„JESTEM ŚMIERĆ” – Elisabeth Helland Larsen
„Jestem Śmierć, część życia, miłości i ciebie”.
Dobrze jest zacząć nowy rok z dobrą książką, zwłaszcza z taką, która daje ostro do myślenia, zwłaszcza, że akurat pożegnaliśmy stary, a powitaliśmy nowy rok, z którym wiąże się wiele marzeń, celów, nadziei. Stare odeszło, umarło, jest już za nami, a witamy to, co nadchodzi – nowe, często nieznane, jednak pełni ufności otwieramy nowe karty naszej historii.
Książka Elisabeth Helland Larsen zatytułowana „Jestem Śmierć” przywołała we mnie takie refleksje i wywarła duże wrażenie. Napisana dla najmłodszych na niespełna czterdziestu stronach, ale z taką wrażliwością i czułością, iż śmiało można ją czytać i omówić, wyjaśnić dzieciom ten tak trudny temat – czym jest śmierć. To ona jest tutaj główną bohaterką, jedzie na rowerku przez świat, przysiada się i do małych zwierzątek i tych większych, odwiedza ludzi ze zmarszczkami, ale też najmłodszych, a nawet tych, którzy jeszcze się nie urodzili. Ma smutna minkę, ale i kwiaty w długich ciemnych włosach. Jest skryta, przenikliwa, ale tłumaczy, że i ona jest potrzebna, że jest ważną częścią życia, że jest cząstką nas wszystkich. Jest naszym dopełnieniem. Przyjdzie do każdego bez wyjątku.
Wspaniała książka, którą czytając dzieciom, pokazując ilustracje możemy wyjaśnić, żeby się nie bały, bo Śmierć wypełnia swoją bardzo ważną rolę – pomaga Życiu, współpracują ze sobą, idą ramię w ramię. To dla nowego musi przygotować miejsce. Swoje zadania wypełnia w sposób najdelikatniejszy i troskliwy. Do tych, do których przychodzi, bierze ich pod rękę, by łatwiej było pójść na drugą stronę. A tych, którzy nie chodzą sami, sama niesie i tuli do piersi i nuci najłagodniej, jak umie. Przyznam, że to bardzo wzruszające. Każdy z nas ociera się o śmierć, obcujemy z nią. Boimy się i dzieci też się boją, a ta niezwykła książka pozwala spojrzeć na to wszystko zupełnie inaczej.
Śmieć robi miejsce nowym słowom i marzeniom. Wszystko co nowe potrzebuje przestrzeni, miejsca do zaistnienia, do wzrostu.
Atrakcji książce dodają oczywiście piękne ilustracje Marine Schneider. Wydawnictwo bardzo się postarało o wysoką jakość, delikatne pastelowe kolory. Kiedy zobaczyłam tę książkę na półce w bibliotece chwyciłam od razu zaintrygowana tytułem i chciałam zobaczyć, w jaki sposób pomoże mi omawiać trudny temat przemijania i śmierci. Nie zawiodłam się, bardzo gorąco polecam rodzicom i przede wszystkim najmłodszym dzieciom. To dobra książka dla dzieci w chorobie, w hospicjum. Może najdelikatniej oswajać, że Śmierć ma zadania do wykonania i jest czuła, poprowadzi dziecko za rączkę. Łzy się kręcą, bo to strasznie trudne, oby nas takie tematy omijały w Nowym Roku. Przesyłam serdeczności.
„Jeżeli boisz się mnie albo życia,
mogę szepnąć ci coś na ucho...
Miłość!
Miłość potrafi
odmienić smutek i nienawiść.
Miłość może cię odwiedzić
każdego dnia, kiedy chcesz.
Miłość nie umiera,
nawet gdy spotka mnie”.
Łączę serdeczności i życzę Miłej lektury 😊
Opinia
Pięknie ilustrowana i wydana opowieść o niedźwiadce MruMru, która nie była jak inne misie i nie mogąc zasnąć zimą postanowiła ją zobaczyć 🙂 Pokazuje dzieciom, że warto nie bać się spełniać marzenia i być trochę innym niż przyjęte normy. Na pewno nie raz będziemy ją z Tosią czytały i oglądały🥰
Pięknie ilustrowana i wydana opowieść o niedźwiadce MruMru, która nie była jak inne misie i nie mogąc zasnąć zimą postanowiła ją zobaczyć 🙂 Pokazuje dzieciom, że warto nie bać się spełniać marzenia i być trochę innym niż przyjęte normy. Na pewno nie raz będziemy ją z Tosią czytały i oglądały🥰
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to