rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Budowa Jalny. Część 1

Średnia ocen
6,4 / 10
138 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
2790
1388

Na półkach: , ,

Jako nastolatka przeczytałam pierwsze trzy tomy cyklu o rodzinie Whitoaków. Podobały mi się, ale nie na tyle, żeby jakoś z zapałem szukać kolejnych. Jednak mam już za sobą sporo znanych sag rodzinnych, jak Saga o Ludziach Lodu, Poldark, Stulecie Winnych i Whitoaków trochę mi w tym gronie brakowało. Postanowiłam, że postaram się wrócić do tego cyklu i go skończyć.

Filip i Adelina Whitoakowie są młodym i do szaleństwa zakochanym w sobie małżeństwem, które postanawia opuścić Indie i spróbować szczęścia w Kanadzie. Wyruszają w podróż do ,,Nowego Świata”, gdzie rozpoczynają budowę nowego domu, który postanawiają nazwać Jalną po dawnym regimencie Filipa.

Pod względem chronologii zdarzeń ten tom jest pierwszy, ale jednocześnie jest prequelem cyklu rozpoczętego ,,Jalną”. I może kolejne tomy są bardziej barwne i pełne przeżyć, ale w tym nie ma jakiegoś konkretnego głównego motywu, ot, zwykłe życie małżeństwa – budowa domu, narodziny dzieci, wizyty u sąsiadów. Nie ma w tym nic złego, aczkolwiek moje wydanie w ebooku miało ponad 600 stron i akcja chwilami mocno się dłużyła. Nie da się też ukryć, że pod pewnymi względami książka słabo się zestarzała. Nie znajdziemy tu żadnych refleksji na temat tego, że bohaterowie dwukrotnie przybyli do kraju odebranego rdzennym mieszkańcom, a bohaterowie pochodzący z różnych mniejszości są ukazani bardzo stereotypowo, nawet jeśli Titysz ostatecznie jest jedną z barwniejszych i ciekawszych postaci. Irytująco wypada też wątek Wilmotta i Henrietty, kreowanej na stereotypową żonę z dowcipów, a już podejście tego pana do własnej córki było niesmaczne i oburzające, a ostatecznie ujęte komediowo.

Niemniej ,,Budowę Jalny” ostatecznie czytało mi się dobrze. Mimo że akcja chwilami nudzi, to jednak w opisach tych sąsiedzkich spotkań i drobnych utarczek jest sporo uroku. Opisy Kanady też są na plus, a najlepiej wypada małżeństwo Filipa i Adeliny. Mimo że poznajemy ich już po ślubie, obserwujemy w codziennym życiu, to między tą parą jest nadal ogromna chemia i gorąca, namiętna miłość. Oboje mają silne charaktery, nie brakuje między nimi scysji, ale to tylko ostatecznie podsyca ich uczucie – to trochę tacy Scarlett i Rhett czy Katy i Heathcliff, gdyby udało im się zbudować zdrowe, stabilne małżeństwo 😉 Mimo że nie przepadam za kobiecymi postaciami, które są przez wszystkich adorowane i podziwiane, to Adelina miała w sobie tyle życia i energii, że jakoś bardzo mi to nie przeszkadzało, a wręcz rozumiałam, czemu budzi tyle uwagi (swoją drogą, ona też przypomina mi nieco Scarlett O’Harę).

Na razie nie do końca rozumiem, czemu ta seria jest takim fenomenem w Kanadzie, ale czytało mi się przyjemnie i liczę, że tym razem uda mi się doczytać te szesnaście tomów 😉

,, — Człowiek nie może żyć samymi tylko przyziemnymi rzeczami!
— To niech patrzy w gwiazdy
— Niełatwo jest patrzeć w gwiazdy w burzliwą noc. A religii nie zdoła skryć burza.”

Jako nastolatka przeczytałam pierwsze trzy tomy cyklu o rodzinie Whitoaków. Podobały mi się, ale nie na tyle, żeby jakoś z zapałem szukać kolejnych. Jednak mam już za sobą sporo znanych sag rodzinnych, jak Saga o Ludziach Lodu, Poldark, Stulecie Winnych i Whitoaków trochę mi w tym gronie brakowało. Postanowiłam, że postaram się wrócić do tego cyklu i go skończyć.

Filip i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2035
237

Na półkach:

Wielką przyjemność sprawiła mi ta opowieść o losach bogatej irlandzko-angielskiej pary, która układa sobie życie w Kanadzie mniej więcej w połowie XIX w. Słuchałam jej sobie głównie w komunikacji miejskiej i przy robieniu przetworów i muszę przyznać, że doskonale się nadaje do umilania czasu. Nie ma tu jakiejś dużej wartości literackiej, ale książka napisana jest potoczystym, przyjemnym językiem, dowcipne dialogi, akcja toczy się dość wartko. Zaskakuje mnie jednocześnie niezwykła "szczerość" przedstawianego życia i postaci: bójka dwóch irlandzkich dam o ukradziony obraz, rasistowskie i nacjonalistyczne uwagi pozytywnych bohaterów, umiarkowanie ciepłe uczucia do dzieci, jawne podkreślanie, że się ich więcej nie chce mieć, a i pierwsze było niezbyt oczekiwane. Nie wiem, czy wytrwam całe 16 tomów, ale na razie jestem na tak.

Wielką przyjemność sprawiła mi ta opowieść o losach bogatej irlandzko-angielskiej pary, która układa sobie życie w Kanadzie mniej więcej w połowie XIX w. Słuchałam jej sobie głównie w komunikacji miejskiej i przy robieniu przetworów i muszę przyznać, że doskonale się nadaje do umilania czasu. Nie ma tu jakiejś dużej wartości literackiej, ale książka napisana jest...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1198
897

Na półkach:

O tym jak Adelina i Filip Whiteoakowie budowali swój dom i płodzili liczne dzieci na kanadyjskiej prowincji.
Cóż, nie jest raczej szczególnie zachęcający początek cyklu. Akcja bardzo pędzi, trudno wyodrębnić jakiś główny wątek, a przy tym jest długimi momentami zwyczajnie nieciekawa i często dodatkowo spowalniana licznymi opisami przyrody - nie ma tu zbyt wielu interesujących wydarzeń, a bohaterowie (poza może Adeliną - postacią o zaskakująco silnym, buntowniczym charakterze, wyprzedzającą w jakiejś mierze swoje czasy) wypadają dosyć blado.

O tym jak Adelina i Filip Whiteoakowie budowali swój dom i płodzili liczne dzieci na kanadyjskiej prowincji.
Cóż, nie jest raczej szczególnie zachęcający początek cyklu. Akcja bardzo pędzi, trudno wyodrębnić jakiś główny wątek, a przy tym jest długimi momentami zwyczajnie nieciekawa i często dodatkowo spowalniana licznymi opisami przyrody - nie ma tu zbyt wielu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to