Dusza ognia

Okładka książki Dusza ognia
Terry Goodkind Wydawnictwo: Rebis Cykl: Miecz Prawdy (tom 5) Seria: Fantasy fantasy, science fiction
655 str. 10 godz. 55 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Miecz Prawdy (tom 5)
Seria:
Fantasy
Tytuł oryginału:
Soul of the Fire
Data wydania:
2006-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2006-01-01
Data 1. wydania:
2008-05-13
Liczba stron:
655
Czas czytania
10 godz. 55 min.
Język:
polski
ISBN:
8371208863
Tłumacz:
Lucyna Targosz

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dusza ognia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dusza ognia

Średnia ocen
7,3 / 10
1533 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
191
171

Na półkach: ,

„„Dusza Ognia” to piąty tom serii „Miecz Prawdy” autorstwa Terry’ego Goodkind'a.

Podczas lektury tego tomu odczuwałem różnorodne emocje – od zaciekawienia, przez konsternację, aż po rozczarowanie. „Dusza Ognia” jest pierwszą częścią cyklu, której wystawiam ocenę 7/10. Niestety mam z tą książką wiele problemów…

Zacznijmy od tego, że początek książki jest, moim zdaniem, bardzo obiecujący. Szczerze mówiąc, byłem zaintrygowany wątkiem demonów i z niecierpliwością czekałem na jego rozwój. Niestety, nagle, bez zapowiedzi, poznajemy kuchennego pomywacza Fitcha oraz pomocnicę rzeźnika Beatę, którzy mieszkają w odległej, dotąd nieznanej krainie.

Powiem tak. Rozumiem, dlaczego Terry Goodkind postanowił nam przedstawić Anderith i jego mieszkańców, jednak mam z tym mimo wszystko pewien problem. Miałem duży niesmak, gdy po zakończeniu jednego rozdziału i przejściu do kolejnego doświadczyłem takiego przeskoku tematycznego. Tym bardziej że wątek demonów był dla mnie czymś bardzo interesującym i zamiast czytać o nim dalej,, dostałem opowieść o jakimś pomywaczu… Byłem przekonany, że po rozstaniu z Richardem i Kachlan będziemy śledzić losy Zedda lub ewentualnie Ann, a tu dostaliśmy coś zupełnie innego.

Nie chce tu zbytnio zdradzać fabuły książki, więc powiem bardzo ogólnie, że wątki związane z krainą Anderith są w najgorszym wypadku znośne, a w najlepszym niesatysfakcjonujące. W dużym skrócie wątki Beaty i Fitcha uważam w całości za słabe, a wątek Ministra Spraw Duchowych i jego adiunkta za coś naprawdę dobrego, z bardzo moim zdaniem słabym zakończeniem. Przemiana Daltona Cambella to dla mnie po prostu… Nie rozumiem drogi tej postaci i jej przemiany… Znaczy, domyślam się, o co chodziło, bo tak ogólnie to rozumiem większość zamysłów Terry’ego Good kind’a, jednak mimo wszystko nie są one czymś, co mi przypadło do gustu.

Wspominałem w pewnym momencie, że liczyłem, iż po rozstaniu z Kachlan i Richardem będziemy śledzić wątek Zedda, czyli, moim zdaniem, prawdopodobnie najsympatyczniejszej i najciekawszej postaci cyklu. W omawianym tomie rzeczywiście mamy okazję śledzić przygody Pierwszego Czarodzieja, jednak fragmenty poświęcone Zeddowi stanowią jedynie niewielką część książki. Nie będę też ukrywał, że liczyłem na to, iż Zedd w niniejszym tomie zyska trochę na sprawczości i dokona czegoś naprawdę wielkiego, co przystoi do jego rangi… Niestety, znów cały splendor spadł na Richarda, co mnie osobiście rozczarowało. Fragmenty dotyczące Zedda były dobre, ale mogłyby być lepsze.

Przejdźmy w tym momencie do zagadnień związanych z Matką Spowiedniczką i Poszukiwaczem Prawdy. Jak już wspomniałem, wątek demonów od samego początku wydawał mi się bardzo interesujący i pozostał taki niemal do końca. Może nie jestem zbyt bystry albo nie do końca rozumiem magie w przedstawionym świecie, ale nie rozumiem, co tak naprawdę zrobił Joseph Ander… To jednak nie jest moje największe zastrzeżenie do tego wątku. Zdecydowanie większy problem mam z tym, że Richard znowu „z palcem w nosie” rozwiązuje główny problem przedstawionych wydarzeń. Mimo to wspomniany wątek uznaje za dobry element książki.

W omawianej pozycji zostały nam jeszcze zaprezentowane losy Ann… Omawiam je jako ostatnie, ponieważ uważam je za najlepiej napisane fragmenty książki. Podkreślę jednak w tym momencie, że określenie „najlepiej napisane” nie należy utożsamiać z czymś oryginalnym czy niezwykłym. Fragmenty opisujące losy Annaliny mają, moim zdaniem, najmniej niedoskonałości, dlatego cenię je najbardziej.

Jeśli chodzi o moje podejście do niniejszego tomu jako całości, to uważam, że „Dusza ognia” to dzieło, które niestety porusza zbyt wiele zagadnień, a co gorsza, część zaprezentowanych wątków nie wypada najlepiej. Oczywiście niniejsza książka nie jest złym dziełem, wręcz przeciwnie to kawał dobrej fantastyki, jednak nie jest to, jak dla mnie, tak dobra pozycja jak poprzednie tomy…

„„Dusza Ognia” to piąty tom serii „Miecz Prawdy” autorstwa Terry’ego Goodkind'a.

Podczas lektury tego tomu odczuwałem różnorodne emocje – od zaciekawienia, przez konsternację, aż po rozczarowanie. „Dusza Ognia” jest pierwszą częścią cyklu, której wystawiam ocenę 7/10. Niestety mam z tą książką wiele problemów…

Zacznijmy od tego, że początek książki jest, moim zdaniem,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3006 użytkowników ma tytuł Dusza ognia na półkach głównych
  • 2 270
  • 712
  • 24
779 użytkowników ma tytuł Dusza ognia na półkach dodatkowych
  • 494
  • 115
  • 65
  • 48
  • 23
  • 18
  • 16

Inne książki autora

Terry Goodkind
Terry Goodkind
Amerykański pisarz fantasy, zdaniem krytyków jeden z najbardziej porywających twórców fantasy. Zyskał światową sławę cyklem fantasy „Miecz Prawdy”, wydanym w łącznym nakładzie ponad 25 milionów egzemplarzy (w Polsce – 230 tysięcy) i przełożonym na ponad 20 języków. Na podstawie cyklu zrealizowano pod nadzorem Sama Raimiego dwusezonowy serial. Na podstawie Pierwszego prawa magii powstał bardzo dobrze przyjęty serial Legend of the Seeker. Goodkind bierze udział w amatorskich i półprofesjonalnych wyścigach samochodowych. Goodkind urodził się w największym mieście stanu Nebraska, Omaha. W młodości uczęszczał do szkoły plastycznej. W 1983 przeprowadził się do domu w lesie. Wysoko ceni sobie swoją prywatność, dlatego nie wiadomo dokładnie gdzie mieszka, poza ogólną informacją, że w zachodniej części Stanów Zjednoczonych. Zadebiutował w 1994 roku książką "Pierwsze prawo magii". Jako debiutujący pisarz zainkasował za swoją książkę rekordową sumę 275 000$. Seria Miecz prawdy opowiada dzieje Richarda Cyphera znanego również, jako Richard Rahl; Kahlan Amnell oraz czarodzieja Zeddicusa Z'ul Zorandera. Richard wiedzie spokojne, proste życie leśnego przewodnika, do czasu, gdy jego ojciec George Cypher zostaje zamordowany w brutalny sposób. Od tego momentu jego świat zostaje wywrócony do góry nogami, a to tylko przedsmak tego co ma się wydarzyć. W miesiąc później podczas jednej ze swych wędrówek po lasach pomaga pewnej nieznajomej dziewczynie ściganej przez czterech mężczyzn. Prawo do ekranizacji serii Miecz prawdy zakupił Sam Raimi. Raimi początkowo planował produkcję pięcioczęściowego miniserialu jednak po rozmowach z autorem książki zdecydował o produkcji pełnego sezonu serialu. Serial zadebiutował w USA 1 listopada 2008 roku pod tytułem Legend of the Seeker. Pierwszy sezon liczył 22 odcinki. Drugi sezon miał swoją premierę 8 listopada 2009 i zakończył się 22 odcinkami 23 maja 2010.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Imię wiatru Patrick Rothfuss
Imię wiatru
Patrick Rothfuss
Pół żartem, pół serio. Jest tylko jedna rzecz gorsza od źle napisanej książki - książka napisana tak dobrze, że co jakiś czas musisz się zatrzymywać i zachwycać nad tym, jak wspaniale układają się słowa, jak wyjątkowym wyczuciem wykazał się autor, jak świetne rozwiązania wybrał. Tak nie można robić, to wytrąca z immersji. A teraz na poważnie. To książka, która nie śpieszy się. Płynie powoli, pozwala nam złapać oddech, odpocząć, wczuć się w szum wiatru. Nie wiemy, dokąd zmierzamy, ale po prostu ufamy, że to właściwy kierunek. Na pochwałę zasługuje niemalże wszystko. Rothfuss ma niezwykłą lekkość w tworzeniu pamiętnych postaci, zarówno na pierwszym, jak i na drugim, a często nawet na trzecim planie. To w sporej mierze zasługa dialogów, które brzmią swobodnie i naturalnie. Autor pokazał nam jedynie dość niewielki skrawek świata, ale za to zrobił to wiarygodnie i skrupulatnie. Wiemy tyle, ile potrzebujemy i ani grama więcej. To, rzecz jasna, w sporej mierze konsekwencja narracji pierwszoosobowej, którą pisana jest większość książki. To zaleta - pozwala nam zrozumieć i wczuć się w skórę głównego bohatera, Kvothe, który jest postacią ciekawą, rozbudowaną i niejednoznaczną. Jeśli do czegoś mogę się przyczepić, to tylko do końcówki, w której fabularnie Rothfuss zagrał parę złych nut i pewne wydarzenia wybrzmiały nieodpowiednio. Trochę wyglądało to, jakby autor miał problemy z zamknięciem powieści i poszedł na skróty. To jednak za mało, by zmienić mój odbiór tej książki.
Kanver - awatar Kanver
ocenił na 10 4 dni temu
Nadzieja pokonanych Terry Goodkind
Nadzieja pokonanych
Terry Goodkind
Szósta część cyklu i szóste Prawo Magii. MOŻESZ SIĘ PODPORZĄDKOWAĆ TYLKO WŁADZY ROZUMU. Nic nie usprawiedliwia zła. Szczególnie ignorancja i głupota. Głupota bowiem jest najczęstszą przyczyną zła. Pomaga mu się rozprzestrzenić, nie stawiając w porę granic. Uwielbiam cały cykl właśnie za to. Za uniwersalną mądrość, którą ta historia jest wypełniona. Prawa Magii to nic innego jak ogóle prawa dotyczące dobra i zła. To jasne drogowskazy dla ludzi, którzy kierując się ich mądrością uniknęliby wielu kłopotów. W związku z tym, że mam zwyczaj czytać serie w rozłożeniu na miesiące, a nawet lata, powrót zawsze jest dla mnie podszyty nutką ekscytacji, ale też i pewnej obawy czy to będzie powrót równie udany, jak zapamiętane wrażenia z przeszłości. W przypadku tego autora i tej serii NIGDY nie mam obaw. Po prostu wiem, co dostanę i jestem pewna, że znów czeka mnie ogrom emocji i wrażeń. Tym razem oczywiście też tak było. Terry Goodkind dokonał rzeczy niezwykłej. Stworzył opowieść, która przyciąga mnie zawsze z taką samą mocą. Kreacja świata, postaci i fabuły idealnie wpasowuje się w mój odbiór rzeczywistości. Odnajduję tam niezmiennie analogie do prawdziwego życia, a postrzeganie dobra i zła jest całkowicie zgodne z moim. Idea Poszukiwacza Prawdy jest mi bardzo bliska, a postawa bezwzględności wobec wszelkich przejawów zła, co jest równoznaczne z negowaniem “nadstawiania drugiego policzka” bardzo do mnie trafia. Ten cykl ma moc. Moc prawdy. Duże emocje gwarantowane. Za każdym razem.
Kasiag - awatar Kasiag
ocenił na 10 1 rok temu
Świątynia Wichrów Terry Goodkind
Świątynia Wichrów
Terry Goodkind
„Świątynia Wichrów” to kolejne dzieło autorstwa Terry'ego Goodking'a, wchodzące w skład cyklu „Miecz Prawdy”. Niestety, niniejszy tom nie wybił się jakością ponad poprzednie i pozostał tylko kawałkiem bardzo dobrego fantasy. Piszę to ze smutkiem, uważam bowiem, że dzieła napisane przez Good king'a mogłyby zyskać miano co najmniej rewelacyjnych powieści, gdyby tylko styl autora byłby nieco inny. Jestem bardzo wyrozumiałym czytelnikiem, ale nawet mi kilkukrotnie zgrzytały zęby podczas czytania niektórych dialogów… Przykładowo, rozmowa Kachlan z Nadine , podczas której Matka Spowiedniczka prosi zielarkę, by ta zaopiekowała się Richardem, kto czytał, chyba skojarzy, o jakim fragmencie mówię. W każdym razie ukochana Richarda tłumaczyć jego przyjaciółce chyb z 4 razy, o co jej chodzi i czego oczekuje… Masakra… Wspomniany fragment czytałem z poczuciem żenady… Podobne odczucia miałem, gdy czytałem fragment, w którym Kachlan ściga Merita… Podczas pościgu Matka Spowiedniczka powtarzała każdemu, że mimo swoich ran i zmęczenia musi powstrzymać kontrolowanego przez Jaga ngana czarodzieja, zanim ten zdąży wyrządzić większe szkody. Jest nam więc sugerowane, że czarodziej mógłby zrobić wiele złego przy pomocy swego daru… Mimo to, w momencie kiedy Kachlan udaje się złapać wspomnianą niezwykle groźną postać, to zamiast ją błyskawicznie porazić swoją mocą, zaczyna ona z nim dyskutować i prowadzić krótki, ale moim zdaniem, konkretnie nie na miejscu dialog… Czytając ten fragment, miałem w głowie tylko myśl: „Nie no, to tak na serio?”. To było takie głupie, nawet jak teraz o tym piszę, czuję poczucie żenady. Kolejnym minusem jest, jak dla mnie, zbytnie rozwleczenie wątku zarazy… Jeśli poświęciło się tyle czasu na wątek choroby i wywołanego przez nią kryzysu, to równie dużo powinno się poświęcić uwagi na temat jej powstrzymania… Niestety, w tym tomie, podobnie jak w drugim, zostaje nam przedstawione wielkie zagrożenie, które koniec końców Richard pokonuje z „zamkniętymi oczami”, co mnie osobiście trochę zirytowało… Ogólnie odnoszę wrażenie, że w poprzedniej części cyklu akcja była dynamiczniej i lepiej poprowadzona. Trochę ponarzekałem, to teraz czas napisać o tym, co naprawdę dobre w niniejszej pozycji, czyli o wątkach Ann i Zedda oraz Nathana i Clarissy. Fragmenty opowiadające o przygodach obu duetów są nie tylko bardzo ciekawe, ale również i dobrze napisane (mają odpowiednią długość, nie są niepotrzebnie rozciągnięte). Jak na ten moment, stary prorok wydaje mi się najbardziej interesującą postacią całej serii. Bardzo jestem ciekaw, jak dalej się potoczą losy wspomnianego bohatera. Wątek Drefana Rhala, uzdrowiciela Raug’Moss, wniósł do tomu naprawdę sporo grozy i brutalności. Ogólnie uważam go za coś dobrego, ale mimo wszystko bardziej cenię sobie fragmenty z udziałem Zedda oraz Nathana. Obaj wspomniani czarodzieje wydaja się bardzo groźnymi i potężnymi osobami, są jednak tacy nie tylko ze względu na swój ogromny magiczny dar, ale przede wszystkim dlatego, że są ludźmi bardzo sprytnymi i mądrymi. Bardzo lubię takie kreacje czarodziejów. Ogólnie mówiąc, niniejsza pozycja to bardzo dobre dzieło fantasy, które prezentuje nam losy ciekawych postaci, jak Nathan, Zedd, Richard czy Kachlan, które stawiają czoła zagrożeniom, jakie czyhają na równie interesujący tzw. Nowy Świat. Niestety, Terry Good king, posiada bardzo specyficzny styl pisania, który część czytelników tylko zirytuje, a dla innych będzie czynnikiem odrzucającym od lektury. W każdym razie sposób pisania dialogów (bo to one są najczęściej najgorszym elementem) jest powodem, dla którego niniejsza pozycja, jak i poprzednie tomy cyklu, nigdy w moich oczach nie zyskają miana rewelacyjnych pozycji.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Proroctwo:  Dziecko Ziemi Elizabeth Haydon
Proroctwo: Dziecko Ziemi
Elizabeth Haydon
Drugi tom cyklu Symfonia wieków, opowiadającej o losach Bajarki Rapsodii, asasyna Achmeda i olbrzyma Grunthora. W tym tomie główna bohaterka odnajduje także swojego dawnego ukochanego. Rapsodia i Ashe wyruszają w niebezpieczną podróż, podczas której spotkają smoczycę Elynsynos i stają do walki o życie patriarchy Sepulvarty. W tym samym czasie Achmed i Grunthor, poszukują śladów znienawidzonego demona, zagłębiają tajniki górskiej siedziby bogów i swych nowych, niedawno odkrytych mocy... Podobało mi się że autorka opowiedziała więcej o koncepcji żywiołów stojącej za systemem magii. Każdy z czterech głównych bohaterów jest powiązany z jednym z pięciu elementów. Grunthor jest związany z ziemią, Achmed włada magią wibracyjną, która jest powiązana z wiatrem, Ashe dowodzi wodą, a Rapsodia z kolei, odkrywa w sobie moc panowania nad ogniem oraz eterem (piątym żywiołem wywodzącym się z gwiazd) i dzierżąc w dłoni płonący miecz Clarion, dowiaduje się o swoim posłannictwie: Iliachenva'ar -- Ostatnia Strażniczka i Obrończyni. Każdy z nich jest nosicielem jednego z żywiołów a razem, stanowią jedyną skuteczną broń przeciwko nieznającemu czasu Złu -- F'dorowi. Elizabeth Haydon, jak sama podkreśliła w jednym z wywiadów, nie pretenduje do miana wielkiej pisarki. Swoją twórczość określa bez żenady jako efekt uboczny postrzelonego umysłu. I muszę przyznać, że podoba mi się takie wariactwo.
Eufrozyna - awatar Eufrozyna
oceniła na 8 3 lata temu
Władca Pierścieni J.R.R. Tolkien
Władca Pierścieni
J.R.R. Tolkien
Ponieważ jestem ojcem moich córek, zachęcam je łamane zmuszam do zapoznawania się z moimi fenomenami kulturowymi, dzięki którym stałem się takim człowiekiem jakim się stałem (to jest doprawdy banał, wystarczy tysiąc razy zobaczyć bambi disneya i tysiąc razy gwiezdne wojny, i bumc, ja). Dziewczyny potrafią poprawnie wymienić wszystkich x-menów z co ważniejszych składów (na spin offy też przyjdzie pora), wiedzą który trans formers jest który, jak się nazywają żółwie ninja, i całkiem nieźle potrafią zidentyfikować dwadzieścia statków kosmicznych, od uss enterprise po tie interceptora. Lubię im sprzedawać te moje bzdury i patrzeć jak im się zapalają oczy, mogę wtedy trochę przeżyć jeszcze raz ten pierwszy raz, a przecież pierwszy raz tak naprawdę można przeżyć tylko jeden raz. Kupiłem niedawno taki niemożliwy zestaw planszowych gier fabularno- fantastycznych, jako pisklę tak właśnie wyobrażałem sobie ostateczny etap ewolucji wszechświata. Pomyślałem: sprzedam im Tolkiena. To się może wciągną i tym lepiej im wejdzie wcielanie się w druidki i zabójczynie, do czego być może nigdy nie dojdzie. No i zaczęliśmy czytać razem. Wróć. Najpierw przeszedłem ze trzy fora fantastyczne na których ludzie wyzywali się od najpodlejszych kłócą się, czy Łoziński czy Skibniewska. Mam kolosalny sentyment do Skibniewskiej, ale nie jestem głuchy na rozsądne słowa. Wziąłem Łozińskiego. Niech mnie Elendil bije! Jakie to jest naprawdę bez przesady niezaprzeczalnie wspaniałe. Jak to jest dobrze napisane. Jaki jęk się wydobył z gardeł kiedy w Morii, czy ktoś jeszcze nie wie co w morii? Może ktoś tu trafi przed lekturą, niech wie, że w Morii, och, jej, w tej morii. Więc jęk się wydobył spod kołdry. W Lothorien obydwie mendki zastygły w takim złocistym beztrwaniu, a może mi się tylko tak wydawało. Nad Anduiną przywarły do dna łodzi. Przejął je trupim chłodem upiór z kurhanów. Tylko, ten Boromir, tatko, wszystko jest w porządku z tym Boromirem? Nie wiem, córko, nie wiem. Zobaczy się gdzieś koło Amon Hel. Dziękuję moim córkom, jeżeli kiedykolwiek to przeczytają, ale pewnie nie, za to że sobie to przeżyłem jeszcze raz, a teraz wam o tym opowiadam w gospodzie "pod rozbrykanym kuckiem". A, tłumaczenie. No więc, Łazik jest dla mnie nadal dziwny, też dziwi maniera tłumaczenia niektórych nazwisk a niektórych nie, ja bym wszystko zostawił, z drugiej strony, ja bym tego w ogóle nie tłumaczył, bo to jest pięknie napisane. Ale , z całym szacunkiem dla moich pięknych wspomnień, tłumaczenie Łozińskiego jest bezapelacyjnie lepsze, a ile lepsze to się przekonałem jak kiedyś w aucie polecał audiobook w tłumaczeniu Skibniewskiej właśnie. No, podyskutowali, ale prawda jest z nami. A teraz zjeżdżam poczytać jak ten Frodo to jednak do tego mordoru lezie zamiast do minas tirith, kto to widział, co to będzie, że tego Sama ma chociaż, tyle dobrego.
iHS - awatar iHS
ocenił na 10 9 dni temu

Cytaty z książki Dusza ognia

Więcej
Terry Goodkind Dusza ognia Zobacz więcej
Terry Goodkind Dusza ognia Zobacz więcej
Terry Goodkind Dusza ognia Zobacz więcej
Więcej