Łapa w łapę

Okładka książki Łapa w łapę
Andrzej ŁapickiKamila Łapicka Wydawnictwo: Czerwone i Czarne biografia, autobiografia, pamiętnik
287 str. 4 godz. 47 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2012-09-19
Data 1. wyd. pol.:
2012-09-19
Liczba stron:
287
Czas czytania
4 godz. 47 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377000397
Średnia ocen

                5,8 5,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Łapa w łapę w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Łapa w łapę



książek na półce przeczytane 1802 napisanych opinii 1146

Oceny książki Łapa w łapę

Średnia ocen
5,8 / 10
122 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
136
136

Na półkach:

Książka „Łapa w łapę” stała się dla mnie swoistym dopełnieniem "Dzienników". Kupiłam ją, bo byłam strasznie ciekawa, jaki był Łapicki już pod koniec swojego życia (aktor zmarł dosłownie kilkanaście dni po ostatniej rozmowie zanotowanej w tej publikacji). Dużo ludzi pisało, że to słaba rzecz, że infantylna (i owszem) Łapicka jest w tych wywiadach nie do zniesienia, że nie da się tego czytać. Ja myślę inaczej, bo dla mnie Andrzej Łapicki jest intrygujący w każdym wydaniu i dlatego nie zawracam sobie głowy żadnymi kontekstami, rozmówcami, opiniami innych. Liczą się tylko jego słowa. Z tego też powodu nie jestem rozczarowana i polecam.

Książka „Łapa w łapę” stała się dla mnie swoistym dopełnieniem "Dzienników". Kupiłam ją, bo byłam strasznie ciekawa, jaki był Łapicki już pod koniec swojego życia (aktor zmarł dosłownie kilkanaście dni po ostatniej rozmowie zanotowanej w tej publikacji). Dużo ludzi pisało, że to słaba rzecz, że infantylna (i owszem) Łapicka jest w tych wywiadach nie do zniesienia, że nie da...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

230 użytkowników ma tytuł Łapa w łapę na półkach głównych
  • 160
  • 65
  • 5
63 użytkowników ma tytuł Łapa w łapę na półkach dodatkowych
  • 43
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Nic się nie stało! Kamila Łapicka, Andrzej Łapicki
Ocena 6,1
Nic się nie stało! Kamila Łapicka, Andrzej Łapicki
Okładka książki O Magdalenie Samozwaniec Halina Auderska, Maja Berezowska, Nadzieja Drucka, Karol Estreicher (młodszy), Kazimiera Iłłakowiczówna, Szymon Kobyliński, Andrzej Łapicki, Zbigniew Lengren, Eryk Lipiński, Tadeusz Łopalewski, Antoni Marianowicz, Janusz Minkiewicz, Wojciech Natanson, Hanna Ożogowska, Gabriela Pauszer-Klonowska, Michał Rusinek, Antoni Słonimski, Wilhelm Szewczyk, Seweryna Szmaglewska, Henryk Vogler, Witold Zechenter
Ocena 6,9
O Magdalenie Samozwaniec Halina Auderska, Maja Berezowska, Nadzieja Drucka, Karol Estreicher (młodszy), Kazimiera Iłłakowiczówna, Szymon Kobyliński, Andrzej Łapicki, Zbigniew Lengren, Eryk Lipiński, Tadeusz Łopalewski, Antoni Marianowicz, Janusz Minkiewicz, Wojciech Natanson, Hanna Ożogowska, Gabriela Pauszer-Klonowska, Michał Rusinek, Antoni Słonimski, Wilhelm Szewczyk, Seweryna Szmaglewska, Henryk Vogler, Witold Zechenter
Andrzej Łapicki
Andrzej Łapicki
Aktor i reżyser teatralny, profesor i rektor Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Elka Iza Komendołowicz
Elka
Iza Komendołowicz
Według mnie jest to książka dla pokolenia, które już odchodzi, dla których Elżbieta Czyżewska była taką ówczesną prekursorką dzisiejszej celebrytki, która rozjaśniała swoim blaskiem ponurą gomułkowską rzeczywistość. Wtedy nie było salonów, błyszczała więc na scenach teatralnych, kabaretowych, na ekranie telewizyjnym, a przede wszystkim na dużym ekranie kinowym. A pod koniec lat sześćdziesiątych w szczycie swoich aktorskich i towarzyskich sukcesów zrobiła - zdawało się tak wtedy wszystkim - bajeczną na tamte czasy karierę. Wyszła za mąż za sławnego dziennikarza i wyjechała do Stanów Zjednoczonych. Wydawało się, że hollywoodzką sławę ma w kieszeni. A tu klops. W Stanach kariery nie robi się po znajomości i nawet sławny mąż nie mógł jej w tym pomóc. Nie umiała angielskiego, miała zły akcent, a według mnie też okropny tembr głosu. Z pewną taką dozą nieufności przystąpiłam do czytania tych wspomnień znajomych o Elżbiecie Czyżewskiej. Wszak obowiązuje u nas zasada, że o zmarłych mówi się dobrze, albo nie mówi się wcale. No i większość rozmówców mówiła same dobre rzeczy o aktorce, że była piękna, zdolna, inteligentna, błyskotliwa, oczytana, życzliwa, ale też i niekiedy złośliwa. No i że piła. To był powszechnie znany fakt. Czy dlatego nie zrobiła w Stanach kariery na miarę jej talentu? Nikt z rozmówców tego wprost nie powiedział. Wyczułam za to, w niektórych rozmowach, taki rodzaj złośliwej satysfakcji z tego, że jej się tam nie udało. Paru jej znajomych pozwoliło sobie na stonowany krytycyzm jej osoby, a paru wręcz odmówiło wypowiedzi. Książka wciąga, pochłania się ją błyskawicznie. Podejrzewam jednak, że wśród młodych nie wzbudza większego zainteresowania.
Elżbieta - awatar Elżbieta
oceniła na 7 6 lat temu
Gajos Elżbieta Baniewicz
Gajos
Elżbieta Baniewicz
Konstantin Stanisławski mówił o takich ludziach, że należą do aktorów, którzy lubią sztukę w sobie, a nie siebie w sztuce. Tacy byli i pewnie będą – najwięksi. Taki jest Janusz Gajos. Aktor, który nie eksponuje nachalnie swoich warsztatowych możliwości, raczej stosuje je powściągliwie, w myśl zasady: lepiej nie dograć, niż przegrać. Nie eksponuje też siebie w roli, nie nagina postaci do swojej osobowości, tylko absolutnie podporządkowuje jej charakterowi swoje zachowania.  Nie raz udowodnił, że jest w stanie zagrać wszystko: „prymitywa i zagubionego inteligenta, prostaka i subtelnego intelektualistę, wspaniałego króla i kanalię, bandytę i szlachetnego zwykłego człowieka, schizofrenika i świętego, księdza i pederastę – wszystko, każdą postać”. Gajos wierzy w sztukę metamorfozy, a jego naczelnym dążeniem od lat pozostaje uwiarygodnienie przedstawianego przez niego człowieka. Głośno mówi o tym, że nie traktuje aktorstwa jako specjalnej misji, jako posłannictwa społecznego. Uważa je raczej za zestaw rzemieślniczych umiejętności, które czasem stają się sztuką i znaczą więcej niż tylko sprawnie wykonane zadanie.  O nim samym, o „Gajosie prywatnym” trudno zaś powiedzieć cokolwiek, poza tym, że wydaje się być skromny, pracowity i przyzwoity. I wystarczy, w dzisiejszym świecie to i tak aż nadto. P. S. „Niedzielnych czytelników” niech nie zmyli mnogość obrazków w tej publikacji. ;) To nie jest książka dla wielbicieli komeraży i wątpliwej klasy smaczków towarzyskich. Plotkarze, sensaci i poszukiwacze zakulisowych ciekawostek mogą tę pozycję omijać szerokim łukiem. Miłośnicy rozbudowanych analiz warsztatowych, teatralnych recenzji oraz szeroko pojętych intelektualnych dyskusji będą zaś w pełni usatysfakcjonowani.
Mignatka - awatar Mignatka
oceniła na 7 7 miesięcy temu
Mężczyzna i one Jan Nowicki (aktor)
Mężczyzna i one
Jan Nowicki (aktor)
" Logika nie ma nic wspólnego z emocjami i uczuciami. Odruchy serca rządzą się swymi własnymi, całkowicie abstrakcyjnymi prawami. " Przeglądając internet , natrafiłam na świetne felietony pana Nowickiego w jakiejś gazecie, to spowodowało, że zainteresowałam się jego twórczością. Przeczytałam m.in. " Droga do domu " świetna rzecz, która potwierdziła jego wrażliwość i uważność na innych. " Mężczyzna i one " jest subiektywnym, do bólu szczerym filozofowaniem pana Nowickiego na temat miłości, kobiet i postrzegania ich przez mężczyzn. Mnóstwo mądrości i prawd życiowych, trafnych ze względu na doświadczenie życiowe pana Jana. Można się nawet uśmiechnąć. Im jesteśmy starsi tym bardziej refleksyjni i zdolni do wyciągania słusznych wniosków. Czuły i wrażliwy człowiek - artysta, a jednocześnie bardzo wymagający i surowy wobec innych. Wszystko to zawarte jest w pierwszej części. Druga część to pytania różnych " kalibrów " wielu kobiet do pana Nowickiego. A trzecia część to felietony z cyklu " Wchodzę w ciemno " Po więcej odsyłam do cytatów, ponieważ nie chcę spojlerować książki. Bardzo ciekawa lektura do czytania na " raty " oczywiście poza wywiadem, który można w całości. Świetne słowo wstępne Kuby Wojewódzkiego czyli kwintesencja postrzegania Jana Nowickiego. " Bo tak na dobrą sprawę prawdziwa miłość może się pojawić dopiero wtedy, kiedy staniemy się zdolni do prawdziwej tolerancji, akceptacji i do nieustannego wybaczania. "
Barb New - awatar Barb New
ocenił na 6 4 miesiące temu
Ludzkie gadanie. Życie, rock and roll i inne nałogi Krzysztof Szewczyk
Ludzkie gadanie. Życie, rock and roll i inne nałogi
Krzysztof Szewczyk Maria Szabłowska
Trudno mi było odłożyć „Ludzkie gadanie” nawet na chwilę. Jakże musiałam się nagimnastykować, by przerwy w czytaniu były jak najkrótsze. Okazało się, na szczęście, że można w weekend nie posprzątać domu i nie gotować obiadu, nie opróżnić zmywarki i nie wyciągnąć ubrań z suszarki. Jedynie psa nie udało mi się przekonać, by poczekał na spacer dwa dni. Maria Szabłowska i Krzysztof Szewczyk zabierają czytelnika na muzyczne tournée w lata 60., 70., 80. i 90. XX wieku. Cóż to był za barwny radiowo-festiwalowo-telewizyjny szlak! Z plejadą gwiazd polskiej estrady i sceny muzycznej, z korowodem, dzisiaj już legendarnych, osobowości radia. Lekka formuła książki sprawia, że podczas lektury można oderwać myśli od codziennych trosk, bo, jak widać, nie tylko „piosenka jest dobra na wszystko”, rozmowa o piosenkach i muzyce też tak działa! I mimo wielości przytaczanych anegdot, zabawnych sytuacji, przykładów radiowych i telewizyjnych psikusów, nie ma w tej książce złośliwych komentarzy, plotek, pomówień, taniej sensacji. Człowiek człowiekowi jest człowiekiem w najlepszym znaczeniu tych słów. Dla mnie jedyną wadą tej publikacji, ale mocno irytującą, były powtórzenia i maglowanie wcześniej wymaglowanych treści. Podczas rozmowy, Szabłowska i Szewczyk, przytaczają i omawiają, raz jeszcze, całe frazy i wypowiedzi osób, z którymi przeprowadzone wywiady zamieszczono kilka stron wcześniej i w nich już o tym można było przeczytać. Mimo tego mankamentu bardzo polecam tę muzyczno-kulturalną podróż do przeszłości, która zaczyna sie w czasach, gdy w Polsce zamiast rock nad roll mówiło się bigbit. Cóż pozostało mi teraz, po lekturze? Sprzątanie, gotowanie, etc. Życie ;) Do chwili, gdy znowu trafi się równie nieodkładana lektura.
wiola - awatar wiola
oceniła na 6 1 rok temu
Tyrmandowie. Romans amerykański Agata Tuszyńska
Tyrmandowie. Romans amerykański
Agata Tuszyńska
„Tyrmandowie. Romans amerykański” to interesująca opowieść o związku i małżeństwie Leopolda Tyrmanda i jego trzeciej żony, Mary. Oprócz wspomnień książka zawiera wiele listów i unikatowych zdjęć. Poznali się w roku 1970. Ona miała zaledwie 23 lata, on – 50. Ona jeszcze robiła doktorat z iberystyki i szukała życiowych wzorców. On, mimo że przebywał w Stanach Zjednoczonych dopiero od czterech lat, miał już tam ugruntowaną pozycję jako dziennikarz i pisarz antykomunistyczny. Zaczęło się od listu, który Mary Fox napisała na adres redakcji. Tak naprawdę wszystko zaczęło się między nimi właśnie od korespondencji, która trwała nieprzerwanie do śmierci Leopolda, bo pisali do siebie podczas każdej rozłąki, jeśli nie listy, to chociaż kartki pocztowe. Po latach wdowa udostępniła te cenne pamiątki Agacie Tuszyńskiej, a także w rozmowach opowiedziała o swoim życiu ze znanym pisarzem. Całość układa się tu w miłosną historię, która początkowo mogła zapowiadać się jako romans, przelotny związek, z których Tyrmand był znany. Okazało się, że spędzili ze sobą 15 lat. Pobrali się, mieli dwoje dzieci i – jak podkreśla Mary – nigdy nie nudzili się w swoim towarzystwie, bo zawsze dużo rozmawiali. Na każdy temat, Dowodem tych rozmów są właśnie listy (to też rodzaj komunikacji). Oboje piszą w nich właściwie o wszystkim, od codziennych drobiazgów i zakupów po wrażenia z przeczytanych książek i obejrzanych filmów. Dużo dowiadujemy się też z książki o żydowskich przodkach obojga małżonków. Bardzo ciekawa jest historia rodziny Foxów, zwłaszcza matki Mary, która prowadziła ekscentryczny tryb życia. Całość napisana i skomponowana jest bardzo ciekawie. Trudno oderwać się od lektury nawet jeśli zna się biografię Tyrmanda. I emocjami czyta się listy. Dziś już mało kto prowadzi taką korespondencję. A szkoda.
allison - awatar allison
ocenił na 7 1 rok temu
Passa Daniel Passent
Passa
Daniel Passent Jan Ordyński
Powojenna historia Polski, miniona epoka na tle burzliwych zmian polityczno-społecznych opowiedziana przez pryzmat życia Daniela Passenta, polskiego dziennikarza, publicysty, pisarza, tłumacza i dyplomaty, jednym słowem intelektualisty, otoczonego wachlarzem przyjaciół gotowych wspierać w chwilach dobrych i złych oraz gronem nieprzyjaciół zawsze gotowych do demaskowania błędów i moralizatorskich pouczeń. Wieloletni felietonista tygodnika „Polityka” przyznaje: „chętnych do rozliczania mojej osoby nie brak”. Książka biograficzna, powstała, gdy Daniel Passent miał 74 lata, to ważna informacja, perspektywa czasowa pozwala na oddzielenie spraw ważnych, od tych mnie istotnych, namysł nad własnym życiem i czasem minionym, bardziej obiektywny rejestr zdarzeń, rzetelną ocenę dokonanych wyborów i mniej dramatyczne przeżywanie problemów. Pewne rzeczy można ujrzeć dopiero z dalszej perspektywy, gdy łódź naszego życia oddala się na zakręcie rzeki. Wiedza z zakresu szeroko pojętej polityki nie jest moją mocną stroną, książkę przeczytałam z uwagi na wysoką kulturę słowa i warsztat dziennikarski autora, zachowałam w pamięci fragment o przemijaniu / odchodzeniu: - „Jestem pogodzony, nie uciekam w religię, nie wierzę w życie pozagrobowe, nie szukam żadnego innego pocieszenia. Chciałbym umrzeć tak, jak mój teść, człowiek wielkiej dobroci, Stanisław Orawiński, który w ostatnim dniu swojego życia przywiózł mi do domu obiad, bo byłem chory, po czym wrócił do siebie, położył się spać i zasnął na wieki”.
Jeanne - awatar Jeanne
ocenił na 7 3 lata temu
Nasierowska. Fotobiografia Zofia Turowska
Nasierowska. Fotobiografia
Zofia Turowska
Nazwiska „Nasierowska” i „Turowska” nierozerwalnie łączą mi się z postacią Agnieszki Osieckiej. To właśnie Turowska napisała pierwszą tak pełną i szczegółową biografię poetki; Nasierowska zaś wydała z Osiecką album „Fotonostalgia”, dzięki któremu odkryłem lata, lata temu jej przepiękne zdjęcia. Poza tym wiedziałem jedynie, że Nasierowska była żoną Janusza Majewskiego. I tyle. Turowska po raz kolejny stanęła na wysokości zadania, i biografia pełna jest szczegółów. Autorka skorzystała ze wspomnień swej bohaterki, jej męża, dzieci, przyjaciół, koleżanek i kolegów. Uważam to za ogromną zaletę tej książki – wielogłos. Turowska wpuściła do barwnej opowieści o Nasierowskiej innych, by sami coś powiedzieli, napisali. Jest to wszystko też uporządkowane, narracja ma swój ciąg i chronologiczny bieg. Wielka szkoda, że Turowska nie odczekała dwóch lat i nie napisała pełnej biografii Nasierowskiej, zawierającej fakt śmierci bohaterki. Chyba, że miał to być prezent dla niej, aby Nasierowska mogła nacieszyć się książką o sobie w ostatnich chwilach życia. Świetnie jest też ta książka opracowana graficznie. Mnóstwo, mnóstwo zdjęć – Nasierowskiej lub jej autorstwa. Do tego okładki czasopism, skany gazet z fotoreportażami Nasierowskiej. Bez tych wszystkich fotografii nie wyobrażam sobie książki o najzdolniejszej, najsłynniejszej, największej polskiej fotografce! Rozdział o budowie domu w Laśmiadach najbardziej mnie wynudził. A potem te przesłodzone laurki i peany na cześć Nasierowskiej, Majewskiego, Laśmiadów, ich domu, gościnności, kuchni… Turowska mogła wyciąć 3/4 z tego lukru, a i tak byłoby słodko i ujutnie. Ale może do strawienia. Wiele historii niestety też się powtarza. Może wynika to z tego, że raz przytacza to we wspomnieniach sama Nasierowska, raz ktoś z rodziny lub bliskich, potem zaś sama Turowska tworzy swoją narrację. I troszkę jakby jej się pewne sprawy wymknęły spod kontroli. Świetnie, że opisała życie Nasierowskiej, nakreślając całe tło historyczne, kulturowe, społeczne i geograficzne, ale czasami brakuje w tym samej Nasierowskiej. Ginie w tej otoczce. Mimo wszystko czas przeznaczony na lekturę biografii Nasierowskiej uważam za dobrze spożytkowany.
Mister Oizo - awatar Mister Oizo
ocenił na 6 8 miesięcy temu

Cytaty z książki Łapa w łapę

Więcej
Andrzej Łapicki Łapa w łapę Zobacz więcej
Andrzej Łapicki Łapa w łapę Zobacz więcej
Andrzej Łapicki Łapa w łapę Zobacz więcej
Więcej