Detektyw Melania Kura

Okładka książki Detektyw Melania Kura
Ewa Martynkien Wydawnictwo: Edipresse literatura dziecięca
124 str. 2 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Data wydania:
2018-03-14
Data 1. wyd. pol.:
2018-03-14
Liczba stron:
124
Czas czytania
2 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381173599
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Detektyw Melania Kura w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Detektyw Melania Kura

Średnia ocen
7,1 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
752
705

Na półkach:

W Końcu Świata gospodarz Jakub prowadzi swoje gospodarstwo. Jego przyjaciółką jest pewna kura o imieniu Melania. Marzeniem Melanii jest zostanie prawdziwym detektywem, ale niestety mimo wolnych wakatów na to stanowisko nikt dotąd nie chciał jej zatrudnić, bo kur nie traktuje się poważnie. Żeby jednak Melanii nie było aż tak przykro Jakub wpadł na pewien pomysł. Podarował przyjaciółce specjalny mundurek i pozwolił jej pełnić funkcję ochroniarza w jego gospodarstwie. Melania dziarsko rusza na patrol. Pewnego dnia w okolicach pobliskiej rzeki Smętki znajduje nielegalne wysypisko śmieci. Teraz już rozumie, dlaczego ryby Miętusy postanowiły się stąd wyprowadzić. Bo woda w rzece jest niezbyt czysta. Cóż zrobić? Należy znaleźć i ująć sprawcę tego przestępstwa. Melania wreszcie jest w swoim żywiole. Kierując się intuicją i niesamowitą odwagą natrafia na konkretne ślady, które w pierwszej chwili doprowadzają ją do kogoś, kto jest jej bardzo bliski. Mimo dowodów nie daje temu wiary i szuka dalej… Okazuje się, że jej determinacja się opłaciła i winny w końcu zostanie ukarany.

Książka o przygodach Melani jest świetnym kryminałem ekologicznym dla najmłodszych. Ma wartką akcję, ciekawych bohaterów i edukacyjny charakter. Zatem polecam.

W Końcu Świata gospodarz Jakub prowadzi swoje gospodarstwo. Jego przyjaciółką jest pewna kura o imieniu Melania. Marzeniem Melanii jest zostanie prawdziwym detektywem, ale niestety mimo wolnych wakatów na to stanowisko nikt dotąd nie chciał jej zatrudnić, bo kur nie traktuje się poważnie. Żeby jednak Melanii nie było aż tak przykro Jakub wpadł na pewien pomysł. Podarował...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

18 użytkowników ma tytuł Detektyw Melania Kura na półkach głównych
  • 16
  • 2
9 użytkowników ma tytuł Detektyw Melania Kura na półkach dodatkowych
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Łopianowe pole Katarzyna Ryrych
Łopianowe pole
Katarzyna Ryrych
"Łopianowe Pole" to książka Katarzyny Ryrych, specjalistki od dziecięcej literatury, a tym samym wielu wzruszeń podczas czytania. Wiele spośród jej książek zapada w pamięć, są pięknie ilustrowane, poruszają ważne tematy dla młodszych i starszych czytelników. Tym razem mamy przedstawiony zbiór opowiadań, które łączą się ze sobą, a czytane kolejno, przybliżają sylwetki bohaterów - dzieci z podwórka oraz dorosłych mieszkańców. Ich różne historie, różne problemy, z którymi się zmagają. Wszystkie wątki są blisko łopianowego pola, to tam dzieci biegają, zakopują skarby, tworzą swój dziecięcy wyjątkowy zaczarowany świat. Autorka świetnie wymyśliła postacie dzieci, które mimo iż różnią się między sobą, to potrafią się świetnie dogadywać i bawić. Są bardzo grzeczne, niemal takie jak sprzed stu laty - tak często mówi o nich starsza pani Marianna, nazywana Czarownicą. Urokliwa staruszka, która jest bacznym obserwatorem zabaw, a w trudnych momentach przybywa ze swoją magią. Bohaterowie są zaprezentowani według cech charakterystycznych, zapewne to celowy zabieg, na który mamy zwrócić uwagę. Nadane mają ksywki, przezwiska. Wśród dzieci jest: Najgrubszy, Najmądrzejszy, kolejny to chłopiec utalentowany muzycznie, który dopiero co się wprowadził nazywany Szopenem. Jest Magda i jej niewidoma siostra Krecia. Jacek, który uwielbia "Piratów z Karaibów". Wołają na niego Jack Sparrow, nosi chustę zasłaniającą głowę bez włosów. Chłopiec choruje na nowotwór, mimo to nie traci pogody ducha i pragnie bawić się ze wszystkimi. Jeszcze inny bohater to brudny Harry Potter, chłopiec z wielodzietnej rodziny, którego przydomek wziął się, jak nietrudno się domyśleć, z brudnych ubrań i rąk. To jemu bardzo dużo czasu poświęcała przemiła pani Dora od przyrody. Wszystkie te dzieciaki łączy szczególna więź, zabawy na podwórku przy łopianowym polu, na trzepaku, huśtawce. Zawsze wokół nich kręci się kot Czarownicy Marianny, z którym chętnie rozmawiają. Mają przeróżne troski, jak to dzieci, jednak we wszystkim odnajdują radość życia. Bardzo lubią starszą panią zwaną czarownicą, ma miłego kota i w ogóle lubi zwierzęta. Odwiedza ją dość często weterynarz dr A. Kula. Dzieci odczytały, że to wampir Drakula, a to po prostu weterynarz Ambroży Kula, którzy służy pomocą zwierzętom. Dzieją się przy łopianowym polu rzeczy niezwykłe, kapcie są niczym zwiadowcy, huśtawka ożywa, niegrzeczna dziewczynka zamienia się w żabę, z pudełka pani Dory ucieka nuda. Zaczarowany bajkowy świat. Autorka opisuje ważne problemy z jakimi niewinne dzieci się zmagają: bieda, alkoholizm, odrzucenie, choroba nowotworowa, niepełnosprawność, śmierć bliskiej osoby, problemy rówieśnicze, ale w taki sposób, że tego nie odczuwamy. Namalowała to w zaczarowany sposób i może właśnie tym oto sposobem książka Katarzyny Ryrych zdobyła uznanie i nagrodę literacką za książkę dla dzieci IBBY 2017. To już nie pierwsza nagroda autorki, pisze tak wspaniale i trafia w dziecięce serca, że tych nagród jest wiele. Dlatego też między innymi sięgam po te wspaniałe, miłe, ciepłe i mądre opowieści, które serdecznie polecam. Miłej lektury :)
PrzyczajonyPompon25 - awatar PrzyczajonyPompon25
ocenił na 8 11 miesięcy temu
Biuro detektywistyczne Dziurka od klucza Renata Piątkowska
Biuro detektywistyczne Dziurka od klucza
Renata Piątkowska
Jeśli Wasze dzieci lubią detektywistyczne zagadki i wychowały się na ilustracjach Joanny Kłos — ta seria jest strzałem w dziesiątkę! 🔍 Dwójka szkolnych przyjaciół, Julek i Mikołaj, zakłada biuro detektywistyczne o intrygującej nazwie „Dziurka od klucza”. Tylko co dokładnie zobaczą przez tę dziurkę… i czy uda im się rozwikłać tajemnice ze szkolnych korytarzy oraz sąsiedztwa? Trzy część „Biuro detektywistyczne Dziurka od klucza” , a w każdej kilka spraw do rozwiązania. Nasi bohaterowie nie zniechęcają się chwilowym brakiem pomysłów ani zagmatwanymi tropami. Choć nie zawsze wpadają na rozwiązanie od razu — jak przystało na prawdziwych detektywów 😉 Trochę jak Sherlock i Watson… tylko młodsi, szkolni i z plecakami! W najmniej spodziewanym momencie trafiają na cenną wskazówkę i rozwiązują sprawę. Nie brakuje tu dreszczyku emocji, ale i dobrego humoru. Tej dwójki, ich psa oraz babci — która nieraz pomoże w śledztwie albo przyprowadzi nowego klienta — po prostu nie da się nie polubić. Zagadki wciągają, a z każdą kolejną historią coraz bardziej chce się wiedzieć, jak wszystko się skończy. Do tego świetne ilustracje, które robią robotę! 🎨 To także idealne książki dla dzieci, które dopiero zaczynają przygodę z samodzielnym czytaniem. Bohaterowie w ich wieku, szkolny chaos, duża czcionka, ilustracje i wciągająca fabuła — to przepis na książki, przy których czytanie naprawdę nie ma prawa się nudzić 📚🔎
DecuStyle - awatar DecuStyle
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Dziki robot Peter Brown
Dziki robot
Peter Brown
"Dziki robot" znakomita książka, którą przeczytałam zafascynowana obejrzanym w kinie filmem. Zarówno film jak i książka robią piorunujące wrażenie, autor Peter Brown włożył ogrom serca, żeby stworzyć niezwykłą postać robota Roz poprzez swoje poszukiwania w tym temacie. Zgłębiał tajniki robotyki, różne nowoczesne technologie, a także jak w przyszłości będą wyglądać roboty i czemu miałyby służyć. Ponadto wielogodzinne obserwacje świata dzikich zwierząt przez co doszedł do wniosku, że zarówno dzikie stworzenia jak i roboty mają ze sobą coś wspólnego, a mianowicie zwierzęta mają swoje powtarzające się rutyny, są owszem wolne i dzikie, ale w pewien specyficzny sposób zaprogramowane do powtarzających się czynności. To ciekawe, że właśnie te spostrzeżenia stały się podwaliną do "narodzin" dzikiego robota Roz, który trafia na wyspę pełną dzikich zwierząt i adaptuje się i żyje z nimi w pełnej symbiozie. To spotkanie rozwiniętej technologii z naturą. Roz jako model Rozzum 7134 budzi się na wyspie po tym, jak sztorm spowodował, że pozostałych 495 tych samych modeli zatonęło w oceanie. Zostało ich tylko pięć, z czego Roz jedyna sprawna i nieuszkodzona. Roz nie wie kim jest i jak się tutaj dostała na wyspę, nie zna swojego przeznaczenia ani celu. Wie tylko, że musi przeżyć, ma tak zaprogramowany "instynkt przetrwania". Ucieka przed burzą, przed atakiem niedźwiedzi i już wie, że aby przeżyć musi się przystosować do otoczenia. Obserwuje zwierzęta, uczy się ich, zarówno zachowania jak i mowy. One wszystkie są bardzo nieufne do niej, traktują ją jak potwora. Wszystko ulega zmianie, kiedy robotka z każdym dniem pokazuje zwierzętom swoją pomoc, radość, wobec nikogo nie przechodzi obojętnie. Zyskuje najwięcej uznania i zaufania, kiedy zaopiekowała się gąsiątkiem, które zaraz po wykluciu uznało Roz za swoją mamę. I tak zaczyna się wielka przygoda matczynej opieki nad małym ptakiem, który nie przetrwałby samodzielnie. Ona jest przy nim zawsze, otacza go pełną opieką i wszyscy to widzą i podziwiają. Coraz bardziej lubią Roz uważając ją za swoją przyjaciółkę. "Żadne gęsie pisklę nie miało nigdy troskliwszej matki. Roz była zawsze obok, gotowa odpowiadać na pytania syna, bawić się z nim, kołysać do snu albo ratować przed niebezpieczeństwem. Z komputerowym mózgiem napakowanym rodzicielskimi radami i nauką wynoszoną z własnych doświadczeń robotka stawała się naprawdę doskonałą matką". Jednym z najważniejszych zadań Roz jest przygotowanie syna Jasnodzióbka do wylotu na zimę w ciepłe kraje. Młody musi nabyć umiejętności przede wszystkim dobrego latania. Książka i film trochę różnią się w tym względzie, ale cel i tak pozostaje jeden - Janodzióbek musi odlecieć i odlatuje, a Roz zostaje na zimę z innymi zwierzętami i również im niesie codzienną pomoc. Dla Roz wyspa to dom, nie zna nic innego, czuje się, że to jest jej miejsce na Ziemi. Jest dzika, tak samo, jak otaczający ją świat. "Rok temu obudziłam się na brzegu tej wyspy. Byłam tylko maszyną. Działałam. Ale wy, moi przyjaciele i rodzina, wy nauczyliście mnie, jak żyć. I za to wam dziękuję. - Nauczyliście mnie też, jak być dziką - dodała Roz. Świętujmy więc życie i dzikość, wszyscy razem!" Jest to bardzo ładna i wzruszająca opowieść, w której mamy możliwość przyglądania się rozwijającej się przyjaźni robota i zwierząt z wyspy, a także rozwoju jej wyjątkowej relacji z Jasnodzióbkiem, za którego przejęła pełną odpowiedzialność. Film animowany równie świetny jak książka z mądrym przekazem, wartościami i cudowną ścieżką dźwiękową. Polecam gorąco książkę, jak i film. Dawno wytwórnia DreamWorks nie stworzyła tak dobrego filmu. Można go porównać do bajki "Jak wytresować smoka", pracowała nad tymi animacjami ta sama ekipa. Książka "Dziki robot" pobudza wyobraźnię, uczy i bawi, pokazuje że dobro zawsze zwycięża, że warto nieść pomoc, pokazuje moc przyjaźni. Jest nie tylko dla dzieci i młodzieży, ale także dla dorosłych, zwłaszcza dla mam, jaką ważną rolę piastują oraz że matka to nie tylko ta, która urodziła. Wartości płynące z tej historii są ponadczasowe. Sama przyjemność z czytania i oglądania animacji, zatem serdecznie polecam. Miłej lektury :)
PrzyczajonyPompon25 - awatar PrzyczajonyPompon25
ocenił na 10 9 miesięcy temu
Jak Winston uratował Święta Alex T. Smith
Jak Winston uratował Święta
Alex T. Smith
Pierwsza część świąteczno-adwentowej książeczki z serii Winston, o dzielnej myszce. Duży format. Twarda oprawa. Dobry gatunek papieru. Wyrazista czarna czcionka. Zilustrował humorystycznie i bardzo ładnie sam autor. Jego kreska jest bardzo rozpoznawalna. Książka podzielona jest na 24 i 1/2 rozdziału. Zalecana do czytania każdego dnia adwentu od 1 do 24 grudnia , a ukoronowaniem ma być ta połówka rozdziału na pierwszy dzień Świąt 25 grudnia. Jest to opowieść - drogi , podobnie jak ,, Prezent gwiazdkowy dla Korneliusza Klopsa'' - Johna Burninghama. Główny bohater ,mały chłopiec imieniem Oliver był grzecznym i pracowitym dzieckiem. Pomagał przed świętami rodzicom , którzy prowadzili samodzielnie sklep z zabawkami . Pakował je, wysyłał paczki , obsługiwał kupujących , demonstrując działanie niektórych mechanizmów zabawek. Tak bardzo zaangażował się w tę pomocową działalność, że zapomniał , jak co roku napisać listu do Św. Mikołaja. Miał tylko jedno życzenie. A tu nastał dzień wigilijny. Czy nie za późno na wysyłkę listu na Biegun Północny? Zdążył prędko wybiec jeszcze przed zamknięciem sklepu na pocztę ze swoim listem. Pech chciał , że była zawieja i śnieżyca , przesyłka nie trafiła tam gdzie trzeba. Wywiało ją na zewnątrz czerwonej skrzynki . Całe zdarzenie zaobserwowała mała biała uliczna myszka rodzaju męskiego o imieniu Winston i postanowiła uratować sytuację. Myszek nie mógł się pogodzić z tym , że gdy cały świat będzie hucznie świętował, nasz mały Oliver , nie dostanie żadnego prezentu od Mikołaja. I tu się zaczyna cała przygoda. Czy Winstonowi uda się dostarczyć list Mikołajowi? Jakie trudności po drodze go spotkają? Czy pozna nowych przyjaciół? Czy Oliver dostanie, prezent ,o którym marzył? Czy Winstona spotka jakaś nagroda za wszelkie starania skuteczne czy też nie? Cudowna, czarująca pod każdym względem książka o niesieniu pomocy, empatii, przyjaźni, o tym, żeby stać się bohaterem i być dzielnym nie trzeba osiągnąć wielkiego wzrostu. Można być wielkości myszki, ale o wielkim sercu i odwadze lwa. Każdy może się nim stać, jeśli nie zamknie się w sobie , wyjdzie poza strefę własnego komfortu. Samotni są też niestety także w tłumie, wystarczy tylko uważnie się rozejrzeć i wyrazić chęć pomocy. Przepiękna szata graficzna okrasza całą książeczkę i jest dopełnieniem wszystkiego. Poza tym po każdym rozdziale czeka na dzieci miła niespodzianka czyli zadania adwentowe np. jak zrobić rozmaite dobre uczynki, świąteczne poszukiwanie skarbów, napisanie listu do Św. Mikołaja oraz wiele, wiele innych. Nawet między innymi autor pokusił się o przedstawienie międzynarodowych tradycji świątecznych. Książka jest bogata wewnętrznie, gdyż niesie przesłanie dobra jak również umila czas dzieciom i rodzicom w oczekiwaniu na święta. Można coś zrobić razem, nie tylko w święta . I to się liczy najbardziej. Polecam do czytania przed Świętami , w czasie Gwiazdki jak również po. Na tę książeczkę każda pora jest dobra.
Anka - awatar Anka
oceniła na 10 1 rok temu
Tarmosia Tomasz Samojlik
Tarmosia
Tomasz Samojlik Ania Grzyb
To chyba pierwsza książka z serii Zwierzaki, która spodobała mi się w całości. Od pierwszej do ostatniej strony byłam zachwycona. Przeczytałyśmy z córką w jeden dzień. Historia jak zwykle czegoś nas uczy, przesłanie dla dzieci i ukryte w grze słów przywary dorosłych - moje ulubione. ♥️ Bohaterowie bardzo oryginalni, każdy z nich jest taki konkretny, wyrazisty i wnosi coś ważnego do tej powieści. Moi ulubieni to zdecydowanie Melo i Skjoldur. Ich rozmowy to szczere złoto. 😅 Imiona nadane bohaterom wydają się takie oryginalne, wyjątkowe ale przede wszystkim pasujące, ogromne było moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się, że każde z tych imion znaczy nie mniej nie więcej jak właśnie borsuk, tyle, że w różnych językach. No świetne! Kolejne nasze zaskoczenie, było wtedy gdy w fabule pojawili się bohaterowie z innej książki autora, którą przeczytałyśmy jako pierwsza (wilki z Ambarasa, ), bardzo fajny pomysł. Choć muszę przyznać, że trochę spadła mi sympatia do Rudej i Kulawca, gdy przyszły do naszych borsuczych bohaterów. Ale wiadomo, tak to jest w świecie zwierząt, każde chce chronić swoje stado. A jeśli chodzi o ilustracje to są bardzo ładne, chyba jedne z lepszych jeśli chodzi o książki z całej tej serii o zwierzakach. Ogólnie obie z córką, jesteśmy naprawdę zachwycone. Do tego stopnia, że po skończeniu książki, poczułyśmy smutek, że to już koniec tej historii. Ale przygoda była świetna. Polecamy. 😍
CzytamBoLubię - awatar CzytamBoLubię
ocenił na 10 1 rok temu
Feralne urodziny ze Skarpetką Benjamin Chaud
Feralne urodziny ze Skarpetką
Benjamin Chaud
Pierwsze co przyciągnęło moją uwagę, to tytuł. Nie znając wcale treści, zachodziłam w głowę "z jaką Skarpetką?", "czy chodzi o te rajstopy na głowie?", "tylko dlaczego Skarpetka przez duże eS?" - zastanawiałam się przyglądając się okładce i czytając opis książki. Im dłużej się wpatrywałam, tym bardziej podobała mi się ilustracja i z ciekawością zajrzałam do środka, aby sprawdzić kto ilustrował tę pozycję i czy zawartość jest równie urzekająca. Nie ukrywam, że byłam pozytywnie zaskoczona, gdyż autorem zarówno ilustracji, jak i książki jest ta sama osoba, a mianowicie Benjamin Chaud. Jest to moje pierwsze spotkanie z tym francuskim ilustratorem i coś czuję, że nie ostatnie. Książka została docelowo wydana dla dzieci od trzeciego roku życia, jednak nie widzę żadnego problemu, by móc ją przeczytać również młodszym smykom, jeśli tylko jesteśmy chętni, aby z dzieckiem rozmawiać o uczuciach. Niekoniecznie tylko o miłości, która jest pięknym wstępem do całej historii i zręcznie spina całość, a jednak nie jest wałkowana przez cały tekst. Ba! Śmiem twierdzić, że książka traktuje bardziej o innych uczuciach, tych trochę negatywnych, przez co nie mniej ważnych, jak bliskie dzieciom zawstydzenie, skrępowanie, niezręczność, zawód, czy złość, spowodowane serią niefortunnych wydarzeń. Bo jak tutaj czuć się dobrze, gdy wszystko, od samego początku dzieje się zupełnie wbrew naszym wyobrażeniom? Jak sobie poradzić z narastającym uczuciem zawodu, zawstydzenia, poczuciem ośmieszenia na oczach rówieśników i co najważniejsze, na oczach jubilatki, na której chce się wywrzeć dobre wrażenie? Jest to ukryta lekcja na wielkich kartach tej historii, że w życiu rzadko dzieje się coś podług naszej myśli, że popadanie w histerię nie odnosi upragnionego skutku, że zakończenie mimo wszystko nie musi być złe, że ze złymi emocjami należy się wyciszyć i pozwolić im po prostu być i odejść. Ilustracje doskonale prowadzą nas przez wszystkie sytuacje, zaś mała ilość tekstu pozwala wyłapać to, co w tym wszystkim jest najważniejsze. Słowa niosą moc, a ilustracje je intensyfikują w odbiorze. Czytałam z wielką przyjemnością dla samej siebie, jak i mojej nie rozumiejącej jeszcze, 4-miesięcznej córeczki. Słuchała, jak zwykle uważnie i z zaciekawieniem oglądała obrazki, które są mocną stroną tej pozycji. Uroczy temat chwycił mnie za serce i bardzo współczułam chłopczykowi, szczególnie widząc, jak bardzo się stara. Trzymałam potajemnie za niego kciuki, a z tyłu głowy tłukła mi się myśl, czy mój syn będzie miał podobne perypetie? Pewnie tak, w końcu każdy z nas przeżył swoją małą pierwszą miłość. Z przyjemnością usiadłam z 9-letnim synem do książki i przeczytaliśmy razem. Tak, wiem, jest duży, przeczytałby sam, ale tak okropnie chciałam zobaczyć jego reakcje na bieżąco, poznać myśli, dowiedzieć się przy okazji czegoś więcej. Bohater wydaje się być w wieku szkolnym, lub chociażby zerówkowym (własnoręcznie robiony prezent – pudełko w kształcie serca; wspina się na drzewa; pierwsza miłość), ciężko mi utożsamić go z młodszym dzieckiem, jednakże jest jedno zachowanie, które wprawiło mnie w niemałe osłupienie i zażenowanie, przez co już nie jestem pewna do końca jego wieku. Nie sądziłam bowiem, że jakiekolwiek dziecko (mając tyle lat) może się tak zachować, szczególnie wśród kolegów i koleżanek. Chodzi o napad złości, rzucenie się na podłogę, wierzganie nogami i tarzanie się. Normalnie u szkolnego dziecka wstyd by zwyciężył, inna sprawa może przy dorosłych – nie wiem – ale tak? Nie dziwię się, że reszta dzieci przyglądała się w ciszy temu napadowi histerii, pasowałoby to do dziecka może dwu, trzyletniego, ale znowu, próbować ugrać coś w ten sposób od kolegów i koleżanek? Nie spotkałam się z czymś takim, jednak te zachowanie również było użyte w celu pokazania, że nie ma ono najmniejszego sensu, bo nikt nie przyjdzie nas pocieszać. Zachowanie nieadekwatne do sytuacji, jak i właściwie niestosowne, pozwala nam zauważyć, że trzeba znaleźć inną formę poradzenia sobie z negatywnym uczuciem. Dla rodziców jest to szansa, by przekazać coś swoim małym buntownikom. Super jest w książce ukazane, że gdy minie trochę czasu, to emocje ostygają, że warto dać sobie chwilę samotności i możliwość samodzielnego przepracowania uczuć. Kiedy sytuacje nas przerastają, emocje buzują, dobrze jest oddać się zajęciu, które zwykle nas uspokaja. Cała historia pokazuje nam, że życie nie kończy się w obliczu niemiłej sytuacji, tylko płynie dalej i wszystko, co złe, kiedyś się kończy i nastaje lepsze, więc powinniśmy tego wyczekiwać. Możemy zauważyć, że wyolbrzymiamy sytuacje, co inni sobie myślą, a tak naprawdę po prostu obserwują z ciekawością, że czasem robimy niby coś głupiego – przyjście w przebraniu na przyjęcie jako jedynemu – a jednak okazuje się to bardzo fajne i innym się spodoba i chyba najważniejsze, że jak nie rozmawiamy ze sobą, to tak naprawdę nie wiemy, co inni myślą i czują. Dlatego też zakończenie jest zaskakujące dla chłopca, miło zaskakujące i wypełnia jego serce pięknym uczuciami, a otoczenia nagle się zmienia, tak magicznie, w jednej chwili. Książka warta uwagi poprzez wzgląd na estetykę wydania, piękne ilustracje oraz przesłanie. Zdecydowanie dla małych czytelników, dla starszaków jako chwilowy przerywnik, jednak sami niekoniecznie chętnie po nią sięgną. Nadaje się na prezent dla dzieci w wieku przedszkolnym doskonale. Jedyne, do czego się przyczepię, to niejasne odczucie, że zabrakło strony, lub choćby jednego zdania w zakończeniu, mimo, że zamyka ładnie i spójnie całość. Po prostu rytm czytania sprawił, że poczułam zaskoczenie, że nie ma nic więcej. Ciężko ubrać mi to w słowa, bo po każdym kolejnym przeczytaniu już tak nie miałam. Ot, taka zagwozdka. Przy okazji lektury miałam refleksję, że o miłości powinno się więcej dzieciom czytać, o zakochaniu, o tych motylkach i kwiatkach, o czymś pięknym, bo dzieci znają się na miłości, jak nikt inny. Dzieci kochają pięknie. Zapraszam na bloga do recenzji i zdjęć: http://www.bookparadise.pl/2018/05/feralne-urodziny-ze-skarpetka-benjamin.html
Vila - awatar Vila
oceniła na 9 7 lat temu
Drzewo życzeń Katherine Applegate
Drzewo życzeń
Katherine Applegate
Spodziewałam się po tej książce jakiejś typowej baśni dla dzieci czy bajki na przeczytanie na dobranoc. Więc kiedy zagłębiłam się w historię, z zaskoczenia uniosłam brwi. Książka przedstawia nam od samego początku, z czym będziemy się mierzyć i z jakiego punktu będziemy obserwować. A właściwie — od kogo będziemy tę historię słuchać, ponieważ w tej książce nie jesteśmy obserwatorami wydarzeń, a raczej słuchaczami. Drzewo życzeń opowie nam jak się nim stało, jak mierzy się z pewnymi regułami i pewną dwójką dzieci. Wokół nich będziemy błądzić i im kibicować. A dlaczego mówię my? Ponieważ drzewo nie zwraca się tylko do mnie (np. drogi czytelniku) tylko do wszystkich, którzy go słuchają (“Może zastanawiacie się,...”). Jednak pod koniec to się zmienia i ta zmiana mocno uderza. Mogę też rzec, że sama się wcieliłam w drzewo. Wszystkie niepowodzenia i sukcesy jakie się pojawią u drzewa odebrałam jakby były moje własne. Czas na fabułę. Jest jak kot — raz chodzi tam i z powrotem, i nagle skręca gdzieś indziej, a czasem zatrzymuje się i wyleguje w jednym miejscu. Inaczej, jest ona ciekawie przedstawiona i łapała mnie, nie chcąc mnie puścić. Sama w sobie jest też ważną rzeczą dla człowieka, ponieważ przedstawia różne jego aspekty. Jednak nie będę się zbytnio rozpisywać na ten temat, bo na tyle książki jest napisane: “Zabawna i ciepła historia o inności i tolerancji”. Zdanie jest w stu procentach prawdziwe. Książka ma w sobie też obrazki i zwykle w innych lekturach mi przeszkadzają, jednak w tej nie były problemem. I nie chodzi tylko o ich cudowny wygląd. One faktycznie dodają wyjątkowości historii, a przy ostatnim z nich, brzuch mi się zacisnął i prawie się popłakałam. I nie tylko przez rysunki, ale miałam chwile kiedy i litery dawały mi takie doznania. Relacje między bohaterami wywoływały u mnie uśmiech i niekiedy się z nich śmiałam (w dobrym sensie), ale tu zostawię lukę dla czytelnika jakie one były. Podsumowując. Książka jest dla każdego. Dziecko, nastolatek, dorosły, czy osoba starsza. Każdy z nich coś wyciągnie i (myślę) że nie będzie się nudził. Ja sama zapewne wrócę do niej niejeden raz. Dziękuję autorce za napisanie tak niezwykłej książki.
Bóbr - awatar Bóbr
ocenił na 10 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Detektyw Melania Kura

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Detektyw Melania Kura