Jako nastolatka przeczytałam pierwsze trzy tomy cyklu o rodzinie Whitoaków. Podobały mi się, ale nie na tyle, żeby jakoś z zapałem szukać kolejnych. Jednak mam już za sobą sporo znanych sag rodzinnych, jak Saga o Ludziach Lodu, Poldark, Stulecie Winnych i Whitoaków trochę mi w tym gronie brakowało. Postanowiłam, że postaram się wrócić do tego cyklu i go skończyć.
Filip i Adelina Whitoakowie są młodym i do szaleństwa zakochanym w sobie małżeństwem, które postanawia opuścić Indie i spróbować szczęścia w Kanadzie. Wyruszają w podróż do ,,Nowego Świata”, gdzie rozpoczynają budowę nowego domu, który postanawiają nazwać Jalną po dawnym regimencie Filipa.
Pod względem chronologii zdarzeń ten tom jest pierwszy, ale jednocześnie jest prequelem cyklu rozpoczętego ,,Jalną”. I może kolejne tomy są bardziej barwne i pełne przeżyć, ale w tym nie ma jakiegoś konkretnego głównego motywu, ot, zwykłe życie małżeństwa – budowa domu, narodziny dzieci, wizyty u sąsiadów. Nie ma w tym nic złego, aczkolwiek moje wydanie w ebooku miało ponad 600 stron i akcja chwilami mocno się dłużyła. Nie da się też ukryć, że pod pewnymi względami książka słabo się zestarzała. Nie znajdziemy tu żadnych refleksji na temat tego, że bohaterowie dwukrotnie przybyli do kraju odebranego rdzennym mieszkańcom, a bohaterowie pochodzący z różnych mniejszości są ukazani bardzo stereotypowo, nawet jeśli Titysz ostatecznie jest jedną z barwniejszych i ciekawszych postaci. Irytująco wypada też wątek Wilmotta i Henrietty, kreowanej na stereotypową żonę z dowcipów, a już podejście tego pana do własnej córki było niesmaczne i oburzające, a ostatecznie ujęte komediowo.
Niemniej ,,Budowę Jalny” ostatecznie czytało mi się dobrze. Mimo że akcja chwilami nudzi, to jednak w opisach tych sąsiedzkich spotkań i drobnych utarczek jest sporo uroku. Opisy Kanady też są na plus, a najlepiej wypada małżeństwo Filipa i Adeliny. Mimo że poznajemy ich już po ślubie, obserwujemy w codziennym życiu, to między tą parą jest nadal ogromna chemia i gorąca, namiętna miłość. Oboje mają silne charaktery, nie brakuje między nimi scysji, ale to tylko ostatecznie podsyca ich uczucie – to trochę tacy Scarlett i Rhett czy Katy i Heathcliff, gdyby udało im się zbudować zdrowe, stabilne małżeństwo 😉 Mimo że nie przepadam za kobiecymi postaciami, które są przez wszystkich adorowane i podziwiane, to Adelina miała w sobie tyle życia i energii, że jakoś bardzo mi to nie przeszkadzało, a wręcz rozumiałam, czemu budzi tyle uwagi (swoją drogą, ona też przypomina mi nieco Scarlett O’Harę).
Na razie nie do końca rozumiem, czemu ta seria jest takim fenomenem w Kanadzie, ale czytało mi się przyjemnie i liczę, że tym razem uda mi się doczytać te szesnaście tomów 😉
,, — Człowiek nie może żyć samymi tylko przyziemnymi rzeczami!
— To niech patrzy w gwiazdy
— Niełatwo jest patrzeć w gwiazdy w burzliwą noc. A religii nie zdoła skryć burza.”
Jako nastolatka przeczytałam pierwsze trzy tomy cyklu o rodzinie Whitoaków. Podobały mi się, ale nie na tyle, żeby jakoś z zapałem szukać kolejnych. Jednak mam już za sobą sporo znanych sag rodzinnych, jak Saga o Ludziach Lodu, Poldark, Stulecie Winnych i Whitoaków trochę mi w tym gronie brakowało. Postanowiłam, że postaram się wrócić do tego cyklu i go skończyć.
Wielką przyjemność sprawiła mi ta opowieść o losach bogatej irlandzko-angielskiej pary, która układa sobie życie w Kanadzie mniej więcej w połowie XIX w. Słuchałam jej sobie głównie w komunikacji miejskiej i przy robieniu przetworów i muszę przyznać, że doskonale się nadaje do umilania czasu. Nie ma tu jakiejś dużej wartości literackiej, ale książka napisana jest potoczystym, przyjemnym językiem, dowcipne dialogi, akcja toczy się dość wartko. Zaskakuje mnie jednocześnie niezwykła "szczerość" przedstawianego życia i postaci: bójka dwóch irlandzkich dam o ukradziony obraz, rasistowskie i nacjonalistyczne uwagi pozytywnych bohaterów, umiarkowanie ciepłe uczucia do dzieci, jawne podkreślanie, że się ich więcej nie chce mieć, a i pierwsze było niezbyt oczekiwane. Nie wiem, czy wytrwam całe 16 tomów, ale na razie jestem na tak.
Wielką przyjemność sprawiła mi ta opowieść o losach bogatej irlandzko-angielskiej pary, która układa sobie życie w Kanadzie mniej więcej w połowie XIX w. Słuchałam jej sobie głównie w komunikacji miejskiej i przy robieniu przetworów i muszę przyznać, że doskonale się nadaje do umilania czasu. Nie ma tu jakiejś dużej wartości literackiej, ale książka napisana jest...
O tym jak Adelina i Filip Whiteoakowie budowali swój dom i płodzili liczne dzieci na kanadyjskiej prowincji.
Cóż, nie jest raczej szczególnie zachęcający początek cyklu. Akcja bardzo pędzi, trudno wyodrębnić jakiś główny wątek, a przy tym jest długimi momentami zwyczajnie nieciekawa i często dodatkowo spowalniana licznymi opisami przyrody - nie ma tu zbyt wielu interesujących wydarzeń, a bohaterowie (poza może Adeliną - postacią o zaskakująco silnym, buntowniczym charakterze, wyprzedzającą w jakiejś mierze swoje czasy) wypadają dosyć blado.
O tym jak Adelina i Filip Whiteoakowie budowali swój dom i płodzili liczne dzieci na kanadyjskiej prowincji.
Cóż, nie jest raczej szczególnie zachęcający początek cyklu. Akcja bardzo pędzi, trudno wyodrębnić jakiś główny wątek, a przy tym jest długimi momentami zwyczajnie nieciekawa i często dodatkowo spowalniana licznymi opisami przyrody - nie ma tu zbyt wielu...
Mam słabość do sag, które pozwalają przywiązać się do bohaterów. A gdy akcja książki toczy się w Kanadzie, nie trzeba mnie do takiej lektury długo namawiać.
Zaintrygowana sięgnęłam po Budowę Jalny, choć muszę przyznać, że im dalej w las, tym większe było moje zdziwienie. Jeszcze nie spotkałam się z książką, której głowni bohaterowie budziliby we mnie tak mieszane uczucia. Adelina oraz Filip to specyficzne osoby, z jednej strony da się ich lubić, imponowała mi zwłaszcza Adelina swoją postawą wobec zwierząt, natury, swoją szczerością. Bywały jednak momenty, gdy nie rozumiałam ich. Ale może tak wyraźnie przedstawione skazy ich charakteru były celowym zabiegiem? Może miało ich to wyróżnić lub pokazać, że przecież i tacy są ludzie. Mówią lub myślą źle o innych, przecież, czy my sami lubimy każdego, kogo spotkamy w swoim życiu?
Był moment w trakcie lektury, kiedy powiedziałam sobie, że na tym tomie zakończę swoją przygodę z rodem Whiteoaków, ale muszę przyznać, że dałam się wciągnąć w losy bohaterów, nie tylko głównych, ale również tych pobocznych. Nie będę ukrywać, że ostatnie rozdziały, a w szczególności fragmenty dotyczące Daisy i jej powiązania z młodym małżeństwem, popchnęły fabułę i nie pozwoliły mi sie oderwać od czytania. Myślę, że po krótkiej przerwie wrócę do powieści Mazo de la Roche. Zobaczymy, jak długo podtrzyma we mnie ciekawość i chęć uczestniczenia w wydarzeniach porywczej Adeliny i jej tajemniczego męża.
Mam słabość do sag, które pozwalają przywiązać się do bohaterów. A gdy akcja książki toczy się w Kanadzie, nie trzeba mnie do takiej lektury długo namawiać.
Zaintrygowana sięgnęłam po Budowę Jalny, choć muszę przyznać, że im dalej w las, tym większe było moje zdziwienie. Jeszcze nie spotkałam się z książką, której głowni bohaterowie budziliby we mnie tak mieszane uczucia....
Piękny, barwny język. Po pierwszym tomie już pomału przywiązujemy się do postaci, które są różnorodne oraz interesujące. Jak na tę chwilę jestem na tak, zobaczymy co zaoferują kolejne tomy :)
Piękny, barwny język. Po pierwszym tomie już pomału przywiązujemy się do postaci, które są różnorodne oraz interesujące. Jak na tę chwilę jestem na tak, zobaczymy co zaoferują kolejne tomy :)
Bardzo dobra saga, lekka, ciekawa, miła w czytaniu - przede mną jeszcze piętnaście części. W tym miejscu chciałbym przypomnieć o klasyce takiej jak: "Buddenbrookowie. Dzieje upadku rodziny" i "Saga rodu Forsyte'ów".
Bardzo dobra saga, lekka, ciekawa, miła w czytaniu - przede mną jeszcze piętnaście części. W tym miejscu chciałbym przypomnieć o klasyce takiej jak: "Buddenbrookowie. Dzieje upadku rodziny" i "Saga rodu Forsyte'ów".
Szesnastotomowa "Rodzina Whiteoaków" ma swoją stronę w Wikipedii, a w Ontario uważana jest podobno za kultową. Podobno też wiele ulic i osiedli wzięło swą nazwę od Jalny - domostwa rodziny Whiteoaków lub od nich samych. A tymczasem ja nie przeczytałam do tej pory ani jednego tomu. Kanada kojarzy się bardzo mile z Anią z Zielonego Wzgórza, Curwoodem, cudowną osobą o imieniu Basia i znanym powszechnie na LC charakternym, odważnie głoszącym swoje zdanie Wojciechem Gołębiewskim. W tych okolicznościach nie pozostało mi nic innego, jak tylko odczuć wyrzuty sumienia i zabrać się za czytanie. Już po pierwszym tomie widać, że lektura trącić będzie myszką ale pokazuje codzienność zamożniejszej części kanadyjskich pionierów. Dzień po dniu rośnie dom, zapuszczają się korzenie wśród przyjaciół, wrogów i drobnych skandalików. Nie wiem, na ile wystarczy mi cierpliwości, ale na razie czytam dalej.
Szesnastotomowa "Rodzina Whiteoaków" ma swoją stronę w Wikipedii, a w Ontario uważana jest podobno za kultową. Podobno też wiele ulic i osiedli wzięło swą nazwę od Jalny - domostwa rodziny Whiteoaków lub od nich samych. A tymczasem ja nie przeczytałam do tej pory ani jednego tomu. Kanada kojarzy się bardzo mile z Anią z Zielonego Wzgórza, Curwoodem, cudowną osobą o imieniu...
Przedstawiająca dzieje starej kanadyjskiej rodziny opowieść, bardzo szybko się czytająca i to chyba największy plus. Rodzina przedstawiona jest dośc hermetyczna i na tym bazuje całość - pojawiają się przez wszystkie tomy outsajderzy i albo są zaakceptowani/wpasowują się w to grono (bodajże tylko 1 osobie się to udało, jeśli dobrze pamiętam, druga męczyła się cały czas), albo odfruwają szybko niczym paproszek po zderzeniu z potężną masą. A masa ta jest niemrawa, zatwardziała, hołdująca swym tradycjom wbrew rozsądkowi, zapleśniała wręcz ze starości i na dodatek spoglądająca na wszystko z góry. Dodatkowo wredna i toksyczna, okrutna dla własnych członków, nawet najmłodszych, a czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starośc trąci. Okropna, okropna rodzina, oszalałabym gdyby przyszło mi mieszkać z nimi choćby parę miesięcy.
Ostatnie tomy dość wysilone, najprzyjemniej czytało się do około 8.-10. tomu.
Ocena zbiorcza wszystkich 16 tomów sagi.
Przedstawiająca dzieje starej kanadyjskiej rodziny opowieść, bardzo szybko się czytająca i to chyba największy plus. Rodzina przedstawiona jest dośc hermetyczna i na tym bazuje całość - pojawiają się przez wszystkie tomy outsajderzy i albo są zaakceptowani/wpasowują się w to grono (bodajże tylko 1 osobie się to udało, jeśli dobrze...
Piękna, fascynująca historia. Pierwszy tom zachęca do czytania kolejnych części sagi. Klimat wręcz urzeka, ogrzewa, odcina od wszystkiego co tu i teraz. Po prostu ta książka (a może i cała saga? jeszcze nie wiem) to najlepszy sposób na chwile zapomnienia i totalny relaks. Lepsza niż niejeden film czy serial. Choć emocji tych dobrych i złych nie brakuje to gorąco polecam ogrzać się w cieple atmosfery tej powieści ;)
Piękna, fascynująca historia. Pierwszy tom zachęca do czytania kolejnych części sagi. Klimat wręcz urzeka, ogrzewa, odcina od wszystkiego co tu i teraz. Po prostu ta książka (a może i cała saga? jeszcze nie wiem) to najlepszy sposób na chwile zapomnienia i totalny relaks. Lepsza niż niejeden film czy serial. Choć emocji tych dobrych i złych nie brakuje to gorąco polecam...
,,Dom ten jak, jak ul, będzie tętnić życiem i uczuciami. Wszystko pomieści w swych murach, porośniętych z czasem dzikim winem."
Pierwsze i najważniejsze pytanie: Co ja najlepszego tutaj robię? Ja, która w pogardzie mając wszelkie historie pokroju rodziny Forresterów przeczytałam właśnie podobną opowieść, ale o rodzinie Whiteoak'ów.
Zacznijmy więc od początku. Mamy przystojnego pana Filipa Whiteoak i jego równie piękną, cudowną, olśniewającą (uwierzcie, epitetów określających jej urodę starczyłoby na całą recenzję) małżonkę Adelinę. Żyją oni w Indiach w XIX wieku, wydaje się więc kompletnie naturalne, że posiadają oni niewolnicę (nie napisano tego tak dosadnie), która zajmuje się ich jedynym dzieckiem. Postanawiają jednak przeprowadzić się do Kanady i tam zapuszczają korzenie, budując własny dom. Poznajemy wiele nowych osób, jednych lepszych, drugich gorszych.
Jestem jednak załamana emocjami, którymi obdarzyła (a raczej ich brakiem) bohaterów autorka. Chodzi mi tu konkretnie o to ciepło i miłość, które powinno aż wylewać się z tej książki. W książce widzimy jednakże, że młode małżeństwo swoje latorośle ma w głębokim poważaniu, nie jestem nawet pewna co do uczuć które ich łączą.
Mimo tych niedogodności książkę czyta się bardzo szybko i nawet przyjemnie.
,,Dom ten jak, jak ul, będzie tętnić życiem i uczuciami. Wszystko pomieści w swych murach, porośniętych z czasem dzikim winem."
Pierwsze i najważniejsze pytanie: Co ja najlepszego tutaj robię? Ja, która w pogardzie mając wszelkie historie pokroju rodziny Forresterów przeczytałam właśnie podobną opowieść, ale o rodzinie Whiteoak'ów.
Zacznijmy więc od początku. Mamy...
Uwielbiam sagi rodzinne, więc nie zastanawiałam się ani sekundy, gdy zobaczyłam Sagę Rodu Whiteoaków autorstwa Mazo de la Roche. Nie przeraziła mnie też ilość tomów, ponieważ każda dobra saga opowiada o wielopokoleniowych dziejach członków rodziny.
Saga Roda Whiteoaków to wspaniała opowieść o życiu pierwszych osadników Ameryki Północnej, której akcja zaczyna swój bieg w XIX wieku, tuż przed wojną secesyjną. No i jak to w sagach bywa wszystko zaczęło się od miłości dwójki młodych ludzi, którzy się pobierają i zakładają rodzinę. W tym przypadku to piękna i rudowłosa Adelina oraz jej młody i przystojny mąż kapitan Filip Whiteoak.
Pierwszy tom pt. „Budowa Jalny” opowiada o przeprowadzce młodego małżeństwa do Ameryki oraz historii powstania ich pięknego domu. Długa podróż statkiem oraz próby odnalezienia swojego miejsca w Kanadzie przepełnione są przeróżnymi przygodami. Natomiast pierwszym osiągnięciem jest budowa tytułowej „Jalny” czyli nowej siedziby młodego małżeństwa Whiteoaków.
Opowieść przenosi nas w barwne czasy i opowiada o życiu codziennym domowników ich miłości, zdradzie, nowych przyjaźniach, narodzinach i ślubach. Od pierwszych stron czytelnika ogarnia czar i uczucie sympatii do nowo poznanych bohaterów. Powieść jest dokładnie tym czego się spodziewałam sięgając po literaturę tego typu i bardzo mnie cieszy, że to dopiero pierwszy tom przygód tej rodziny.
Polecam wszystkim a zwłaszcza teraz na nadchodzące długie zimowe wieczory.
Uwielbiam sagi rodzinne, więc nie zastanawiałam się ani sekundy, gdy zobaczyłam Sagę Rodu Whiteoaków autorstwa Mazo de la Roche. Nie przeraziła mnie też ilość tomów, ponieważ każda dobra saga opowiada o wielopokoleniowych dziejach członków rodziny.
Saga Roda Whiteoaków to wspaniała opowieść o życiu pierwszych osadników Ameryki Północnej, której akcja zaczyna swój bieg w...
Uwielbiam sagi rodzinne, więc nie zastanawiałam się ani sekundy, gdy zobaczyłam Sagę Rodu Whiteoaków autorstwa Mazo de la Roche. Nie przeraziła mnie też ilość tomów, ponieważ każda dobra saga opowiada o wielopokoleniowych dziejach członków rodziny.
Saga Roda Whiteoaków to wspaniała opowieść o życiu pierwszych osadników Ameryki Północnej, której akcja zaczyna swój bieg w XIX wieku, tuż przed wojną secesyjną. No i jak to w sagach bywa wszystko zaczęło się od miłości dwójki młodych ludzi, którzy się pobierają i zakładają rodzinę. W tym przypadku to piękna i rudowłosa Adelina oraz jej młody i przystojny mąż kapitan Filip Whiteoak.
Pierwszy tom pt. „Budowa Jalny” opowiada o przeprowadzce młodego małżeństwa do Ameryki oraz historii powstania ich pięknego domu. Długa podróż statkiem oraz próby odnalezienia swojego miejsca w Kanadzie przepełnione są przeróżnymi przygodami. Natomiast pierwszym osiągnięciem jest budowa tytułowej „Jalny” czyli nowej siedziby młodego małżeństwa Whiteoaków.
Opowieść przenosi nas w barwne czasy i opowiada o życiu codziennym domowników ich miłości, zdradzie, nowych przyjaźniach, narodzinach i ślubach. Od pierwszych stron czytelnika ogarnia czar i uczucie sympatii do nowo poznanych bohaterów. Powieść jest dokładnie tym czego się spodziewałam sięgając po literaturę tego typu i bardzo mnie cieszy, że to dopiero pierwszy tom przygód tej rodziny.
Polecam wszystkim a zwłaszcza teraz na nadchodzące długie zimowe wieczory.
Uwielbiam sagi rodzinne, więc nie zastanawiałam się ani sekundy, gdy zobaczyłam Sagę Rodu Whiteoaków autorstwa Mazo de la Roche. Nie przeraziła mnie też ilość tomów, ponieważ każda dobra saga opowiada o wielopokoleniowych dziejach członków rodziny.
Saga Roda Whiteoaków to wspaniała opowieść o życiu pierwszych osadników Ameryki Północnej, której akcja zaczyna swój bieg w...
Kiedy brałam do ręki egzemplarz pierwszej części "Rodziny Whiteoaków" spodziewałam się lektury w stylu Lucy Maud Montgomery w wydaniu dla dorosłych - w końcu ta sama okolica, czas akcji również zbliżony. I chociaż z jednej strony nie zawiodłam się (bo po prostu lubię takie klimaty, kolejne dzieci, mąż, no i te czasy, kiedy ludzie uważali kąpiel w jeziorze (oczywiście w strojach zakrywających tyle ciała, że my dzisiaj nie wytrzymalibyśmy w nich przy okazji upałów) w świetle księżyca za występek niegodny dziewcząt z dobrego domu), to z drugiej zabrakło mi tego ciepła wszechobecnego w powieściach mojej ukochanej pisarki lat dziecięcych. Skoro saga opisuje ognisko domowe, to niechże znajdzie się w niej jego blask! Niestety - główna para nie lubi swoich dzieci i - mimo że nie chce ich mieć - trafiają im się kolejne, natomiast ubóstwia swojego psa, co mnie osobiście najbardziej irytowało ;)
Kiedy brałam do ręki egzemplarz pierwszej części "Rodziny Whiteoaków" spodziewałam się lektury w stylu Lucy Maud Montgomery w wydaniu dla dorosłych - w końcu ta sama okolica, czas akcji również zbliżony. I chociaż z jednej strony nie zawiodłam się (bo po prostu lubię takie klimaty, kolejne dzieci, mąż, no i te czasy, kiedy ludzie uważali kąpiel w jeziorze (oczywiście w...
Bardzo przyjemna ksiażka której akcja obsadzona jest w XIX wieku gdzie nic jeszcze nie było jasne tuż przed wojna secesyjną . Naprawdę bardzo sympatyczna a szczególnie dla kogoś kto chce się przenieść w tamten czas którego interesują niuanse życia w tak odległych czasach. Powieść w kilkunastu tomach jak najbardziej opdpowiednia na długie wieczory.
Bardzo przyjemna ksiażka której akcja obsadzona jest w XIX wieku gdzie nic jeszcze nie było jasne tuż przed wojna secesyjną . Naprawdę bardzo sympatyczna a szczególnie dla kogoś kto chce się przenieść w tamten czas którego interesują niuanse życia w tak odległych czasach. Powieść w kilkunastu tomach jak najbardziej opdpowiednia na długie wieczory.
Przyjemny początek sagi o rodzinie Whiteoaków, którzy osiedlili się w Nowym Świecie, Kanadzie. Poznajemy tu dwójkę zakochanych (Filipa - Anglika i Adelinę - Irlandkę), którzy razem przeprowadzają się do Ameryki, gdyż Filip dostał w spadku tam dom. Jednak niezbyt im się tam podoba, więc za namową przyjaciela kupują ziemię, na której wybudują swój przyszły dom - Jalnę. Tak zaczyna się historia sagi, w której później poznamy losy dalszych pokoleń rodziny Whiteoaków. Książkę przyjemnie się czyta, bardzo podoba mi się styl autorki. Uwielbiam powieści, w których akcja dzieje się w dawnych czasach, więc może dlatego ta tak bardzo przypadła mi do gustu. Jeżeli nie zraża was ilość tomów i lubicie tego typu serie, to bardzo polecam.
Przyjemny początek sagi o rodzinie Whiteoaków, którzy osiedlili się w Nowym Świecie, Kanadzie. Poznajemy tu dwójkę zakochanych (Filipa - Anglika i Adelinę - Irlandkę), którzy razem przeprowadzają się do Ameryki, gdyż Filip dostał w spadku tam dom. Jednak niezbyt im się tam podoba, więc za namową przyjaciela kupują ziemię, na której wybudują swój przyszły dom - Jalnę. Tak...
Jako nastolatka przeczytałam pierwsze trzy tomy cyklu o rodzinie Whitoaków. Podobały mi się, ale nie na tyle, żeby jakoś z zapałem szukać kolejnych. Jednak mam już za sobą sporo znanych sag rodzinnych, jak Saga o Ludziach Lodu, Poldark, Stulecie Winnych i Whitoaków trochę mi w tym gronie brakowało. Postanowiłam, że postaram się wrócić do tego cyklu i go skończyć.
Filip i Adelina Whitoakowie są młodym i do szaleństwa zakochanym w sobie małżeństwem, które postanawia opuścić Indie i spróbować szczęścia w Kanadzie. Wyruszają w podróż do ,,Nowego Świata”, gdzie rozpoczynają budowę nowego domu, który postanawiają nazwać Jalną po dawnym regimencie Filipa.
Pod względem chronologii zdarzeń ten tom jest pierwszy, ale jednocześnie jest prequelem cyklu rozpoczętego ,,Jalną”. I może kolejne tomy są bardziej barwne i pełne przeżyć, ale w tym nie ma jakiegoś konkretnego głównego motywu, ot, zwykłe życie małżeństwa – budowa domu, narodziny dzieci, wizyty u sąsiadów. Nie ma w tym nic złego, aczkolwiek moje wydanie w ebooku miało ponad 600 stron i akcja chwilami mocno się dłużyła. Nie da się też ukryć, że pod pewnymi względami książka słabo się zestarzała. Nie znajdziemy tu żadnych refleksji na temat tego, że bohaterowie dwukrotnie przybyli do kraju odebranego rdzennym mieszkańcom, a bohaterowie pochodzący z różnych mniejszości są ukazani bardzo stereotypowo, nawet jeśli Titysz ostatecznie jest jedną z barwniejszych i ciekawszych postaci. Irytująco wypada też wątek Wilmotta i Henrietty, kreowanej na stereotypową żonę z dowcipów, a już podejście tego pana do własnej córki było niesmaczne i oburzające, a ostatecznie ujęte komediowo.
Niemniej ,,Budowę Jalny” ostatecznie czytało mi się dobrze. Mimo że akcja chwilami nudzi, to jednak w opisach tych sąsiedzkich spotkań i drobnych utarczek jest sporo uroku. Opisy Kanady też są na plus, a najlepiej wypada małżeństwo Filipa i Adeliny. Mimo że poznajemy ich już po ślubie, obserwujemy w codziennym życiu, to między tą parą jest nadal ogromna chemia i gorąca, namiętna miłość. Oboje mają silne charaktery, nie brakuje między nimi scysji, ale to tylko ostatecznie podsyca ich uczucie – to trochę tacy Scarlett i Rhett czy Katy i Heathcliff, gdyby udało im się zbudować zdrowe, stabilne małżeństwo 😉 Mimo że nie przepadam za kobiecymi postaciami, które są przez wszystkich adorowane i podziwiane, to Adelina miała w sobie tyle życia i energii, że jakoś bardzo mi to nie przeszkadzało, a wręcz rozumiałam, czemu budzi tyle uwagi (swoją drogą, ona też przypomina mi nieco Scarlett O’Harę).
Na razie nie do końca rozumiem, czemu ta seria jest takim fenomenem w Kanadzie, ale czytało mi się przyjemnie i liczę, że tym razem uda mi się doczytać te szesnaście tomów 😉
,, — Człowiek nie może żyć samymi tylko przyziemnymi rzeczami!
— To niech patrzy w gwiazdy
— Niełatwo jest patrzeć w gwiazdy w burzliwą noc. A religii nie zdoła skryć burza.”
Jako nastolatka przeczytałam pierwsze trzy tomy cyklu o rodzinie Whitoaków. Podobały mi się, ale nie na tyle, żeby jakoś z zapałem szukać kolejnych. Jednak mam już za sobą sporo znanych sag rodzinnych, jak Saga o Ludziach Lodu, Poldark, Stulecie Winnych i Whitoaków trochę mi w tym gronie brakowało. Postanowiłam, że postaram się wrócić do tego cyklu i go skończyć.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFilip i...
Wielką przyjemność sprawiła mi ta opowieść o losach bogatej irlandzko-angielskiej pary, która układa sobie życie w Kanadzie mniej więcej w połowie XIX w. Słuchałam jej sobie głównie w komunikacji miejskiej i przy robieniu przetworów i muszę przyznać, że doskonale się nadaje do umilania czasu. Nie ma tu jakiejś dużej wartości literackiej, ale książka napisana jest potoczystym, przyjemnym językiem, dowcipne dialogi, akcja toczy się dość wartko. Zaskakuje mnie jednocześnie niezwykła "szczerość" przedstawianego życia i postaci: bójka dwóch irlandzkich dam o ukradziony obraz, rasistowskie i nacjonalistyczne uwagi pozytywnych bohaterów, umiarkowanie ciepłe uczucia do dzieci, jawne podkreślanie, że się ich więcej nie chce mieć, a i pierwsze było niezbyt oczekiwane. Nie wiem, czy wytrwam całe 16 tomów, ale na razie jestem na tak.
Wielką przyjemność sprawiła mi ta opowieść o losach bogatej irlandzko-angielskiej pary, która układa sobie życie w Kanadzie mniej więcej w połowie XIX w. Słuchałam jej sobie głównie w komunikacji miejskiej i przy robieniu przetworów i muszę przyznać, że doskonale się nadaje do umilania czasu. Nie ma tu jakiejś dużej wartości literackiej, ale książka napisana jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO tym jak Adelina i Filip Whiteoakowie budowali swój dom i płodzili liczne dzieci na kanadyjskiej prowincji.
Cóż, nie jest raczej szczególnie zachęcający początek cyklu. Akcja bardzo pędzi, trudno wyodrębnić jakiś główny wątek, a przy tym jest długimi momentami zwyczajnie nieciekawa i często dodatkowo spowalniana licznymi opisami przyrody - nie ma tu zbyt wielu interesujących wydarzeń, a bohaterowie (poza może Adeliną - postacią o zaskakująco silnym, buntowniczym charakterze, wyprzedzającą w jakiejś mierze swoje czasy) wypadają dosyć blado.
O tym jak Adelina i Filip Whiteoakowie budowali swój dom i płodzili liczne dzieci na kanadyjskiej prowincji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCóż, nie jest raczej szczególnie zachęcający początek cyklu. Akcja bardzo pędzi, trudno wyodrębnić jakiś główny wątek, a przy tym jest długimi momentami zwyczajnie nieciekawa i często dodatkowo spowalniana licznymi opisami przyrody - nie ma tu zbyt wielu...
Bardzo lubię sagi rodzinne i tu powoli zaprzyjaźniam się z bohaterami. Zobaczę co przyniosą kolejne tomy.
Bardzo lubię sagi rodzinne i tu powoli zaprzyjaźniam się z bohaterami. Zobaczę co przyniosą kolejne tomy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam słabość do sag, które pozwalają przywiązać się do bohaterów. A gdy akcja książki toczy się w Kanadzie, nie trzeba mnie do takiej lektury długo namawiać.
Zaintrygowana sięgnęłam po Budowę Jalny, choć muszę przyznać, że im dalej w las, tym większe było moje zdziwienie. Jeszcze nie spotkałam się z książką, której głowni bohaterowie budziliby we mnie tak mieszane uczucia. Adelina oraz Filip to specyficzne osoby, z jednej strony da się ich lubić, imponowała mi zwłaszcza Adelina swoją postawą wobec zwierząt, natury, swoją szczerością. Bywały jednak momenty, gdy nie rozumiałam ich. Ale może tak wyraźnie przedstawione skazy ich charakteru były celowym zabiegiem? Może miało ich to wyróżnić lub pokazać, że przecież i tacy są ludzie. Mówią lub myślą źle o innych, przecież, czy my sami lubimy każdego, kogo spotkamy w swoim życiu?
Był moment w trakcie lektury, kiedy powiedziałam sobie, że na tym tomie zakończę swoją przygodę z rodem Whiteoaków, ale muszę przyznać, że dałam się wciągnąć w losy bohaterów, nie tylko głównych, ale również tych pobocznych. Nie będę ukrywać, że ostatnie rozdziały, a w szczególności fragmenty dotyczące Daisy i jej powiązania z młodym małżeństwem, popchnęły fabułę i nie pozwoliły mi sie oderwać od czytania. Myślę, że po krótkiej przerwie wrócę do powieści Mazo de la Roche. Zobaczymy, jak długo podtrzyma we mnie ciekawość i chęć uczestniczenia w wydarzeniach porywczej Adeliny i jej tajemniczego męża.
Mam słabość do sag, które pozwalają przywiązać się do bohaterów. A gdy akcja książki toczy się w Kanadzie, nie trzeba mnie do takiej lektury długo namawiać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaintrygowana sięgnęłam po Budowę Jalny, choć muszę przyznać, że im dalej w las, tym większe było moje zdziwienie. Jeszcze nie spotkałam się z książką, której głowni bohaterowie budziliby we mnie tak mieszane uczucia....
Bardziej relacja niż opowieść.
Fragmenty z opisami brutalnego i bezsensownego niszczenia rdzennej przyrody Kanady - przerażające.
Bardziej relacja niż opowieść.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFragmenty z opisami brutalnego i bezsensownego niszczenia rdzennej przyrody Kanady - przerażające.
Polecam. Wspaniała opowieść o rodzinie Whiteoak. Zakochałam się w tej spokojnej opowieści.
Polecam. Wspaniała opowieść o rodzinie Whiteoak. Zakochałam się w tej spokojnej opowieści.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiękny, barwny język. Po pierwszym tomie już pomału przywiązujemy się do postaci, które są różnorodne oraz interesujące. Jak na tę chwilę jestem na tak, zobaczymy co zaoferują kolejne tomy :)
Piękny, barwny język. Po pierwszym tomie już pomału przywiązujemy się do postaci, które są różnorodne oraz interesujące. Jak na tę chwilę jestem na tak, zobaczymy co zaoferują kolejne tomy :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra saga, lekka, ciekawa, miła w czytaniu - przede mną jeszcze piętnaście części. W tym miejscu chciałbym przypomnieć o klasyce takiej jak: "Buddenbrookowie. Dzieje upadku rodziny" i "Saga rodu Forsyte'ów".
Bardzo dobra saga, lekka, ciekawa, miła w czytaniu - przede mną jeszcze piętnaście części. W tym miejscu chciałbym przypomnieć o klasyce takiej jak: "Buddenbrookowie. Dzieje upadku rodziny" i "Saga rodu Forsyte'ów".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKanadyjska saga, przeczytana wieki temu. Klasyczna, starannie napisana, z mocno zaznaczoną pozycją kobiet, fajna lektura.
Kanadyjska saga, przeczytana wieki temu. Klasyczna, starannie napisana, z mocno zaznaczoną pozycją kobiet, fajna lektura.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzesnastotomowa "Rodzina Whiteoaków" ma swoją stronę w Wikipedii, a w Ontario uważana jest podobno za kultową. Podobno też wiele ulic i osiedli wzięło swą nazwę od Jalny - domostwa rodziny Whiteoaków lub od nich samych. A tymczasem ja nie przeczytałam do tej pory ani jednego tomu. Kanada kojarzy się bardzo mile z Anią z Zielonego Wzgórza, Curwoodem, cudowną osobą o imieniu Basia i znanym powszechnie na LC charakternym, odważnie głoszącym swoje zdanie Wojciechem Gołębiewskim. W tych okolicznościach nie pozostało mi nic innego, jak tylko odczuć wyrzuty sumienia i zabrać się za czytanie. Już po pierwszym tomie widać, że lektura trącić będzie myszką ale pokazuje codzienność zamożniejszej części kanadyjskich pionierów. Dzień po dniu rośnie dom, zapuszczają się korzenie wśród przyjaciół, wrogów i drobnych skandalików. Nie wiem, na ile wystarczy mi cierpliwości, ale na razie czytam dalej.
Szesnastotomowa "Rodzina Whiteoaków" ma swoją stronę w Wikipedii, a w Ontario uważana jest podobno za kultową. Podobno też wiele ulic i osiedli wzięło swą nazwę od Jalny - domostwa rodziny Whiteoaków lub od nich samych. A tymczasem ja nie przeczytałam do tej pory ani jednego tomu. Kanada kojarzy się bardzo mile z Anią z Zielonego Wzgórza, Curwoodem, cudowną osobą o imieniu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOcena zbiorcza wszystkich 16 tomów sagi.
Przedstawiająca dzieje starej kanadyjskiej rodziny opowieść, bardzo szybko się czytająca i to chyba największy plus. Rodzina przedstawiona jest dośc hermetyczna i na tym bazuje całość - pojawiają się przez wszystkie tomy outsajderzy i albo są zaakceptowani/wpasowują się w to grono (bodajże tylko 1 osobie się to udało, jeśli dobrze pamiętam, druga męczyła się cały czas), albo odfruwają szybko niczym paproszek po zderzeniu z potężną masą. A masa ta jest niemrawa, zatwardziała, hołdująca swym tradycjom wbrew rozsądkowi, zapleśniała wręcz ze starości i na dodatek spoglądająca na wszystko z góry. Dodatkowo wredna i toksyczna, okrutna dla własnych członków, nawet najmłodszych, a czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starośc trąci. Okropna, okropna rodzina, oszalałabym gdyby przyszło mi mieszkać z nimi choćby parę miesięcy.
Ostatnie tomy dość wysilone, najprzyjemniej czytało się do około 8.-10. tomu.
Ocena zbiorcza wszystkich 16 tomów sagi.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzedstawiająca dzieje starej kanadyjskiej rodziny opowieść, bardzo szybko się czytająca i to chyba największy plus. Rodzina przedstawiona jest dośc hermetyczna i na tym bazuje całość - pojawiają się przez wszystkie tomy outsajderzy i albo są zaakceptowani/wpasowują się w to grono (bodajże tylko 1 osobie się to udało, jeśli dobrze...
To mi wygląda na opowieść obyczajową, co z tego wynika rzadko czytam.
A miało być tak pięknie.
Nie polecam
To mi wygląda na opowieść obyczajową, co z tego wynika rzadko czytam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA miało być tak pięknie.
Nie polecam
Wspaniała książka, jedna z moich ulubionych.
Wspaniała książka, jedna z moich ulubionych.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiękna, fascynująca historia. Pierwszy tom zachęca do czytania kolejnych części sagi. Klimat wręcz urzeka, ogrzewa, odcina od wszystkiego co tu i teraz. Po prostu ta książka (a może i cała saga? jeszcze nie wiem) to najlepszy sposób na chwile zapomnienia i totalny relaks. Lepsza niż niejeden film czy serial. Choć emocji tych dobrych i złych nie brakuje to gorąco polecam ogrzać się w cieple atmosfery tej powieści ;)
Piękna, fascynująca historia. Pierwszy tom zachęca do czytania kolejnych części sagi. Klimat wręcz urzeka, ogrzewa, odcina od wszystkiego co tu i teraz. Po prostu ta książka (a może i cała saga? jeszcze nie wiem) to najlepszy sposób na chwile zapomnienia i totalny relaks. Lepsza niż niejeden film czy serial. Choć emocji tych dobrych i złych nie brakuje to gorąco polecam...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,,Dom ten jak, jak ul, będzie tętnić życiem i uczuciami. Wszystko pomieści w swych murach, porośniętych z czasem dzikim winem."
Pierwsze i najważniejsze pytanie: Co ja najlepszego tutaj robię? Ja, która w pogardzie mając wszelkie historie pokroju rodziny Forresterów przeczytałam właśnie podobną opowieść, ale o rodzinie Whiteoak'ów.
Zacznijmy więc od początku. Mamy przystojnego pana Filipa Whiteoak i jego równie piękną, cudowną, olśniewającą (uwierzcie, epitetów określających jej urodę starczyłoby na całą recenzję) małżonkę Adelinę. Żyją oni w Indiach w XIX wieku, wydaje się więc kompletnie naturalne, że posiadają oni niewolnicę (nie napisano tego tak dosadnie), która zajmuje się ich jedynym dzieckiem. Postanawiają jednak przeprowadzić się do Kanady i tam zapuszczają korzenie, budując własny dom. Poznajemy wiele nowych osób, jednych lepszych, drugich gorszych.
Jestem jednak załamana emocjami, którymi obdarzyła (a raczej ich brakiem) bohaterów autorka. Chodzi mi tu konkretnie o to ciepło i miłość, które powinno aż wylewać się z tej książki. W książce widzimy jednakże, że młode małżeństwo swoje latorośle ma w głębokim poważaniu, nie jestem nawet pewna co do uczuć które ich łączą.
Mimo tych niedogodności książkę czyta się bardzo szybko i nawet przyjemnie.
,,Dom ten jak, jak ul, będzie tętnić życiem i uczuciami. Wszystko pomieści w swych murach, porośniętych z czasem dzikim winem."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsze i najważniejsze pytanie: Co ja najlepszego tutaj robię? Ja, która w pogardzie mając wszelkie historie pokroju rodziny Forresterów przeczytałam właśnie podobną opowieść, ale o rodzinie Whiteoak'ów.
Zacznijmy więc od początku. Mamy...
Pierwszy tom sagi- barwny język, sporo opisów, ale treść ciekawa.
Pierwszy tom sagi- barwny język, sporo opisów, ale treść ciekawa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam sagi rodzinne, więc nie zastanawiałam się ani sekundy, gdy zobaczyłam Sagę Rodu Whiteoaków autorstwa Mazo de la Roche. Nie przeraziła mnie też ilość tomów, ponieważ każda dobra saga opowiada o wielopokoleniowych dziejach członków rodziny.
Saga Roda Whiteoaków to wspaniała opowieść o życiu pierwszych osadników Ameryki Północnej, której akcja zaczyna swój bieg w XIX wieku, tuż przed wojną secesyjną. No i jak to w sagach bywa wszystko zaczęło się od miłości dwójki młodych ludzi, którzy się pobierają i zakładają rodzinę. W tym przypadku to piękna i rudowłosa Adelina oraz jej młody i przystojny mąż kapitan Filip Whiteoak.
Pierwszy tom pt. „Budowa Jalny” opowiada o przeprowadzce młodego małżeństwa do Ameryki oraz historii powstania ich pięknego domu. Długa podróż statkiem oraz próby odnalezienia swojego miejsca w Kanadzie przepełnione są przeróżnymi przygodami. Natomiast pierwszym osiągnięciem jest budowa tytułowej „Jalny” czyli nowej siedziby młodego małżeństwa Whiteoaków.
Opowieść przenosi nas w barwne czasy i opowiada o życiu codziennym domowników ich miłości, zdradzie, nowych przyjaźniach, narodzinach i ślubach. Od pierwszych stron czytelnika ogarnia czar i uczucie sympatii do nowo poznanych bohaterów. Powieść jest dokładnie tym czego się spodziewałam sięgając po literaturę tego typu i bardzo mnie cieszy, że to dopiero pierwszy tom przygód tej rodziny.
Polecam wszystkim a zwłaszcza teraz na nadchodzące długie zimowe wieczory.
Uwielbiam sagi rodzinne, więc nie zastanawiałam się ani sekundy, gdy zobaczyłam Sagę Rodu Whiteoaków autorstwa Mazo de la Roche. Nie przeraziła mnie też ilość tomów, ponieważ każda dobra saga opowiada o wielopokoleniowych dziejach członków rodziny.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSaga Roda Whiteoaków to wspaniała opowieść o życiu pierwszych osadników Ameryki Północnej, której akcja zaczyna swój bieg w...
Uwielbiam sagi rodzinne, więc nie zastanawiałam się ani sekundy, gdy zobaczyłam Sagę Rodu Whiteoaków autorstwa Mazo de la Roche. Nie przeraziła mnie też ilość tomów, ponieważ każda dobra saga opowiada o wielopokoleniowych dziejach członków rodziny.
Saga Roda Whiteoaków to wspaniała opowieść o życiu pierwszych osadników Ameryki Północnej, której akcja zaczyna swój bieg w XIX wieku, tuż przed wojną secesyjną. No i jak to w sagach bywa wszystko zaczęło się od miłości dwójki młodych ludzi, którzy się pobierają i zakładają rodzinę. W tym przypadku to piękna i rudowłosa Adelina oraz jej młody i przystojny mąż kapitan Filip Whiteoak.
Pierwszy tom pt. „Budowa Jalny” opowiada o przeprowadzce młodego małżeństwa do Ameryki oraz historii powstania ich pięknego domu. Długa podróż statkiem oraz próby odnalezienia swojego miejsca w Kanadzie przepełnione są przeróżnymi przygodami. Natomiast pierwszym osiągnięciem jest budowa tytułowej „Jalny” czyli nowej siedziby młodego małżeństwa Whiteoaków.
Opowieść przenosi nas w barwne czasy i opowiada o życiu codziennym domowników ich miłości, zdradzie, nowych przyjaźniach, narodzinach i ślubach. Od pierwszych stron czytelnika ogarnia czar i uczucie sympatii do nowo poznanych bohaterów. Powieść jest dokładnie tym czego się spodziewałam sięgając po literaturę tego typu i bardzo mnie cieszy, że to dopiero pierwszy tom przygód tej rodziny.
Polecam wszystkim a zwłaszcza teraz na nadchodzące długie zimowe wieczory.
Uwielbiam sagi rodzinne, więc nie zastanawiałam się ani sekundy, gdy zobaczyłam Sagę Rodu Whiteoaków autorstwa Mazo de la Roche. Nie przeraziła mnie też ilość tomów, ponieważ każda dobra saga opowiada o wielopokoleniowych dziejach członków rodziny.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSaga Roda Whiteoaków to wspaniała opowieść o życiu pierwszych osadników Ameryki Północnej, której akcja zaczyna swój bieg w...
Kiedy brałam do ręki egzemplarz pierwszej części "Rodziny Whiteoaków" spodziewałam się lektury w stylu Lucy Maud Montgomery w wydaniu dla dorosłych - w końcu ta sama okolica, czas akcji również zbliżony. I chociaż z jednej strony nie zawiodłam się (bo po prostu lubię takie klimaty, kolejne dzieci, mąż, no i te czasy, kiedy ludzie uważali kąpiel w jeziorze (oczywiście w strojach zakrywających tyle ciała, że my dzisiaj nie wytrzymalibyśmy w nich przy okazji upałów) w świetle księżyca za występek niegodny dziewcząt z dobrego domu), to z drugiej zabrakło mi tego ciepła wszechobecnego w powieściach mojej ukochanej pisarki lat dziecięcych. Skoro saga opisuje ognisko domowe, to niechże znajdzie się w niej jego blask! Niestety - główna para nie lubi swoich dzieci i - mimo że nie chce ich mieć - trafiają im się kolejne, natomiast ubóstwia swojego psa, co mnie osobiście najbardziej irytowało ;)
Kiedy brałam do ręki egzemplarz pierwszej części "Rodziny Whiteoaków" spodziewałam się lektury w stylu Lucy Maud Montgomery w wydaniu dla dorosłych - w końcu ta sama okolica, czas akcji również zbliżony. I chociaż z jednej strony nie zawiodłam się (bo po prostu lubię takie klimaty, kolejne dzieci, mąż, no i te czasy, kiedy ludzie uważali kąpiel w jeziorze (oczywiście w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo przyjemna ksiażka której akcja obsadzona jest w XIX wieku gdzie nic jeszcze nie było jasne tuż przed wojna secesyjną . Naprawdę bardzo sympatyczna a szczególnie dla kogoś kto chce się przenieść w tamten czas którego interesują niuanse życia w tak odległych czasach. Powieść w kilkunastu tomach jak najbardziej opdpowiednia na długie wieczory.
Bardzo przyjemna ksiażka której akcja obsadzona jest w XIX wieku gdzie nic jeszcze nie było jasne tuż przed wojna secesyjną . Naprawdę bardzo sympatyczna a szczególnie dla kogoś kto chce się przenieść w tamten czas którego interesują niuanse życia w tak odległych czasach. Powieść w kilkunastu tomach jak najbardziej opdpowiednia na długie wieczory.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyjemny początek sagi o rodzinie Whiteoaków, którzy osiedlili się w Nowym Świecie, Kanadzie. Poznajemy tu dwójkę zakochanych (Filipa - Anglika i Adelinę - Irlandkę), którzy razem przeprowadzają się do Ameryki, gdyż Filip dostał w spadku tam dom. Jednak niezbyt im się tam podoba, więc za namową przyjaciela kupują ziemię, na której wybudują swój przyszły dom - Jalnę. Tak zaczyna się historia sagi, w której później poznamy losy dalszych pokoleń rodziny Whiteoaków. Książkę przyjemnie się czyta, bardzo podoba mi się styl autorki. Uwielbiam powieści, w których akcja dzieje się w dawnych czasach, więc może dlatego ta tak bardzo przypadła mi do gustu. Jeżeli nie zraża was ilość tomów i lubicie tego typu serie, to bardzo polecam.
Przyjemny początek sagi o rodzinie Whiteoaków, którzy osiedlili się w Nowym Świecie, Kanadzie. Poznajemy tu dwójkę zakochanych (Filipa - Anglika i Adelinę - Irlandkę), którzy razem przeprowadzają się do Ameryki, gdyż Filip dostał w spadku tam dom. Jednak niezbyt im się tam podoba, więc za namową przyjaciela kupują ziemię, na której wybudują swój przyszły dom - Jalnę. Tak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to