rozwiń zwiń

Odgłosy ciszy

Okładka książki Odgłosy ciszy
Wioletta Leśków-Cyrulik Wydawnictwo: Replika Cykl: Kroniki islandzkie (tom 1) literatura piękna
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Kroniki islandzkie (tom 1)
Data wydania:
2022-02-22
Data 1. wyd. pol.:
2022-02-22
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366989788
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Odgłosy ciszy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Odgłosy ciszy

Średnia ocen
7,3 / 10
29 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
549
485

Na półkach:

Książką opowiada o trudnej relacji matka córka. Niestety, nie za bardzo wiemy czemu te relacje są tak napięte. Mamy parę odniesień do przeszłości obu kobiet więc można domniemywać co się stało, ale brakuje wielu informacji. Gdy zaczęłam czytać miałam wrażenie, że książka jest kontynuacją jakiejś historii. I wygląda na to, że miałam rację. To jest podobno drugi tom serii, więc zakładam, że w pierwszym tomie mamy wyjaśnienie wielu spraw.
Książka ta mnie w żaden sposób nie porwała. Była bardzo powolna, żeby nie rzec nudna. Bohaterowie wydawali się też bardzo spokojni, a co za tym idzie nijacy. Powiem szczerze, że nic mnie nie tu nie zachwyciło.

Książką opowiada o trudnej relacji matka córka. Niestety, nie za bardzo wiemy czemu te relacje są tak napięte. Mamy parę odniesień do przeszłości obu kobiet więc można domniemywać co się stało, ale brakuje wielu informacji. Gdy zaczęłam czytać miałam wrażenie, że książka jest kontynuacją jakiejś historii. I wygląda na to, że miałam rację. To jest podobno drugi tom serii,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

78 użytkowników ma tytuł Odgłosy ciszy na półkach głównych
  • 46
  • 32
14 użytkowników ma tytuł Odgłosy ciszy na półkach dodatkowych
  • 5
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Odgłosy ciszy

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Sekret panny Elizy Annabel Abbs
Sekret panny Elizy
Annabel Abbs
„Sekret panny Elizy” autorstwa Annabel Abbs to jedna z tych powieści biograficznych, które nie tylko przybliżają zapomnianą postać historyczną, ale również oddziałują na zmysły czytelnika w sposób niemal fizyczny. Autorka zabiera nas do wiktoriańskiej Anglii, by opowiedzieć historię Elizy Acton – kobiety, która zrewolucjonizowała sposób, w jaki myślimy o książkach kucharskich. Ocena 8/10 jest w pełni zasłużona, gdyż Abbs udało się stworzyć dzieło dojrzałe, nasycone aromatami i emocjami, choć momentami trzymające się bezpiecznych schematów literatury obyczajowej. Literacka uczta dla zmysłów Głównym atutem powieści jest jej niesamowita plastyczność. Abbs pisze o jedzeniu w sposób, który sprawia, że czytelnik niemal czuje zapach pieczonych jabłek, cynamonu i świeżo zagniatanego ciasta. Jednak „Sekret panny Elizy” to coś więcej niż kulinarna podróż. To przede wszystkim portret kobiety, która odmawia zamknięcia w ciasnych ramach społecznych swoich czasów. Eliza Acton, niedoszła poetka, zmuszona przez wydawcę do napisania „czegoś pożytecznego”, podchodzi do tworzenia przepisów z precyzją artystki. Jej innowacja – wymienianie składników i czasu gotowania na początku przepisu – zmieniła świat, a Abbs pięknie pokazuje ten proces jako akt buntu i samorealizacji. Równie istotna jest postać Ann Kirby, młodej pomocnicy Elizy, pochodzącej z najniższych warstw społecznych. Kontrast między światem upadającej klasy średniej Elizy a skrajną biedą i traumą Ann nadaje książce niezbędny ciężar gatunkowy. Relacja między tymi dwiema kobietami, ewoluująca od niechęci i dystansu do głębokiego, siostrzanego porozumienia, stanowi emocjonalne serce tej historii. Powieść doskonale oddaje duszny klimat epoki, w której ambicje kobiet były systematycznie tłamszone. Eliza walczy nie tylko o jakość swoich potraw, ale o prawo do decydowania o sobie w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Autorka zręcznie wplata w fabułę wątki feministyczne, nie robiąc tego jednak w sposób nachalny czy anachroniczny. Dlaczego zatem 8/10, a nie nota maksymalna? Mimo świetnego stylu, książka momentami wpada w nieco zbyt przewidywalne tony charakterystyczne dla współczesnej prozy historycznej. Niektóre zwroty akcji dotyczące przeszłości bohaterek można przewidzieć nieco za wcześnie, co odrobinę osłabia napięcie w środkowej części tekstu. Niemniej jednak, rzetelność historyczna i pasja, z jaką Abbs opisuje proces twórczy Elizy, w pełni rekompensują te drobne przestoje. „Sekret panny Elizy” to lektura obowiązkowa dla miłośników historii typu herstory oraz każdego, kto ceni literaturę celebrującą prozę życia podniesioną do rangi sztuki. To hołd złożony pasji, determinacji i kobiecej przyjaźni, która potrafi przełamać bariery klasowe. Po odłożeniu tej książki trudno nie spojrzeć na własną kuchnię z nowym szacunkiem – jako na miejsce, gdzie codzienna praca staje się formą ekspresji.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 19 dni temu
Dziewczyna z Paryża Kristy Cambron
Dziewczyna z Paryża
Kristy Cambron
Trzecia z cyklu "Ukryte arcydzieło" książka Kristy Cambron, której akcja rozgrywa się podczas drugiej wojny światowej. Okupowany przez hitlerowskie wojska Paryż ma różne oblicza; jego mieszkańcy zmagają się na co dzień z prześladowaniami, głodem, aresztowaniami, strachem przed represjami, masowymi zatrzymaniami i wywózką Żydów, których majątek przejmowany, a właściwie rabowany jest przez nazistów, a następnie wywożony w głąb Rzeszy. Ale miasto ma też swoje drugie oblicze - miasta zabawy, rozpusty, kolaboracji, zdrady, gdzie zatracone zostały podstawowe ludzkie wartości, gdzie bratanie się z okupantem nie jest uznawane za zdradę, a za chęć i potrzebę przetrwania. Ale Paryż nie pozostawał bierny wobec okupantów, bowiem od samego początku wojny w mieście działały prężnie komórki ruchu oporu, powiązane z agentami brytyjskimi czy amerykańskimi. Ich zadaniem była nie tylko bezpośrednia walka z wrogiem, ale też działania propagandowe, ośmieszające i podważające osiągnięcia Niemców, jak też katalogowanie i dokumentowanie na mikrofilmach zrabowanych i wywożonych dzieł sztuki, z dokładnymi danymi do kogo nałeżały i gdzie zostały wywiezione, aby w przyszłości umożliwić ich zwrot prawowitym właścicielom. Ogromną rolę odegrały w tym zadaniu kobiety - bohaterki tej powieści - autentyczna postać Rose Valland, która przez lata, będąc blisko Niemców, z narażeniem życia gromadziła wszelkie dane o obrazach, drukach, rzeźbach i innych dziełach sztuki, które miały być dowodem przeciwko niemieckim okupantom. Niebagatelną rolę w tej działalności powierzyła autorka dwóm fikcyjnym bohaterkom - Sandrinie Paquet oraz Lili de Laurent, których działania miały ogromne znaczenie dla poczynań ruchu oporu i wojsk alianckich. Książka wciąga od pierwszych stron, przez kolejne prowadząc nas przez zawiłe i niebezpieczne losy bohaterek, losy ściśle powiązane z ich bliskimi, przyjaciółmi; wiele w niej emocji, zwrotów akcji, niebezpiecznych działań, ryzyka, zagrożenia życia, poczucia zdrady, permanentnego strachu, ale też chwil miłości, radości i szczęścia, nadziei i wiary.
Anna Lipińska-Czajkowska - awatar Anna Lipińska-Czajkowska
oceniła na 7 2 miesiące temu
Życie od nowa Charlotte Roth
Życie od nowa
Charlotte Roth
Poszukiwanie prawdy o swoich przodkach to temat w powieściach ostatnich lat bardzo popularny. Namnożyło się książek o młodych ludziach, którzy badają historię swoich rodzin, sięgając do czasów II wojny światowej. Myślałam więc, że „Życie od nowa” będzie jedną z tych opowieści. Czy tak było? I tak i nie. Rzeczywiście jest tu pozornie przewidywalna fabuła. Rok 1962, Berlin. Młoda Niemka, Wanda, za sprawą poznanego Andrasa, zaczyna interesować się przeszłością swojej matki, o której wie niewiele. Zdanie powtarzane przez Andrasa: „Należy zapytać rodziców, co robili między 1933 a 1945 rokiem” prowadzi Wandę do pytań, na które matka nie chce jej odpowiedzieć. Kim był jej ojciec? Dlaczego urodziła się w Sopocie? Dlaczego nosi imię, którego w Niemczech nikt nie zna? W końcu po rodzinnej tragedii postanawia sama odkryć prawdę o rodzinie i jedzie do Gdańska i Sopotu, aby znaleźć ślady swojej rodziny. Ponieważ autorka jest Niemką, więc poznajemy historię ludzi, którym wojna zniszczyła życie właśnie ze strony niemieckiej. Oto czworo młodych ludzi w Wolnym Mieście Gdańsku zakłada zespół muzyczny, grający w małych barach. Jego liderką jest Gundi, która zupełnie przypadkiem komponuje dla nich piosenkę, która staje się wielkim przebojem i wynosi ich na wyżyny sławy, a nawet sprawia, że stają się ulubieńcami nazistowskich prominentów. Dostają angaż na statku „Wilhelm Gustloff” i opływają w dostatki. Gundi, gwiazda zespołu, przeżywa wielką miłość, która zmusi ją do dramatycznych decyzji, których skutki trwać będą długo po wojnie i odbiją się na kolejnym pokoleniu. W książce podjęty został problem nieprzepracowanych wojennych traum i konieczności rozliczenia się z krzywd uczynionych przez pokolenie rodziców. Młodzi Niemcy żyjący niedługo po wojnie ciągle zmagają się z odpowiedzialnością za czyny swoich przodków i próbują zadośćuczynić ofiarom. Bo okazuje się, że w społeczeństwie panuje zmowa milczenia, a większość przyjmuje postawę pt. „ja o niczym nie wiedziałem” lub „ja tylko szyłem mundury/ śpiewałem dla polityków/ prowadziłem księgowość obozową”. Wszyscy są niewinni. Dlatego trzeba zadawać pytanie o to, co robili rodzice w czasie rządów Hitlera. Bohaterowie książki wykreowani są niestereotypowo. Nie ma tu podziału na dobrych i złych/ ofiary i katów. Ludzie to po prostu ludzie. Ta sama osoba czerpie korzyści ze znajomości z prominentnym politykiem III Rzeszy i ratuje zaprzyjaźnionych Polaków przed gestapo. Polak to jednocześnie działacz ruchu oporu i niewierny kochanek i kobieciarz. A dla kobiet, bez względu na pochodzenie, najważniejsi są bliscy i miłość. Jak w życiu. Wzruszyło mnie posłowie od autorki, w którym wyjawia ona, że motywacją do napisania „Życia od nowa” była historia jej babci, gdańszczanki, przesiedlonej po wojnie do Berlina i ciągle tęskniącej za miastem swojej młodości. W powieści bardzo wyraźnie daje się wyczuć sentyment do Gdańska i Sopotu i próby oddania charakteru przedwojennego kurortu i miasta pod egidą Ligi Narodów. Na wewnętrznych obwolutach znajdują się nawet dwie poruszające fotografie. Najpierw widzimy Gdańsk z lat 20.- nabrzeże z rzędami pięknych kamienic, małymi sklepikami i imponującym Żurawiem. Ostatnia okładka zawiera widok tego samego miejsca z lat 50.- miasto jest zrujnowane, z kamienic zostały gruzy, a Żuraw nie ma części głównej (zrekonstruowana dopiero w latach 60.). Podobała mi się powieść Charlotte Roth i chętnie polecę ją tym, którzy lubią opowieści z historią II wojny w tle. Dla mieszkańców Trójmiasta dodatkowe smaczki.
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na 7 2 lata temu
Usta rzeźbiarki Mag­da­ Knedler
Usta rzeźbiarki
Mag­da­ Knedler
W literackim świecie Magdy Knedler postacie kobiece rzadko bywają jedynie tłem – zazwyczaj to one stanowią fundament, na którym autorka buduje skomplikowane konstrukcje psychologiczne. W powieści „Usta rzeźbiarki” (ocena 8/10) główną bohaterką jest Camille Claudel, postać tragiczna, genialna i przez dekady niesprawiedliwie spychana w cień swojego mistrza i kochanka, Auguste’a Rodina. Knedler kreśli portret kobiety, która nie tylko rzeźbi w kamieniu, ale sama zdaje się być wykuwana przez brutalne dłuto losu. Postać bohaterki i jej błyskotliwa kariera Kariera Camille Claudel rozpoczęła się od buntu przeciwko konwenansom epoki, w której kobieta-artystka była traktowana co najwyżej jako hobbystka, a nie profesjonalistka. Knedler ukazuje młodą Camille jako siłę natury – dziewczynę o niespotykanej determinacji, która potrafiła dostrzec duszę w kawałku surowej gliny. Jej talent był tak potężny, że szybko stała się nie tylko uczennicą, ale i równorzędną partnerką twórczą Rodina. Początek jej kariery to czas wielkich nadziei i intensywnej pracy. Camille wnosiła do rzeźby nową jakość: niespotykaną wcześniej u kobiet zmysłowość, dynamizm i odwagę w ukazywaniu ludzkiego ciała. Jej dzieła, takie jak „Walc” czy „Wiek dojrzały”, do dziś zachwycają precyzją i ładunkiem emocjonalnym. Knedler genialnie oddaje ten etap – czytelnik niemal słyszy uderzenia dłuta i czuje pył marmurowy osiadający na ubraniu. Autorka pokazuje jednak, że kariera Camille była nieustanną walką o autorskie „ja”. W świecie zdominowanym przez mężczyzn każdy jej sukces przypisywano Rodinowi, co stało się zarzewiem jej późniejszego dramatu i poczucia bycia okradaną z własnego geniuszu. : „Usta rzeźbiarki nie są od mówienia, ale od milczenia, które kształtuje glinę”. Słowa te stają się gorzkim mottem życia Camille. Jej usta, zamiast wykrzyczeć światu swoją niezależność, zastygły w niemym wysiłku tworzenia. Milczenie bohaterki w książce Knedler ma wiele warstw: to milczenie kochanki, która godzi się na bycie „tą drugą”, milczenie artystki, której prace podpisują inni, i wreszcie tragiczne milczenie pacjentki szpitala psychiatrycznego, odizolowanej od świata przez własną rodzinę. Refleksja nad biografią i stylem Moja wysoka ocena wynika z faktu, że Magda Knedler nie napisała podręcznikowej biografii, lecz stworzyła literacki pomnik. Plusy konstrukcji: Autorka mistrzowsko operuje motywem upadku. Zaczynamy od wysokich rejestrów – salonów Paryża i zapachu sukcesu – by skończyć w sterylnych, chłodnych korytarzach zakładu w Montdevergues. Ta gradacja emocji jest porażająca. Psychologiczna głębia: Relacja z Rodinem została przedstawiona bez uproszczeń. To fascynująca, choć toksyczna symbioza dwóch wielkich umysłów, w której Camille ostatecznie traci wszystko. Język: Knedler pisze z niezwykłą dbałością o estetykę zdania. Jej proza jest jak rzeźba – dopracowana w każdym detalu, pełna światłocieni. Książka zasługuje na 8/10, ponieważ udaje jej się przywrócić Camille Claudel podmiotowość. To nie jest już tylko „kochanka Rodina”, ale autonomiczna, choć złamana artystka. Choć lektura jest momentami przytłaczająca swoim smutkiem, jest to ból konieczny, by zrozumieć cenę, jaką kobiety płaciły za prawo do tworzenia. Knedler stworzyła dzieło, które zostaje w czytelniku niczym odcisk dłoni w wilgotnej glinie – trwałe, wyraźne i budzące głęboki szacunek do opisanej historii.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Znajdziesz mnie w cieniu guayacán Zbigniew Zborowski
Znajdziesz mnie w cieniu guayacán
Zbigniew Zborowski
Jest to druga część cyklu „Spotkajmy się, zanim przyjdzie zima” Zbigniewa Zborowskiego, toczącej się od czasów powstania styczniowego. Jeden złoty rubel podzielony na pół przez Janka Młynarskiego przechodzi z rąk do rąk przez kolejne pokolenia wywodzące się z gałęzi Janka i jego ukochanej Olenki Zaporewicz. Akcja tej części rozpoczyna się tuż po wojnie i opowiada o losach Zosi Zaporewicz, która zakochała się w Adamie Woleckim, którego dziadkiem był Janek Młynarski. Niestety, gdy Adam trafił po wojnie do więzienia ich drogi się rozeszły a na ścieżce Zosi pojawił się wywodzący z rodu de Vile – Frank. Poznajemy także dalsze losy przybranej siostry Franka - Marianne de Ville, która za ukochanym Niemcem podąża przez Maroko do Argentyny, gdzie nieźle ustawia się w gangu narkotykowym. Czy właściciele dwóch połówek monety połączą się? Przypuszczam, że tego dowiemy się w kolejnej części opowieści, która już pojawiła się na rynku wydawniczym. Książka jest dobra i czyta się ją w miarę szybko. Muszę jednak przyznać, że od czasu przeczytania przeze mnie pierwszej części cyklu minęło już prawie 10 miesięcy i nie było mi łatwo ponownie wciągnąć się w historię. Trochę czasu zajęło połączenie kolejnych wątków i bohaterów. Ponieważ jest tego sporo trzeba było się bardzo skupić, tym bardziej, że kolejne rozdziały są dość krótkie i przeskakujemy z jednego bohatera na drugiego oraz podróżujemy w czasie. Wprawdzie jest na końcówce książki drzewo genealogiczne jednak jak dla mnie nie jest ono zbyt czytelne. Ogólnie książkę oceniam na mocne 7 pkt.
Kama - awatar Kama
oceniła na 7 2 lata temu
W cieniu dobrych drzew Ewa Pruchnik
W cieniu dobrych drzew
Ewa Pruchnik
Dwadzieścia dni. Czy tyle wystarczy na miłość. Czy uczucie, które powstanie w tak krótkim czasie będzie wystarczająco silne by przetrwać lata rozłąki? . Herakles to uwielbiany przez studentów profesor Uniwersytetu Harvarda. Jego historia miała dwie wersje: oficjalną i prawdziwą. Tej prawdziwej nie poznał nawet jego najbliższy przyjaciel. Nadszedł jednak czas by odkryć wszystkie karty i wyjawić, co zdążyło się w tak odległej Polsce. . Los odebrał Joannie wzrok, ale zostawił jej muzykę. W domu, w którym mieszkała z ojcem i babką, wyrywała na fortepianie swoje uczucia. To muzyka zaczarowała młodego chłopaka, który pojawił się w jej życiu jak duch i choć dzieliło ich wszystko, to połączyła ich miłość. . "W cieniu dobrych drzew" to historia, która was oczaruje. Dwoje młodych ludzi rozdzielonych przez los. Wielka miłość, której świadkiem był tylko kot. Uczucie, które narodziło się w cieniu dobrych drzew. I przyjaźń, która trwa pomimo wszystkiego. . Dwoje ludzi, którzy mogliby być naszymi dziadkami lub sąsiadami. To chyba najbardziej w tej powieści sprawiło, że jest mi bliska. Zwłaszcza na końcu, gdy pojawia się słowo o pandemii. Joanna i Herakles zajęli szczególne miejsce w moim sercu i zostaną tam na dłużej. Polecam ją każdemu! . Morałem tej historii jest to, że definiują nas dwie rzeczy dziedziczenie, czyli przeszłość ukryta w genach i nasze tajemnice.
Karolina Krakowiak - awatar Karolina Krakowiak
ocenił na 7 1 rok temu
Wszystko, co ukrywamy Kelly Rimmer
Wszystko, co ukrywamy
Kelly Rimmer
Kelly Rimmer w swojej przejmującej powieści „Wszystko, co ukrywamy” podejmuje temat, który w literaturze obyczajowej wciąż zbyt często bywa pudrowany – mroczne oblicze macierzyństwa i międzypokoleniową transmisję traumy. To książka o bolesnym pękaniu ideałów i o tym, że najgłośniejsze krzyki o pomoc to często te, które więzną w gardle. Przyznaję tej pozycji mocne 8/10, doceniając odwagę w portretowaniu depresji poporodowej jako siły niszczącej, a nie tylko chwilowego obniżenia nastroju. Narracja prowadzona jest z punktu widzenia trzech kobiet z jednej rodziny, co nadaje historii głębi i niemal detektywistycznego rysu. Poznajemy Grace, która dzieli się swoimi przeżyciami w formie intymnych zapisków, jej córkę Beth oraz Maryanne – starszą siostrę Grace, będącą strażniczką rodzinnej pamięci. Główną bohaterką jest jednak Beth, na którą w krótkim czasie spadają dwie życiowe tragedie: wyniszczająca choroba i śmierć ojca oraz ciężka depresja poporodowa. Ta ostatnia sprawia, że kobieta kompletnie nie odnajduje się w wymarzonym macierzyństwie, a każdy dzień staje się dla niej walką o przetrwanie w gęstym mroku własnego umysłu. Choć mąż, rodzeństwo i dalsza rodzina desperacko próbują rzucić jej koło ratunkowe, prawdziwym punktem przełomowym okazuje się odkrycie dawnych notatek matki. Grace oficjalnie zginęła w wypadku samochodowym, jednak jej zapiski rzucają na tę śmierć zupełnie nowe, niepokojące światło. Wynika z nich, że i jej nieobca była ciężka depresja po kilku porodach, co stawia Beth i jej rodzeństwo przed wstrząsającym pytaniem: co właściwie wiedzą o kobiecie, która ich wychowała, i jaka była prawdziwa przyczyna jej odejścia? Największą siłą prozy Rimmer jest bezwzględna szczerość. Autorka zdejmuje z macierzyństwa lukrowaną maskę, pokazując wstyd, poczucie winy i paraliżujący lęk przed oceną otoczenia. Styl jest pełen empatii, ale i surowości, co pozwala uniknąć taniego sentymentalizmu. Mechanizm odkrywania kolejnych kart rodzinnej tajemnicy jest skonstruowany tak precyzyjnie, że od lektury trudno się oderwać, mimo jej ciężkiego ładunku emocjonalnego. Momentami wątek współczesny wydaje się nieco zbyt osadzony w schematach znanych z innych poradnikowych powieści, a postać męża bywa chwilami zbyt mało domyślna, co służy podbiciu dramatyzmu, ale trąci literackim uproszczeniem. Niemniej jednak, finałowe rozwiązanie zagadki uderza z ogromną siłą, oferując bohaterom – i czytelnikowi – gorzką, ale potrzebną dawkę prawdy. „Wszystko, co ukrywamy” to lektura obowiązkowa, która udowadnia, że wyzdrowienie zaczyna się tam, gdzie kończy się milczenie. Kelly Rimmer stworzyła poruszający hołd dla kobiet, które w ciszy niosły swój ciężar, przypominając, że tylko konfrontacja z przeszłością pozwala na autentyczne przeżywanie teraźniejszości.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 17 dni temu
Bądź blisko Anna Karpińska
Bądź blisko
Anna Karpińska
Zakończenie pierwszego tomu serii Anny Karpińskiej „Kolory szczęścia” było tak dramatyczne, że wówczas poczułam pilną potrzebę natychmiastowego przeczytania ciągu dalszego. Nie było to jednak możliwe, bo ukazał się on dopiero 4 miesiące później. Tak się jakoś złożyło, że nie trafił w moje ręce od razu i zapomniałam o nim. Aż tu ostatnio rzucił mi się w oczy w bibliotece i przypomniał, że przecież wciąż nie wiem, co stało się z ciążą zastępczą Marii i jak potoczyły się losy dwóch małżeństw uwikłanych w tę historię. Na szczęście dość dobrze pamiętałam treść pierwszej części, choć autorka zadbała o to, żeby stopniowo odświeżać pamięć czytelniczki takiej jak ja i powracać do wydarzeń wcześniejszych. Nie mogę powiedzieć, żeby Anna Karpińska czymś mnie zaskoczyła. Fabuła jest przewidywalna, ale właśnie dlatego w pełni mnie usatysfakcjonowała. To, co miało się udać, to się udało, ci, którzy zasługiwali na karę- ponieśli ją, tajemnice zostały ujawnione, a w finale każdy trafił na swoje życiowe miejsce. I o to chodzi w tego rodzaju powieściach. W końcu to nie powieść egzystencjalna na miarę Nobla, czy choćby Nike, ale zwykła opowieść dla kobiet- ma relaksować, wywoływać emocje i dawać wytchnienie po trudach dnia. Przy okazji jednak autorce udało się w nienachalny sposób przemycić trochę ważnych tematów i pobudzić do zastanowienia się nad kilkoma kwestiami. Pierwsza z nich to sprawa rodzicielstwa i tego, jak podchodzi do niego polskie prawo. Matka zastępcza, nosząca w sobie ciążę z in vitro, czyli zrodzoną z materiału innej kobiety i mężczyzny w świetle przepisów pozostaje matką tego dziecka. Nieważne, że cały materiał genetyczny pochodzi od innych ludzi. W dodatku ojcem jest mąż matki zastępczej, chyba że wskaże ona innego mężczyznę. Absurdalne i bardzo nieżyciowe. Potrzebny jest długi proces adopcyjny, by dziecko mogło oficjalnie stać się potomstwem tych, z których materiału powstało. Sporo dowiedziałam się także o procedurach związanych z rozwodami i podziałem majątku. Jak się jest zamożnym i ma się co dzielić to sprawa nie jest łatwa. Nic dziwnego, że w sądach toczą się zażarte boje o uznanie kogoś winnym rozpadu małżeństwa. Jak już zauważyłam w pierwszej części autorka tworzy udane i bardzo sympatyczne portrety kobiece, ale mężczyznom dostaje się od niej po głowach ( oczywiście nie wszystkim). Postaci mężów głównych bohaterek to osoby antypatyczne, ale i schematyczne. W dodatku Anna Karpińska powiela pomysły fabularne i układa losy swoich bohaterek dość podobnie. Obie zawodzą się na mężach, obie też przekonują się, że tuż obok znajdują się wartościowi panowie, którzy tylko czekają na ich łaskawe spojrzenia. Mało tego- obaj nowi wielbiciele mają nawet synów w podobnym wieku. Czyżby chodziło o zaakcentowanie siły pokrewieństwa pomiędzy Marią a Aleksandrą? Jeśli tak to w porządku, choć i tak uważam, że zbyt grube te nici, którymi to uszyto. Mimo kilku zastrzeżeń uważam, że książki tej autorki trzymają dobry poziom w zalewie powieści dla kobiet. Jeśli więc mamy ochotę na coś lekkiego i odmóżdżającego to Karpińska się nadaje. Można czytać bez żenady.
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na 6 1 rok temu
Chłopiec bez nazwiska Renata Duczyńska-Surmacz
Chłopiec bez nazwiska
Renata Duczyńska-Surmacz
#opinia Renata Surmacz Wydawnictwo Lucky "Chłopiec bez nazwiska" Renaty Duczyńskiej - Surmacz to historia pełna nostalgii i różnorodnych emocji. Skłania czytelnika do refleksji, do zatrzymania się i do zastanowienia się nad życiowymi priorytetami. Poznajemy w niej dwie siostry. Magda to ta starsza, która po śmierci matki opiekuje się młodszą siostrę Darią. To dla Darii rezygnuje z atrakcji młodzieńczego życia. Łączy je silna więź. Wydawałoby się, że Magda zadanie zastępczej matki wykonuje perfekcyjnie. Sytuacja się jednak komplikuje, bo obie kochają jednego mężczyznę. Czy kobieta zdradzona przez dwie najbliższe osoby wybaczy? Czy miłość może się przerodzić w nienawiść i obojętność? Kim jest Aleksander Marzec? Czy Olek vel Wojtek odzyska swą tożsamość i odnajdzie ojca? Czy Daria i Wiktor rozwikłają zagadkę zniknięcia Magdy? Czy można zakopać przeszłość i uciszyć wyrzuty sumienia? O tym dowiecie się z treści książki. Bohaterowie są autentyczni, bo w życiu takie sytuacje mogą się zdarzyć i się zdarzają. Kompletnie nie polubiłam Darii i Wiktora. I cały czas zastanawiałam się jak mogli być tak okrutni, budując swoje szczęście na cudzym nieszczęściu. Od samego początku kibicowałam Magdzie, dla której życie naszykowało okropny cios. Co spotyka Magdę i jakie to niesie konsekwencje dla innych? Nie zdradzę... W tej książce autorka porusza dużo trudnych i ważnych tematów. Są relacje w rodzinie lub ich brak. Są konsekwencje braku szczerej rozmowy z najbliższymi. "Minęło tyle lat, że wszystkie dawne urazy mogłyby pójść w niepamięć. Gdyby tylko można było porozmawiać. Wszystko sobie wyjaśnić." Pojawiają się różne odmiany miłości. Miłość siostrzana, miłość damsko męska i miłość rodzica do dziecka. Czy "Miłość nie wybiera, miłość wszystko usprawiedliwia." Czy warto wszystko poświęcić w imię miłości? I czy można osiągnąć pełnię szczęścia, wiedząc, że nasi bliscy cierpią? "Przez lata rozdzielenie i poczucie winy zmieniły się w złość, a potem w smutek." "Zmierzenie się ze wspomniniami jest jak wojna. Pustoszy emocjonalnie." Życie jest nieprzewidywalne, pełne wyborów i dylematów. "Życie jest sumą doświadczeń", z których warto wyciągać wnioski. Nikt nie jest doskonały i idealny, ale warto rozliczyć się z przeszłością po to, by odzyskać życie i iść w przyszłość z podniesioną głową. Tylko czy wszystko można wybaczyć, zrozumieć i zapomnieć? Myślę, że takich chłopców bez NAZWISKA jest więcej, bo instytucje zbyt szybko zamykają sprawy i to jest smutne i nieodpowiedzialne. Nie wszyscy ci chłopcy mają tyle szczęścia w nieszczęściu co nasz Wojtek. Myślę, że Was zainteresowałam. Książka jest ciekawa i czyta ją jednym tchem. A ja czekam na kolejną książkę autorki. #współpracabartetowa #czytamipromujępolskichautorów
Iwona Nikodemska - awatar Iwona Nikodemska
oceniła na 10 4 miesiące temu
Wszystko już było Marta Lenkowska
Wszystko już było
Marta Lenkowska
Jestem absolutnie oczarowana tą powieścią! Dawno nie trafiłam na tak lekką, a tak mądrą książkę obyczajową! To jak „O rety! Wymyśliłam męża” Katarzyny Kowalewskiej, połączone ze stylem pisarskim Małgorzaty Wardy. Historia Liz Doporto, światowej sławy malarki, która częściowo utraciła pamięć, chwyciła mnie za serducho. Dopingowałam tej postaci. Chciałam, by jej się udało! A trzeba zaznaczyć, że autorka skutecznie komplikowała jej życie. Na każdym rogu czyhała trudność, łzy albo chociaż paparazzi. Liz zapomniała 20 ostatnich lat swojego życia. Brzmi jak koszmar, ale Marta Lenkowska chciała kimś potrząsnąć, chciała dać lekcję Liz. A może i nam? Przepiękny język, obrazowe porównania i mnóstwo emocji. Autorka nigdzie się nie spieszyła. Wszędzie dawała wejść w głowę bohaterki. Pokazywała jej plany, działania, ale przede wszystkim ogrom emocji, lęków, bólu. To jest opowieść filmowa. Plastyczna, szczegółowa i z pięknymi krajobrazami. Akcja toczy się głównie w Portugalii, ale bohaterka odwiedza też rodzinny Toruń. Sceny są napisane tak, że wciąż je widzę. Wyobrażałam sobie Lizbonę, wnętrza i obrazy. Czy coś był zmieniła, gdyby to była moja książka? Nie:)! Tutaj wszystko zagrało! Autentyczne relacje, szczere reakcje, bardzo subtelny wątek miłosny, dobry wątek matka-córka, piękne opisy, głębia. Atutem tej historii jest jej lekki charakter. Są ciężkie problemy podane jak chałka z masełkiem.
Rory - awatar Rory
ocenił na 8 2 lata temu
Jutro pokochamy Rzym Magdalena Kołosowska
Jutro pokochamy Rzym
Magdalena Kołosowska
Z niecierpliwością czekałam na zwieńczenie trylogii „Pod wspólnym niebem” czyli powieść „Jutro pokochamy Rzym”. Nie dlatego, że to już koniec, bo z dobrymi cyklami przykro się żegnać. Po prostu bardzo chciałam poznać lepiej Irminę – jedną z trzech przyjaciółek, które są bohaterkami książek Magdaleny Kołosowskiej. W poprzednich częściach była nieco z boku, chociaż autorka pozwoliła nam delikatnie zajrzeć do jej czterech ścian. Wiemy już, że jest po rozwodzie, że ma dwójkę dorosłych dzieci oraz partnera, który cyklicznie oświadcza jej się. Czy w końcu powie „tak”? Ponieważ to ostatni tom trylogii postaram się ją jakoś podsumować, zamiast skupiać się na fabule książki. Zresztą tę można opisać, krótko: perypetie Irminy plus zamkniecie wątków Zosi i Danusi. Literatura tzw. kobieca ma to do siebie, że lubi wątki damsko-męskie. Takie też dominują w książkach spod znaku „Pod wspólnym niebem”. Jednak Magdalenie Kołosowskiej udało się je zrównoważyć innymi wydarzeniami z życia bohaterek. Czytelnik nie ma wrażenia, że wszystko kręci się wokół facetów. Owszem, miłość jest ważna, ale w życiu są też inne ważne kwestie. Jeżeli chodzi o „Jutro pokochamy Rzym” są to przede wszystkim szeroko pojęte sprawy rodzinne, które nie pozostają bez wpływu na pracę Imki. Przewija się też wątek covidowy. Podziwiam pisarzy, którzy o codzienności potrafią pisać w niezwykły sposób. Te problemy, emocje itd., które dotykają Irminę są znane wielu z nas, a czytając ekscytujemy się nimi. Czekamy jaki będą miały finał. Wspaniała jest również relacja między trzema bohaterkami – przypomnę: to przyjaciółki. Jest to przyjaźń, pełna pozytywnej energii. Kobietki mogą na siebie bezwzględnie liczyć. Ma je kto pocieszyć w trudnych chwilach. Ma je kto podnieść, kiedy się potkną. Czujemy, że jest to szczera relacja i nadaje to ciepła i lekkości każdej z powieści będących częściami trylogii. Magdalena Kołosowska zaplanowała radosne, ale też trudne chwile dla swoich postaci. Tymi pierwszymi cieszymy się potrójnie, a te drugie nie wywołują u nas poczucia beznadziejności. Dążę do tego, że są to takie powieści, które nie przytłaczają czytelnika. Nawet kiedy udzielają nam się zmartwienia bohaterek, a szczególnie wtedy, kiedy utożsamiany się z jakimś problemem, wyczuwamy, że „jakoś to będzie”. Magdalena Kołosowska obiecuje – albo nęci – iż „Jutro pokochamy Rzym”. Ja już dziś pokochałam tę powieść i jej dwie poprzedniczki. Delikatna Zosia, dziarska Danusia, a wreszcie niby stąpająca twardo po ziemi, ale pogubiona Irmina. Trzy świetne babki i trzy świetne książki.
Asia_czytasia - awatar Asia_czytasia
oceniła na 8 3 lata temu

Cytaty z książki Odgłosy ciszy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Odgłosy ciszy