rozwiń zwiń

My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych

Okładka książki My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych
Jill Lepore Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie historia
848 str. 14 godz. 8 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
These Truths: A History of the United States
Data wydania:
2020-10-28
Data 1. wyd. pol.:
2020-10-28
Liczba stron:
848
Czas czytania
14 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366570948
Tłumacz:
Jan Szkudliński
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych



książek na półce przeczytane 1157 napisanych opinii 394

Oceny książki My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych

Średnia ocen
7,3 / 10
200 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2946
1830

Na półkach:

Nie da się zmieścić wszystkiego nawet w tak obszernej książce. Niemniej byłaby gwiazdka wyżej, gdyby nie niemal całkowite pominięcie aspektu kulturowego - czy choćby popkulturowego. Tak, jakby USA zakończyło ten temat na dawnym Hollywood - potem cisza. Poza tym, nic o hippisach, epidemii opiatowej i wielu innych zjawiskach społecznych, które giną w zalewie faktów z kręgu dyskryminacji rasowej i genderowej.

Nie da się zmieścić wszystkiego nawet w tak obszernej książce. Niemniej byłaby gwiazdka wyżej, gdyby nie niemal całkowite pominięcie aspektu kulturowego - czy choćby popkulturowego. Tak, jakby USA zakończyło ten temat na dawnym Hollywood - potem cisza. Poza tym, nic o hippisach, epidemii opiatowej i wielu innych zjawiskach społecznych, które giną w zalewie faktów z kręgu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1562 użytkowników ma tytuł My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych na półkach głównych
  • 1 251
  • 239
  • 72
224 użytkowników ma tytuł My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych na półkach dodatkowych
  • 137
  • 42
  • 17
  • 9
  • 7
  • 7
  • 5

Tagi i tematy do książki My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych

Inne książki autora

Jill Lepore
Jill Lepore
Jill Lepore – wybitna amerykańska historyczka, pracująca na Uniwersytecie Harvarda. Urodziła się i wychowała w Massachusetts, studiowała na Uniwersytecie Michigan, później w Yale. Pisze o amerykańskiej historii, prawie, literaturze i polityce. Autorka wielu nagradzanych książek, za The Secret History of Wonder Woman otrzymała w 2015 roku prestiżową nagrodę American History Book Prize. Pisze dla New Yorkera, jej eseje i recenzje ukazują się także w The New York Times, The Times Literary Supplement, The Journal of American History i Foreign Affairs. Jak twierdzi: „Historia to sztuka argumentowania na temat przeszłości poprzez opowiadanie historii, które można poprzeć dowodami”. Mężatka, matka trójki synów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pionierzy. Ludzie, którzy zbudowali Amerykę David McCullough
Pionierzy. Ludzie, którzy zbudowali Amerykę
David McCullough
(2019) [The Pioneers: The Heroic Story of the Settlers Who Brought the American Ideal West] Opowieść o początkach osadnictwa w „kraju Ohio” – części Terytorium Północno-Zachodniego, uzyskanego przez Stany Zjednoczone po wojnie o niepodległość*. Historię zasiedlenia przyszłego stanu poznajemy poprzez losy wielu bohaterów różnych talentów, zasłużonych dla lokalnej społeczności. Centrum opowieści stanowi miasto Marietta, założone w widłach Ohio i Muskingum – najstarsze na terenie stanu, stanowiące przyczółek dla dalszej kolonizacji, której pionierski okres przypadał na końcówkę XVIII wieku i początek XIX. McCullough (1933-2022) oparł się na kolekcji pamiętników, dzienników i listów, oraz szeregu innych dokumentów przechowywanych w bibliotece Marietta College**. Tytułowi pionierzy to pastor Manasseh Cutler, który odwiedził Ohio tylko raz, ale był jednym z głównych inicjatorów kolonizacji; generał Rufus Putnam, który poprowadził pierwszą grupę osadników, założył Mariettę i pozostał lokalnym liderem; syn Cutlera – Ephraim, farmer, sędzia i popularny polityk; Samuel Hildreth – lekarz i historyk-amator opisujący losy pionierów, a ponadto botanik i kolekcjoner; oraz szereg innych postaci, nazwisk które zapisały się w historii USA, postaci barwnych, niesławnych i nieco zapomnianych: wojskowych, budowniczych, szkutników – ludzi pracy. „[…] ukończyli swe dzieło, każdy na swój sposób, bez względu na przeciwności losu, z jakimi przyszło im się zmierzyć, a sił dodawało im poczucie najwyższego, szlachetnego celu. Osiągnęli to, co zamierzali, nie ze względu na pieniądze, majątek czy sławę, lecz by podnieść jakość życia i zwiększyć stojące przed ludźmi możliwości – aby jak najpowszechniej krzewić amerykańskie ideały” (str. 320)***. __________________________ * W 1783, w wyniku postanowień traktatu paryskiego, młode Stany Zjednoczone rozszerzają swe terytorium o ziemie między Appalachami a rzeką Missisipi, tj. wschodnią część dzisiejszego Midwestu – region East North Central, w którego skład wchodzą stany Ohio, Illinois, Indiana, Michigan i Wisconsin. (Ohio Country: https://en.wikipedia.org/wiki/Ohio_Country; Northwest Territory [Old Northwest, Territory Northwest of the River Ohio]: https://en.wikipedia.org/wiki/Northwest_Territory; Midwest: https://en.wikipedia.org/wiki/Midwestern_United_States). ** „Drawn in great part from a rare and all-but-unknown collection of diaries and letters by the key figures, The Pioneers is a uniquely American story of people whose ambition and courage led them to remarkable accomplishments” – opis wydawcy (https://library.marietta.edu/exhibit/book). *** „Szczególnie ekscytująca była dla mnie świadomość, że oto mam okazję opisać galerię prawdziwych osób o ogromnych zasługach historycznych, które większości Amerykanów były kompletnie nieznane – ożywić je, umieścić w centrum uwagi i opowiedzieć ich wyjątkową, a w moim odczuciu także bardzo ważną historię” (str. 321). • Początkowo, tekst przytłacza nadmiarem informacji w przeładowanych zdaniach, ale szybko zyskuje właściwe proporcje, a jego lektura stopniowo uzmysławia, co faktycznie rozpoczęło amerykańskie parcie na Zachód, poprzedzając pierwszą imperialną wojnę USA – w wyniku której Stany uzyskały ogromne tereny w sąsiedztwie niedawno zakupionej Luizjany: Górną Kalifornię i Nowy Meksyk – wydarzenia ciekawie opisane w książce Krew i burza. Historia z Dzikiego Zachodu Hamptona Sides’a (2006)*. Uczyniło to młody kraj światowym hegemonem, rozciągającym się między dwoma oceanami na przestrzeni przeszło 4000 kilometrów. Tłumaczenie (2020) Mariusza Gądka czyta się sprawnie i z dużą przyjemnością, ale wprowadza do tekstu kilka nieścisłości – przekładających się na treści niezgodne z intencją autora; powiela też pomyłki samego historyka, które umknęły pierwotnej redakcji: to w zasadzie same błędy konstrukcyjne, kiedy McCullough zapomina, że o czymś już wspominał, i podaje daną informację jako coś nowego lub uzupełnienie. W roku premiery autor miał 86 lat. Mimo podeszłego wieku, który niczego nie ułatwiał, przeanalizował ogromną ilość materiału źródłowego, spędzając wiele godzin na wizytach w terenie aby osobiście odwiedzić historyczne miejsca i zabytkowe budynki. Zapał i podejście starego McCullough’a, są bliskie tym jakie wykazywali główni bohaterowie jego książki – pełni pasji i zaangażowania – niezależnie od wieku, a drobne mankamenty nie przyćmiewają przyjemności z lektury (7/10). __________________________ * Podróż długa i dziwna Tony’ego Horwitza, wydana pierwotnie w 2008, opowiada o początkach kolonizacji Ameryki Północnej: od wikingów, przez hiszpańskich konkwistadorów i francuskich podróżników, po pierwszych białych osadników z Albionu. Jeśli natomiast interesuje nas to, co zastali pierwsi koloniści, i co stało się z 60 milionami rdzennych Amerykanów, warto zajrzeć do 1491. Ameryka przed Kolumbem Charlesa C. Manna z 2005. • UWAGI (wyd. 2020, tłum. Mariusz Gądek): str. 57 – pejrzyste (przejrzyste); str. 57 – McCullough pisze, że w skład grupy wchodzili ponadto (między innymi) mierniczy, ale stronę wcześniej pisze o mierniczym nazwiskiem Sproat, i opis jego osoby ciągnie się jeszcze na str. 57 („mierniczy” powinien być skasowany z tej wyliczanki); str. 86 i dalej – Indianin Cornplanter, tym razem imię zostało w wersji angielskiej, zapisano je łącznie – to nazwisko po białym ojcu?; str. 96 – „brzask słońca” (albo brzask, albo wschód słońca…); str. 107 – o tym, że w listopadzie wybuchła epidemia odry wspomniano już na str. 103 (nieintencjonalna powtórka); str. 118 – poniżej i powyżej rzeki, czy w górze i w dole rzeki? + skąd wiadomo jak zachowała się korpulentna żona jednego z osadników, skoro nie było na miejscu żadnego świadka?, wszyscy zostali zabici, lub byli w innej części osady, informacje o rozcięciu policzka siekierą mógł dostarczyć tylko poszkodowany Indianin lub któryś z jego towarzyszy, ewentualnie osoba która wysłuchała ich opowieści… ale tubylcy umknęli w głąb swojej ziemi – autor powinien wyjaśnić na czym oparł rekonstrukcję masakry; str. 151 – „[…] »Mad Anthony« czyli »Szalony Anthony« – który słynął z […] nieustępliwości i agresywności, choć w żadnym razie nie był szalony” – lepiej byłoby przetłumaczyć przydomek jako „Wściekły”; str. 151 – „znad rzeki Wabash i z Illinois” („z” do skasowania, stan Illionois wówczas nie istniał, rzeka Wabash znajduje się na terenie dzisiejszej Indiany, a Illinois w stanie o tej samej nazwie); str. 170 – „Nie zawsze zachowywał też rozsądek przy wydawaniu pieniędzy […]” - brzmi to jak nowa informacja, jednak stronę (169) wcześniej czytamy o nim i jego małżonce „Nikt nie wydawał lekką ręką tak dużych sum pieniędzy […]”; str. 179 – „Należy dodać, że obchodziła się z pieniędzmi wcale nie lepiej od męża […]” – nie trzeba, McCullough pisze o tym na str. 169 (!); wklejka II, ostatnia karta – „Po prawej znajduje się Ervin Hall […]” (po lewej); str. 194 – „[…] mierzył zaledwie 165 centymetrów […]” i na tej samej stronie „Aaron Burr mierzył zaledwie około 165 centymetrów […]” (najbardziej brawurowy dubel w książce); str. 202 – 76 (‘76); str. 217 – Jarvis Cutler handlował futrami, był milicjantem, tworzył opracowanie geograficzne i „[…] bardzo uważnie badał badał sytuację nad Muskingnum […]” – dalej mamy tytuł dzieła, w tłumaczeniu i po angielsku, co ciągnie się przez trzy linijki – potem po przecinku czytamy „[…] zwłaszcza stoczni kapitana Devola” – z uwagi na wpakowanie tego tytułu, końcówka dość długiego zdania dopiero po przeczytaniu go ponownie pozwala rozwikłać do czego się odnosi; str. 255 – „[…] przepływały rzekę Ohio w jej najszerszych miejscach […]” (czy wiewiórki nie wybierałby miejsc najwęższych?); str. 302 – „nazajutrz” (wł. tej doby, dziś, jest czwarta w nocy); str. 312 – Cios-cios (brzydkie powtórzenie); str. 314 – stan umysłu (jaki?). Polski podtytuł – Ludzie, którzy zbudowali Amerykę – sugeruje, że trzymamy w rękach książkę zasiedlaniu całego kraju, ale drugi człon, tj. Settlers Who Brought the American Ideal West oznacza coś innego – ludzi którzy ukuli amerykański ideał Zachodu, miejsca nieograniczonych możliwości, nowego startu i wielkiej przygody. Opis w polskim wydaniu Wydawnictwa Poznańskiego (2020) jest nieco mylący: do Ohio można było dopłynąć, i to tą drogą, nie wozami, docierała tam większość osadników. Kraj Ohio leżał nad żeglowną rzeką o tej samej nazwie, w bezpośredniej styczności z Pensylwanią i Wirginią – choć korzystano z fur, wozy kojarzą się bardziej z zasiedlaniem Dzikiego Zachodu, terenów na zachód od Missisipi, a to nieco późniejszy okres, i dużo większe terytorium niż to które omawiane jest w książce (de facto: wschodnia część dzisiejszego stanu Ohio, okolice Marietty). Tam, na Wielkich Równinach, karawany wozów pośród prerii – tak jak to przedstawia okładka – były zdecydowanie na miejscu.
Gracjan - awatar Gracjan
ocenił na 7 2 miesiące temu
San Francisco. Dziki brzeg wolności Magda Działoszyńska-Kossow
San Francisco. Dziki brzeg wolności
Magda Działoszyńska-Kossow
I tak to jest, jak się kupuje książkę w necie... Nie zwróciłem uwagi na tył okładki. A tam stoi jak wół, że Autorka to wytwór GW i TVN. No cóż... Przeczytałem. Ta książka ma dobre momenty. W sumie warto przeczytać. Ale należy mieć świadomość, że pojawią się nieuchronnie kwiatki typu: "Ani w przypadku klimatu, ani wywołanych ruchami płyt tektonicznych trzęsień nie ma jednak możliwości, stwierdzenia, jak miałyby się sprawy, gdyby nie nasza działalność" (str. 76). No tak, człowiek nie odpowiada jedynie za wybuchy supernowych, ale współcześni uczeni nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa, więc kto wie? O hipisach Autorka pisze tak: "Chcieli żyć razem (…) oddychać przyrodą, a nie ją eksploatować, być samowystarczalni, a nie uzależnieni od świstka z wypłatą”. Jasne! Żeby nie eksploatować przyrody da się żyć tylko pozyskując energię ze Słońca, a bycie samowystarczalnym znaczy żebranie i grzebanie po śmietnikach, co Autorka barwnie opisuje. Są wspaniałe skróty myślowe - o filozofii Dalekiego Wschodu:„(…)obdarzonemu tym umysłem i dodatkowo wolną wolą człowiekowi pisane jest bycie panem wszelkiego stworzenia” (str. 142). Aha, czyli buddyści mogą być panami stworzenia, ale kiedy mówi to inna religia to już jest męska patriarchalna zaborczość? Autorka myli paskudnie dr Jekylla i mr. Hyde'a (str 187). Wstydź się, Redakcjo! Natomiast interesujący obraz San Francisco to taki, że to niewielkie miasteczko starające się być kimś ponad stan posiadania, zmuszające mieszkańców do posiadania niestandardowych zarobków. Ale niech ktoś mi wytłumaczy - czemu ci Amerykanie, których nie stać na mieszkanie we Frisco, nie pojadą tam, gdzie taniej? (casus kobiety z emeryturą, która pewnie doskonale mogłaby żyć na jakimś amerykańskim zadupiu) Co się Autorce udało? Pokazanie Ameryki, która właściwie dobra jest tylko dla zarabiających dużo ponad średnią. Bo ani ci aspirujący do lepszego życia techies, ani ci, których życie wyrzuciło na margines, szczęścia w Ameryce nie znajdą. Rozgadałem się! Podsumuję te wszystkie, bazujące na kompletnie chybionych pomysłach, próby naprawy stanu rzeczy: "To nowoczesne, humanitarne i empatyczne podejście w praktyce okazuje się tylko mrzonką” (str. 242) No cóż, był już taki ustrój walczący bohatersko z problemami, które w żadnym innym ustroju nie występowały!
Staruch - awatar Staruch
ocenił na 6 1 miesiąc temu
Złap i ukręć łeb. Szpiedzy, kłamstwa i zmowa milczenia wokół gwałcicieli Ronan Farrow
Złap i ukręć łeb. Szpiedzy, kłamstwa i zmowa milczenia wokół gwałcicieli
Ronan Farrow
To jedna z tych książek, które czyta się z rosnącym napięciem i coraz większym niedowierzaniem. To nie tylko zapis śledztwa, ale przede wszystkim wstrząsająca opowieść o tym, jak działa system chroniący ludzi władzy, nawet gdy dopuszczają się najcięższych nadużyć. Farrow odsłania kulisy dochodzenia dotyczącego Harvey Weinstein, pokazując nie tyle same zbrodnie, ile mechanizmy ich ukrywania. Najbardziej przerażające okazuje się to, jak wiele osób wiedziało o procederze i przez lata milczało lub aktywnie pomagało w jego tuszowaniu To realna praktyka polegająca na wykupywaniu i blokowaniu niewygodnych historii, zanim ujrzą światło dzienne . Największą siłą tej książki jest jednak ukazanie, jak niebezpieczna potrafi być praca dziennikarza śledczego. Farrow działa w atmosferze ciągłego nacisku, zastraszania i izolacji. Jego materiały są blokowane, współpracownicy wycofują się pod presją, a on sam staje się celem działań wynajętej przez Weinsteina agencji Black Cube. Inwigilacja, manipulacja, próby kompromitacji – to codzienność, z którą musi się mierzyć, próbując dotrzeć do prawdy. Równolegle autor pokazuje sieć powiązań Weinsteina – od prawników, przez media, aż po wpływowe kręgi biznesu i polityki. To system, który nie tylko chroni sprawcę, ale aktywnie niszczy ofiary: podważa ich wiarygodność, zmusza do milczenia, zmienia narrację. W tym kontekście ruch #MeToo nie jawi się jako spontaniczna fala, lecz jako efekt ogromnej pracy i odwagi tych, którzy zdecydowali się mówić – często wbrew wszystkiemu. Styl Farrowa przypomina thriller – napięcie rośnie z każdą stroną, a kolejne odkrycia układają się w misterną, lecz przerażającą układankę. Jednak świadomość, że to wszystko wydarzyło się naprawdę, odbiera czytelnikowi komfort dystansu. To nie fikcja, lecz rzeczywistość, w której prawda wymaga nie tylko determinacji, ale i odwagi graniczącej z poświęceniem. Reportaż, który demaskuje nie tylko jednego człowieka, ale cały system przyzwolenia. To także hołd dla dziennikarstwa w jego najczystszej, najbardziej ryzykownej formie – takiej, która potrafi zmienić świat, ale często kosztuje znacznie więcej, niż jesteśmy gotowi dostrzec.
Freja78 - awatar Freja78
ocenił na 8 5 dni temu
Czym jest życie? Biologia w pięciu krokach Paul Nurse
Czym jest życie? Biologia w pięciu krokach
Paul Nurse
Czym jest życie ? Vol.2.:Reaktywacja - Notatki z noblisty #szaleństwopodręczników ŚWIATY (POZA)FIZYKĄ Według tęgich głów XX wieku biologia miała być zjedzona przez fizykę(i chemię). Takie przekonanie nazywamy fizykalizmem („wszystko da się sprowadzić do praw fizyki i cząstek elementarnych”), a możliwe byłoby to dzięki redukcji opisu zjawisk społecznych, czy biologicznych do opisu zjawisk fizycznych. Czy tak rzeczywiście jest: nie wiem, czy to się kiedykolwiek uda: nie wiem. Od pewnego czasu wiele tęgich głów ma w tym temacie wątpliwości, ale wciąż pozostaje całkiem spora grupa ludzi, którzy ten projekt uważają za płodny i ambitny (Jerzy Dzik pisał w polskim podręczniku do biologii: Po dziesięcioleciach sporów nie ma jednak wątpliwości, że podejście redukcjonistyczne daje niepełnym obraz życia). Paul Nurse, choć sceptycznie podchodzi do radykalnej wersji tej idei, to mimo wszystko jako biolog molekularny widzi życie biologiczne jako proces, którym rządzą prawa fizyki i chemii. Wyjściem poza opis chemii i fizyki(jak?) zdaje się dla Nurse’a opis oparty na przetwarzaniu informacji (po co?). Czy ten nowy paradygmat w biologii (ale przecież i w fizyce, czy naukach społecznych), którego piewcą jest np. Harari stanie się dominujący, to dopiero pieśń przyszłości. Aczkolwiek, ostatnio przyszłość to, parafrazując Norwida, dziś tylko cokolwiek dalej. PYTANIE O ŻYCIE W 1944 roku Erwin Schrödinger zastanawiał się jak to jest, że żywe organizmy z pokolenia na pokolenia utrzymują jednolity kształt i porządek, choć światem rządzi entropia (II prawo termodynamiki: wszechświat zmierza ku chaosowi)? Według Paula Nurse’a, pytanie Schrödingera skupiające się na dziedziczności nie wystarcza do zrozumienia w pełni fenomenu życia, i choć odpowiedź na pytanie czym są geny i jak przechodzą na dalsze pokolenia są kluczowe dla życia, to nie jest wszystkim (odejście od paradygmatu „samolubnego genu”). Definicja Nurse’a dotyka pięciu zagadnień: życia jako fenomenu komórkowego, życia jako fenomenu przenoszonego przez geny, życie i jego rozwój w ramach ewolucji drogą doboru naturalnego, życia jako procesu chemicznego oraz życia jako procesu zapisu informacji. 1. TEORIA KOMÓRKOWA-„atomizm” biologiczny Podstawowym atomem biologii, nauki o życiu, są komórki. Jak pisze Nurse, według naszej wiedzy, wszystko, co żyje na Ziemi, jest albo komórką, albo ich zbiorem. Teoria komórkowa ma 150 lat, i aż dziw bierze, że zważywszy jej znaczenie, ma tak mało piewców (w porównaniu do Darwina, czy Newtona). Odkrycie komórki musiało poczekać na wynalezienie mikroskopu, co pięknie pokazuje związek nauki i techniki. Bakterie i inne mikroby to „najpowszechniejsza i najbardziej zróżnicowana grupa istot żywych na Ziemi”. Nawet człowiek „nie jest odrębną, indywidualną całością, lecz ogromną i nieustannie się zmieniająca kolonią ludzkich i nie-ludzkich komórek”. Dopiero jednak „rewolucja naukowa” w Europie XVII i n. stuleci, pozwoliła dostrzec „niewidzialne” jednostki życia. Komórka jest nośnikiem życia (ma znamiona życia), ale i sama jest żywa. A więc: komórki to jednostki życia, komórki są żywe, a każda komórka pochodzi od innej komórki (nie ma samorództwa). Paul Nurse daje nam współczesny opis budowy komórki: „Komórki to najprostsza jednostka życia. Stanowią one pojedyncze żywe organizmy, otoczone membraną z lipidów przypominających tłuszcz(…)Największe z nich (wewnętrznych struktur komórki) są organelle -każde opakowane we własną membranę. Wśród organelli wyróżniamy jądro komórkowe, które stanowi centrum dowodzenia komórki, ponieważ zawiera informacje genetyczne zapisane w chromosomach. Mitochondria pełnią funkcje miniaturowych zasilaczy dostarczających komóre energii potrzebnej do rozwoju i przetrwania.(…)najważniejszym elementem komórki jest błona komórkowa(…)która oddziela komórkę od otoczenia, a tym samym określa, co jest na zewnątrz, a co wewnątrz.(…)Komórki (…) rosną, reprodukują się, utrzymują przy życiu, a ich działanie charakteryzuje celowość: imperatyw przetrwania i podziału.”. Poznając działanie komórki, poznajemy jak działa życie. 2.GENY_MENDEL i CRICK/WATSON- mendelizm Choć od zarania dziejów wiemy, że podobieństwo między rodzicami, a potomstwem to cecha definiująca organizmy żywe, to bardzo późno zrozumieliśmy dlaczego i jak to się dzieje. Dopiero od Gregora Mendla, tego działającego na terenie Czech opata augustianów w Brnie, „bawiącego się” krzyżowaniem sadzonek groszku ogrodowego, mamy o tym „jako-takie”, realistyczne wyobrażenie tego procesu. Może „bawił się” to zbytnia przesada, bo jak pisze Nurse, przed Mendlem nikt nie poważył się na takie poważne „badania ilościowe”. Dzięki eksperymentom, mógł „zauważyć” prawidłowości w dziedziczeniu cech takich jak kolor. Jednak dla jego współczesnych nie były to „poważne” badania. Jednak dały one podwaliny pod genetykę, a ideą główną tej dziedziny będzie mendelizm, teoria głosząca, że cechy dziedziczone są zdeterminowane przez obecność cząstek fizycznych istniejących jako pary („geny”). Nie tylko zresztą u groszku ogrodowego, a praktycznie w każdym organizmie żywym. Geny znajdują się w „niteczkach”, które zwiemy chromosomami (ich odkrywca, Flemming, zauważył, że „gdy komórka przygotowała się do podziału, niteczki rozdwajały się wzdłuż własnej osi pionowej, a potem stawały się krótsze i grubsze. Następnie komórka dzieliła się na dwoje, a niteczki rozłączały się, tak że w każdej komórce córce pozostawała tylko jedna z par.”). Dziś wiemy, że u eukariontów (komórkowców z jądrem komórkowym) rozmnażanie płciowe wygląda tak samo, „w jajeczku i plemniku znajduje się po połowie chromosomów, a pełna ich liczba kształtuje się, gdy obie te komórki łączą się w jedną, tworząc zapłodnione jajeczko”. Każdy chromosom zawiera pojedynczą, nierozdzielną molekułę DNA (każda molekuła jest nosicielką genów), a „geny są zrobione z DNA”. Geny zatem to stabilne jednostki chemiczne (zbiory atomów), podlegające prawom chemii i fizyki. Datą kluczową był rok 1953. To wtedy Watson z Crickem podali dwa warunki konieczne przetrwania życia: 1) DNA musi kodować informacje, jakie komórki potrzebują rozwoju i utrzymania życia, 2) DNA musi być w stanie precyzyjnie i stabilnie się replikować, aby nowe komórki dziedziczyły komplet instrukcji genetycznych. Umożliwia to właśnie odkryta wtedy, spiralna struktura DNA. To właśnie w kodzie DNA ukryte są komunikaty za pomocą czterech zasad azotowych, i właśnie ich „odczytywaniem” zajmuje się mechanizm komórki. Tak właśnie geny „programują” zachowanie komórek, instruując komórki, jak mają budować różne białka (to białka budują większość enzymów, struktur i systemów komórkowych). Komórki „przekładają” język zasad azotowych( A,T,G,C) na 24-znakowy język aminokwasów (cegiełek białek). Ten rodzaj „przekładu” zwiemy kodowaniem genetycznym. Przykładowo, układ GCT każe dodać komórce aminokwas zwany alaniną do nowej cząstki bialka. Wiedząc to, możemy zacząć programować życie. Jak pisze nasz noblista, „złamanie kodu genetycznego rozwiązało największą tajemnice życia”. Dalszym krokiem było „sekwencjonowanie DNA”, a więc identyfikacja rodzaju i porządku sekwencji połączeń zasad azotowych w genie (dzięki temu wiemy jakie połączenia tworzą jakie białka). Od 2003 roku znamy genom ludzki, 22 tysiące genów kodujących białka, które są wspólne dla naszego gatunku („Gdy swoją krew i waszą sprawdzę, /Wierzcie mi, jedna będzie jucha”). Autor pokazuje nam, że nasz genom jest niemal identyczny u każdego osobnika ludzkiego (różnice to mutacje, i nie przekraczają one 1% materiału genetycznego s.56). Powtórzmy: nasze genomy, każdy długi na trzy miliardy „liter” DNA, są bardzo podobne, bez względu na płeć, narodowość, wyznanie, czy klasę. Co ciekawe, podział komórki i replikacja genów są zjawiskami zachodzącymi synchronicznie. Jak pisze Nurse, „analiza cyklu komórkowego stanowi fundamentalny krok w stronę zrozumienia natury życia”. 3.EWOLUCJA_DARWIN (ewolucjonizm i (neo)darwinizm) Z biegiem czasu, życie gatunkowe ulega zmianom. Z biegiem czasu głębokiego (zmiany są niewidoczne w horyzoncie życia osobnika homo sapiens) dodajmy. Jeśli za ojca genetyki uznamy Mendla, to ojcem ewolucji jest Darwin. Nurse oddaje należny hołd również Lamarckowi i Erazmowi Darwinowi(dziadkowi Darwina). Wyjaśnia, że: „Podstawą idei doboru naturalnego jest fakt, że populacje żywych organizmów występują w różnych wariacjach. Kiedy powstają one w wyniku zmian genetycznych, są dziedziczone z pokolenia na pokolenie. Niektóre z takich wariacji wpływają na predyspozycje do rozmnażania obdarzonych nimi jednostek. Sukcesy w reprodukcji sprawiają, że osobniki posiadające nowe cechy będą stanowić większą część populacji w kolejnym pokoleniu.” Organizmy żywe muszą spełniać trzy warunki, aby mogło dojść do ewolucji drogą doboru naturalnego: muszą być zdolne do rozmnażania, muszą być wyposażone w system dziedziczenia (system kopiowania i przekazywania informacji o cechach organizmów), muszą mieć system dziedziczenia zdolny do zmienności. Jest też jeden szkopuł: aby proces działał skutecznie, pisze Nurse, żywe organizmy muszą umierać. Dzięki temu, nowe pokolenia lepiej dostosowanych mogą zastąpić mniej dostosowanych przodków. 4. Metabolizm to chemia życia (redukcjonizm i fizykalizm) Dzisiaj wiemy jak pisze Nurse, że: w komórkach wszystkich żywych organizmów zachodzą setki, a nawet tysiące reakcji chemicznych równocześnie. To one tworzą molekuły życia, które z kolei budują komponenty i konstrukcje wewnątrz komórek. One też są odpowiedzialne za rozbijanie tych molekuł, by dokonywać recyklingu elementów komórki i wyzwalać energię. Te niezliczone reakcje zachodzące razem w żywych organizmach nazywamy metabolizmem. Stanowi on podstawę wszystkich mechanizmów życia: wzrostu, rozwoju i reprodukcji, z niego też bierze się cała energia potrzebna do napędzania tych procesów. Metabolizm to chemia życia. Metabolizm działa dzięki enzymom, molekuł zbudowanych z białek zwanych polimerami. Budowę polimerową mają również węglowodany i tłuszcze, kwasy nukleinowe, DNA i RNA. Co ciekawe, wszystko one są wariacją na temat pięciu pierwiastków: węgla, wodoru, tlenu, azotu i fosforu. Nurse nie ukrywa, że właśnie na poziomie mikro- możemy rozpoznać, że biologia działaj tak „jak” mówią opisy fizyki i chemii. Ilustruje to opisem fermentacji: Odkąd ponad dwieście lat temu Lavoisier zaczął zadawać pytania o działanie procesu fermentacji, biolodzy stopniowo przekonywali się, że nawet najbardziej złożone zachowania komórek i organizmów wielokomórkowych można analizować w kategoriach chemii i fizyki. (…)Przekonanie, że komórki – a zatem wszystkie żywe organizmy – to niezwykle skomplikowane, choć ostatecznie możliwe do zrozumienia chemiczne i fizyczne urządzenia, jest obecnie powszechnie akceptowanym sposobem myślenia o życiu. Ludzie nauki czerpią z tego odkrycia i usiłują scharakteryzować i skatalogować wszystkie komponenty niewyobrażalnie złożonych żywych maszyn, jakimi wszyscy jesteśmy. 5. INFORMACJA co to wszystko znaczy? Celowość_Monod/Jacob(francuscy intelektualiści oraz Kant)_cykle biologiczne jako przetwarzanie informacji Wiemy dużo jak działają organizmy, ale nie zawsze wiemy po co. Noblista pisze: Żywe stworzenia nie tylko polegają na gromadzonych informacjach, ale też działają świadomie.(…)Biologia to gałąź nauki, w której często mówimy o celowości działania. W naukach z obszaru fizyki się tego nie robi – nie pytamy o cel działania rzeki, komety czy fali grawitacyjnej. (…) Wszystkie żywe organizmy zajmują się sobą, dokonują samoorganizacji, rosną i się reprodukują. To celowe zachowania, opracowane ewolucyjnie, dlatego że zwiększają szanse organizmu na zrealizowanie najważniejszego celu, jakim jest podtrzymanie własnego istnienia i wydanie na świat potomstwa. Co ciekawe, mamy u biologów trochę bardziej łaskawe podejście do kasty filozofów niż u ich ziomków za między, fizyków. Kant staje się bohaterem i prekursorem badań nad celowością, znaczeniem i świadomym działaniem. Nurse, w jakimś sensie, oddziela badania biologiczne i fizyczne właśnie na podstawie braku przedmiotowej celowości w materii nieożywionej (czy możliwa jest fizyka materii ożywionej, oto jest pytanie?). Oddajmy głos autorowi: Celowe działanie stanowi jeden z definiujących aspektów życia, ale jest podejmowane tylko wtedy, kiedy organizm operuje jako całość. Jedną z pierwszych osób, które pojęły mechanizm tej szczególnej cechy istot żywych, był osiemnastowieczny filozof Immanuel Kant. W swoim ostatnim dziele, zatytułowanym Krytyka władzy sądzenia, Kant twierdzi, że elementy żywego organizmu istnieją ze względu na całość jego istoty, a ona z kolei istnieje, by podtrzymywać przy życiu części, z których się składa. Myśliciel uważał, że żywe organizmy to zorganizowane, spójne i samoregulujące się byty kontrolujące własny los. Co ciekawe, mamy u biologów trochę bardziej łaskawe podejście do kasty filozofów niż u ich ziomków za między, fizyków. Kant staje się bohaterem i prekursorem badań nad celowością, znaczeniem i świadomym działaniem. Nurse, w jakimś sensie, oddziela badania biologiczne i fizyczne właśnie na podstawie braku przedmiotowej celowości w materii nieożywionej (czy możliwa jest fizyka materii ożywionej, oto jest pytanie?). CZYM JEST ŻYCIE? ODPOWIEDŹ Według Nurse’a życie krąży wokół pięciu wielkich koncpecji biologii: idei komórki, idei genu (dziedziczenia), idea ewolucji (zmiany) oraz idea życia jako procesu chemicznego i życia jako przetwarzania informacji. Z tą ostatnią ideą, biolog wiąże nadzieję na nowy, przełomowy paradygmat w tej nauce. W pytanie o życie są zapętlone podpytania: o to jak działa życie, jak powstało, czy na czym polegają relacje wiążące żywe istoty na naszej planecie? Schrodinger, a później Chalmers, czy Penrose „czekali” na nowe „prawa fizyki” wyjaśniające takie „trudne” zjawiska jak życie, czy świadomość. Możliwe, że pewne odpowiedzi będą „tajemnicą” dla nas do końca, bo są przed nami „ukryte”. Nurse próbuje zdefiniować życie za pomocą zasad. Oto jego definicja: Zdolność do ewolucji drogą doboru naturalnego to pierwsza zasada, jaką się posłużę, by zdefiniować życie.(...)Moja druga zasada mówi, że wszystkie formy życia są ograniczonymi przestrzennie fizycznymi bytami, oddzielnymi od swojego środowiska, lecz zdolnymi się z nim komunikować.(...)Moja trzecia zasada głosi, że organizmy żywe to systemy chemiczne, fizyczne i przetwarzające informacje.(...)Te trzy zasady razem wzięte definiują życie. Każdy byt funkcjonujący według nich wszystkich może zostać uznany za żywy. IDZIE NOWE? Na koniec lista ciekawych ścieczek/koncepcji, z którymi mierzy i będzie się mierzyć biologia XXI wieku: 1. Modułowa teoria komórki Nurse’a a modułowa teoria mózgu Dehaenego 2. Wetware – software/hardware jako tylko że żywe 3. Dziedziczenie epigenetyczne?-kontrowersyjna teza 4. Nowa biologia będzie opierać się na paradygmacie przetwarzania informacji (parafrazując Dobrzanskiego: Nic w biologii nie ma sensu, jeśli jest rozpatrywane w oderwaniu od informacji). 5. Edytowanie genów 6. Biologia syntetyczna 7. Poszukiwanie życia pozaziemskiego. Czy możliwe jest życie oparte na krzemie, a nie na węglu? 8. Ku hipotezie Gai – współzależność wszystkich istot żywych, co z tego wynika Ps.1. Nurse o fundamentalnym „związku” wszystkich istot biosfery i dlaczego powinniśmy ochraniać przyrodę: „ To, jak fundamentalnie są ze sobą połączone wszystkie formy życia, dotarło do mnie podczas wędrówki z przewodnikiem przez wilgotny, kipiący zielenią las deszczowy w Ugandzie, gdzie szukałem goryli górskich. W pewnym momencie natknęliśmy się na małe stado. Usiadłem naprzeciwko wspaniałego dorosłego samca, przykucniętego pod drzewem zaledwie dwa czy trzy metry ode mnie. Zacząłem się pocić, ale nie tylko przez upał i wilgoć. Jako genetyk wiedziałem, że goryl i ja dzielimy około 96 procent genów, ale ta goła liczba opowiada tylko część historii. Kiedy napotkałem inteligentne spojrzenie jego ciemnobrązowych oczu, zobaczyłem, że odbija się w nich wiele aspektów mojego człowieczeństwa. Małpy były bardzo wyczulone na siebie nawzajem i na nas, ludzi. Wiele zachowań goryli wyglądało w oczywisty sposób znajomo; na pierwszy rzut oka dawało się dostrzec empatię i ciekawość tych stworzeń. Samiec i ja przyglądaliśmy się sobie przez kilka minut. To było jak rozmowa. Następnie wyciągnął ramię, przygiął do ziemi pień młodego drzewa o średnicy jakichś pięciu centymetrów (czyżby próbował mi coś przekazać?) i wdrapał się na nie powoli, nie odrywając ode mnie przenikliwego wzroku. To dramatyczne i poruszające spotkanie uświadomiło mi dojmująco, jak blisko jesteśmy spokrewnieni z tymi wspaniałymi istotami. Nasza relacja z innymi organizmami rozciąga się jednak dalej, na inne małpy, ssaki i zwierzęta, a także – na starszych rozwidleniach wspólnego drzewa genealogicznego – łączy nas z roślinami i mikrobami. W moich oczach to jeden z najlepszych argumentów, dlaczego ludzkość powinna troszczyć się o całą biosferę, czyli wszystkie formy życia, z którymi wspólnie zamieszkujemy Ziemię.” . Ps2. Książkę przetłumaczyła, co ciekawe, Aga Zano, wybitna tłumaczka literatury anglojęzycznej. DODATEK. SŁOWNIK BIOLOGICZNY: Komórka – podstawowa jednostka budowy i funkcjonowania organizmów. Jądro komórkowe – organellum zawierające DNA i kontrolujące pracę komórki. Błona komórkowa – cienka warstwa oddzielająca wnętrze komórki od środowiska zewnętrznego. Gen – fragment DNA z informacją potrzebną do wytworzenia białka lub RNA. Genom – całość materiału genetycznego organizmu. Sekwencja DNA – kolejność zasad azotowych (A, T, G, C) w DNA. DNA – kwas deoksyrybonukleinowy, nośnik informacji genetycznej. RNA – kwas rybonukleinowy, bierze udział w odczytywaniu informacji z DNA. Chromosom – struktura z DNA i białek, zawierająca wiele genów. Cytoplazma – płynne wnętrze komórki, w którym znajdują się organella. Białka – cząsteczki zbudowane z aminokwasów, pełniące różne funkcje (enzymy, budulec, transport). Mutacja – zmiana w sekwencji DNA. Metabolizm – zespół reakcji chemicznych zachodzących w organizmie. Enzym – białko przyspieszające reakcje chemiczne w komórkach. Rybosom – struktura komórkowa, w której powstają białka. Organella komórkowa – wyspecjalizowana część komórki pełniąca określoną funkcję. Mitochondrium – „elektrownia komórki”, produkuje energię (ATP) w procesie oddychania komórkowego. Chloroplast – organellum roślinne, w którym zachodzi fotosynteza. Oddychanie komórkowe – proces pozyskiwania energii z glukozy (najczęściej z udziałem tlenu). Fotosynteza – proces wytwarzania glukozy z dwutlenku węgla i wody przy udziale światła. Tkanka – zespół podobnych komórek pełniących określoną funkcję. Organ – część organizmu zbudowana z tkanek, pełniąca konkretną funkcję. Układ narządów – zespół współpracujących organów (np. układ pokarmowy). ATP – adenozynotrifosforan, podstawowy „nośnik energii” w komórkach. Homeostaza – zdolność organizmu do utrzymywania stałych warunków wewnętrznych. Ewolucja – proces stopniowych zmian organizmów w czasie. Dobór naturalny – mechanizm ewolucji, w którym lepiej przystosowane organizmy częściej przeżywają i rozmnażają się. Gatunek – grupa organizmów zdolnych do krzyżowania się i wydawania płodnego potomstwa. Informacja genetyczna – zapis instrukcji życia w DNA. Chemia życia – ogół procesów chemicznych i związków (DNA, białka, ATP) warunkujących życie. RECENZJE POWIĄZANE: Primo Levi układ okresowy: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/uklad-okresowy/opinia/68192229 Dehaene: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/jak-sie-uczymy-dlaczego-mozgi-ucza-sie-lepiej-niz-komputery-jak-dotad/opinia/64905214 Dennett: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/od-bakterii-do-bacha-o-ewolucji-umyslow/opinia/71543549 De Waal: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/malpy-i-filozofowie-skad-pochodzi-moralnosc/opinia/65719244 CO CZYTAĆ: Mayr, „Darwin XX wieku”: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/134676/to-jest-biologia Polski nowy podręcznik Dzika: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4806893/biologia-czyli-sens-zycia Znikąd donikąd, polski klasyk: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/191368/znikad-donikad Jak powstało życie na Ziemi: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5058214/jak-powstalo-zycie-na-ziemi Kant: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4956906/krytyka-wladzy-sadzenia Jacob: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/202476/historia-i-dziedzicznosc Monod: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5033668/przypadek-i-koniecznosc-esej-o-filozofii-naturalnej-wspolczesnej-biologii Schrödinger: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4940221/czym-jest-zycie-biologia-w-pieciu-krokach Nick Lane, przewodnik po biochemii życia: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/293521/pytanie-o-zycie-energia-ewolucja-i-pochodzenie-zycia Informacja i życie: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4940737/demon-w-maszynie-jak-ukryte-sieci-informacji-wyjasniaja-tajemnice-zycia
prej7 - awatar prej7
ocenił na 7 7 miesięcy temu
M. Syn stulecia Antonio Scurati
M. Syn stulecia
Antonio Scurati
M. Syn stulecia to książka znakomita, imponująca rozmachem i przejmująco aktualna. Dawno już żadna pozycja z półki "literatura faktu" nie dała mi tyle do myślenia. Nie jest to jednak klasyczna biografia Mussoliniego. To literacki fresk obejmujący kilka kluczowych lat z życia twórcy faszyzmu: od końca I wojny światowej, przez brutalną drogę do władzy, aż po wstrząsające zabójstwo Giacomo Matteottiego, ostatniego opozycjonisty, który z ław włoskiego parlamentarnych opanowanych przez faszystów nie bał się wykrzyczeć słów protestu przeciwko dyktatorowi. Scurati nie tworzy pomnika czy oskarżycielskiego pamfletu. Przedstawiając opisy spotkań, wieców, wydarzeń rekonstruuje mechanizmy rodzącego się totalitaryzmu. Pokazuje, jak chaos powojennej rzeczywistości, lęk włoskiego społeczeństwa i polityczna krótkowzroczność otworzyły drogę człowiekowi, który początkowo wydawał się jedynie radykalnym publicystą. Gdyby nie słabość króla, oportunizm i podziały wśród elit, hasła Mussoliniego mogłyby pozostać jedynie marginalnym krzykiem. To właśnie pokazując bierność „elity władzy” okazały się współodpowiedzialne za nadciągającą katastrofę. Konstrukcja książki jest oparta na scenach spotkań, wieców, narad, przeplatanych autentycznymi cytatami bohaterów i fragmentami ówczesnej prasy. To wszystko nadaje książce niesłychaną dynamikę. Czytelnik ma wrażenie uczestniczenia w wydarzeniach, obserwuje je na miejscu, historia niemal dzieje się na naszych oczach. Choć pierwsza część (ponad 700 stron) momentami może wydać się wymagająca, druga połowa uderza z pełną siłą. Opis narastającej przemocy i bezkarności prowadzącej do morderstwa Matteottiego jest wstrząsający i na wskroś pouczający. Najbardziej przerażające jest jednak to, jak trafnie książka obnaża mechanizm manipulacji: jak łatwo porwać masy wielkimi hasłami, jak sprawnie przejąć instytucje państwa i jak szybko zdławić opór w imię „odnowy narodu”. W jednym z momentów Mussolini przyznaje, że faszyzm to „idea bez idei”. Mówi o tym, że to krytyka elit bez realnego programu. To zdanie brzmi niepokojąco współcześnie. To lektura obowiązkowa dla tych, którzy bezrefleksyjnie ulegają radykalnym hasłom, ale również dla tych, którzy wierzą, że skrajność można oswoić, że wystarczy ją wysłuchać i włączyć do demokratycznej debaty. Historia pokazuje, jak złudne bywa to przekonanie. Z drugiej strony ciekawe, jak ta historia potoczyłaby się, gdyby w tamtych czasach istniał internet i media społecznościowe. Obawiam się, że tylko przyczyniłby się one do jeszcze większej popularności dyktatora, który i tak po przejęciu władzy jednym pociągnięciem elektronicznego pióra wprowadziłby ich cenzurę. Czytając Syna stulecia, trudno nie dostrzec analogii do niektórych dzisiejszych narracji politycznych. Jak blisko im do tamtych mrocznych czasów. Zdecydowanie zbyt blisko.
Paweł Pełka - awatar Paweł Pełka
oceniła na 9 1 miesiąc temu
Kto odejdzie, już nie wróci. Jak opuściłem świat chasydów Shulem Deen
Kto odejdzie, już nie wróci. Jak opuściłem świat chasydów
Shulem Deen
Książka pisana jest od serca, a jej autorem jest Shulem Deen – Żyd wychowany w tradycji chasydzkiej w społeczności Skwer niedaleko Nowego Jorku. Już sam tytuł zapowiada nieodwracalny zwrot w życiu bohatera, jednak nie zdradza szczegółów fabuły, pozwalając czytelnikowi skupić się na treści. Deen opisuje swoje życie, rozpoczynając narrację od momentu zawarcia małżeństwa z kobietą, którą niemal nie znał, a którą poślubił zgodnie z zasadami swojej społeczności. Początkowo nie rozumie ani nie chce tego związku, lecz presja wychowania i oczekiwań otoczenia sprawia, że stara się być wzorowym członkiem wspólnoty chasydzkiej. Autor szczegółowo przedstawia codzienność swojej rodziny, sposób funkcjonowania wewnątrz społeczności oraz kontakt ze światem zewnętrznym. Z czasem w jego sercu pojawiają się wątpliwości, zaczyna zadawać pytania, które w tamtym środowisku są zakazane. Proces ten nie jest nagły – to długie miesiące, a nawet lata rozterek i refleksji. W końcu Deen wkracza na ścieżkę, z której nie ma już powrotu, świadomie wybierając drogę, która wyklucza go ze społeczności. Interesująco ukazuje reakcje żony – najpierw pełne strachu i niezrozumienia, później stopniowo oswajającej się z myślą, że mogą opuścić świat, który wypełniał ich życie od zawsze. Deen kapitalnie wyjaśnia mechanizmy władzy, kontroli i nacisku społecznego, jakie panują w zamkniętych grupach religijnych. Nie oskarża, nie ocenia, lecz dzieli się własnymi doświadczeniami i samotnością, która coraz silniej go dotyka. Książka jest bardzo sugestywna; narracja może chwilami wydawać się powolna, ale warto poświęcić jej uwagę, by dostrzec to, co ukryte między wierszami. Dzięki temu czytelnik może głębiej zrozumieć, jak trudna była droga autora i jak specyficzna jest społeczność, w której się wychował.
Arek - awatar Arek
ocenił na 7 1 miesiąc temu

Cytaty z książki My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki My, naród. Nowa historia Stanów Zjednoczonych


Ciekawostki historyczne