rozwiń zwiń

Dylan Dog: Demoniczne piękno

Okładka książki Dylan Dog: Demoniczne piękno
Tiziano SclaviGustavo Trigo Wydawnictwo: Tore Oficyna Wydawnicza Cykl: Dylan Dog (tom 6) komiksy
100 str. 1 godz. 40 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Dylan Dog (tom 6)
Tytuł oryginału:
Dylan Dog: La bellezza del demonio
Data wydania:
2024-12-04
Data 1. wyd. pol.:
2024-12-04
Liczba stron:
100
Czas czytania
1 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788397305212
Tłumacz:
Jakub Łagoda
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dylan Dog: Demoniczne piękno w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dylan Dog: Demoniczne piękno

Średnia ocen
7,3 / 10
21 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1100
637

Na półkach: ,

Ciekawa i bardzo klasyczna przygoda Dylana Doga. Jest elementów psychodelicznych, jest trochę elementów nadnaturalnych, ale całkiem nieźle miksują się z tymi przyziemnymi wydarzeniami. Przyjemna lektura i jeden lepszych komiksów z serii z ostatniego rzutu od Tore.

Ciekawa i bardzo klasyczna przygoda Dylana Doga. Jest elementów psychodelicznych, jest trochę elementów nadnaturalnych, ale całkiem nieźle miksują się z tymi przyziemnymi wydarzeniami. Przyjemna lektura i jeden lepszych komiksów z serii z ostatniego rzutu od Tore.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

27 użytkowników ma tytuł Dylan Dog: Demoniczne piękno na półkach głównych
  • 24
  • 3
22 użytkowników ma tytuł Dylan Dog: Demoniczne piękno na półkach dodatkowych
  • 11
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Dylan Dog: Demoniczne piękno

Inne książki autora

Okładka książki Dylan Dog: Zabójcy Luca Dell'Uomo, Tiziano Sclavi
Ocena 7,8
Dylan Dog: Zabójcy Luca Dell'Uomo, Tiziano Sclavi
Okładka książki Dylan Dog: Historia Dylana Doga Tiziano Sclavi, Angelo Stano
Ocena 5,9
Dylan Dog: Historia Dylana Doga Tiziano Sclavi, Angelo Stano
Okładka książki Dylan Dog: Duch Anny Never Corrado Roi, Tiziano Sclavi, Claudio Villa
Ocena 6,8
Dylan Dog: Duch Anny Never Corrado Roi, Tiziano Sclavi, Claudio Villa
Okładka książki Dylan Dog: Długie pożegnanie Carlo Ambrosini, Mauro Marcheselli, Tiziano Sclavi
Ocena 7,4
Dylan Dog: Długie pożegnanie Carlo Ambrosini, Mauro Marcheselli, Tiziano Sclavi
Okładka książki Dylan Dog: Po drugiej stronie lustra Giampiero Casertano, Tiziano Sclavi
Ocena 7,2
Dylan Dog: Po drugiej stronie lustra Giampiero Casertano, Tiziano Sclavi
Okładka książki Dylan Dog: Alfa Omega Corrado Roi, Tiziano Sclavi
Ocena 6,8
Dylan Dog: Alfa Omega Corrado Roi, Tiziano Sclavi
Okładka książki Dylan Dog: Strefa mroku Ernesto Grassani, Giuseppe Montanari, Tiziano Sclavi
Ocena 7,4
Dylan Dog: Strefa mroku Ernesto Grassani, Giuseppe Montanari, Tiziano Sclavi
Tiziano Sclavi
Tiziano Sclavi
Włoski autor komiksów, dziennikarz i prozaik. Sclavi zdobył największe uznanie jako twórca Dylana Doga, detektywa mroku i scenarzysta licznych komiksów z jego udziałem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Drakula Fernando Fernandez
Drakula
Fernando Fernandez
Drakula. Mroczny, gotycki dreszczowiec namalowany farbami olejnymi? Brzmi epicko i dokładnie tak to wygląda. Ten komiks robi ogromne wrażenie już od pierwszej strony. To nie jest zwykła adaptacja klasyka, to raczej monumentalne malarskie widowisko, które przyciąga i hipnotyzuje. Historia jest wszystkim dobrze znana: Hrabia Drakula, gotyckie zamczyska, ciemne ulice miasteczka, groza czająca się w mroku — ale tutaj opowiedziana została z innej perspektywy. Sam tytułowy wampir pojawia się raczej w tle, jak cień, który przesuwa się między kadrami, a główną rolę grają ludzie, którzy mieli nieszczęście go spotkać. Pod względem fabuły to dość wierna adaptacja, czasem wręcz aż za bardzo — momentami ma się wrażenie, że obrazy zostały doklejone do masy tekstu. Ale co z tego, skoro te obrazy robią tak kolosalne wrażenie? Prawdziwe malarskie kadry, pełne detali i wrzucającego ciary na kark mroku. Każda strona wygląda jak gotowy obraz do powieszenia na ścianie. Owszem, narracja bywa nieco nużąca, szczególnie gdy tempo spada, ale klimat rekompensuje wszystko. Ta atmosfera: gęsta, duszna, przesycona grozą, niepewnością i tajemnicą to absolutny majstersztyk. Wystarczy zgaszone światło, mała lampka i już jesteś w samym sercu tego koszmaru. Drakula w tej wersji to nie tylko komiks, to doświadczenie. Piękne, mroczne, niepokojące. Dla fanów klasyki grozy - pozycja obowiązkowa. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DP0tIWCDDqM/?igsh=MWo5Z21iNHM5Yzcwdw==
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na 8 5 miesięcy temu
Morgan Antonio Segura
Morgan
Antonio Segura Jose Ortiz
POPKulturowy Kociołek: Trzonem historii jest tu wspomniany Morgan. Były gliniarz kierujący się swoją moralnością, co bardzo często wiązało się z naginaniem albo wręcz łamaniem procedur i zasad. Nic więc dziwnego, że pewnego dnia po dokonaniu krwawej zemsty trafił on do więzienia, które dla byłego policjanta nie było zbyt przyjaznym miejscem. Nawet po ucieczce jego życie niespecjalnie się poprawiło, a on sam musiał podejmować się najróżniejszych prac, często wplątując się w kolejne kłopoty. Antonio Segura słynie z umiejętności budowania ciekawych, złożonych i wielowymiarowych postaci, czego przykładem jest właśnie Morgan. Jest on jednocześnie twardym, bezwzględnym mścicielem i wrażliwym człowiekiem, który toczy sam w sobie zażartą walkę. Jego przemiana od policjanta do bezwzględnego zabójcy jest tu naprawdę dobrze pokazana i co najważniejsze jest ona przekonująca. Przekłada się to dość bezpośrednio na samą opowieść, która stanowi labirynt mrocznych ulic, brutalnych starć i moralnych dylematów, czyli wciągającą dawkę klasycznego noir. Scenarzysta buduje tutaj napięcie stopniowo, wprowadzając czytelnika w coraz głębsze otchłanie mroku. Każda kolejna strona to jakiś zwrot akcji, zaskakujące wydarzenie czy pojawienie się nowej postaci. Dodatkiem do tego jest wyrazista brutalność (dlatego komiks kierowany jest do czytelników 18+). Przemoc nie jest jednak przerysowana i ma ona fabularne uzasadnienie, stając się integralną częścią świata przedstawionego.... https://popkulturowykociolek.pl/morgan-recenzja-komiksu/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 10 1 rok temu
Jednoręki i Sześć palców Laurence Campbell
Jednoręki i Sześć palców
Laurence Campbell Dan Watters Sumit Kumar Ram Venkatesan
Scenarzysta Ram V (Ramnarayan Venkatesan) może być obecnie najbardziej znany w Polsce z pisania komiksów o Batmanie; a Dan Watters jako autorka komiksów z uniwersum Sandmana. Jednakże w 2025 r. zbiorcze wydanie ich niezależnego komiksu „Jednoręki i sześć palców” dostało nagrodę Eisnera. Czy rzeczywiście jest tak dobrze? Wydanie to zabiera dwie miniserie – „The One Hand” oraz „The Six Fingers”. Obie opowiadają tę samą historię, ale z dwóch perspektyw. Akcja rozgrywa się w 2873 r. Detektyw Ari Nassara postanawia odłożyć emeryturę, żeby rozwiązać zagadkę serii morderstw przypominających podobne zbrodnie sprzed lat. W tym samym czasie student archeologii Johannes Vale zaczyna mieć luki w pamięci i może być powiązany z morderstwami. Zagadka jest naprawdę wciągająca. Bohaterowie krok po kroku odkrywają kolejne fragmenty łamigłówki, która daje jasno do zrozumienia, że coś jest nie tak z samą rzeczywistością. Rozwiązanie zagadki było bardzo podobne do pewnego cenionego filmu science-fiction, ale podanie jego tytułu byłoby moim zdaniem zdradzeniem fabuły. Niestety wyjaśnienie takiej a nie innej sytuacji wydaje mi się bardzo naciągane, osobiście wolałbym jednak wykorzystanie pewnego innego ogranego motywu, który miałby więcej sensu. Warto też wspomnieć o dobrze napisanych bohaterach. Detektyw Ari Nassara ma dużo wątpliwości co do swoich dotychczasowych działań – mogło się okazać, że wcześniej aresztował niewinnego człowieka. Poza tym dobrze pokazana jest jego samotność, podkreślona przez jałowe uczucia do zaginionej androidki. Z kolei Johannes Vale za wszelką cenę chce rozwikłać zagadkę tajemniczego artefaktu pozostawionego mu przez jego ojca. Czuje się wyraźnie przytłoczony otaczającą go rzeczywistością i nie może znaleźć w niej miejsca dla siebie. Świat przedstawiony jest dosyć typowy dla science-fiction. Widać tutaj wyraźne echa „Łowcy androidów” czy „Ghost in the Shell”. Za oprawę graficzną odpowiadają tutaj Laurence Campbell („Jednoręki”) oraz Sumit Kumar („Sześć palców”). Brudna pozornie niestaranna kreska Campbella doskonale pasuje do mrocznego śledztwa przywodzącego na myśl film „Siedem”. Zdecydowane przeciwieństwo stanowią bardzo przejrzyste rysunki Kumara, które zdecydowanie rzadziej bawią się w eksperymenty. Ogólnie jest to bardzo porządna historia, która wykorzystuje znane już motywy. Dobrze udało się wykorzystać potencjał opowiedzenia tej samej historii z dwóch punktów widzenia. Nie jestem jednak pewien czy to na pewno jest aż warte Eisnera.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 8 12 dni temu
Friday - Księga trzecia: Znów mamy święta. Ed Brubaker
Friday - Księga trzecia: Znów mamy święta.
Ed Brubaker Marcos Martin Muntsa Vicente
Trzeci tom Friday, zamyka opowieść o młodej detektywce w sposób definitywny — niestety nie do końca satysfakcjonujący. Choć wszystkie wątki zostają rozwiązane, to sposób, w jaki się to odbywa, może budzić mieszane uczucia. Detektywistyczna atmosfera, która w poprzednich tomach budowała klimat opowieści, w tym finałowym rozdziale zostaje nieco zepchnięta na dalszy plan przez baśniowe i fantastyczne elementy. Owszem, one zawsze były częścią świata Friday, ale tym razem wydają się dominować — przez co znika gdzieś ta kameralność i napięcie, które wcześniej działały tak dobrze. W dodatku autorzy wrzucili tu trochę za dużo nowych wątków. Zamiast wzbogacić historię, wprowadzają one chaos i odciągają uwagę od głównego śledztwa, prowadząc fabułę w dość dziwne i momentami mało wiarygodne rejony. To wszystko sprawia, że końcówka, choć przygodowa i dynamiczna, nie robi aż takiego wrażenia jak wcześniejsze tomy. Na szczęście warstwa graficzna nadal trzyma bardzo wysoki poziom. Ilustracje idealnie pasują do młodzieżowego tonu serii — są stylowe, wyraziste, ale nieprzesadzone. Świetnie współgrają z opowieścią i pomagają utrzymać lekki, przygodowy klimat, nawet gdy fabularnie robi się gęsto. Podsumowując: Friday, tom 3 to wciąż solidna część dobrej serii, choć zakończenie wypada raczej przeciętnie. Dla tych, którzy pokochali wcześniejsze tomy, to lektura obowiązkowa. Całość serii zdecydowanie warto poznać. Komiks możesz zobaczyć na moim instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DKOvK1VMVMW/?igsh=MW9zb3RtbzlnZ21jNA==
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na 7 10 miesięcy temu
Gotham: Rok pierwszy Phil Hester
Gotham: Rok pierwszy
Phil Hester Tom King Eric Gapstur Jordie Bellaire
W końcu musi nadejść moment, gdy Tom King mnie rozczaruje. Ale to jeszcze nie ten dzień. Acz trzeba mu przyznać, że w „Gotham: rok pierwszy” gra mniej swoimi typowymi mocnymi stronami niż w „Vision” czy „Mister Miracle”, które zaskakiwały emocjonalną, obyczajową stroną i wymykały się ciut klasyfikacji. Opisywany dziś komiks jest komiksem bezlitośnie gatunkowym, to zimny i ponury kryminał noir. Coby nie zdradzać zbyt wiele, komiks opowiada o przełomowym momencie w historii Gotham. Mamy rok 1961, a miasto jest dalekie od bycia brudną stolicą przestępczości. Jest to miejsce, gdzie z uśmiechem witasz się z każdym sąsiadem i puszczasz dzieci same do szkoły. Przynajmniej w niektórych, bardziej… białych dzielnicach. Miasto nie było pozbawione cieni, niepokojów na tle rasowym, policyjnej brutalności. Umówmy się, to kryminał noir. Główny (anty?) bohater to brutalny detektyw pomagający rodzinie Wayne’ów odzyskać porwaną córkę, ciągle pada deszcz, wszyscy palą szlugi i są dla siebie zimni jak lód. No i jest bardzo porządnie. Ja fanem kryminałów nie jestem, scenariuszowo dla mnie było to zbyt naiwne, przerysowane, jak zawsze z rozdziału na rozdział kto inny był głównym podejrzanym, przez co nawet nie chciało mi się bawić w domysły. Natomiast klimat działał tu w punkt. Pierwszoosobowa narracja doskonale zagrała, poczucie miasta pogrążającego się w chaosie zrobiło wrażenie, plus przewija się tu kilka naprawdę przewrotnych i zaskakujących relacji. Tom King narracyjnie błyszczy jak zawsze. Wypada pewnie porównać „Gotham” do „Długiego Halloween”; moim zdaniem „Gotham” było bardziej ludzkie i namacalne, ale scenariuszowo „Halloween” mocniej intrygowało. Fanom noirowej estetyki zdecydowanie polecam, bardziej niż fanom typowego superbohaterstwa. Moje obyczajowe serce nie zabiło mocniej, ale klimat opowieści zostanie ze mną na dłużej. Za egzemplarz ślicznie dziękuję Wydawnictwu. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na 6 6 miesięcy temu
Extremity. Tom 2: Wojowniczka Mike Spicer
Extremity. Tom 2: Wojowniczka
Mike Spicer Daniel Warren Johnson
Extremity Tom 2: Wojowniczka to bezpośrednia kontynuacja dramatycznych wydarzeń z pierwszego tomu. Thea wraz z bratem trafiają do Przedwiecznej Ciemności – miejsca skrajnie odmiennego od dryfujących wysp na górze. Tutaj ludzie żyją inaczej. Spokojniej. Bez nieustannej zawieruchy wojennej. Okazuje się, że nawet w uniwersum zbudowanym na przemocy możliwy jest inny model egzystencji. Pytanie tylko, czy da się naprawdę odwrócić od wiecznej wojny? Czy pokolenia wychowane w konflikcie potrafią porzucić tożsamość zbudowaną na nienawiści? I wreszcie – do czego prowadzi ślepa zawiść oraz ambicja podszyta gniewem? Tematów jest tu naprawdę sporo. Problem w tym, że wszystko dzieje się za szybko. Sceny, które mogłyby wybrzmieć mocniej, przelatują przed oczami w zawrotnym tempie. Świat przedstawiony aż prosi się o głębszą eksplorację – potencjał jest ogromny i można było z niego wycisnąć znacznie więcej. Z tego samego powodu cierpi trochę cała konstrukcja tomu. Ale żeby była jasność: to wciąż bardzo dobry komiks. Po prostu pierwszy tom zostawił po sobie lepsze wrażenie. Za to wizualnie? Pełna moc DWJ. Dynamika, energia, brutalność i emocje wylewające się z każdej planszy. Kadry pękają od ruchu, walki mają ciężar i impet, a bardziej kameralne momenty potrafią uderzyć surową ekspresją. Jeśli lubisz styl DWJ, nie ma opcji, żebyś był zawiedziony. Choć i tu – mam wrażenie, że w pierwszym tomie wszystko było jeszcze odrobinę bardziej spójne. Trochę narzekam, ale prawda jest taka, że bawiłem się świetnie. To wciąż intensywna, emocjonalna jazda bez trzymanki. Mimo niedosytu – zdecydowanie polecam. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DUu8OmHDDQV/?igsh=MWMydGFtdDB0N2tzZg==
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Fox. Wydanie zbiorcze. Jean Dufaux
Fox. Wydanie zbiorcze.
Jean Dufaux Jean-François Charles
Kochani, komiks o gabarytach książki, ciężki jak cegła w twardej oprawie wciągnął mnie swoimi mackami w sam środek egipskiej przygody.🌡️🌋 🌡️W kopalni podczas pracy górników następuje wybuch. W środku poza pracownikami znajdują się dwie nieznane osoby. Jedną udało się wydobyć na powierzchnię, jest nią Allan Fox. Amerykanin, który podczas wojny służył w siłach powietrznych. Podczas przesłuchania opowiada swoją historię, która początek miała w otrzymaniu pewnej księgi... 🌡️Fox po zakończeniu wojny trafił do Francji, szukał spokoju. Wynajął pokój na uboczu, w którym poza nim mieszkał nieśmiały i skryty Vincent. Siostrzenica właścicielki pensji, gdzie zatrzymał się Allan, Edith, informuje, iż nieśmiały Vincent poszukuje starych dokumentów i starożytnych ksiąg. Gdy ucieka z pożaru, i uchodzi z życiem, jednak trawiony dziwnym opętaniem, przekazuje tajemniczą księgę Edith... Od tej pory nic już nie jest takie samo... 🌡️Księga okazuje się celem wielu osób, niekoniecznie o dobrych zamiarach. Śladem jej podąża mężczyzna przebrany za Arlekina wraz z towarzyszem. Ponoć jest ona przeklęta, może powołać do życia czerwonego Boga... 🌡️Edith wraz z Foxem przybywają do Kairu, gdzie wśród piramid, klątw, skarabeuszy, fałszywych tożsamości, przepowiedni...próbują opanować sytuację. 🌡️Egipt jest zawsze fascynującym miejscem dla osadzenia historii pełnej ukrytej w piaskach, piramidach przygody. Już samo patrzenie na ilustracje napełniło mnie ciekawością i emocjami. Poczułam żar słońca i gniew dawnych Bogów. 🌡️Postaci jest sporo, każda ukrywa coś pod maską utkaną fałszywym pięknem i uśmiechem. Zejdziemy w samo podziemie, by stanąć twarz w twarz przed zwierciadłem prawdy. 🌡️Świetna przygoda, na myśl przychodzi mi film "Mumia", który uwielbiam i oglądam zawsze, gdy leci w TV. Pełen podziw dla stworzenia tak żywej historii, gdzie promienie słońca i zew przygody wciągają bez reszty.
Patrycja Pilarska - awatar Patrycja Pilarska
oceniła na 7 1 rok temu
Futuro Darko Krzysztof Nowak
Futuro Darko
Krzysztof Nowak
Postapo mogą być naprawde różne w swym klimacie. Jest jednak element, który nader często się przez nie przewija, a mowa o nuklearnej katastrofie. Zwykle wiąże się to z jakimś konfliktem, wzajemnym ostrzałem bronią atomową i kończy niebezpiecznymi pustkowiami, gdzie wszystko chce cię ukatrupić. Czy zatem do tak ogranego schematu da się wnieść powiew świeżości? Krzysztof Nowak autor komiksu “Futuro Darko” udowodnił, że jest to możliwe. Akcja owego dzieła rozgrywa się w roku 2124, gdzieś na terenie USA, w rejonach Atomic City. Bohaterami są mechanicy Władysław i Eryk Brońscy, którzy po godzinach są łowcami głów, biorą udział w niebezpiecznych wyścigach, itd. Osią fabuły są ich właśnie perypetie. Już widzę te protesty, a gdzie tu powiew świeżości?! Ano w koncepcie świata. Ponieważ autor głównym graczem uczynił Polskę. W 2053 r., gdy świat pogrążony jest w głębokim kryzysie, wrocławska firma Elwor do spółki ze Stomilem, odkrywają technologię na budowanie antygrawitacyjnych poduszkowców. Najpierw ten wynalazek, a później coraz szersza Polska myśl techniczna, zalewa świat. Tak więc, w USA co i rusz są jakieś polskie akcenty. A żeby było jeszcze ciekawiej, bohaterowie używają języka kojarzonego zdecydowanie bardziej z PRLem, niż z czasami bardziej współczesnymi. Klimat jest właśnie taką mieszanką mad maxowego postapo i nuty Polski okresu socjalizmu. Co do fabuły, to jest ona specyficzna i ciężko ją jednoznacznie ocenić. Trochę jak opowieści snute przy ognisku. Rozdziały łączy jeden luźny główny wątek, ale w zasadzie każdy z nich śmiało mógłby być osobną historią. Ogólnie jest wszystko to, co po takim koncepcie można byłoby się spodziewać, takie jak wyścigi, w których tylko jeden dojdzie do celu czy potyczki z arcywrogiem. Strona wizualna jest dosyć charakterystyczna. Oryginalna kreska nie pozostawia obojętnym, choć szczerze mówiąc z pewnością nie zostanie moją ulubiona. Na uwagę zasługuje dosyć naturalistyczne podejście autora. Tam gdzie ma być brutalnie, to jest brutalnie. Nie ma żadnych niedopowiedzeń i ukrywania przemocy. Czy jest to komiks dla każdego? Z pewnością nie. Ten konkretny klimat postapo albo się lubi albo nie trawi. Mam wrażenie, że jest on głównie skierowany do dwóch grup: osób 40+, u których ma wywołać nostalgię i 18+ którym ma pokazać pewien klimat minionych czasów.
Michał Wyrwa - awatar Michał Wyrwa
oceniła na 7 5 dni temu
Pożeraczka Nocy Marjorie M. Liu
Pożeraczka Nocy
Marjorie M. Liu Sana Takeda
Wydawnictwo Non Stop Comics po „Monstressie” sięgnęło po „Pożeraczy Nocy” autorstwa Marjorie Liu i Sany Takeda. Sam komiks jest całkiem pokaźnej grubości, co mnie zaskoczyło, ponieważ jest on wydany w miękkiej oprawie. Ale o tym za chwilę. FABUŁA Amerykanie chińskiego pochodzenia – bliźnięta Milly i Billy – przeżywają ciężki czas. Ich życie, zarówno osobiste, jak i zawodowe, to pasmo niepowodzeń, a przy tym muszą walczyć o przetrwanie restauracji, którą prowadzą w Nowym Jorku. Na szczęście ich rodzice, Ipo i Keon, akurat składają w mieście coroczną wizytę. Wyemigrowali z Hong Kongu jeszcze przed narodzeniem dzieci i zawsze je wspierali, na dobre i złe. Teraz też są gotowi wyciągnąć pomocną dłoń, ale zaczynają się zastanawiać, czy wspierając Milly i Billy’ego, nie utrudnili im stanięcia na własnych nogach. Kiedy Ipo zmusza ich do posprzątania sąsiedniego domu – piekielnej, zaniedbanej rudery, w której doszło do morderstwa – bliźnięta czeka makabryczna niespodzianka. Noc przerażenia, krwi i nadprzyrodzonego szaleństwa ujawnia, że Ipo i jej dzieci kryją w sobie więcej, niż się wydaje.* OPRAWA GRAFICZNA „Pożeracze Nocy” to komiks, który jak pisałam wcześniej jest całkiem gruby. Zaskoczona jestem miękką okładką do niego, gdyż bałam się go czytać i otwierać szerzej, żeby mi się nie rozkleił, albo nie pozaginał. Okładka nie mówi nam nic, co spotkamy w środku, no może poza kobietą z nieodłącznym papierosem. Sam komiks ma dobrze rozpisane dialogi, które nie męczą oczu nadmiarem tekstu w dymkach, ale też ciągną fabułę do przodu. Rysunki? Coś pięknego. Są rysunki pełne spokoju, ale niepewności, a są takie, które wyrywają z butów dzięki dynamice. Były momenty, kiedy czytałam ten komiks naprawdę szybko, bo chciałam dowiedzieć się, co będzie dalej, a przy okazji pomóc bohaterom w potrzebie (jakby szybsze czytanie miało im w jakikolwiek sposób pomóc ). Nie miałam jeszcze okazji czytać „Monstressy”, ale „Pożeracze Nocy” to wejście z przytupem w nową serię, którą będę kontynuować. OPINIA OGÓLNA No nie ukrywam, że spodobał mi się pomysł na opuszczony dom pełen tajemnic i ogród pełen chwastów, które kryją znacznie więcej, niż powinny. Do tego dochodzą wymagający rodzice i dwójka nastolatków, którzy są trochę nieudolni. No... może bardziej niż trochę. Akcja „Pożeraczy Nocy” prowadzona jest dwutorowo. Mamy tutaj retrospekcję młodości rodziców i teraźniejszość, kiedy są już rodzicami. Całkiem dobrze jest to poprowadzone, a przeskoki nie mącą w głowie i nie dezorientują. Mało tego autorki dawkują nam tajemnice, a do ich rozwiązania jest jeszcze bardzo długa droga. Muszę przyznać, że fabuła prowadzona jest tu koncertowo, a oprawa graficzna tylko dodaje temu komiksowi uroku i buduje klimat, który czuć z każdej strony. Chcę więcej!
P2SO - awatar P2SO
ocenił na 8 5 miesięcy temu
Newburn Chip Zdarsky
Newburn
Chip Zdarsky Jacob Phillips
Easton Newburn to prawdziwy twardziel – były glina, który zmęczony korupcją w szeregach nowojorskiej policji, postanawia działać na własnych zasadach. Jako prywatny detektyw zawiera pakt z… całą przestępczą elitą Nowego Jorku. Newburn jest bezwzględny, sprytny i na każdego ma haka. To właśnie dzięki jego chłodnej kalkulacji udaje się utrzymać kruchy pokój między rywalizującymi rodzinami mafijnymi, a dzięki temu też spokój na ulicach. Każda sprawa, którą Newburn rozwiązuje, służy utrzymaniu delikatnej równowagi w przestępczym świecie. Sprawy są różnorodne, intrygujące, ale też niestety chwilami chaotyczne. Fabularnie są to epizodyczne historie, które dopiero pod koniec zaczynają się ze sobą łączyć. Dla niektórych może to być zaleta – buduje to pewną wielowątkowość i klimat serialu kryminalnego. Dla innych może to jednak być wada – bo trudniej tu o ciągłość i narracyjne napięcie. Na drodze Newburna pewnego dnia staje Emily, inteligentna i przebiegła dziewczyna. Widząc jej potencjał Easton ją rekrutuje i szkoli. Początkowo asystentka, z czasem staje się kimś znacznie ważniejszym. Jej przeszłość, podobnie jak przeszłość samego Newburna, zaczyna rzucać cień na ich wspólne działania. Sprawy się komplikują… Postać Newburna jest ewidentnie przerysowana: wszyscy się go boją, wszyscy go znają, jego słowo jest prawem. To taki detektyw idealny dla fanów mocnych, bezkompromisowych bohaterów z własnym kodeksem moralnym. Do minusów muszę jeszcze dodać niektóre dialogi, brzmiące trochę jak z taniego kryminału. Mimo to trudno się od tego komiksu oderwać. Wciąga i intryguje. Od strony graficznej jest bardzo solidnie, stylistyka idealnie pasuje do klimatu opowieści. Jest to typowy dla takich komiksów styl, który wyglada bardzo dobrze. Newburn to bardzo dobry komiks. Nie jest to dzieło idealne, momentami chaotyczne, ale nadrabia atmosferą, bohaterami i ciekawym pomysłem na świat. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DNH1ngZMmsU/?igsh=Nm1hYWllcnZkN202
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na 8 8 miesięcy temu
Hillbilly. Tom 2 Eric Powell
Hillbilly. Tom 2
Eric Powell
Cholera, naprawdę jest tu coś z Wiedźmina. A kocham Wiedźmina. I nie rzucam takich słów na wiatr. I nie chodzi tu o żadną memiczną już „słowiańskość”, ale pewną urokliwą swojskość. Mamy tu Rondella, potężnego brodacza z tasakiem wędrującego po górach Ameryki Północnej. Co nie napotka jakiegoś prostaczka lub co nie trafi do jakiejś wsi, okazuje się, że jego pomoc jest wskazana. Tasak zazwyczaj również. Bo pełno tam duszków, diabołów i innych baśniowych zmor do zatłuczenia. Rondell ma wygląd ponuraka, jednak poczciwina z niego, co potwora zatłucze, ale dzieciom historię na dobranoc opowie. Służy też mądrym słowem, a za przyjaciółkę ma spotkaną niegdyś niedźwiedzicę. Zaiste barwna to postać w barwnym świecie. Album to zbiór krótkich dość przypowieści, bardzo plastycznych i wciągających w swój magiczny klimat. Sprawnie to poprowadzone, spójne i niepozbawione szczerych emocji. Jakbym miał pomarudzić, to brakuje mi tylko większej stylizacji językowej - nie wiem czy u autora czy u tłumacza, ale językiem Sapkowski bardzo dużo zdziałał w budowaniu klimatu i tu też ładnie by to zadziałało. No i ja to bym dłuższe formy wolał, no. Ale to wdzięczny, dobrze napisany i cholernie klimatyczny komiks jest. Z rozkoszą nadrobię pierwszy tom, bo rozpościera się tu świat w którym naprawdę miło spędzić trochę czasu. Za egzemplarz dziękuję ślicznie Wydawnictwu. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na 8 6 miesięcy temu

Cytaty z książki Dylan Dog: Demoniczne piękno

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Dylan Dog: Demoniczne piękno