Dziedzictwo Usherów

Okładka książki Dziedzictwo Usherów
Robert McCammon Wydawnictwo: Vesper horror
552 str. 9 godz. 12 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Usher's Passing
Data wydania:
2023-07-15
Data 1. wyd. pol.:
2023-07-15
Data 1. wydania:
2010-06-01
Liczba stron:
552
Czas czytania
9 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377314586
Tłumacz:
Adam Winnicki
Średnia ocen

                7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dziedzictwo Usherów w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Dziedzictwo Usherów i

Zło istnieje po to, by niszczyć miłość



1825 403 280

Oceny książki Dziedzictwo Usherów

Średnia ocen
7,6 / 10
422 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1441
1079

Na półkach:

McCammon sięga po klasykę Poe'ego i rozbudowuje to do własnej, kreatywnie stworzonej historii. Rzecz rozwija się powoli, wręcz w trybie obyczajowym, by w końcówce dowalić konkretnie do pieca. Ni to horror, ni to dreszczowiec z elementami fantastyki, McCammon w oryginalny sposób wykorzystuje ograne schematy i komponuje autorski świat przedstawiony, zaludniając go plejadą ciekawych postaci.
Opowieść jest fabularnie dopieszczona i zaspokaja purystów adekwatności przyczynowo-skutkowej. Jest to cały czas literatura rozrywkowa, nic nadto, tyle że z ambicją mistrzostwa w swojej klasie.
Znakomite czytadło, znakomicie się bawiłem, McCammon jak zwykle nie zawiódł.

McCammon sięga po klasykę Poe'ego i rozbudowuje to do własnej, kreatywnie stworzonej historii. Rzecz rozwija się powoli, wręcz w trybie obyczajowym, by w końcówce dowalić konkretnie do pieca. Ni to horror, ni to dreszczowiec z elementami fantastyki, McCammon w oryginalny sposób wykorzystuje ograne schematy i komponuje autorski świat przedstawiony, zaludniając go plejadą...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1559 użytkowników ma tytuł Dziedzictwo Usherów na półkach głównych
  • 1 072
  • 465
  • 22
316 użytkowników ma tytuł Dziedzictwo Usherów na półkach dodatkowych
  • 205
  • 28
  • 24
  • 22
  • 15
  • 14
  • 8

Tagi i tematy do książki Dziedzictwo Usherów

Inne książki autora

Robert McCammon
Robert McCammon
Amerykański powieściopisarz z Birmingham w Alabamie. Jego rodzice to Jack - muzyk i Barbara Bundy Mccammon. Po rozwodzie rodziców, Mccammon mieszkał u dziadków w Birmingham. Otrzymał licencjat z dziennikarstwa na University of Alabama w 1974 roku. Mccammon obecnie mieszka w Birmingham i jest żonaty z Sally Sanders. Mają córkę Skye. Mccammon zrezygnował z publikowania pod koniec lat 1990, ale wrócił do publikowania serią Matthew Corbett.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Objawicielka Daryl Gregory
Objawicielka
Daryl Gregory
"Objawicielka" sprawia, że na pewno przyjrzę się innym książkom z oferty wydawnictwa MAG. To niepokojąca opowieść, która przenosi nas do czasów przed- i powojennej Ameryki. Do Tennessee. Mamy tu dwie osie czasowe. Jedna zahacza o lata 30., druga o końcówkę lat 40 XX wieku, prezentując losy Stelli, która w miarę szybko zyskała moją sympatię. Jako młódka zostaje oddana pod opiekę babci, Motty. Jak się szybko okazuje, będzie pełniła ważną rolę w swojej małej społeczności, która wyznaje nieznaną innym religię. W jaskini nieopodal bowiem znajduje się pewna istota, którą nazywają Duchoojcem. Byt powiązany jest w jakiś sposób z rodziną Stelli, a ona będzie łącznikiem pomiędzy 'wyznawcami', a ich bogiem... Już samo to, że młode dziewczyny jako jedyne mogą się porozumiewać z kreaturą, nasuwa pewne pytania. Oczywiście zagadkowych kwestii pojawi się więcej. Skąd to się wzięło? Czym jest? I co ma wspólnego z dziwną przepowiednią, która obiecuje odrodzenie? Co stoi za takim, a nie innym zachowaniem stwora? Pytań jest wiele, a Gregory dawkuje odpowiedzi w dobrym tempie, trzymając mocno uwagę czytelnika. Nie jest to długa opowieść, ale nie ma tu też zbędnych dłużyzn. Mamy za to ładnie zarysowane kwestie religijne małej społeczności, której wiara jest dosyć młoda/zapalczywa, momentami nieco zahaczając o fanatyzm. Jednocześnie widzimy aktualne wydarzenia, kiedy dorosła Stella wraca w rodzinne strony, zaalarmowana śmiercią Motty. Jej babcia miała przecież kolejną wychowankę przy spódnicy, jeszcze nie na tyle dojrzałą, aby mieć kontakt z bóstwem. Szkopuł w tym, że nieprzychylni członkowie rodzinki mają inne plany. Dla nich kontakt ze swoim bogiem jest ponad wszystko, bez względu na to ile będzie to kosztowało Objawicielkę... Cała intryga ma odczuwalne napięcie, a im bliżej finału, tym robi się upiorniej. Moim jedynym zarzutem jest fakt, że Gregory nieco zawiódł mnie w finale. Końcówka jest przewidywalna, a i 'największy' twist jest na tyle mocno zasygnalizowany, że czułem mocne rozczarowanie na ostatniej stronie. Niemniej losy Stelli to kawał dobrej historii.
Chris Grabovsky - awatar Chris Grabovsky
ocenił na 8 7 miesięcy temu
Piąty kier Dan Simmons
Piąty kier
Dan Simmons
„Piąty kier” Dana Simmonsa to powieść osadzona w realiach końca XIX wieku, łącząca historyczną fikcję z elementami kryminału i hołdem dla wiktoriańskiej literatury. Akcja rozgrywa się w 1893 roku, tuż przed Wystawą Światową w Chicago, gdzie pisarz Henry James i Sherlock Holmes - przekonany o swojej fikcyjności po sfingowanej śmierci w wodospadzie Reichenbach - badają pozornie banalne samobójstwo Clover Adams, żony historyka Henry’ego Adamsa, przyjaciela Jamesa. Bohaterowie, spotykając się przypadkiem w Paryżu, odkrywają, że śmierć Clover kryje międzynarodowy spisek z udziałem złowrogiej postaci Moriarty’ego. Śledztwo prowadzi ich przez Europę i Stany Zjednoczone, pełne intryg, sekretów i historycznych detali - od paryskich salonów po chicagowską wystawę. Simmons dba o autentyczność epoki, ale rzutuje to na tempo narracji: książka jest rozwlekła, przegadana i oparta na nadmiarze opisów, co spowalnia akcję i czyni ją nużącą. Główni bohaterowie to: - Henry James: przeżywający kryzys twórczy pisarz, realna postać historyczna, który wnosi introspekcję i literacką wrażliwość; jego wewnętrzne demony kontrastują z detektywistyczną precyzją partnera - Sherlock Holmes: fikcyjny detektyw, świadomy swej niefizyczności, co komplikuje śledztwo; charyzmatyczny, lecz antypatyczny, nieomylny w teorii, ale podatny na błędy w praktyce. Postacie drugoplanowe, jak Henry Adams czy Moriarty, zapadają w pamięć dzięki dbałości o historyczne realia, choć między główną parą brakuje głębi emocjonalnej. Na tle Simmonsowskich pereł ta pozycja wypada blado. „Terror” hipnotyzuje epickim survivalem w arktycznej grozie i bogactwem historycznych detali, „Abominacja” łączy grozę z wyprawą himalańską pełną napięcia, „Pieśń bogini Kali” buduje subtelny thriller z sugestią zła, a „Dzieci nocy” przerażają wampirycznym horrorem. „Piąty kier” to hołd dla klasyków jak Conan Doyle, ale nudzi rozwlekłością i brakiem emocji - trzy ciekawe pomysły toną w opisach. Lepsza jako literacka ciekawostka niż rasowy thriller. Dobrze, że przede mna jeszcze „Hyperion”.
jaannuszka - awatar jaannuszka
oceniła na 6 11 dni temu
Potwory północnoamerykańskich jezior Nathan Ballingrud
Potwory północnoamerykańskich jezior
Nathan Ballingrud
Całe szczęście, że nie zasugerowałem się opiniami na portalu. Opowiadania bardzo dobre. O złamanych ludziach, ich traumach, cieniach, wątpliwościach, mentalnych pułapkach, dylematach, problemach najbardziej osobistej natury, często w ich ekstremach. Wszystko przedstawione w bardzo drobiazgowy sposób. W krótkich portretach psychologicznych dostrzegamy ludzi z krwi i kości, a wątki fantastyczne (które są zdecydowanie na dalekim planie każdej historii) są symboliczną personifikacją ich wewnętrznych kryzysów. Z bólem się czytało opinie o tych tekstach, że niby są bez puenty. W każdym opowiadaniu jakaś jest, tyle że nie na ostatniej stronie - puenta tkwi w całości. Są to wycinki życia osób pełnych żalu i rozczarowań. Mają oni problemy z alkoholem, w małżeństwie, w macierzyństwie, często czują do siebie wstręt, nienawiść, przepełniają ich wyrzuty sumienia. Wiedzą jak bardzo są popieprzeni, starają się jakoś nawigować w chaosie życia, by ostatecznie i tak polec bądź też dostać to czego chcieli, lecz nie to, czego faktycznie potrzebowali. Lubimy czytać o ludziach, którzy w jakiś sposób pokonują swoje słabości, ograniczenia, ale niestety w prawdziwym życiu to nie zawsze tak wygląda, nie wszyscy wychodzą cało w starciu z samym sobą. I o tym jest ta książka. Znakomicie napisana, porównania Ballingruda są czystą przyjemnością. To wielka rzadkość, aby zabawa słowem była u pisarza tak imponująca, a jednocześnie zupełnie nie wydawała się efekciarską próbą zrobienia wrażenia na czytelniku. Odnosiłem wrażenie, że autorowi każda fraza przychodziła równie lekko jak oddychanie. I tak jak wspominałem - każda nadprzyrodzona obecność to symbolika, nieszczególnie trudna do rozszyfrowania dla kogoś, kto zastanawiał się czasem, co autor miał na myśli. Ulubionych opowiadań nie mam, wszystkie mnie wciągnęły, bo zaglądanie w umysł ludzi skrzywdzonych to jest ciekawe doświadczenie antropologiczne. Skoro samego siebie mam za w miarę poukładanego gościa, to interesująco jest czasem wejść w skórę kogoś desperacko potrzebującego pomocy. Dygresja: największą krzywdę tej serii zrobiło wydawnictwo nie nadając jej nazwy. Jakiś czytelnik wrzucił roboczy tytuł z zaginionej biblioteki "seria horrorów bez nazwy" przez co zaczęła przyciągać czytelników, których nigdy przyciągnąć nie powinna. To nie jest książka stworzona dla dreszczyku, lecz znakomite studium psychologiczne, biorąc pod uwagę krótką formę, gdzie w każdym zdaniu można odnaleźć wzbogacający całość detal. Jest to niemal proza głównonurtowa, fantastyki jest tu może 5%. To jedna z tych pozycji o kondycji ludzkiej - więc jeśli to sformułowanie zwykle Cię odstrasza w marketingu książek, to nie będzie to pozycja dla Ciebie. Mówią, że "diabeł tkwi w szczegółach" i tak samo jest z doskonale naszkicowanym człowieczeństwem.
Jacob94 - awatar Jacob94
ocenił na 7 8 miesięcy temu
Obcy: Morze Boleści James Arthur Moore
Obcy: Morze Boleści
James Arthur Moore
"Obcy. Morze boleści" to ostatnia część serii o brutalnych Xenomrphach i ekspansji kosmosu korporacji Weyland-Yutani. Świadomie oznaczam tę pozycję jako ostatnią, choć została wydana jako tom drugi pod szyldem Kanonicznej Trylogii Obcych (czerwona seria), ale po kolei. Morze boleści to wydarzenia na planecie LV178, czyli to samo miejsce, które poznaliśmy z książki "Obcy. Wyjście z cienia", więc pewnie dlatego otrzymała pozycję drugiego tomu. Całą strukturę burzy tu jednak czas, bo wydarzenia z tej części rozgrywają się 356 lat później. Przez ten czas zdążyły popaść w zapomnienie losy bohaterów z książek "Obcy. Rzeka cierpień", "Obcy. Decydujące starcie", "Obcy 3", "Obcy. Zimna kuźnia" oraz "Obcy. Przebudzenie". W tym chronologicznie ułożonym szeregu powinniśmy przeczekać jeszcze sto lat, zanim Morze boleści wejdzie na scenę. Przewińmy ten czas. Jak już wcześniej wspomniałem, korporacja Weyland-Yutani wraca na planetę LV178 z kolejną misją złapania żywych lub martwych okazów obcych. Wiedza na temat tego gatunku jest już bardzo bogata, choć nadal dostępna tylko dla wyższego personelu firmy. Najemnicy zwabieni pokaźnymi nagrodami, obdarowani są minimalnym skrawkiem informacji, a tym bardziej wielkości czyhającego na nich zagrożenia. Do grupy poszukiwaczy zostaje "przekonany" niejaki Alan Decker - pracownik Izby Handlowej, mający specyficzne poczucie deja vu. Okazuje się, że jest z szóstego pokolenia Ellen Riplay (to jedyne nawiązanie) i stąd przebłyski oraz wyczuwanie dotąd niespotkanego zagrożenia. Decker trafia na LV178 wraz z oddziałem najemników, gdzie doświadcza nienawiści, która należy mu się przez wzgląd na minione czasy. "Obcy. Morze boleści" to niestety jedna ze słabszych pozycji z serii. Brakowało mi kluczowych postaci, a Alan Decker i jego szósta krew z krwi nie bardzo mnie przekonała w swojej roli. Klimat oczywiście został zachowany, bo tu się coś wykluwało, tu zabijało, wszystko niby działało bez zarzutu. Nawet został, po raz wtóry wyjaśniony cały proces rozwoju obcej rasy. Od królowej, poprzez jaja, moment "zapłodnienia" dawcy, po narodziny i gotowość do zabijania. To moje ósme spotkanie z serią, więc mogę być już bardziej wymagający. Zabrakło wielu elementów, jak chociażby wyraźnego antagonisty z ramienia Weyland-Yutani, bo ten przestawiony w książce, bardzo rzadko podkreślał swoją obecność. Większą presję można było odczuć poprzez pisemne komunikaty przesyłane do Zimnej Kuźni albo bezwzględne działania Asha - androida z Ósmego pasażera Nostromo. To ostatnia przeczytana przeze mnie książka, jaka wyszła z serii Obcy i wydawnictwa Vesper, ale mam nadzieję, że coś jeszcze się pojawi, a ja odpowiednio umieszczę tytuł na osi czasu.
Michał Laskowski - awatar Michał Laskowski
ocenił na 6 2 miesiące temu
Szpital Filomeny Graham Masterton
Szpital Filomeny
Graham Masterton
Idealna książka dla fanów Lśnienia Stephena Kinga, Nawiedzonego domu na wzgórzu Shirley Jackson czy Kobiety w czerni Susan Hill. Hołd dla klasycznego horroru w nowoczesnym wydaniu. Graham Masterton wraca do korzeni gatunku, któremu poświęcił niemal całą karierę pisarską. I po raz kolejny potwierdza, że jest mistrzem przerażających opowieści. W tych opuszczonych korytarzach wciąż czai się ból. I zniszczy każdego, ktokolwiek odważy się przestąpić próg Szpitala Filomeny. Niektóre miejsca powinny zostać zapomniane na zawsze. Ale ciężko zapomnieć o imponującej zabytkowej rezydencji położonej w ogromnym parku. Zwłaszcza jeśli żyje się z tego, że kupuje się właśnie takie budynki, odnawia je i sprzedaje za grube miliony. Tak jak Lilian Chesterfield, która sądzi, że właśnie zrobiła świetny interes, kupując dawny szpital wojskowy. I choć od pierwszej chwili staje się jasne, że ktoś – lub coś – ukrywający się w budynku nie zamierza tolerować intruzów, Lilian nie daje za wygraną. Nawet kiedy pojawia się dawny pacjent Szpitala Filomeny i ostrzega ją przed tym miejscem. Nawet kiedy dowiaduje się o kolejnych śmierciach. Nawet kiedy zdaje sobie sprawę, że ma do czynienia z czymś o wiele bardziej przerażającym niż duchy. Ja tam obiektywna nie jestem, bo książki Mastertona łykam jak pelikan. Ale muszę przyznać, że dawno tak dobrego horroru nie czytałam. Dla miłośników gatunku polecajka.
Małgorzata S - awatar Małgorzata S
ocenił na 8 22 dni temu
Pragnienie Jozef Karika
Pragnienie
Jozef Karika
Recenzja „Pragnienia” Jozefa Kariki można zacząć od prostego stwierdzenia: to zbiór opowieści, które biorą w garść najbardziej pierwotne, a przy tym najbardziej niebezpieczne ludzkie pragnienia - przeżycia, władzy, zemsty, a także zabijania, jeśli to tylko „będzie możliwe”. Wysłuchijąc książkę w formie audiobooka w interpretacji Jacka Draguna, z dodatkowymi efektami dźwiękowymi, nie masz wrażenia, że opisana jest tylko głuchość góry czy cisza lasu -czujesz, jakby świat z dwóch tomów, „Głód” i „Pragnienie”, przemawiał do ciebie głosem, tłem, szumem wiatru i szeptem w koronach drzew. Opowiadania z „Pragnienia” tworzą jednolitą całość z „Głodem” - oba zbiory są jak dwie strony tej samej monety, której obiektem jest zło osadzone w górach, a w konsekwencji w ludziach, którzy w tych górach żyją i błąkają się po nich. Tam, gdzie „Głód” mocno podkreśla rządy niedosycenia, niepohamowanego apetytu na życie, miłość, władzę, wiedzę, tu „Pragnienie” wciąż mówi o tym samym głodzie, ale bardziej zorientowanym w stronę instynktów, krwi i przemocy. W obu tomach powtarza się motyw góry Czebrat jako miejsca, gdzie pragnienie przekracza granice „normalnego” i zaczyna działać jak pierwotna siła, która nie pyta, tylko bierze. „Pragnienie” jest zbiorem opowiadań, które na pierwszy rzut oka wydają się niezależne, ale w głębi splatają się wątki rodzinne, miejskie, górskie i psychiczne. Wiele z historii rozgrywa się albo w bezpośrednim sąsiedztwie góry Czebrat albo w Rużomberku, a ośrodkiem wrażeń jest m.in. jaskinia, las, szczyt, autostrada budująca się prosto przez dzikość - wszystkie te miejsca są tu bardziej niż tłem; stają się aktorem zła. Bohaterowie są ludźmi, którzy w zasadzie myślą, że wciąż kontrolują swoje pragnienia, a dopiero wtedy, gdy zaczynają działać (wspinać się, szukać, drążyć, tropić), okazuje się, że kontrolę przejęła pierwotna, niemal zwierzęca siła, która wymaga ofiary. Dużą część „Pragnienia” można odczytywać jako przestrzeń, w której wciąż pojawia się motyw kobiety, więzienia, rodzinnych sekretów, zbrodni, a także wspaniałych, ale złowieszczo urwistych krajobrazów, które w audiobooku z efektami dźwiękowymi brzmią jak wstęp do katastrofy. Szum deszczu, szelest gałęzi, kroki, nagły wyładowanie się ciszy w strzał albo krzyk - wszystko to sprawia, że opowiadanie nie jest tylko opisem, tylko doświadczeniem słuchowym, w którym zawsze masz wrażenie, że zaraz coś się zmieni, a nie na lepsze. Słuchając „Pragnienia” w wersji z narracją Jacka Draguna, nie miałam już wrażenia, że tylko słucham książki, tylko że przemieszczam się przez nią fizycznie. Dragun potrafi swobodnie przeskakiwać między tonem spokojnej refleksji a chwilami szoku, a dodatkowe efekty dźwiękowe (szumy, kroki, szumy lasu, wiatr) nie są „tłumaczem” tekstów, ale jakby wewnętrznie zapisaną częścią tej samej rzeczywistości, którą opisuje Karika. W pewnych momentach, na przykład przy opisie jaskini, szczytu albo nagle zmieniającego się nastroju lasu, efekty nie przeszkadzają, tylko napinają napięcie, bo w głowie automatycznie łączy się to z tym, że w górach rzeczywiście zdarza się, że „coś” się tam dzieje, a nie jest to byle wiatr. „Pragnienie” Jozefa Kariki w formie audiobooka czytanej przez Jacka Draguna działa jak mroczna, lecz bardzo dobrze zmontowana podróż: nie wszystkie opowiadania musisz pamiętać z dnia na dzień, ale wrażenie, że jesteś w przestrzeni, gdzie pragnienia rządzą ludzkimi losami, zostaje. To książka, która najlepiej „wchodzi” do głowy, jeśli słuchasz ją w ciszy, z zamkniętymi oczami, gdy efekty dźwiękowe stają się jakby wewnętrznie zapisaną częścią lęku. Dla fanów „Głodu” „Pragnienie” to nie tylko dopełnienie, ale jakby ciemna kontynuacja tych samych tajemnic, tylko w innym wydaniu - bardziej zorientowanym na instynkt, na krew i na moralne przekroczenia, które zaczynają się od prostego, pozornie niewinnego pragnienia.
jaannuszka - awatar jaannuszka
oceniła na 8 10 dni temu
Głód Jozef Karika
Głód
Jozef Karika
„Głód” Józefa Kariki to zbiór mrocznych opowiadań, w których głód - rozumiany na wiele sposobów -popycha bohaterów do granic. Wysłuchałam go jako audiobook w interpretacji Jacka Draguna, gdzie oprócz głosu lektora słychać było odgłosy otoczenia, szumy lasu czy kroki, co potęgowało napięcie. Zbiór obejmuje pięć opowiadań: „Głód”, „Samotność”, „Mglisko”, „Wycieczka” i „Białe dziury”. W tytułowym „Głodzie” historyk bada tajemniczą maskę i archiwa, odkrywając mroczną przeszłość związaną z piwnicami i muzeum, co budzi pierwotne instynkty. „Samotność” śledzi podróżnika spędzającego noce w pociągach, uciekającego przed ludźmi; „Mglisko” opowiada o mężczyźnie strzegącym domku w lesie; „Wycieczka” opowiada o parze podczas górskiej wyprawy; „Białe dziury” to historia mężczyzny obserwującego starszą sąsiadkę. Natura w opowiadaniach Kariki jest nie tylko tłem, ale aktywną siłą, która potęguje grozę i głód bohaterów -góry, lasy i mgła izolują postacie, budując napięcie i ujawniając ich słabości. W „Wycieczce” i „Mglisku” słowackie wzgórza i lasy stają się miejscem konfrontacji z nieznanym, gdzie pogoda i teren manipulują ludzkimi instynktami, jak w innych książkach autora o górach. Czebrat symbolizuje pradawne zło, splatające się z ludzką podłością. Interpretacja Jacka Draguna jest mistrzowska - jego głos oddaje szarość i mrok bohaterów, a dodane dźwięki, jak szelest liści czy odległe echa, sprawiają, że historie brzmią jak mroczne wspomnienia. To wzmacnia atmosferę, szczególnie w scenach natury, czyniąc słuchanie niezapomnianym. Zbiór ma klimat horroru i psychologię, a jednocześnie filozoficzne wtręty i nierówne zakończenia, ale dla fanów Kariki to obowiązkowa lektura.
jaannuszka - awatar jaannuszka
oceniła na 8 21 dni temu

Cytaty z książki Dziedzictwo Usherów

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dziedzictwo Usherów