Kraina sióstr

Okładka książki Kraina sióstr
Curtis Sittenfeld Wydawnictwo: Sonia Draga literatura piękna
440 str. 7 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Sisterland
Data wydania:
2018-07-26
Data 1. wyd. pol.:
2018-07-26
Liczba stron:
440
Czas czytania
7 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381105033
Tłumacz:
Alina Siewior-Kuś
Średnia ocen

                6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kraina sióstr w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kraina sióstr

Średnia ocen
6,3 / 10
30 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
4678
4490

Na półkach: , , , ,

hipnotyzująca,interesująca historia o dwóch siostrach bliźniaczkach Kate i Violet,które urodziły się z wrodzoną zdolnością,z super
umiejętnościami.
Piękna,mądra i ciepła książka mnie zachwyciła,poruszająca,wciągająca lektura.
Pięknie napisana, cudownie opowiedziana.

hipnotyzująca,interesująca historia o dwóch siostrach bliźniaczkach Kate i Violet,które urodziły się z wrodzoną zdolnością,z super
umiejętnościami.
Piękna,mądra i ciepła książka mnie zachwyciła,poruszająca,wciągająca lektura.
Pięknie napisana, cudownie opowiedziana.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

104 użytkowników ma tytuł Kraina sióstr na półkach głównych
  • 63
  • 40
  • 1
16 użytkowników ma tytuł Kraina sióstr na półkach dodatkowych
  • 8
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Curtis Sittenfeld
Curtis Sittenfeld
Curtis Sittenfeld jest autorką bestsellerowej Szkoły uczuć (Rebis, 2008) – jednej z 10 najlepszych książek 2005 według The New York Timesa, nominowanej do brytyjskiej Orange Prize – oraz The Man of My dreas. Sittenfeld jest absolwentką Uniwersytetu Stanforda. W wieku szesnastu lat wygrała konkurs literacki na łamach Seventeen i od tamtej pory pisuje dla takich czasopism jak: „The New York Times”, „The Atlantic Monthly”, „Salon”, „Allure”, „Glamour” oraz do programu „The American Life”, emitowanego w publicznym radio. Jej książki zostały przetłumaczono na dwadzieścia pięć języków.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Strażnik rzeczy zagubionych Ruth Hogan
Strażnik rzeczy zagubionych
Ruth Hogan
Magia tej powieści jest dosłownie i w przenośni ukryta w drobiazgach. I chociaż do tych dwóch kwestii wrócę nieco później, to od razu zdradzę Wam, że po pierwsze to jest taka historia, którą odbiera się nie tylko głową, ale równie mocno sercem, a po drugie to jest debiut autorki - Ruth Hogan – i udało jej się osiągnąć coś niezwykłego, czyli lekką, ale bardzo głęboką opowieść, która dosłownie błyszczy subtelną magią codzienności. Główny bohater - Anthony Peardew – przez prawie całe swoje dorosłe życie przygarniał przedmioty, które znalazł na ulicy, od przepięknej filiżanki, przez oderwane guziki, pojedyncze rękawiczki, kolorowe spinki do włosów czy… pudełko po herbatnikach, w którym są ludzkie prochy (przynajmniej tak mu się wydaje). I nie, Anthony nie jest przypadkiem chorobowym, nie jest zbieraczem, który nie ma gdzie spać, bo cały dom jest zapchany „śmieciami”. On stara się zadośćuczynić błędowi, jaki sam popełnił, gubiąc coś dla niego cennego. I chyba trochę ma nadzieję, że jeśli on będzie próbował zwracać zagubione rzeczy, to jego zguba też znajdzie drogę z powrotem. Dom Anthony’ego, przepiękna willa Padwa, jest zadbany, bo o to dba Laura, która dla pana domu jest nie tylko gospodynią, ale też sekretarką czy asystentką, a okaże się szybko, że również spadkobierczynią. Bo wbrew pozorom bohaterem tej powieści nie jest „Strażnik”, jest nim kobieta, która dziedziczy po Anthonym wszystko, również polecenie, żeby zrobiła co może, by te znalezione rzeczy miały szansę wrócić do swoich poprzednich właścicieli. I to właśnie Laura jest sercem tej opowieści. Ruth Hogan maluje skomplikowany portret kobiety, która po toksycznym związku i bolesnym rozwodzie próbuje odnaleźć siebie, odzyskać poczucie własnej wartości i sprawczość. To, co mnie zauroczyło w tej powieści, to decyzja autorki, żeby wprowadzić do tekstu elementy realizmu magicznego. Po pierwsze te znalezione przedmioty wręcz pulsują własną energią, a Anthony pisywał o nich opowiadania, które nadawały im „osobowość”. Do tego mamy Sunshine, czyli młodą kobietę z zespołem Downa, która umie „czytać energię” tych rzeczy, po prostu ich dotykając, jakby słyszała te opowieści i czuła emocje. A jeśli tego byłoby mało, to sam dom nadal wibruje energią Therese, czyli narzeczonej Anthony’ego, która zmarła nagle, a której straty Anthony nie potrafi przeboleć. Duch Therese ciągle wpływa na to, co się w domu dzieje. I nie, nie mamy do czynienia z opowieściami o duchach i nawiedzonych domach. Hogan wszystkie te elementy wprowadza tak subtelnie i naturalnie, że nie ma się wrażenia, że całość staje się nierealna. To właśnie tutaj głowa mówi, że to wymyślone, a serce, że przecież słyszy się taki historie, że to się może zdarzyć. I teraz wracamy do tego wspominanego uroku. Książka w zasadzie od początku do końca dotyka tematu straty, żałoby, zmarnowanych szans i smutku, a mimo to ma wielki, nieodparty urok i chyba nawet ważniejsze, że daje nadzieję. I chociaż może się wydawać, że nie da się połączyć humoru i melancholii, to Hogan się to udaje i to w debiucie. Duża tutaj zasługa postaci drugoplanowych, między innymi wspomnianej Sunshine, jej rodziców, czy bohaterów równoległej historii o Eunice i Bomberze. Chyba warto wiedzieć, że historia powstawania „Strażnika rzeczy zagubionych” jest równie melancholijna i poruszająca jak sama powieść. Ruth Hogan pracowała w lokalnej administracji, ale uległa wypadkowi. Zmusiło ją to do rezygnacji z pełnego etatu, ale w zamian dało szanse na zajęcie się pisaniem nieco aktywniej. Jednak to rok 2012 okazał się „annus horribilis”, cytując Królową Elżbietę – Ruth usłyszała diagnozę raka i zaczęła własną, niełatwą podróż ku wyzdrowieniu. „Strażnik” powstawał między innymi w czasie bezsennych nocy, kiedy skutki chemioterapii nie dawały szans na odpoczynek. Ta powieść nie tylko ratuje czytelników, ona uratowała autorkę i jej też dała nadzieję, że może być lepiej. W ramach ciekawostki – warto wiedzieć, że postać Anthony’ego została zainspirowana dawnym sąsiadem autorki. Mężczyzna był samotnikiem, który nie potrafił się otrząsnąć ze smutku po stracie narzeczonej i zbieractwo było dla niego sposobem na ucieczkę od traumy. Wybór imienia bohatera pewnie nie dziwi wielu czytających – święty Antoni, od rzeczy zagubionych. A że święty Antonii pochodził z Padwy, to stąd nazwa willi. I nawet nazwisko Peardew nie jest przypadkiem – nawiązuje do francuskiego „perdu”, czyli zgubiony. Wróćmy do fabuły i tego, że ta opowieść miała ratować zasoby nadziei nie tylko czytających, ale i samej autorki. To typowy przykład, że trudne doświadczenia można przekuć w coś dobrego, pięknego – przykład literatury określanej jako „up lit” – „uplifting literature”, czyli literatura podnosząca na duchu, gdzie mamy bolesny temat opowieści, ale cała treść niesie wielkie pokłady optymizmu, nadziei i wiary w ludzką dobroć. JEŚLI MACIE OCHOTĘ POCZYTAĆ WIĘCEJ O "UP LIT" LUB PRZEJRZEĆ INNE RECENZJE, TO ZAJRZYJCIE NA www.intensywni.pl
Intensywni - awatar Intensywni
ocenił na 9 5 dni temu
Droga Smoczych Źródeł Janie Chang
Droga Smoczych Źródeł
Janie Chang
Książka z mojej ulubionej półki - powieści orientalne. Piękna, pełna wzruszeń, okraszona magią. Mamy wielka tragedię - porzucenie dziecka przez matkę na pastwę losu, poniewierkę i może nawet śmierć. Mamy jednak też nadzieje, wiarę w dobro, ogromna matczyną miłość, przyjaźń, siłę przetrwania, moc tradycji i wierzeń. Jialing ma 7 lat gdy dopada ja zło tego świata. Do tego czasu chroniła ja matka i ukrywała przed światem. Dziewczynka jest zazhong czyli Euroazjatką i czego nie wie - owocem wymuszonej miłości czy też bardziej zależności jej matka. Gdy rodzina jej "wujka" wyprowadza się, matka musi ją porzucić, ale zadbała o to, żeby zostawić jej posag na przetrwanie. Dziewczynka musi się mocno starać, żeby nowi właściciele nieruchomości pozwolili jej zostać. Bez Yangów i opieki ich najstarszej córki Anjuin czeka ją śmierć. Nad niełatwym losem dziewczynki cały czas czuwa duch matki pod postacią lisa. Do do niego się zwraca gdy jej źle, gdy życie się komplikuje, gdy potrzebuje pociechy. Jialing dorasta na tle przemian w kraju. Ma szanse na poprawę losu gdy zaprzyjaźnia się z angielska dziewczynką - ale ta znika w tajemniczych okolicznościach. Poznaje też mężczyznę, zakochuje się, ale wplątuje się w intrygę polityczną, morderstwo, romans - jej życie ma wiele barw. Cały czas jednak myśli o matce i ma nadzieje na jej odnalezienie. Lisica to jedyny łącznik z przeszłością. Pomaga, nie pozwala się poddać, daje nadzieję. Lisica odejdzie dopiero wówczas gdy w życiu Jialing zapanuje harmonia.
neko - awatar neko
ocenił na 7 6 lat temu
Odkąd odeszła Susan Lewis
Odkąd odeszła
Susan Lewis
To powieść obyczajowa – sensacyjna, kryminał brytyjskiej pisarki, której do tej chwili nie znałam. Szybko wciąga i trzyma do końca. Ciekawy pomysł na fabułę, prosty i czytelny język oraz styl. Klimatyczna powieść z licznymi zwrotami akcji i wydarzeniami, które prowadzą nas celowo błędnie do niby tak oczywistego rozwiązania. Główne bohaterki to dwie kobiety, których losy się niespodziewanie łączą. Co mają wspólnego? Co je połączy? Jedna to Andee Lawrence, kobieta, której małżeństwo właśnie przeżywa kryzys. Jest byłą panią detektyw, która bardzo chce rozwiązać naszą główną zagadkę. Druga kobieta to emerytowana nauczycielka Rowzee Cane, która właśnie dowiedziała się, że ma guza mózgu i jej tygodnie życia się policzone. Mamy tu tajemniczą zagadkę zniknięcia nastolatki Jessici – a właściwie to nie wiadomo czy zginęła, czy została uprowadzona, czy po prostu uciekła z domu, aby zacząć życie na nowo. Ślad po niej zaginął. Jest też ukazane jak relacje rodzinne mogą być trudne i skomplikowane, jak zdrada wpływa na całą rodzinę. Ogromna potrzeba dzieci, aby rodzina była kompletna, pomimo wszystko. Niedozwolona miłość. Cała masa skrywanych sekretów i tajemnic, które nie powinny wyjść na światło dzienne, a jednak wyszły. Ważny wątek dotyczy eutanazji. Uważam, że gdy masz jeszcze pełną świadomość powinieneś móc zdecydować, czy chcesz żyć za wszelką cenę, nawet będąc „warzywkiem”, które przy życiu podtrzymują maszyny. Śmierć jest zawsze nie w porę, zawsze nie na miejscu i zawsze pozostawia smutek i ból tym, którzy pozostają, jednak tej drugiej stronie, która odchodzi dają ulgę, spokój i często ucieczkę przed niekończącym się bólem. Każdy ma prawo decydować o sobie i powinniśmy to uszanować. Zakończenie mnie zaskoczyło – trochę zbyt cukierkowe, ale cóż … szkoda. Książka wywołuje refleksje nad własnym życiem, niejako wskazuje co jest w życiu ważne i namawia. aby żyć po prostu żyć każdego dnia, tak żyć naprawdę. Daje też jasny przekaz, że przed prawdą się nie ucieknie i prędzej czy później ona wyjdzie na jaw. Za zły czyn kiedyś przyjdzie kara, jak karma, która wraca do nas. Zapraszam WAS do siebie http://ostatniastrona.com.pl/
MAD - awatar MAD
ocenił na 6 6 lat temu
Ostatnia z rodu Stanfieldów Marc Levy
Ostatnia z rodu Stanfieldów
Marc Levy
Marc Levy to jeden z najchętniej czytanych francuskich autorów. Sprzedane zostało ponad 40 milionów jego książek. W tej opowieści skupił się na tym, co mogą zrobić z człowiekiem tajemnice rodzinne oraz jaki mają wpływ. Chęć dowiedzenia się, jak było naprawdę, jest silniejsza niż wszystko inne. Historia dziennikarki wciąga już od pierwszej strony! Książka „Ostatnia z rodu Stanfieldów” to bardzo interesująca opowieść o Ealnor-Rigby. 35-letnia dziennikarka z Londynu, pracująca dla National Geographic, zeszłej wiosny pochowała matkę. Pewnego dnia, po powrocie z Kostaryki, znajduje w skrzynce tajemniczy anonimowy list. Kto mógł go wysłać i po co? Anonim napisał w nim, że jej matka, znana przez nią jako pełna energii i kochająca swoją rodzinę kobieta, nie jest taka, jak jej się wydaje. Będąc w ciąży z nią i jej bratem bliźniakiem, uczestniczyła w morderstwie. Czy jest możliwe, że ta kobieta mogła się tego dopuścić? Może ktoś zażartował sobie z niej? Tylko kto? Nic nie wskazywało, że był to żart... Czy kryminalna przeszłość matki wpłynie na główną bohaterkę? Praktycznie taki sam list otrzymuje George Harrison, stolarz, który zamieszkuje Cantons-de-l’Est w Quebecu. Również są oskarżenia dotyczące jego matki. Ta dwójka nigdy o sobie nie słyszała, nie mają pojęcia, kim jest druga osoba. Co mają ze sobą wspólnego te dwie kobiety? Dlaczego twórca anonimów wyznacza im spotkanie w tym samym miejscu, a dokładnie - w porcie w Baltimore? Czemu jest to taką tajemnicą, że mają zakaz mówienia o tym komukolwiek? Jakie zamiary ma anonim? Jest to książka godna przeczytania. Polecam każdej osobie, która potrafi zrozumieć, że życie nie jest idealne i tajemnice są odwiecznym problemem w naszym życiu. S.P.J. Szkolny Klub Recenzenta
Szkolny_Klub_ Recenzenta - awatar Szkolny_Klub_ Recenzenta
oceniła na 7 2 lata temu
Dziś będzie inaczej Maria Semple
Dziś będzie inaczej
Maria Semple
„Jeden dzień z życia Eleonor Flood”, to oda do uważnego życia. Rozważania Eleonor, które otwierają i zamykają tę książkę wyrażają tęsknotę za uważnością, za przeżywaniem każdego dnia z otwartymi oczami, uszami i sercem, w przytomności umysłu, w swoistej ascezie sprowadzającej świat do kilku najważniejszych osób (syna, męża, nieobecnej siostry i zmarłej mamy), w traktowaniu wszystkich poza tymi najważniejszymi osobami, jak intruzów, których należy „wygonić”, na których można przećwiczyć „sztuczkę”, czyli zagadać ich, oczarować i zatrzymać „na progu” nie dając dostępu do naszej głębi. Eleonor jest pięćdziesięcioletnią niepracującą mamą Timbyego, żoną miłości swego życia – genialnego chirurga ręki – Joego. Joe i Eleonor mieszkają w Seattle – „najbardziej ateistycznym mieście świata”. Dla Eleonor wychowywanie Timby’ego jest religią. Odniosła liczne sukcesy zawodowe, ale – dzięki statusowi zawodowemu męża – może sobie pozwolić na niepracowanie. Oczywiście, jak każda niepracująca matka, wypatruje chwil samotności, czasu, kiedy Timby idzie do szkoły, ale jest oddana dziecku całym sercem. Ten czas zresztą wypełnia dość oryginalnie, bo kto dziś czyta poezję? Eleonor zaś pobiera lekcje poezji od nauczyciela akademickiego – Alonza, dorabiającego dzięki tym lekcjom do akademickiej pensji, która nie pozwala na pokrycie procedury in vitro jego żony… Alonzo dorabia po godzinach także pracą w supermarkecie – kolejny dowód na to, że rodzicielstwo w książkach Marii Semple jest czymś najważniejszym na świecie. I tak w rytmie wyznaczanym przez poemat Prufrock („Przemierzyłem swe życie łyżeczką do kawy”), borykając się z problemami wychowawczymi, jakich przysparza jej Timby, czyni trafne spostrzeżenia socjologiczne. Zauważa, że w jej pokoleniu rodziło się dzieci koło czterdziestki, dzięki czemu place zabaw i place przed szkołami zaludniły w pewnym momencie zaniedbane, rozczochrane czterdziestolatki z nadwagą za to bez sił, co na młodszych kobietach musiało zrobić tak druzgocące wrażenie, że ona same postanowiły rodzić dzieci tuż po dwudziestce. Eleonor określa je mianem „młodych, zadbanych, wysportowanych mam” i nie czuje się w ich towarzystwie dobrze. Późne macierzyństwo Eleonor kojarzy także ze stanem „mgły mózgowej”, która zalewa mózg uniemożliwiając przypominanie sobie nazwisk, dat i podstawowych faktów. Konsekwencja owej mgły dla bohaterki jest odwaga nieposiadania opinii „ci którzy posiadają opinię na każdy temat mówią, że przez to są lepsi, a ja myślę, że jestem lepsza, bo nie posiadam opinii”. Książka o miłości („odkąd dowiedziałam się, że za wściekłością kryje się strach, próbowałam się dowiedzieć, co kryje się za strachem… Teraz już wiem, jest to miłość”); o Seattle; o odnajdywaniu religii (relacji z Kimś, Kto wie lepiej, z odnajdywaniem zaufania do Tego Kogoś); o rodzinie… Polecam!
tańcząca_z_książkami - awatar tańcząca_z_książkami
ocenił na 7 4 lata temu

Cytaty z książki Kraina sióstr

Więcej
Curtis Sittenfeld Kraina sióstr Zobacz więcej
Więcej