I po raz kolejny Caldwellowe południe USA - miejsce, gdzie człowiek nie bywa człowiekowi człowiekiem, chore namiętności buzują, a poszukiwanie szczęścia zamienia się w walkę wszystkich ze wszystkimi - także, a może zwłaszcza w ramach rodziny. Efektem - zabójstwo.
To także rzecz o złudzeniach. Że można wykopać żyłę złota - bo mamy tu złagodzoną, acz jak zawsze niszczącą, wersję gorączki złota (z wiadomym skutkiem). Że mężczyzna z kobietą mogą mieć równoważny, szczęśliwy związek bez przemocy. Że rasa nie ma znaczenia wobec wspólnoty losu.
Tu trzeba być twardym, jeżeli nie bezwzględnym, a szukając szczęścia - egoistycznie pojmowanego - łamać prawa ludzkie, o tzw. boskich nawet nie mówiąc. Ilustracją jest np. oddanie przez patriarchę rodu Tay Taya zbiorów z wyznaczonego poletka Kościołowi. “Poletko Pana Boga” to zatem ten kawałek, który miał być świętością nie do ruszenia. Ale jak to w życiu, opętani żądzą złota, kopią i tu….
“To jest Poletko Pana Boga, Pluto. Dumny jestem, że chociaż niewiele mam, przecież dzielę się z tym z Panem Bogiem.
- A co tam rośnie w tym roku?
- Co rośnie? A nic. Najwyżej trochę mleczów i łopuchów, bo po prostu nie miałem czasu zasadzić bawełny tego roku. Ja, moje chłopaki i te dwa czarnuchy tacyśmy byli zajęci czym innym, że na razie musiałem zostawić odłogiem poletko Pana Boga.(...) Za nic bym nie chciał znaleźć tej żyły na panaboskim poletku, bo potem musiałbym to wszystko oddać na kościół”.
“Jeszcze nie widziałem mężczyzny ani kobiety, którzy by nie ryli się w ziemi, kiedy ich złapie gorączka złota. Człowiek zaczyna myśleć, że może następnym uderzeniem kilofa wyrzuci na wierzch garść tych żółtych bryłek, a wtedy, rany boskie, kopie i kopie, i kopie!”.
“- Niedługo trafię na żyłę.
- To samo mówiłeś 14 czy 15 lat temu. Z wiekiem wcale nie nabrałeś rozumu”.
“- Nie bardzo się mogę połapać — wtrącił Pluto — ale coś mi wygląda, że teraz kopiecie na poletku Pana Boga.
- No, to nie będziesz się tym długo martwił — odrzekł Tay Tay — bo dzisiaj rano przeniosłem panaboskie poletko na drugą stronę farmy. Nie ma strachu, żebyśmy w najbliższym czasie dokopali się na nim do żyły. Poletko Pana Boga jest tam bezpieczne jak na samej Florydzie”.
Ażeby wykryć mityczną żyłę złota, sympatyczna rodzinka porywa i więzi (!!!) pewnego albinosa, bo o takich ludziach krąży legenda, że umieją ją znaleźć.
“- Już odgadł, gdzie złoto?
- Jak dwa a dwa cztery - odparł Tay Tay. - Kiedyśmy go tu sprowadzili i powiedzieli, co ma robić, od razu pokazał to miejsce, gdzie teraz jest nowy dół. Powiedział, że tu trzeba kopać, a trafi się na żyłę. No i żyła tam jest.
- A skąd wiecie? Znaleźliście już bryłki?
- No, jeszcze niezupełnie. Ale z każdą minutą jesteśmy bliżej”.
“- Potrafisz zgadnąć, gdzie jest żyła złota?
- Albo ja wiem? Nigdy nie próbowałem.
- To lepiej się pomódl, żebyś odgadł rzekł Will. – Bo jeżeli nie potrafisz, wszyscy tutaj będą wściekli na ciebie i nie wiadomo, co ci się może zdarzyć” (...) “Pod ich spojrzeniami czuł się jak zwierzę na pokazie. Wszyscy przyglądali mu się, natomiast on mógł patrzeć tylko na jedną osobę naraz”.
Krótką pociechą Dave’a jest, że zainteresuje się nim Jill, córka patriarchy i ewidentna nimfomanka…. “Do tej pory Tay Tay ani przez chwilę nie uważał Dave'a za ludzką istotę. Od poprzedniego wieczora traktował go jako coś odmiennego od człowieka teraz jednak, gdy ujrzał uśmiech Dave'a, zaświtało mu w głowie, że chłopak należy do rodzaju ludzkiego”.
A zarazem w chwili próby, walki o prawa pracownicze ci sami ludzie potrafią zachować się pięknie, zachowując ludzką godność.
I jeszcze jedno: zawsze byłem przekonany, że Południe było bardzo purytańskie, a tu proszę: zaskakująca swoboda seksualna młodych dziewcząt i nie tylko, wymienianie się “karesami” w ramach rodziny uchodzi tu niemal za normę, tak jak i publiczne molestowanie synowej… A reakcją na takie zachowania jest nie tyle oburzenie, ile zrozumienie dla takich porywów (serca...?).
“W życiu nie widziałam takiego chłopa. Ciągle próbuje mnie dotykać albo gdzieś ściskać, a teraz jeszcze chciał przyłapać mnie na golasa. Nigdy nie widziałam takiego człowieka”.
“- A ja chyba sypiam z tobą dosyć często, jeżeli tylko nie zadzierasz nosa i nie zaczynasz pleść o jakiejś cholernej świętości zbliżenia z kobietą i takich tam bzdurach. Więc dlaczego do diabła nie wolno mi powiedzieć, że chcę Gryzeldy? Chyba nie możesz żądać, żeby taka dziewczyna się zaszpuntowała?”.
“To ja muszę ciebie prosić, żebyś się ze mną czasem przespał, a Miła Jill przyjeżdża na jedną noc I zaraz ją bierzesz! Przecież nie jest ładniejsza ode mnie”.
“Powiadam tu najpiękniejsze rzeczy, jakie mężczyzna może mówić o kobiecie. Kiedy chłopa aż korci, żeby tak łazić na czworakach i coś lizać – no dziewczyno, wtedy dopiero robi się z niego prawdziwy mężczyzna”.
“- Kobieta nie może kochać mężczyzny, jeżeli nie jest taki. Bo w tym tkwi coś, to wszystko zmienia. (...) A Will.. Will zerwał ze mnie wszystko, podarł mi na strzępy i powiedział że to zrobi. I zrobił tato.(...) Jak kobiecie raz ktoś da coś podobnego, już potem nigdy nie jest ta sama. Jakoś ją to otwiera, czy co. Nie potrafiłabym nigdy naprawdę kochać innego mężczyzny, jeżeli by mi tego nie zrobił”.
“- Gryzelda nie będzie się starała przeszkadzać mi w podglądaniu ani następnym razem, ani nigdy w ogóle. Owszem, teraz nie wystąpi tutaj i nie powie, że mam rację, ale mimo to będzie kontenta jak wszyscy diabli, kiedy ją znowu zobaczę. Ona wie doskonale, że cenię sobie to, co widziałem. No, nie jest tak, Gryzeldo?
— Dajże spokój, tato”.
“- Przyjrzyj się tym dziewuchom. Żadna nie jest chora. Miła Jill jest w porządku i Gryzelda też. I Rozamunda to samo. Wszystkie trzy są porządne, czyściutkie, synku. Za nic bym nie chciał mieć w domu takiej zarażonej. Tak by mi było wstyd, że nie wiedziałbym, gdzie się schować, jakby kto do mnie zaszedł. Musi ci być ciężko żyć z taką zarażoną kobitą, jak ta twoja. Dlaczego to tak jest, że tutaj w mieście tyle bogatych dziewcząt ma te choroby?
- Nie wiem - odparł cicho”.
Odpowiedzią czy też usprawiedliwieniem może być to: - “Gdzieś nam zrobiono paskudny kawał (..) Pan Bóg powsadzał nas w ciała zwierząt, a kazał postępować jak ludziom. Tu był początek całej biedy. Gdyby nas stworzył takimi, jakimi jesteśmy, ale nie nazwał ludźmi, nawet ostatni z nas wiedziałby, jak żyć”.
Inne cytaty
“Po całej Dolinie rozsiane były miasteczka przyfabryczne i obrośnięte bluszczem przędzalnie; wszędzie były dziewczyny o jędrnych ciałach i oczach jak szafirowe kwiaty powoju, a na rozprażonych ulicach stali, spoglądając po sobie, mężczyźni i wypluwali płuca w sypki, żółty pył Karoliny”.
“Przypomniał sobie czasy, kiedy fabryka szła dzień i noc. Mężczyźni, którzy tam pracowali, byli zmęczeni, wyczerpani, natomiast dziewczyny kochały się w krosnach, wrzecionach i lotnych kłaczkach bawełny. Za obrośniętymi bluszczem murami fabryki te dziewczęta o szalonych oczach wyglądały jak kwitnące rośliny w doniczkach”.
“Materiały tkane w niebieskim świetle rękami dziewcząt okrywały ich ciała, ale pod tkaniną drżenie prężnych piersi było niby szybkie ruchy niespokojnych dłoni. W miasteczkach Doliny piękność była żebracza, a głód silnych mężczyzn przypominał skowyt bitych kobiet”.
“Nie miał pieniędzy. Gdyby natomiast wybrano go na szeryfa, sprawa wyglądałaby inaczej. Dostawałby dobrą pensję z dodatkami, a jego zastępcę mogliby jeździć w teren, dawać komunikaty do prasy i przeprowadzać wszystkie aresztowania. On siedziałby sobie spokojnie w pokoju bilardowym i wywoływał nad stołem wyniki gry”.
“Wielki siedmioosobowy wóz mknął poprzez mrok; dwa długie promienie reflektorów wyglądały jak czułki szybko lecącego owada, kiedy tak przebijał się przez stojącą przed nim ścianę ciemności”.
“ - I tak to ciągniemy bez końca – rzekł ze znużeniem Tay Tay.
- I coraz dalej jesteśmy od szczęśliwego życia”.
“- Szkoda, że człowieka można zabić tylko raz. Ja bym go chętnie zabijał ciągle.
- Póki bym mógł kupować naboje, żeby do niego strzelać”.
“Przeżył swoje życie z mocnym postanowieniem utrzymania spokoju w rodzinie. Teraz to już nie było ważne. Nic nie miało znaczenia, bo oto na jego ziemi rozlana została krew – krew jego dziecka”.
Opinia
Nie mozna odmówić autorowi talentu do przekładania ważnych tematów moralnych na literacka fabułę .Tu mamy wariacje na temat granic do jakich ludzie mogą się upokorzyć i "zaprzedać duszę", by zaspokoić swoja chciwość materialną .Niestety rozwiązanie, jakie przygotował autor niczego nie rozwiązuje. Cała historia nie dodaje też niczego nowego do zagadnienia. Może zbyt prosty podział czarno-biały proponuje autor? może brakuje niuansów i wewnętrznej walki? może przerysowanie bogactwa Fischera zaciemnia problem, który może dotykać większości z nas? Może zbyt łatwo czytelnik stwierdza: jacy to ludzie bogaci potrafią być chciwi i małoduszni. Zabrakło mi tu finezji etycznej i ciekawiej zbudowanych postaci.
Nie mozna odmówić autorowi talentu do przekładania ważnych tematów moralnych na literacka fabułę .Tu mamy wariacje na temat granic do jakich ludzie mogą się upokorzyć i "zaprzedać duszę", by zaspokoić swoja chciwość materialną .Niestety rozwiązanie, jakie przygotował autor niczego nie rozwiązuje. Cała historia nie dodaje też niczego nowego do zagadnienia. Może zbyt prosty...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to