Mało brakowało

Okładka książki Mało brakowało
Monika B. Janowska Wydawnictwo: Lucky literatura obyczajowa, romans
496 str. 8 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Data wydania:
2019-10-24
Data 1. wyd. pol.:
2019-10-24
Liczba stron:
496
Czas czytania
8 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366332089
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mało brakowało w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Mało brakowało

Średnia ocen
6,8 / 10
49 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2328
1701

Na półkach:

Zakręcona opowieść o dwóch kobietach,hydraulik Magdzie i pracownicy firmy Blance.Los połączył je ze sobą w dosłownym sensie,Magda oddała kiedyś swój szpik Blance,co czyni je genetycznymi siostrami.
Humor,niebanalni bohaterowie jak Rusek czy Lenin,do tego wątek kryminalny i mamy całkiem zgrabną lekturę na deszczowe popołudnie.Polecam!!

Zakręcona opowieść o dwóch kobietach,hydraulik Magdzie i pracownicy firmy Blance.Los połączył je ze sobą w dosłownym sensie,Magda oddała kiedyś swój szpik Blance,co czyni je genetycznymi siostrami.
Humor,niebanalni bohaterowie jak Rusek czy Lenin,do tego wątek kryminalny i mamy całkiem zgrabną lekturę na deszczowe popołudnie.Polecam!!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

102 użytkowników ma tytuł Mało brakowało na półkach głównych
  • 60
  • 41
  • 1
21 użytkowników ma tytuł Mało brakowało na półkach dodatkowych
  • 9
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Monika B. Janowska
Monika B. Janowska
ur. 1972 r. w Legnicy. Debiutowała w 2011 roku powieścią” Gra o pałac”. Kolejna książka – „Zawracanie głowy” – trafiła do rąk czytelników w 2013 roku. Natomiast w 2017 roku została wydana trzecia powieść autorki, pt. ”Połknąć żabę”. O swojej pisarskiej przygodzie mówi tak: „Zaczęłam w wieku dziesięciu lat i od tego czasu właściwie już zawsze pisałam. Najpierw były to bajki, później opowiadania, aż w końcu zrobiło mi się ciasno w tych formach i postanowiłam napisać książkę”. Powieści Moniki B. Janowskiej tryskają dobrym humorem, obfitują w zwariowane przygody zwykłych-niezwykłych bohaterek i zaskakujące zbieg okoliczności, ale przede wszystkim pozwalają się oderwać od szarej codzienności.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Willa pod czarnym tulipanem Danuta Korolewicz
Willa pod czarnym tulipanem
Danuta Korolewicz
Lidia dostaje tajemnicze zaproszenie na weekend do willi hrabiego Tulipanowskiego. Jest to o tyle dziwne, że go właściwie nie zna. Zastanawia się czy przyjąć to zaproszenie do obcego domu szczególnie, że willa jest położona na otoczonej przez jeziora wyspie na mazurach. Nie będzie miała możliwości ucieczki w sytuacji gdy jej się nie spodoba. Jednak decyduje się tam wybrać bo jak się okazuje wybiera się tam również jej przyjaciółka. Na przystani okazuje się również, że nie są same i niektóre osoby są dla nich zaskoczeniem. Na jej nieszczęście na pokładzie znajduje się również jej były facet Zbyszek. Gdy docierają na miejsce zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Sama willa w sobie jest dość przerażająca i mroczna. Pojawiają się dziwne zdarzenia, których nie sposób na początku logicznie wytłumaczyć. Kobiety, które się tam znajdują są przerażone ale mężczyźni chcąc sprostać zadaniu robią wszystko aby wszyscy byli bezpieczni i szukają dobrego wyjścia z sytuacji. Lidia jako jedyna z kobiet nie daje się zwieść zdawkowym odpowiedziom i dzielnie zapuszcza się z facetami w różne miejsca willi. Nie codziennie czytam kryminały bo jakoś nie lubie książek w której są czasem nazbyt szczegółowe opisy zbrodni. Tutaj nie ma tego, aż tak dużo jest to bardziej rozwiązywanie zagadek plus kilka spokojnych zabójstw. Więcej tam strachu niż opisów morderstwa. Osoby, które przebywają w willi znaleźli się przez zupełny przypadek nie w tym miejscu i nie w tym czasie co spowodowało tego następstwa. Na szczęście są to osoby dość zdeterminowane, żeby przeżyć i robią co w ich mocy aby dotrwać do końca. Jest tam wiele tajemnic, które należy odkryć szczególnie gdy gospodarz domu znika i przez dłużysz czas się nie pojawia. Pogoda również nie pomaga. Miał to być cudowny weekend, a okazał się najgorszym przeżyciem w dotychczasowym życiu. Mimo, że autorka pisze lekko i przyjemnie zakładam, że gdyby nie audiobook możliwe, że nie udałoby mi się tego przeczytać.
Zaczytanaola90 - awatar Zaczytanaola90
ocenił na 6 10 miesięcy temu
Selfie z Toskanią Monika B. Janowska
Selfie z Toskanią
Monika B. Janowska
Motyw ucieczki od przytłaczającej polskiej codzienności prosto w objęcia słonecznej Italii stał się już niemal osobnym gatunkiem literackim. Monika B. Janowska w swojej powieści „Selfie z Toskanią” bierze ten popularny schemat na warsztat, dodając mu jednak sporo autorskiego humoru i dystansu. Moja ocena to solidne 7/10 – to idealna lektura typu „guilty pleasure”, która bawi, odpręża i pozwala na chwilę mentalnego urlopu, nawet jeśli nie oferuje przełomowych odkryć egzystencjalnych. Fabuła: Z deszczu pod toskańską rynnę Główna bohaterka, zmęczona życiowymi zawirowaniami i szarością polskiej rzeczywistości, decyduje się na radykalny krok – wyjazd do Włoch. Toskania jawi się jej jako kraina z pocztówki: cyprysy, wino i wieczne słońce. Rzeczywistość okazuje się jednak nieco bardziej skomplikowana (i zabawna), niż sugerowałyby to idealne zdjęcia na Instagramie. Janowska świetnie ogrywa zderzenie wyobrażeń z realiami życia w regionie, gdzie czas płynie wolniej, ale biurokracja i lokalne układy potrafią być równie irytujące, co w kraju nad Wisłą. Mocną stroną powieści jest jej lekkość i bezpretensjonalność. Autorka ma doskonałe ucho do dialogów i potrafi w komiczny sposób opisać sytuacje, w których każda z nas mogłaby się znaleźć. To nie jest książka o wielkiej traumie, lecz o szukaniu radości w małych rzeczach i o odwadze, by zacząć od nowa, nawet jeśli początki bywają niezdarne. Zamiast budować gęsty nastrój, autorka stawia na jasną paletę barw i dynamizm. Napięcie w powieści wynika głównie z komizmu sytuacyjnego oraz zderzenia kultur. Janowska unika zbędnego patosu, zastępując go ironią i trafnymi spostrzeżeniami na temat współczesnego stylu życia, zdominowanego przez potrzebę dokumentowania każdej chwili (tytułowe „selfie”). Toskania w jej wydaniu jest żywa, głośna i pachnąca bazylią, a nie tylko sielankowym tłem dla romansu. Najważniejsze wnioski i rady płynące z tej lektury to: Problemy podróżują razem z nami: Janowska przypomina, że zmiana szerokości geograficznej nie rozwiązuje wewnętrznych dylematów, choć słońce zdecydowanie pomaga w ich przepracowaniu. Dystans to podstawa: Najważniejszą radą dla czytelnika jest umiejętność śmiania się z własnych potknięć. Bohaterka uczy nas, że perfekcja jest nudna, a najciekawsze historie rodzą się z chaosu. Odwaga ma różne oblicza: Czasem największym aktem heroizmu jest po prostu spakowanie walizki i pozwolenie sobie na błąd. Książka otrzymuje taką notę za świetny warsztat komediowy i umiejętność poprawienia humoru czytelnikowi. Janowska pisze sprawnie, z polotem i dużą dawką empatii dla swojej bohaterki. Brakujące trzy punkty wynikają z pewnej przewidywalności fabularnej – to pozycja, która trzyma się sprawdzonych torów literatury obyczajowej, nie próbując ich przeskoczyć. Momentami opisy włoskich uroków mogą wydawać się nieco zbyt katalogowe, ale w ramach tej konwencji jest to w pełni zrozumiałe. „Selfie z Toskanią” to literacki odpowiednik prosecco – musujące, lekkie i niezwykle przyjemne w odbiorze. Monika B. Janowska stworzyła idealny antydepresant na polską jesień, przypominając, że czasem warto zaryzykować wszystko dla jednego pięknego widoku i kieliszka dobrego wina.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
To nie koniec świata Ewa Maja Maćkowiak
To nie koniec świata
Ewa Maja Maćkowiak
Prowincje mają swój urok. Ucieczka z metropolii często jest punktem do wprowadzenia wielu zmian w życiu. Zwykle to pomaga na skupieniu się na sobie, zrozumieniu własnych potrzeb, aby później móc wyjść naprzeciw ludziom z nową dawką siły i ciepła. Pozytywne, życzliwe i skupiające na własnych potrzebach myślenie pozwoli nam zmienić życie na lepsze, dostrzec w innych dobro oraz to, że oni także mają potrzebę skupiania się na sobie, a także potraktować dotychczasowe doświadczenia jako bardzo ważną lekcję, bez której nie bylibyśmy tymi osobami, którymi jesteśmy. . I tak właśnie jest w dylogii „Na koniec świata” Ewy Mai Maćkowiak. W pierwszym tomie poznajemy Barbarę, którą spotyka wiele sytuacji zmuszających ją do tego, aby pewnego dnia rzucić wszystko i wyjechać do Końca Świata. Pewnie myślicie, że pomyliłam „do” z „na”, ale tak nie jest, ponieważ jest to nazwa istniejącej naprawdę miejscowości znajdującej się w Wielkopolsce w powiecie ostrzeszowskim. Zarówno prawdziwa, jak i powieściowa wioska jest niesamowicie mała. Nikt tam już nie chce mieszkać. Młodzi wyprowadzają się do dużych miast, a w walących się domach pozostają osoby starsze. Przygnieciona życiem Barbara znajduje tu miejsce dla siebie. Ruina z otaczającą ją graciarnią dla głównej bohaterki jest malowniczym zakątkiem z dużym potencjałem i urokliwymi zakamarkami. Widoczne na zdjęciach walające się w ogrodowych chaszczach sprzęty ogląda z zafascynowaniem. Niewiele się zastanawiając jedzie, by nabyć niechciany, opuszczony dom. I właśnie wtedy zaczyna się akcja książki, która zabiera nas raz do teraźniejszości raz pozwala zagłębić się w przeszłość. Skulona z zimna, wychudzona i wyglądająca na pokonaną przez życie Basia szybko i zdecydowanie staje się właścicielką miejsca, które będzie wymagało od niej dużej ilości pracy. Ale zajęcie się czymś, planowanie to właśnie to, czego ona teraz najbardziej potrzebuje. Im ciężej tym lepiej. Pierwsze tygodnie mieszkania to przede wszystkim ciężka praca nad przywróceniem tego domu do świetności, ale też stopniowe wchodzenie do małej społeczności, która traktuje przybyła jak wiedźmę, a wszystko przez jej dziwne zachowania: przytula się do drzew, śpiewa, zbiera zioła, robi lecznicze mieszanki oraz uzdrawiające przedmioty. Stopniowo dowiadujemy się, że Basia w nowym miejscu leczy rany, które do tej pory zadało jej życie: wychowywana przez złą ciotkę, porzucona przez mężczyznę, który zapewniał ją o swojej miłości dochodzi do wniosku, że musi całkowicie zmienić swoje życie. Bliskość natury ma jej przywrócić spokój ducha, odnaleźć sens, oczyścić się ze zła jakie ją spotkało i pielęgnować miłość do siebie oraz otoczenia. Młoda, nieznająca trudów życia na wsi kobieta ucieka w miejsce, w którym najtrudniej przetrwać, bo małe miejscowości to brak pracy, trudy związane z koniecznością dbania o ogród i dom, izolacja od świata. Szybko okazuje się, że właśnie tu jest bliżej ludzi niż kiedykolwiek wcześniej, bo sąsiadka znajdzie nie jeden pretekst, aby do niej zajrzeć. Basia z odwiedzinami też nie będzie jej dłużna: a to wpadnie po mleko, a to po ser czy inną potrzebną rzecz. Powoli między nią, a mieszkańcami zacieśniają się więzi, uczy się nowych rzeczy i coraz lepiej poznaje siebie oraz moc przyrody. Jej fascynacja siłami natury przebija z każdej strony, a zapał do pracy wzbudza podziw. Basia jest niczym dobra wróżka, która na łąkach i w lesie potrafi znaleźć wszystko to, co potrzebne, aby pomóc w czasie choroby. Bohaterka dookoła siebie tworzy świat pełen pradawnych obrządków, wzbogacony wiarą w moc słowiańskich rytuałów, które pozwalają jej zebrać przy wigilijnym stole zaskakujących gości i chociaż „Na koniec świata” Ewy Mai Maćkowiak nie jest lekturą świąteczną na pewno pomoże w budowaniu klimatu, pomoże w przywracaniu ważnych obrzędów, zachęci do samodzielnego wykonywania wielu zdrowych i smacznych potraw, których zapachy wydają się unosić nad czytanymi stronami. Drugi tom, „To nie koniec świata” otwiera akcja porodowa. Halinka została zabrana przez karetkę po wypadku samochodowym. Te wydarzenia przyspieszyły poród i sprawiły, że kobieta bardzo przeżywa wydarzenia. Boi się o swoje dziecko. Marzy o tym, aby wszystko skończyło się dobrze. Wiadomość o nieszczęśliwych wydarzeniach do Barbary dociera bardzo szybko. Miejscowy policjant odwiedza ją, aby przekazać informacje o pobycie bliskich jej osobom. Wydarzenia te bardzo niepokoją bohaterkę. Zwłaszcza, że przy młodej mamie nie ma ojca dziecka. A później nie widuje go w domu przyjaciółki. Jakby tego było mało Halinka nie radzi sobie z opieką nad dzieckiem, ale jednocześnie nie chce pomocy. W sprawę zaangażuje się też lekarz z karetki. Właśnie z powodu tych zaskakujących narodzin na plan pierwszy wysunie się Halinka. A później dołączy do niej Bogusia. Oczywiście nie zabraknie też i opowieści o Basi, bo to obserwując ją dowiemy się o innych bohaterach i często z jej perspektywy będziemy śledzić wiele wydarzeń. I tym razem nie zabraknie wątku miłosnego. Do tego poruszony zostanie problem depresji poporodowej. Ale zły stan zdrowia psychicznego przyjaciółki wcale nie znaczy, że będzie tu smutno i nudno. Bohaterzy potrafią zaskoczyć wieloma rzeczami. Wśród niespodzianek nie zabraknie ślubu. Mamy tu ciekawą opowieść zabierającą nas do świata bardzo odmiennych postaci, które żyją obok siebie i potrafią się wspierać. Nie zabraknie też tematu rozwijania biznesu na prowincji, przedsiębiorczości i kreatywności. „Na koniec świata” to specyficzna dylogia, która zaczyna się niby opowieścią o skrzywdzonej kobiecie, ale ta historia wydaje się tylko pretekstem do przeniesienia bohaterki na prowincję i pokazania nam jak bogatą mamy kulturę, jak wiele zwyczajów i powiedzonek odchodzi w zapomnienie oraz jak cenne są na prowincji relacje między ludźmi. Mamy tu pięknie zżyte, choć nie zawsze lubiące się, społeczeństwo. Do tego sporo miejsca poświęcono folklorowi religijności. To sprawia, że klimat polskiej wsi wydaje się być egzotyczny: stajemy się świadkami wypowiadania zaklęć, wiary w moc ognia, totemów, majowych pali, łapaczy chwil (do których inspiracją były indiańskie łapacze snów). Wszystko to wymieszane z namacalną cudownością przyrody karmiącej nas swoimi darami (od buraczków po kapustę a nawet czereśnie w spirytusie). W treść wpleciono przepis na zakwas z czerwonych buraków czy opisy pieczenia chleba. I kiedy tak mamy wrażenie, że jest to przede wszystkim opowieść o obyczajach odkrywamy, że jednocześnie bardzo dobrze poznaliśmy losy bohaterki od momentu jej poczęcia. Teraz pewnie pod wpływem mojego opisu macie wrażenie, że to taka bardzo nudna, sentymentalna opowieść o polskiej prowincji. Nic bardziej mylącego, bo sporo tu humoru, zabawy słowem i kontrastu wynikającego ze zderzenia kulturowego dziewczyn (Basi i jej przyjaciółki) z miejscową, bardzo nieliczną ludnością ograniczającą się do trzech osób: pani Rzepkowa mówiąca gwarą, Remek (listonosz) i pan Ignac. W drugim tomie liczba postaci rośnie. Przeprowadzka Basi na wieś wywraca ich życie: młody się zakochuje, a starsi mają w tej dziwnej miastowej sporą pomoc. Ciotka mieszkająca z bohaterką odkryje swoją drugą młodość oraz rozwinie nowe zainteresowania i znajomości. Widzimy wiele jej działań pod wpływem chwili, powolną przemianę.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na 8 3 lata temu
Diablęta i anioły Małgorzata J. Kursa
Diablęta i anioły
Małgorzata J. Kursa
"Diablęta i anioły" to fascynująca powieść autorstwa Małgorzaty Kursy, której fabuła i wciągające postaci dostarczają czytelnikowi wspaniałej rozrywki. Nela, córka Marty i Michała, po wypadku staje się wyobcowaną i dziką osobą, otwierającą się jedynie na swojego brata. Daniel, syn Oleńki i Andrzeja, prowadzi beztroskie studenckie życie, wykorzystując pieniądze ojca. Zośka, córka Weroniki i Radka, jest piękna, ale rozpuszczona i złośliwa. Grzesiek, jedynak Doroty i Kamila, marzy o karierze na estradzie i nadal jest utrzymywany przez rodziców. Opowieść skupia się na relacjach rodzinnych, odpowiedzialnych i kochających rodzicach, a także na wsparciu, jakie znajdują w grupie przyjaciół. Mimo to, dzieciaki Familii napotykają trudności na swojej drodze do dorosłości. Książka zastanawia się nad tym, co poszło nie tak i jak dzieciaki znajdą swoje własne drogi w życiu. Małgorzata Kursa wprawnie tworzy charakterystyczne postacie, które ożywają na kartach książki. Czytelnik nie tylko poznaje ich mocne strony, ale także ich wewnętrzne konflikty, słabości i motywacje. Język używany przez autorkę jest lekki i przyjemny, co sprawia, że czytanie "Diabląt i aniołów" jest łatwe i przystępne dla różnych grup czytelników. Kursa potrafi zręcznie balansować pomiędzy akcją, dialogami i opisami, co utrzymuje tempo narracji na odpowiednim poziomie. Intryga powieści jest dobrze skonstruowana, pełna zwrotów akcji i napięcia, które trzymają czytelnika w nieustannym zainteresowaniu. Autorka potrafi zaskakiwać czytelnika i układać kawałki układanki w sposób logiczny, nie pozwalając na nudę w trakcie lektury. Jedyną słabością tej książki jest może nieco przewidywalny schemat fabularny, który mógłby być bardziej zaskakujący. Niektóre elementy mogłyby być bardziej rozbudowane, aby w pełni wykorzystać potencjał historii. Małgorzata Kursa udowadnia swoje umiejętności pisarskie, tworząc barwne postacie i prowadząc czytelnika przez fascynujący świat znany z poprzednich tomów. Mam poczucie satysfakcji, bo koło się zamknęło i tak miało być...
Bettygreen - awatar Bettygreen
ocenił na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Mało brakowało

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mało brakowało