Kolumbia. Polka w krainie tysiąca kolorów, szmaragdów i najlepszej kawy

Okładka książki Kolumbia. Polka w krainie tysiąca kolorów, szmaragdów i najlepszej kawy
Aleksandra Andrzejewska Wydawnictwo: Pascal literatura podróżnicza
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Data wydania:
2021-06-16
Data 1. wyd. pol.:
2021-06-16
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381037785
Średnia ocen

                6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kolumbia. Polka w krainie tysiąca kolorów, szmaragdów i najlepszej kawy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Kolumbia. Polka w krainie tysiąca kolorów, szmaragdów i najlepszej kawy



książek na półce przeczytane 2966 napisanych opinii 2085

Oceny książki Kolumbia. Polka w krainie tysiąca kolorów, szmaragdów i najlepszej kawy

Średnia ocen
6,3 / 10
81 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
634
138

Na półkach:

Świetna książka podróżnicza. Mnóstwo porad, wiadomości i faktów dotyczących Kolumbii, a wszystko to ptrzedstawione w przystępny i ciekawy sposób. Nigdy nie byłam w Kolumbii, a dzięki Autorce, czuję się świetnie prygotowana oraz bardzo zachęcona do odwiedzenia tego kraju. Dziękuję :)

Świetna książka podróżnicza. Mnóstwo porad, wiadomości i faktów dotyczących Kolumbii, a wszystko to ptrzedstawione w przystępny i ciekawy sposób. Nigdy nie byłam w Kolumbii, a dzięki Autorce, czuję się świetnie prygotowana oraz bardzo zachęcona do odwiedzenia tego kraju. Dziękuję :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

154 użytkowników ma tytuł Kolumbia. Polka w krainie tysiąca kolorów, szmaragdów i najlepszej kawy na półkach głównych
  • 95
  • 57
  • 2
23 użytkowników ma tytuł Kolumbia. Polka w krainie tysiąca kolorów, szmaragdów i najlepszej kawy na półkach dodatkowych
  • 10
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Kolumbia. Polka w krainie tysiąca kolorów, szmaragdów i najlepszej kawy

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Maroko. U mnie w Marrakeszu Katarzyna Ławrynowicz
Maroko. U mnie w Marrakeszu
Katarzyna Ławrynowicz
Z wielką przyjemnością przeczytałam książkę Pani Kasi. Sama związałam życie z Marokiem i znam z autopsji wiele aspektów kultury marokańskiej ale Pani Kasia zaskoczyła mnie nie jedną ciekawostką. Fajnie by było gdybym mogła przeczytać taką książkę na początku mojej znajomości z tym krajem - trochę mi zajęło zrozumienie że pocałunki na przywitanie tak ale jak dużo osób to już może być tylko ręka. Przepiękne zdjęcia środku, dlatego zastanawia mnie wybór okładki, wydaje się być trochę kiczowaty wielbłąd w porównaniu do tych wszystkich autentycznych fotografii. Zachwyciły mnie też opisy islamu. Podobał mi się sposób w jaki autorka opisała to różnorodne społeczeństwo - przez opis poszczególnych gości na przyjęciu- bardzo fajna koncepcja. Przyznam że troszkę mi brakowało rozwinięcia epoki francuskiego protektoratu i tego jak to się stało że Francja trochę inaczej obyła się Algierią a inaczej z Marokiem. Imponująca wiedza o ziołach, i różnych specyfikach marokańskich zachęca do udania się do sklepu takiego jak Pani Kasi. Fajnie że są przepisy i różne zwroty które można wykorzystać w języku Darija. Podobało mi się też że Pani Kasia pisała Azja Zachodnia a nie używała kolonialnego określenia Bliski Wschód. Poruszyły mnie też fragment to emigracji, o subtelnej umowie przynależności. O tym że ktoś może być wtajemniczony i przyjęty a zarazem ciągle obcy i inny. Piękne słowa o Marokańczykach że posiadają -„… swego rodzaju umiejętność bycia - zdolność istnienia bez konieczności pozostawiania w ciągłym ruchu i robienia czegoś szczególnego w swoim życiu.” takiego luzu życzę nam wszystkim.
Olga - awatar Olga
oceniła na 9 2 miesiące temu
Islandia i Polacy. Historie tych, którzy nie bali się zaryzykować Aleksandra Kozłowska
Islandia i Polacy. Historie tych, którzy nie bali się zaryzykować
Aleksandra Kozłowska Mirella Wąsiewicz
Lubię książki o miejscach, które wciąż pozostają dla mnie niezdobyte. A że jestem miłośniczką zimnych klimatów, Islandia jest takim tematem, który ciągle mnie intryguje. Dlatego widząc tytuł reportażu wiedziałam, że muszę go przeczytać. Uczucia mam mieszane, ale chyba z winy moich własnych oczekiwań. Myślałam, że poczytam może bardziej ogólnikowo, może bardziej o zwyczajach czy wyzwaniach mieszkających na Islandii Polaków. I to też tu jest. Ale przede wszystkim to ponad 20 osobnych historii zupełnie różnych osób, które z różnych powodów zdecydowały się zamieszkać na tej mroźnej wyspie. Jeśli więc kogoś interesują ludzkie losy, jest chętny poznać tyle historii, to świetna książka. Nie każda przedstawiona osoba wzbudziła moją sympatię, czasem bardziej irytację, ale w zasadzie czytanie o tylu różnych perypetiach dało mi szerokie spojrzenie na życie emigrantów na Islandii. Poznajemy zarówno właścicieli prywatnych biznesów, polityków, artystów "zwykłych" obywateli jak i zakonnice. Rozstrzał duży, więc i duże różnice w odbiorze. W rozmowach z bohaterami wychodzą dodatkowe informacje o życiu na Islandii: o prawie pracy, stosunku mieszkańców do emigrantów, o tym jak wyglądają święta państwowe i wiele innych. Nie jest to książka, która mnie porwała i robiłam sporo przerw. Ale koniec końców dowiedziałam się sporo i nie żałuję.
Nafoteluczytane - awatar Nafoteluczytane
ocenił na 7 2 dni temu
Paryż. O codziennym życiu nad Sekwaną z książką i bagietką pod pachą Klaudia Fałat
Paryż. O codziennym życiu nad Sekwaną z książką i bagietką pod pachą
Klaudia Fałat
„Paryż jest zawsze dobrym pomysłem” – ten słynny cytat Audrey Hepburn zdaje się być mottem przewodnim książki Klaudii Fałat „Sekwaną z książką i bagietką pod pachą”, jednak lektura tej pozycji pozostawia czytelnika z mieszanymi uczuciami. Choć autorka z ogromnym entuzjazmem kreśli obraz stolicy Francji, jej literacki spacer bywa momentami nużący i zbyt mocno osadzony w turystycznych schematach. Moja ocena to 6/10 – to poprawna, estetyczna publikacja, której brakuje jednak nieco głębi i pazura, by wyjść poza ramy rozbudowanego posta na Instagramie. Bohaterką, a zarazem naszą przewodniczką, jest sama Klaudia Fałat. Fabuła to subiektywna podróż przez paryskie dzielnice, księgarnie, kawiarnie i nabrzeża Sekwany. Autorka skupia się na „klimacie” – na zapachu świeżego pieczywa, szelestcie kartek w antykwariatach i specyficznej elegancji paryżanek. To bez wątpienia pozycja dla osób, które kochają paryski estetyzm i szukają inspiracji do własnych spacerów śladami Hemingwaya czy kapryśnej Amelii. Fałat potrafi stworzyć nastrojowy opis, który sprawia, że przez chwilę rzeczywiście czujemy powiew wiatru nad rzeką. Problem pojawia się jednak w warstwie merytorycznej i stylistycznej. Książka bywa powierzchowna. Autorka serwuje nam opisy, które choć ładne, są dość wtórne. Każdy, kto choć raz czytał o Paryżu, zna historie o Shakespeare and Company czy kawie w Cafe de Flore. Fałat rzadko zagląda pod podszewkę miasta, unikając trudniejszych tematów czy mniej oczywistych zaułków, które mogłyby nadać tej opowieści autentyczności. Styl bywa momentami zbyt egzaltowany – nadużywanie przymiotników typu „magiczny”, „urokliwy” czy „niepowtarzalny” sprawia, że tekst staje się nieco mdły, jak zbyt słodka beza zjedzona w pośpiechu przy wieży Eiffla.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 2 miesiące temu
Spinalonga. Wyspa trędowatych Małgorzata Gołota
Spinalonga. Wyspa trędowatych
Małgorzata Gołota
Historia Spinalongi to jedna z najbardziej przejmujących kart współczesnej Grecji, naznaczona niewyobrażalnym cierpieniem, społecznym wykluczeniem i bezgraniczną samotnością. Ta niewielka wyspa u wybrzeży Krety przez ponad pół wieku pełniła funkcję ostatniego przystanku dla osób dotkniętych trądem – chorobą, która w tamtym czasie niosła ze sobą nie tylko fizyczny rozpad ciała, ale przede wszystkim cywilną śmierć. Tragedia osadzonych tam trędowatych polegała na brutalnym wyrwaniu z rodzinnych domów i skazaniu na egzystencję w miejscu, które świat wolałby wymazać z mapy. Zawartość tomu „Spinalonga. Wyspa trędowatych” autorstwa Małgorzaty Gołoty to drobiazgowa, bolesna rekonstrukcja tych losów, oparta na świadectwach ostatnich żyjących świadków oraz dokumentach, które przez dekady pokrywał kurz zapomnienia. Moja ocena tej publikacji to solidne 7/10. Autorka wykonała ogromną pracę reporterską, by oddać godność ludziom, których jedyną winą była choroba. Największym atutem książki jest sposób, w jaki Gołota kreśli losy bohaterów, umiejętnie wplatając je w autentyczne realia historyczne Grecji XX wieku. Autorka nie skupia się wyłącznie na medycznym aspekcie trądu, ale przede wszystkim na socjologicznym fenomenie tworzenia się nowej społeczności w warunkach ekstremalnych. Na Spinalondze, wbrew pozorom, toczyło się życie: powstawały związki, rodziły się dzieci, funkcjonowały kawiarnie i kino. Wyczuwalna w tekście kunsztowna więź z przeszłością pozwala czytelnikowi zrozumieć, że wyspa była nie tylko więzieniem, ale i paradoksalnym azylem przed nienawiścią „zdrowego” społeczeństwa. Choć sama historia opowiedziana w reportażu jest faktem, autorka operuje dużą dozą empatii i wrażliwości, co nadaje całości wyjątkowej głębi. Gołota z dużą precyzją odtwarza atmosferę strachu i nadziei, jaka towarzyszyła odkryciu leków na trąd. Opisuje dramatyczne momenty, gdy mieszkańcy wyspy musieli na nowo uczyć się wolności, choć ich ciała na zawsze pozostały naznaczone bliznami. To studium tego, jak trudno jest wrócić do świata, który przez lata uznawał cię za nieistniejącego.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 28 dni temu
Nie jedź tam. Od Czarnobyla po Koreę Północną Adam Fletcher
Nie jedź tam. Od Czarnobyla po Koreę Północną
Adam Fletcher
„Granice mojego języka są granicami mojego świata” – ten cytat Ludwiga Wittgensteina zdaje się przyświecać Adamowi Fletcherowi, jednak w przypadku książki „Nie jedź tam. Od Czarnobyla po Koreę Północną” granice te okazują się rozczarowująco wąskie. Choć tytuł obiecuje mrożącą krew w żyłach wyprawę do najbardziej niebezpiecznych zakątków globu, otrzymujemy raczej zbiór powierzchownych anegdot, które częściej budzą irytację niż autentyczne zainteresowanie. Moja ocena to zaledwie 6/10. Bohaterem i narratorem jest sam Fletcher, typowy przedstawiciel pokolenia szukającego „ekstremalnych wrażeń”, które można potem zrelacjonować przy piwie. Fabuła to zapis jego podróży do miejsc wyklętych: od skażonej strefy wokół Czarnobyla, przez totalitarną Koreę Północną, aż po fawele Liberii. Problem polega na tym, że autor podchodzi do tych tragicznych lokalizacji z perspektywy turysty uprawiającego „dark tourism”, któremu brakuje jednak głębszej refleksji nad kontekstem historycznym czy społecznym odwiedzanych państw. Największym mankamentem książki jest jej wymuszony humor. Fletcher usilnie stara się być zabawny, co w obliczu nędzy w Nigerii czy terroru w Pjongjangu wypada po prostu niesmacznie. Jego styl to mieszanka brytyjskiego sarkazmu z lekkomyślnością, która momentami ociera się o ignorancję. Zamiast reportażu z prawdziwego zdarzenia, dostajemy zapiski kogoś, kto pojechał w niebezpieczne miejsce tylko po to, by sprawdzić, czy jego własna strefa komfortu ma granice. Autor ślizga się po powierzchni, serwując nam oczywistości, które każdy średnio zorientowany czytelnik może znaleźć w pierwszym lepszym artykule w internecie. Zabrakło tu empatii i szacunku dla ludzi mieszkających w tych „przeklętych” miejscach. Dla Fletchera są oni jedynie statystami w jego osobistym show. Książka broni się jedynie w momentach, gdy autor zapomina o byciu „cool” i opisuje czysty, pierwotny strach, ale to za mało, by uznać tę pozycję za wartościowy wkład w literaturę podróżniczą. To lektura dla tych, którzy lubią podróże „palcem po mapie” w wersji pop, ale szukający rzetelnego reportażu poczują jedynie głód konkretu i głębi.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 2 miesiące temu

Cytaty z książki Kolumbia. Polka w krainie tysiąca kolorów, szmaragdów i najlepszej kawy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kolumbia. Polka w krainie tysiąca kolorów, szmaragdów i najlepszej kawy