Hulk 1 (1962)
160 str.
2 godz. 40 min.
- Kategoria:
- komiksy
- Format:
- papier
- Cykl:
- Hulk (1962) (tom 1)
- Seria:
- Marvel Origins
- Data wydania:
- 2023-02-28
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-02-28
- Liczba stron:
- 160
- Czas czytania
- 2 godz. 40 min.
- Język:
- polski
Ta książka nie posiada jeszcze opisu.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Hulk 1 (1962) w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Hulk 1 (1962)
Poznaj innych czytelników
55 użytkowników ma tytuł Hulk 1 (1962) na półkach głównych- Przeczytane 40
- Chcę przeczytać 14
- Teraz czytam 1
- Posiadam 15
- Komiksy 6
- Komiks 3
- Marvel 2
- Komiksy 2023 2
- Papierowa 1
- Kupić 1
Opinia
Komiks to jeden z pierwszych mediów/form treści, poza rzecz jasna książką, z którym to zetknąłem się w mojej przygodzie z popkulturą najwcześniej, zaraz po typowej klasycznej beletrystyce. Owszem były wcześniej jakieś albumy, encyklopedie, przewodniki, czy literatura akademicka. Ale to właśnie przez formę komiksu, który to zacząłem czytać na poważnie od 2017 roku, cóż, nie inaczej: zaczęła się moja jazda na całego, i to totalnie bez trzymanki z rozwojem szeroko rozumianej pasji popkulturowej. I wynika z tego jedno: chyba narracjom obrazkowym mam co – choćby i na takim poziomie – zawdzięczać, czyż nie?
Bo komiks to różnorodność, to coś, co można nazwać niedokończonym dziełem; niedokończonym, gdyż to ostatecznie, sądzę, to od samego czytelnika zależy jedno, i to ,,to najważniejsze jedno!”: jak subiektywnie wybrzmi w jego wyobraźni uwydatniona w całości w komiksie historia. Tego rodzaju medium można porównać go do pociętego na zdjęcia filmu, zamkniętego w ramki z dorysowanymi dymkami, które kreują narrację, na dodatek uporządkowanego w odpowiednim szyku. Czytelnik zaczytany w lekturze komiksu ,,wciska przycisk play” w swojej głowie, a potem dzięki jego wyobraźni odtwarza się odpowiednia dla niego samego historia. A czy może być jeszcze piękniej?
Do dziś uważam, że moje dzieciństwo, czyli dajmy na to początki ,,geekowskości" i zainteresowania się szerzej grami i komiksami, które to miały miejsce w końcówce lat 90's i pierwsze kilka lat z 2000's... było czasem świętym, generalnie genialnie wspominanym, gdzie kanonem stało się chodzenie od kumpla do kumpla i rzucanie tekstów, gdy jego mama czy ojciec otwierał drzwi: ,,Jest Kamil. Możemy zagrać na kompie?". Rzecz jasna dochodziły do tego ,,indywidualne" sesyjki growe na jakimś Pegasusie czy ledwo co zipiącym komputerze z internetem na telefon czy korbkę z modemem. Quake, CS, Half-life, Serie SimCity, także ,,RollerCoaster Tycoony", ,,Contry", ,,marvelowskie bitki na flipperach w kiosku u Pana Andrzeja". Wszystkie te gry są dla mnie praktycznie niezniszczalne, plus to o czym zapomniałem dodać. Mamy jeszcze książki, planszówki, filmy, seriale, ale jest przede wszystkim to, co w dzisiejszym mym wywodzie dotyczącym recenzjo-opinii jednego z najważniejszych komiksów w historii publikacji Marvel Comics w okresie od lat 50-tych do 70-tych, jest dla mnie najważniejsze: po prostu… narracja graficzna, jak wspominałem wyżej, zamknięta i zaklęta w czasie, z tym charakterystycznym ,,dymkowaniem dialogów” i odpowiednim uwydatnieniem roli narratora; narracja graficzna zwana prosto i konkretnie: ,,komiksem”. I co najważniejsze sam komiks stanowi ten rodzaj rozrywki, który uważam nie tylko za ,,uzupełnianie” sobie czasu wolnego po pracy czy innych hobby i zajęciach, ale i za coś turbo-cennego dopełniającego w moim przypadku: drogę życiową poprzez samorealizację; również medium komiksu przyczyniło się do jeszcze szerszego zainteresowania się częścią filmowo-serialową kultury popularnej, czy samą historią komiksu, a nawet i kinematografią, która z ,,narracją obrazkową” ma o wiele więcej wspólnego niż początkowo moglibyśmy przypuszczać. Bo dajmy na to jeden współczesny, dość istotny przykład: kino superbohaterskie lub innego rodzaju ,,hiciory filmowe” zarabiające miliardy na świecie – tego rodzaju gatunek w filmie i serialu rozwinął się m.in. na bazie tego, co zwiemy ,,komiksem superheroe”.
MCU, DCEU, światy od DarkHorse, Image Comics – wszystko to w materii przemysłu kinematograficznego i jego odnóg, zostało stworzone z ilością setek, jak nie więcej tytułów filmowo-serialowych, łącznie z seriami animacji, na podstawie czegoś, co było tego źródłem: czyli wprost z arkan komiksowego archetypu. I tak, komiks tworzy tego rodzaju Uniwersa filmowe, a zysk i popularność tego rodzaju treści zachęca ludzi z branży komiksu do pisania i kreślenia ich jeszcze więcej i jeszcze lepiej. W ten sposób napędza się ,,nieskończony ciąg zależności twórczej” na linii narracja graficzna – film lub serial z ogólnym gatunkiem superbohaterskim. Jednakże w tej intymnej relacji kultury rozrywkowej, to komiks jest pierwszy i ostateczny. Od tego właśnie to, na co miliony ludzi na całym świecie chodzi do kin lub dla czego załącza w domowym zaciszu Netflixa lub Disney+, wszystko się zaczęło. U mnie pierwszy w tego rodzaju więzi był – stety bądź nie – film, potem serial i w końcu komiks; sam komiks zacząłem doświadczać te ponad 20 lat temu, ale poprzez klasyki z Kaczorem Donaldem, czy coś a’la gazetkowy ,,Komiks Gigant”. Jednakże te 9 lat temu, to superbohaterszczyzna, i to ta od Marvela otworzyła mi w tym względzie oczy. Pasja do komiksu miała od teraz dla mnie szerokie znaczenie, rozciągała horyzonty gatunkowe i zainteresowania w tym medium na o pierdyliard razy większą skalę. I po raz drugi się zapytam: warto czytać komiksy… Oj, tak!
W Uniwersum narracji obrazkowych Marvel Comics pierwszym w całym dziedzictwie twórczym marki – które jak wiemy wciąż jest kontynuowane – komiksie, który przeczytałem ,,tak na poważnie!”, czyli w okolicach połowy 2017 roku była publikacja pt. Thanos powstaje” z serii Marvel NOW!. Potem… Łej Pany, jakoś to już szło. Owszem, Marvel również wchodził na ruszt, pojawiało się DC, także pojedyncze historie z TM-Semic czy Dark Horse i innych wydawnictw. Pojawiał się u mnie na tapecie nie tylko komiks superheroe, ale i obyczajowy, sensacyjny, horrorowo-thrillerowy, psychologiczny etc. I tak, po tych wielu, wielu latach ewolucji mojego podejścia do komiksu w ogóle, na stan Anno Domini styczeń 2026 roku, poszukując komiksowych inspiracji w rozmaitej tematyce, gatunku i stylistyce popkulturowego nurtu, natknąłem się na 4-ty o początku cyklu tom opowieści o Hulku z Świata Marvela – cyklu zwanego ,,Marvel Origins”, które to wydaje w Polsce firma ,,Hachette Polska”. Pełny tytuł tegoż to komiksu, który mi jako pełnej optymizmu osobie, z odświeżonym, pełnym witalnych komiksowych sił umysłem, dał jeszcze więcej wigoru i samozaparcia w realizacji tej pasji, brzmi ,,Hulk 1 (1962) – Marvel Origins”, gdzie jego autorami okazują się, rzecz jasna za to tym Panom czapki z głów, mistrzowie w tej branży, ba!, wręcz tytani pracy w sferze komiksu: Stan Lee (scenariusz) oraz Jack Kirby i Steve Ditko (szata graficzna, pozostałe projekty).
Jak wiemy, najbardziej ikonicznym herosem, na wielu frontach, dla Wydawnictwa Marvela i całej jego marki/franczyzy, sądzę jest niesłychany Kapitan Ameryka, te ,,drugie skrzypce” uważam: gra Spider-Man, pod którego warstwą tego oto superbohaterskiego alter ego kryje się sylwetka Petera Parkera. Na trzecim miejscu uplasowałbym Hulk, który jest znany nam geekom ,,gamma-alterego” Doktora Bruce’a Bannera, bez którego tak samo jak bez pozostałej dwójki trudno mi wyobrazić sobie jest ten potężny współczesny świat narracji obrazkowych. Dlatego też takowe rozkminy w tak ,,zacnym” temacie superheroe, o tak wyjątkowym i trudnym herosie jakim jest Niesamowity Hulk (Hulk lub Banner – mają trudne osobowości do rozgryzienia. To ciężkie jak gule ze stali charaktery, funkcjonujące na dodatek w jednym ciele), nakłoniły mnie turbo-ostatecznie do zdecydowania się na ,,Hulka 1” od Hachette. Bo tak naprawdę to od tego wydania – mówimy to o pozycji angielskiej i także pojedynczych zeszytach składających się na m.in. polską publikację w serii – zaczęło się poznawanie tego kim jest w Marvelu ta postać. I tak na wstępie, po lekturze tego tytułu: ten archetyp komiksowy trzeba przeczytać, aby poczuć specyfikę pierwszych hulkowych kroków w tym Multviersum, i to w sferze komiksu. Tego trzeba doświadczyć w projekcji własnego umysłu, aby zrozumieć linię ewolucji idei tego, co i dlaczego jest Hulkiem w całym oceanie współczesnej rozrywki.
,,Hulk 1” z 1962 roku to troszku schematyczny komiks, troszku genialny, ale i z racji czasów, w których został pisany landrynkowo-naiwny, nawet intrygujący. Ale przede wszystkim to komiks kanoniczny, mimo tego iż narracja w tych stu kilkudziesięciu stronach wygląda jakby była kierowana prosto i łopatologicznie od punktu A do punktu B. Jedynie język, którym obdarowano narracje może przyciągać uwagę – moralizatorskość Lee i kreowanie takich wypowiedzi bohaterów, takiego narratora, takich ich myśli, jakby wypowiadały je na głos po to, aby skupić na sobie uwagę, żeby podkreślić, że ,,to ja jestem wyjątkowy i ja to robię” są obecnie nie do podrobienia. Jednakże sama grafika – z przyjęciem jej klasycznego, bardzo twardego i topornego stylu w stosunku do dzieł mocno współczesnych może być u fanów w tej kwestii różnie. Stety bądź nie: nic na to nie poradzimy – to esencja samej esencji stawiania kolejnych kroków w rysowaniu i we ,,wprawianiu w iluzoryczny ruch” zaklętych w czasie kadrów – kroków, które graficznie i z samą techniką rysunku doprowadziło nas do tego, jak komiks wygląda obecnie. Trzeba chcieć tą miejscami w całym wydaniu zbyt toporną ,,kreskę" doświadczać, czyli próbować wyciągnąć z niej tą gdzieś ukrytą dynamikę, tempo wydarzeń, emocje między postaciami, sam akcent ruchu czy wizualizację całej rzeczywistości Uniwersum Marvela, przedstawionej w fragmencie w tym wydaniu. Samą narrację, wątki, to jak emocjonalnie i psychologicznie wobec aktualnych wydarzeń toczących się na świecie w latach 60-tych XX wieku podchodzono do Hulka., także grafikę tegoż to tomu - wszystko to idealnie podsumowuje pewne określenie, a zarazem tytuł wstępu, ot ,,kilku słów” specjalisty przed głównym ciągiem historii w tym komiksie: ,,Monstrualna Poezja”.
I trudno w tej monstrualnej klasycznej poezji komiksowej znaleźć coś najbardziej uniwersalnego i najlepszego z wszystkich opowieści. Na pewno na uwagę zasługuje historia pt. ,,Potwór i Maszyna”. A co do ,,przedsłowia” oraz czegoś od Hachette ekstra na początku publikacji: przeczytać te wstawki trzeba koniecznie – w ten sposób zyska się świadomość tego, jak twórcy widzieli i rozumieli Hulka oraz jego przygody.
Komiks to jeden z pierwszych mediów/form treści, poza rzecz jasna książką, z którym to zetknąłem się w mojej przygodzie z popkulturą najwcześniej, zaraz po typowej klasycznej beletrystyce. Owszem były wcześniej jakieś albumy, encyklopedie, przewodniki, czy literatura akademicka. Ale to właśnie przez formę komiksu, który to zacząłem czytać na poważnie od 2017 roku, cóż, nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to