rozwiń zwiń

Kalkulować... Polacy na szczytach c.k. monarchii

Okładka książki Kalkulować... Polacy na szczytach c.k. monarchii
Waldemar Łazuga Wydawnictwo: Zysk i S-ka historia
558 str. 9 godz. 18 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2013-03-04
Data 1. wyd. pol.:
2013-03-04
Liczba stron:
558
Czas czytania
9 godz. 18 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377850886
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kalkulować... Polacy na szczytach c.k. monarchii w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kalkulować... Polacy na szczytach c.k. monarchii

Średnia ocen
7,2 / 10
17 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
81
81

Na półkach:

Bardzo dużo informacji, skondensowanych w całkiem nie dużej objętość. Z jednej strony to zaleta, z drugiej nie koniecznie. Muszę też przyznać, że narracja, w której co drugie zdanie składa się z cytatu, nie jest moim ulubionym sposobem prowadzenia opowieści.

Bardzo dużo informacji, skondensowanych w całkiem nie dużej objętość. Z jednej strony to zaleta, z drugiej nie koniecznie. Muszę też przyznać, że narracja, w której co drugie zdanie składa się z cytatu, nie jest moim ulubionym sposobem prowadzenia opowieści.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

168 użytkowników ma tytuł Kalkulować... Polacy na szczytach c.k. monarchii na półkach głównych
  • 137
  • 28
  • 3
38 użytkowników ma tytuł Kalkulować... Polacy na szczytach c.k. monarchii na półkach dodatkowych
  • 19
  • 8
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Kalkulować... Polacy na szczytach c.k. monarchii

Inne książki autora

Okładka książki 1 K. Tysiąc skarbów Krakowa. Dzieje i sztuka Andrzej Chwalba, Krzysztof J. Czyżewski, Karolina Grodziska, Anna Król, Waldemar Łazuga, Michał Niezabitowski, Zdzisław Noga, Jacek Purchla, Krzysztof Stopka, Marek Walczak, Joanna Ziętkiewicz-Kotz
Ocena 6,0
1 K. Tysiąc skarbów Krakowa. Dzieje i sztuka Andrzej Chwalba, Krzysztof J. Czyżewski, Karolina Grodziska, Anna Król, Waldemar Łazuga, Michał Niezabitowski, Zdzisław Noga, Jacek Purchla, Krzysztof Stopka, Marek Walczak, Joanna Ziętkiewicz-Kotz
Waldemar Łazuga
Waldemar Łazuga
Polski historyk zajmujący się dziejami XIX i XX wieku. Związany z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wielka masakra kotów i inne epizody francuskiej historii kultury Robert Darnton
Wielka masakra kotów i inne epizody francuskiej historii kultury
Robert Darnton
Praca amerykańskiego historyka zaliczana zarazem i do mikrohistorii (w zakresie przytoczonych problemów), jak i historii antropologicznej. Podtytuł – "i inne epizody francuskiej historii kulturowej" – wyraźnie wskazuje obszar zainteresowań autora. Warto dodać, że chodzi o XVIII wiek, a konkretnie okres ancien regime’u, czyli przed Wielką Rewolucją Francuską. Całość podzielona jest na sześć rozdziałów, w zasadzie od najbardziej, do najmniej ciekawego. Tytułowa masakra kotów, jej przyczyny, okoliczności, tradycje etc. zostały przedstawione w drugim rozdziale. I miłośnicy kotów mogą być zszokowani. Z kolei czwarty rozdział – paryskie środowisko literackie w raportach nadzorującego je policjanta dorównuje z całą pewnością tytułowemu. Pokazuje przy tym, że od XVIII wieku zmieniło się jedno – dziś nie analizuje się dochodów małżonków i co za tym idzie wpływu małżeństwa na sytuację finansową twórcy. Poza tym jak i dziś liczą się przede wszystkim …. relacje (inaczej znajomości, plecy, protekcja etc.). I wówczas autorzy starali się o różne synekury, najlepiej w pewnym sektorze publicznym. Najciekawszy jest pierwszy rozdział – chłopi opowiadają bajki – wymowa bajek Babci Gąski. Znakomita analiza francuskich podań ludowych, wprowadzonych do literatury przez Charlesa Perraulta (a wiek później ich zmodyfikowanych wersji przez braci Grimm). Autor znakomicie rozprawił się z absurdalnymi, psychoanalitycznymi interpretacjami bajki o Czerwonym Kapturki w wersji Ericha Fromma i Brunona Bettelheima. Opisuje historie tego podania, brzmiącego pierwotnie zupełnie inaczej niż znana dziś wersja, powstała jako przetworzenie ludowej opowieści dla elit. Porównuje także bajki z kręgu kultury francuskiej (realistyczne,frywolne, bez grozy i wymyślonych potworów – poza olbrzymami, sławiące cwaniactwo), niemieckiej (zawsze wymyślone stwory, groza), anglosaskiej (często rymowane) i włoskiej (dziwaczne). Dwie pierwsze zestawia ze sobą na konkretnych przykładach. A wszystko jest osadzone w realiach francuskiej wsi okresu „długiego trwania”. Dwa mniej ciekawe rozdziały dotyczą hierarchii mieszkańców Montpellier na ustalonej podstawie udziału w procesji oraz recepcji dzieł Rousseau zarówno przez jego zamożnego czytelnika, protestanckiego kupca z La Rochelle, jak i jego współczesnych. Ale i ten ostatni przypadek pokazuje, że to wówczas powstała moda na szukanie emocji w lekturze powieści (zarówno uniesień, jak i wzruszeń). Pewną wadą jest język, odwoływanie się do innych autorów i tytułów oraz terminów z bardziej wyspecjalizowanych publikacji. Tym niemniej zdecydowanie warto. Książka, która pozostaje w pamięci. Pozycja przeczytana w ramach wyzwania kwietniowego – książka z tytułem (lub autorem) rozpoczynającym się na literę „W”.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 8 11 miesięcy temu
Zwrot. Jak zaczął się renesans Stephen Greenblatt
Zwrot. Jak zaczął się renesans
Stephen Greenblatt
Wbrew pozorom, niewiele w "Zwrocie" renesansu, za to autor przenosi nas głównie do średniowiecza oraz do starożytności. Spotykamy się tu ze starożytnymi filozofami, głównie Epikurem, i tymi, którzy podchwycili jego idee. Dowiadujemy się o tym, jak te idee zostały zapomniane, wraz z nastaniem chrześcijaństwa. Odwiedzamy średniowieczne biblioteki, obserwujemy pracę skrybów - "Zwrot" to pean na cześć książek, bo były one pasją głównego bohatera, Poggio Braccioliniego, podróżującego po klasztorach w scenie niczym z Imienia róży. To Poggio odnalazł i przywrócił światu dzieło Lukrecjusza, "O rzeczywistości", zawierające szokująco współczesne idee, stojące właściwie u podstaw współczesnej nauki i w ogóle postrzegania świata. Klasyczna narracja, że to średniowieczni mnisi uratowali dla potomnych antyczne dzieła są mocno przesadzona - to prawda, mnisi kopiowali starożytne książki i dzięki nim niektóre z nich ocalały, ale jeszcze więcej uległo zniszczeniu i nigdy się nie dowiemy tak naprawdę ile z nich i co w nich było. Z tego, co przetrwało (często zupełnym przypadkiem) wynika, iż starożytni odkryli wiele rzeczy zaskakująco zgodnych z naszą dzisiejszą wiedzą. Gdyby w średniowieczu tak dbano o tę starożytną wiedzę, jak utrzymuje to Kościół, to idee te by żyły, a w renesansie i kolejnych epokach nie trzeba by ich było na nowo odkrywać (narażając się przy tym na oskarżenia o herezję). Przecież Kościół dopuszczał tylko te “naukowe” twierdzenia, które były zgodne z jego doktryną; za herezję uważano nawet samodzielne czytanie Biblii przez maluczkich (bo a nuż zinterpretowaliby sobie ją nie tak, jak trzeba). "Zwrot" nie ma w sobie nic z nudnych książek historycznych, Greenblat pisze barwnym, a zarazem pięknym, literackim językiem, pozwalając nam pooddychać atmosferą dawnych czasów, zwolnić i zastanowić się nad przesłaniem starożytnej filozofii. Jedyny problem z tą narracją jest taki, że autor przypisuje Lukrecjuszowi przemawiającemu zza grobu wielkie zaslugi, a mianowicie zainspirowanie zwrotu ludzkości ku nauce, świeckości, rozumowi, ale miałam poczucie, że nie ma na to zbyt wielu dowodów. Przynajmniej Greenblat ich nie przedstawia, to są ledwie domysły, że uczeni tacy jak Galileusz, Giordano Bruno, Francis Bacon mogli Lukrecjusza czytać. O samym też renesansie, jak już wspomniałam, niewiele tu znajdziemy, gdyż autor skupia się na zaginionej książce i życiu Braccioliniego. Za mało tu tym, co działo się dalej, toteż można odnieść wrażenie, że przypisywanie tak wielkiej roli jednej książce to wyolbrzymienie. Tym niemniej to piękna teoria, a książkę warto przeczytać chociażby z uwagi na to ile wiedzy z dziedziny historii oraz filozofii zawiera. Jeśli zaś chodzi o technikalia, to kto wpadł na pomysł, żeby w tekście nie było żadnych odnośników do przypisów, znajdujących się na końcu książki?
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na 7 10 miesięcy temu
Życie codzienne pod rządami Stalina. Rosja radziecka w latach trzydziestych XX wieku Sheila Fitzpatrick
Życie codzienne pod rządami Stalina. Rosja radziecka w latach trzydziestych XX wieku
Sheila Fitzpatrick
Pozycja z dziedziny mojej ulubionej historii społecznej. Autorka opisuje lata trzydzieste w ZSRR, tym razem nie z punktu widzenia czystek i terroru Stalina, lecz zwyczajnych ludzi, którym przyszło wtedy żyć w kraju „jedynie słusznego” ustroju. Obserwujemy zatem jak w tym czasie żyli zarówno partyjni i funkcjonariusze, jak i zwykli ludzie, a nawet tzw. „liszeńcy”, czyli obywatele pozbawieni wielu podstawowych praw (m.in. wyborczych, ale i edukacji dla dzieci etc.), czyli tzw. ”kułacy”, dawni arystokraci i burżuazja, duchowni i ich dzieci. Autorka pokazuje z jakim problemami borykali się zwykli ludzie, i jak w stosunku do warstwy uprzywilejowanej (partyjni, resorty mundurowe, stachanowcy) radzono sobie z tymi problemami (reglamentacja i sklepy dla wybranych). Pokazuje tragiczną sytuację chłopstwa (wtedy już kołchoźników), które zostało przywiązane do wsi wskutek braku paszportów wewnętrznych. Ale także śladowe pozostałości wolnego rynku – targi kołchozowe, prawo do wykonywania niektórych rzemiosł, tylko na zamówienie. Dużo miejsca, może nawet zbyt wiele, poświęcone jest oficjalnej propagandzie, czyli stwarzaniu iluzji i nieosiągalnego świata marzeń dla ludu oraz prób kreacji nowego, radzieckiego człowieka. Autorka przedstawiła oficjalne i nieoficjalne kulty, czyli Stalina, lotników czy polarników, a z drugiej strony lokalnych szefów partii, budujących własną pozycję. Po drugiej stronie stali zabijani i wysiedlani, „rozkułaczani”, których to wszystkich musiały wyrzec się ich dzieci i nierzadko małżonki. Wreszcie obserwujemy ówczesne problemy obyczajowe. Po latach wolności w tym zakresie, nastąpiło przykręcenie śruby. Miejsce wolnej miłości zajęły coraz trudniej rozwiązywalne małżeństwa, zaś rodzina stała się jedną z głównych wartości chronionych przez komunistyczne państwo. Co prawda nieskutecznie, albowiem samotne matki z dziećmi latami ścigały ich ojców, nierzadko bigamistów, próbując wyegzekwować alimenty. Książkę zamyka rozdział poświęcony czystkom z lat 1937-1938, czyli temu, jak próbowali z tym żyć zwykli ludzie. Pozycja bardzo ciekawa, ale wydawnictwu należy się bura za tłumaczenie i redakcję (a właściwie jej brak). W języku polskim mamy własną transliterację z rosyjskiego, nie ma więc potrzeby posługiwania się transkrypcją angielską. W tej ostatniej literę „ё” („jo”) przedstawia się tak samo jako „e” („je”). Niestety, tłumaczka i autorka o tym nie wiedziały, stąd imię Petr, zamiast oczywiście Piotra. Tak samo znany radziecki fizyk to właśnie Piotr Kapica, a nie „Kapitsa”. No i po angielsku „church” oznacza i kościół i cerkiew, których w ZSRR było bez porównania więcej niż świątyń chrześcijaństwa zachodniego. A z tekstu wynika, że cerkwi tam prawie nie było. Przeczytane w ramach marcowego wyzwania LC – książka o krajach zza wschodniej granicy.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 7 4 lata temu
Tragedia narodu. Rewolucja rosyjska 1891-1924 Orlando Figes
Tragedia narodu. Rewolucja rosyjska 1891-1924
Orlando Figes
89/2024 Brytyjskiego historyka Orlando Figesa myślę, że nikomu interesującemu się historią XX wieku nie trzeba przedstawiać. Jest to jeden z najbardziej poczytnych autorów traktujących o historii Rosji oraz uznany sowietolog. W swojej monumentalnej pozycji po raz pierwszy wydanej w 1996 traktującej o rewolucji rosyjskiej za zadanie postawił sobie ukazanie taką jaka ona była. A była jedną wielką tragedią narodów. Autor postawił sobie za cel ukazać pełny obraz rewolucji, nie ograniczając się do 1917 roku. Dzięki temu narracja książki zahacza o poprzednika Mikołaja II, jego ojca Aleksandra III. Jego przedwczesna śmierć była prawdziwą katastrofą dla Rosji. Jego syn nieprzygotowany do sprawowania funkcji cara oraz bez posiadania niezbędnych przymiotów położył podwaliny pod rewolucję, która zmiotła panującą od 300 lat dynastię oraz przyniosła niespotykaną falę cierpienia mieszkańcom. Rewolucja rosyjska nie byłaby możliwa bez szeregu błędów, najpierw cara i jego administracji, a po abdykacji monarchy rządu premiera Aleksandra Kiereńskiego, który miał wielką szansę skończyć raz na zawsze z bolszewikami w lipcu 1917. Niestety zabrakło mu uporu, co kosztowało go porażkę całej rewolucji raptem trzy miesiące później, kiedy w glorii chwały do władzy doszli bolszewicy pod przywództwem Lenina i Trockiego. Początkowa euforia z odsunięcia od władzy Romanowów zamieniła się bardzo szybko w powolną agonię całego narodu. Narracja książki kończy się w momencie śmierci Lenina i powolnym przejmowaniu władzy przez Stalina, którego rządu przyniosły bezpredensowy w dziejach ucisk i zamieniły największy kraj świata w jeden wielki obóz koncentracyjny... *** Autor w bardzo kompleksowy sposób kreśli nie tylko wydarzenia polityczne i militarne, ale daje nam wgląd jak rewolucję widzieli i przeżywali zwykli mieszkańcy Rosji, którzy byli malutkimi trybikami w maszynie opresji. Najpierw carskiej, a po jej upadku po wielokroć straszniejszej, bolszewickiej.
Ahura Mazda - awatar Ahura Mazda
oceniła na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Kalkulować... Polacy na szczytach c.k. monarchii

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kalkulować... Polacy na szczytach c.k. monarchii


Ciekawostki historyczne