Gamedec. Czas silnych istot. Tom 2

Okładka książki Gamedec. Czas silnych istot. Tom 2
Marcin S. Przybyłek Wydawnictwo: Fabryka Słów Cykl: Gamedec (tom 4) Seria: Asy Polskiej Fantastyki fantasy, science fiction
479 str. 7 godz. 59 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Gamedec (tom 4)
Seria:
Asy Polskiej Fantastyki
Data wydania:
2012-09-21
Data 1. wyd. pol.:
2012-09-21
Liczba stron:
479
Czas czytania
7 godz. 59 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375748765
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Gamedec. Czas silnych istot. Tom 2 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Gamedec. Czas silnych istot. Tom 2

Średnia ocen
7,2 / 10
108 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
77
68

Na półkach:

Czwarty tom cyklu „Gamedec” to ciekawa kontynuacja opowieści o detektywie rzeczywistości wirtualnych, Torkilu Aymore, który w zasadzie przestał być detektywem i stał się potężnym Ranem (stało się to już w zasadzie w poprzednich tomach), Czas silnych istot fabularnie skupia się głównie na walce i obronie przed Erthirami, którzy najechali Imperium, natomiast sama narracja jest złożona i wielopoziomowa. Książka oferuje ciekawe spojrzenia oraz koncepcje filozoficzne na punkcie gdzie zaczyna i kończy się człowieczeństwo. Niekiedy trzeba się mocno skupić, ponieważ narracja lubi przeskakiwać pomiędzy wątkami. Gorąco polecam!

Czwarty tom cyklu „Gamedec” to ciekawa kontynuacja opowieści o detektywie rzeczywistości wirtualnych, Torkilu Aymore, który w zasadzie przestał być detektywem i stał się potężnym Ranem (stało się to już w zasadzie w poprzednich tomach), Czas silnych istot fabularnie skupia się głównie na walce i obronie przed Erthirami, którzy najechali Imperium, natomiast sama narracja...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1086 użytkowników ma tytuł Gamedec. Czas silnych istot. Tom 2 na półkach głównych
  • 580
  • 492
  • 14
293 użytkowników ma tytuł Gamedec. Czas silnych istot. Tom 2 na półkach dodatkowych
  • 213
  • 25
  • 16
  • 15
  • 9
  • 8
  • 7

Tagi i tematy do książki Gamedec. Czas silnych istot. Tom 2

Inne książki autora

Okładka książki Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2021 Bartek Biedrzycki, Grzegorz Brona, Dorota Dobrzyńska, Łukasz Marek Fiema, Adam Groth, Wojciech Gunia, Marta Kładź-Kocot, Michał Kłodawski, Marcin Kowalczyk, Marta Magdalena Lasik, Mikołaj Maria Manicki, Marcin Mazur, Kamil Muzyka, Marcin S. Przybyłek, Grzegorz Rogaczewski, Andrzej Zimniak
Ocena 6,5
Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2021 Bartek Biedrzycki, Grzegorz Brona, Dorota Dobrzyńska, Łukasz Marek Fiema, Adam Groth, Wojciech Gunia, Marta Kładź-Kocot, Michał Kłodawski, Marcin Kowalczyk, Marta Magdalena Lasik, Mikołaj Maria Manicki, Marcin Mazur, Kamil Muzyka, Marcin S. Przybyłek, Grzegorz Rogaczewski, Andrzej Zimniak
Marcin S. Przybyłek
Marcin S. Przybyłek
Marcin Sergiusz Przybyłek - polski pisarz science fiction, trener biznesowy, coach, projektant i konsultant gier komputerowych. Ukończył Liceum Ogólnokształcące im. Piotra Skargi w Pułtusku, a następnie Akademię Medyczną w Warszawie. Podczas studiów był trenerem w Studenckiej Szkole Higieny Psychicznej, członkiem założycielem Stowarzyszenia Aktywnego Rozwoju Osobowości, uczestnikiem Seminarium Platońskiego, wykładowcą Studenckiego Koła Higieny Psychicznej, prowadzącym Studium Twórczości Indywidualnej. Po ukończeniu studiów na Akademii Medycznej w Warszawie pracował przez 6 lat w koncernie farmaceutycznym, później założył firmę szkoleniową, w ramach której prowadził szkolenia z zakresu m.in. rozwoju osobowości, twórczego myślenia, przywództwa i zarządzania. Od 2017 roku ściśle współpracuje z firmą Anshar Studios, z którą tworzy grę komputerową GAMEDEC, opartą na jego twórczości. W 2018 roku zaczął grać w serialu „19+”, wcielając się w rolę Aleksa.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Starship: Bunt Mike Resnick
Starship: Bunt
Mike Resnick
Jest to druga publikacja tego wydawnictwa, którą miałam okazję przeczytać – i druga, która, że tak to ujmę, weszła bardzo dobrze. Wciągnęła mnie od pierwszych stron, a to dopiero pierwszy tom! Pióro autora sprawia, że czyta się niezwykle płynnie, bez zbędnych przestojów. Dla mnie to ogromny plus, właśnie takiego stylu szukam w książkach. To on w pierwszej kolejności przyciąga moją uwagę, a dopiero później zwracam większą uwagę na fabułę i postacie. Co ciekawe, mamy tu do czynienia z science fiction (a właściwie, ze względu na obecny w powieści konflikt, określiłabym je jako militarne science fiction) o stosunkowo niewielkiej objętości. Dotychczas częściej spotykałam się z odwrotną sytuacją. Być może wynika to z krótszych, bardziej przystępnych opisów, które nie wymagają od czytelnika pełnego skupienia na rozbudowanym świecie czy skomplikowanej technologii – i mówię to w jak najbardziej pozytywnym sensie. Można ją śmiało czytać nawet przy wyczerpaniu, dla relaksu, bez stresu, że informacje szybko wylecą z głowy. Właśnie dlatego, moim zdaniem, dobrze sprawdzi się dla osób, które dopiero wchodzą w świat fantastyki naukowej. Nie jest to nadzwyczaj wymagająca historia, ale, całkowicie szczerze, wcale nie musi taka być. Tym bardziej że spędziłam z nią bardzo przyjemny czas i nie mogę przestać się zastanawiać, co przyniesie drugi tom. Skoro wspomniałam o konflikcie zbrojnym, warto go rozwinąć. Nasz bohater, Cole, w wyniku dwukrotnej utraty stanowiska dowódcy trafia na przestarzały statek. Jego Republika walczy z Federacją Teroni, jak sam mówi, od jedenastu lat. Przyznam, że bardzo polubiłam jedną z jego cech – działanie zgodnie z instynktem i gotowość do sprzeciwienia się rozkazom. „– Walczymy z Federacją Teroni od jedenastu lat. Moim zadaniem jest wygrać tę cholerną wojnę i wrócić do domu. Gdy otrzymywałem idiotyczne rozkazy, ignorowałem je” Cytat ze strony 9 Oprócz tego Cole jest otoczony fankami, które spotykamy już na samym początku. Przyznam, że wtedy na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech, bo zupełnie się tego nie spodziewałam. Szczególnie rozbawiła mnie chorąży! Jedynym elementem, który momentami mnie zatrzymywał po pewnym czasie, były określenia tego, kto co powiedział – typu „odparł”, „zaprotestował”, „obiecał”, pojawiające się tuż po dialogach. Oczywiście rozumiem ich funkcję i to, że pomagają uporządkować wypowiedzi (tym bardziej, że nie są błędem!), jednak odniosłam wrażenie, że jest ich dość dużo i część z nich mogłaby zostać pominięta. Nie powtarzały się bezpośrednio, ale często zastępowano je synonimami. „Wokół promu stało przynajmniej pięćdziesięciu bortelickich żołnierzy. Byli humanoidami, nieco wyższymi od ludzi, bardzo smukłymi, o sześciopalczastych, wielkich dłoniach, na których widać było po dwa przeciwstawne kciuki” Cytat ze strony 73 W tej powieści pojawiają się momentami trudniejsze nazwy, które bardzo mnie urzekły. Tym bardziej że traktuję je jako ciekawostkę – zwłaszcza przez moje zainteresowanie językami. Mam na myśli choćby Bdxeni oraz Wxakgini. Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech, gdy padły słowa: „Nie zdoła pan wymówić mojego imienia”. Wizualnie przypominają nieco język gruziński przez zbitki spółgłoskowe (trochę jak w łamańcach językowych), a także maltański przez obecność „x”. Intuicyjnie czytałam je jako „bdszeni” oraz „wszakgini”. Trudniejsze nazwy to jednak wyjątek. Czytając tę książkę, nie będziecie mieli większego problemu z wymową imion i nazwisk postaci. To naprawdę dobra lektura autorstwa Mike’a Resnicka, przedstawiająca świat, który chce się obserwować. Proste, ale nie banalne pióro sprawia, że przez historię przechodzi się płynnie i z przyjemnością, a dialogi dodają jej realizmu. To dopiero pierwszy tom, ale z pewnością sięgnę również po kolejny. Jeśli lubicie science fiction, silnych bohaterów oraz krótsze książki w tym gatunku, jest to pozycja zdecydowanie dla was.
Bookiecikowa - awatar Bookiecikowa
oceniła na 8 1 dzień temu
Gwiazdozbiór Kata Rafał Dębski
Gwiazdozbiór Kata
Rafał Dębski
,,Gwiazdozbiór kata" Rafał Dębski. Drageus Publishing House (Drageus Fantasy) 2024. Skoro wciąż mam apetyt na polskie fantasy, to i dobrze, że mam co czytać. ;) A tu akurat ciekawie wyglądających ponad sześćset stron. Zaczynam recenzyjny raport. *** Strony 9-29 Dżuma i schizofrenia. Lepki mrok. Bohater / antybohater beznamiętnie morduje całe miasta i rozmawia z duszą swej zmarłej ukochanej, która zagnieździła się w jego umyśle. Przynajmniej tak to wygląda na ten moment. Strony 29-93 Kat i prostytutka. Tragiczny finał, który autor zaskakująco szybko zdradza. Masowe mordy zarazą i chęć wymierzenia kary oprawcy dziecka? Przecież zarażone szczury, które spuszczał z smyczy zabijały i dzieci. Trochę haczy, autor zapewne wyjaśni później ten rozdźwięk, ale póki co... Haczy. Strony 93- 164 Wojna. Stefan Batory wadzi się z Iwanem Groźnym, a nasz bohater / antybohater zaciąga się do piechoty wybranieckiej (oblężenia Pskowa 1581/1582) w ramach poszukiwania degenerata. Zacnie. Przyznaję, obawiałem się, że łotr w ramach szlacheckiej solidarności uniknie kary. Oblężenie i pościg przypadły mi do gustu. Lubię takie opowieści. Lubię taki styl. Z Blanką mam problem. Może się do niej przekonam za rozdział lub dwa. Strony 165-196 Jak już przestał mnie uwierać, to polubił wyprawy z gwałcącymi kozakami. Skończy się tak, że przybiję piątkę z Blanką, a bohatera/antybohatera potraktuję czekanem. O! Prawdziwy demon! Dwadzieścia trzy lata? Dałem się podejść autorowi jak dziecko. Z Stefanem Batorym o Vladzie Palowniku. Smaczne wstawki postaci historycznych w mrocznej baśni. Lubię takie opowieści. Lubię taki styl. Co będzie dalej? Strony 196-292 Czeska Praga, horoskopy i goscina u cesarza. Uwierający, bo nikczemny zbyt często, bohater. Mrok. Broń. Przygoda za przygodą. Michael Moorcock często tak pisał (chociażby ,,Żołdak i zło świata"). To komplement. Duchy, medium i gorzka prawda. Lubię takie opowieści. Lubię taki styl. Co będzie dalej? Strony 292-352 Wspomnienie i wrocławski werbunek. Ot, zwykła wiedźmińska robota. No, trochę nie do końca zwykła. Po co gildzie katów była ta cała tajna starożytna praktyka? Sztuka dla sztuki? Rozstanie bez pożegnania. Czy padną odpowiedzi? W niejednym przypadku mielibyśmy tu koniec opowieści (coś się zamknęło, coś się otworzyło), a tu mamy półmetek. Jest więc szansa na satysfakcjonujące odpowiedzi. Jest i szansa na kilka sprawnych zwrotów akcji. No to chyba wypada czytać dalej? 😉 Tylko ostrożnie recenzować i raportować! Nie można wszak psuć czytelnikowi przyjemności czytania, zdradzając zbyt wiele. Strony 355-438 Retrospekcje. Uczelniane retrospekcje. Słowa, które już padły, padają ponownie w szerszym kontekście. Interesujące... Szantaż bronią biologiczną masowego rażenia. Dla poczucia władzy i gorzkiej przyjemności dumnego wyobcowania? No i długowieczności. Krok po kroku ku tragedii i z żalu / gniewu / tęsknoty w masowego mordercę. Strony 441-483 Retrospekcje. Kozackie retrospekcje. Wykluczony tułacz. Istotnie! Od dziesięcioleci nie śniłem o lataniu. Ostatni raz... chyba w połowie lat 80tych XX wieku! Jak to fantasy do mentalnej autolustracji zmusza. I zrobiło się poważnie. Refleksyjnie. Trochę smutno. Ech, życie... Strony 487-564 Znów chronologicznie. Szatańskie interesy Strony 567-620. Zaskoczenie. Zaskoczenie. Duże zaskoczenie. Bardzo duże zaskoczenie! Tak, cywile mieli prawo złorzeczyć. Mieli prawo czuć się zdradzonymi i porzuconymi. Na 614 stronie autor trochę mnie sprowokował. Zjeżyłem się. Pieścią w stół chciałem uderzyć. Patrzcie Państwo, niby ,,tylko" ( ;) ) fantasy, a potrafi uszczypnąć. Wygaszenie opowieści. Nieuchronne wygaszenie... Koniec. *** To była podróż pełna magii. Gorzka i brutalna. I smutna. I niecodzienna. Bywało, że Jakub uwierał, a Blanka drażniła, ale ostatecznie ramię w ramię walczyliśmy pod Pskowem, tropiliśmy Winiewskiego i szukaliśmy odpowiedzi w wielu miejscach. To była podróż, której się nie żałuje. Podróż, która kończy się na półce z ulubionymi powieściami fantasy.
Ponoc_Emeryt - awatar Ponoc_Emeryt
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Starship: Najemnik Mike Resnick
Starship: Najemnik
Mike Resnick
W kolejnym, trzecim już trzecim tomie, przygód kapitana Winstone’a Cole’a i jego ekipy. Książka ma tytuł „Najemnik” i taką dokładnie fuchą oni się zajęli. Szybko się przekonali, że ta branża nie jest łatwiejsza od piractwa. Lepsze jest tylko to, że zleceniodawcy, najczęściej przez pośredników dają zlecenie, oni to wykonują, o ile zlecenie zostanie przyjęte, potem robią robotę, potem liczą kredyty, dolary, funty, ruble i milion innych kosmicznych walut. No ale nie ma łatwo, bo można się wpakować na minę, czyli opcję za trudną, bo oponenci mają przewagę na kosmicznym polu bitwy i trzeba kombinować, żeby przetrwać i to starcie wygrać. Czytelnik dowiaduje się, że ta niezwykła ekipa jest jeszcze bardziej niezwykła, dołącza tam kolejny były wróg, komandor kosmicznej marynarki wojennej Federacji Teroni, Jokovic. Cole i Jokovic, mimo że byli po przeciwnych stronach szanowali się i doceniali kompetencje wojskowe jeden drugiego i na odwrót. Skutkiem konfrontacji obydwu panów był zawarty układ. Cole oddał skład paliwa, ale nie zginęli ludzie z planety Nowa Argentyna. A teraz po dezercji, bo Jokovic nie chciał brać dalej udziału w tej brudnej wojnie, trafił na pokład Teddy Roosevelta, i mimo wyższej rangi w wojsku uznał zwierzchnictwo Cole’a. No i ten najbardziej dziwny skład ekipy Cole’a ruszył na kosmiczny szlak. Ruszyli. Zmagali się z wieloma przygodami, raz przeganiali kosmicznych gangsterów robiących spore kłopoty społecznościom różnych planet. Ale przecież ci drudzy też często wynajmowali najemników do czarnej roboty. W tej kwestii kompas moralny Cole’a miał znaczenie i rzecz jasna jego autorytet. No i oczywiście inteligencja, która pozwoliła wygrywać kosmiczne starcia bez jednego wystrzału i strat w ludziach. Tutaj wręcz bilans był na plus, bo i ludzie i posiadany sprzęt wojenny w tym statki przechodziły na stronę Cole’a. I tym sposobem ta kosmiczna flota stała się poważnym graczem w Wewnętrznej Granicy. Co pozwoliło stanąć do bitwy o Stację Singapur z awanturnikiem Csoni i nie być bez szans w tej trudnej batalii. Okładki kolejnych tomów to najbardziej barwne postaci. W jedynce ten konkurs wygrał molarianin Forrice, ksywka Cztery Oczy, bo też tyle ta rasa posiada oczu, członek załogi Teddy’ego Rodevelta. Drugi tom przypadł piratce Walkirii, która przystała do załogi Cole’a. W tym tomie troszkę błądziła, przyjmując parę niezależnych zleceń, będących w opozycji do działań Cole'a. O dziwo wyszła z tego cało, przy okazji, po raz kolejny ratując załogę z samym Winston’a Cole’m na czele. No i potulnie wróciła. Na okładkę tej trójki załapał się cyberpunkowy człowiek zwany Platynowym Księciem. Również były żołnierz, no ale, przypominał Lizzy Wizzy znaną piosenkarkę z gry „Cyberpunk 2077”, jeżeli ona miała coś ludzkiego w wyglądzie to było to umiejscowione w okolicach głowy, już androidy z gry „Detroit Become Humane” były bardziej ludzkie niż ona. Skoro w growej i książkowej trylogii „Mass Effect” pojawia się Aria, asariańska królowa, pani na Omedze, która do złudzenia przypomina Stację Singapur. To wybudowany z metali i innych złóż byt kosmiczny przez różne rasy. Jak gracze zapewne pamiętają ona obaliła kroganina Proroka, zwanego też Patriarchą, i przejęła władzę na stacji, a Patriarcha był jej trofeum i doradcą. On zaś obalił rządy pewnego turianina. Plany usunięcia królowej też były, ale Shepard odkrył spisek i było po krzyku. Skoro mass effectowa Omega mogła mieć swoją królową, to czemu Stacja Singapur nie mogła mieć swojego księcia? I tą samą rolę co Shepard odegrał Winstone Cole wykorzystując patriotyczne nastroje mieszkańców poradził sobie z watażką Csoni i przywrócił porządek. Od tej pory korzystając z gościny przyjaciela Platynowego Księcia Stacja Singapur stała się główną bazą coraz liczniejszej flotylli Cole’a, co było przydatne, bo trzeba było wysyłać wojsko na przepustki, rekonwalescencje, rehabilitację, imprezy, itp. No i trzeba było podpisywać kontrakty, a to ułatwiało sprawę pod kątem biznesowym. Książka nie zawodzi, już z grubsza wiadomo czego się można spodziewać. No ale czytelnik jest pewien, że Resnik da radę i utrzyma wszystkie pięć tomów na zbliżonym, bardzo przyzwoitym poziomie i jakoś leci to czytanie tych książek. Fajnie jest. Polecam.
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na 8 6 miesięcy temu
Niepodległość Nick Webb
Niepodległość
Nick Webb
Kosmos... - miejsce odwiecznych marzeń, pragnień i ambitnych dążeń człowieka dotarcia tam, gdzie nie sięga ludzka wyobraźnia. Odkrywanie nowych światów, ich kolonizacja, budowanie coraz to lepszych okrętów i sztucznych baz w przestrzeni - oto sen, o którym śnimy, a który to pewnego dnia stanie się rzeczywistością. Jednak podbój kosmosu wiąże się z czymś jeszcze, a mianowicie koniecznością zmierzenia z tym, co w nim odkryjemy... O takim scenariuszu opowiada właśnie pasjonujący cykl powieściowy Nicka Webba pt. "Stara Flota", której to kolejna - czwarta już odsłona pt. "Niepodległość", ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Drageus Publishing House! Fabuła książka przedstawia nam wydarzenia rozgrywające się 30 lat po ostatecznej konfrontacji ludzkości, z przerażającym najeźdźcą ludzkich przestrzeni - Rojem. Osiągnięty wielką ceną i niewyobrażalnymi stratami pokój, nie jest jednak dany raz na zawsze, o czym przekonuje się dobitnie słynna bohaterka wojny z Rojem - admirał Proctor. Oto bowiem zostaje ona poproszona o powrót do służby i pomoc w walce z nowym, tajemniczym i nieprzewidywalnym wrogiem, którego to zaledwie jednej kosmiczny okręt, jest w stanie niszczyć całe światy. Jak się jednak wkrótce okazuje, walka z obcym agresorem nie będzie jedyną wojną, jaką przyjdzie stoczyć admirał Shelby Proctor... Najnowsza odsłona kosmiczno-wojennego cyklu Nicka Webba, raz jeszcze zabiera nas swoimi stronami w gwiazdy, gdzie to przyjdzie stoczyć nam walkę z nieznającym litości wrogiem, który pojawił się znikąd i rozpoczął swoją straszliwą eksterminację ludzkości... Walkę na pokładzie wspaniałego okrętu "Niepodległość", za kokpitami kosmicznych myśliwców, czy też przy sterach gwiezdnych transporterów, które także odegrają w tej potyczce ważną rolę. Jednocześnie jednak przyjdzie nam zasmakować tu jeszcze jednej formy walki - tej najbardziej podłej i nieobliczalnej, czyli ludzkiej walki o władzę, wpływy i wielkie pieniądze. Jedno jest pewne - komandor Proctor i jej załodze przyjdzie przeżyć moc niezwykłych przygód, co nas czytelników, może tylko i wyłącznie cieszyć...! Pod względem fabularnym powieść ta prezentuje się bardzo ciekawie, oferując nam sobą najpierw intrygujący i tajemniczy prolog, następnie wprowadzenie - tak nas, jak i bohaterów w realia tego, z czym przyjdzie im się zmierzyć, by wreszcie rozpocząć długą i spektakularną misję "Niepodległości", podczas której przyjdzie czas na walkę z okrętem obcych, odwiedzenie licznych światów ludzkiej przestrzeni, spotkanie ze znanymi i względnie pokojowo nastawionymi kosmicznymi gatunkami, jak i też odkrywanie kolejnych elementów śledczej układanki, która łączy się z władzą, polityką i pewną zbrodnią... I tak, jak to miało miejsce w przypadku trzech poprzednich odsłon tego cyklu, tak i tym razem autor serwuje nam tu liczne zmiany lokacji, swobodne przechodzenie pomiędzy perspektywami kilku głównych bohaterów, czy też chociażby umiejętny balans pomiędzy tym, co spektakularne, dramatyczne i zabawne, gdyż rubasznego humoru z pewnością tu nie brakuje;) Skoro mowa o bohaterach, to ci z pewnością prezentują się co najmniej ciekawie. To na pozór twardzi, bezkompromisowi i oddani służbie żołnierze, ale gdzieś tam w środku nie wolni od bagażu przeżyć, emocji i odpowiedzialności za tych, którzy służą pod ich rozkazami. Komandor Proctor imponuje nam swoim doświadczeniem, inteligencją, odwagą i umiejętnością odnajdywania się w każdej sytuacji, co zważywszy na fakt, iż liczy sobie już ponad 70-lat, jest naprawdę godnym podziwu. Jej najbliższy przyjaciel, towarzysz z poprzedniej wojny i zarazem dowództwa eskadry myśliwców "Niepodległości" - Tyler "Chojrak" Volz, to świetny pilot, doświadczony weteran i służący zawsze wsparciem dla Shelby mężczyzna, którego charakteryzuje także specyficzne poczucie humoru. I wreszcie trzecia z głównych postaci tej historii - Ethan Zivik, czyli skłócony z ojcem syn "Chojraka", a przy tym znakomity pilot, która ma niebywały dar do pakowania się w wielkie kłopoty... To oni wiodą prym w tej opowieści, ale oczywiście ciekawych bohaterów z drugiego planu, jest tu znacznie więcej... Niezmiennie - jak to u Nicka Webba, wspaniale prezentuje się tu także wizja kosmicznej przyszłości, czyli podział ludzkości na frakcje, nad którymi to względną kontrolę sprawuje Zjednoczona Ziemia ze swoją militarną formacją Sił Obronnych Ziemi, choć u ich boku rośnie groźna, rewolucyjna konkurencja - tzw. Galaktyczny Kongres Ludzkości. A gdzieś w tym wszystkim znajdują się również potężne korporacje, które de facto mają nie mniejszą władzę, niż Rząd i Prezydent Zjednoczonej Ziemi. To polityka, ale na ten świat składają się również fascynujące wierzenia - m.in. w powrót Mesjasza w osobie poległego w wojnie z Rojem kapitana Timothy' ego Grangera, czy też wreszcie imponujących rozmiarów rozwiązania technologiczne, z ukierunkowaniem na te o charakterze militarnym. A skoro tak, to i walka - kosmiczna walka prezentuje się tu znakomicie, efektownie i niezwykle elektryzująco! Powieść "Konstytucja", to bez wątpienia kolejna znakomita i porywająca odsłona cyklu Nicka Webba, która przypadnie do gustów miłośników tej militarnej sagi. O jej znakomitości świadczą jednak nie tylko barwna fabuła, wielkie emocje i przednia zabawą, jaką sobą oferuje, ale też i ten oto fakt, iż ta część stanowi niejako punkt zwrotny w całym cyklu, a dokładniej rzeczy biorąc nowy początek, znamionujący sobą bardzo ciekawy ciąg dalszy, który wkrótce poznamy za sprawą premiery kolejnych tomów "Starej Floty". Tym bardziej zatem polecam i zachęcam wszystkich do lektury tej opowieści, która daje nam sobą wszystko to, czego tylko od pozycji spod znaku militarnej fantastyki, moglibyśmy oczekiwać!
Uleczkaa38 - awatar Uleczkaa38
ocenił na 8 7 lat temu

Cytaty z książki Gamedec. Czas silnych istot. Tom 2

Więcej
Marcin S. Przybyłek Gamedec. Czas silnych istot. Tom 2 Zobacz więcej
Marcin S. Przybyłek Gamedec. Czas silnych istot. Tom 2 Zobacz więcej
Marcin S. Przybyłek Gamedec. Czas silnych istot. Tom 1 Zobacz więcej
Więcej