Madam Frankensztajn. Czarna iluminacja

Okładka książki Madam Frankensztajn. Czarna iluminacja
Zyta Oryszyn Wydawnictwo: Bellona Seria: Kanon Literatury Podziemnej literatura piękna
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Kanon Literatury Podziemnej
Data wydania:
2009-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2009-01-01
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
8311116795
Średnia ocen

                6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Madam Frankensztajn. Czarna iluminacja w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Madam Frankensztajn. Czarna iluminacja

Średnia ocen
6,3 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2461
2360

Na półkach: ,

Mam oczywiście podziemne wydanie. Książka bardzo dobra. Młodzi ludzie i waląca w nich propaganda. Kto oglądał 'Dreszcze" wie o czym mówię. Do dziś pamiętam słowa woźnego wykrzykującego do bohaterki : Ach, ty mała komunistyczna gnido! Zaraz ci nakopię do dupy! Tak było!

Mam oczywiście podziemne wydanie. Książka bardzo dobra. Młodzi ludzie i waląca w nich propaganda. Kto oglądał 'Dreszcze" wie o czym mówię. Do dziś pamiętam słowa woźnego wykrzykującego do bohaterki : Ach, ty mała komunistyczna gnido! Zaraz ci nakopię do dupy! Tak było!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

80 użytkowników ma tytuł Madam Frankensztajn. Czarna iluminacja na półkach głównych
  • 65
  • 15
19 użytkowników ma tytuł Madam Frankensztajn. Czarna iluminacja na półkach dodatkowych
  • 11
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Zyta Oryszyn
Zyta Oryszyn
Zyta Oryszyn (ur. jako Zyta Anna Bartkowska) - polska pisarka, dziennikarka i tłumaczka. Urodziła się na Podkarpaciu. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego (filozofia). Literacko zadebiutowała w wieku 30 lat. Jej pierwsza powieść otrzymała Nagrodę im. Wilhelma Macha. W latach 80. XX w. działała w Komitecie Kultury Niezależnej. Członkini redakcji "Rzeczpospolitej". Tłumaczka literatury francuskiej i amerykańskiej. Odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Wybrane publikacje książkowe: "Najada" (Czytelnik, 1970), "Melodramat" (Czytelnik, 1971), "Madam Frankensztajn" (Wydawnictwo Przedświt, 1984), "Historia choroby, historia żałoby" (Oficyna Wydawnicza Pomost, 1992), "Ocalenie Atlantydy" (Świat Książki, 2012). Dwukrotnie zamężna: 1. Edward Jerzy Stachura (05.04.1962-1972, rozwód); 2. Andrzej Kaczyński (do 11.10.2018, jej śmierć).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wiedeńskie znaki czasu Joseph Roth
Wiedeńskie znaki czasu
Joseph Roth
Jeżeli ktoś jest zaniepokojony lub nawet i przerażony tym, co dzieje się współcześnie dookoła, np. klęską suszy, zmianami klimatu, polityką najogólniej mówiąc, szalejącym populizmem, groźbą wojny, przemianami obyczajowymi i masą innych rzeczy, powinien sięgnąć po „Wiedeński znaki czasu”. Joseph Roth swoje felietony wiedeńskie napisał dokładne 100 lat temu, problemy były wówczas inne. Ale świat, który znał, nagle przestał istnieć. I zastąpił go świat gorszy z jego punktu widzenia i nieprzewidywalny. Ukochane przez niego cesarstwo przestało istnieć. Austro –Węgry przestały istnieć. Wiedeń, niegdyś niemal stolica świata, stał się miastem biedaków. U progu, bo już na Węgrzech, szalała rewolucja bolszewicka, a wówczas nie było wiadomo, jak to się może skończyć. W felietonach nie znajdzie się lekarstwa na lęk przed zmieniającym się światem i przed masą niebezpieczeństw, jakie się wyłaniają. Ale można poczuć, że inni ludzie już przeżywali takie stany. I po tym względem felietony Rotha się nie zdezaktualizowały i nie jest tak, że mają tylko wartość historyczną. Nie zdezaktualizowały się także i z tego względu, że zawsze są i będą jacyś ludzie biedni i nieszczęśliwi, nad którymi należałoby się pochylić. A Joseph Roth nigdy takich osób nie mijał obojętnie. Zawsze wiedział, komu dzieje się krzywda. Był mistrzem empatii. Proust np., którego dopiero co skończyłam czytać, też pisał genialnie, ale żadnymi biedakami nigdy sobie głowy nie zawracał. Sporo jest teraz literatury lekkiej, pokazującej nieskomplikowany obraz „pięknego świata”. Nie ma tam biedy i nieszczęść. Życie jest pasjonującą przygodą, w trakcie której można co najwyżej natrafić na trudności, które można i należy przezwyciężyć. Życie w warunkach pokoju i we względnym dobrobycie może utwierdzać w takim przekonaniu. Warto jednak sięgnąć do literatury, która ten piękny i prosty obrazek może nam nieco wzruszyć, albo nawet i zburzyć. Chociażby nawet po to, aby uzmysłowić sobie, że może jednak nie do końca mamy racje. Że życie z punktu widzenia tych skrzywdzonych i nieszczęśliwych wygląda zupełnie inaczej. Roth do tego stopnia skupił się na nich, że aby funkcjonować, zaczął się znieczulać alkoholem. A potem już nie mógł przestać pić. Poszczególne teksty są krótkie, czyta się je szybko, ale o niektórych z nich trudno jest zapomnieć. Pisarz nie miał żadnych złudzeń co natury ludzkiej. Widział bez żadnych upiększeń. I bynajmniej nie uważał, że ludzie są dobrzy, a życie jest piękne. Uważał, że jest dokładnie odwrotnie. Oczywiście nie generalizował, był mędrcem. W felietonie „Marionetki” opisał 7 letnią dziewczynkę, Lily, którą zabrał na przedstawienie kukiełek. Wspomniał, jak widzowie obserwują w trakcie spektaklu poruszające się marionetki. „Widz nie widzi poruszanych przez aktorów grubych drutów, ani prymitywnego mechanizmu, którym opatrzność boska dyryguje losami”. Doszedł też do wniosku, że „Marionetki nie kłamią tak, jak ludzie. Gdy nie porusza ich drut, tkwią w bezruchu. I nie udają wolnej woli tam, gdzie istnieje tylko dyktat aktora, poruszającego drutami. Prawda istnieje tylko w świecie marionetek”. Po spektaklu chciał pokazać dziewczynce „powagę życia”, „by zobaczyła, jaki jest koniec każdej ziemskiej przyjemności. Jak biedne i pozbawione duszy są te lalki”. „Zburzę okrutnie iluzje, myślałem”. Ale dziewczynce w niczym nie przeszkadzało, gdy zobaczyła z bliska lalki. Widziała, że są częściowo popsute i wyglądają strasznie. Śmiała się. Zamiast rozczulać się nad dziewczynką, jak jest piękna i mądra, jak to mają w zwyczaju dorośli, konkluzja autora była zupełnie inna. Stwierdził, że małe dziewczynki potrafią być „jakże okrutne”. A potem, gdy dorosną są okrutne jeszcze bardziej. całość https://powrot-do-krainy-ksiazki.blogspot.com/2019/08/joseph-roth-wiedenskie-znaki-czasu.html
LadyBlackCat - awatar LadyBlackCat
ocenił na 9 6 lat temu
Upadek Jerycha Artur Lundkvist
Upadek Jerycha
Artur Lundkvist
Tytułowe opowiadanie serwuje nam sugestywne sceny biblijnej przemocy. Doświadczana przez izraelskich zwiadowców przyjemność obcowania z ladacznicą Rahab, wrogość mieszkańców Jerycha oraz okrucieństwo i bezwzględność żołnierzy Jozuego okazują się misternym planem Boga, który rezerwuje sobie srebro i złoto zdobyte na grabieży. Starcy, kobiety i dzieci, a nawet niemowlęta giną z rąk siepaczy nie znających zmiłowania. Przywołując wątki biblijne autor pozostaje wierny nazwom, imionom i kolejności zdarzeń opisanych w Księdze Jozuego, a trąby jerychońskie, które jak w Biblii pojawiają się siedmiokrotnie, zdają się brzmieć jeszcze bardziej złowrogo. Mury rozpadają się dzięki Bożej interwencji rozumianej jako zgranie w czasie przenikliwych dźwięków trąb z trzęsieniem ziemi. Zwycięzcy wdzierają się do miasta, ucinają głowy i przebijają ciała, ślizgają się w rozlanej krwi, a kobiety walczą jak tygrysice chroniąc dzieci własnym ciałem, rzucają się żołnierzom do stóp, rozdzierają szaty i kładą się przed nimi otwierając łona. Lundkvist nie oszczędza czytelnikowi obrazów rzezi i zdaje się pytać o Boga, który jest zleceniodawcą tych wszystkich ludzkich tragedii i którego nie złości słabość żołnierzy do pięknej ladacznicy, ale fakt, że izraelita Akan, z pokolenia Judy, ukradł Mu dwieście szeklów srebra, złotą płytkę i cenny płaszcz. Za popełnioną zbrodnię ukamienowano z rozkazu Boga, czyli pokrzywdzonego, całą jego rodzinę. Niektórzy mogliby zapytać, dlaczego słowo „Bóg” nadal piszę wielką literą. Wierzę, że to ludzka ograniczoność zszargała Jego Imię i przypisała Mu intencje krwiopijcy, że to interpretatorzy historii i przekaziciele Jego woli, niedosłyszeli, zafałszowali obraz Boga, przerobili Jego niezrozumiałe po ludzku działania na przyziemne interesy chciwców i zboczeńców. Jak to możliwe, że Bóg przemawiał słowami ludzi, których poglądy bliższe były szatańskiej zawziętości, a miłość do wroga była dla nich niewybaczalną słabością? Autor opowiadania „Upadek Jerycha” nic nie przekręca, nic istotnego nie dodaje. Mówi wprost i dosadnie to, co redaktor biblijny przemilczał lub złagodził. To nie jest obraz Boga, jaki poznaliśmy w osobie Jezusa z Nazaretu. Czy ludzie czasów Jozuego poszliby za Bogiem pełnym litości i bogatym w miłosierdzie, wyśmianym i ukrzyżowanym? Z pewnością nie.
WojciechZmudzinskiSJ - awatar WojciechZmudzinskiSJ
ocenił na 6 8 lat temu
Polska nowela współczesna t. I Tadeusz Bujnicki
Polska nowela współczesna t. I
Tadeusz Bujnicki Jarosław Iwaszkiewicz Stanisław Dygat Henryk Worcell Zofia Nałkowska Tadeusz Borowski Wojciech Żukrowski Wojciech Kajtoch Kazimierz Brandys Bogdan Wojdowski Jan Dobraczyński Ksawery Pruszyński Jan Józef Szczepański Leopold Buczkowski Adolf Rudnicki Jerzy Putrament Kornel Filipowicz Bohdan Czeszko Marian Promiński Jerzy Zawieyski
Pierwszy tom zbioru, czytany przeze mnie w pierwszym wydaniu, wypada całkiem udanie. Dostajemy teksty szeregu w większości już dzisiaj szybciej bądź wolniej zapominanych, autorów, ułożonych według klucza tematycznego. Ten pierwszy tom zbiera prozę poświęconą okresowi wojny, zatem pojawiają się wątki kampanii wrześniowej (z rewelacyjną "Lotną" Żukrowskiego), losów wojennych, oczywiście zgodnych z linią polityczną, np. ukazujący gorzki, smutny los polskiego emigranta, walczącego wcześniej w wojnie domowej w Hiszpanii, a następnie na zachodzie Europy, ("Różaniec z granatów" Pruszyńskiego), partyzantki ("Wszarz" Szczepańskiego), a następnie sporo tekstów o tematyce obozowej, dotyczącej zagłady, ludobójstwa, na czele z "Proszę państwa do gazu" Borowskiego i "Przy torze kolejowym" Nałkowskiej. Wspomnieć też można "Egzekucję w zoo" Filipowicza czy "Wzlot" Iwaszkiewicza. Ogólne wrażenie bardzo pozytywne, sam bardzo lubię opowiadania, tam język, forma, pomysł jest od razu weryfikowany i taki zbiór pozwala później poszperać po książkach autorów, których w księgarniach już często się nie znajdzie, a widzę że warto z ich prozą się zapoznać. W kolejce czeka też drugi tom, o tematyce powojennej, ale tu obawiam się większego wpływu komunistycznego spojrzenia na realia.
Tomasz_K - awatar Tomasz_K
ocenił na 6 2 lata temu
Zmierzchy i poranki Piotr Szewc
Zmierzchy i poranki
Piotr Szewc
🔰"Baldachimy suchych koprów drżały na krańcach zagonów, słoneczniki nie miały siły, by podnieść ciężkie, utrudzone głowy. Nad ogrodami i ulicami przelatywały wróble. Coś dźwięczało w ciszy, szeptało, do czegoś nawoływało czy przed czymś przestrzegało. Coś niewidzialnego i nieuchwytnego. Coś, co nie dawało o sobie zapomnieć." Powieść Piotra Szewca "Zmierzchy i poranki" to subtelna i wyjątkowo klimatyczna proza poetycka przywodząca na myśl utwory Marcela Prosta czy Brunona Schulza. Opowiada o jednym zwyczajnym dniu w środku upalnego, słonecznego lata na prowincji. Pisarz zabiera nas na kilkanaście godzin w podróż po przedwojennym, polsko-żydowskim Zamościu i jego najbliższych okolicach. Zwykli bohaterowie (kupcy, drobni rzemieślnicy i urzędnicy) zajęci są zwyczajnymi sprawami – jak co dzień wykonują swoje obowiązki. Autor z pieczołowitością odtwarza niemal każdy detal tego uniwersum: ludzi, ich codzienne sprawy, zwierzęta i krajobrazy. Oglądamy kolorowe pola, jadący wśród nich parowóz, rzekę Łabuńkę łagodnie przecinającą zielone pastwiska oraz zadbane sklepy położone w obrębie Rynku Dolnego i ulic Pereca oraz Krasnobrodzkiej. Fajga w swej budce przygotowuje na sprzedaż precle z makiem i placki z cebulą, Alina potajemnie spotyka się z żonatym młynarzem Romanem Mazurem, w zakładzie zegarmistrzowskim Chaim szuka części, aby naprawić zepsuty zegarek. W czasie gdy Bina Hechtkopf czekała na klientów w swoim sklepie kolonialnym wdychając upojne zapachy goździków i cynamonu, Salomea Goldman, po wyjściu kochanka doktora Tarnowskiego, patrząc w lustro i rozmyślała nad upływem czasu. A narrator przeczuwał, że bezlitosna kolej rzeczy przyniesie definitywnie kres tego harmonijnego świata. Odeśle w nieistnienie tamten stary Zamość, symbolizujący polską przedwojenną prowincję - mityczną Arkadię, gdzie współistniały zgodnie obok siebie i gdzie mieszały się polskie oraz żydowskie żywioły etniczne - ku obopólnemu wzbogaceniu. 🔰"Pani Salomea nie zgodziłaby się, że upływający czas sumował przeszłe z teraźniejszym i że to, co się oddalało, przeobrażało się tylko, w niczym nie umniejszając tego, czym było kiedyś. Minione było, więc dla niej zgasłym lub dopalającym się światłem, resztką żaru, którego nie sposób na nowo rozdmuchać, płowiejącą barwą, znikającym kształtem, sfałszowanym przez upływ czasu smakiem i zapachem. Szept jej męża, Barucha, brzmiał wytłumiony i nieswój, mimo, że pani Salomea mocno pragnęła, by powracał w pełni, więc najprawdziwiej." Przeczytane w ramach wyzwania lipcowego 2025. (2) Książka, której zdarzenia dzieją się latem.
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na 7 8 miesięcy temu

Cytaty z książki Madam Frankensztajn. Czarna iluminacja

Więcej
Zyta Oryszyn Madam Frankensztajn. Czarna iluminacja Zobacz więcej
Zyta Oryszyn Madam Frankensztajn. Czarna iluminacja Zobacz więcej
Więcej