rozwiń zwiń

Koniec końców

Okładka książki Koniec końców
Marta Kisiel Wydawnictwo: Wydawnictwo Mięta Cykl: Cykl wrocławski (tom 3.1) fantasy, science fiction
48 str. 48 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
e-book
Cykl:
Cykl wrocławski (tom 3.1)
Data wydania:
2025-11-26
Data 1. wyd. pol.:
2025-11-26
Liczba stron:
48
Czas czytania
48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368608069
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Koniec końców w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Koniec końców

Średnia ocen
7,3 / 10
71 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
836
69

Na półkach:

Aby przeczytać tę nowelę, trzeba mieć za sobą cały cykl wrocławski. Trochę mam wrażenie, że to opowiadanie to próba załagodzenia czy też pogodzenia się z czytelnikami żałującymi zakończenia "Płaczu". Mnie ono bardzo przed laty zbulwersowało, do głębi wstrząsnęło i rozumiem, że Marta Kisiel próbowała wtedy pokazać inne oblicze niż humorystyczna fantasy. Tylko nie było to odwrócenie oczekiwań, które wielu czytelników chciało przeżyć - bierzemy do ręki Kisiel i chcemy kiślowania, a nie ciosu w samo serce, rozdarcia duszy i żeby latami bolało w miękkie z powodu M. Niech ktoś przestanie kalać książki Marty tymi okropnymi okładkami.

Aby przeczytać tę nowelę, trzeba mieć za sobą cały cykl wrocławski. Trochę mam wrażenie, że to opowiadanie to próba załagodzenia czy też pogodzenia się z czytelnikami żałującymi zakończenia "Płaczu". Mnie ono bardzo przed laty zbulwersowało, do głębi wstrząsnęło i rozumiem, że Marta Kisiel próbowała wtedy pokazać inne oblicze niż humorystyczna fantasy. Tylko nie było to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

126 użytkowników ma tytuł Koniec końców na półkach głównych
  • 97
  • 29
40 użytkowników ma tytuł Koniec końców na półkach dodatkowych
  • 9
  • 9
  • 6
  • 5
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Cztery trupy w barszcz Aneta Jadowska, Marta Kisiel, Magdalena Kubasiewicz, Milena Wójtowicz
Ocena 7,2
Cztery trupy w barszcz Aneta Jadowska, Marta Kisiel, Magdalena Kubasiewicz, Milena Wójtowicz
Okładka książki Kwiat paproci i inne legendy słowiańskie Paulina Hendel, Aneta Jadowska, Marta Kisiel, Marta Krajewska, Agnieszka Kulbat, Katarzyna Berenika Miszczuk, Martyna Raduchowska, Jagna Rolska, Małgorzata Starosta, Anna Szumacher
Ocena 6,7
Kwiat paproci i inne legendy słowiańskie Paulina Hendel, Aneta Jadowska, Marta Kisiel, Marta Krajewska, Agnieszka Kulbat, Katarzyna Berenika Miszczuk, Martyna Raduchowska, Jagna Rolska, Małgorzata Starosta, Anna Szumacher
Marta Kisiel
Marta Kisiel
Pisarka i tłumaczka, z wykształcenia polonistka. Debiutowała w 2006 roku na łamach internetowego magazynu „Fahrenheit”. Członkini grupy Fantastic Women Writers of Poland: Harda Horda oraz Stowarzyszenia Unia Literacka. Na swoim koncie ma kilkanaście utworów, m.in. ukochane przez czytelników cykle Dożywocie oraz Małe Licho, jak również komedie kryminalne Dywan z wkładką (2021), Efekt pandy (2021) i Nagle trup (2022). Jej powieści wielokrotnie nagradzano (Nagroda im. Janusza A. Zajdla, Nagroda Polskiej Sekcji IBBY, Nagroda im. Ferdynanda Wspaniałego, Książka Roku portalu lubimyczytac.pl).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cztery trupy w barszcz Milena Wójtowicz
Cztery trupy w barszcz
Milena Wójtowicz Marta Kisiel Magdalena Kubasiewicz Aneta Jadowska
Czy słuchałam audiobooka książki świąteczno-wigilijnej w czasie Wielkanocy? Bardzo możliwe. Czy mimo wszystko czułam tę atmosferę i rozkoszowałam się lekturą? Jak najbardziej. Cztery dobrze znane mi autorki, cztery fajne opowiadania, mnóstwo wciągających postaci ale i małe... rozczarowanie? "Jak długo mieszać bigos?" - Marta Kisiel Zaczynamy z grubej rury. Bo jak inaczej nazwać Krampusa, którego przywołał... bigos? Oczywiście taki mieszany tylko w lewą stronę, bo tak robi się najlepszy bigos. Po raz kolejny spotykamy się z Kira, Tomirą i Filomeną, a także ich lubymi. Tym razem czekają ich święta w stylu cukierkowo-dickensowskim i mroczno-duszny domek z nieoczekiwanym gościem. Jednak tym razem to panowie mogą się wykazać i na chwilę przejąć stery - dobrze się czyta o tej zróżnicowanej ekipie. Ogółem mocne 8/10 "Kołtun zimowy" - Milena Wójtowicz Kto choć raz w życiu miał na głowie wielki kołtun, ten się na wsi nie śmieje, szczególnie, gdy słynie ona z turystyki, a ostatnio ktoś zaginął... Moje serce oczywiście skradł Zuse! No kto by się nie zachwycił kokieteryjnym kłobukiem? Inni bohaterowie też są barwni i ciekawi, a to opowiadanie ma nie tylko atmosferę świąteczną, ale także tą wiejską. Mimo że moim zdaniem akcja jest tutaj najspokojniejsza, to absolutnie nie nudzi - mamy kołtun, zaginionego chłopaka, warkocz w wodzie i różę na policzku panny młodej... Mocne 7/10 "Morderstwo i białe święta" - Aneta Jadowska To był mój jedyny zawód w tym zbiorze opowiadań. Uwielbiam twórczość Anety Jadowskiej, ale tutaj, w porównaniu do pozostałych opowiadań “Morderstwo i białe święta” jest mało magiczne. Mamy zbrodnię, mamy śledztwo, nawet jest magia świąt, ale nie czułam tej zwykłej charakterystycznej dla autorki magii. Mamy tu ale... No nie tego się spodziewałam. To opowiadanie nie jest złe, ale zwyczajnie nie spełniło moich oczekiwań - dostałam ciekawą historię ze śledztwem, ale nie mamy tu magii samej w sobie, a jedynie magię świąt i świąteczną atmosferę. Takie 6/10 "Wymarzone święta domowika" - Magdalena Kubasiewicz Moje ulubione opowiadanie z tego zbioru. Znów możemy odwiedzić Jagodę Wilczek, tym razem kiedy śledzi rozwój pewnej morderczej klątwy, jednocześnie mając w domu małe... przemeblowanie. Kto by pomyślał, że duch opiekuńczy domu z dostępem do internetu może stać się nie lada problemem? Uwielbiam sposób, w jaki Magdalena Kubasiewicz przedstawia domowika - jak lubię wszystkie postacie opowiadania, tak domowik skradł moje serce zupełnie! Mamy tu zagadkę, mamy tu magię, mamy też święta, troszkę problemów prywatnych, a przede wszystkim - klimat świąt. Ogółem 9/10
Fantastyczka - awatar Fantastyczka
oceniła na 8 2 dni temu
W cieniu dnia Milena Wójtowicz
W cieniu dnia
Milena Wójtowicz
Czy czosnek może być bronią masowego rażenia… wampirzego ego? A może wilkołaki wcale nie są tak groźne, jak się wydaje, zwłaszcza jeśli mają do czynienia z Myszą, czupakabrą i ekipą, która z każdej nadnaturalnej katastrofy potrafi zrobić komedię sezonu? Akcja "W cieniu dnia" rozpoczyna się krótko po wydarzeniach opisanych we "W świetle nocy", ale także mocno wiąże się z dość dramatycznym i szalonym zakończeniem "Vice versa" – dlatego też znajomość wcześniejszych powieści z serii jest wskazana, aby w pełni zrozumieć liczne odniesienia fabularne do obu wspomnianych tytułów. Zaradna, pełna energii Aśka Myszkowska (przez przyjaciół nazywana też Myszą) wciąż próbuje odnaleźć się w swojej niespodziewanej, pośmiertnej codzienności. Mimo że ma pod ręką cały arsenał porad dotyczących wampirzego BHP, które pomagają jej sprawnie poruszać się nie tylko w mroku nocy, ale i w nieco zbyt oślepiającym, upiornie parzącym świetle dnia, wcale nie czuje się zbyt pewnie – bowiem teraz na jej barkach spoczywa odpowiedzialność nie tylko za godne „życie po życiu”, ale także za podrzucone jej przez uczynnego czupakabrę Edzia wampiry: wiekową Wefcię i młodego Pawła. Dwójka ta powoli dochodzi do siebie po traumie, jaką zafundowało im rodzime, siechnickie gniazdo z nieprzystosowaną społecznie, rozmiłowaną w kiczu i neonach Cecylią na czele. Mężnie starają się odnaleźć we współczesnym nienormatywnym świecie, gdzie dieta butelkowa, odpowiednia dawka suplementów, dobre nawodnienie oraz pomysłowy strój à la cierpiący na alergię na słońce szpieg z Krainy Deszczowców umożliwiają im w miarę swobodne funkcjonowanie w nieświadomym istnienia wampirów społeczeństwie. Wydawałoby się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku – do momentu, gdy rozhisteryzowana Genowefa wraca ze spotkania osiedlowego kółka emerytów z informacją, że... zaatakowały ją wilkołaki. Jeśli ktoś jeszcze miał wątpliwości – recenzowana pozycja to zwariowana komedia, poziomem upakowanego na swoich kartach chaotycznego dowcipu nieodbiegająca od wcześniejszych powieści autorki. Znajdziemy tu błyskotliwe dialogi, karkołomne, zbudowane ze zdań wielokrotnie złożonych opisy oraz sceny przypominające wizje kogoś w stanie mocno wskazującym na spożycie napoju wysokoprocentowego (jak chociażby wojna międzygatunkowa z wykorzystaniem kimchi jako broni ofensywnej). Podczas lektury czytelnikowi nie pozostaje nic innego, jak dać się porwać opowieści, raz po raz wybuchając śmiechem przy kolejnych nietuzinkowych perypetiach równie niecodziennych bohaterów. Trzeba przyznać, obie okładki tej serii tworzą spójną całość. Świetnie do siebie pasują, tworząc duet, obok którego nie da się przejść obojętnie. Już sam ich widok wywołuje uśmiech i zapowiada to, co czeka w środku. Historię pełną ironii, błyskotliwych dialogów i bohaterów, którzy z każdej sytuacji wychodzą z miną, jakby właśnie uratowali świat przed zombie... albo przynajmniej przed spaleniem tostera. Jak w każdej wcześniejszej książce Wójtowicz, jedną z największych zalet omawianej pozycji są bohaterowie. Choć większość z nich znamy już z poprzednich części, to w "W cieniu dnia" nabrali oni głębi, przestali być tak abstrakcyjni i oderwani od rzeczywistości, pokazując skrywane rozterki, poczucie winy, lęki i marzenia, dzięki czemu stali się naprawdę bliscy czytelnikowi. Poza wspomnianą wcześniej Myśką i kilkukrotnie pojawiającą się strzygą Sabiną, na uwagę zasługuje też oddająca się swej pasji gotowania Genowefa (po setkach lat wychodząca z analfabetyzmu, z zapałem oglądająca programy kulinarne i eksperymentująca z nowymi przepisami), biorący się za bary ze światem zewnętrznym były emo-wampir Paweł, rozbrykany niczym szczeniak (i równie rozczulający) czupakabra Edziu, jak również piątka braci wilkołaków, których łączy z ekipą PS Business Consulting historia skażonego magią patyczka, porwania niechętnej narzeczonej i upokarzającej lekcji pokory. To właśnie kreacja tych pięciu okaleczonych wilczków najmocniej porusza i najdłużej zostaje w pamięci. Dzięki nim pozornie prosta, szalona komedia zyskuje drugie dno i staje się opowieścią o rodzinnych więziach, przedwczesnym dojrzewaniu, odpowiedzialności i tolerancji, a także – czasami bezwzględnej, ale koniecznej – szczerości w relacjach. Co ważne, wszystkie te treści podane są w wyjątkowo przystępny sposób – bez moralizowania czy przesadnej czułostkowości. Wręcz przeciwnie, autorka spogląda na wszystko z przymrużeniem oka, z typową dla siebie ironią i lekkością, nieustannie uśmiechając się porozumiewawczo do czytelnika. W cieniu dnia to naprawdę znakomita kontynuacja bardzo udanej książki (a właściwie – dwóch), która w spójny sposób rozwija wcześniej zarysowane wątki i otwiera drzwi do kolejnych, równie intrygujących. Pozostaje tylko mieć nadzieję, iż nie jest to nasze ostatnie spotkanie z ekipą brzeskich i wrocławskich nienormatywnych. No więc powiedzcie mi, czy odważycie się sięgnąć po książkę, po której już nigdy nie spojrzycie na czosnek tak samo?
Emilia Lewandowska - awatar Emilia Lewandowska
oceniła na 8 5 dni temu
Wilk z lasu Aneta Jadowska
Wilk z lasu
Aneta Jadowska
Za każdym razem powrót do świata Thornu jest dla mnie jak powrót do domu po najgorszej delegacji. Opadasz na kanapę i czujesz jak cały stres uchodzi, a Ty możesz zanurzyć się w historię, którą od razu wiesz, że pokochasz. Bo ja nie jestem obiektywna, ja po prostu jestem zakochana w twórczości Anety Jadowskiej, a kto mnie tutaj śledzi ten dobrze o tym wie. Kolejny raz nasza Dora nie dostaje zbyt wiele czasu wolnego. Dręczą ja koszmary, a na progu pojawia się biały wilk, za którym ciągnie się pościg. Dora czuje, że to jej nowa „kulawa kaczuszka”, którą musi się zaopiekować. Z pomocą Romana, kąśliwego wampira, rusza rozwiązywać kolejne zagadki, bo w Thornie jedna dziura do załatania… to zdecydowanie za mało. Przygotujcie się na odwiedziny u bohaterów, których dawno nie widzieliśmy. (Chociaż ja liczę, że w drugim tomie tej serii dostanę chociaż trochę Baala, za którym baaardzo tęsknię 😏) Dostajemy też początki relacji Salci i Dory i możemy obserwować, jak nasza Namiestniczka zmienia się w bardziej rodzinną, opiekuńczą bohaterkę. Autorka sprawnie lawiruje między zagadkami kryminalnymi, trudnymi tematami a dawką świetnie przemyślanego humoru i ciepła rodzinnego. Polecam odświeżyć sobie albo zapoznać się z Dzikim dzieckiem miłości przed tym tomem. Łatwiej będzie odnaleźć się w nawiązaniach. Wilk z lasu jest też nieco lżejszą emocjonalnie historią niż Dzikie dziecko miłości, ale ma dużo więcej wątków, więc trzeba się chwilami bardziej skupić. W książce znajdziecie też całą chronologię Thornversum, więc dla nowych czytelników jest to świetna wskazówka, od czego w ogóle zacząć. Polecam z całego pelikanowego serducha ❤️‍🔥 5/⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️
Safirademesne - awatar Safirademesne
ocenił na 10 3 dni temu
Zapadły pałac Marta Kisiel
Zapadły pałac
Marta Kisiel
“Zapadły pałac” to pierwszy tom młodzieżowego cyklu, opowiadającego o tajemniczym liceum, do którego wcale nie tak łatwo się dostać. Bohaterami zaś są nastolatkowie, którym nie udało się dostać do “normalnej” szkoły, więc jako ostatnią deskę ratunku zapisują się na obóz rekrutacyjny. Obóz, który od samego początku wydaje się dziwnie niepokojący... Od lat czytam książki Marty Kisiel i za każdym razem zachwyca mnie jej ogromna wyobraźnia, humor i zabawa językiem. Nie inaczej jest w przypadku tej książki, gdzie klimat niczym z baśni został połączony ze... Squid Game! W rezultacie dostajemy oniryczny klimat rodem z koszmaru, gdzie niewinna gra w ciuciubabkę może mieć zabójcze konsekwencje, i gdzie lepiej nie zbliżać się do połykającej ludzi żaby. Biorąc pod uwagę charakterystyczne elementy dla twórczości Marty Kisiel, czyli zabawę konwencją i językiem, dostajemy książkę dla małych i dużych. Młodsi odnajdą w niej ciekawych bohaterów konfrontujących się z lękiem - nie tyle samego baśniowego zamku, co po prostu dorastania. Książkowa młodzież pozostawiona jest na obozie sama, bez nauczycieli i rodziców i to stanowi dla nich pierwsze wyzwanie. Jak poradzić sobie z wyzwaniami, gdy można liczyć tylko na siebie i rówieśników? Zapewniam jednak, że i dorośli czytelnicy nie będą narzekać na nudę. Wyobraźnia Marty Kisiel zaskakuje, a klimat mający w sobie elementy grozy przeplatane ze słownym humorem pozwala zatopić się w tą powieść! Kto nie boi się czytać o nastolatkach i uwielbia baśniowo-koszmarową atmosferę, ten się idealnie w tej książce odnajdzie. PS. nie ma tu nastoletnich romansów! Kolejnym elementem, którego można się spodziewać po Marcie Kisiel jest tworzenie całej plejady osobliwych postaci, które jednocześnie bardzo się od siebie różnią. Zdradzę wam tylko tyle, że jedna z nich przypominała mi nieco Lunę z Harry’ego Pottera, ale taką podkręconą na maksa. Wyobrażacie to sobie? W całym tym baśniowo-koszmarowym świecie tajemniczego obozu rekrutacyjnego do liceum, autorka nie zapomina o stworzeniu postaci z krwi i kości, z problemami, które łatwo można zrozumieć. Są to postaci zakotwiczone w naszym świecie, które poprzez wykonywanie fantastycznych zadań uczą się siebie i tego, jak radzić sobie z codziennymi problemami. Podsumowując, „Zapadły pałac” to książka, która świetnie balansuje między baśnią a koszmarem, nie tracąc przy tym lekkości i charakterystycznego dla Marty Kisiel humoru. To historia o dorastaniu, mierzeniu się z lękiem i szukaniu swojego miejsca, ubrana w formę niezwykłości wdzierającej się tam, gdzie spodziewamy się sztywnych edukacyjnych ram. To dopiero pierwszy tom, ale już widać, że autorka ma pomysł na ten świat i jego zasady. I że będzie to przygoda pełna dziwności, emocji i zaskoczeń, czyli tego, co najbardziej lubię w literaturze dla młodszych, Polecam ją wszystkim, którzy chcą przeczytać coś oryginalnego i innego niż typowa młodzieżówka!
pani_papierek - awatar pani_papierek
ocenił na 8 5 dni temu
Krystyno, uspokój się! Sylwia Dec
Krystyno, uspokój się!
Sylwia Dec
„Krystyno, uspokój się!" to powieść Sylwi Dec o południcy Krystynie, która zaklęła swoje ciało, że jest wiecznie młoda. I chociaż jej umysł się zestarzał i Krystyna gdzieś po drodze zgubiła sens życia, to południca stara się udowodnić sobie i innym, że jej nie dotyczy przemijający czas. Powieść podzielona jest na trzy części. Pierwsza część jest zabawna. Krystyna urządza orgie, kłóci się z kim może, ogląda Netflixa i spotyka znajomych (z którymi też się kłóci). Następnie zostaje zmuszona do ruszenia w podróż, żeby odnaleźć sens istnienia (chociaż ona sama nie jest zainteresowana szukaniem 😜) Pomysł o znudzonej upiorzycy, która uzależniła się od serialu „Złote stulecie" i pizzy jest rozrywkowy, niestety nie wystarcza na kolejne dwie części. ☣️Od tego miejsca spoilery!☣️ Później Krystyna zaczyna robić się męcząca. A kiedy zaczyna naśmiewać się z mężczyzny, który stracił dziecko, osiąga dno. Od tego momentu śledzenie jej poczynań bolało, na szczęście nie zostaje już wiele książki do końca. Rozumiem zamysł fabularny, jaki miała Sylwia Dec. Krystyna brnie w warstwie mułu własnego zacietrzewienia, aż robi się tak głęboko, że pozostaje się tylko odbić. I ostatecznie fabuła daje Krystynie możliwość zrehabilitowania się. Nawet przez chwilę zaczęłam jej kibicować, kiedy postanowiła poświęcić się dla drużyny. I nie wiem, czy nie lepiej by było, gdyby Krystyna naprawdę zginęła. Zakończenie trochę rozczarowuje. Krystyna przeżywa i nie do końca mam wrażenie, że zrozumiała na czym polegał jej problem. Do tego zakochuje się w niej mężczyzna, z którego ona naśmiewała się z powodu utraty dziecka. Z tym wątkiem mam spory problem. Nie jest dla mnie jasne, dlaczego ten mężczyzna chce z nią być. Przecież zasłaniał przed nią obrazy swojej rodziny, żeby Krystyna się z niego nie naśmiewała, że ich stracił. I po paru bohaterskich akcjach nagle wydaje mu się, że Krystyna się zmieniła? Krystyna dopiero jest na początku drogi wychodzenia z egotyzmu, ale jeszcze sporo przed nią, i tak doświadczony mężczyzna powinien to zauważyć. Wydaje mi się to albo bardzo naiwne albo po prostu dopisane na siłę. Gdyby odwrócić płcie tych postaci i to mężczyzna nabijał się z kobiety, że płacze po stracie dziecka, zgodzilibyśmy się, że to nie jest materiał na partnera.
EHP - awatar EHP
ocenił na 6 3 dni temu
Co żeruje nocą T. Kingfisher
Co żeruje nocą
T. Kingfisher
Kingfisher nie zawodzi i drugi tom ,,Sworn solider" jest dla mnie jeszcze lepszy niż poprzedni, zostając pierwszą 5* w tym roku. Naprawdę, bardzo liczę, że inne horrory autorki pojawią się na naszym rynku, znacznie lepiej mi się ich słucha niż tych bardziej baśniowych wersji jej twórczości. Alex mierzy się ze skutkami swojej ,,grzybowej przygody" w rezydencji Usherów, którą znamy z pierwszego tomu. PTSD w jenu wypadku jest absolutnie zrozumiałe, zwłaszcza, że psychika Alex już wcześniej była nadszarpnięta przez wojnę w jakiej przyszło jenu uczestniczyć, czego dowiadujemy się w tej części. Ogromnym plusem dla mnie było wplecenie wątków ze słowiańskiego folkloru bowiem Moroj z jaką przyjdzie nam się mierzyć brzmi bardzo jak słowiańska Zmora lub Północnica, demon żywiący się oddechem lub duszą, przysiadający na klatce piersiowej śpiącego. Czy mówiłam już jak uwielbiam klimat przedstawiany przez Kingfisher? Nie? Autorka tak opisuje zapuszczoną, zawilgoconą wille w lesie, że prawie można poczuć zawilgocone drewno i kurz. Historia jest krótka, co dla jednych będzie minusem, ale uważam, że krótka, konkretna forma znacznie lepiej sprawdza się w takich wypadkach niż rozwlekanie historii i przedłużanie jej na siłę. Nie ma zbędnych stron czy wstawek mających zwiększyć objętość, wszystko co jest nam zaserwowane jest w pewien sposób potrzebne, nie krążymy dookoła tematu, który jest oczywisty dla czytelnika, ale z jakiegoś powodu nie dla postaci.
dylogy_of_the_dark - awatar dylogy_of_the_dark
ocenił na 10 3 dni temu
Zatracenie Katarzyna Berenika Miszczuk
Zatracenie
Katarzyna Berenika Miszczuk
Zatraciłam się w bieszczackich klimatach i wcale nie żałuję 😁 _ "Remont pensjonatu to przecież nic takiego, prawda? Tu trochę farby, tam kilka desek i wiekowy budynek będzie wyglądał jak nowy. Tyle że nie wszyscy mieszkańcy Mnichówki chcą zamiany położonej w jaskini mrocznej piwnicy na nowoczesne spa". _ Lubicie Bieszczady? A magiczne elementy? Ludowe wierzenia i te trochę z innych krain? A dodatkowo niebanalne dialogi? Jeśli za każdym razem odpowiadaliście TAK, to mam dla Was idealną lekture! _ "Zatracenie" to kontynuacja serii "Adam i Ewa". Katarzyna Berenika Miszczuk ponownie zabiera nas w gęsty bieszczacki las, w którym prócz zapachu drzew słychać szep starodawnej magii. Autorka w mistrzowski sposób połączyła elementy fantastyki z powieścią obyczajową, dając czytelnikom prawdziwą literacką przygodę. Tym razem z nutą kryminalistyki. _ Tak jak w poprzednich książkach tak i tu możemy cieszyć się lekkim i humorystycznym stylem autorki. Akcja książki choć nie pędzi to wciąga czytelnika i sprawia, że książkę czyta się (niestety) błyskawicznie. _ Znana nam z "Kuszenia" Ewa nie tylko musi się uporać z mocą jaką w sobie odkryła ale i z remontem starego pensjonatu, który nie idzie tak jak sobie to zaplanowała. Stary budynek, a zwłaszcza piwnica Mnichówki stawiają wyraźny opór. Dawni mieszkańcy nie chcą by ich mroczna przestrzeń zmieniła się w luksusowe spa. Prócz remontu, który udowadnia, że czasem łatwiej jest zdjąć klątwę niż wymienić pękające rury. Ewa planuje swoje urodziny, które zamierza spędzić jak zawsze w gronie rodziny. Tylko, że właśnie usłyszała: „Po pięciu dniach ciemności umrzesz!” i jeszcze emeryt, który wykonał dla niej tablice do konatktu z zaświatami właśnie znikł...
odcieniestron - awatar odcieniestron
ocenił na 10 5 dni temu
Bal u Yanny Marcin Mortka
Bal u Yanny
Marcin Mortka
Uwielbiam cykÌ "Drużyna do zadań specjalnych". Ekipa Kociołka, powiedzmy sobie szczerze, jest jedyna w swoim rodzaju i mimo że ma już ponad 20 lat, wciąż lubię do niej wracać. Ta seria wywołuje u mnie ogromną nostalgię. Bardzo zasmucił mnie fakt, że główna seria już się zakończyła i choć pojawiają się inne książki osadzone w tym świecie, czuję pewien niedosyt. Na szczęście "Bal u Yanny" trochę ten żal ukoił. Bal u Yanny jest powieścią paragrafową osadzoną w świetnie wykreowanym, pełnym humoru świecie, który Marcin Mortka buduje od lat. Wracamy tu do ukochanego Kociołka i jego drużyny do zadań specjalnych, a tym razem udajemy się... na bal! Każdy rozdział oferuje dwie ścieżki, którymi możemy podążyć, i to my decydujemy, jak potoczą się losy bohaterów oraz jakie będą tego konsekwencje. Bawitam się przy tym świetnie - chyba przeszłam wszystkie możliwe ścieżki w jeden wieczór. Przecież nic nie mogło mnie ominąć! 7 Fabuła książki rozgrywa się na zamku księżnej Yanny, w trakcie tytułowego balu. Nie brakuje czarów, pojawiają się zwady, znajdziemy tu takze trochę historii krasnoludów, dowiemy się, co dzieje się u Sary, a być może nasi bohaterowie po raz kolejny będą musieli ratować dolinę. Książka porusza również ważniejszy, bardziej emocjonalny wątek. Sara cierpi na nieznaną chorobę, która trawi jej duszę Choć my, czytelnicy, dość szybko możemy domyślić się, co jest przyczyną jej smutku, oddalenia i nieobecności, Kociołek nie zna prawdy i nie potrafi pomóc ukochanej żonie. Na szczęście pod koniec otrzymuje wsparcie - i to nie od jednej, a od dwóch osób Uważam, że "Bal u Yanny" jest świetnym dodatkiem do serii czytało mi się go doskonale, zresztą jak każdą poprzednią książkę z tego świata. Nie zabrakło typowego dla drużyny humoru - a może było go nawet więcej? Zdecydowanie polecam te pozycje fanom seri. Warto jednak zaznaczyć, że autor zaleca sięgnąć po tę książkę dopiero po przeczytaniu wcześniejszych tomów, aby uniknąć spoilerów. A jeśli nie znacie jeszcze historii Kociołka ijego drużyny do zadań specjalnych, gorąco polecam zacząć od "Nie ma tego Złego"!
Kasia Ziółkowska - awatar Kasia Ziółkowska
oceniła na 9 25 dni temu
Zakon Paulina Hendel
Zakon
Paulina Hendel
Kolejna niepokojąca sprawa spada na Sztorma w sercu Liberii. Tajemnicza śmierć redaktora gazety wskazuje, że wiedział za dużo o tym, co powinno pozostać nieodkryte. Kolejne ciała jednak budzą coraz więcej wątpliwości, bowiem zbrodnie przywodzą na myśl dziecięce baśnie. Krążą plotki o przerażającej bestii z buszu, a pokojowa warta staje przed nie lada wyzwaniem... Ten tom to kolejne wciągające śledztwo w nietuzinkowym świecie, które zachwyca tak samą intrygą, jak i świetnie napisanym światem i klimatem. Zagadka ze strony na stronę jest coraz bardziej zagmatwana i trudniejsza do rozwikłania - nie tylko dla bohaterów, ale i czytelnika - a więc dała mi do myślenia i tworzyłam sporo teorii w trakcie lektury, aby koniec końców dać się zaskoczyć. Śledztwo krok po kroku ujawnia kolejne warstwy, które dotyczą nie tylko samej ofiary, ale i szerzej zakrojonych spisków czy sytuacji społecznych. Fabuła pod tym kątem jest bardzo dobrze przemyślana, piekielnie wciągająca i dopracowana, a miks gatunkowy zupełnie nie traci na jakości, raczej czerpie z tego co najlepsze, satysfakcjonując tam, gdzie szukamy rasowego kryminału, jak i nietuzinkowego fantasy. Świat przedstawiony to interesujący obraz, gdzie ludzie i inne istoty wspólnie tworzą "zgodną" społeczność. Dlaczego zgodna jest w cudzysłowie? Cóż, nie sposób oderwać się od hodowanych latami uprzedzeń. Niesamowite, jak kreując nową rzeczywistość, autorka pokazuje uniwersalne prawdy ogólnie znane socjologicznie - i to niestety te mniej chwalebne. Brak zaufania, pogarda, poniżanie i stereotypy występują na porządku dziennym pomiędzy różnymi rasami. Cieszą tu każde gesty dobrej woli, zwłaszcza szacunku nabywa się do skądinąd honorowego i sprawiedliwego pod tym względem Sztorma, który jednako broni każdej istoty. Uwielbiam zbiorowisko nietuzinkowych postaci, szczególnie tych z warty. Są kopalnią barwnych osobowości, często na przekór naszym oczekiwaniom (tak dystyngowanego ogra jak Kostek nigdzie nie znajdziecie), a ich dialogi czy sceny wielokrotnie bawią ironią i czarnym humorem. Zabawa ponownie przednia i mam nadzieję, że nie ostatnia z tą ekipą. Polecam! 💚
Bookerka - awatar Bookerka
oceniła na 9 14 godzin temu

Cytaty z książki Koniec końców

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Koniec końców