Inne miasto

Okładka książki Inne miasto
Michal Ajvaz Wydawnictwo: Pogranicze Seria: Meridian literatura piękna
360 str. 6 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Meridian
Data wydania:
2005-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2005-01-01
Liczba stron:
360
Czas czytania
6 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
8386872691
Tłumacz:
Leszek Engelking
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Inne miasto w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Inne miasto

Średnia ocen
7,4 / 10
40 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
751
131

Na półkach: ,

Z początku to nie była lekka przeprawa. Brnęłam przez fantastyczne obrazy Ajvaza i nie miałam pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi. Pociłam się i męczyłam, próbując sobie je po swojemu wyłożyć, wyjaśnić rozumowo, wcisnąć w jakiś znany mi schemat, i miałam wrażenie, że jakiś złośliwy chochlik naigrawa się ze mnie, z mojej ograniczonej wyobraźni, mojego nieoczytania, moich skromnych możliwości intelektualnych. A potem zrozumiałam, że nie tędy droga.

Doszukujemy się w tym sensu nie mając pewności, czy ten sens w ogóle jest. Bo może nie ma go być. Może wciskanie na siłę tych wszystkich historyjek o jeżdżących autobusem lwach morskich, łosiach mieszkających w cokołach na Moście Karola i grających w teatrze jaszczurach w jakieś uniwersalne interpretacje jest zupełnie błędną ścieżką. Szaleństwu prozy Ajvaza trzeba się po prostu poddać.

[http://literackie-skarby.blogspot.com/2015/07/michal-ajvaz-i-drapiezny-swiat-w.html]

Z początku to nie była lekka przeprawa. Brnęłam przez fantastyczne obrazy Ajvaza i nie miałam pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi. Pociłam się i męczyłam, próbując sobie je po swojemu wyłożyć, wyjaśnić rozumowo, wcisnąć w jakiś znany mi schemat, i miałam wrażenie, że jakiś złośliwy chochlik naigrawa się ze mnie, z mojej ograniczonej wyobraźni, mojego nieoczytania, moich...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

153 użytkowników ma tytuł Inne miasto na półkach głównych
  • 102
  • 51
21 użytkowników ma tytuł Inne miasto na półkach dodatkowych
  • 7
  • 6
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Maść przeciw poezji. Przekłady z poezji czeskiej Michal Ajvaz, Ivan Blatný, Egon Bondy, Jakub Deml, Jiřina Hauková, Vladimír Holan, Miroslav Holub, Josef Kainar, Jiří Kolář, Ludvík Kundera, Petr Mikeš, Jaroslav Seifert, Jan Skácel, Jáchym Topol, Jaroslav Vrchlický, Oldřich Wenzl, Ivan Wernisch
Ocena 7,6
Maść przeciw poezji. Przekłady z poezji czeskiej Michal Ajvaz, Ivan Blatný, Egon Bondy, Jakub Deml, Jiřina Hauková, Vladimír Holan, Miroslav Holub, Josef Kainar, Jiří Kolář, Ludvík Kundera, Petr Mikeš, Jaroslav Seifert, Jan Skácel, Jáchym Topol, Jaroslav Vrchlický, Oldřich Wenzl, Ivan Wernisch
Okładka książki Jaszmije Smukwijne. Almanach współczesnej poezji czeskiej Michal Ajvaz, Leoš Bacon Slanina, Bohdan Chlíbec, Jaroslav Chobot, Jiří Dynka, Milan Exner, Norbert Holub, Petr Hrbáč, Jiří Janatka, Tomáš Kafka, Zeno Kaprál, Pavel Kolmačka, Petr Koťátko, Petr Král, Vít Kremlička, Milan Ohnisko, Jiří Olič, Marian Palla, Jan Antonín Pitínský, Jaroslav Pížl, Tomáš Přidal, Martin Reiner, Pavel Řezníček, Miroslav Salava, Michal Šanda, Jana Soukupová, Petr Stančík, Marek Stašek, Dariusz Tkaczewski, Bogdan Trojak, Ivan Wernisch
Ocena 0,0
Jaszmije Smukwijne. Almanach współczesnej poezji czeskiej Michal Ajvaz, Leoš Bacon Slanina, Bohdan Chlíbec, Jaroslav Chobot, Jiří Dynka, Milan Exner, Norbert Holub, Petr Hrbáč, Jiří Janatka, Tomáš Kafka, Zeno Kaprál, Pavel Kolmačka, Petr Koťátko, Petr Král, Vít Kremlička, Milan Ohnisko, Jiří Olič, Marian Palla, Jan Antonín Pitínský, Jaroslav Pížl, Tomáš Přidal, Martin Reiner, Pavel Řezníček, Miroslav Salava, Michal Šanda, Jana Soukupová, Petr Stančík, Marek Stašek, Dariusz Tkaczewski, Bogdan Trojak, Ivan Wernisch
Michal Ajvaz
Michal Ajvaz
Studiował filologię czeską i estetykę na wydziale filozoficznym Uniwersytetu Karola. Po studiach (ukończonych w 1974) pracował fizycznie w wielu zawodach. W latach 1996 - 1999 był redaktorem tygodnika Literární Noviny. Od 2003 jest zatrudniony na Uniwersytecie Karola. Debiutował w 1989, jeszcze przed aksamitną rewolucją, tomikiem poezji "Morderstwo w hotelu Intercontinental" ("Vražda v hotelu Intercontinental"). W następnych latach opublikował zbiór opowiadań "Powrót starego warana" ("Návrat starého varana") i powieść "Inne miasto" ("Druhé město"). Utwory te weszły w skład wydanego w Polsce tomu "Inne miasto" (przekład Leszek Engelking). Ponadto jest autorem m.in. powieści "Zlatý věk" i summy a zarazem opus magnum "Prázdné ulice", a także zbioru esejów "Sny gramatik, záře písmen. Setkání s Jorgem Luisem Borgesem" (do Borgesa bywa porównywany). Na język czeski przetłumaczył "Na marmurowych skałach" Ernsta Jüngera. W 2012 otrzymał najważniejszą czeską nagrodę literacką Magnesia Litera, książką roku została jego powieść "Ogród Luksemburski" ("Lucemburská zahrada"). W 2015 przyznano mu międzynarodowe wyróżnienie, Prix européen Utopiales des pays de la Loire (za "Inne miasto").
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Opowiadacze. Nie tylko Hrabal. Autorzy najlepszej prozy czeskiej Bohumil Hrabal
Opowiadacze. Nie tylko Hrabal. Autorzy najlepszej prozy czeskiej
Bohumil Hrabal Ivan Klíma Jiří Gruša Josef Škvorecký Pavel Brycz Jan Beneš Eda Kriseová Karol Sidon Martin Fahrner
Czeski film, czyli... Kolejna, w dodatku mocno urozmaicona i momentami zwariowana przygoda, z mniej znanymi (przynajmniej mnie) rodakami Haska, Capka czy Hrabala – którego to jeden tekst, tak na marginesie, też tu można znaleźć. Dziewięć utworów różniących się nie tylko długością, i co zrozumiałe stylem, ale też i tematyką. Wojna i muzyka łagodząca obyczaje. Orchidee, marsz Radetzky'ego i gwałciciel kur. Uroki życia w systemie totalitarnym i loty balonem. Pobyt w łagrze i dziecinne rowerki. Radzieckie czołgi, taksówkarz i foczki żydówek. Jednym słowem zwariowany miejscami z lekka fantasmagoryczny, groteskowy kalejdoskop ludzi, miejsc, historii, stylów, uczuć. Stylistycznie, jeśli idzie o język największe wrażenie zrobiło na mnie (już) pierwsze opowiadanie „Saksofon basowy”. Ciężkie, monumentalne, klimatyczne, bogate niczym muzyka i czasy o których mówi. No i te postaci, niczym z jakiegoś cyrku, gabinetu osobliwości. Choć i mocno „filmowe” i zarazem ostatnie - „Miasto utracone”, też zdecydowanie pozostaje w pamięci. Scenka z życia w łagrze („Słoneczne popołudnie”) skojarzyła mi się z pobytem Szwejka w Garnizonie. W „Niema barykada”czy „Mamusia śpiewa drugim głosem” można odnaleźć przywodzącą na myśl Ote Pavla tęsknotę za czasami dzieciństwa, czy (zwłaszcza w pierwszym) lekką/czułą ironię w odniesieniu do ojca. Nic na siłę jednak. Nikt tu, mam wrażenie, nie próbuje nikogo kopiować. Choć czytałem książki wspomnianych Haska, Capka, Hrabala, a ostatnio tez Pavla... Poza wspomnianymi skojarzeniami, zaskakuje nie tylko wspomniane już zróżnicowanie, ale oryginalność, wręcz świeżość momentami – jeśli idzie o spojrzenie, styl i charakter pisania. Nawet krótki tekst Bohumila, też odstaje nieco od tego co zapamiętałem z jego książek. A, żeby zbytnio się nie rozpisywać... Dla każdego Czechofila – choć nie tylko oczywiście - pozycja nawet jeśli nie obowiązkowa, to zdecydowanie zalecana, warta uwagi. Zwłaszcza, że to pierwszy/jedyny tego typu znany mi zbiór. Do tego teksty, za wyjątkiem pierwszego i ostatniego, są dość krótkie, czyta się więc szybko i z przyjemnością. A w dodatku tak zróżnicowane, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jako dodatkowy smaczek, plusik... Na końcu, notka o każdym z autorów, dzięki to którym możemy więcej o nich dowiedzieć. W skrócie … Skompresowana i zróżnicowana mieszanka wybuchowa, najlepszej czeskiej prozy. Polecam.
Maciek - awatar Maciek
ocenił na 8 5 lat temu
Niebo pod Berlinem Jaroslav Rudiš
Niebo pod Berlinem
Jaroslav Rudiš
„Niebo pod Berlinem” to specyficzna powieść, która składa się z kilku odrębnych opowieści, zawartych w kolejnych rozdziałach. Wszystkie te opowieści łączy jedno – U-Bahn, czyli berlińskie metro zwane przez autora po prostu „ubanem”. Narratorem i zarazem głównym bohaterem, który „zbiera” te wszystkie historie jest trzydziestolatek z Czech, który pewnego dnia postanawia rzucić monotonną i spokojna pracę w szkole i wyjechać do Berlina, by tam znowu grać muzykę. Bem wyjeżdża jakby ze strachu przed dorosłością, chociaż w zasadzie od „jakiegoś” czasu jest już dorosły! Wyjeżdża do Berlina, bo Berlin to wolność. Niemiecka przygoda Bema rozpoczyna się od poznania „Pancho Dirka”, z którym zakłada zespół o nazwie U-Bahn – „wyraża wszystko co ważne dla punkowej kapeli – mrok, huk i prędkość”. Można by rzecz, że trafił swój na swego. Razem, grają, razem próbują, mieszkają, imprezują i czasem pracują. Podoba im się nawet jedna dziewczyna, która ostatecznie jednak wybiera Bema. Ten mimo, iż często wraca myślami do swojej czeskiej miłości, przez którą został opuszczony, pozwala sobie rozpocząć „związek” z Katrin. Czy łączy ich coś więcej niż seks? Może jeszcze metro, gdyż rodzina dziewczyny jest z nim mocno związana. Przez ojca Katrin poznaje wiele ciekawych historii związanych przede wszystkim z koleją podziemną, motorniczowie zwierzają mu się przy piwnie w „ubanowym” barze z traum wywołanych śmiercią pasażerów pod kołami metra. Szczególnie prześladują ich te puste przeszywające oczy, które wgapiały się w nich tuż przed śmiercią. Poza tym, chyba bez większej trudności, można by na podstawie „książkowych” opowieści stworzyć mapę berlińskiego metra, albo chociaż przewodnik po nim. Do tego czytelnikowi cały czas w tle towarzyszy muzyka, ponieważ „człowiek zapamiętuje wydarzenia według dźwięków. Według nich je układa, gubi i znów odnajduje. Świat to technika dźwiękowa, uszy to kierunkowskazy” – jak twierdzi Bem. I zaryzykowałabym stwierdzenie, że właśnie głównie przez tę muzykę autor „funduje” czytelnikowi bardzo miły powrót do przeszłości – do szalonej młodości, imprez w klubach i koncertów. Podczas czytania wiele razy uśmiechałam się do swoich wspomnień. Uśmiech wywoływały również liczne fragmenty humorystyczne, które autor opisuje w bardzo lekkim stylu. Język jakiego używa sprawia, że przez kolejne strony pędzi się niczym „uban”. A dlaczego „Niebo POD Berlinem”? Bo tam – pod spodem – w metrze toczy się cały świat – nie tylko Bema. Polecam, gdyż jest to bardzo oryginalna i nieprzeciętna książka. Chociaż trudno ją „zdobyć” warto się trochę wysilić, by móc poznać twórczość czeskiego pisarza Jaroslava Rudiša. Z przyjemnością sięgnę po kolejne tytuły tego autora.
matram - awatar matram
ocenił na 7 8 lat temu
Siostra Jáchym Topol
Siostra
Jáchym Topol
Odrobinę przyciężkawa, ale godna uwagi postmodernistyczna podróż w towarzystwie specyficznego stylu Topola. Zaczyna alegorycznym spojrzeniem na przemiany polityczne na Czechosłowacji (tak przynajmniej sądzę - nie siedzę w historii Czech, ale pewne metafory wydały mi się jednoznaczne) i choć bywa zabawnie, ciekawie, to ten początek jest akurat najsłabszym punktem książki, może łatwo zniechęcić, do pewnego momentu moja ocena balansowała wręcz na granicy pozytywnej i negatywnej. Choć ciągoty polityczne i socjologiczne nigdy nie opuszczają treści, to gdy na scenę wkracza tytułowa bohaterka, autor wybucha sporą wrażliwością, trochę maskowaną wcześniej, i udaje mu się wzbudzić emocje, ja przynajmniej wczułem się w pogoń głównej postaci za szczęściem zwanym miłością, w strach przed utratą Siostry, w rozpaczliwe próby odnalezienia jej z powrotem. Temat oklepany, dla wielu już nawet naiwny, wypadł więc dość świeżo i emocjonalnie. Ponadto jest całkiem zabawnie, całkiem barwnie, a gdy zaczyna się podróż Potoka, autorowi udaje się wytworzyć tę charakterystyczną, nieporównywalną dla mnie z niczym innym atmosferę kina drogi. Literatury drogi, znaczy się. Warto wypowiedzieć się na temat stylu - otóż nie zostałem jego fanem. Jest oryginalny, skutkiem tego interesujący, ale na pewno nie fascynujący (przynajmniej nie w przekładzie) i okupuje to ciężkostrawnością. Topol ma tego pecha, że niedawno czytałem wyśmienitą "Tęczę grawitacji" Pynchona, która stylistycznie, koncepcyjnie, jeszcze innymi słowy - "na pierwszy rzut oka" jest bardzo porównywalna z "Siostrą", wręcz inspirację czuć. I niestety pisarz czeski w każdym aspekcie (a na pewno w każdym istotniejszym) jest miażdżony przez amerykańskiego. Rzecz podstawowa - jak u Pynchona miałem odczucie wykalkulowania, niezbędności każdego zdania i słowa, tak Topolowi zarzuciłbym bezsensowne rozwleczenie. To tylko dygresja, oceny w innej kolejności czytania byłyby prawie na pewno takie same, ale może byłbym bardziej zaintrygowany bez tych ciągle nasuwających się porównań. 6.5/10
Piktor - awatar Piktor
ocenił na 6 10 lat temu
Marakesz Václav Pankovčín
Marakesz
Václav Pankovčín
Jest w tej książce pewna nostalgia i smutek za minioną epoką, za tyglem, za karuzelą różnobarwnych postaci wiejskich kobiet i mężczyzn. Prostych ludzi – Słowaków, Żydów i Polaków – którzy żyją tak, jak żyli ich przodkowie; którzy może pragną innego, lepszego „życia wielkiego miasta”, ale boją się nieznanego, brakuje im odwagi lub po prostu pogodzili się ze swoim losem. To książka o prostym i ciężkim życiu gdzieś na dalekiej Słowacji, ale taki „Marrakesz” znajdzie się wszędzie. Te same problemy, te same oczekiwania i nadzieje. Marrakesz Vaclava Pankovica to piękna, liryczna historia, w której realizm magiczny przeplata się z poetycką prozą, humor z groteską, a czas płynie leniwie. Prócz pięknej historii nie sposób nie docenić polskiej okładki książki projektu Kamila Targosza z wykorzystaniem obrazu Andrzeja Kozyry. W tym wypadku stwierdzenie „nie oceniaj książki po okładce” zupełnie się nie sprawdza. There is a certain nostalgia and sadness in this book for a bygone era, for that melting pot, for the carousel of colorful characters—village women and men. Simple people: Slovaks, Jews, and Poles who live as their ancestors once lived; who perhaps long for a different, better “big city life,” yet fear the unknown, lack the courage, or have simply come to terms with their fate. It is a book about a simple and difficult life somewhere in distant Slovakia, but such a “Marrakesh” can be found anywhere. The same problems, the same expectations and hopes. Marrakesh by Vaclav Pankovic is a beautiful, lyrical story in which magical realism intertwines with poetic prose, humor with grotesque elements, and time flows lazily. Apart from the beautiful story, it is impossible not to appreciate the Polish book cover designed by Kamil Targosz, featuring a painting by Andrzej Kozyra. In this case, the saying “don’t judge a book by its cover” definitely does not apply.
RobertTomasz - awatar RobertTomasz
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Cierpienia księcia Sternenhocha Ladislav Klíma
Cierpienia księcia Sternenhocha
Ladislav Klíma
Cóż to była za powieść! Szalona i dzika, prawie że surrealistyczna, perwersyjna i mroczna, gotycka, weirdowo-bizarna historia, świetnie opowiedziane studium narastającego obłędu, dzieło eksplorujące motyw winy, kary i – przede wszystkim – niedającego spokoju sumienia, tego straszliwego uczucia, przez które cierpi ów książę! Ladislav Klima, Czech żyjący w latach 1878–1928, w roku swojej śmierci zdążył jeszcze opublikować właśnie „Cierpienia księcia Sternenhocha”. I co z tym biednym księciem – dlaczego tak cierpi, skąd u niego ten ból? Wiadomo – przez kobietę. Spętany jakąś tajemną siłą, czymś szatańskim, kierowany pobudkami zupełnie nieracjonalnymi, Helmuth postanawia poślubić niejaką Helgę, osobliwą kobietę: milczącą, zawstydzoną, wychudzoną, beznamiętną i bezwolną… Szybko jednak zaraz po ślubie Helga zmienia swoje oblicze i przeradza się w… Helgę-Demonę! Z powodów, które wyjawia mężowi, temu biednemu Sternenhochlikowi, jak mianują go tu czasem, kobieta przechodzi nieodwracalną transformację i staje się szatanem, diabłem wcielonym, demoną realnie zagrażającą życiu wszystkich, którzy postanowią się jej sprzeciwić. Z tego względu do pewnego momentu powieść kojarzyła mi się trochę ze słynną „Alrauną” Ewersa: rzeczywistość zdegenerowanej arystokracji, obdarzona tajemnymi mocami femme fatale, wątki sadomasochistyczne, rozbuchana erotyka, a wreszcie też ogromna dawka czarnego, skatologicznego i wulgarnego humoru (tego ostatniego jest tu nawet więcej niż u Niemca). Później powieść nasyca się wątkami filozoficznymi oraz quasi-mistycznym obrazowaniem i nic to też dziwnego, bo Klima zajmował się mocno filozofią (podobno szczególnie, i bardzo na serio, cenił nietzscheański ideał nadczłowieka). W powieści przeczytamy o takich rzeczach, jak: dzikie spółkowanie Helgi ze zwierzakami, wpychanie ubrudzonej kałem skarpety do ust, absurdalne zalecenia berlińskiej wiedźmy czy ciskanie knedliczkami w Czechów w celu ich militarnego powstrzymania. Klima nie patyczkuje się z nikim i ze swobodnym uśmiechem pozwala sobie na wszystko: wprost pisze o tym, jak Helga wymiotuje po próbie ucałowania swojego „urodziwego” męża, jak ten obrzuca ją wszelkimi możliwymi inwektywami albo jak „dostaje sraczki jak Diana” lub „rzyga jak mops”. Sam ojciec Helgi-Demony – już na pierwszych stronach dzieła! – mówi o niej, że to „straszydło” i dodaje: „Diabli wiedzą, co za pokurcz czy żółwi samiec albo bagienny duch wyruchał moją starą”. No, tego się czytelnik z początku nie spodziewa! A jednocześnie w powieści nie brakuje mroku, gotycyzmu, szaleństwa – które w pewnym momencie zupełnie uniemożliwia już odróżnienie prawdy od majaków (powieść to zapiski księcia) – nekrofilskiego obrazowania i epatowania brutalnością (włącznie z mordowaniem niemowlaków). Dzieło Klimy nie jest utworem długim, ale zdecydowanie zapadającym w pamięć. Do pochłonięcia – w kilka wieczorów. Do rozważania – na wiele tygodni!
M_Plejump - awatar M_Plejump
ocenił na 8 2 lata temu
Księga apokryfów Karel Čapek
Księga apokryfów
Karel Čapek
Dwadzieścia dziewięć krótkich opowiadań przedstawiających zdarzenia znane z mitologii, Biblii (Stary i Nowy Testament), historii i literatury w nowym opracowaniu. Oczywiście jest to swego rodzaju świadoma konwencja, pokazująca znane fakty w nowatorskim ujęciu przy użyciu współczesnego języka, pojęć i świadomości. Lekki pastisz i ironia. Czyta się w olbrzymiej większości świetnie. Historie są krótkie, na kilka stron i nie wszystkie demitologizują i demistyfikują swoich bohaterów. Np. już w przypadku pierwszej z nich przedmiotem szyderstwa autora nie jest bohater, ale ci, którzy go skazali (lub raczej skazaliby dziś, gdyby stanął przed sądem de facto politycznym). Analogicznie w przypadku Romea i Julii i ich „prawdziwej historii”. Čapek przewrotnie ustami jednej z postaci pyta, czyż „prawdziwa” historia (nudna z fabularnego punktu widzenia) nie jest piękniejsza, bardziej romantyczna i ciekawsza? I czy nie powinna otoczyć Julii jeszcze większą sławą? Z kolei taka np. „Święta noc” jest niesamowicie ludzka i bardzo humanistyczna, zaś „Obrazoburstwo” doskonale pokazuje naturalne ludzkie wady. „Cesarz Dioklecjan” z kolei, nie zmieniając historii, przedstawia alternatywną wersję motywacji władcy do prześladowań chrześcijan. Mniej „potworną”, bardziej logiczną ale przy tym absolutnie nie mniej odrzucającą. Karel Čapek pokazał, że ciekawe rzeczy dzieją się wszędzie wokół nas, ale my ich nie widzimy, oczekując cudowności, romantyczności, ekspresyjności działań, mów i gestów. A przecież znane nam z kultury wydarzenia mogłyby być właśnie tak odebrane przez współczesnych, jak przez nas te, przetworzone przez autora. I jeszcze jedno – oczywiste jest, że to nie są „odkryte” przez pisarza „prawdziwe” wersje tych wydarzeń. To tylko wariacje, ale bardzo ciekawe i inspirujące do myślenia. Do tego napisane z lekkim, delikatnym humorem autora, dziś niestety rzadkim. W zasadzie 7.5, ale z sympatii dla autora...
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 8 9 miesięcy temu

Cytaty z książki Inne miasto

Więcej
Michal Ajvaz Inne miasto Zobacz więcej
Michal Ajvaz Inne miasto Zobacz więcej
Więcej