rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Noc Don Juana

Średnia ocen
5,4 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


Sortuj:
avatar
1529
1504

Na półkach:

Niezła fantazja na temat Don Giovanniego, szczęśliwie odrealniona i mocno szydząca z konwencji tego typu opowiastek. Lektura w sam raz na ambitny odpoczynek pomiędzy poważniejszymi pozycjami.

Jak zawsze, zgodnie z narzuconą mu nieszczęsną rolą, Don Juan czyni to, co musi, zgodnie ze swoim przeznaczeniem - a nie, co by chciał. Zostaje tu nawet domatorem i wpada w mieszczański banał. Ale spokojnie – na krótko, na krótko, a i kosa może zawsze trafić na kamień.

Nasz bohater spotyka się tu z całkiem uzasadnionymi zarzutami:

“– Od ponad roku nie pomógł pan nikomu w ucieczce, nie uczestniczył w porwaniu kobiety lub w czymś podobnym. Noce regularnie spędza pan w łóżku. Od przeszło roku nie pojedynkował się pan, czasem tylko zdarzyła się jakaś bijatyka (...) Od dłuższego czasu nie miałem szczęścia spotkać pańskiego wiernego sługi Leporella”.

“– Pan się ożenił, stał się zwykłym obywatelem, dozorca się panu kłania, ma pan konto w banku, prenumeruje miejscowe pismo, przyjaźni się z poważnymi obywatelami tego miasta, bardzo liczy na wybór na członka rady miejskiej. Proszę pana, boję się to powiedzieć, ale może nawet pan chciałby mieć dziecko”.

Ponadto jest tu ich dwóch - Don Juan i Don Giovanni, jeden jakby prosto z opery Mozarta rodem….

Niestety, w pewnym miejscu tłumacz kompletnie się pogubił. Gdy Don Juan zwraca się z apostrofą ku księżycu, mówi mu per “ona”, co niestety brzmi dość śmiesznie w tłumaczeniu. Niemal we wszystkich językach - oprócz polskiego - Księżyc jest rodzaju żeńskiego… (“The moon is a harsh mistress” – jak pięknie śpiewała Radka Toneff).

Jeszcze większy błąd to pozostawienie w niezmiennej formie dla Hiszpanii, gdzie rozgrywa się akcja (“In Spagna son gia mille e tre…”) węgierskiego oryginału “urząd komitatowy”. Komitaty to po węgiersku województwa - ale tylko po węgiersku. Zastosowanie tego do jakiegokolwiek innego języka jest oczywistym absurdem.

Nieco cytatów:

“Kocha, nie kocha, kocha, nie kocha. Nie kocha, pewnie, że nie kocha. Wszystkich kocha, tylko nie mnie. Nawet do dozorcy zawsze się uśmiecha. Może nawet z nim żyje. Dziesiąta, a jej już nie ma w domu. Dokąd mogła pójść? Do kina? Na zakupy? Do modystki? Coś tam skłamie. I tak zawsze kłamie. Gdy jej to mówię, obraża się. I jaką robi przy tym niewinną minkę!”.

“– Ja ci pokażę, mój panie, czy można porywać żony porządnych obywateli! To nie Teksas! Ze mną chcesz zadzierać? (...) Giovanni z szablą i pistoletem był nie do pokonania, pięści też zawsze miał tam, gdzie trzeba, ale drżał w obawie, że rzeźnik nastąpi mu na bosą nogę”.

“Nienawidził przeszłości, ale również napawała go wstrętem każda myśl wybiegająca poza dzień jutrzejszy. Poruszał się w teraźniejszości, w danym momencie; niczym baletmistrz, za którym – gdziekolwiek skoczy w tanecznym pląsię – biegnie światło reflektorów, choć wkoło wszystko tonie w nieprzeniknionych ciemnościach”.

– +Ileż ja rzeczy zaniedbałem+ – myślał Don Juan, rozpogadzając się tylko wtedy, gdy natrafiał na nieznane łacińskie słowo albo gregoriańskie nuty, które z trudem odczytywał i odgrywał na skrzypcach lub klawesynie. Chyba jednak najlepiej byłoby zostać tutaj wśród tego zastygłego czasu i grzebać się w najróżniejszych naukach”.

– No i co, rycerzu – odezwała się zjawa. – Potrafisz mnie znaleźć? To byłoby dopiero godne ciebie zadanie, jakie zdarza się tylko raz w życiu.(...) Czyż nie tęskniłeś zawsze za kimś, kogo nie znasz, nie możesz poznać, a mimo to kochasz? Widzisz, w tej chwili znajdujesz się krok ode mnie, wystarczy wyciągnąć rękę i już mnie dosięgniesz. Mimo to nie możesz mnie chwycić, nie jesteś w stanie opuścić swej orbity, już się oddalasz. Trop mnie, rycerzu, szukaj!”

“– Moja krew pulsuje w twojej krwi, rycerzu, i ciało, i dusza, i miłość, i tkliwość, to wszystko nas wiąże i popycha mnie ku tobie: ciałem cię pożądam, duszą poszukuję, miłością porywam i o oplatam tkliwością”.

“– Jakiś pan czeka w gabinecie – powiedziała Diana.
– Zdradzony mąż, wściekły ojciec czy rozgoryczony krewny?
– Nie wygląda na żadnego z nich”.

“– Wiem, panie, że wszystkiego próbowałeś, ale – podobnie jak kobiety – wszystko szybko ci się nudziło. O wszystkim masz pojęcie, ale na niczym się nie znasz”.

““Nie wolno za długo nieruchomo patrzeć w jeden punkt, bowiem obserwowany przedmiot zaczyna mienić się i wirować, a jego kontury zacierają się – przestrzegał Bartolomeus”.

“– A czy ja wyjątkowo nie mógłbym być kanonizowany za życia? Niech siostra pomyśli, jakie miałbym powodzenie u kobiet, gdybym w mnisim habicie i z aureolą nad głową szeptał im miłe głupstwa.
– Będę się modlić, by te słowa zostały panu wybaczone – odrzekła siostra Polyxena na bluźnierstwo Don Juana”.

“Don Juan leżał na wznak i zastanawiał się, czy poszczególne kobiety się między sobą różnią. Łamał sobie głowę i do niczego nie mógł dojść.
– Do diabła – burczał – już nawet ja widzę, że wszystkie są jednakowe”.

PS Tym samym przeczytałem już wszystkie wydane po polsku cztery książki Autora - na samym szczycie niezapomniane "Epepe"...

Niezła fantazja na temat Don Giovanniego, szczęśliwie odrealniona i mocno szydząca z konwencji tego typu opowiastek. Lektura w sam raz na ambitny odpoczynek pomiędzy poważniejszymi pozycjami.

Jak zawsze, zgodnie z narzuconą mu nieszczęsną rolą, Don Juan czyni to, co musi, zgodnie ze swoim przeznaczeniem - a nie, co by chciał. Zostaje tu nawet domatorem i wpada w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
890
226

Na półkach:

Debiut pisarski nie był dla Ferenca Karinthyego rzeczą łatwą. Dwudziestodwuletni student musiał przede wszystkim zmierzyć się z cieniem swojego nieżyjącego już ojca, Frigyesa, uznanego literata i tłumacza. Dodatkowo młody Cini sam podniósł sobie poprzeczkę, wybierając na bohatera debiutanckiego utworu legendarnego bawidamka, Don Juana, symbolicznie stając niniejszym w szranki z takimi tuzami jak Molier, Byron czy Baudelaire.
Z próby tej wyszedł jednak obronną ręką, od początku fundując czytelnikowi istną jazdę bez trzymanki. Mistrzowskie jest już samo otwarcie, które od razu umieszcza Don Juana w świecie w sposób oryginalny, znaczący i zawieszający obowiązywanie niektórych krępujących nas na co dzień praw.
Bo też „Noc Don Juana” to swoiste credo artystyczne. Raz po raz łamie Karinthy konwencję, by bezlitośnie ją wykpić. Przyświeca mu idea swobody twórczej, podbudowana młodzieńczą fantazją. Tę z kolei łączy z humorem, obecnym choćby w rzadkich, ale jakże celnych wtrętach odautorskich. Ta opowiastka to finał mistrzostw świata w witalności, w którym spotykają się bohater, targany namiętnościami i lekce sobie ważący wszelkie niebezpieczeństwa, oraz autor, żonglujący dorobkiem poprzedników z uznaniem, ale bez przesadnego szacunku.
Don Juan nie jest bowiem jedynym zapożyczeniem, jakiego Karinthy dokonał ze skarbca światowej kultury; czerpie z niego obficie i nie przypadkiem „Noc”, choć napisana prozą, wyśmienicie prezentowałaby się na scenie. Młody Węgier czytał Szekspira i Hoffmanna, wzbogaca też historię Don Juana o motyw faustowski. Jego nieskrępowana wyobraźnia tworzy z tych elementów nowe, olśniewające konfiguracje, pozwalając wykreować autorską wariację na temat Bildungsroman, konfrontującą różne wizje życia w fantastycznej scenerii.
Narracja jest rwana i namiętna niczym zrywy powodujące bohaterem. Pojawiają się w niej drobne i być może pozorne niedociągnięcia, swobodne przeskoki. To wieczne wewnętrzne rozedrganie jest jednak, w przeciwieństwie do na przykład „Salambo” Flauberta, pozbawione patosu; to raczej wyraz wolności artystycznej, nie sztucznej wzniosłości.
Ciekawostką jest fakt, iż głównym narzędziem uwodzenia nie jest dla Don Juana namiętne wejrzenie, chwacka postawa czy wyjątkowa uroda. Akt zniewalania dokonuje się przede wszystkim za pomocą słowa, którym hiszpański szlachcic posługuje się brawurowo i z niedoścignionym mistrzostwem. Karinthy, jako lingwista, jest doskonale świadom sprawczej mocy słowa, które brzmi krótko, ale może trwać wiecznie.
Oczywiście, zwolennicy realizmu czy literatury zaangażowanej będą narzekać, że „Noc Don Juana” nie mówi niczego ważnego o życiu ani nie przesuwa granic ludzkiego doświadczenia, a motywacje bohaterów nie są wystarczająco wnikliwie skonstruowane. Niech narzekają do woli. Ale też niech nie liczą, że to właśnie im tajemniczy dżentelmen zaoferuje pewnego dnia wieczną młodość w zamian za pewien nic nieznaczący drobiażdżek…

Debiut pisarski nie był dla Ferenca Karinthyego rzeczą łatwą. Dwudziestodwuletni student musiał przede wszystkim zmierzyć się z cieniem swojego nieżyjącego już ojca, Frigyesa, uznanego literata i tłumacza. Dodatkowo młody Cini sam podniósł sobie poprzeczkę, wybierając na bohatera debiutanckiego utworu legendarnego bawidamka, Don Juana, symbolicznie stając niniejszym w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
618
49

Na półkach: ,

Bardzo mi się podobała, choć nie potrafiłbym opisać powodu tego zachwytu. Niemiej jednak, kiedyś jeszcze do niej wrócę.

Bardzo mi się podobała, choć nie potrafiłbym opisać powodu tego zachwytu. Niemiej jednak, kiedyś jeszcze do niej wrócę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to