Letnie drzewo
394 str.
6 godz. 34 min.
- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Cykl:
- Fionavarski gobelin (tom 1)
- Tytuł oryginału:
- Summer Tree
- Data wydania:
- 1995-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1995-01-01
- Liczba stron:
- 394
- Czas czytania
- 6 godz. 34 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8386530731
- Tłumacz:
- Dorota Żywno
Wszystko zaczęło się od wykładu, w czasie którego pięcioro studentów poznało człowieka, który miał zmienić ich życie, czarodzieja, który mógł przenieść ich z Ziemi do serca pierwszego spośród wszystkich światów - Fionavaru. W tym cudownym świecie ludzi i krasnoludków, czarodziei i bogów Kimberly, Dave, Jennifer, Kevin i Paul odkryli, kim naprawdę są. Jesli zaakceptują swoje przeznaczenie, armie Jasności przetrwają, gdy gniew Spruwacza obróci się przeciwko światu...
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Letnie drzewo w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Letnie drzewo
Poznaj innych czytelników
483 użytkowników ma tytuł Letnie drzewo na półkach głównych- Przeczytane 271
- Chcę przeczytać 209
- Teraz czytam 3
- Posiadam 57
- Fantastyka 14
- Ulubione 14
- Fantasy 14
- Literatura kanadyjska 2
- 2024 2
- Kanon Sapkowskiego 2
Opinia
Zupełnie nie tego się spodziewałem. A był to istny rollercoaster. Wyjdzie długo ale sam jeszcze nie wiem jak sensownie uzasadnić moją ocenę tej książki.
Fionavarski Gobelin miałem na swojej liście już od bardzo dawna. Chciałem poznać tę, bądź co bądź istotną pozycję w historii gatunku choć dobrze wiedziałem też, jakie z tą lekturą wiążą się ryzyka, I tak, wiedziałem, że nie jest to reprezentatywna książka dla Guya Gavriela Kaya (czytaj: jest najsłabsza). Tak, zdawałem sobie sprawę, że był to jego debiut. Że tonie w tolkienowskich formułach i kliszach (Autor wcześniej pomagał synowi Tolkiena redagować Silmarillion i był nim przesiąknięty). Że może trącić myszką ze względu na swój wiek. I przede wszystkim, że jest to portal fantasy (sic!), który to motyw zawsze mnie wyjątkowo drażnił. Faktycznie też masa ludzi po zetknięciu się z tą książką rollowała oczy, pisząc w komentarzach, że w ogóle co to jest za pretensjonalny bełkot. Z drugiej strony istnieje też całkiem spora i interesująca grupa jej wielkich entuzjastów. A sam Autor jest dość kultowy wśród tego twardszego fandomu fantasy. Wiele jego późniejszych książek było wręcz nazywanych arcydziełami. Ale co ciekawe także jego najwięksi fani odradzają aby nie zaczynać poznawania jego twórczości właśnie od Letniego Drzewa. A ja na to, a co tam. I tak zrobię po swojemu.
Książka zaczęła się bardzo źle. Gorzej nawet niż typowo generyczne portal fantasy. Bo tutaj nasza gromadka studenciaków z Toronto trafia (bardzo pretekstowo) do magicznego świata (najważniejszego ze wszystkich światów – via ewidentna inspiracja Amberem Zelaznego, w ogóle moim zdaniem więcej tu czuć właśnie Zelaznego niż Tolkiena) bardzo szybko i zdawałoby się, że w ogóle nie zwraca na to uwagi. W zasadzie zupełnie nie są zdziwieni, pogubieni, ani przestraszeni. Spoko, fajna wycieczka. Do tego zaraz po tym miałem wrażenie jakbym oglądał tę kreskówkę Dungeons & Dragons z 1983 r. Gdzie mistrz gry w podobnej sytuacji zawołał coś w stylu: hej ty masz czapkę, będziesz magiem. Ty łap topór, A ty łap gitarę będziesz bardem, huzza na wielkiego złego itp. Wiecie o co chodzi. Rollowanie oczu. Potem okazuje się, że mieszkańcy Fionavaru nie bardzo mają głowę do ogarniania przybyszy i bardziej zajmują się raczej swoim sprawami, a wy goście radźcie sobie, może tam poobczajajcie te swoje nowe mechaniki. Za to w dziwnym kontraście do tego dziecinnego startu okazało się, że tutejsze damy dworu są wyjątkowo napalone i przepadają za zaciąganiem facetów do łóżek jak na wyścigach. Generalnie atmosfera mocno wolnej miłości, nieco kłócąca się zarówno ze średniowiecznymi standardami jak i tolkienowską konserwatywnością w tych sprawach. Na koniec wszystko to opisywane jest pięknym, stylizowanym poetycko językiem, pełnym patosu, wspaniałym ale tak bardzo nieprzystającym do postaci o imionach Kevin, Kimberly czy Paul, studentów z Kanady. W tym momencie (15%, może 20% książki), zaczynałem się już zastanawiać czy to nie jest aby przypadkiem tak złe, że aż fascynujące, coś jak te dziwactwa u Goodkinda itp.).
A potem zacząłem się zakochiwać w lekturze.
Bo dalej mamy kolejny skręt. Nasi studenci przestają być sednem tej historii, a tylko jednym z jej elementów. Na pierwszy plan wychodzą mieszkańcy tego świata. Nawet perspektywy naszych studentów przestają dominować, a dostajemy „povy” całej masy osadzonych w tej baśni postaci, także drugo i trzecio planowych. Ba, dostajemy nawet punkty widzenia tutejszych bogów czy mocy. Cały motyw portal fantasy w ogólnym rozumieniu bierze przez to w łeb. Wtedy też ta magiczna, oblana patosem proza zaczyna nabierać swojej mocy. I działać. Nie tylko sam język, budowane zdania, ale i kompozycja opisywania scen. Zmiany wątków i kolejność przedstawiania poszczególnych momentów. Proza tutaj wymiata! Worldbuilding jest fantastyczny i niesamowicie płynny oraz organiczny. W zasadzie to sam Fionavar staje się tutaj główny bohaterem, czy może raczej spinający go gobelin. Ogromnie polubiłem jego mieszkańców i styl opisujący ich perypetie. Jakiś urok na mnie padł ale i wyglądające zewsząd klisze zaczęły mnie wówczas cieszyć. I ten wybrzmiewający z nich potok legend i podań wprost z mitologii celtyckich, walijskich i innych.
A w międzyczasie historia stała się jeszcze bardziej dojrzała i głębsza. Bowiem okazało się, że nasi studenci mają pewne poważne traumy. Tutaj w głowie już miałem, chyba nie bez podstawy, wyrobioną teorię, że ten magiczny świat tak na nich wpływa, że jakoś tajemniczo blokuje im w dużym stopniu „ziemsko-kanadyjską” mentalności, niwelując szok i niedowierzanie. Powodując, że naturalnie przejmują przypisane im magiczne przeznaczenia. Być może na mnie również Fionavar wpłyną w podobny sposób, tak że zaakceptowałem ich zachowania. Ich traumy nie tylko są świetnie, subtelnie rysowane ale i wspaniale wybrzmiewa tu ich przezwyciężanie. Niesamowite, że tak przecież infantylnie zaczynająca się powieść jednocześnie tak bardzo subtelnie porusza motywy: depresji, żalu, straty, samobójstwa, poczucia winy, toksycznego dzieciństwa. Relacje jakie tutaj opisuje nierzadko są bardzo zniuansowane i ciekawe. Styl Autora wybrzmiewa w tych elementach doskonale, a niektóre sekwencje są pisarsko wręcz wstrząsająco dobre i mocne. W ogóle nigdy nie czytałem książki, w której jednocześnie miałem sceny gdzie myślałem: rany ale to jest fatalne, a także takie gdzie byłem zachwycony i porażony talentem pisarza. Mimo tolkienowskiego języka i aury książka posiada bardzo szybkie tempo. Dzieje się tu bardzo wiele w zasadzie przez cały czas, a oryginalne zabiegi kompozycyjne i przeskoki fabularne tę dynamikę tylko jeszcze dodatkowo potęgują. No byłem pod wrażeniem. Przecież jest to klasyczna fantasy (portal eh), z niesamowicie generycznym punktem startowym, z wielkim złym uwięzionym pod górą i masą mankamentów. Ale tak zalana pięknym stylem, tak dodająca masę niespodziewanych motywów, momentami wręcz onirycznie baśniowa i wspaniale skomponowana, że nie mogę jej nie polecić. Pod warunkiem niezbędnego zaciskania zębów przez jakiś czas oraz posiadania pewnego specyficznego pociągu do baśni.
I tak dochodzimy do podsumowania. To co wiem na pewno, to że będę czytać więcej tego Autora. Jeżeli to jest tylko jego amatorsko-debiutancka próbka możliwości to nie mogę się doczekać tej twórczości bardziej dojrzałej. I gdybym czysto matematycznie miał zestawiać jej plusy i minusy, ważyć je obiektywnie, porównać ze współczesną konkurencją gatunkową i tak wyciągnąć z tego ocenę, to pewnie byłoby to jakieś 5-6/10. Jednakże ja jestem zmuszony (tajemniczy czar chyba dalej jeszcze działa) oprzeć swój werdykt jedynie o swój szeroki uśmiech jaki mam po przeczytaniu tej pozycji. Dlatego 8/10 ode mnie. I nie wiem jak to się stało.
Zupełnie nie tego się spodziewałem. A był to istny rollercoaster. Wyjdzie długo ale sam jeszcze nie wiem jak sensownie uzasadnić moją ocenę tej książki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFionavarski Gobelin miałem na swojej liście już od bardzo dawna. Chciałem poznać tę, bądź co bądź istotną pozycję w historii gatunku choć dobrze wiedziałem też, jakie z tą lekturą wiążą się ryzyka, I tak, wiedziałem, że...