Koniec scenarzystów

Okładka książki Koniec scenarzystów
Wojciech Nerkowski Wydawnictwo: Czwarta Strona kryminał, sensacja, thriller
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2019-02-13
Data 1. wyd. pol.:
2019-02-13
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379761593
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Koniec scenarzystów w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Koniec scenarzystów

Średnia ocen
6,8 / 10
73 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
311
171

Na półkach:

Początkowo byłam rozczarowana że tak mało stron jest poświęcone tematyce tego co się obecnie dzieje w życiu rodzeństwa, ale zakończenie mi to wynagrodziło, było zaskakujące i sprawiło mi wielką przyjemność.

Lekko i przyjemnie się czytało, do tego zabawna (przykład Dżolanta).

Początkowo byłam rozczarowana że tak mało stron jest poświęcone tematyce tego co się obecnie dzieje w życiu rodzeństwa, ale zakończenie mi to wynagrodziło, było zaskakujące i sprawiło mi wielką przyjemność.

Lekko i przyjemnie się czytało, do tego zabawna (przykład Dżolanta).

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

186 użytkowników ma tytuł Koniec scenarzystów na półkach głównych
  • 96
  • 86
  • 4
48 użytkowników ma tytuł Koniec scenarzystów na półkach dodatkowych
  • 26
  • 8
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Wojciech Nerkowski
Wojciech Nerkowski
Wojciech Nerkowski – scenarzysta filmowy i telewizyjny, współtwórca najpopularniejszych polskich seriali, m.in. „BrzydUla”, „Pierwsza miłość”, „Na Wspólnej”, "M jak miłość". Tłumacz literatury angielskiej i amerykańskiej. Wykładowca scenariopisarstwa.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kryminalne przypadki Matyldy Bożena Mazalik
Kryminalne przypadki Matyldy
Bożena Mazalik
Zamek, nieboszczyk i jałówka - czyli jak Matylda szukała spokoju, to zdanie na okładce książki zachęciło mnie do jej przeczytania. Może nie do końca trafny był ten opis, bo niby wszystko jest w książce, lecz nie już tak rewelacyjnie. Nie do końca to jest typowy kryminał, mimo tego, że nieboszczyków tu nie brakuje, ja nazwałabym tę książkę raczej komedia kryminalną z wątkiem romansu. No a teraz od początku. Główną bohaterką tej książki jest Matylda, w dniu ślubu Seweryn, jej narzeczony, oświadcza przed ołtarzem, że... musi się zastanowić na wypowiedzeniem słowa "tak". Tego było za dużo jak dla niej, wychodząc z kościoła spotyka dawnego znajomego Władka, i postanawia zamieszkać przez jakiś czas w jego rodzinnym zamku. Nie był to jednak zamek o jakim można by pomyśleć, to było stare, zaniedbane, brzydkie, koszmarne wręcz zamczysko, w którym panowała przytłaczająca, nieprzyjemna atmosfera. Wydawało się jakby nikt tu nie mieszkał. Jednak Matylda pomyślała, że tego jej właśnie potrzeba, oderwania od miasta, od znajomych, od rodziny, aby w spokoju poświęcić się dokończeniu malowania obrazów na wystawę. Władek wyjechał do Irlandii a by zarobić trochę pieniędzy, które chciał przeznaczyć na remont zamku, więc zostawił zamek oraz całe obejście ze zwierzętami pod opieką Matyldy. Do pomocy przy zwierzętach, a było ich tu trochę, czyli schorowany kuc, stado owiec z trykiem oraz jałówka, Władek zatrudnił pomocnika ze wsi, który miał doglądać inwentarz. Niespodziewanie do zamku przyjeżdża koleżanka Matyldy Ilka, mająca właśnie urlop, który postanowiła spędzić w zamku na odludziu razem z przyjaciółką. I właśnie dopiero teraz zaczyna się cały galimatias... Kobiety znajdują w zagrodzie jałówki nieprzytomnego parobka, którego wynajął Władek, przestraszone wzywają pogotowie i policję... Na tym skończę wprowadzenie do książki, bo nie miałam zamiaru napisać streszczenia, lecz chciałam trochę przybliżyć Wam trochę fabułę tej książki. Komedia jest nawet dość dobra, chociaż moim zdanie autorka chwilami zbytnio się rozpisywała nad niepotrzebnymi rzeczami, zbyt duża ilość informacji powoduje, że momentami możemy poczuć się lekko zagubieni. Mimo tego, że bohaterki są trochę jakby przerysowane, ograniczone i zdziecinniałe jak na dorosłe kobiety, to jednak nadrabiają to inteligentnym dowcipem czy ironią. Osoby lubiące rasowe kryminały może nie będą usatysfakcjonowani tą pozycją, (chociaż trupów tu nie brakuje) lecz myślę, że "Kryminalne przypadki Matyldy" jest książką, której warto poświęcić swój czas. Tym bardziej, że Pani Bożena Mazalik w bardzo ciekawy sposób sięga po miejscowe, śląskie legendy i opisuje Tarnowskie Góry, a ja chociaż tam nie byłam, potrafiłam sobie to wszystko wyobrazić. Polecam na lekki wakacyjny lub weekendowy dzień.
Myszka - awatar Myszka
oceniła na 7 4 lata temu
Tajemnica Sary H. Paulina Wróbel
Tajemnica Sary H.
Paulina Wróbel
Sława aktorki Małgorzaty Lindberg przemija wraz z przybywającymi jej zmarszczkami. Aktorka za wszelką cenę próbuje pozostać na pierwszych stronach gazet. Po szokującym spotkaniu z reżyserem w pensjonacie Klementynka, Małgorzata odjeżdża z piskiem opon i powoduje wypadek. Kobieta ginie na miejscu, ale jej dusza przechodzi w ciało innej kobiety - młodszej o dwadzieścia lat. Okazuje się to niebywałą szansą dla aktorki. Małgorzata może od nowa rozpocząć swoją karierę i nie przejmować się wiekiem. Jak poradzi sobie w nowym ciele? Czy uda jej się zabłysnąć na ekranach? Książka napisana jest bardzo przystępnym językiem i przyjemnym stylem. Bardzo miło spędziłam czas czytając tę lekturę. Już od początku autorka buduje napięcie i cały czas dzieje się coś ciekawego. W całej powieści przez ani chwilę nie wiało nudą. Bardzo pozytywnie odbieram ten tytuł i polecam wszystkim tym, którzy lubią powieści obyczajowe z nutą humoru ale i ciekawą akcją, która stale pędzi ku przodowi. Idealna książka na lato, na umilenie podróży czy relaks na leżaku. Niezwykle polubiłam też główną bohaterkę - Małgorzatę w ciele Sary. Mimo, iż miała zadziorny charakterek to dało się poczuć do niej sympatię, a nawet przywiązanie. Lubię takie wyraziste postaci pierwszoplanowe. Fabuła była naprawdę ciekawa i oryginalna. Z dużym zainteresowaniem śledziłam losy aktorki.
jestem_molem - awatar jestem_molem
ocenił na 8 3 lata temu
Szmery Piotr Bojarski
Szmery
Piotr Bojarski
Przeczytałem kryminał Piotra Bojarskiego pod tytułem „Szmery” Mogę nawet napisać, że ją pochłonąłem. Akcja książki dzieje w 1931 roku w Poznaniu. Czasy kryzysu. Autor świetnie ujął realne postacie i wydarzenia w swój pomysł fikcyjnego porwania jednego z bohaterów – matematyka profesora Krygowskiego, twórcę zespołu kryptologów. Na marginesie dodam, że profesor wyłuskał trzech wspaniałych matematyków (Henryk Zygalski, Marian Rejewski, Jerzy Różycki), którzy już siedem lat przed wojną złamali kod słynnej niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma. Pan Piotr Bojarski przeplata akcję książki prawdziwymi wydarzeniami, powoli już pokazuje rosnące nastroje Niemców i powolne starania odbudowy swojej potęgi z lat XIX wieku. Wspaniale jest zapoznać się z okresem międzywojennym, poczuć atmosferę tamtych lat. A i kryminał z komisarzem Kaczmarkiem czyta się z ogromną przyjemnością. Odłożyłem książkę na półkę i znów wróciła mi – jak kiedyś – myśl o naszych matematykach (polecam książkę „Genialni” Mariusza Urbanka). Hm. Może to nie związane z książką, co dalej chcę przedstawić, bardziej z pozycją poleconą z nawiasu obok. Ale przeprowadziłem taką samodzielną analizę (na podstawie informacji z Wikipedii - za co dziękuję) Przed II wojną światową we Lwowie, Warszawie, Krakowie i Poznaniu rozwijały się wydziały matematyczne zwane szkołami miasta. A co stało się dalej? Wojna Ofiary wojny oznaczone ✟ Inicjator 1. Zygmunt Janiszewski - (ur. 12 czerwca lub 12 lipca 1888 w Warszawie, zm. 3 stycznia 1920 we Lwowie na grypę hiszpankę) – polski matematyk, organizator nauki, jeden z czołowych przedstawicieli warszawskiej szkoły matematycznej, inicjator i twórca programu polskiej szkoły matematycznej Lwów 2. Herman Auerbach ✟ - (ur. 26 października 1903 w Tarnopolu, zm. 17 sierpnia 1942 we Lwowie - Popełnił samobójstwo w szpitalu, by uniknąć transportu przez Niemców do obozu zagłady w Bełżcu.) – polski matematyk żydowskiego pochodzenia, jeden z czołowych przedstawicieli lwowskiej szkoły matematycznej. 3. Stefan Banach - (ur. 30 marca 1892 w Krakowie, zm. 31 sierpnia 1945 we Lwowie na raka płuc) – polski matematyk, czołowy przedstawiciel lwowskiej szkoły matematycznej, profesor zwyczajny związany z Uniwersytetem Lwowskim, członek Polskiej Akademii Umiejętności (PAU). 4. Zygmunt Wilhelm Birnbaum - (ur. 18 października 1903 we Lwowie, zm. 15 grudnia 2000 w Waszyngtonie ) – polski matematyk żydowskiego pochodzenia, statystyk, przedstawiciel lwowskiej szkoły matematycznej. 5. Leon Chwistek - (ur. 13 czerwca 1884 w Krakowie, zm. 20 sierpnia 1944 w Barwisze koło Moskwy w Związku Radzieckim po długotrwałej chorobie) – polski polihistor: naukowiec zajmujący się filozofią i matematyką, a także artysta: malarz, prozaik, teoretyk sztuki. 6. Meier Eidelheit ✟ - (ur. 16 lipca 1910 w Janowie, zm. w marcu 1943)[2] został zamordowany przez Niemców w 1943 roku. Potwierdza to również we wspomnieniach filozof Roman Ingarden. – polski matematyk, przedstawiciel lwowskiej szkoły matematycznej. 7. Władysław Hetper ✟ (1909 – zmarł aresztowany w łagrze 1940) 8. Marian Mojżesz Jacob ✟ - (ur. 15 listopada 1900, zm. 1944 w Warszawie. Na temat jego śmierci krążyły różne pogłoski. Część świadectw stwierdza, że zaginął bez śladu w 1942, inne że „Pod koniec wojny wyjechał do Warszawy, gdzie został zamordowany przez Niemców w nieznanych okolicznościach w 1944 r.”. Jego daleka krewna, Truda Rosenberg (ur. 1922), w opracowanych przez Hanię Fedorowicz i wydanych w 2012 wspomnieniach pt. Doznać cudu? podała bliższe dane na temat schyłku jego życia. W 1942 napisała z Warszawy do getta we Lwowie list do swojej rodziny i otrzymała odpowiedź od „profesora Mojżesza Jakuba”. Po kilku miesiącach spotkała się z nim w Warszawie. Później od jednego z jego studentów otrzymała wiadomość, że „profesor Jakub został zamęczony na Pawiaku.) – polski matematyk, profesor Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, członek lwowskiej szkoły matematycznej, ofiara Holocaustu. 9. Mark Kac - (ur. jako Marek Kac 3 sierpnia 1914 w Krzemieńcu, zm. 26 października 1984 w USA) – polski i amerykański matematyk żydowskiego pochodzenia, pracujący głównie w Stanach Zjednoczonych. Przedstawiciel lwowskiej szkoły matematycznej. Pracował w USA między innymi na uniwersytecie Rockefellera (ciekawostka uniwersytet Rockefellera (ang. Rockefeller University) – prywatny uniwersytet założony w 1901 roku (jako Instytut Badań Medycznych Rockefellera) przez Johna D. Rockefellera. Siedziba uczelni znajduje się w Nowym Jorku. Działalność naukowa i dydaktyczna uniwersytetu skupia się przede wszystkim na badaniach medycznych. 23 laureatów Nagrody Nobla było związanych z uczelnią.) (sic) 10. Stefan Kaczmarz ✟ - (ur. 20 marca 1895 w Samborze, zm. po 4 września 1939 Okoliczności jego śmierci nie są bliżej znane. Przez długi czas przypuszczano, że zginął w Katyniu (taką informację podał Jan Draus). Jego nazwisko nie znalazło się jednak zarówno na liście jeńców osadzonych w Kozielsku jak też na liście ofiar Katynia ani na żadnej z list katyńskich. Bardziej prawdopodobna jest więc wersja, że zginął we wrześniu 1939 w czasie walk pod Umiastowem k. Ożarowa lub bombardowania trasy kolejowej koło Niska.) – polski matematyk. 11. Kazimierz Kuratowski - do roku 1921 Kazimierz Kuratow (ur. 2 lutego 1896 w Warszawie, zm. 18 czerwca 1980 tamże) – polski matematyk, jeden z czołowych przedstawicieli warszawskiej szkoły matematycznej, profesor zwyczajny związany z Uniwersytetem Warszawskim i Instytutem Matematycznym Polskiej Akademii Nauk (IM PAN). 12. Antoni Łomnicki ✟ - herbu Suchekomnaty (ur. 17 stycznia 1881 we Lwowie, zm. 3/4 lipca 1941 tamże. Rozstrzelany przez Niemców po zajęciu Lwowa w nocy z 3 na 4 lipca 1941 na Wzgórzach Wuleckich wraz z grupą 25 polskich profesorów wyższych uczelni lwowskich.) – polski matematyk, doktor filozofii, współtwórca lwowskiej szkoły matematycznej. 13. Stanisław Mazur - (ur. 1 stycznia 1905 we Lwowie, zm. 5 listopada 1981 w Warszawie cmentarz wojskowy Powązki - kwatera B 32 rz. Tuje m. 5) – polski matematyk, najbliższy współpracownik Stefana Banacha i jeden z głównych współtwórców lwowskiej szkoły matematycznej; 14. Władysław Nikliborc ✟ - (ur. 2 stycznia 1889 w Wadowicach, zm. 1 marca 1948 w Warszawie. Zmarł popełniając samobójstwo podczas aresztowania przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego) – polski matematyk. 15. Władysław Orlicz - (ur. 24 maja 1903 w Okocimiu, zm. 9 sierpnia 1990 w Poznaniu) – polski matematyk, profesor Uniwersytetu Poznańskiego, członek rzeczywisty PAN; prezes Polskiego Towarzystwa Matematycznego (1977–1979). 16. Józef Pepis ✟ - (ur. 6 lipca 1910 w Tarnopolu, zm. sierpień 1941 we Lwowie. Zamordowany w sierpniu 1941 przez Gestapo) – polski matematyk zajmujący się głównie logiką matematyczną, członek Lwowskiej szkoły matematycznej. 17. Stanisław Ruziewicz ✟ - (ur. 29 sierpnia 1889 w Kołomyi, zm. 12 lipca 1941 Aresztowany przez Gestapo 11 lipca 1941, a następnego dnia zamordowany przez rozstrzelanie. Dokładnych okoliczności śmierci nigdy nie wyjaśniono.) – polski matematyk. 18. Stanisław Saks ✟ - (ur. 30 grudnia 1897 w Kaliszu, zm. 23 listopada 1942 Warszawie. Po zajęciu Lwowa przez Niemców (1941) wrócił do Warszawy, tam został aresztowany i zamordowany.) – polski matematyk zaliczany do lwowskiej szkoły matematyki, docent Uniwersytetu Warszawskiego, autor prac z teorii funkcji i analizy funkcjonalnej. 19. Juliusz Paweł Schauder ✟ - (ur. 21 września 1899 we Lwowie, zm. we wrześniu 1943 tamże. Podczas pierwszej okupacji sowieckiej Lwowa (1939–1941) Schauder był wykładowcą mechaniki teoretycznej i analizy wyższej na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym Uniwersytetu Lwowskiego. Zginął zastrzelony przez Niemców we Lwowie najprawdopodobniej we wrześniu 1943 podczas akcji wyłapywania Żydów. Jego żona Emilia i córka Ewa były przechowane przez polskie podziemie w lwowskich kanałach. Żona nie wytrzymała jednak trudnych warunków, sama ujawniła się Niemcom i została zesłana do obozu w Lublinie, gdzie zmarła. Córka uratowała się i po wojnie wyjechała do Włoch, gdzie zamieszkała u stryja.) – polski matematyk żydowskiego pochodzenia. 20. Hugo Steinhaus - (ur. 14 stycznia 1887 w Jaśle, zm. 25 lutego 1972 we Wrocławiu. Pochodził ze spolonizowanej rodziny węgierskich Żydów, którzy w latach 30. XIX wieku osiedlili się w Galicji. Hugo Steinhaus zmarł 25 lutego 1972 we Wrocławiu i spoczywa na wrocławskim cmentarzu św. Rodziny przy ulicy Smętnej. Jego grób znajduje się na polu nr 12 (rząd 64, grób nr 19)) – polski matematyk żydowskiego pochodzenia, profesor Uniwersytetu Jana Kazimierza, współtwórca lwowskiej szkoły matematycznej[2], współzałożyciel i redaktor czasopisma „Studia Mathematica”; aforysta. 21. Włodzimierz Stożek ✟ - (ur. 23 lipca 1883 w Mostach Wielkich k. Żółkwi, zm. 3/4 lipca 1941 we Lwowie. Zamordowany przez Gestapo w nocy z 3 na 4 lipca 1941 na Wzgórzach Wuleckich w grupie polskich profesorów we Lwowie wraz z dwoma synami. Najmłodszy syn profesora 18-letni Tadeusz oraz córka - Krystyna nie zostali zabrani wraz z ojcem i braćmi dzięki czemu ocaleli) – polski matematyk, jeden z przedstawicieli lwowskiej szkoły matematycznej. 22. Stanisław Ulam - (ur. 13 kwietnia 1909 we Lwowie, zm. 13 maja 1984 w Santa Fe w stanie Nowy Meksyk) – polski i amerykański (obywatelstwo amerykańskie przyjął w 1943) matematyk, przedstawiciel lwowskiej szkoły matematycznej, współtwórca amerykańskiej bomby termojądrowej. Kraków 23. Stanisław Gołąb - (ur. 26 lipca 1902 w Travniku, zm. 30 kwietnia 1980 w Krakowie) – polski matematyk, jeden z czołowych przedstawicieli krakowskiej szkoły matematycznej. 24. Antoni Hoborski ✟ - (ur. 1 kwietnia 1879 w Tarnowie, zm. 9 lutego 1940 w Sachsenhausen. wraz z innymi profesorami krakowskich uczelni, został uwięziony przez gestapo i przewieziony do Wrocławia. Zmarł w niemieckim obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen 9 lutego 1940, a miesiąc wcześniej miał amputowane palce u nóg po ich odmrożeniu. Niemcy dzień wcześniej zwolnili go z obozu. ) – polski matematyk, profesor, pierwszy rektor Akademii Górniczo-Hutniczej (1920–1922), dziekan Wydziału Górniczego AGH. 25. Franciszek Leja - (ur. 27 stycznia 1885 w Grodzisku Górnym, zm. 11 października 1979 w Krakowie) – polski matematyk, jeden z czołowych przedstawicieli krakowskiej szkoły matematycznej. 26. Czesław Olech - (ur. 22 maja 1931 w Pińczowie, zm. 1 lipca 2015 w Warszawie) – polski matematyk, przedstawiciel krakowskiej szkoły matematycznej, a w szczególności szkoły równań różniczkowych Tadeusza Ważewskiego. 27. Alfred Rosenblatt - (ur. 22 czerwca 1880 w Krakowie, zm. 7 lipca 1947 w Limie) – polski matematyk zajmujący się także astronomią, przedstawiciel krakowskiej szkoły matematycznej. 28. Jan Sleszyński - (Śleszyński; także Ivan) (ur. 23 lipca 1854 w Łysiance, zm. 9 marca 1931 w Krakowie) – polski matematyk, przedstawiciel krakowskiej szkoły matematycznej. Od 1921 członek korespondent Polskiej Akademii Umiejętności. 29. Tadeusz Ważewski - (ur. 24 września 1896 w Wygnance obok Czortkowa, zm. 5 września 1972 w Rabce-Zdroju) – polski matematyk, przedstawiciel krakowskiej szkoły matematycznej. Zajmował się badaniem równań różniczkowych (cząstkowych i zwyczajnych) oraz teorią sterowania[1 30. Witold Wilkosz - (ur. 14 sierpnia 1891 w Krakowie, zm. 31 marca 1941 tamże. Zmarł na zapalenie płuc 31 marca 1941 roku ) – polski matematyk, fizyk, filozof i popularyzator nauki. 31. Stanisław Zaremba - (ur. 3 października 1863 w Romanówce, zm. 23 listopada 1942 w Krakowie) – polski matematyk, jeden z czołowych przedstawicieli krakowskiej szkoły matematycznej. 32. Kazimierz Żorawski - (też: Żórawski) (ur. 22 czerwca 1866 w Szczukach, zm. 23 stycznia 1953 w Warszawie) – polski matematyk. Warszawa 33. Karol Borsuk - (ur. 8 maja 1905 w Warszawie, zm. 24 stycznia 1982 tamże[1] kwatera 35, rząd 2, miejsce 1 ) – polski matematyk, jeden z czołowych przedstawicieli warszawskiej szkoły matematycznej. 34. Samuel Eilenberg - (ur. 30 września 1913 w Warszawie, zm. 30 stycznia 1998 w Nowym Jorku po drugim udarze) – polski i amerykański matematyk żydowskiego pochodzenia, jeden z czołowych przedstawicieli warszawskiej szkoły matematycznej, członek zagraniczny PAN. Zygmunt Janiszewski – jak wyżej (inicjator) Kazimierz Kuratowski – jak wyżej (Lwów) 35. Stanisław Leśniewski - (ur. 28 marca lub 30 marca 1886 w Sierpuchowie, zm. 13 maja 1939 w Warszawie. Zmarł trzy lata później po nieskutecznej operacji usunięcia nowotworu tarczycy. Został pochowany na cmentarzu Powązkowskim (kwatera 339-5-5)[) – polski filozof i logik. 36. Stefan Mazurkiewicz - (ur. 25 września 1888 w Warszawie, zm. 19 czerwca 1945 w Grodzisku Mazowieckim Został pochowany na cmentarzu Powązkowskim (kwatera 41-2-24,25)) – polski matematyk, jeden z czołowych przedstawicieli warszawskiej szkoły matematycznej[ 37. Andrzej Stanisław Mostowski - (ur. 1 listopada 1913 we Lwowie, zm. 22 sierpnia 1975 w Vancouver) – polski matematyk zajmujący się głównie fundamentami matematyki, przedstawiciel warszawskiej szkoły matematycznej. Ojciec Tadeusza Mostowskiego i Jana Mostowskiego. 38. Wacław Sierpiński - (ur. 14 marca 1882 w Warszawie, zm. 21 października 1969 tamże. Został pochowany na warszawskich Starych Powązkach w alei zasłużonych (grób 153)) – polski matematyk, jeden z czołowych przedstawicieli warszawskiej szkoły matematycznej i twórców polskiej szkoły matematycznej 39. Alfred Tarski - dawniej Alfred Tajtelbaum (ur. 14 stycznia 1901 w Warszawie, zm. 26 października 1983 w Berkeley w stanie Kalifornia) – polski logik, członek Szkoły Lwowsko-Warszawskiej. Od 1939 r. pracował w Stanach Zjednoczonych. 40. Zdzisław Krygowski - (ur. 22 grudnia 1872 we Lwowie, zm. 10 sierpnia 1955 w Poznaniu) – polski matematyk, inicjator badań kryptologicznych nad Enigmą, rektor Politechniki Lwowskiej. 41. Henryk Zygalski - Henryk Zygalski (ur. 15 lipca 1908 w Poznaniu, zm. 30 sierpnia 1978 w Liss) – polski matematyk i kryptolog, wynalazca koncepcji płacht Zygalskiego, dzięki którym on oraz Marian Rejewski i Jerzy Różycki złamali kod niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma. 42. Marian Rejewski - (ur. 16 sierpnia 1905 w Bydgoszczy, zm. 13 lutego 1980 w Warszawie) – polski matematyk i kryptolog, który w 1932 roku złamał szyfr Enigmy, najważniejszej maszyny szyfrującej używanej przez hitlerowskie Niemcy, porucznik Armii Polskiej w Wielkiej Brytanii. Sukces Rejewskiego i współpracujących z nim kryptologów z Biura Szyfrów, między innymi Henryka Zygalskiego i Jerzego Różyckiego, umożliwił odczytywanie przez Brytyjczyków zaszyfrowanej korespondencji niemieckiej podczas II wojny światowej, przyczyniając się do wygrania wojny przez aliantów. Po zakończeniu działań wojennych Marian Rejewski powrócił w 1946 roku do Polski, gdzie pracował jako urzędnik w bydgoskich fabrykach. W 1950 utracił posadę w nieznanych okolicznościach. W latach 1949–1958 Rejewski był inwigilowany przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego i Służbę Bezpieczeństwa, ale ponieważ był on człowiekiem spokojnym i ostrożnym, a także bardzo dyskretnym, poza faktem jego pracy w Biurze Szyfrów Oddziału II Sztabu Głównego Wojska Polskiego nie było wiadomo prawie nic na temat jego wojennych losów i pracy nad Enigmą. Dopiero w 1967 roku ujawnił swój udział w złamaniu szyfru Enigmy i napisał wspomnienia, które zdeponował w ówczesnym Wojskowym Instytucie Historycznym. Dopiero po 1973 roku zaczął oficjalnie pisać artykuły o Enigmie. 43. Jerzy Różycki ✟- (ur. 24 lipca 1909 w Olszanie(ukr.), zm. 9 stycznia 1942 k. Balearów) – polski matematyk i kryptolog, w maju 1926 r. ukończył Gimnazjum Koedukacyjne Towarzystwa Szkoły Średniej w Wyszkowie nad Bugiem, absolwent i pracownik Uniwersytetu Poznańskiego oraz radiokontrwywiadu wojskowego (Biuro Szyfrów Referat 4) Oddziału II Sztabu Głównego WP. Na podstawie Wikipedii spisałem powyżej listy jednych z najwybitniejszych polskich matematyków. Było ich razem 43. 1. 21 w tym ze lwowskiej szkoły, 2. 10, krakowskiej szkoły, 3. 8, warszawskiej szkoły, 4. 4 z uniwersytetu w Poznaniu. Wojna zabrała nam 14 profesorów, w tym 12 ze Lwowa, 1 z Krakowa, 1 z Poznania. Z Polski na przestrzeni lat z różnych przyczyn wyjechało 8. Pozostało i działało w Polsce 21 profesorów, matematyków. Hm, Wojna (nie śmierć ze starości lub choroby) zabrała 1/3 uczonych, wybitnych ludzi, filarów polskiej nauki. Około 20 procent wyjechało z innych przyczyn jak zaproszenia, rozwój, emigracja. Nie chodzi mi tu o jakiś patriotyzm. Jakaś wymyślona praca dla Polski nie ma tu nic do rzeczy. Po prostu można spojrzeć, jaką siłę wiedzy, jaki fundament nauki został zamordowany, zabity, stracony, zgubiony. Ludzi, którzy pracowali i robili to, co kochali. Budowali naukę. Przykład - gdzieś tam spojrzałem, że profesor Stefan Banach miał 6 doktorantów i 8 z niezakończoną procedurą doktora. Niech każdy z tych profesorów, którzy zginęli miał także tylu doktorantów tych chociaż skończonych to mielibyśmy już 78 nowych naukowców. A od drugiej i trzeciej dekady XIX wieku minęło trzy pokolenia i idzie czwarte. Liczmy wartość dodaną od początku 13 * 6 = 78, 78 * 6 = 468, 468 * 6 = 2808. Wiem, że nie każdy by został na uczelni. Ale to statystyka. Niechby chociaż 1/3 z nich dziś była – jak 1/3 zginęła. Myślę, ze straciliśmy 926 naukowców. Czy mamy świadomość ile to jest wydziałów szkół wyższych. A to tylko matematyka. Tylko jakaś kropla w 6 milionach ludzi, którzy zginęli w czasie wojny. Boże.
AKwap - awatar AKwap
ocenił na 8 3 lata temu
Morderstwo ma motyw Francis Duncan
Morderstwo ma motyw
Francis Duncan
„Morderstwo ma motyw” autorstwa Pana Francisa Duncana to klasyczny kryminał osadzony w sielankowej angielskiej wiosce Dalmering, gdzie dochodzi do brutalnego morderstwa jednej z organizatorek amatorskiego przedstawienia teatralnego. Na miejscu zbrodni pojawia się emerytowany sklepikarz i detektyw-amator, Mordecai Tremaine, który dzięki bystremu umysłowi i umiejętności obserwacji zaczyna rozplątywać sieć lokalnych sekretów i skrywanych motywów. Choć początek powieści wprowadza powoli, w miarę rozwoju akcji napięcie rośnie, a zagadka staje się coraz bardziej intrygująca. Tremaine, postać pełna ciepła i inteligencji, prowadzi śledztwo z wyczuciem i klasą, przypominając takich detektywów jak Hercule Poirot czy panna Marple. Autor pokazuje nam, że zbrodnia zawsze ma swoją przyczynę, która często tkwi głęboko w ludzkich emocjach, zazdrości, lęku lub zemście. Pokazuje też, że prawda, choć bywa ukryta za fasadą pozorów, może zostać odkryta dzięki cierpliwości, empatii i logicznemu myśleniu. Francis Duncan to pseudonim artystyczna autora, który tak naprawdę nazywał się William Underhill i żył w latach 1918–1988). Był brytyjskim pisarzem, który zasłynął serią detektywistyczną z Mordecaiem Tremaine’em. Jego twórczość przywołuje klimat tzw. złotego wieku kryminału, czerpiąc inspirację z Agathy Christie i innych klasyków gatunku. Po latach zapomnienia jego książki zostały na nowo odkryte i przetłumaczone na wiele języków, w tym polski, ciesząc się uznaniem fanów spokojnych, logicznych zagadek kryminalnych z eleganckim angielskim sznytem.
czarcie_pióro - awatar czarcie_pióro
ocenił na 6 8 miesięcy temu
Morderstwo na święta Francis Duncan
Morderstwo na święta
Francis Duncan
„Morderstwo na święta” miało swoją premierę w Anglii w roku 1949 i wtedy było wydawniczą sensacją. Na pewno przyczynił się do tego jego autor, który bardzo umiejętnie otoczył się tajemniczą aurą, tak skutecznie ukrywając się pod literackim pseudonimem, że do niedawna nie było wiadomo, kto kryje się pod nazwiskiem Francis Duncan. Po 75 latach jego najsłynniejsza powieść trąci już jednak myszką i choć ma w sobie sporo uroku à la Agatha Christie, to jednak wydaje się wtórna i mało odkrywcza. Owszem, miło spędziłam przy niej dwa dni, ale gdybym jej nie przeczytała, też nic by się nie stało. Jednak wyzwanie grudniowe skierowało mnie do poszukiwań książek z motywem świątecznym i tak trafiłam na powieść Duncana. Tym kryminałem autor zapoczątkował serię powieści, których bohaterem jest utalentowany detektyw- amator Mordecai Tremaine. Zostaje on zaproszony do posiadłości znajomego na angielskiej prowincji, aby tam spędzić święta Bożego Narodzenia. Jest więc stare domostwo, grupa gości i gospodarz słynący z zamiłowania do kultywowania świątecznych tradycji. Kiedy w noc wigilijną pod choinką zostaje znaleziony trup w stroju Świętego Mikołaja nasz bohater może się wykazać zdolnościami śledczymi, wspomagając policję w dochodzeniu do prawdy. Mordecai wnikliwie obserwuje, podpytuje, węszy, by następnie formułować wnioski i wskazać winnego. Zanim jednak do tego dojdzie poznajemy tajemnice wszystkich postaci, bo oczywiście, za każdym ciągnie się jakiś smrodek, każdy coś przemilcza, a niektórzy nie są tymi, za kogo się podają. Zastanawiam się, czy przypadkiem powodem, dla którego byłam trochę zmęczona tym kryminałem nie jest to, że znacznie odbiega on atmosferą i tempem akcji od współcześnie wydawanych powieści tego gatunku. Nie ma tu scen przemocy, brutalności, pościgów, a śledztwo toczy się wolno i metodami analogowymi. Żeby rozwikłać zagadkę trzeba porozmawiać z ludźmi, poobserwować otoczenie, czasem gdzieś zadzwonić (ale z budki lub ze stacjonarnego telefonu). Również motyw zbrodni jest raczej mało wymyślny, choć go nie zdradzę. Czyżbym była już czytelniczo zepsuta kryminałami, w których nie ma dochodzenia bez najnowszych technologii, komputerów, testów DNA, analiz logowania komórek do stacji BTS (czy jakoś tak) i innych cudów. Może warto było zafundować sobie taki literacki reset? Trzeba jednak oddać sprawiedliwość autorowi, że klimat angielskiej wsi oddał naprawdę udatnie. Jest w tym jakaś urocza staroświeckość, ukłon w kierunku mistrzów brytyjskiego kryminału. Nie chciałabym znaleźć takiego prezentu pod choinką jak bohaterowie „Morderstwa na święta”, ale jako powieść do poczytania pod choinką może się sprawdzić.
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na 6 1 rok temu
Zapach prawdy Iga Karst
Zapach prawdy
Iga Karst
„Zapachu prawdy” autorstwa Pani Igi Karst to wciągająca powieść oraz pierwszy tom serii „Pensjonat Biały Dwór”. Profesor Adam Korczyński, wybitny znawca storczyków, zostaje znaleziony martwy w lesie pod Sycowem. Początkowo wszystko wskazuje na strzał z broni palnej, ale szybko okazuje się, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana – prawdziwą przyczyną śmierci było pchnięcie nożem, a rana postrzałowa została sfingowana. Śledztwo prowadzi komisarz Michał Orski, a z własnej inicjatywy włącza się w nie także adwokatka Anita Herbst, która przyjeżdża na zaproszenie wnuka zmarłego profesora. Z domu Korczyńskiego znikają dwa cenne przedmioty: unikalny XIX-wieczny album botaniczny oraz rzadki okaz storczyka. Śledczy podejmują trop czy oba przedmioty mogą mieć związek z motywem zbrodni. Tajemnic przybywa, gdy w ogrodzie willi profesora odkryte zostają ludzkie szczątki, które... znikają tuż przed przyjazdem policji. Zostaje jedynie żuchwa. Anita i wnuk zmarłego, Sebastian, podejmują własne dochodzenie, które ujawnia rodzinne sekrety, fałszywe tropy i nieoczywiste relacje w małej, zamkniętej społeczności. Książka Pani Karst zgrabnie łączy elementy klasycznego kryminału z nietuzinkowym motywem botanicznym. Orchidee, egzotyczne zapachy i stare ryciny tworzą niepowtarzalny klimat, który kontrastuje z brutalną zbrodnią. Autorka serwuje liczne zwroty akcji, prowokacyjne dialogi i lekki humor, by ostatecznie poprowadzić czytelnika do zaskakującego finału. Takiego, którego trudno się spodziewać 🙂
czarcie_pióro - awatar czarcie_pióro
ocenił na 7 8 miesięcy temu
Wdowy Lynda La Plante
Wdowy
Lynda La Plante
„Kiedy mężowie zawodzą, nawet po śmierci, żonom pozostaje tylko jedno: wziąć sprawy w swoje ręce”. Ten motyw przewodni stanowi fundament kultowej już powieści Lyndy La Plante „Wdowy”. Autorka, znana z tworzenia silnych, bezkompromisowych postaci kobiecych, serwuje nam mroczny i dynamiczny kryminał, który w latach 80. zrewolucjonizował podejście do portretowania kobiet w literaturze sensacyjnej. To historia o determinacji, zemście i bolesnym procesie emancypacji w brutalnym, męskim świecie zbrodni. Plan idealny i gorzka rzeczywistość Punkt wyjścia jest genialny w swej prostocie: nieudany napad na furgonetkę z pieniędzmi kończy się śmiercią trzech przestępców. Ich żony – Dolly, Linda i Shirley – zostają same z długami, żałobą i policyjnym nadzorem. Kiedy jednak Dolly odkrywa ukryte zapiski swojego męża, zawierające szczegółowy plan kolejnego skoku, kobiety decydują się na krok desperacki. Zamiast płakać nad grobami, postanawiają dokończyć dzieło zmarłych partnerów. La Plante po mistrzowsku buduje napięcie, pokazując proces transformacji gospodyń domowych w wyrachowane profesjonalistki. Siła kobiecej solidarności Największym atutem książki jest psychologia bohaterek. Każda z nich wnosi do grupy inny bagaż doświadczeń i lęków. Autorka nie idealizuje ich relacji – bywa ona szorstka, pełna nieufności i konfliktów, co dodaje opowieści autentyzmu. To nie są superbohaterki; to kobiety przyciśnięte do muru, które odkrywają w sobie pokłady siły, o jakie nigdy by się nie podejrzewały. Ocena 7/10 odzwierciedla solidny warsztat i świetne tempo, choć z perspektywy czasu niektóre rozwiązania fabularne mogą wydawać się nieco uproszczone. Mimo to, „Wdowy” pozostają lekturą niezwykle satysfakcjonującą. To surowy, pozbawiony ozdobników portret Londynu tamtej epoki oraz uniwersalna opowieść o tym, że w obliczu katastrofy najsilniejszą bronią bywa solidarność. Lynda La Plante stworzyła klasykę, która do dziś inspiruje filmowców i przypomina, że płeć piękna bywa najgroźniejsza wtedy, gdy nie ma już nic do stracenia.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 7 dni temu
Krok w ciemność Małgorzata Kochanowicz
Krok w ciemność
Małgorzata Kochanowicz
Witam Serdecznie. Kochani. Teraz Zapraszam Was na kolejną przygodę z fajną historią, która też mi się spodobała. Nie mogę powiedzieć inaczej jak tylko zaprosić do przeczytania tej książki. Autorka: Małgorzata Kochanowicz. Tytuł: Krok W Ciemność. Przeczytano stron: 416. Wydawnictwo: Lira. Opinia: Krok W Ciemność. Jest początek dwudziestego wieku. Akcja toczy się w Krakowie. Rozpoczyna się od mrocznych tajemnic, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. Rok temu, jesienią Jonasz Rozner odwiedził Juliana Dobruckiego w domu w Krakowie. Dostał obietnicę że odda mu swoją córkę za żonę. Ale dopiero wtedy kiedy dziewczyna będzie pełnoletnia. Do tego czasu działo się wiele złych przygód. Została zamordowana młoda pokojówka Anna Barabasz. Pan domu dziwnie się zachowuje. Jego córka jest tym przejęta. Witold Korczyński współpracuje z policją. Pewnego dnia dostał pewną propozycję od Juliana Dobruckiego. Ma zabić pewną osobę. Czy Witold na to przystanie? W nie długim czasie ta propozycja zostaje anulowana? Mija kilka dni, a z domu ucieka córka gościa, który złożył mu tą dziwną propozycję, Grażyna Dobrucka. Jest to piękna kobieta. Ukrywa się u Witolda, bo swojego ojca się boi. Co w tej posiadłości się dzieje, to szok. Giną ludzie, a Witold musi rozwikłać tą zagadkę. Musi się dowiedzieć kto zabija i na czyje zlecenie. Czy uda mu się? Jak zawsze tego nie mogę Wam zdradzać. Ja powiem tylko tyle, że historia jest super. Moja ocena to: 1000/1000 punktów. Koniecznie polecam. Pozdrawiam Was Serdecznie.
Robert Fujak - awatar Robert Fujak
ocenił na 10 2 lata temu

Cytaty z książki Koniec scenarzystów

Więcej
Wojciech Nerkowski Koniec scenarzystów Zobacz więcej
Wojciech Nerkowski Koniec scenarzystów Zobacz więcej
Więcej