeroko dostępnej, znacznie bardziej intrygującej literatury postapo.
Zdecydowanie nie polecam.
Przeczytałem w dwa popołudnia i - niestety - były to popołudnia stracone. Opowiadania (zwłaszcza tytułowe) przeraźliwie nudne, trącące myszką, kompletnie nieciekawe, zwłaszcza w dobie szeroko dostępnej, znacznie bardziej intrygującej literatury postapo.
Zdecydowanie nie polecam.
Jedna z najlepszych światowych s-f , Baraniecki bardzo dokładnie oddał klimat początku 80's, świetne opowiadanie z niesamowitym tempem i zaskakujacym zakończeniem , pamiętajcie program Kassandra jest wciąż aktywny.
Jedna z najlepszych światowych s-f , Baraniecki bardzo dokładnie oddał klimat początku 80's, świetne opowiadanie z niesamowitym tempem i zaskakujacym zakończeniem , pamiętajcie program Kassandra jest wciąż aktywny.
Wow, spodziewałam się jakiejś kiepskiej, męskiej opowieści nafaszerowanej nudnym fantazjowaniem o śrubkach, mięśniach, wojnach, laserach, gołych babach, wybuchach, rakietach, zabijaniu ludzi itd. A tymczasem książka była całkiem ciekawa. Choć oczywiście nie zabrakło fantazjowania o śrubkach i innych nudnych testosteronowych sprawach, ALE było to przeplecione fajną akcją i ciekawymi rozkminkami filozoficzno-religijnymi, więc byłam w stanie je zdzierżyć :) Na prawdę jestem mile zaskoczona, myślę, że nawet za kilka lat wrócę sobie do tej książki.
Wow, spodziewałam się jakiejś kiepskiej, męskiej opowieści nafaszerowanej nudnym fantazjowaniem o śrubkach, mięśniach, wojnach, laserach, gołych babach, wybuchach, rakietach, zabijaniu ludzi itd. A tymczasem książka była całkiem ciekawa. Choć oczywiście nie zabrakło fantazjowania o śrubkach i innych nudnych testosteronowych sprawach, ALE było to przeplecione fajną akcją i...
Kupiłem tą książkę dla tytułowego opowiadania. Jest ono ciekawe, jednak styl, język, nieumiejętnie budowane napięcie oraz nudziarstwo zabija całość. Niestety. Pozostałe opowiadania - słabo. Strasznie ciężko czytało mi się całość, uparłem się aby skończyć i tylko dlatego dotrwałem do końca. Nie polecam. Niestety.
Kupiłem tą książkę dla tytułowego opowiadania. Jest ono ciekawe, jednak styl, język, nieumiejętnie budowane napięcie oraz nudziarstwo zabija całość. Niestety. Pozostałe opowiadania - słabo. Strasznie ciężko czytało mi się całość, uparłem się aby skończyć i tylko dlatego dotrwałem do końca. Nie polecam. Niestety.
Od strony moralnej, czy też w ogóle filozoficznej całkiem ciekawe. Od strony technicznej trochę na bakier z realizmem,
Od strony moralnej, czy też w ogóle filozoficznej całkiem ciekawe. Od strony technicznej trochę na bakier z realizmem,
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDość wysoki próg wejścia, autor tracił mnie gdy intensywnie używał swojego specjalistycznego żargonu. Niemniej wykreowany świat i zakończenie bardzo mi się podobało. Ciekawie poprowadzone wątki biblijne. Wizja świata post-apo naprawdę nie odstaje od tych bardziej znanych, zagranicznych.
Dość wysoki próg wejścia, autor tracił mnie gdy intensywnie używał swojego specjalistycznego żargonu. Niemniej wykreowany świat i zakończenie bardzo mi się podobało. Ciekawie poprowadzone wątki biblijne. Wizja świata post-apo naprawdę nie odstaje od tych bardziej znanych, zagranicznych.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiby dobrze napisana, a jednak nie wciągnęłam się w fabułę. Czegoś mi zabrakło.
Niby dobrze napisana, a jednak nie wciągnęłam się w fabułę. Czegoś mi zabrakło.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałem jedynie tytułowe opowiadanie i jak wcześniej, bardzo mi się podobało. Może dialogi nie były wybitne, ale pomysł, klimat i zakończenie rewelacyjne. Miałem ochotę na przeczytanie czegoś w klimatach postapo i Głowa Kasandry całkowicie mnie usatysfakcjonowała. Polecam zapoznać się z tym opowiadaniem, bo jeśli twórcy filmu oddadzą klimat tego dzieła to myślę, że może być początek ciekawego uniwersum.
Czytałem jedynie tytułowe opowiadanie i jak wcześniej, bardzo mi się podobało. Może dialogi nie były wybitne, ale pomysł, klimat i zakończenie rewelacyjne. Miałem ochotę na przeczytanie czegoś w klimatach postapo i Głowa Kasandry całkowicie mnie usatysfakcjonowała. Polecam zapoznać się z tym opowiadaniem, bo jeśli twórcy filmu oddadzą klimat tego dzieła to myślę, że może...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJakiś czas temu w mediach społecznościowych pojawiły mi się informacje na temat planowanej ekranizacji "kultowego dzieła Marka Baranieckiego". Z racji, że "kultowe dzieło" leżało mi na półce od dobrych 20 lat i się kurzyło nietknięte od pierwszego przeczytania - postanowiłem sobie je odświeżyć.
Zacznijmy od pozytywów. Zarówno "Głowa Kasandry" jak i inne opowiadania ze zbiorku prezentują ciekawe pomysły, zakończenie "Głowy Kasandry" jest świetne.
To tyle pozytywów. Pan Baraniecki pomysły ma niezłe, ale pisarzem jest, w najlepszym wypadku, średnim. Ma mocne tendencje do wpadania w słowotok i nadużywanie ozdobników. Szczególnie dialogi budzą we mnie wątpliwości, czy autor kiedykolwiek w swym życiu przeprowadził normalną rozmowę z drugą istotą ludzką. Postaci albo wymieniają się informacjami w tonie mocno sztywno służbowym albo prowadzą dyskusje filozoficzne. Choć ciężko to nawet nazwać dyskusjami, to bardziej wymiana monologów.
Dialogów na szczęście jest nie za dużo, w większości mamy samotnego bohatera robiącego rzeczy lub toczącego monolog wewnętrzny. I ta koncepcja niekoniecznie musi być zła, jak to choćby Lem w "Solaris" udowodnił, ale panu Baranieckiemu do poziomu pana Lema brakuje bardzo dużo.
Ogólnie - choć książeczka jest objętościowo niewielka, wymęczyła mnie okrutnie.
Na koniec - wydanie, które posiadam (to od Reportera) daje nam piękny obraz, jak to po kosztach się wydawało książki w Polsce na przełomie lat 80-tych i 90-tych: czytamy sobie tą "Głowę Kasandry", fabuła mozolnie posuwa się do przodu - gdy nagle, bez ostrzeżenia, z akapitu na akapit przeskakuje do zupełnie innych wydarzeń. Machamy na to ręką, czytamy dalej - fabuła przeskakuje z powrotem. Ot, komuś się zaznaczyło kilka stron i przeciągnął w górę, nic się nie stało, wszystko ostatecznie się w książce znalazło, jaka korekta, co pan, to pieniądze kosztuje. Że krawędzie kartek źle ucięte - oj tam oj tam. Że nie ma nawet nigdzie metryczki z rokiem wydania - a komu to potrzebne? Piękne świadectwo tamtych czasów.
Jakiś czas temu w mediach społecznościowych pojawiły mi się informacje na temat planowanej ekranizacji "kultowego dzieła Marka Baranieckiego". Z racji, że "kultowe dzieło" leżało mi na półce od dobrych 20 lat i się kurzyło nietknięte od pierwszego przeczytania - postanowiłem sobie je odświeżyć.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZacznijmy od pozytywów. Zarówno "Głowa Kasandry" jak i inne opowiadania ze...
Fajne post-apo! Było parę ciekawych pomysłów i świetny klimat. Rewelacyjne zakończenie to wisienka na torcie. Książka jest niestety krótka. Polecam :)
Fajne post-apo! Było parę ciekawych pomysłów i świetny klimat. Rewelacyjne zakończenie to wisienka na torcie. Książka jest niestety krótka. Polecam :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Głowa Kasandry" to z pewnością wartościowa literatura z bardzo ciekawym pomysłem, ale jednocześnie cholernie nudna... Przebrnęłam jedynie dzięki audiobookowi, tekst pisany porzuciłabym bardzo szybko. Zero akcji i mnóstwo opisów technologicznych. Minimum dialogów. I owszem były ciekawe momenty, jak chociażby rozmowy z Karią. Ciekawe były odniesienia biblijne, no i oczywiście nie należy zapominać o wspaniałym zakończeniu. Jednakże wszystko to zdominowane przez wyjątkowo nudne dłużyzny. Tylko dla wytrwałych.
Kiedyś chciałam przeczytać wszystkie powieści wyróżnione nagrodą Zajdla. "Głowa Kasandry" jak na razie trochę mnie do tego zniechęciła. Może nadchodzący film będzie ciekawszy.
"Głowa Kasandry" to z pewnością wartościowa literatura z bardzo ciekawym pomysłem, ale jednocześnie cholernie nudna... Przebrnęłam jedynie dzięki audiobookowi, tekst pisany porzuciłabym bardzo szybko. Zero akcji i mnóstwo opisów technologicznych. Minimum dialogów. I owszem były ciekawe momenty, jak chociażby rozmowy z Karią. Ciekawe były odniesienia biblijne, no i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaskakujące. Najłatwiej porównać mi te opowiadania do serialu „Czarne lustro” gdzie każdy odcinek mówi o czymś innym i potrafi zaskoczyć innym spojrzeniem na świat. Tytuł książki jest równocześnie tytułem jednego z opowiadań, które z mojej perspektywy jest nie tylko obrazem si-fi wykreowanym przez autora ale także zagadką/dylematem moralnym. Ciężko mi zdefiniować problem bez spojlerowania więc napiszę tylko, że polecam i cieszę się, że mamy tak kreatywnych polskich pisarzy.
Zaskakujące. Najłatwiej porównać mi te opowiadania do serialu „Czarne lustro” gdzie każdy odcinek mówi o czymś innym i potrafi zaskoczyć innym spojrzeniem na świat. Tytuł książki jest równocześnie tytułem jednego z opowiadań, które z mojej perspektywy jest nie tylko obrazem si-fi wykreowanym przez autora ale także zagadką/dylematem moralnym. Ciężko mi zdefiniować problem...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRewelacja. Czytałem "Głowę Kasandry" lata temu, chyba ze trzydzieści... Miło było sobie przypomnieć. Nieodmiennie trzyma poziom. Miód!
Rewelacja. Czytałem "Głowę Kasandry" lata temu, chyba ze trzydzieści... Miło było sobie przypomnieć. Nieodmiennie trzyma poziom. Miód!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo interesująca powieść
Bardzo interesująca powieść
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to95/2025 (audiobook 70/2025)
Jednym z wielu wyznaczników tzw. naszych czasów – jest dewaluacja słowa.
Zdecydowanie charakteryzuje nas tendencja do nadużyć: często, zwłaszcza w przestrzeni medialnej, hiperbolizujemy i nadajemy czemuś lub komuś przesadne znaczenie.
Żyjemy np. w świecie KULTOWYCH zjawisk: kultowych artystów – muzyków, pisarzy, reżyserów - kultowych zespołów, kultowych filmów, kultowych płyt, kultowych piosenek, książek itd.
Śmiało można założyć, że na miano to – we właściwym znaczeniu tego słowa – zasługuje ledwie ułamek tych wyliczonych zjawisk.
Dziś czytam w recenzjach np. debiutanckiego albumu, że po roku od wydania jest on już kultowy. Żeby film stał się kultowy po premierze – często wystarczy, że się po prostu dobrze sprzeda.
No nie.
I właśnie a propos filmów: wyskoczyła mi gdzieś informacja medialna, że studio filmowe Lightcraft realizuje nowy projekt: ekranizację kultowej książki Marka Baranieckiego, z Dawidem Ogrodnikiem w roli głównej. Rozważano już taką ekranizację wieeeeele lat temu, ale w wiadomym ustroju cenzorzy nie mogli się dogadać, jakie symbole powinny znaleźć się na głowicach jądrowych...
Jako że Ogrodnika cenię sobie ogromnie – myślę sobie: chętnie sięgnę po literaturę. Dowiaduję się, że „Głowa Kasandry” w 1985 roku otrzymała nagroda Janusza A. Zajdla, a w roku 2004 „Gazeta Wyborcza” uznała ją za jedną z siedmiu najważniejszych światowych dzieł postapokaliptycznych obok utworów m.in. Jacka Londona, Herberta Wellsa czy Stephena Kinga.
Fiu, fiu, myślę sobie, to musi być sztos!
Ciekawe tylko dlaczego, skoro ona taka KULTOWA, nigdy o niej nie słyszałem – w przeciwieństwie do wszystkich pozostałych.
Pewnie najciemniej po latarnią. Albo cudze chwalicie, swego nie znacie.
Fanem science fiction nigdy nie byłem, ale lubię ciekawe postapo.
Sięgnąłem zatem po „Głowę Kasandry”.
Zawiodłem się mocno.
Owszem, autor pisze świetnie, prowadzi sugestywną, obrazową narrację. Ale to za mało, przynajmniej dla mnie.
Głównym powodem tego, że wynudziłem się setnie podczas lektury jest statyczna akcja, fragmentami właściwie jej brak. Co więcej „Głowa Kasandry” to przykład takiego science fiction, w którym Autor stawia nacisk na przedstawianie świata z technologicznego punktu widzenia, zasypuje więc czytelnika całą masą informacji technicznych związanych z działaniami bohatera. Nie oczekujmy tutaj jakiejś głębi psychologicznej postaci, nie czekajmy na pogłębione analizy motywacji bohatera.
O jednym jestem przekonany: scenariusz tego powstającego filmu będzie musiał nieco, a może nawet sporo, odbiec od książkowego pierwowzoru. Inaczej widzowie wynudzą się na seansie, jak ja podczas lektury.
Lektor: Paweł Straszewski
95/2025 (audiobook 70/2025)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJednym z wielu wyznaczników tzw. naszych czasów – jest dewaluacja słowa.
Zdecydowanie charakteryzuje nas tendencja do nadużyć: często, zwłaszcza w przestrzeni medialnej, hiperbolizujemy i nadajemy czemuś lub komuś przesadne znaczenie.
Żyjemy np. w świecie KULTOWYCH zjawisk: kultowych artystów – muzyków, pisarzy, reżyserów - kultowych zespołów,...
Ciekawa pozycja. Króciotka, fabuła dość monotonna, ale za to przemyca dużo wartościowych przemyśleń - o religii, moralności, ludzkiej naturze, upadku cywilizacji. Normalnie nie jaram się postapo, ale to było dobre. Sam finał był zupełnie zaskakujący, przygnębiający i jak na tak krótką formę - chyba najlepszy, jaki się dało zrobić.
Ciekawa pozycja. Króciotka, fabuła dość monotonna, ale za to przemyca dużo wartościowych przemyśleń - o religii, moralności, ludzkiej naturze, upadku cywilizacji. Normalnie nie jaram się postapo, ale to było dobre. Sam finał był zupełnie zaskakujący, przygnębiający i jak na tak krótką formę - chyba najlepszy, jaki się dało zrobić.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoim zdaniem - jedna z najlepszych opowieści SF napisanych przez polskiego autora. Wciągająca, nieoczywista, plastyczna, aż żal, że nikt nie pokusił się o przeniesienie "Głowy Kasandry" na ekran - mały bądź duży.
...
Po głębokim zastanowieniu... Jeśli miałby to zrobić rodzimy reżyser, to może jednak NIE!
Moim zdaniem - jedna z najlepszych opowieści SF napisanych przez polskiego autora. Wciągająca, nieoczywista, plastyczna, aż żal, że nikt nie pokusił się o przeniesienie "Głowy Kasandry" na ekran - mały bądź duży.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to...
Po głębokim zastanowieniu... Jeśli miałby to zrobić rodzimy reżyser, to może jednak NIE!
Choć „Głowa Kasandry” Marka Baranieckiego jest uznawana za klasykę polskiej fantastyki, nie do końca mnie przekonała.
Sam pomysł na fabułę – postapokaliptyczny świat, w którym były komandos tropi śmiercionośne bomby atomowe – brzmi jak coś pełnego napięcia i emocji. Jednak w rzeczywistości historia wydaje się chłodna i zdystansowana.
Największym problemem było dla mnie brak emocjonalnej głębi.
Główny bohater, choć interesujący, zdaje się bardziej maszyną do wykonywania misji niż człowiekiem z prawdziwymi emocjami i wewnętrznymi konfliktami. Brakowało mi momentów, które pozwoliłyby się z nim naprawdę zżyć i zrozumieć jego motywacje.
Opis świata jest solidnie skonstruowany, ale miejscami wydawał się nużący. Zamiast wciągającej akcji dostawałam długie fragmenty rozważań o technologiach, strategiach i wojnie. To mogło być ciekawe dla fanów takich tematów, ale mnie nie porwało.
Nie twierdzę, że książka jest zła – po prostu nie była dla mnie. Może gdyby była bardziej dynamiczna, z bardziej wyrazistymi relacjami między postaciami, oceniłabym ją inaczej. Dla osób, które lubią mocno techniczne, dystopijne historie, może to być świetna lektura. Ja jednak nie do końca odnalazłam się w tym stylu narracji.
Choć „Głowa Kasandry” Marka Baranieckiego jest uznawana za klasykę polskiej fantastyki, nie do końca mnie przekonała.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSam pomysł na fabułę – postapokaliptyczny świat, w którym były komandos tropi śmiercionośne bomby atomowe – brzmi jak coś pełnego napięcia i emocji. Jednak w rzeczywistości historia wydaje się chłodna i zdystansowana.
Największym problemem było dla mnie...
Treść niedużej powieści Marka Baranieckiego toczy się niespiesznie, skupiając się na postaci głównego bohatera. Teodor Hornic, mieszkający w dawnej bazie wojskowej, zajmuje się szukaniem i unieszkodliwianiem głowic jądrowych, grożących wybuchem. Jego marzeniem jest odszukanie „Głowy Kasandry”, która budzi największy strach przed zniszczeniem ludzkości. Minęło 14 lat od wojny nuklearnej, która unicestwiła życie na wielu obszarach świata, a przy życiu pozostali nieliczni, skupieni w niewielkich wspólnotach. Inni ludzie poza bohaterem stanowią tylko pewne tło, by wyraziściej pokazać proces kształtowania postawy Hornica, jego pojmowanie życia i śmierci, religii, miłości, dobra i zła. Bohater, przepełniony świadomością swojej wyjątkowości i konieczności spełnienia misji, musi zmierzyć się z poczuciem klęski lub zwycięstwa. Wartością tej historii jest zakończenie, które uderza wymową i każe zastanawiać się nad kondycją człowieka.
Treść niedużej powieści Marka Baranieckiego toczy się niespiesznie, skupiając się na postaci głównego bohatera. Teodor Hornic, mieszkający w dawnej bazie wojskowej, zajmuje się szukaniem i unieszkodliwianiem głowic jądrowych, grożących wybuchem. Jego marzeniem jest odszukanie „Głowy Kasandry”, która budzi największy strach przed zniszczeniem ludzkości. Minęło 14 lat od...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo too.o mocny towar.
najbardziej mi się chyba nie podobało przedstawianie postaci dajacych wrazenie w jakiś sposób "predestynowanych" do jakichs "dużych" misji, i kształtowanie sylwetek takich bohaterów jako "skrajnie" panujących nad swoimi zmysłami, "racjonalnie oceniających" rzeczywistość, no dla mnie chyba trochę w stronę jakiegos rodzaju "Nadczłowieka". nie, żebym nie uważała, że po części są to "preferencje" cywilizacji, np. u Polaków, i być może duża część osób publicznych ma w sobie jakieś skrajnie jaskrawe wzorce, i skorą chęć do pomocy w rozprzestrzenianiu ich, po prostu bardzo mało mialam do czynienia z tego typu tresciami w literaturze, jak jeszcze dolożyć gatunek, to już w ogole jest to po prostu pozycja, która "trzepie", mi tam niefajnie z myślą, że mój tata coś takiego prawdopodobnie czytał jako nastolatek.
Literacko chyba bym powiedziała, że jest to w jakimś sensie wysoko - niektóre opisy są bardzo nietypowe, wręcz stany, co do których chyba jakieś watpliwości umysłowej natury mogą się pojawiać u niemalemu gronu odbiorców (mam trochę uplynniony mózg), no ale samo kreowanie tak "wątpliwych" przestrzeni trochę bym nazwała artyzmem. Chociaz całościowo nie jest jakos ekstra, z polotem, raczej nie intryguje (?), no jak dla mnie to zgroza. Nie dam żadnej oceny, już tez tylko z powodu samego gatunku - ja bardzo malo ogarniam fantastykę, troszq nawet wrecz nie lubię. ;//.
o.o mocny towar.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tonajbardziej mi się chyba nie podobało przedstawianie postaci dajacych wrazenie w jakiś sposób "predestynowanych" do jakichs "dużych" misji, i kształtowanie sylwetek takich bohaterów jako "skrajnie" panujących nad swoimi zmysłami, "racjonalnie oceniających" rzeczywistość, no dla mnie chyba trochę w stronę jakiegos rodzaju "Nadczłowieka". nie, żebym nie...
Dziś po raz kolejny przeczytałam tytułową Głowę Kasandry i chciałabym się jedynie do niej odnieść.
Marek Baraniecki przedstawia postać dynamiczną, pełną wewnętrznych frustracji oraz konfliktów. Widzimy Teodora Hornica w wielu różnych sytuacjach, z wieloma planami na przyszłość, które jednak ulegają zmianie. Motywacje głownego bohatera ulegają zmianie, podobnie jak ulega zmianie położenie jego samego oraz ludzkości.
Zwróciłam uwagę na wiele metafor i porównań oraz dywagacja na temat dobra i zła. Powracając do biblijnego tematu pierwszych ludzi, Baraniecki pozostawia nas z refleksją na temat tego, czy Adam i Ewa popełnili grzech pierworodny czy też dobro pierworodne. I dlatego podczas lektury warto zastanowić się czy pojęcia takie jak "dobro" i "zło" są uniwersalne czy tez zależą od okoliczności.
I tą refleksją zostawia nas autor, ponieważ zakończenie jest otwarte. Czytelnik może snuć pewne domysły, ale nie jest w pełni pewien, co zdecydował protagonista.
Dlatego uważam, że opowiadania nie powinno się czytać dla samego faktu wciągającej i trzymającej w napięciu post-apokaliptycznej fabuły, ale także ze względu na przemyślenia wplatane do tej opowieści.
Dziś po raz kolejny przeczytałam tytułową Głowę Kasandry i chciałabym się jedynie do niej odnieść.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMarek Baraniecki przedstawia postać dynamiczną, pełną wewnętrznych frustracji oraz konfliktów. Widzimy Teodora Hornica w wielu różnych sytuacjach, z wieloma planami na przyszłość, które jednak ulegają zmianie. Motywacje głownego bohatera ulegają zmianie, podobnie jak ulega...
Podgatunek postapo z silnym motywem poszukiwania jako życiowego celu a także miejsca do życia. Dość płaska struktura i nie nadzwyczaj pomysłowa. Spodziewałem się większych emocji.
Natomiast dodatkowe mini-powieści z tego zbioru są po prostu udane. Mamy tu przekrój s-f w kilku odmianach, nawet z emocjonującą rozgrywką kryminalną wciąż w kanonie s-f ("Wynajęty człowiek") czy też sensacyjne political-fiction ("Wesele dusz").
Podgatunek postapo z silnym motywem poszukiwania jako życiowego celu a także miejsca do życia. Dość płaska struktura i nie nadzwyczaj pomysłowa. Spodziewałem się większych emocji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNatomiast dodatkowe mini-powieści z tego zbioru są po prostu udane. Mamy tu przekrój s-f w kilku odmianach, nawet z emocjonującą rozgrywką kryminalną wciąż w kanonie s-f ("Wynajęty...
Ciekawa koncepcja postapo. Warto przeczytać żeby odetchnąć od utartych schematów.
Ciekawa koncepcja postapo. Warto przeczytać żeby odetchnąć od utartych schematów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOgólnie - dobrze się czyta. Tytułowa "Głowa Kasandry" to postapo po nuklearnej zagładzie. Jest najbardziej "przyziemne" i widać w nim wykształcenie autora. Poświęca wiele miejsca opisom środowiska, społeczeństwa i aspektom technicznym z bardzo wiarygodnego, naukowego punktu widzenia. Pozostałe opowiadania to fantastyka naukowa i "unaukawiają" takie ezoteryczne wątki jak dusza, miłość i ludzka wola. Często przewija się wątek Boga i religii, mam wrażenie, że to bliski autorowi temat. Opowiadania mają otwarte zakończenia i przedstawione w nich tajemnice pozostają często nierozwiązane. Ja nie odniosłem wrażenia, że to zabieg z rodzaju "nie mam pomysłu, jak skończyć, więc niech czytelnik sobie dopowie", ale Wy możecie to odebrać inaczej. Ja wolałbym zobaczyć konkretniejsze rozwiązania, bo pomysły autor ma ciekawe.
Ogólnie - dobrze się czyta. Tytułowa "Głowa Kasandry" to postapo po nuklearnej zagładzie. Jest najbardziej "przyziemne" i widać w nim wykształcenie autora. Poświęca wiele miejsca opisom środowiska, społeczeństwa i aspektom technicznym z bardzo wiarygodnego, naukowego punktu widzenia. Pozostałe opowiadania to fantastyka naukowa i "unaukawiają" takie ezoteryczne wątki jak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo tytuł sięgnąłem zachęcony zasłyszanymi opiniami, jednak zdecydowanie zachwytu nie popieram. Zgadzam się raczej z opiniami krytykującymi. Przykro mi, ale opowiadanie jest zdecydowanie nieprzemyślane. Bardziej chodziło o zaskoczenie niż o prawdopodobne przedstawienie realiów. Coś tam w temacie przemyśleń daje, ale bez szału.
Po tytuł sięgnąłem zachęcony zasłyszanymi opiniami, jednak zdecydowanie zachwytu nie popieram. Zgadzam się raczej z opiniami krytykującymi. Przykro mi, ale opowiadanie jest zdecydowanie nieprzemyślane. Bardziej chodziło o zaskoczenie niż o prawdopodobne przedstawienie realiów. Coś tam w temacie przemyśleń daje, ale bez szału.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Głowa Kasandry” Marka Baranieckiego (1985), wysłuchane: Imaginarium (YouTube) (czyta: Filemon - ???), ponad 4 godziny słuchania
1. Dlaczego? Tytuł wraca w kontekście adaptacji filmowej, dobrze sprawdzić, jak coś tak starego sprawdza się dziś.
2. I jak? Zestarzało się, wiadomo. To historia Teodora Hornica, Wielkiego Tropiciela, osadzona w świecie, który się kończy – po wojnie, po obejmującej całą planetę katastrofie. Postapo. Lubię to. Mamy przedstawione próby budowania nowych społeczności, tworzenie się nowych religii (bardzo ładna reinterpretacja mitu o pierwszych ludziach) i polowanie. Samotny wojownik walczy ze złem, odszukując resztę śmiercionośnej broni gotowej do działania. I mit Kasandry, Głowy Kasandry. To Ona – ostateczna odpowiedź, ucieleśnienie wszystkich strachów.
Dziś raczej nie mówimy o zagładzie nuklearnej będącej wynikiem konfliktu wielkich mocarstw. Jeśli dręczą nas wizje końca świata, to jego przyczyny są całkiem inne. Bardziej niż głowicy nuklearnej nauczyliśmy się bać tzw. brudnej bomby. Bardziej niż atakiem atomowego mocarstwa straszą nas atakiem terrorystycznym. Nie słuchałam tekstu Baranieckiego jako opowieści o nuklearnej zagładzie. Wątek nowego społeczeństwa, wątek miłosny są tu też nie najmocniej rozwinięte. Opowiadanie przekonuje mnie bardziej jako tekst o walce o osobiste odkupienie (szybko można się tego domyślić), tekst o woli życia (nawet wtedy, gdy tak niewiele mamy szans do wykorzystania), tekst o wyborach ostatecznych, tekst o obsesji, tekst o przyszłości (lub jej braku) ludzkiej cywilizacji, tekst o… nauce i jej granicach. Coś jak „Kocia kołyska” Vonneguta. Jeśli coś jest możliwe, to to się stanie, zrobimy to. Bohaterowie „Wesela” (tekst bez związku, ale zdanie ładne) pytają: „Czy my mamy jakie prawo żyć?”. A gdyby tak bez cudzysłowia? Czy my mamy jakie prawo żyć?
Co zmieniło się w fantastyce? „Głowa…” kojarzyła mi się jakoś z „Lagrangre…” Istvana Vizvary`ego ze względu na jakąś taka ogólną aurę beznadziejności i opis świata, który powoli umiera. Ale tekst Baranieckiego jest bardziej wyciszony, bardziej jeszcze elegijny. Szczegóły naukowo-techniczne nie przytłaczają. Żadnych eksperymentów narracyjnych. Jedna scena o charakterze oniryczno-symbolicznym. Trochę koniecznych odniesień biblijnych. Vizvary – szaleństwo kolorów, narracja pokręcona czasowo-przestrzennie-protagonistycznie. Dla kogoś, kto jak ja, nie pamięta nawet swojego numeru telefonu, a daty wywołują taki sprzeciw, że je po prostu pomijam – masakra. (I potem, kiedy się okazuje, że trzeba je ogarniać – przymus czytania książki od początku). Elegijność z mocną puentą kontra kosmiczny obłęd. Nie będę rozstrzygać.
3. Dokąd mnie to prowadzi? Będzie kiedyś chwila, przeczytam pozostałe teksty z tomu.
4. Magdalena Świerczek-Gryboś przedstawiła w przejmującym tekście „Dzięcioł” bardzo ciekawy obraz końca ludzkiej cywilizacji. I jego przyczynę.
„Głowa Kasandry” Marka Baranieckiego (1985), wysłuchane: Imaginarium (YouTube) (czyta: Filemon - ???), ponad 4 godziny słuchania
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to1. Dlaczego? Tytuł wraca w kontekście adaptacji filmowej, dobrze sprawdzić, jak coś tak starego sprawdza się dziś.
2. I jak? Zestarzało się, wiadomo. To historia Teodora Hornica, Wielkiego Tropiciela, osadzona w świecie, który się kończy – po...
Skrajnie przereklamowane "dzieło" , poza rewelacyjnym tytułem postacie są skrajnie papierowe, fabuła jest przewidywalna i jednowymiarowa. Brak tutaj jakichkolwiek zwrotów akcji, a jedynie nudna podróż ku oczywistości , jedno z największych rozczarowań w mojej karierze fana science fiction .
Skrajnie przereklamowane "dzieło" , poza rewelacyjnym tytułem postacie są skrajnie papierowe, fabuła jest przewidywalna i jednowymiarowa. Brak tutaj jakichkolwiek zwrotów akcji, a jedynie nudna podróż ku oczywistości , jedno z największych rozczarowań w mojej karierze fana science fiction .
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię czasem poczytać androny, i dopóki nie zmęczą, - sprawiają satysfakcje. Do tego jeszcze można dodać, braki warsztatowe autora, więc radocha jest niezmierna i w pełni uzasadniona.
Tak jest i tym razem.
Naiwna i bezbarwna.
Brak jakiegokolwiek klimatu, charakterystycznego dla powieści postapo.
Nijakość i nuda to motyw przewodni tej powieści.
Postacie, spotkania i dialogi... są tak patetyczne i sztuczne, że traci się chęć wczucia w wiarygodność fabuły. Pozostaje się tylko cieszyć,
z absurdów i niedorzeczności z których składa się cała fabuła.
Ziemia wzięła i się obróciła.
Bombowce, odrzutowce robią za codzienny, zwyczajny środek lokomocji na nieco dalsze, codzienne kurtuazyjne wizyty i eskapady. Ludzie komunikują się przez radio...
Obowiązuje zakaz latania odrzutowcami oraz korzystania z radia, żeby rakiety ukryte w silosach, samodzielnie nie wystrzeliły...
A "emeryt mimo woli", siedzi na "własnej", niesamowicie wyposażonej działce. Nic mu tam nie brakuje. (Prąd, ma pewnikiem kradziony gdzieś na lewo). Żarcie, picie i co ino...
Czasem gdzieś tam pojedzie i coś podłubie i nic więcej... sielanka. Degustując, popija jabcoki i słucha jednego, jedynego "przeboju" Straussa, bo innych kompletnie nie zna, co prawdopodobnie ma uwiarygodnić czytelnikowi, że bohater ma niebywałą klasę i jest niezwykle, odchamionym dżentelmenem.
A "Gazeta Wybiórcza" uznała ją za jeden z filarów literatury postapo...
Pozostaje mi tylko pogratulować.
Lubię czasem poczytać androny, i dopóki nie zmęczą, - sprawiają satysfakcje. Do tego jeszcze można dodać, braki warsztatowe autora, więc radocha jest niezmierna i w pełni uzasadniona.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak jest i tym razem.
Naiwna i bezbarwna.
Brak jakiegokolwiek klimatu, charakterystycznego dla powieści postapo.
Nijakość i nuda to motyw przewodni tej powieści.
Postacie, spotkania i...
Szkolny, męczący styl, irytujące pseudotechniczne opisy, nijakie zakończenie. Może kiedyś robiło wrażenie, ale nie przetrwało próby czasu. Choć pomysł świetny, szkoda, że nie wykorzystany w pełni.
Szkolny, męczący styl, irytujące pseudotechniczne opisy, nijakie zakończenie. Może kiedyś robiło wrażenie, ale nie przetrwało próby czasu. Choć pomysł świetny, szkoda, że nie wykorzystany w pełni.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNapisać ze była słabą i rozczarowującą ta tak jakby nic nie napisać.....
Napisać ze była słabą i rozczarowującą ta tak jakby nic nie napisać.....
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałem w dwa popołudnia i - niestety - były to popołudnia stracone. Opowiadania (zwłaszcza tytułowe) przeraźliwie nudne, trącące myszką, kompletnie nieciekawe, zwłaszcza w dobie szeroko dostępnej, znacznie bardziej intrygującej literatury postapo.
Zdecydowanie nie polecam.
Przeczytałem w dwa popołudnia i - niestety - były to popołudnia stracone. Opowiadania (zwłaszcza tytułowe) przeraźliwie nudne, trącące myszką, kompletnie nieciekawe, zwłaszcza w dobie szeroko dostępnej, znacznie bardziej intrygującej literatury postapo.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdecydowanie nie polecam.
Jedna z najlepszych światowych s-f , Baraniecki bardzo dokładnie oddał klimat początku 80's, świetne opowiadanie z niesamowitym tempem i zaskakujacym zakończeniem , pamiętajcie program Kassandra jest wciąż aktywny.
Jedna z najlepszych światowych s-f , Baraniecki bardzo dokładnie oddał klimat początku 80's, świetne opowiadanie z niesamowitym tempem i zaskakujacym zakończeniem , pamiętajcie program Kassandra jest wciąż aktywny.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWow, spodziewałam się jakiejś kiepskiej, męskiej opowieści nafaszerowanej nudnym fantazjowaniem o śrubkach, mięśniach, wojnach, laserach, gołych babach, wybuchach, rakietach, zabijaniu ludzi itd. A tymczasem książka była całkiem ciekawa. Choć oczywiście nie zabrakło fantazjowania o śrubkach i innych nudnych testosteronowych sprawach, ALE było to przeplecione fajną akcją i ciekawymi rozkminkami filozoficzno-religijnymi, więc byłam w stanie je zdzierżyć :) Na prawdę jestem mile zaskoczona, myślę, że nawet za kilka lat wrócę sobie do tej książki.
Wow, spodziewałam się jakiejś kiepskiej, męskiej opowieści nafaszerowanej nudnym fantazjowaniem o śrubkach, mięśniach, wojnach, laserach, gołych babach, wybuchach, rakietach, zabijaniu ludzi itd. A tymczasem książka była całkiem ciekawa. Choć oczywiście nie zabrakło fantazjowania o śrubkach i innych nudnych testosteronowych sprawach, ALE było to przeplecione fajną akcją i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKupiłem tą książkę dla tytułowego opowiadania. Jest ono ciekawe, jednak styl, język, nieumiejętnie budowane napięcie oraz nudziarstwo zabija całość. Niestety. Pozostałe opowiadania - słabo. Strasznie ciężko czytało mi się całość, uparłem się aby skończyć i tylko dlatego dotrwałem do końca. Nie polecam. Niestety.
Kupiłem tą książkę dla tytułowego opowiadania. Jest ono ciekawe, jednak styl, język, nieumiejętnie budowane napięcie oraz nudziarstwo zabija całość. Niestety. Pozostałe opowiadania - słabo. Strasznie ciężko czytało mi się całość, uparłem się aby skończyć i tylko dlatego dotrwałem do końca. Nie polecam. Niestety.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to