Kłamstwo ewolucji
238 str.
3 godz. 58 min.
- Kategoria:
- popularnonaukowa
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Evolutionslüge : die Neandertaler und andere Fälschungen der Menschheitsgeschichte
- Data wydania:
- 2006-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2006-01-01
- Liczba stron:
- 238
- Czas czytania
- 3 godz. 58 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8324124462
- Tłumacz:
- Roman Kosiński
Autor wykazuje, że cała doktryna historii ludzkości jest oparta na kłamstwie i przemilczeniach. Datowania zmyślano i fałszowano dowody, które miały przedstawiać oficjalną wersję dziejów naszych przodków.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Kłamstwo ewolucji w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Kłamstwo ewolucji
Poznaj innych czytelników
53 użytkowników ma tytuł Kłamstwo ewolucji na półkach głównych- Chcę przeczytać 29
- Przeczytane 22
- Teraz czytam 2
- Posiadam 9
- E-book niekomerc. PDF, rtf, doc. txt 1
- TTT 1
- Biologia, medycyna, psychologia, socjologia i okolice 1
- Nauka 1
- TPopNauka 1
- Historia 1
Opinia
Kamil Nebula
„Naciąganie i pomijanie faktów, wysuwanie błędnych hipotez – to tak w skrócie.”
żabot
„autor stawia parę ciekawych tez, ale ...kłamie samym tytułem swego "dziełka", bo wcale nie podważa ewolucji jako takiej.”
W „Największych pomyłkach” za „ałtorytet” zwykle robił Velikovsky. Tu rzadziej, choć wciąż można znaleźć zabawne zdania w rodzaju:
„Rzeczywiście, w przeszłości dochodziło do wielkich katastrof, którym towarzyszyły wyładowania elektryczne i wzmożona radioaktywność – zwracał na to uwagę już Immanuel Velikovsky (1980, s. 258 - 260)” (s. 144)
Chyba nie bardzo wie, czym jest radioaktywność i skąd się ona bierze.
Jeden z wielu podobnych wywodów:
„Dziewiątego czerwca 1891 roku S. W. Culp, wydawca lokalnej gazety w Morrisonville w stanie Illinois, nabierała węgiel do pojemnika. Jedna z brył była za duża, więc ją rozbiła. Pękła na dwie mniej więcej równe części, spomiędzy nich zaś wyłonił się delikatny, długi na około 25 centymetrów złoty łańcuszek "starej i kunsztownej roboty" (Morrisonville Times, 11 czerwca 1891, s. 1). Końce łańcuszka dalej mocno tkwiły w węglowej bryle, w której widać też było półkolisty odcisk tej części łańcuszka, która teraz była uwolniona. Klejnot był najwyraźniej równie stary jak węgiel. Analiza wykazała, że łańcuszek wykonany był z 8-karatowego złota i ważył 12 gramów. Kiedy właścicielka łańcuszka w 1959 roku zmarła, znalezisko przepadło. Nic nie wiadomo, by jakieś szczegóły wykonania zdradzały pochodzenie ozdoby. Węgiel, w którym tkwił łańcuszek, ma rzekomo 260 000 000 – 320 000 000 lat. Jeżeli założymy, że ta wielokrotnie opisana w literaturze historia jest prawdziwa, musimy zadać pytanie: czy w tych pradawnych czasach, w epoce jeszcze przed dinozaurami, istniała jakaś kultura, w której potrafiono wykonać taki łańcuszek? Wówczas teoria ewolucji człowieka byłaby największa pomyłką drugiego tysiąclecia.” (s. 100) Zwracam uwagę na „j e ż e l i jest prawdziwa”…
Czy Wielki Kanion Kolorado.
„Obszar, na którym leży, według opinii niektórych geologów zaczął się wypiętrzać około 65 000 000 lat temu, aż osiągnął wysokość około 2000 metrów. Jeżeli uznamy, że trzeciorzęd i czwartorzęd nie trwały 65 000 000 lat, tylko sprowadzić je można do jednej, krótkotrwałej katastrofy, oznaczałoby to nie tylko, że żyjące na wyżynie Kolorado dinozaury wyginęły na skutek kataklizmu przyrodniczego sprzed kilku tysięcy lat, ale też, że to w tym czasie cały płaskowyż wynurzył się z morza” (s. 27) Znów „jeżeli uznamy” …
„Członkowie chińsko-radzieckiej ekspedycji paleontologicznej znaleźli w 1959 roku na pustyni Gobi, na kamieniu zagrzebanym w piasku, odcisk buta sprzed milionów lat, z czasów kiedy jeszcze wcale nie było ludzi (moskiewska gazeta Smena, nr 8, 1961).” (s. 113)
Rzeczywiście znalazł sobie źródło …
„Liczne odciski stóp i butów odkryto w latach 70. XX wieku w Carizzo Valley w północnozachodniej Oklahomie. Te mierzące 52 centymetrów (!) długości ślady nie tylko występowały w zawierającej szczątki dinozaurów formacji Morrison, ale też znajdowano je tuż obok śladów dinozaurów odciśniętych w tej samej warstwie skalnej. Dalsze ślady odciśnięte były w pochodzących z okresu kredowego piaskowcach Dakota.” Tamże, bez źródła.
Albo wina tłumacza, albo nie rozumiem o co chodzi z tymi 52 centymetrami.
Rozśmieszył mnie podpis pod obrazkiem „Rycina z XIX wieku przedstawia pojawienie się węża morskiego koło Cape Ann w stanie Massachusetts w 1639 roku.” (s. 53)
Grunt to aktualna rycina.
Tamże „Stary indiański rysunek naskalny” przedstawiający podobno potwora morskiego. To coś może się kojarzyć z czym kto zechce.
Przypomniało mi to „Wyprawę szóstą” z „Cyberiady”, Trurl w starej księdze przeczytał o Nieznańcu, statki kosmiczne pożerającym, oraz innych dziwach, a Klapaucjusz na to:
– Mam nadzieję, że w jedno słowo całego tego bajania nie wierzysz?
– Niby dlaczego miałbym nie wierzyć? – obruszył się Trurl – Spójrz, tu jest nawet sztucznie uczyniona grawiura, przedstawiająca Nieznańca, jak dwa słoneczne żaglowce spożywa i łupy do lochów chowa.
– Co się tyczy rycin, to zaraz mogę ci wyrysować smoka z oczami z tysiąca Słońc każde – jeśli rysunek masz za dowód prawdy – rzekł Klapaucjusz – Co do tunelu zaś, to, najpierw, ma tylko dwa miliony mil długości, a nie jakieś miliardy, po wtóre, ta gwiazda jest prawie że wystygła, a po trzecie, żegluga tunelem nie przedstawia najmniejszego niebezpieczeństwa, o czym doskonale wiesz, boś sam tamtędy latał. Co się zaś tyczy tak zwanej Pustyni Kirowej, naprawdę jest to po prostu szeroka na dziesięć kiloparseków masa śmieci kosmicznych, krążąca pomiędzy Maerydią i Tetrarchidą, a nie koło jakichś Ogniogłowów czy Gauryzaurów i jeszcze prawda, że ciemno tam, ale to po prostu od zatrzęsienia brudu. Żadnego Nieznańca tam, rozumie się, nie ma! To nawet nie mit uczciwy, starodawny, ale tania bajęda, wyrosła w jakiejś głowie niedowarzonej.
Kamil Nebula
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Naciąganie i pomijanie faktów, wysuwanie błędnych hipotez – to tak w skrócie.”
żabot
„autor stawia parę ciekawych tez, ale ...kłamie samym tytułem swego "dziełka", bo wcale nie podważa ewolucji jako takiej.”
W „Największych pomyłkach” za „ałtorytet” zwykle robił Velikovsky. Tu rzadziej, choć wciąż można znaleźć zabawne zdania w rodzaju:
„Rzeczywiście, w...