rozwiń zwiń

Granica. Zbiór opowiadań

Okładka książki Granica. Zbiór opowiadań
Artur Wells Wydawnictwo: Psychoskok fantasy, science fiction
170 str. 2 godz. 50 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
2017-08-24
Data 1. wyd. pol.:
2017-08-24
Liczba stron:
170
Czas czytania
2 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381190435
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Granica. Zbiór opowiadań w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Granica. Zbiór opowiadań

Średnia ocen
7,2 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
436
70

Na półkach:

Zbiory opowiadań to forma literacka, którą dotychczas omijałam szerokim łukiem. Jakoś nie byłam do niej zbytnio przekonana. Postanowiłam jednak dać szansę „Granicy” Artura Wellsa. Z twórczością tego autora miałam już bowiem okazję się spotkać przy lekturze powieści fantasy pt. „Sen Henny”. To była świetna przygoda czytelnicza i chyba właśnie to dobre wrażenie, jakie po sobie pozostawiła sprawiło, że dałam się skusić na ten króciutki zbiór opowiadań. Czy było warto? Czy Artur Wells zdołał mnie przekonać do takiej formy?


"Wstrząsnął mną dreszcz. Stałem na Granicy. To była Granica Czarnego Królestwa, ta sama która pochłonęła życia moich rodziców. Gdzieś tam w głębi siedział na swym czarnym tronie, w centrum swego ośrodka mocy, władca tej krainy. Nasz odwieczny wróg i przeciwnik." (opowiadanie "Granica")


Nie przepadam za krótkimi historiami, ponieważ bardzo ciężko jest mi się później rozstać z ich bohaterami. Biorąc do rąk ten zbiór opowiadań liczyłam się jednak z tym, że nie jest to pełnowymiarowa powieść acz 6 opowiadań zajmujących tylko 170 stron. Niestety sama wiedza nie uchroniła mnie przed uczuciem niedosytu, bo autor napisał naprawdę niezwykłe opowieści, które wręcz proszą się o kontynuację. Chętnie bym przeczytała ciąg dalszy losów poznanych postaci a zwłaszcza tych z tytułowej „Granicy”. Jest to najdłuższa z historii, bo składa się aż z 4 rozdziałów. Z pewnością przyczyniło się to samo w sobie do tego, że stała się ona moim faworytem. Mogłam lepiej poznać bohaterów, co sprawiło, że bardziej się z nimi zżyłam. Żałuję, że musiałam rozstać się z nimi tak szybko. Główny bohater młody mag Kay zdobył moje serce. Będąc jeszcze dzieckiem musiał udźwignąć ciężar utraty rodziców i zmierzyć się ze swoim przeznaczeniem. Wybierając naukę w Akademii Straży wiedział, że czeka go wiele poświęceń. Mimo to stawił im czoła i stał się silnym magiem. Podczas swojej nauki i służby odkrył, czym jest prawdziwa przyjaźń oraz miłość. Chcąc dociec prawdy wyruszył w niebezpieczną wyprawę za Granicę gdzie znajdowało się Czarne Królestwo wroga. Czy wyszedł z niej cało? Czy odkrył prawdę, której tak poszukiwał? Przekonana jestem, że odpowiedzi na te pytania was zaskoczą. Mnie samą zdziwiło zakończenie tej mikropowieści.

Kolejny raz przekonałam się o tym, że autor potrafi puścić wodze fantazji i przenieść czytelnika do miejsc wprost z marzenia sennego. Muśnięciem pióra zabiera nas w magiczne światy. Kryją one wiele baśniowych stworzeń oraz fantastycznych postaci. Czytając opowiadania zawarte w tym zbiorze Artur Wells przypomniał mi o tym, gdzie sięgała moja dziecięca fantazja. Były w niej smoki, czarodzieje, rycerze i księżniczki, podróżnicy w czasie a nawet nimfy czy czarcie ogary. Nawet teraz mają w niej swoje miejsce, ponieważ jestem miłośniczką fantastyki. Chyba głównie fanom tego gatunku spodoba się ten zbiór. Niemniej sądzę, że na pewno nie zabraknie też osób, które poza całą tą fantastyczną otoczką dostrzegą coś więcej. W opowiadaniach „Moje miasto”, „Tato” jak i „Teresa” autor dość wyraźnie podkreśla problem odmienności, która to często jest piętnowana przez innych. Jak sobie z nią radzić? Należy zaakceptować siebie. Kiedy to zrobimy wszystko stanie się o wiele łatwiejsze, a nietolerancja innych przestanie mieć dla nas aż tak wielkie znaczenie. Właśnie to możemy odczytać z powyższych historii.


" - Ludzie widzą to, co chcą widzieć - powiedział powoli. - Wierzą w to, co chcą wierzyć. Nie potrafią zrozumieć, że jesteśmy inni. A to, że jesteśmy inni, wcale nie znaczy, że jesteśmy od nich gorsi."(opowiadanie "Tato")


Największe emocje obudziło we mnie pierwsze opowiadanie, czyli „Moje miasto”. Jest one dosyć dynamiczne i tajemnicze i chyba to czyni je bardziej emocjonującym na tle pozostałych. Bardzo żałuję, że nie zostało ono rozwinięte chociażby tak jak „Granica”, ponieważ ma ono wielki potencjał, który w tak krótkiej formie nie zdołał się w pełni obronić.

„Wehikuł czasu” to z kolei chyba najciekawsze z opowiadań pod względem fabuły. Choć jest bardzo króciutkie to zaskakuje wykorzystaniem motywu podróży w czasie, a do tego bawi przy finiszu. Naprawdę mogłaby powstać z tego opowiadania całkiem fajna powieść.

„Smok”, czyli ostatnie z opowiadań bardzo mnie urzekło ukazaniem więzi, która wytworzyła się między bestią, jaką jest ogromne smoczysko a małą dziewczynką. Najprzyjemniej mi się je czytało ze wszystkich, bo to była taka przygoda wprost wyjęta z moich dziecięcych marzeń.


" - Ludzie są rożni - powiedziała. - Moje wyrywkowe wspomnienia ukazują mi inne dzieci tańczące i śpiewające na ulicach miasta.Widzę rodziny skupione na cichej modlitwie przed posiłkiem. Ale mam też obraz ojców bijących swoich synów i nadużywających mocnych trunków. Ludzie są różni - powtórzyła - ale ja chcę pamiętać o tych dobrych i chcę kiedyś, gdy już dorosnę, móc tak powiedzieć o sobie." (opowiadanie "Smok")


Dzięki temu zbiorowi chyba zacznę sięgać po antologie, bo wbrew mojemu złemu do nich nastawieniu okazało się, że mogą mnie one wciągnąć. Tak się stało z "Granicą" Artura Wellsa. To bardzo przyjemny zbiór opowiadań, dlatego polecam Wam go gorąco!

Zbiory opowiadań to forma literacka, którą dotychczas omijałam szerokim łukiem. Jakoś nie byłam do niej zbytnio przekonana. Postanowiłam jednak dać szansę „Granicy” Artura Wellsa. Z twórczością tego autora miałam już bowiem okazję się spotkać przy lekturze powieści fantasy pt. „Sen Henny”. To była świetna przygoda czytelnicza i chyba właśnie to dobre wrażenie, jakie po...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

38 użytkowników ma tytuł Granica. Zbiór opowiadań na półkach głównych
  • 23
  • 15
13 użytkowników ma tytuł Granica. Zbiór opowiadań na półkach dodatkowych
  • 6
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Granica. Zbiór opowiadań

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Alchemik z gwiazdy Sonia Wiśniewska
Alchemik z gwiazdy
Sonia Wiśniewska
ALCHEMIK Z GWIAZDY Sonia Wiśniewska Jakże to była różna od spodziewanej lektura! "Alchemik z Gwiazdy" to kolejna fantastyczna lektura, która naprawdę mnie zaskoczyła i to było pozytywne zaskoczenie. Ciekawa jestem, ile osób miało podobne odczucie?! Rozpoczynając lekturę byłam przekonana, że zastanę w niej niezliczone pałacowe intrygi, szalonego władcę, a na jego usługach okrutnego, opętanego rządzą posiadania alchemika... Na szczęście tak bardzo ale to bardzo się pomyliłam, ponieważ zamiast tego otrzymałam ciepłą, metafizycznie ukierunkowaną, poruszającą opowieść pełną emocji. Prawda, że brzmi zupełnie odmiennie od skojarzeń z alchemią?! Ważnym motywem w powieści jest podróż, poszukiwanie - teoretycznie bohater poszukuje mitycznego wręcz kamienia filozoficznego, a w rzeczywistości wspomniana podróż stała się metaforyczną drogą do poznania samego siebie, swoich pragnień, pasji i potrzeb. Podczas wyprawy alchemik doświadcza przeróżnych przygód, sytuacji, które są dla niego całkowitą nowością - nie nawykł do żadnych kontaktów społecznych. Dlatego podróż okazuje się również metodą na porzucenie skorupy emocjonalnej, otwarcia się na ludzi, odkrycie tego, jak bardzo jest samotny i jak bardzo pragnie to zmienić. Alchemik jest osobą niesamowicie łagodną, gotową do niesienia pomocy, nieustannie poszukującą mądrości i na nią otwartą. Od samego początku poczułam do bohatera ogromną sympatię, polubiłam nawet jego skłonność do melancholii i popadania w zadumę. Szalenie ciekawa postać wyszła spod pióra autorki! Akcja powieści na pewno do pędzących nie należy, ale też nie jest nużąca, głównie za sprawą postaci głównego bohatera, ale także niezwykłych zdarzeń, jakich czytelnik jest świadkiem. Ogromnie ciekawiło mnie, jak potoczy się wyprawa alchemika, czy uda mu się osiągnąć sukces, czy zdoła oszukać śmierć. "Alchemik z Gwiazdy" kryje w sobie sporo tajemnic, których aura łączy się z refleksyjnym ale też mrocznym klimatem całej powieści, co czyni ją fascynującą i urzekająca. "Alchemik z Gwiazdy" to opowieśc o metafizycznej podróży poprzez meandry ludzkiej duszy, serca i umysłu, która prowadzi wprost do poznania samego siebie. Fantastyczna kanwa, niezwykłe zdarzenia, intrygujące motywy oraz niesamowity, nieco refleksyjny klimat sprawiły, że poznawanie tej opowieści było wyjątkowym doświadczeniem. Polecam Wam tę lekturę! . #Książki #alchemikzgwiazdy #soniawiśniewska #wydawnictwonovaeres
sylwia84w_bookach - awatar sylwia84w_bookach
ocenił na 8 1 rok temu
Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć Tomasz Kowalski
Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć
Tomasz Kowalski
Trzech grabarzy. Cmentarz. Papierosy, wódka i rozmowy, które momentami są zabawne, momentami absurdalne, a chwilami zaskakująco trafne. Tak w skrócie można opisać punkt wyjścia tej książki. Akcja toczy się głównie wokół rozmów prowadzonych przez trzech grabarzy – ludzi, którzy na co dzień obcują ze śmiercią, więc patrzą na świat z nieco innej perspektywy. Do tego dochodzą surrealistyczne elementy, dziwni goście pojawiający się na cmentarzu, a nawet sama Śmierć. Całość tworzy dość osobliwy klimat, w którym humor miesza się z refleksją. Najciekawsze w tej książce są właśnie rozmowy. Czasem ironiczne, czasem kąśliwe, często bardzo bezpośrednie. Autor sporo miejsca poświęca komentowaniu rzeczywistości – religii, patriotyzmu, ludzkich przywar, hipokryzji czy zwyczajnej głupoty. Niektóre z tych uwag są naprawdę celne i potrafią skłonić do zastanowienia. Z drugiej strony momentami miałam wrażenie, że ta forma trochę się rozmywa. Dialogi bywają długie, a nie wszystkie przemyślenia wybrzmiewają równie mocno. Są fragmenty naprawdę ciekawe, ale są też takie, które nie zostają w głowie na dłużej. Mimo to jest w tej książce coś interesującego. Ten specyficzny, trochę groteskowy klimat, połączenie humoru z tematami ostatecznymi i spojrzenie na świat z perspektywy ludzi, którzy na co dzień kopią groby. To daje pewien dystans do rzeczywistości i pozwala spojrzeć na wiele spraw z innej strony. Nie była to dla mnie książka wybitna, ale zdecydowanie miała swoje momenty. Taka lektura, która potrafi czasem rozbawić, czasem skłonić do refleksji — choć niekoniecznie zostaje w pamięci na bardzo długo.
Antares - awatar Antares
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Wilcza godzina Andrius Tapinas
Wilcza godzina
Andrius Tapinas
https://wiewiorkawokularach.blogspot.com/2021/04/wilcza-godzina-andrius-tapinas.html Czasami lubię zastanowić się, co by było, gdyby... Na przykład, gdyby w XIX wieku, wieku pary, gdy nastąpiła rewolucja przemysłowa, świat rozwinąłby się jeszcze bardziej i para, jako paliwo, napędzałaby nasze urządzenia w domu i na zewnątrz do tej pory? Oczywiście, to czcze rozważania, ale moją ciekawość w takich momentach zaspokajają książki steampunkowe, jak pierwszy tom cyklu Miasta Pary i Kamienia Andriusa Tapinasa, czyli Wilcza godzina. Europa, 1905 rok. Wilno wyrwało się spod „opieki” Imperium Rosyjskiego i stało się wolnym miastem, w którym żyje Nikodem Twardowski, uczony odludek, wraz ze swoją przybraną córką, Miłą. Jego najlepszym przyjacielem jest Jan Basanowicz, kierownik katedry alchemii Dominium Uniwersytetu Wileńskiego. Do miasta przybywają także wysłannicy z Francji, Prus, Rosji, Imperium Brytyjskiego i Osmańskiego, by wziąć udział w szczycie, który ma zadecydować o ich dalszej współpracy. Wraz z delegacją brytyjską przybywa także Edward O'Braitis, kadet brytyjskiej Akademii Sandhurst, która szkoli przyszłych żołnierzy (w tym tych, którzy będą służyli na sterowcach napędzanych tajemniczym prometylem). I to właśnie litewskie Wilno stanie się areną rozgrywek politycznych między największymi potęgami świata, a także sceną miłości, w której nie każde zdarzenie jest takie proste, jak opowiadają romantyczne historie. I to wszystko wydarzy się, nim wybije wilcza godzina. Czytając tę książkę, kompletnie nie miałam wrażenia, że to debiut. Dlatego, gdy to wyczytałam w internecie, ciężko się zdziwiłam. Serio, jak w innych pozycjach to było od razu widać, bo i język jakiś taki kulawy, i postacie papierowe, dialogi sztywne, tak tutaj w ogóle się tego nie dało odczuć. Za to bardzo dał mi się we znaki fakt, że to pierwszy tom serii Miasto Pary i Kamienia. Jak na razie po litewsku wydany został dopiero drugi tom (niestety, nie udało mi się dotrzeć do informacji, czy i kiedy zostaną wydane kolejne), a po polsku możemy się cieszyć tylko Wilczą godziną (i wygląda na to, że długo jeszcze nie zobaczymy tłumaczenia kontynuacji). W każdym razie, ponieważ jest to początek cyklu, to wyraźnie widać w nim cechy wprowadzające: przez większość książki nie mogłam się połapać, o co właściwie chodzi i, zasadniczo, pozostało mi tak do końca. Jasne, jest jakiś spisek, wielka miłość, tajemnicze bractwo... Jednak po co to wszystko i do czego ma to doprowadzić, pozostało dla mnie do ostatniej strony niejasne. Widziałam w innych recenzjach sporo zarzutów, że autor nie trzymał się realiów historycznych. Cóż, wydaje mi się, że to bardzo chybione oskarżenie. Po to Tapinas tworzy historię alternatywną, by właśnie nie trzymać się ściśle faktów i realiów. Gdyby miał tak robić, to po prostu napisałby powieść historyczną, a nie steampunkową i tyle. Dlatego mamy tu Alians, czyli pięć miast, które tworzą swoistą ligę. W skład Aliansu wchodzą: Wilno, Kraków, Praga, Rewel (dzisiejszy Tallin) oraz, częściowo, Konstantynopol. Wszystkie one zostały wykupione przez ród Rothschildów od państw, które były ich właścicielami, i przekształcone w wolne miasta, w których swobodnie może rozwijać się nauka i technologia. Dzięki temu to właśnie naukowcy Aliansu wynaleźli związek zwany prometylem, mniej wybuchowy od wodoru i lżejszy od niego, dzięki któremu są napędzane sterowce czy inne urządzenia w tych miastach. Plusem tej książki jest też jej wielowątkowość. Początkowo co prawda gubiłam się w tym, kto z kim, po co i dlaczego, ale z czasem zaczęłam to ogarniać. Wszystkie wątki łączą się w końcu w całość, chociaż szczerze, do tej pory nie wiem, po co byli w tym wszystkim wskrzesicielem, czyli tajna sekta magów... Możliwe, że byli potrzebni autorowi w drugim tomie, ale tego na razie się nie dowiem. Mamy tutaj zgrabnie poprowadzoną intrygę kryminalną, do tego wątek romansowy oraz wielowarstwowy spisek polityczny, a taka mieszanka utrzymuje naszą uwagę w stałym napięciu i nie pozwala oderwać się od książki. Muszę też docenić bohaterów – napisani bardzo dobrze, nie są sztuczni i papierowi, a dialogi czyta się znakomicie. Każda postać to indywiduum, można ich polubić bądź znienawidzić, ale nie przechodzimy obok nich obojętnie. Zresztą, tak samo, jak obok bohaterów drugoplanowych. Wilcza godzina jak na debiut jest napisana naprawdę dobrze, chociaż widać po niej, że to pierwszy tom. Trochę zbyt nagłe wrzucenie do świata przedstawionego sprawia, że początkowo czytelnik gubi się w wielości wątków i postaci. Na szczęście, na początku mamy spis dramatis personae, dzięki czemu łatwiej odnaleźć się w ich gąszczu. Mam nadzieję, że wydawnictwo zdecyduje się jednak kontynuować tę serię i będziemy mogli w Polsce cieszyć się także drugim tomem. Póki co, zachęcam was do sięgnięcia po tę część i ufam, że będziecie się przy niej bawić równie dobrze, jak ja.
Aleksandra Kujawa - awatar Aleksandra Kujawa
oceniła na 6 4 lata temu
Mabel Anna M. Setla
Mabel
Anna M. Setla
Za sprawą Sagi Zmierzch, czy cyklu o Pamiętnikach Wampirów, bądź jeszcze kilku innych pozycjach o nieśmiertelnych istotach, takich jak cykl "Dom Nocy", bądź również "Czystej Krwi". Stało się tak,że świat wampirów nie wyszedł z mody. Nawet się nie znudzi.Nigdy.Gdyż wracamy do niego za sprawą polskiej autorki Anny M. Setly. Jest to jej debiut. Muszę przyznać, że bardzo udany debiut. Zapraszam was do świata,który Pani Ania stworzyła w całkiem nowej odsłonie. A wyszło jej to genialnie. Wszyscy wiemy jak wyglądają wampiry.Piękne i młode pozostają na wieki. Dla nich czas zatrzymał się w dniu przemiany. Jednak ich wielkim problemem jest to,iż muszą ukrywać swoje istnienie przed ludźmi ,bo są dla nich zagrożeniem. Jest jeszcze jedna kwestia.Jak to jest w takich powieściach, pojawiają się wilkołaki. Odwieczni wrogowie zimnych ludzi. W książce pojawia się też inne gatunki i jestem bardzo ciekawa, czy autorka pozostanie z tymi odwiecznymi przeciwnikami. Chodź nie ukrywam, że bardzo bym chciała poznać inne nadprzyrodzone istoty, na które być może zdecyduje się Pani Ania. Jeżeli się jednak nie zdecyduje na taki krok- to i tak jestem bardzo zadowolona z otrzymanego efektu w powieści.Pewnie powiecie, dlaczego chcę zobaczyć inne nadprzyrodzone istoty u Pani Ani, ponieważ są częścią świata nadprzyrodzonych. Owszem jest to ryzykowny krok. Zapewniam was, że zapowiada się to bardzo intrygująco dla innych gatunków pojawiających się w tej książce, które mam nadzieję, że pojawią się w innych tomach, a będzie to bardzo pozytywne. W dzień swoich szesnastych urodzin zwykła nastolatka o imieniu Mabel, która jest piękna i młoda, a jej cechą charakterystyczną są czerwone włosy. Nastolatka z niecierpliwością wyczekiwała na ten wyjątkowy dla niej dzień, gdzie wkroczy w nowy etap życia. Jest jednak jedno "ale".Mianowicie, dziewczyna nie spodziewa się,iż ów dzień, na pozór normalny dzień, może kolosalnie zmienić się o 180 st. Zapytacie się pewnie DLACZEGO? Cóż dziewczyna dowiaduje się od swoich rodziców, których bardzo kocha, że nie jest zwykłym śmiertelnikiem. Okazuje się, że młoda dziewczyna jest wampirem, ale nie byle jakim wampirem. W jej żyłach płynie krew najpotężniejszych, najstarszych wampirów, albowiem nastolatka jest spadkobierczynią rodu wampirów. Jest wnuczką ojca wszystkich wampirów na świecie, Demetra Lockarda. Nasza bohaterka musi jednak rozpocząć nowe życie i to jak najszybciej. Prawda jest taka, że to "nowe życie, dla niej samej jest nie zrozumiałe i pełne tajemnic oraz wrogów, którzy tylko czyhają jak podwinie się jej noga do wypełnienia roli, jaką jest strzyżenie tego kim naprawdę jest i swojego przeznaczenia. Ostatecznie dziewczyna trafia do szkoły, gdzie będzie pogłębiać swoją wiedzę na temat swojego pochodzenia.Jak i nabywać nowe umiejętności by stać się prawdziwym wampirem. Ponieważ to na jej barkach spoczywa teraz cały los wampirczego rodu. Jak to mówią władza to okrutna rzecz, która momentami ociera się o szaleństwo.Pojawia się też wątek miłosny i to w postaci zakazanego owocu. Książka jest dla wszystkich, a mnie porwała od pierwszej strony. Nic więcej wam nie zdradzę, tylko zachęcę was do sięgnięcia po tą magiczną książkę. Polecam
InezStanley - awatar InezStanley
ocenił na 10 7 lat temu
Martwe ciało Mavericka Anna Kapes
Martwe ciało Mavericka
Anna Kapes
"Martwe ciało Mavericka" Anny Kapes jest literaturą fantastyczną. To połączenie zombie, czarów, magii o dość specyficznym podłożu(związanej ze śmiercią). Znajdziecie tu również takie postaci jak krasnoludy, syreny, harpie, wiedźmy czy też bogów. Świat przedstawiony jest niewątpliwie urozmaicony i pokolorowany do granic możliwości. Autorka puściła wodze fantazji i stworzyła między innymi takie miejsca wydarzeń jak Las Wagas(nie kojarzy się Wam ze znanym miastem?), Buenos Taras(to również?), dzielnice dość specyficzne i od razu przywodzące na myśl jaki element tam można znaleźć: Ślimaki, Glinka, Przeklęty Las, aż kończąc na barach: Triki Natury czy Torturum. Niestety, jeśli mam być szczera to przez około siedemdziesiąt procent treści wynudziłam się jak mops. Dopiero przy ostatnich rozdziałach akcja przyspieszyła i tak się wkręciłam w historię, że zdziwiłam się, że to już jest koniec. Z początku było mi bardzo ciężko połapać się kto jest kim dla kogo. Wydaje mi się, że w tej pozycji znalazło się zbyt wielu bohaterów, wątków i połączeń pomiędzy miejscami, że ciężko mi było się skupić na głównej treści. I choć książka została podzielona na czternaście rozdziałów, to wśród nich były kolejne podziały, przeskakujące z miejsca na miejsce i tworzące lekki zamęt oraz chaos w przekazie. Co ciekawe, książka jest reklamowana jako pełna humoru i ironii. Och, ironii jest aż nadto, ale z humorem bym polemizowała. Nie do końca to chyba był ten rodzaj śmieszności, który by do mnie przemawiał, ale być może trafi w Wasze gusta, dlatego całkowicie jej nie neguję i zostawiam otwartą furtkę. Niewątpliwym plusem tej pozycji jest bardzo dobry styl w jakim została napisana(i pomyśleć, że autorka tą powieścią dopiero debiutuje!). Nie ma zbyt wielu fragmentów z samym opisem ciągnącym się na kilka stron. Treść została zrównoważona dialogami. Nie znalazłam również żadnych błędów logicznych, co również uważam za niewątpliwy atut, szczególnie u osób stawiających swoje pierwsze kroki we własnych powieściach. Kolejnym plusem i chyba to był element przeważający, dla którego sięgnęłam po "Martwe ciało Mavericka" była okładka. Przepiękna kolorystycznie, lekko bajkowa. Na pierwszy rzut oka widać, że będziemy mieć styczność z zombiakami. Gratuluję wydawnictwu jak i grafikowi pomysłu! Okładka kusi, zwraca na siebie uwagę i na pewno niejedna osoba w księgarni sięgnęła po nią, aby przeczytać opis z czystej, niewymuszonej ciekawości. więcej: czytamiogladam.pl
czytamiogladam - awatar czytamiogladam
ocenił na 7 7 lat temu
Betelowa rebelia: Spisek Daniel Nogal
Betelowa rebelia: Spisek
Daniel Nogal
Stylistyka Filntlock fantasy w której uniwersum inspirowane jest późną nowożytnością, okresem baroku i oświecenia, szturmem weszła na polski rynek. Jest to zasługa twórczości takich genialnych autorów jak Brian McClellan, Django Wexler, czy Anthony Ryan. Ponieważ stosunkowo młody nurt fantasy spodobał się polskim czytelnikom, kwestią czasu było aż z podgatunkiem zmierzą się polscy autorzy. Jednym z takich autorów jest Daniel Nogal. Czy jago "Betelowa Rebelia:Spisek" jest w stanie rywalizować z twórczością wymienionych wcześniej autorów. Sprawdźmy Akcja dzieje się na Betelii kolonii leżącej na odległym kontynencie zamieszkiwanym przez jaszczuro-ludzi zwanych Nagami. O dominację rywalizują dwa mocarstwa ze starego kontynentu Regalium i Septimum. Z czasem na kontynencie wybucha bunt przeciwko Regalijskiemu królowi. Buntownikom przewodzi charyzmatyczny Franklin Harold. Z czasem do rebelii dołącza hazardzista i zawadiaka Angus oraz szereg innych bohaterów. Postacie biorą udział w bitwach, wspierani są również przez potężnych ludzi chcących wykorzystać zamieszanie do własnych celów. Tak prezentuje się fabuła, powieści. Uniewersum jest inspirowane wojną o niepodległość USA. Nagowie pełnią rolę Indian, co upodabnia ich do Argonian z serii gier The Elder Scrolls. Nawiązań do historii jest tu co niemiara. Czasami powieść przypomina westerny rozgrywające się w podobnych czasach, szkoda że nie rozwinięto wątku osadników ale i tak jest to bardzo klimatyczne. Szkoda też że autor praktycznie zrezygnował z magii. W flintlock fantasy liczą się nie tylko muszkiety, ale też magia i korelacja, motywów magicznych i broni palnej. Tu tego nie uświadczycie, żadnego zaklinania prochu, kul by mocniej strzelać. Nic. Nie mniej samo uniwersum jest nakreślone dobrze. Pełne tajemnic, miejsc mających własną historię. Mimo iż akcja jest szybka i wartka to strzelaniny i bitwy wypadają słabiej nie w trylogii Magów prochowych Briana McClellana, czy Draconis Memoria Anthony'ego Ryana. Nie liczcie na intensywne wymiany ognia i wielkie bitwy. Większość bitew jest urywanych w połowie, by zrobić miejsce dla innych wątków. Może się to spodobać tym dla których bitwy we wspomnianych cyklach były za długie. Ale ja lubię jak bohaterowie takich powieści się długo strzelają. Na plus wypadają za to bohaterowie, sympatyczni, ciekawi i dobrze napisani. Rozmowy miedzy nimi czyta się z zainteresowaniem. Mi się najbardziej podobali piraci wspierający rebelię. Powieść jest dość krótka. Czyta się ją szybko. W opisie powieści pisze że jest to pierwszy tom jednak od 2016 roku kiedy powieść została wydana nie pojawiła się żadna kontynuacja. Nie wiem czy autor miał jakieś problemy że nie mógł dokończyć powieści, ale powieść jest w stanie nie dokończonym. Otwarte zakończenie sprawia wrażenie urwanego jak w powieściach. Guya N Smitha. Ciężko mi sobie wyobrazić że autor po prawie 7 latach wróci do tego uniwersum. Więc nie będzie nam poznać końca tej opowieści a szkoda. Bo potencjał w tej jest i chciał bym poznać jej rozwinięcie i zakończenie Powieść mimo wszystko polecam fanom Flintlock fantasy. Uniwersum jest ciekawe i z przyjemnością poznaje się jego realia. Szkoda że Autor nie zdecydował się dokończyć swego dzieła. Nie mniej to co jest, jest warte uwagi.
Marcin Fryncko - awatar Marcin Fryncko
ocenił na 6 3 lata temu
Bez odkupienia Michael R. Fletcher
Bez odkupienia
Michael R. Fletcher
~ Recenzja ~ Świat urojeń. Świat, w którym wiara kształtuje rzeczywistość, a zdolności magiczne są odzwierciedleniem ludzkiego szaleństwa. Strzeż się jednak — im bardziej będziesz karmić swoje urojenia, tym prędzej cię pochłoną. Co się stanie, jeśli wystarczająco wiele ludzi uwierzy, że może stworzyć sobie Boga? Od razu powiem, że przed sięgnięciem po tę książkę zalecam przeczytanie opisu. W przeciwnym wypadku już na pierwszych stronach nad głową mogą pojawić się wam znaki zapytania. Od pierwszych stron porównywałam „Bez odkupienia” do „Wiedźmina” — pod względem świata przedstawionego, który jest brudny i brutalny. Do tego dochodzi jeszcze szaleństwo bohaterów. Absolutnie nikt tutaj nigdy nie mówi prawdy i nikt nikomu nie ufa. Największym atutem, który trzymał mnie przy książce, byli bohaterowie. Jest ich sporo, a jednocześnie są barwni i różnorodni — każdy z nich ma coś do dodania do całej historii. Z mojej strony nie mam się do czego przyczepić. Nie jest to książka pełna emocji i plot twistów. Jak wspomniałam, najczęściej towarzyszyło mi poczucie obrzydzenia, co w zabawny sposób pokrywa się z perspektywą jednej z postaci. Jeśli opis was zachęci, to śmiało — nie odradzam. Jednocześnie przestrzegam, że jeśli jesteście wrażliwi na przemoc wobec zwierząt, to być może lepiej sobie odpuścić. Mimo że scena była krótka, a ja nie należę do wrażliwych czytelników, to przyznam, że zebrało mi się na mdłości.
kamila_bilak - awatar kamila_bilak
ocenił na 8 2 miesiące temu
Ktoś całkiem obcy Karolina Stępień
Ktoś całkiem obcy
Karolina Stępień
Mitologię kocham pod każdą postacią i w każdym wydaniu, stąd też decyzja o sięgnięciu po Ktoś całkiem obcy. Z jednej strony powieść ta miło mnie zaskoczyła, z drugiej… mogło być lepiej… Dlaczego? Po przeczytaniu pierwszych zdań pomyślałam „cóż za bełkot?!”. Powtórzenie za powtórzeniem, zdania jakby w ogóle do siebie nie pasowały – zastanawiałam się, czy jest sens to w ogóle ciągnąć… Ale, że wychodzę z założenia, że każdej książce należy dać szansę, do 1/3 jej objętości… więc brnęłam dalej… Fakt faktem strona po stronie historia zaczynała nabierać i sensu i w pewnym sensie gładkości, czytanie bowiem zaczęło być w końcu dość płynne, to męczyły mnie opisy… Momentami niepotrzebne przedłużające historię, która mogłaby być odrobinę dynamiczniejsza, a przez to dużo milsza da oczu… Niemniej, gdy już przebijecie się przez tę „toporniejszą” część (części), wówczas będziecie mile zaskoczeni i z przyjemnością będziecie przekładać kolejne strony, by dotrzeć do końca książki. Bohaterowie wykreowani przez Karolinę Stępień są bardzo dobrze dopracowani. Autorce udało się zachować indywidualność i charakter każdej postaci z osobna. Bogowie o ludzkich cechach, a zwłaszcza ułomnościach, są bardzo ciekawie sportretowani. Wspomniałam wcześnie, że część opisów w książce była zbędna. Historia po ich „usunięciu” zyskałaby na lekkości, niemniej nie można odmówić autorce talentu, jakim jest pobudzenie wyobraźni czytelnika w zakresie wizualizacji tychże opisów… Czytając, można „zobaczyć” te pustkowia, zajazdy, karczmy… oraz krew i śmierć… Autorka nie stroni od brutalnych opisów, które częścią czytelników mogą delikatnie wstrząsnąć, a na pewno młodszą „widownią”. I tutaj pojawia się pytanie, czy niektóre książki nie powinny mieć progów wiekowych? Osobiście nie zdecydowałabym się dać tej pozycji nastolatkowi, z drugiej zaś strony – zabronić sięgnięcia po nią również bym nie mogła… Podsumowując: W ogólnym rozrachunku Ktoś całkiem obcy jest powieścią o ciekawie ujętym motywie bogów i nawiązaniu do mitologii, dopracowana przez autorkę co do najdrobniejszego szczegółu (czasem aż nadto). Fanów gatunku fantasy z pewnością zaintryguje i opis i treść, jest to bowiem jedna z ciekawszych pozycji na polskim rynku wydawniczym… Przekonajcie się, czy Ktoś całkiem obcy okaże się lekturą idealną dla Was…
Mich3le - awatar Mich3le
ocenił na 6 8 lat temu
Wars i Sawa Adam Podlewski
Wars i Sawa
Adam Podlewski
,,Wars i Sawa" jest zbiorem krótkich opowiadań, rozgrywających się we współczesnej Warszawie. Podczas czytania przeniesiemy się w zakamarki stolicy znane i mniej znane, pełne mrocznych kultów, magii, uroków i prastarych klątw. Głównymi bohaterami są tu młodzi ludzie - Zygmunt i Agnieszka - dorabiający sobie w dość nietypowy sposób, bo prowadząc paranormalne biuro detektywistyczne. Zajmują się więc tropieniem różnych nadnaturalnych fenomenów, dziejących się na terenie Warszawy oraz wykrywaniem sprawców tychże. W swej misji korzystają ze zdolności dedukcji Zygmunta, magicznego daru Agnieszki (tzw. Czującej - dziewczyna posiada talent kontrolowania w pewnym zakresie mocy żywiołów), ale także kilku bohaterów drugoplanowych: starego zakonnika gotowego służyć swą mądrością i rozgrzeszeniem, zagorzałej racjonalistki-siostry Agnieszki (która nie uwierzy w ducha nawet gdy ten właśnie zmaterializuje się przed nią i użyje na niej lewitacji), czy archeologa-weterana, chętnie korzystającego w krucjacie przeciwko Złu ze zdobyczy współczesnej techniki militarnej. Postaci pobocznych jest znacznie więcej, a niektóre spotkamy nie tylko raz. Każda z jedenastu (plus jedna bonusowa) historii tworzy zamkniętą całość, choć pewni bohaterowie lub wątki mają czasami wpływ na kolejne wydarzenia. Postacie są wyraziste, każda ma jakąś charakterystyczną cechę (zatwardziały racjonalizm Celestyny, czy narwanie Jerzego ,,Smoka" Wawelskiego), łatwo dają się więc polubić i zapadają w pamięć. Historyjki utrzymane są w humorystycznym nastroju, pełno w nich też komediowych gagów - mamy zarówno mistycznego żywiołaka ziemi utrudniającego budowę kolejnej linii warszawskiego metra, jak i starcie z całą rzeszą (sic!) opętanych niemieckich krasnali ogrodowych-hitlerowców. Czyta się to lekko i przyjemnie, choć trochę razi w oczy całkiem spora liczba literówek. Na plus należy zaliczyć natomiast znajomość przez autora topografii Warszawy - z łatwością możemy zlokalizować na planie miasta miejsca, w których Zygmunt, Agnieszka i cała reszta ekipy zmagają się z siłami Ciemności. ,,Warsa i Sawę" kupiłem w promocyjnej ofercie książki na wakacje i tak też proponuję ją potraktować - jako niewymagającą, przyjemną lekturę do pośmiania się, kiedy akurat za oknem słońce ustąpi miejsca deszczowej aurze. Ja w towarzystwie fajtłapowatych, paranormalnych detektywów bawiłem się dobrze.
Jarek Kaszuba - awatar Jarek Kaszuba
oceniła na 6 6 lat temu
Wszystko się stało Joanna Mucha
Wszystko się stało
Joanna Mucha
Czy w razie powrotu ludzkości do jej pierwotnego stanu posiadacie jakieś umiejętności, które pomogłyby Wam zbudować sobie życie na nowo? W jednej chwili cały znany Annie świat po prostu się rozpadł. Zaczęło się od ludzi- stało się z nimi coś dziwnego. Zatracili zdolność mówienia, a górę w ich zachowaniu przejęły pierwotne instynkty. Bardziej przypominali teraz dzikie zwierzęta ubrane w dżinsy i markowe koszulki, niż szczytową formę ewolucji człowieka. Zdezorientowana i przestraszona kobieta nie byłaby w stanie sama poradzić sobie w tej nowej rzeczywistości. Natknąwszy się na Teresę na stacji benzynowej nie od razu orientuje się jak wielkie szczęście ją spotkało. Może myśleć tylko o swoich chłopcach. Razem z wychowaną na wsi Teresą krok za krokiem udaje im się dostosować do sytuacji. Z otaczających ich gospodarstw sprowadzają zwierzęta i zbierają wszystko, co może okazać się przydatne. Przed TYM będąca urzędniczką Anna nie ma bladego pojęcia o pracy ze zwierzętami i w gospodarstwie. Na szczęście szybko się uczy; jej nowa przyjaciółka wdraża ją w coraz to bardziej wymagające zadania. Jednak kobieta nie ma zamiaru się skarżyć. Cieszy się, że żyje i jedynie wieczorami pozwala sobie na chwile zwątpienia. Nad głowami kobiet zbierają się jednak czarne chmury. Zdziczałe psy skutecznie odstraszają je od powrotu do wioski, a grupa przemienionych ludzi coraz śmielej podchodzi pod ich zabudowania. Czy zostało w nich jeszcze choć trochę człowieczeństwa? Obserwując ich zachowania względem siebie Anna szczerze w to wątpi. Czas w domu i przy pracy mija im względnie spokojnie. Udaje im się dotrwać do zimy, która będzie ogromnym wyzwaniem. Gdy przez nieszczęśliwy wypadek Teresa paskudnie łamie nogę obie dobrze wiedzą, że bez dostępu do lekarza kobieta nie dożyje wiosny. Anna znów jest sama. Teraz czeka ją najtrudniejszy sprawdzian, jaki Bóg mógł jej wymyślić. Z niewielką wiedzą i ograniczonymi umiejętnościami musi poradzić sobie z upilnowaniem całego gospodarstwa. Zbliżająca się wiosna da kobiecie nowe możliwości i przyniesie ze sobą kolejne zmiany, którym będzie zmuszona sprostać. Na szczęście determinacji jej nie brakuje. „Wszystko się stało” to książka, w której Joanna Mucha przedstawia nam intrygującą historię końca świata. Takiej wersji apokalipsy chyba jeszcze nie znacie! Nie jest wyjawione wprost co dokładnie stało się z ludzkością. Zdradzając kolejne ciekawe aspekty początku końca Autorka trzyma Czytelnika w napięciu, stopniowo dawkując informacje. Do samego końca liczyłam, że poznam konkretne wyjaśnienie, ale tak się nie stało. Podczas lektury razem z Anną dzieliłam strach i zwątpienie. Forma dziennika, jaką ma książka, pozwoliła mi szybko przywiązać się do niej. Inni pojawiający się bohaterowie nie mieli dla mnie aż takiego znaczenia. Jeżeli chodzi o pomysł Joanny Muchy na historię to muszę przyznać, że bardzo się udał! Mimo że może się wydawać, że akcja w książce nie jest zbyt dynamiczna to jednak wiele się tu dzieje. Zwłaszcza, gdy bohaterka przyjmuje ICH pod swój dach. Szukacie książki o końcu ludzkości, macie już jednak dość bomb atomowych i katastrof naturalnych? Dajcie szansę tej książce i przekonajcie się, czy pasuje Wam opowiedziana w niej historia!
szeptała - awatar szeptała
oceniła na 8 1 rok temu
Piętno Pielgrzyma. Zbuntowani Janusz Lasgórski
Piętno Pielgrzyma. Zbuntowani
Janusz Lasgórski
W niedalekiej przyszłości świat jest rządzony przez elity, które mocno inwigilują społeczeństwo - wszystko podlega całkowitej kontroli. Każdy najmniejszy ruch szarych ludzi może być uznany jako bunt przeciw władzy, którzy pod przykrywką bezpieczeństwa dla kraju, ludzi, społeczeństwa, nie cofną się przed niczym. "Piętno Pielgrzyma. Zbuntowani" to historia, w której ludzie muszą walczyć o wolność osobistą i społeczną. Opowieść została podzielona na cztery epizody, które opisują to samo, tylko z różnej perspektywy. Wszystko zaczyna się od historii Maksa i Kleo, którzy uciekają przed władzą, a chronią się w jaskiniach Ameryki Południowej, która daje im pozorne schronienie. Pomaga im w tym tajemniczy Ander będący ich przewodnikiem po jaskini i jej zewnętrznym świecie. Książka zaś kończy się w chwili gdy możni tego świata na zebraniu omawiają jak zapobiec kryzysowi, który rozrasta się niemalże pod ich nosem. Nie zdają sobie jednak sprawy, że zbuntowani zaczynają rosną w siłę. Książka Janusza Lasgórskiego to obraz mroczny, przerażający, gdzie władza i korporacje za nic mają wolność drugiego człowieka, chcącego żyć po swojemu. Niemalże można namacalnie odczuć szarość, brak jakiejkolwiek nadziei i radości u Zbuntowanych, zaś z drugiej strony bezwzględność i brak szacunku władz dla jednostki. Autor umiejętnie prowadzi narrację po tym świecie, w który coraz bardziej "zapadamy". Wiele rzeczy jest wytłumaczone, co i jak funkcjonuje, lecz czasami w niektórych opisach brakuje dokładności, przez co czytelnik musi sam się domyślać o co chodzi. Jednym z niewielu minusów są dialogi między bohaterami, szczególnie wtedy gdy żartują. Wychodzą one infantylnie, śmiesznie, wręcz ma się wrażenie, że są oni dziecinni. Przez co odpycha do czytania rozmów między nimi. I chętniej wracamy do opisów danych zjawisk w powieści. Czytając powieść "Piętno Pielgrzyma. Zbuntowani" odnosi się wrażenie, że czyta się książkę niemalże o współczesnym świecie, który więzi ludzi w nowych modelach smartfonów, tabletów, laptopów, itp. A to już coraz większy krok by stać się więźniem nie tylko sztucznej inteligencji, ale także polityków, którzy umiejętnie potrafią wykorzystać ów inteligencję dla swoich celów. Książkę polecam wszystkim fanom science fiction, czy fantastyki z elementami świata współczesnego. Ale wszystkim tym, którzy chcieliby się zapoznać z tego typu lekturą. http://swiatwidzianyksiazkami.blogspot.com/
Sayuri - awatar Sayuri
ocenił na 7 7 lat temu

Cytaty z książki Granica. Zbiór opowiadań

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Granica. Zbiór opowiadań