rozwiń zwiń

Cztery zwykłe miski

Okładka książki Cztery zwykłe miski
Iwona Chmielewska Wydawnictwo: Format literatura dziecięca
48 str. 48 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Data wydania:
2016-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-09-10
Liczba stron:
48
Czas czytania
48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361488897
Średnia ocen

                8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Cztery zwykłe miski w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Cztery zwykłe miski

Średnia ocen
8,0 / 10
76 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
554
511

Na półkach:

Książka o miskach. Zwykłych czterech naczyniach. Czy może być zaskakująca? Może.
Zwykłe przedmioty, których używamy każdego dnia, stają się początkiem niezwykłej opowieści. Cztery półokręgi stają się parasolami, okularami, żółwią skorupą, ale także buzią, księżycem czy ciężarami w sztandze. Zwięzła historia, ale niestandardowe postrzeganie świata. Pobudza wyobraźnię, kreatywność i empatyczne myślenie.

Iwona Chmielewska jest mistrzynią minimalistycznych treści - zdanie, dwa na stronie oraz obrazów, które gdy przyjrzymy się lepiej mają masę szczegółów, ważnych detali uzupełniających opowieść. Nie ma tu nic przypadkowego. Wszystko jest dopracowane w najmniejszym szczególe. Prosta opowieść, która ma mocne humanistyczne przesłanie.
Autorka wykorzystała do tworzenia tej publikacji starych nie potrzebnych książek, kartek, zeszytów. Dała nowe życie przedmiotom, nadając im inne znaczenie - nadpalone kartki stały się wojennym krajobrazem, litery i słowa stały się deszczem, a okładki książek szafkami.

Mój syn skomentował to krótko - Dobrze pomyślana książka.

Książka o miskach. Zwykłych czterech naczyniach. Czy może być zaskakująca? Może.
Zwykłe przedmioty, których używamy każdego dnia, stają się początkiem niezwykłej opowieści. Cztery półokręgi stają się parasolami, okularami, żółwią skorupą, ale także buzią, księżycem czy ciężarami w sztandze. Zwięzła historia, ale niestandardowe postrzeganie świata. Pobudza wyobraźnię,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

156 użytkowników ma tytuł Cztery zwykłe miski na półkach głównych
  • 106
  • 50
32 użytkowników ma tytuł Cztery zwykłe miski na półkach dodatkowych
  • 11
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Bajki nasenne Ada Augustyniak, Katarzyna Bajerowicz, Ewa Beniak-Haremska, Tomasz Broda, Iwona Chmielewska, Maria Concejo Iwankowicz, Joanna Concejo, Maria Dek, Zosia Dzierżawska, Emilia Dziubak, Nika Jaworowska-Duchlińska, Mauko Małgosia Korczak, Magdalena Kozieł-Nowak, Krystyna Lipka-Sztarbałło, Alessandra Michalska-Szwagierczak, Marek Niwald, Marta Niwald, Paweł Pawlak, Jola Richter-Magnuszewska, Robert Romanowicz, Joanna Rusinek, Marianna Sztyma, Elżbieta Wasiuczyńska, Daniel de Latour
Ocena 6,9
Bajki nasenne Ada Augustyniak, Katarzyna Bajerowicz, Ewa Beniak-Haremska, Tomasz Broda, Iwona Chmielewska, Maria Concejo Iwankowicz, Joanna Concejo, Maria Dek, Zosia Dzierżawska, Emilia Dziubak, Nika Jaworowska-Duchlińska, Mauko Małgosia Korczak, Magdalena Kozieł-Nowak, Krystyna Lipka-Sztarbałło, Alessandra Michalska-Szwagierczak, Marek Niwald, Marta Niwald, Paweł Pawlak, Jola Richter-Magnuszewska, Robert Romanowicz, Joanna Rusinek, Marianna Sztyma, Elżbieta Wasiuczyńska, Daniel de Latour
Okładka książki Mama zawsze wraca Iwona Chmielewska, Agata Tuszyńska
Ocena 8,5
Mama zawsze wraca Iwona Chmielewska, Agata Tuszyńska
Okładka książki Taki teatr Iwona Chmielewska, Paweł Kowalski
Ocena 8,7
Taki teatr Iwona Chmielewska, Paweł Kowalski
Iwona Chmielewska
Iwona Chmielewska
Jest ilustratorką i autorką książek dla dzieci i dorosłych. W 1984 ukończyła grafikę warsztatową na Wydziale Sztuk Pięknych UMK. Mieszka i pracuje w Toruniu, gdzie prowadzi zajęcia z przedmiotu Książka autorska na Wydziale Sztuk Pięknych. Tworzy głównie autorskie książki picturebooks, z których większość wydawana jest w Korei Południowej. Prawa do nich sprzedały się do krajów hiszpańskojęzycznych, a także do Chin, na Taiwan, do Japonii i Portugalii. Iwona Chmielewska jest laureatką wielu nagród. Najważniejsze z nich to Złote Jabłko na Biennale Ilustracji w Bratysławie i ilustratorski Oskar, Bologna Ragazzi Award 2011 w kategorii non fiction za ilustracje do koreańskiej książki A house of the mind: maum oraz Bologna Ragazzi Award 2013 w kategorii fiction dla książki Eyes. Jest też autorką wielokrotnie nagradzanego Pamiętnika Blumki (Książka Roku 2011 Polskiej Sekcji IBBY w kategorii Książka Obrazkowa). W latach 2007 i 2010 prowadziła warsztaty dla studentów ilustracji w University of Seoul. Indywidualne wystawy prac Chmielewskiej odbywały się w Seulu, Daegu i Nami (Korea). Brała udział w wystawach zbiorowych sztuki książki w Seulu, Bolonii, Rzymie, Bratysławie, Tokio, Kopenhadze, Frankfurcie, Lublanie, Warszawie i innych miastach świata. Książką Oczy autorka rozpoczęła współpracę z Wydawnictwem Warstwy.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Książę w cukierni Marek Bieńczyk
Książę w cukierni
Marek Bieńczyk Joanna Concejo
Nie co dzień nadaje się książce miano dzieła sztuki. Jednak w przypadku książki Marka Bieńczyka i Joanny Concejo pt. „Książę w cukierni” określenie to jest jak najbardziej na miejscu. Nietypowa forma, ciekawy tekst i interesujące ilustracje sprawiły, że książka ta jest edytorskim majstersztykiem. „Książę w cukierni” to druga, po „Nussi i coś więcej”, książka Marka Bieńczyka skierowana do dzieci. Tym razem tekstowi zdobywcy nagrody Nike towarzyszą ilustrację Joanny Concejo. Za pracę nad tą książką ilustratorka otrzymała główną nagrodę polskiej sekcji IBBY w kategorii grafika, a „Książę w cukierni” został uhonorowany tytułem Najlepszej książki roku 2013. Nie powinno to nikogo dziwić, gdyż trudno przejść obojętnie i nie zachwycić się szatą graficzną i nietypowym formatem tej książki. Forma Pierwszą rzeczą, która zwraca uwagę, jest format. Książka ma kształt prostokąta o proporcjach 3:1: jest wysoka i jednocześnie wąska. Na tym nie koniec niespodzianek. W środku bowiem znajduje się ponad sześciometrowa harmonijka. Sprawia to, że „Księcia w cukierni” możemy czytać na dwa sposoby: w sposób „standardowy”, czyli kartkując podwójne strony albo rozkładając harmonijkę i oglądając jako całość. Początkowo taka forma budziła moje obawy. Bałam się, że w czasie rozkładania i składania książki, mogę ją w jakiś sposób zniszczyć. Jednak do wydania „Księcia w cukierni” użyto bardzo dobrej jakości, grubego papieru, dzięki czemu, każdy sposób czytania jest wygodny i komfortowy, a czytelnicy nie muszą się martwić, że rozkładając książkę, przez przypadek przedrą którąś stronę. Moją uwagę przykuło również to, że zarówno tekst, jak i ilustracje, znajdują się tylko po jednej stronie, druga natomiast jest pusta, jeśli nie liczyć rozsianych w nieregularnych odstępach czterolistnych koniczynek. Można tę przestrzeń pozostawić taką, jaka jest, ale równie dobrze możemy stworzyć tam coś swojego: na nowo zilustrować tekst Bieńczyka albo opatrzyć komentarzem ilustracje Concejo. Albo po prostu, tak jak ja, zapisać tam myśli, które towarzyszyły mi podczas czytania tej książki. Dzięki tym zapiskom całość przy kolejnym czytaniu zyskuje całkiem nowe, czasem zaskakujące znaczenia. Kłopoty Księcia Tekst Marka Bieńczyka to filozoficzna opowiastka o szczęściu, jego nieuchwytności i konsekwencjach. Ma on formę dialogu, w którym refleksje Dużego Księcia zostają skonfrontowana z myślami jego towarzyszki Kaktusicy. Zdaniem Dużego Księcia ze szczęściem są same kłopoty, a największy jest taki, że już było. Zauważamy je dopiero, gdy przeminie i nie myślimy o nim, gdy jest. Czy zatem kiedykolwiek jesteśmy naprawdę szczęśliwi? I jaką cenę musimy za to szczęście zapłacić? Między innymi z takimi wątpliwościami zmaga się Duży Książę w czasie wizyty w cukierni. Książę dzieli się swoimi przemyśleniami z Kaktusicą. Okazuje się jednak, że jego towarzyszka ma na temat szczęścia całkiem inne zdanie i woli skupić się na wyborze ciastka niż na filozoficznych rozmyślaniach o szczęściu. Wskazuje przy tym wyraźnie, że łatwiej osiągnąć szczęście bez ciągłego zastanawiania się, czy już się je osiągnęło. Wesołe psy i zamyślony niedźwiedź Ilustracje Joanny Concejo zdecydowanie zasługują na uwagę. Z jednej strony subtelne, z drugiej, niedające się zignorować, dodające nowych znaczeń tekstowi Bieńczyka. Artystka nie tylko w sposób graficzny przedstawiła to, co zostało zawarte w tekście, lecz także poszerzyła pole skojarzeń, do których czytelnik jest odsyłany. Jej prace nie są jedynie dodatkiem do tekstu, są drugą stroną tej opowieści, głosem, przedstawiającym nieco inną refleksję na temat szczęścia. Na ilustracjach dzieje się naprawdę wiele. Możemy na nich zobaczyć zamyślonego niedźwiedzia, rozbrykane psy, jazdę na rowerze czy zabawę pacynkami. Oczywiście nie zabrakło także Dużego Księcia i Kaktusicy. Duży Książę ma twarz dorosłego mężczyzny, jednak jego ciało i papierowa czapeczka w kształcie łódeczki, którą nosi, sprawia, że bardziej kojarzył mi się z dzieckiem. Z kolei Kaktusica wygląda bardzo figlarnie, zalotnie zerkając na księcia i delikatnie przygryzając jego duży palec u nogi. Kolejne obrazy idealnie się ze sobą łączą: na jednej stronie widzimy psy przygotowujące faworki, a na następnej ciasto zmienia się w szal Dużego Księcia. Mistrzowskie połączenie poszczególnych scen sprawia, że możemy tutaj mówić o jednym wielkim dziele sztuki, jednym obrazie, który ukazuje się nam po rozłożeniu książki. Sama nie wiem, czy ilustracje pani Joanny zachwyciły mnie bardziej w formie pojedynczych obrazków czy jako całość. Za każdym razem, gdy otwieram „Księcia w cukierni” odkrywam coś nowego, widzę jakąś małą grafikę, która wcześniej mi umknęła i na nowo zachwycam się całością. Czy i komu polecam? Wiele osób może mieć wątpliwości, czy powiastka filozoficzna o szczęściu będzie się dobrze komponować z pełnymi humoru ilustracjami. Jednak według mnie tekst Marka Bieńczyka i grafiki Joanny Concejo idealnie się dopełniają. Jednocześnie ze sobą współgrają i prowadzą dialog, pokazując dwie strony szczęścia: tę filozoficzną, wzniosłą i tę całkiem przyziemną. Bo jak inaczej można nazwać połączenie stwierdzenia, że ze szczęściem są same kłopoty z utożsamianiem tego stanu z jedzeniem pączka? Wydawca nie określił do jakiej grupy wiekowej „Książę w cukierni” jest skierowany, jednak zauważyłam, że wiele osób traktuje go jak książkę dla dzieci. W czasie lektury, zaczęłam się zastanawiać, czy na pewno jest to pozycja dla najmłodszych i czy tylko dla nich? Pewnie najłatwiej tak ją zaklasyfikować ze względu na liczne ilustracje, jednak sposób, w jaki została wykonana i myśl, którą przekazuje, sprawia, że jak najbardziej polecam ją również starszym czytelnikom. W każdym wieku warto pomyśleć, czym jest szczęście i uświadomić sobie, że wbrew pozorom doświadczamy go całkiem często. Uważam, że to niesamowite połączenie tekstu i ilustracji, racjonalizmu i surrealizmu, filozoficznych przemyśleń i bardzo przyziemnej miłości do ciastek jest czymś, na co zdecydowanie warto zwrócić uwagę.
Jeżyk_tu_jest - awatar Jeżyk_tu_jest
ocenił na 8 4 lata temu
Wróg Serge Bloch
Wróg
Serge Bloch Davide Cali
Książka ma duże ilustracje w odcieniach szarości i ciemnej zieleni. Kilka razy pojawia się kolor czerwony - kolor mocnych emocji, tu akurat konfliktu, wojny. Pierwsze kilka kart jest wstępem do właściwej historii - Jest wojna. Widać jakieś pustkowie. W ziemi – dwie dziury. W dziurach – dwaj żołnierze. Są wrogami. "Okopy" żołnierzy wyglądają jak prawdziwe dziury w kartce. Pojawia się karta w czerwieni - zapowiadająca właściwy początek opowiadanej historii. I tu już mamy dość statyczną sytuację - dwaj żołnierze w swych okopach, dziurach w ziemi. Ale dzięki treści wiemy, co się dzieje u jednego z nich, który jest narratorem. Wyziera tu smutek, tęsknota za rodziną, głód, samotność i bezradność. Brak informacji czy wojna nadal trwa przytłacza mężczyznę. I jeszcze wróg. Ten zły. Bestia, która zabija kobiety i dzieci. A nawet psy. Spali lasy i zatruje wodę. Zrobi wszystko, żeby wygrać wojnę. Ktoś musi przerwać ten impas... Tylko kto pierwszy zakończy wojnę? Najlepiej gdyby ten drugi zrobił pierwszy krok... To książka, która niezmiennie mnie zadziwia. Jest wielowymiarowa, zawsze aktualna. Za każdym razem zmusza mnie do refleksji. To nie tylko książka skierowana do młodego czytelnika. To książka dla każdego, kto chce się czegoś dowiedzieć o... hm... no właśnie o czym? o wojnie, tolerancji, polityce i instrukcjom od osób ważnym, o samodzielnym myśleniu i... i wielu innych ważnych rzeczach. W prosty sposób pokazana jest wojna i jej bezsensowne działania oddziałujące na ludzi biorących w niej udział. Bardzo mocna publikacja. Mocna i ważna. Polecam z całego serca.
Apo - awatar Apo
ocenił na 8 1 rok temu
Dzieci to koszmarne zwierzątka domowe Peter Brown
Dzieci to koszmarne zwierzątka domowe
Peter Brown
Pojawiająca się tutaj opinia o książeczce dla dzieci musi mieć swoje wyjaśnienie. Ma to związek z pewnym projektem, który się dzieje i zwie Biblioteką Małego Człowieka. Projekt jest domowy i polega z grubsza na tym, żeby skompletować biblioteczkę dla potomnych. Na razie owi są w planach, zapas książek jednak się dzieje. Wciągnęły mnie te cudowności, od "Map" Mizielińskich zaczynając, i wpadłam w ciąg kupowania i zbierania literatury dla potomnych. Ogarnął mnie paniczny strach, że wydadzą, nakład się skończy, a to taka fajna książka! Kurczowo trzymam się myśli, że większość czytających przyszłych matek tak po prostu ma. Książki nie będą oceniane, jedynie opisywane na gorąco, kilkoma słowami. Sama szukałam niedawno opinii o literaturze dziecięcej, więc nikt się pewnie o to nie obrazi. Szczególnie, że większość blogerek, które znam albo mamami zaraz zostaną, albo już nimi od (nie)dawna są! Nie mam na stanie małego testera, który oceni brutalnie czy to się w ogóle do czytania nadaje, jednak dużo frajdy sprawia mi odmładzanie mózgu. Dzisiaj na ruszcie opowiastka o przecudnym tytule "Dzieci to koszmarne zwierzątka domowe". Inspiracją dla autora było autentyczne przeżycie z dzieciństwa, kiedy to zapragnął przygarnąć żabę. Historia niedźwiedzicy - Lucyny Beaty Niedźwiedzińskiej (love!), która pewnego dnia w lesie znajduje małego chłopca Piskacza i zabiera go go domu. Piskacz, jak to zwierzak z lasu, ani kuwety obsłużyć nie umie, ani zachować się na proszonych herbatkach też nie za bardzo. Historyjka przewrotna, zabawna, a przede wszystkim przeurocza. Fajna jest też kreska Petera Browna - nieco geometryczna, ale też mocno retro. Oddanie rysunkiem entuzjazmu Lusi jest bezbłędne. Sporo tu smaczków, które pewnie wpadną w oko dokładnym oglądaczom. No czytałabym i do tego właśnie zachęcam! Opinia ukazała się uprzednio na moim blogu: bazgradelko.blogspot.com
orchisss - awatar orchisss
ocenił na 8 10 lat temu

Cytaty z książki Cztery zwykłe miski

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Cztery zwykłe miski